post Avatar

Opublikowane 02.04.2020 17:36 przez

redakcja

Nikt nie wie, co przyniesie jutro dla piłki, nikt nie wie, jak będzie wyglądać to jutro, a nawet – by tak rzec – kiedy to jutro, w rozumieniu normalności, nadejdzie.

Tylko dzisiaj trzy istotne fakty: po pierwsze, Zvonimir Kozulj, ligowiec ponadprzęciętny, w porywach gwiazda ligi, wolnym zawodnikiem. Po drugie, Belgia wygasza rozgrywki, kończy sezon – decyzja 15 kwietnia, muszą ją klepnąć kluby, ale po przeciekach należy sądzić, że jest formalnością. Po trzecie, Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP, poinformował, że według prognozy Komitetu Sportowego Eurowizji nie ma żadnych szans na powrót świata sportowego w czerwcu, coraz bardziej wątpliwy lipiec – telewizje, jako jedni z głównych napędzających futbol, w tym temacie są siłą rzeczy doskonale poinformowane, a opierają się nie na myśleniu życzeniowym czy równie jałowym czarnowidztwie, ale jak najbardziej urealnionych prognozach.

Myślę, że nie tylko ja będę uważnie śledził, co dalej czeka Kozulja. Jest środek pandemii. Kluby nie chcą szastać forsą, tną koszty. Zresztą, nie tylko kluby, trudno jest przewidzieć to, jakimi prawidłami – czyli, zasadniczo, zazwyczaj kwotami – będą rządzić się znacznie bardziej przyziemne branże, jak choćby rynek nieruchomości.

Ale ostatnio rozmawiałem z Pawłem Tanoną, ekspertem od norweskiego futbolu. I to, co mnie tam niezwykle zainteresowało, to ruchy klubu Stabaek.

Stabaek bowiem właśnie teraz – a raczej: przez jakimś tygodniem, może z górką – złożył kilka ofert innym klubom na ich zawodników. Niejeden norweski klub ma problemy finansowe – żył od pierwszego do pierwszego, miał budżet z tej lub innej przyczyny ledwo dopięty guzik. Masowo piłkarze w Norwegii są wysyłani na urlopy, albo nawet coś w rodzaju przymusowego bezrobocia (tamtejsze permittering, więcej TU). A w tym momencie ktoś przychodzi z walizką i mówi: zapłacę ci za tego zawodnika.

Może Stabaek przeszarżowało. Może igrali z ogniem. Może już teraz oferowało kwoty zaniżone. Kluby im odmówiły – NA RAZIE. Bo nie da się ukryć, że jakby sytuacja się pogorszyła – czyli wystarczy, że się przeciągnie – to kogokolwiek, kto da pieniądze, przyjmą chlebem i solą, jeszcze rozwiną dywan.

Do tej pory myślałem, że ci oszczędni po prostu przetrwają możliwie gładko. Ale jeśli ktoś miał faktycznie sporą górkę, wystarczy, że na swoim podwórku, to może całkiem przeszacować swoją pozycję.

Czytałem dzisiaj sporo sugestii kibiców: weźmy tego Kozulja, weźmy go zaraz. W normalnych warunkach pół ligi wisiałoby na telefonie piłkarza. Zdziwiłbym się, gdyby jego telefon dzisiaj nie zadzwonił ani razu. Ale póki poruszamy się w informacyjnej mgle, póki nie ma dość dokładnych prognoz, cały czas jest w tym znaczący element ruletki. Ściągać teraz zawodnika, wcale nie najtańszego, wcale nieskorego do zejścia z solidnej pensji, gdzie cała ESA chce takich ustaleń systemowych… No, jest to ruch pod prąd.

Ale jeśli lawina ruszy, mogą się pojawić bardziej kuszący niż Kozulj. Młodsi. Z mimo wszystko wciąż realną perspektywą sprzedaży (tak, znowu można postawić tysiąc znaków zapytania, o tym mówię). Przy ewentualnym kontraktowaniu teraz czy za chwilę będzie mnóstwo pytań o odpowiedzialność finansową, niemniej nie da się wykluczyć, że również okazji.

Powiem tak: większość w sporcie straci. Ale nie wszyscy. Tacy prawnicy ze specjalizacją w prawie sportowym w najbliższych miesiącach na brak pracy narzekać nie będą. Wśród klubów piłkarskich też, mimo pozornej gry do jednej bramki, sytuacje nawet w ESA są diametralnie różne.

***

Zastanawiam się czy któraś z wielkich lig wróci jednak prędzej. Jestem pewien, że jeśli mowa o zwykłym trybie, a więc pełne trybuny, Barca na Camp Nou, Liverpool na Anfield – tu znaczących różnic czasowych nie będzie. Koronawirus jest zbyt obecny w każdym kraju futbolowej potęgi. Nie wierzę, by któryś kraj drastycznie szybciej sobie poradził.

Ale ktoś, w jakimś szczególnym trybie, uruchamiają mniej lub bardziej wariacki pomysł?

Załóżmy, że komuś by się udało, co wtedy?

Ano to wtedy, że wszyscy to oglądają.

Serio. WSZYSCY.

Sięgnijmy po coś rodem z sci-fi: ekipy Premier League wyjeżdżają gdzieś na Pacyfik. Jakaś wyspa. Oczywiście mało zadowolona z nagłego przyjazdu Europejczyków, bo zagrożenie. Ale jednak jest to kwestia ceny, a są na Pacyfiku maleńkie kraje, które mogłyby w tym zobaczyć dla siebie mimo wszystko szansę. Premier League jest tak cholernie bogata, że jakby się uparła, pewnie wspólnymi siłami mogłaby sobie nawet kupić jeden z tych atoli, które kupują sobie bogacze.

Premier League przecież nawet zaproponowała pomysł. Może nie uwzględniający gry na Aruba, ale jednak. Pobrzmiewają tu kwestie znane, bo u nas dużo mówiło się o pomyśle Rakowa: gra w czerwcu i w lipcu w odizolowanych miejscach, tyle, że w Anglii. Czyli założenie: poczekajmy, może się trochę uspokoi, a jak tak, to nawet jeśli do tego czasu pandemia całkiem nie wygaśnie, pogramy.

Wiem jak to brzmi, ale pamiętajmy o jakich kwotach mowa w przypadku transmisji TV z Premier League – to są miliardy na stole. Miliardy, które mogą przepaść, a nawet utrudnienie ich przepływu to już wielki problem. Jeśli w jakikolwiek sposób udałoby im się grać, to wtedy ogląda to każdy. Mecz Crystal Palace – Burnley jest obiektywnie wydarzeniem dnia na całym świecie, jeśli chodzi o piłkę. Dodajmy, że Premier League ma fanów wszędzie – od Ameryki, przez Afrykę, po Azję. Dla tak potężnej ligi, najchętniej oglądanej na świecie, i tak byłaby to szansa, by jeszcze powiększyć swój zasięg.

Ja, na co dzień, na Premier League już czasu praktycznie nie mam. Czy gdyby ruszyła, oglądałbym? Pewnie, poznawszy szczegóły pomysłu, pokręciłbym nosem, może pogrzmiał, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, że coś tam. Ale nawet jeśliby mnie nie przekonali pod tym względem, oglądałbym każdy mecz. Mogliby grać jak w NBA, codziennie, a miałbym codzienną piłkarską mszę.

Jestem absolutnie pewien, że w tym momencie w największych ligach żaden pomysł nie jest traktowany z góry jako szalony. Skoro najważniejsze postacie ligi niemieckiej – która i tak umiarkowanie wydawała, by wspomnieć Bayern, otwarcie krytykujący szaleństwo rynku transferowego – mówiły tak:

Christian Seifert, prezes DFL:– Piłka to nie zabawa. Piłka to biznes. Można polemizować z tym na poziomie idei, ale rzeczywistość wygląda tak. Teraz rozchodzi się o znacznie większą stawkę niż zwykła rozrywka – chodzi o ponad 50 tysięcy miejsc pracy. Dotarliśmy do takiego momentu w historii, że Bundesliga musi zrozumieć, że coś produkuje. Nie za darmo. A co więcej, wraz z zastopowaniem ligi, wszystko staje w miejscu, a to oznacza mnóstwo cięć, zwolnień i wielki gospodarczy kryzys na wielu poziomach.

Dodajmy, że Niemcy byli jednym z ostatnich krajów, który zdecydował się zawiesić rozgrywki.

Znowu: ryzyko. Można by rzec: ryzyko piętrowe. Ale z każdym dniem uciekają pieniądze, na pewno nie miedziaki, na pewno nie z PRL-u grosze aluminiowe. A pieniądze to przecież nie tylko w piłce dość przekonujący motywator do podejmowania ryzyka.

***

W ramach bonusu, dzisiaj zapraszam was na lekturę felietonu Mario Vargasa Llosy. Wspominamy w tych czasach archiwalne mecze, dawne postaci, które nie są dziś w świetle reflektorów – dlaczego nie wrócić do szczególnych tekstów. Źródło: „Global Game: Writers on Soccer”. Mam nadzieję, że pan Mario – tak wielki noblista, jak wielki fan futbolu, z trybun oglądający choćby Polska – Peru w 1982 – nie będzie miał pretensji. To pierwszy z jego felietonów, które pisał z tamtego mundialu dla „El Pais”.

Jeśli będzie pan jednak miał, to z tego miejsca – przepraszam.

Tłumaczenie własne.

„Kilka lat temu brazylijski antropolog, Roberto da Matta, dał błyskotliwy wykład, w którym tłumaczył, że popularność piłki nożnej jest ekspresją naszej wrodzonej potrzeby sprawiedliwości, równości i wolności.

Jego argumenty były sprytne i ciekawe. Według nich, publika widzi futbol jako model społeczeństwa, zarządzanego przez jasne i proste prawa, które wszyscy rozumieją, a które gdy zostaną złamane, od razu zostają ukarane. Boisko piłkarskie to egalitarna przestrzeń, która wyklucza faworyzowanie i przywileje. Tutaj, na trawie oznaczonej białymi liniami, człowiek jest oceniany za to, co sobą reprezentuje: umiejętności. Determinacja. Kreatywność. Efektywność. Nazwisko, pieniądze i wpływy nie znaczą nic kiedy ma wykorzystać sytuację strzelecką i zasłużyć na apluaz lub gwizdy z trybun.

To właśnie na koniec podgrzewa pasję w ludziach. Sprawia, że zapełniają stadiony czy śledzą mecze w telewizji z wielką uwagą, a także walczą o dobre imię swoich idoli: sekretna zazdrość, podświadoma tęsknota za światem, w którym – w przeciwieństwie do naszego, pełnego niesprawiedliwości, korupcji, agresji – oferuje harmonię, prawo i równość.

Czy ta utopijna teoria może być prawdziwa? Gdyby tak było, niczego lepszego nie moglibyśmy życzyć ludzkości w przyszłości, niż poszanowania dla uczuć kłębiących się instynktownie w trzewiach trybun. Ale, jak zwykle, rzeczywistość pokazuje, że to teoria niekompletna. Teorie są zawsze racjonalne, logiczne, intelektualne (nawet te, które proponują nieracjonalność i szaleństwo); ale w społeczeństwie, w naszym zachowaniu, podświadomość, irracjonalność i czysta spontaniczność zawsze będą odgrywać istotną rolę. To jest jednocześnie nieuniknione i niemierzalne.

Zapisuje te słowa siedząc na Camp Nou, kilka minut przed meczem Argentyna – Belgia, który otworzy mundial. Znaki są sprzyjające: promienne słońce; imponujący, wielobarwny tłum machający flagami hiszpańskimi, katalońskim, argentyńskimi i belgijskimi; hałaśliwe fajerwerki; świąteczna atmosfera i aplauz dla biorących udział w ceremonii otwarcia tancerzy i gimnastyków, którzy mają nas rozgrzać przed meczem.

To znacznie bardziej pociągający świat niż ten na zewnątrz, poza trybunami Camp Nou. To świat bez wojen, takich jak te w Ameryce Południowej i Libanie, a które mundial releguje na drugie miejsce w umysłach milionów kibiców na całym świecie; oni, jak my na trybunach, przez najbliższe dwie godziny nie będą myśleć o niczym innym, poza strzałami i podaniami dwudziestu dwóch Argentyńczyków i Belgów, którzy otworzą turniej.

Być może wyjaśnienie tego wyjątkowego, nowoczesnego fenomenu, pasji do futbolu – sportu, który wzniósł się na poziom religii, tylko, że z większą liczbą wiernych od wszystkich innych wyznań – jest o wiele mniej skomplikowane niż podejrzewają socjologowie i psychologowie; futbol może zwyczajnie oferować ludziom coś, co ledwie rzadko im się zdarza: okazję, by się bawić, podekscytować się, by odczuć te konkretne, intensywne emocje, które codzienna rutyna rzadko oferuje.

Chcieć odczuwać przyjemność, chcieć cieszyć się z tego, jak się spędza czas, to najbardziej uzasadniona aspiracja – tak samo ważna jak potrzeba jedzenia czy pracy. Dla wielu, pomijając złożone przyczyny, futbol dzisiaj spełnia tę rolę, lepiej niż jakikolwiek inny sport.

Ci z nas, którzy potrafią pozyskać frajdę z futbolu, nie są w żaden sposób zaskoczeni wielką popularnością piłki, jego „kolektywną rozrywką”. Ale jest wielu, którzy tego nie rozumie albo nawet to krytykuje. Widzą futbol jako żałosny, ponieważ, jak mówią, futbol zubaża masy, poprzez odwracanie ich uwagi od ważnych kwestii. Ci, którzy tak myślą, zapominają, jak ważną potrzebą jest, by – po prostu – mieć trochę zabawy. Zapominają również co charakteryzuje rozrywkę, nieważne jak intensywną i absorbującą (a dobry mecz jest niezwykle intensywny i absorbujący), to że jest efemeryczna, nietranscendentna, niewinna. To doświadczenie, którego efekt znika w momencie zaistnienia. Sport, dla tych, którzy potrafią się nim cieszyć, jest miłością formy, spektaklem, który wykracza poza fizyczność, zmysły; spektakl, który w odróżnieniu od książki czy sztuki, rzadko zostawia ślad w pamięci, w tym sensie, że nie powiększa ani nie pomniejsza wiedzy, nie zmienia perspektywy. Taki jest jego urok: jest ekscytujący sam w sobie. Dla tej przyczyny, każdy, bez względu na pochodzenie, wykształcenie, klasę społeczną, może tak samo cieszyć się futbolem w pełnym wymiarze.

Ale wystarczy na teraz. Król jest u bram. Drużyny wyszły na boisko. Mundial oficjalnie rozpoczęty. Zaraz pierwszy gwizdek. Dosyć słów. Pozwólmy sobie na chwilę przyjemności.

Leszek Milewski

PS: Dzieje się, mimo wszystko, całkiem sporo, dlatego zalinkuję jeszcze dwa felietony napisane w ostatnich dniach: raz, o negocjacjach kontraktowych w lidze, dwa, o „Niekochanych” i Jerzym Brzęczku.

Fot. Figurski/400mm.pl

Opublikowane 02.04.2020 17:36 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lluc93
Lluc93

Naprawdę Szkolnikowski nie musi podawać przecieków, żeby już od 2 tygodni wiedzieć, że praktycznie żadna liga w Europie nie dokończy rozgrywek. Raczej teraz martwiłbym się co z następnym sezonem, bo ten jest już stracony. Bo to, że jeśli nawet ruszy w sierpniu czy wrześniu to na pewno bez kibiców. Świat powoli będzie wracał do normy, a niestety przywrócenie imprez masowych to będzie ostatni krok, który wydaje się być bardzo odległy.

salata1992
salata1992

Dla pana Liga Angielska mogła by ruszyć na atolach i byłby Pan szczęśliwy. Jak dla mnie ona może wogole się nie odrodzić i tez bede szczęśliwy byle to wszystko już ustalo. Epidemia temu zadufanemu środowisku bardzo dobrze zrobi. Może w końcu zejdą na ziemie…

Michal Sz
Michal Sz

Nie wrócą prędko, byle by nie anulowali tylko jednak próbowali to dograć. Być kibicem takiego Liverpoolu to jednak musi być coś osobliwego. 30 lat czekać na tytuł, jak już w końcu był praktycznie zaklepany to takie coś. Nawet jak dograją to nie będzie to taka sama radość przecież.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Jeśli w tym roku coś ruszy, to będzie dobrze. Na nic więcej nie liczę. Leszku, naprawdę weź urlop od pisania, bo jest słabo. W Twoim przypadku boli to bardziej…

eugeniuszsmietana
eugeniuszsmietana

Tak z innej beczki – nie ma nikogo, kogo moim zdaniem dziennikarstwo zweryfikowałoby równie szybko co Milewskiego. Wypisał się ze „swojego” bardzo szybko i został tylko z nic nie znaczącym słowotokiem. A nie potrafi tak mocno wpaść na coś własnego, że 3/4 „felietonów” to cytaty. Niektóre artykuły trącają wręcz śmiesznością, gdy autor robi wspominki turniejów, które były nie tak dawno, ale przecież to jego dzieciństwo. Styl w którym jest dużo nawiązań i wspominek dobrze się sprzedaje, jeśli nie jest się młodszym niż większość swoich czytelników.

Nie pamiętam, żeby ktoś przeszedł tak szybko drogę z obiecującego dziennikarza, do irytującego chłoptasia pierdzącego kocopoły. Wypisał się z tego miał do napisania i teraz pozostaje poczekać lata, aż będzie starszym kiepem, żeby móc uprawiać wspominki. Ale ba, nie da przy tym mnóstwa ciekawych anegdot, bo przecież nic specjalnie nie tworzy, zaangażowanie mierne, stary duch w młodym ciele. W ogóle mam wrażenie, że siadając do pisania ma kupę w gaciach, bo sam sobie postawił za wysoko poprzeczkę. Ogarnij się Leszku, bo po tym co robisz ostatnimi czasy, to nie widzę powodów dla których ty nadal jesteś w redakcji, a Ciosek nie. Ciosek był przeciętny, leniwy i dziwny, a ty się starasz ostatnio być mistrzem we wszystkich tych aspektach. Z tym, że może niekoniecznie lenistwo twoje własne, ale efekty pracy.

Michal Sz
Michal Sz

Pokazał nie raz, że pisać potrafi, to nie jest kwestia weryfikacji. Nie napiszesz kilkunastu dobrych tekstów jeśli tego nie umiesz. Po prostu brakuje mu motywacji, może powinien pójść w inną tematykę, generalnie coś powinien zmienić, bo niestety odwala chałturę, a szkoda.

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Widzisz, nie ma co skakać po Leszku, bo syty artysta to kiepski artysta. Leszek odkąd się ożenił, jest spełniony, syty i ciężko mu wznieść się na wyżyny. On też ma ten problem, że w pierwszym roku pracy podniósł sobie sam poprzeczkę na poziom w zasadzie niespotykany w dziennikarstwie sportowym. Gdybym go nie znał, nie czytał, i przeczytał powyższy tekst z w PS, obok Dudka, Dziekanowskiego czy innych gości, ktorzy twórczo jadą na nazwisku a z reguły te felietony to wata, to bym dziś pomyślał, że jest zajebisty. Ale to nie ten Leszek, który niszczył temat jakiś czas temu. Tylko czy mozna go co tydzien winić, że sam sobie podniósł poprzeczkę w swojej własnej kategorii do takiego poziomu>

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Fragment felietonu bardzo ciekawy. Niemniej jednak (nie wiem, może tylko ja tak mam) futbol w obecnym wydaniu to już nie jest to samo co wtedy (akurat mundial’82 to zbyt dawno bym pamiętał, ale pamiętam większość turniejów z lat 90-tych). Myślę że więcej osób tak ma, wszelkie ograniczenia spotykania się biedniejszych z bogatymi (piłka klubowa), absurdalne kwoty transferowe i niezdrowe pieniądze „krążące” w piłce, zawodnicy gwiazdorzący po paru kopnięciach piłki i wymuszający na pracodawcy transfery – to wszystko powoduje że normalnego kibica czasem odpycha od piłki w obecnych czasach.
Jeszcze z tydzień-dwa temu brakowało mi piłki „live”, teraz się przyzwyczaiłem, taka dłuższa przerwa może wyjdzie na dobre. Mam nadzieję że wszystko wróci z większym rozsądkiem, po prostu zdrowsze dla spragnionych futbolu przez wielu miesięcy kibiców.

Weszło
14.07.2020

Stoperze, dobrze się zastanów, zanim wsiądziesz na tę konkretną Łódź

Łódzki Klub Sportowy bez wątpienia jest najgorszą drużyną Ekstraklasy, najwięcej trudności przynosi mu zdobywanie bramek, z największą łatwością je traci. Czy za Kazimierza Moskala, czy za Wojciecha Stawowego, ŁKS punktuje żenująco, gra niewiele lepiej. Ale nie da się przy tym nie zauważyć, że to jednocześnie najbardziej pechowa ze wszystkich drużyn, a największe stężenie negatywnej energii […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Quiz piłkarski. Z kim ścieraliśmy się w eliminacjach?

Panie i panowie. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszych quizów. Tym razem skupiliśmy się na reprezentacji Polski, bo nie da się ukryć – stęskniliśmy się za tymi skurczybykami w biało-czerwonych koszulkach. Na razie trzeba zaglądać do archiwum, więc zajrzeliśmy. Pytamy: czy potraficie wymienić wszystkich rywali, którzy stawali na naszej drodze w eliminacjach do wielkich turniejów rozegranych […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Marcus wyjaśnił zaciąg najemników

Nie twierdzimy, że Arka trzymała Ferrari w garażu. Wcale nie uważamy, że jakby Marcus wcześniej grał więcej, to Arka na luzie zrobiłaby utrzymanie. Ale nie da się ukryć, że forma Marcusa na finiszu zawstydza kilku słono opłacanych przez gdynian najemników. I nie byłoby wielkim ryzykiem powiedzieć, że owszem, z Marcusa w tym sezonie można było […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Lech ma zastępcę Gytkjaera. Strzelał w Danii, 2. Bundeslidze i Bundeslidze

Lubimy te piosenki, które już znamy. W Lechu najwyraźniej chcą zanucić melodię z Christianem Gytkjaerem i znów sięgają do Niemiec po gościa, który w przeszłości strzelał sporo goli, ale w ostatnim sezonie za dużo nie trafiał do siatki. Szwed Mikael Ishak dzisiaj przejdzie testy medyczne w Poznaniu i jeśli nic się nie wysypie, to zostanie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

PRASA. Piłkarze Legii rozchwytywani. Gwiazdy trafią na Bliski Wschód, Wieteska do Bundesligi?

Dzisiejsza prasa serwuje nam kolejne nowości dotyczące planów transferowych Legii Warszawa. Dariusz Mioduski zaprasza Bartosza Kapustkę do klubu, a tymczasem zespoły z Bliskiego Wschodu kuszą jego gwiazdy. – Od kilku tygodniu arabscy szejkowie kuszą Luquinhasa – kluczowego piłkarza Legii. Są zdeterminowani do tego stopnia, że deklarują gotowość spełnienia wszystkich warunków Brazylijczyka. Nie jest też dla […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Stefańczyk: Szkoda życia na bycie trenerem

Cezary Stefańczyk, jeden z najbardziej pozytywnych piłkarzy w lidze, żegna się z Wisłą Płock, a pewnie i z Ekstraklasą. Czy to moment, w którym należy ogłaszać bojkot ligi? Naszym zdaniem tak. W audycji Weszłopolscy gościliśmy weterana z Wisły Płock i porozmawialiśmy na kilka palących tematów. Ile daje sobie do zakończenia kariery? Dlaczego nie przypadli sobie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Granada powalczyła, ale Real w czwartek może świętować tytuł

Gdyby grały budżety, Real powinien wygrać z Granadą prawdopodobnie dwucyfrówką. Ale budżety nie grają, czego dowodem cały sezon szalonej bandy Diego Martineza. Dziś znowu udowodnili charakter, rozgrywając znakomitą drugą połowę, przystawiając Królewskich do muru. Ci zdali jednak test, wydostali się z pułapki i obronili zaliczkę, jaką wypracowali sobie w pierwszym kwadransie. Real wygrał trudny mecz […]
14.07.2020
Weszło
13.07.2020

Sezon na wyjazdy czas rozpocząć. Płacheta blisko Norwich City!

Kamil Grosicki i jego West Bromwich Albion są na dobrej drodze do Premier League, ale liczba polskich skrzydłowych w Championship najwyraźniej musi się zgadzać. Dlatego też do ekipy podążającej w przeciwnym niż The Baggies kierunku dołączyć może Przemysław Płacheta. Jeden ze zdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia z Ekstraklasy prawdopodobnie dosłownie z niej wyfrunie, ponieważ bardzo mocno […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Jeśli United nie awansują do LM, Bednarek będzie miał w tym spory udział

Jan Bednarek wyrzucający Manchester United z Ligi Mistrzów? Na ten moment nie można jeszcze użyć takiego sformułowania, ale jeśli na koniec sezonu Czerwone Diabły zajmą piąte miejsce, wśród licznych „winowajców” takiego stanu rzeczy z pewnością znajdzie się miejsce dla naszego rodaka. Szósta minuta doliczonego czasu gry. Dość dramatyczne okoliczności, bo United w wyniku kontuzji Williamsa […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Vuković: „Jestem zwolennikiem tego, żeby iść w sprawdzone w ESA nazwiska”

O przełomowym jego zdaniem momencie sezonu. Kto był dla niego największym zaskoczeniem in plus w Legii, a kto w lidze. O tym czy w polityce transferowej Legia dalej zamierza stawiać głównie na zawodników, którzy zaistnieli w lidze. Czy zamierza grać w ostatnich dwóch kolejkach młodzieżą, a także dlaczego zagra Inaki Astiz. Dlaczego rozczarowała go Korona […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Śląsk wyciska wynik ponad algorytmy, Marcus obnaża Serrarensa, Timur bez mapy

Wynik Śląska Wrocław jest jedną z największych niespodzianek tego sezonu. Wrocławianie po 35. kolejkach mają już o dziesięć punktów więcej niż w całym poprzednim sezonie. No i po raz pierwszy od czasów Napoleona zagrali w grupie mistrzowskiej. Ekipa Lavicki nie tylko zaliczyła progres, ale i wykręca wyniki ponad to, co zakładają algorytmy. Powiedzmy sobie jasno, […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

„Wszystkie decyzje Vukovicia się obroniły”

Legia Warszawa zasłużenie odzyskała tytuł mistrzowski, ale pytanie, co dalej, żeby w pucharach nie skończyło się jak zawsze? O tym, co było i będzie rozmawiamy z Tomaszem Sokołowskim. 12-krotny reprezentant Polski jako piłkarz Legii wygrał na krajowym podwórku wszystko, co się dało. Dziś jako ekspert udziela się m.in. w Polskim Radiu RDC. Chyba po raz […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Myć znowu w Niewydrukowanej Tabeli? Kto by się spodziewał…

Wojciech Myć to w tym momencie zdecydowanie najsłabszy sędzia w gronie arbitrów Ekstraklasowych. I nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Ktoś niestety robi sobie krzywdę sobie, jemu i zawodnikom, którym prowadzi mecze, bo deleguje go zdecydowanie zbyt często na starcia Ekstraklasy. I niestety dokłada nam roboty, bo przez niego znów musimy weryfikować coś w […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Czy Czerwiński to RoboCop?

Jakub Czerwiński od zawsze wyglądał nam na gościa, który potrafi rozbiegać to, co niektórych piłkarzy eliminuje z gry na kilka tygodni. Musimy jednak przyznać, że w tym sezonie i tak nas zaskoczył. Całkiem poważną kontuzję kolana przyjął jak katarek. Leczyć oczywiście musiał się znacznie dłużej, ale śladu na jego grze ta przerwa nie pozostawiła żadnego.  […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Śląsk bez pucharów, ale wciąż z bardzo solidnym sezonem

Śląsk przez ostatni remis pożegnał się z marzeniami o pucharach, bo musiałby wygrać oba mecze, a Lech oba przegrać, ponadto wiemy, że czwarte miejsce nie będzie uprawniało do dostania po głowie w europejskim przedpokoju. A wrocławianie długo wierzyli, że jednak wychylą głowę za naszą prowincję i zobaczą trochę świata. Pytanie, czy jest to więc rozczarowanie, […]
13.07.2020
Anglia
13.07.2020

Przed nami ekscytujący finisz Premier League i nie, to nie jest ironia

Wiemy, Liverpool dopiął mistrzostwo w niemal rekordowym czasie, a emocje dotyczące wyścigu po tytuł skończyły się na długo przed wybuchem pandemii. Wiemy, także wicemistrz był znany już od dłuższego czasu, zdajemy też sobie sprawę, jak wiele dzieli Norwich od reszty peletonu. Ale mimo wszystko uważamy, że finisz ligi angielskiej będzie naprawdę ekscytujący, może i bardziej […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Poręba: „Trener powiedział mi: talentem nie będziesz grał”

Łukasz Poręba to kolejny młody zdolny z akademii Zagłębia Lubin. Debiutował w lidze jako osiemnastolatek, ale młodzieżowiec z rocznika 2000 dopiero w tym sezonie zaczął grać bardzo dużo – środkowy pomocnik w lidze zagrał dwadzieścia sześć razy, z czego blisko połowę meczów od pierwszej minuty. Dlaczego nowe pokolenie polskich piłkarzy nie ma kompleksów wobec rówieśników […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

1997 – ten rocznik to kłopoty

Przed sezonem mieliśmy szereg obaw w związku z nadchodzącym przepisem o młodzieżowcu, ale dziś trzeba stwierdzić, że przyniósł on polskiej piłce wiele dobrego. Gdyby nie przymus, pewnie nie ujrzelibyśmy kilku ciekawych chłopaków, a polskie kluby nie liczyłyby gotówki ze sprzedaży swoich talentów, która nastąpi wkrótce. Jest jednak jeszcze druga strona medalu – dla wielu chłopaków […]
13.07.2020