post Jan Mazurek

Opublikowane 02.04.2020 15:19 przez

Jan Mazurek

Bezkrytyczne przyjęcie, że Niemcy słyną z porządku, konsekwencji i dyscypliny, można byłoby uznać za pusty stereotyp, ale z drugiej strony rzeczywistość zdaje się mu nie zaprzeczać, a wręcz hołdować jego prawdziwości. Doskonale widać to na przykładzie tamtejszego futbolu. Mnóstwo klubów funkcjonuje jak dobrze zarządzane firmy. Problem w tym, że cała sprawa ma też drugą stronę. Okazuje się bowiem, że nie da się być tak ułożonym, żeby być przygotowanym na sytuacje ekstremalne. A sytuacją ekstremalną jest pandemia koronawirusa, która uderzyła również w piłkę po zachodniej stronie Odry i czyni tam coraz większe szkody. Oto jak nasi sąsiedzi miotają się nierównej walce z siłą wyższą. 

– Niemiecki futbol stanął w obliczu największego kryzysu w swojej historii. Piłka nożna musi zająć miejsce na drugim planie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyliśmy. Stoimy w obliczu wielkiego kryzysu. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, jak wielkie znaczenie dla ludzi i gospodarki ma codzienne funkcjonowanie klubów piłkarskich, ale teraz na pierwszym planie jest bezpieczeństwo i odpowiedzialność. Nie możemy być lekkomyślni – mówił dwa tygodnie temu Hans-Joachim Watzke.

– Futbol to magiczna sprawa, jedyna w swoim rodzaju, najśliczniejsza na świecie. Ale teraz ważniejsze jest zdrowie – wtórował mu Max Eberl.

Głosów identycznych lub podobnych do tych prezesa Borussii Dortmund i dyrektora sportowego Borussii Monchengladbach było bardzo dużo. Tak to już na świecie bywa, że można rywalizować, ścigać się, zwalczać w stabilnych czasach, ale kiedy pojawia się kryzys i trzeba stanąć w jednej linii frontu, to ludzie zaczynają współpracować.

A w tym wypadku trzeba było działać. Bundesliga przerwała swoja rozgrywki jako jedna z ostatnich lig w Europie i ostatnia z najsilniejszych lig Starego Kontynentu. Dłużej swoje mecze rozgrywano właściwie tylko w Rosji i Turcji (cholera, Białorusi nie liczymy, bo to inny stan umysłu), ale to trochę inny krąg kulturowy, kraje na pograniczu kontynentów, tam wirus rozprzestrzeniał się w innym tempie i w innym czasie.

Nic dziwnego też, że stosunkowo długo nie chciano przerwać organizacji meczów. Niemcy zachowywali się, jakby złudnie wierzyli, że światowy kryzys ich ominie. Że ich medycyna funkcjonuje tak dobrze, że będą mogli organizować swoje mecze, choćby wokół paliło się i waliło. Rafał Gikiewicz w pewnym momencie pisał nawet, że „piłkarze czują się jak małpy w cyrku”. Wszystko to wyglądało jak czekanie na wyrok, czekanie aż któryś z zawodników zachoruje na koronawirusa. I tak też się stało. Ligę trzeba było przerwać.

Na początku mecze odwołano do 2 kwietnia, a 30 marca miało odbyć się spotkanie klubów, podczas którego miała zapaść decyzja o tym, co dalej. I wtedy, w pierwszych dniach po odwołaniu spotkań, dominowały jeszcze głosy podobne do tych przytoczonych powyżej. Po początkowej uldze, przyszła refleksja. Świat niemieckiej piłki, wielki biznes, stanął w miejscu. Zamarł. Zastygł. Meczów brak. Stadiony puste. Szatnie puste. Klubowe obiekty puste. Klubowe muzea puste.

Jeśli coraz większa część polskich klubów z elity już funkcjonuje jako niezłe korporacje, to w Niemczech właściwie wszystkie kluby z elity funkcjonują jako korporacje do kwadratu. Zatrudnia się tam więcej osób, na więcej stanowisk, na lepszych warunkach. I to od początku całej historii spędzało sen z powiek szefowi DFL, Christianowi Seifertowi, który ogłaszał wszem i wobec, że zatrzymanie ligi oznacza wielkie, ale to wielkie, problemy dla niemieckiej piłki klubowej.

– Piłka to nie zabawa. Piłka to biznes. Można polemizować z tym na poziomie idei, ale rzeczywistość wygląda tak. Teraz rozchodzi się o znacznie większą stawkę niż zwykła rozrywka – chodzi o ponad 50 tysięcy miejsc pracy. Dotarliśmy do takiego momentu w historii, że Bundesliga musi zrozumieć, że coś produkuje. Nie za darmo. A co więcej, wraz z zastopowaniem ligi, wszystko staje w miejscu, a to oznacza mnóstwo cięć, zwolnień i wielki gospodarczy kryzys na wielu poziomach – grzmiał prezes DFL.

Przerwa w grze oznacza wszędzie to samo – brak dochodów z dnia meczowego, z praw telewizyjnych, od sponsorów. Oznacza to też brak dochodów z przeróżnych mniejszych eventów organizowanych wokół spraw boiskowych. Piłka to biznes. Jeszcze raz. To musi wybrzmieć.

Sumaryczne straty niemieckich klubów szacuje się na 700-750 milionów euro. Bardzo, bardzo dużo. Bild, niemiecki tabloid, podał wstrząsającą informację, że przy nierozgrywaniu meczów istnieje duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej kilkanaście klubów z dwóch najwyższych poziomów rozgrywkowych w Niemczech nie przetrwałoby takiego kryzysu. A to oznaczałoby kompletną zapaść.

W ten sposób, kiedy wszyscy uświadomili sobie, co oznacza przerwa w rozgrywkach, a w najgorszym scenariuszu nawet całkowite anulowanie rozgrywek, zaczęto zastanawiać się, jak ten cały problem rozwiązać. Dla przykładu w przestrzeni publicznej padły dwie propozycje, które rujnowałby filozofię niemieckiej rzeczywistości futbolu, ale mogłyby okazać się zbawienne dla przetrwania klubów.

Po pierwsze, odejście od zasady „50+1”, która nadawała lidze charakter i utrzymywała ją w nieco romantycznych realiach. Chodzi o to, że do klubu nie może wejść właściciel, który miałby większościowe udziały.

– Nie chcę, żeby ktoś powiedział, że łamię swoje ideały i wykorzystuję kryzys związany z koronawirusem, żeby przewrócić niemiecką piłkę do góry nogami. Wiem, że ktoś może tak pomyśleć, że mogę być krytykowany, ale może właśnie odejście od takich zasad, jak to „50+1”, może okazać się zbawienne dla naszego futbolu. Musimy wszyscy myśleć odpowiedzialnie, stawiać na mądrość, przewidywanie przyszłości, a nie sentymenty. Taki mamy czas – proponował dyrektor FC Koeln, Horst Heldt.

Po drugie, mecze bez udziału publiczności, które – cóż tu wiele mówić – też nadawały lidze charakter i utrzymywały ją w bardzo (już nie nieco) romantycznych realiach. Nie od dziś wiadomo, że kultura kibicowska w Niemczech stoi na poziomie nieosiągalnym dla wielu, wielu krajów, bo w jednym miejscu, w kibicowskim kotle, łączy się tradycja z nowoczesnością.

– Powiem tak: rozgrywanie meczów bez kibiców to jedyne rozwiązanie na dogranie tego sezonu, ale to nie ma sensu. To autentycznie nie ma sensu – grzmiał prezes Borussii Monchengladbach, Stephan Schippers.

Ale jednak bardzo możliwe, że takie rozwiązanie będzie jednym z możliwych. Jednym słusznym. Bo inaczej w ogóle może nie być w Niemczech futbolu, jakiego znamy. I w takim wypadku trzeba będzie odrzucić wszystkie sentymenty na rzecz wyższych ideałów. To wszystko jednak melodia przyszłości. Czy którekolwiek z tych rozwiązań zostanie wprowadzone w życie? Pożyjemy, zobaczymy.

Dlatego też, w minionym tygodniu, najbogatsi postanowili pomóc najbiedniejszym. Albo inaczej bardzo bogaci postanowili pomóc mniej bogatszym, bowiem aż tak biednych klubów w Niemczech nie ma, żeby mówić tu o zagrywkach filantropijnych. O co chodzi?

Ano o to, że Bayern, BVB, Bayer i Lipsk, czyli przedstawiciele niemieckiej piłki w Champions League, postanowiły gremialnie zrezygnować z kasy należnej im za prawa telewizyjne do pokazywania ich spotkań w Lidze Mistrzów, do tego dołożyć jeszcze trochę swojej forsy, a wszystko to przekazać DFL na rzecz działania kryzysowego w związku z pandemią koronawirusa. Razem wyszło trochę ponad 20 milionów euro, którymi DFL, mające także swoje oszczędności do rozdysponowania w sytuacjach kryzysowych, może szafować wedle własnego uznania.

– To kwestia idei. Pokazaliśmy solidarność. Gramy w jednej drużynie przeciw jednemu przeciwnikowi – tłumaczył to pompatycznie Karl-Heinz Rummenigge.

I w tym momencie wszystko wyglądało idyllicznie. Priorytety były zachowane. Zaciskamy pasa. Walczymy z kryzysem. Boimy się o przyszłość, ale gramy w jednej drużynie. Zdrowie najważniejsze. Wiadome było, że ani zamrożenie pensji piłkarzy, ani ich obniżenie, ani inne deklaracje, sytuacje finansowej klubu nie zbawią, ale przynajmniej nikt nie wspominał o konieczności kończenia ligi. Nikt nie forsował idei buntu wobec rzeczywistości wirusa.

Do czasu. Bo przyszedł kwiecień i okazało się, że lidze bezwzględnie zależy, żeby ligę kończyć.

– Zdajemy sobie sprawę z powagi całej sprawy. Epidemia koronawirusa to bardzo delikatny temat. Trzeba posługiwać się wyważonymi argumentami i mądrze reagować na bieżącą sytuację – zaczął dyplomatycznie Christian Seifert, ale zaraz dodał: – Naszym głównym celem jest zakończenie ligi przed końcem czerwca. I tyle. Takie jest nasze stanowisko na dzień dzisiejszy. W związku z tym musimy wznowić rozgrywki wystarczająco wcześnie, aby udało się nam plan zrealizować. 

To już brzmi nieco inaczej niż zdrowie na pierwszym miejscu, piłka na drugim. To już brzmi jak deklaracja zakończenia ligi. I to w sposób niezważający na żadne okoliczności. Co więcej, 17 kwietnia władze ligi spotykają się, żeby ustalać terminy wznowienia meczów – w grę wchodzi pierwszy albo drugi weekend maja.

Jeszcze żadna, naprawdę żadna, liga w całej Europie nie zadeklarowała tak jasno, że aż tak bardzo, tak zdecydowanie, zależy jej na dokończeniu rozgrywek tu i teraz, jeszcze wiosną. Pytanie, czy nie jest to pomylenie odwagi z odważnikiem. I czy naprawdę ta kwestia jest aż tak dużo ważniejsza od ludzkiego zdrowia. Tym bardziej, że licznik ofiar koronawirusa w Niemczech rośnie z dnia na dzień.

Fot. Newspix

Opublikowane 02.04.2020 15:19 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tss
tss

Tak, na pewno przez wznowienie ligi bez publiczności umrą dziesiątki tysięcy ludzi.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

I tak umrą, czy wznowią (przy pustych trybunach naturalnie) czy nie. Musieliby cały świat zamknąć w domach i „odsiać” chorych i zdrowych. I tak przez miesiąc funkcjonować. A tego z naturalnych względów zrobić się nie da.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Spokojnie, dokończycie sobie obecny w okresie sezonu 2020/21, jak wszystko (może) się uspokoi. Inni (Hiszpania czy Włochy) będą mieli większe problemy więc stratni nie będziecie. Sezonu 2020/21 i tak raczej nie będzie na normalnych zasadach więc chyba rozsądniej byłoby dokończyć w tym czasie obecny jak się będzie dało?! To chyba jedyne sensowne rozwiązanie niż anulować wszystko z tego i zaczynać nowy który nie wiadomo czy także nie zostanie w pewnym momencie przerwany (nawrót epidemii, który wymknie się spod kontroli).
Jak przez rok-dwa nie będzie transferów za 100 mln ojro to się nikomu nic nie stanie (no może poza największą zarazą piłki – agentami i menadżetrami), no i bukmacherzy stracą, ale im to akurat się przyda bo i tak kombinują i lecą w gumki. A jak ktoś już znajdzie sposób jak ich ograć – jak ten pasjonat matematyki – to zrobią jak pewien znany bukmacher z logo – czarny napis na żółtym tle – i delikwent otrzyma zakaz odwiedzania punktów i wykonywanie transakcji. Bo buki uznają tylko wygrane w jedną stronę:)
Reset futbolowi się przyda jak nigdy wcześniej. Rynek się przewartościuje, pieniądze będą płacone tym którzy mają talent, ale i poparty ambicją i chęciami by je podnieść (a nie tylko brylować na portalach społecznościowych i ławkach rezerwowych klubów), pozoranci (nie tylko boiskowi) i ludzie robiący dużą kasę na piłce zostaną chociaż częściowo „odsiani” i niepotrzebni, kluby się zmobilizują żeby szkolić swoich. Właściwie same pozytywy.

Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Meczyk w Szczecinie dobry, ale w roli głównej sędzia Marciniak

No nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu dostaniem naprawdę fajne widowisko. Wiadomo, Jaga jeszcze w teorii walczy o puchary, Pogoń walczy o frytki, ale jeśli chodzi o formę w grupie mistrzowskiej – spodziewaliśmy się lekkiego paździerzu. A tu cztery gole, ponad trzydzieści strzałów, czerwona kartka, mnóstwo kontrowersji, walka do ostatnich minut o trzy punkty. […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Jak muchy w smole, ale w stronę mistrzostwa

Gdyby ten mecz odbywał się w Polsce, a nie w Hiszpanii, to komentatorzy pewnie trąbiliby na prawo i lewo, że wolne tempo spotkania determinuje wysoka temperatura. Takie typowe pierdu-pierdu na wytłumaczenie. Ale to  La Liga, tutaj nikt w ten sposób się nie tłumaczy. Po prostu spotkanie Athleticu Bilbao z Realem Madryt przypominało zawody urządzone przez […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Podbeskidzie powoli wita się z Ekstraklasą. Radomiak rozjechany w Bielsku

Sześć goli w hicie kolejki? To lubimy, takie hity szanujemy! W Bielsku-Białej nie można było dziś narzekać na nudę. Podbeskidzie i Radomiak pomyślały sobie, że jak się bić o awans, to na całego. Żadne szachy, żadne podwójne gardy – skoro jedni i drudzy słyną z ofensywy, to tą ofensywą właśnie spróbowali udowodnić wyższość nad rywalami. […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

LIVE: Piast ogrywa Śląska i znów jest wiceliderem

Legia, mimo porażki z Lechem, odskoczyła dostatecznie, by jej mistrzostwo było formalnością. Lech trzyma się mocno i jest faworytem w walce o wicemistrzostwo. Ale dalsze miejsca? Które mogą być warte nawet dwa miejsca pucharowe? Tutaj jest ciekawie, a chętnych całe grono. O to dzisiaj toczyć się będzie walka w grupie mistrzowskiej – Jaga powalczy o […]
05.07.2020
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020