post Damian Smyk

Opublikowane 29.03.2020 14:27 przez

Damian Smyk

– Jak ktoś chce być sędzią, musi wyłączyć potrzebę bycia docenionym. To może zabrzmi dziwnie, ale naprawdę rzadko docenia się nas za cokolwiek. Albo przechodzimy niezauważeni, albo się nas krytykuje. Jeśli ktoś sobie z tym nie radzi, jeśli ktoś nie ma dystansu do tego co się wydarzyło, jaką decyzję podjął, jak przeprowadził zawody, przepadnie – Marcin Ryszka rozmawia z sędzią Danielem Stefańskim, tak o blaskach i cieniach zawodu, jak i obecnej sytuacji. Dlaczego sędziowie mają łatwiej jeśli chodzi o trzymanie formy podczas kryzysu koronawirusa, natomiast ich finanse mogą bardziej być narażone na kryzys? Zapraszamy.

***

MARCIN RYSZKA, Weszło.FM: Panie Danielu, stęsknił się pan już za gwizdkiem sędziowskim?

DANIEL STEFAŃSKI: Na pewno tak. Nie jest to dla nas normalna sytuacja, że mamy w trakcie sezonu taką przerwę. Kilka przerw w karierze miałem, ale były wywołane urazami – ta jest specyficzna, więc człowiek chciałby już wrócić na boisko.

Lawina w Ekstraklasie ruszyła, gdy Górnik nie pojechał na mecz z ŁKS-em. Piłkarze obawiali się o swoje zdrowie. Zastanawiam się – czy wy jako sędziowie zaczynaliście się wtedy obawiać, że to może być dla was zagrożenie?

Każdy do tego podchodzi indywidualnie, ale większość z nas z każdą godziną, minutą, każdą nową informacją, denerwowało się coraz bardziej. Na początku tygodnia byliśmy jeszcze raczej spokojni, ale z każdym dniem wątpliwości rosły. Na tyle, że w czwartek czekaliśmy z utęsknieniem, żeby zapadła decyzja zawieszenia ligi. Mi ulżyło, że nie ma potrzeby narażania nie tyle nawet siebie, co przede wszystkim bliskich.

Jak się pan odnajduje na przymusowych wakacjach w środku rundy?

No cóż, jak każdy: troszeczkę żonglujemy papierem toaletowym, szukamy starych zdjęć w albumach, zjadamy zmagazynowany makaron. A tak zupełnie poważnie, mimo wszystko sędziowie są nieźle przystosowani do takich momentów jak ta kwarantanna – jesteśmy indywidualistami, nie mamy konieczności, na przykład, bezpośredniego kontaktu ze sztabem trenerskim. Dostajemy rozpiski, zadania do wykonania i to ogarniamy we własnym zakresie. Zamknięte są co prawda siłownie, baseny, ale trening, choćby biegowy, można wykonać w odpowiednim i odosobnionym miejscu, na przykład w lesie. Trening siłowy? Można zrobić to w domu. Jesteśmy więc w stanie spokojnie utrzymać się w formie.

To czego jeszcze potrzebuje sędzia, to przygotowanie merytoryczne, ale tutaj kwarantanna również w niczym nie przeszkadza. Mamy dostęp do klipów, siedzimy, analizujemy. UEFA wprowadziła dla sędziów międzynarodowych testy video online, zawierający sytuacje do analizy – najbliższy będzie w poniedziałek. Jedyne, czego naprawdę brakuje, to tej praktyki boiskowej, czucia gry, ale to szybko wraca, tego się nie zapomina, to jak z jazdą na rowerze. Pod tym kątem piłkarze są w gorszym położeniu.

Ile czasu dziennie musi pan poświęcić na treningi, żeby utrzymać się w dobrej kondycji, być „pod prądem”?

Trening biegowy – powiedzmy, że półtorej godziny, z dobrą rozgrzewką. Później ćwiczenia w domu, gdyż te sesje sobie rozkładam. Trochę treningu siłowego, plus gibkościowy. Z narzeczoną ćwiczymy też jogę, która daje bardzo fajnie efekty. To jakaś kolejna godzina. Siadamy do klipów – następna.

Dostaliście jako sędziowie szczególne zalecenia od przełożonych dotyczące kryzysu koronawirusa?

Dostaliśmy mailem informacje, które nie odbiegają od ogólnych wytycznych – unikać skupisk i tym podobne.

Ma pan kontakt z kolegami zza granicy, czy w innych krajach, jak Włochy czy Hiszpania, są jakieś systemowe rozwiązania?

Mam kontakt, ale przyznam, że nie słyszałem o systemowym rozwiązaniu. Każdy orze jak może, każdy trenuje we własnym zakresie, stara się robić to, co można zrobić, żeby podtrzymać formę. Rozmawialiśmy też o tym co UEFA nam wprowadziła, czyli o formie testów, ale też o wideokonferencjach.

Piłka nożna, jak powiedziano kiedyś, to najważniejsza sprawa z tych najmniej ważnych. W tym kontekście popatrzmy na przypadek meczu Atalanta – Valencia: kilkadziesiąt tysięcy ludzi na trybunach, gdzie dziś w Bergamo jest najgorsza sytuacja pod względem koronawirusa. Ten mecz też miał wpływ na rozprzestrzenianie się wirusa i chyba pokazuje, że środki ostrożności, które od tamtej pory zostały wdrożone, są słuszne.

Mądrzejsze głowy o tym decydują. Ja przez moment uważnie przyglądałem się Wielkiej Brytanii, która chciała izolować starsze osoby, a poza tym zostawiała sporo swobód, niejako zgadzając się na to, że ludzie się pozarażają, ale też że się uodpornią, wytworzą jakieś przeciwciała. Myślałem: może w tym szaleństwie jest metoda? Ale Wielka Brytania od tamtej pory zmieniła kurs i postępuje tak samo jak reszta świata – bardzo wymowne. Pewnie innej ścieżki nie ma. Pamiętam, jak dwa miesiące temu zacząłem czytać troszkę więcej o koronawirusie, wydawało mi się, że to jest odległy problem, nie dotyczący nas. I teraz widać jaką jesteśmy globalną wioską. Najtrudniejsze są znaki zapytania – nie wiemy ile to może potrwać i jak się rozwinie.

Głośno jest obecnie o ograniczeniu płac piłkarzy. Jak to wygląda u was? Nie sędziujecie, jak to się odbija na waszej sytuacji?

Sędziowie co do zasady zarabiają na boisku. Tak to jest skonstruowane. Jest grupa sędziów zawodowych na kontraktach, którzy nie prowadzą innej działalności i są do dyspozycji związku – ci sędziowie mają wynagrodzenie, które pozwala im funkcjonować, ale tak naprawdę podstawowym wynagrodzeniem sędziego jest to otrzymywane za przeprowadzony mecz. Nie ma meczów, nie ma wynagrodzenia. Zawodowi mają podstawę, natomiast pozostali, ze statusem amatora, opierają się na pracy zawodowej.

To też odbije się na niższych szczeblach – w B-klasach, A-klasach, te pieniądze nie są najwyższe, ale dla młodego chłopaka, który posędziuje w weekend 3-4 mecze, to może być ważny zastrzyk finansowy.

Pewnie nie są to pieniądze, które warunkują życie człowieka. Raczej sędziowanie to pasja, hobby, czasem sposób na dorabianie. Natomiast może być tak, że ktoś dzięki temu dopina budżet. Kryzys koronawirusa dotknie wszystkich ludzi, nie tylko piłkarzy, sędziów. Na naszych oczach z jednej strony toczy się walka o życie, a z drugiej spore ekonomiczne dylematy, bo firmy stoją przed trudnym wyzwaniem utrzymania płynności. Zanim rynek rozkręci się z powrotem, to troszeczkę potrwa.

A gdyby pojawiła się dla pana propozycja, żeby sędziować na Białorusi, gdzie liga wciąż gra – przyjąłby pan?

Ja bym odmówił, natomiast z tego co słyszałem, azjatyckie stacje telewizyjne kupują właśnie prawa do pokazywania ligi białoruskiej. Większej oglądalności niż teraz w życiu nie mieli.

Pan troszeczkę podczas tej przerwy robi sobie detoks od piłki nożnej, czy na przykład nadrabia archiwalne mecze?

Na totalny detoks nie ma szans, bo analizujemy klipy, będziemy mieli wspomniane testy, gdzie naprawdę będą sytuacje trudne, wymagające. Ale do jakichś starszych meczów nie wracam.

Pan, oglądając mecz, potrafi się wcielić w zwykłego kibica? Czy cały czas jest perspektywa arbitra i myśli: tu źle się zachował, tu sprawdź, podejdź do VAR-u?

Niestety, przyznam, odkąd zostałem sędzią, oglądanie meczu pozbawione jest emocji. Co do zasady nie kibicuję żadnemu zespołowi, jedynie reprezentacji Polski, ale tu też zdarza się, że gdy widzę sytuację w polu karnym rywala, wszyscy skaczą, że powinien być karny dla nas, a ja sobie siedzę i myślę: „dobra, wstawaj, nic nie było”. Oglądam mecz bardzo technicznie. Pewnie tak jak reżyser, który pójdzie do kina i patrzy na kadry, na fabułę, ale też analitycznie. Doceniam umiejętności piłkarzy, jakość widowiska, otoczkę, atmosferę, natomiast moje myśli i wzrok podążają za sędzią, za jego decyzjami, za tym czy dobrze zrobił, czy ja bym postąpił podobnie lub inaczej.

A czy gdy sędziuje pan mecz za granicą, a w zespole akurat gra Polak, jest okazja na to, by chwilę porozmawiać?

Tak, oczywiście, ten kontakt jest, najczęściej jak przyjeżdżamy na stadion i wychodzimy na murawę zapoznać się z boiskiem. Tu jest szansa na 2-3 zdania. Ostatnio tak spotkaliśmy między innymi Jacka Góralskiego…

Z Jackiem chyba jest o czym rozmawiać!

Akurat wtedy Jacek wszedł w drugiej połowie i dał bardzo dobrą zmianę. To walczak, wojownik. Powiedział, że myśli o zmianie klubu, dlatego że na jego pozycji w Łudogorcu gra 5-6 zawodników. Natomiast to są krótkie rozmowy, po meczu piłkarze pewnie mieliby więcej czasu, ale sędziowie wtedy wypełniają sprawozdania, a potem jedziemy na omówienie meczu z obserwatorem.

Wyobraża pan sobie taką sytuację, że zostajecie zamknięci i skoszarowani według pomysłu, który zaproponował Raków? To w ogóle realny scenariusz? Dałby pan się zamknąć na trzy tygodnie w takim ośrodku?

To pomysł ciekawy, ale wydaje mi się, że nierealny. Kraj walczy, w wielu przypadkach, o życie. Gdzieś w tym momencie alienowanie się, rozgrywanie meczów – nie wiem czy jest najszczęśliwsze. Z jednej strony dałoby ludziom troszeczkę radości – transmisje telewizyjne, byłoby co pooglądać. Natomiast w praktyce to ciężkie do przeprowadzenia. Wystarczyłoby, że jedna osoba ze skoszarowanych ma podejrzenie i spowodowałoby to lawinowo kwarantannę dla kolejnych, a więc znów odwoływanie meczów… Trudny temat.

PZPN ogłosił właśnie swój pakiet pomocowy. Pół żartem spytam: myśli pan, że pewna znana przyśpiewka o PZPN zniknie z trybun?

Na pewno kiedyś słychać ją było bardzo często, pojawiała się na wszystkich stadionach. Później ucichła, a tak w ostatnich dwóch latach znów się pojawia. Czy to cokolwiek zmieni – nie wiem. Pakiet pomocowy nie płynie do kibiców, którzy śpiewają, więc nie łudzę się bardzo.

Jest pan osobą rozpoznawalną. Zdarzyło się, że kiedyś ktoś podszedł i miał pretensje o jakąś decyzję sędziowską?

Na żywo nigdy, zupełnie poważnie. W sieci tak, dostaję wiadomości, nawet na Facebooku od obcych osób, że co ja robię, czy jestem ślepy, czemu nie dałem karnego, że powinienem skończyć sędziować. To wpada do folderu „inne” i tyle. Natomiast na żywo nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie zaczepił z pretensjami – jak już, to zdarzają się sytuacje pozytywne, ktoś chce zdjęcie albo po prostu mnie rozpozna. Napinki zdarzają się tylko w okolicznościach stadionowych i przez internet.

Czy wy sędziowie macie do siebie duży dystans? Potraficie się z siebie śmiać? Szydera jest obecna między piłkarzami, mówi się nawet, że jest konieczna – jak z tym u was?

Kwestia indywidualna, ale moim zdaniem bez dystansu do siebie człowiek nie poradzie sobie w zawodzie sędziego. Jak ktoś chce być sędzią, musi wyłączyć potrzebę bycia docenionym. To może brzmieć dziwnie, ale naprawdę rzadko docenia się nas za cokolwiek. Albo przechodzimy niezauważeni, albo się nas krytykuje. Jeśli ktoś sobie z tym nie radzi, jeśli ktoś nie ma dystansu do tego co się wydarzyło, jaką decyzję podjął, jak przeprowadził zawody – przepadnie.

Momentem sprawdzianu jest, gdy ktoś faktycznie popełni błąd i jest poddany bardzo mocnej krytyce. Wtedy presja mocno wzrasta. Czy wyjdziesz na kolejny mecz i sobie z tym poradzisz, czy pękniesz? Piłkarze też zdarzają się tacy, że na treningu wszytko mu wychodzi, a potem na boisku nie potrafi tego sprzedać. Tu jest podobnie. Gdyby ktoś tylko pozdawał testy teoretyczne, naczytał się, a następnie został zrzucony z helikoptera na boisko ESA, przepadłby momentalnie. Natomiast szczęście polega na tym, że my jesteśmy presji poddawani od samego początku. Proszę uwierzyć,  że mecz dzieciaków to też presja – sam fakt, że ktoś patrzy, ocenia, jest obserwator…

Plus Komitet Oszalałych Rodziców.

Plus rodzice, dokładnie. Potem B-klasa, A-klasa, mecze w miejscach, które często nie są przyjazne, gdzie niektórym sprawia przyjemność, że pokrzyczą na sędziego. My więc w tej presji się wychowujemy, my z nią rośniemy. Bez tej ścieżki nawet najzdolniejszy sędzia by sobie nie poradził.

fot. FotoPyk

Opublikowane 29.03.2020 14:27 przez

Damian Smyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rakuda
rakuda

Ten pan to ma przede wszystkim dystans do przepisów…

Weszło
26.11.2020

Puchary, korupcja i przekręcanie nazwisk. Raymond Goethals, rewolucjonista z Belgii

– Nie marudź, graj! – pokrzykiwał do swoich piłkarzy Raymond Goethals w szatni, na treningu oraz na meczu. Charakterystyczny, brukselski akcent wystarczał, żeby zawodnik brał się w garść i wracał do pracy. Bez znaczenia, czy był to Alen Boksić, Paul van Himst, Rob Rensenbrink, czy Arie Haan. Szacunek do trenera miał każdy. Ciężko było go […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Maradona miał osobowość dużego dziecka. Czasem widziałem łzy w jego oczach

– Miał osobowość dużego dziecka i chyba do końca takim dużym dzieckiem pozostał. Czasem widziałem prawie że łzy w jego oczach. Albo może nie prawie, czasem to wręcz dosłownie. Taką bezradność – ciągle kopią, faulują, no dlaczego oni to robią? Dlaczego zabierają mi tę zabawkę, czyli piłkę, w sposób nieprzepisowy? Było to momentami rozbrajające. Michel […]
26.11.2020
Weszło Extra
26.11.2020

Marcin Kikut: Gdybyśmy ograli Bragę, dotarlibyśmy do finału Ligi Europy

Dekadę temu Lech Poznań zapisał jedną z piękniejszych kart w historii swoich występów w europejskich pucharach i jak na razie jedną z dwóch najpiękniejszych jeśli chodzi o polskie kluby na międzynarodowej arenie w XXI wieku. Wielki udział w tamtych sukcesach miał Marcin Kikut, który dziś znajduje się zupełnie poza piłką, skupiając na biznesie hotelarskim. Wspominamy […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Lechu, musisz. O przedłużenie szans na awans

To jest ten moment. Moment, kiedy tegoroczna pucharowa przygoda Lecha nie skręci w klasycznym dla polskiej piłki kierunku. Powalczyli. Pokazali się. Zagrali dobrze mecze. Ale, ostatecznie, przegrali, nie awansowali. My wiemy, że jest jeszcze Benfica, że Rangersi mają najlepszą formę od lat. Ale sensacje to też sól futbolu. Aby zapracować na możliwość zrobienia sensacji, trzeba […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Wygrana Lecha, precyzja Ishaka | TYPY I KURSY NA LIGĘ EUROPY

Dla piłkarzy Dariusza Żurawia nadchodzi czas odpowiedzi. Przed Lechem Poznań mecz, który może zadecydować o tym, czy ekipa z Wielkopolski zakończy grupę na trzecim, czy na czwartym miejscu. Zresztą – nieczego Lechowi nie odbierajmy. Kto wie, może zwycięstwo w Belgii doda im jeszcze chęci na walkę o awans. W każdym razie na mecz ze Standardem […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Na Maradonę wszyscy czekali. Czułem jego boską aurę wielkości

– Jedno rzucało mi się w oczy: on zawsze przychodził ostatni. Wszyscy stali już w tunelu, czekali, ale kiedy szedł, to widać było, że nadchodzi coś wyjątkowego. Ktoś wielki, jedyny w swoim rodzaju. Byli przy nim ludzie, czy to masażysta, czy to rehabilitant, czy to ktoś jeszcze. Pokrzykiwał, wychodził, emanował aurą wielkości. Wyróżniał się. Pamiętam […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

„Panowie, tak nadmuchaliśmy ten balon, że całe miasto uwierzyło, że pokonamy Barcelonę”

Historia polskiego futbolu pełna jest meczów, które Kazik Staszewski sprawnie uchwycił niegdyś pod chwytliwym stwierdzeniem: „Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka…”. Jednym z najsłynniejszych spotkań z tej kategorii zdecydowanie jest rewanżowe starcie Lecha Poznań z FC Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów 1988/89. „Kolejorz” miał wówczas wymarzoną okazję, by wyrzucić Katalończyków z rozgrywek. Choć w ich […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Super Kurs w Superbet! 30.00 na wygraną Lecha z Liege!

Legalny bukmacher Superbet wraca z kolejną odsłoną mega promocji dla nowych graczy. W Superbet za wygraną Lecha Poznań ze Standardem Liege dostaniemy kurs 30.00! Jak skorzystać z tej oferty? Już wyjaśniamy. Żeby wziąć udział w promocji, trzeba po pierwsze założyć konto w Superbet. Potem wpłacamy na nie minimum 50 PLN, zaznaczamy zgody marketingowe i formalności […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

PRASA. Pożegnanie i wspomnienie Diego Maradony

Polskie media żegnają dziś Diego Armando Maradonę. W prasie znajdziemy sporo wspomnień o Argentyńczyku. – Beznadziejna akcja, jakiś baran podał mi na głowę – mi na głowę! – bo już nie wiedział, co zrobić, a ja skoczyłem i podstawiłem rękę. Mówiłem, że to była ręka Boga, ale to była ręka Diega. Zwędziłem nią Angolom portfel. […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

40 mgnień Diego Maradony. „Ludzie zabijają się, by pocałować moje buty”

Był postacią wielką. Barwną. Niejednoznaczną. Upadłą. 40 mgnień z życia Diego Maradony. W reprezentacji zadebiutował w wieku szesnastu lat. Czy jest lepszy dowód na skalę talentu, jakim został obdarzony? Prawdopodobnie nie. Powołanie dostał po czterech miesiącach w dorosłej piłce. Debiutować przyszło mu na słynnej La Bombonerze w meczu z Węgrami. Gładko wygranym – skończyło się 5:1, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Najdłuższy skok bez spadochronu

Oglądaliście kiedyś retransmisję meczu ukochanej drużyny, znając już niekorzystny dla niej wynik? Przez 90 minut towarzyszy ci wyłącznie myśl, że skończy się źle. Chwilami może się wydawać, kurczę, a gdyby jednak udało się oszukać los? Ale to złudzenie. Miraż. Od początku jest jasne – na końcu nie ma niczego dobrego, na końcu są ból i […]
26.11.2020
Weszło
25.11.2020

Jaki dzień, taki mecz

25 listopada 2020 na zawsze zostanie zapamiętany jako bardzo smutny dla wszystkich fanów futbolu na całym świecie. Jeśli ktoś zdecydował się obejrzeć rywalizację Atletico Madryt z Lokomotiv Moskwa, mógł wpaść w jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Puste krzesełka na Wanda Metropolitano, ogromna ulewa i przejmująca minuta ciszy ku czci zmarłego Diego Armando Maradony. W tym momencie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Albo jesteś Lewandowski, albo jesteś Szoboszlai

To nie był prosty mecz dla Bayernu. RB Salzburg notorycznie atakował bramkę Bawarczyków, zagrażając gospodarzom nawet wtedy, gdy ci prowadzili już 3:0. Być może nawet by zdołali uszczknąć z tego spotkania jeden punkt, no ale ekipa z Monachium miała Lewandowskiego, a Austriacy Szoboszlaia. Widzicie różnicę? Pewnie tak.  Nic lepiej nie zobrazuje tego meczu niż dwie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Atalanta odżyła i zdobyła Anfield. W grupie D jeszcze będzie ciekawie

– Czy nadal jesteście liderami? – pytały dziś włoskie media, a to pytanie adresowane było do magików z Bergamo. Papu Gomeza, Josipa Ilicicia czy Duvana Zapaty. Podstawy ku temu zdecydowanie były, bo w listopadzie La Dea nie wygrała żadnego meczu, remisując z beniaminkiem ze Spezii, czy przyjmując piątkę od Liverpoolu. Jak odpowiedzieli na to liderzy? Najlepiej, jak potrafili. Papu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Liga Mistrzów głupoty

Bolesne, trzybramkowe oklepy od CSKA Moskwa, Ajaksu Amsterdam i PSG. Trochę mniej dotkliwe, ale jednak porażki z Juventusem, ponownie CSKA, Manchesterem City i Szachtarem Donieck. Do tego remis 3-3 z Legią Warszawa i trzy wygrane (z Legią, APOEL-em Nikozja i FC Brugge), ale tylko jedna, z Belgami, w ostatnim czasie. Ta wyliczanka to wyniki Realu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

„Dziękuję. Za wszystko. Na zawsze”. Świat żegna Maradonę

Niestety. Rok 2020 nie zna granic, jest chory i tyle dobrego, że za miesiąc z okładem będzie już tylko przeszłością. Natomiast dzisiaj jeszcze trwa i zadał kolejny cios. Zabrał nam Diego Maradonę. Żegna go cały piłkarski świat. Neapol, w którym powiedzieć, że jest „uwielbiany”, to jak nie zabrać głosu. Jest tam bogiem. Nápoli. pic.twitter.com/V5MebJAJP1 — […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Legia w trybie ekonomicznym i kolejnej rundzie

Nieco podgrzewaliśmy dzisiaj atmosferę przed spotkaniem Widzewa z Legią w Pucharze Polski. Trochę sztucznie, wiadomo, mowa jednak o starciu dwóch ważnych w naszych realiach firm. No ale historia, nawet najpiękniejsza, na boisko nie wyjdzie, kilku podań nie wymieni, bramki również nie zdobędzie. To było bardzo typowe starcie lidera Ekstraklasy z pierwszoligowym średniakiem. Tak bardzo, że […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Diego Maradona – symbol futbolu, którego już nie ma

Odszedł Diego Armando Maradona. Symbol piłki, której już nie ma. Argentyńczyk jest prawdopodobnie najwybitniejszym przedstawicielem futbolu, który można nazwać romantycznym. Ale można i powiedzieć, że jest to futbol ze wszech miar słusznie miniony. *** Czas świetności Maradony naznaczony był absurdalnymi sędziowskimi pomyłkami. Dzisiaj spieramy się o to, czy arbitrzy odpowiedzialni za weryfikację wideo mają sygnalizować […]
25.11.2020