post Avatar

Opublikowane 25.03.2020 16:46 przez

redakcja

– Były rozmowy o mnie za sterem w Arce. Jest znak zapytania z właścicielami, ja też nie chciałem od razu mówić, że w to wchodzę. Dylematów było kilka. Decyzje nie zostały podjęte. Byłem zainteresowany rozmową, ale to pytanie do Arki, na ile ona poważnie myślała. Zawodnicy pisali, pytali, czy to prawda, bo wiadomość się rozniosła. Teraz jest jednak inny etap życia i jest jeszcze gorzej, bo nie można grać, trenować. Jest jeszcze więcej pytań, niż było – mówi Leszek Ojrzyński. Rozmawiamy o codzienności w Anglii, o jego powrocie do Arki czy ogólnie o powrocie do zawodu. Zapraszamy.

Trener już w Polsce, czy nadal na Wyspach?

Na Wyspach. Uziemiony. Nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie był powrót do Polski. Są loty, ale syn ma zakaz opuszczania Liverpoolu i pewnie będziemy razem przez najbliższe tygodnie.

Z pana perspektywy, jak Anglicy podeszli do tej całej sytuacji?

Teraz już rygorystycznie. Od dzisiaj jest zakaz skupisk, można chodzić tylko dwójkami, a wychodzić z domu raz dziennie. Przynajmniej teoretycznie. Sklepy są pozamykane poza tymi spożywczymi. Na ulicach jest bardzo mały ruch, w niektórych miejscach nikogo nie ma. Jestem po treningu, byliśmy z Kubą zaliczyć trening na boisku, musieliśmy przejść przez dwie ulice i zobaczyliśmy tylko kilka samochodów. Anglicy dojrzeli do tej sytuacji. Jest dużo ofiar, zachorowań. Niestety wcześniej, kiedy u nas były już wdrożone środki ostrożności, to tutaj życie tętniło. Poza życiem sportowym, bo sportowcy przerwali rozgrywki i treningi. Teraz każdy ćwiczy indywidualnie – w domach czy we własnym zakresie.

Był pan przerażony działaniami premiera Johnsona?

Przerażony nie. Wiedziałem, że to jest specyficzne zachowanie, życie się toczyło po angielsku, nie po europejsku. To są Wyspiarze i pewne rzeczy widzą inaczej. Tak było w tym wypadku, ale z każdym dniem to się zmieniało. Cóż, to jest poważna sytuacja, która odbije się na gospodarce. Zobaczymy, jak długo to potrwa, czy ktoś wynajdzie jakiś środek, żeby to przystopować, czy będzie trzeba to przeczekać z nakazami i zakazami.

Z tego, co pan obserwuje, Anglicy myślą o wznowieniu ligi?

Tak. Na przykład Liverpool miał prognozę, żeby w piątek wznowić treningi, ale przesunięto to o następny tydzień. Jak się nic nie zmieni, to pewnie znów przesuną o tydzień. Trzeba czekać. Liczą, że zaczną grać, ale bezpieczeństwo jest najważniejsze w tym przypadku.

Słyszał pan o pomyśle Rakowa?

Dziś. Jak wracałem z treningu, syn mi opowiadał.

To jest karkołomne czy realistyczne?

Ciężkie do zrealizowania. Choć jak mówię: nie znam szczegółów, słyszałem pobieżnie. Jest to jakieś rozwiązanie, ale trzeba poczekać, może to się w najbliższych tygodniach wyciszy i będzie lepiej. Natomiast każdy projekt jest godny rozważenia.

Spodziewa się pan rewolucji futbolowej?

Myślę, że tak. Jeśli to potrwa jeszcze miesiąc, to tak będzie. Każdy tydzień zwłoki to kolejne decyzje – zarządy chcą, żeby zarobki były mniejsze, bo okres jest martwy. Kluby mają swoje budżety i dzisiaj ciężko jest rozmawiać na przykład o transferach. Jest zbyt dużo znaków zapytania. Poza tym, jeśli trzeba wszystko przesuwać, to będzie duży natłok spotkań i wiele się zmieni.

A my, jako ludzie, coś zrozumiemy po tym okresie?

Na pewno trzeba się nad sobą zastanowić. Ma się więcej czasu, chyba że się pracuje w sklepach spożywczych – ci ludzie, jak i kierowcy transportu publicznego – to bohaterowie. Obawiają się, ale muszą zarabiać. Każdy to inaczej przeżywa. Ja myślałem, że będę w Polsce, a jestem na Wyspach i trzeba sobie dać radę. Jeszcze by tego brakowało, gdyby internet został przyblokowany, ludzie byliby zdani całkiem na siebie. To jest okres na przystopowanie. Mam dużo znajomych, którzy piszą, że mają dosyć tego, bo powinni być w ruchu, a zamknięto siłownie, parki też się zamyka. Walczymy sami ze sobą.

Był pan blisko powrotu do Arki?

Nie wiem, czy blisko. Po prostu były rozmowy o mnie za sterem w Arce. Jest znak zapytania z właścicielami, ja też nie chciałem od razu mówić, że w to wchodzę. Dylematów było kilka. Decyzje nie zostały podjęte. Byłem zainteresowany rozmową, ale to pytanie do Arki, na ile ona poważnie myślała. Zawodnicy pisali, pytali, czy to prawda, bo wiadomość się rozniosła. Teraz jest jednak inny etap życia i jest jeszcze gorzej, bo nie można grać, trenować. Jest jeszcze więcej pytań, niż było.

Ten powrót był uzależniony od zmiany właścicielskiej?

Z panami Midakami nie miałem kontaktu. Zakładałem, że właścicielem będzie ktoś inny. Tak mi przedstawiono sytuację i to tyle. Jakby panowie Midakowie byli zainteresowani, to by zadzwonili. Ale oni rozważali sprzedaż klubu i z ich strony żadnego sygnału nie było. Sygnał był z klubu, ze środowiska. Mam tam dużo znajomych, przecież dyrektor sportowy był moim zawodnikiem, drugi trener też. Więc wiedziałem, jak to wygląda.

Ja upatruję początku kryzysu Arki w pana odejściu. Patrząc na wyniki – taka jest prawda.

Jak patrzymy na wyniki, to tak jest. Mało kto pamięta czasy, jak Arka wygrywała u siebie 5:0 czy 4:0. A to były chwile, gdy razem pracowaliśmy. Puchary, fajne mecze. Oczywiście też gorsze i fatalne, jak spotkania derbowe z Lechią. Tak jest życie. Ale wiemy: była zmiana planu, chciano Arkę, która miała grać ładnie w piłkę. Tyle że były problemy z boiskiem – czy to głównym, czy treningowym. Żeby wymagać, trzeba coś włożyć. Ja dzwoniłem do właścicieli i pytałem, gdzie mam trenować, bo chcą atrakcyjnej piłki, a ja nie mam gdzie szkolić zawodników. I na czym ten atrakcyjny futbol miałby polegać? Na siłowni? Na dźwiganiu ciężarów? To wychodziło nam dobrze, bo nie mieliśmy gdzie trenować zimą. Trzy lata temu były potężne mrozy po -20 czy -15 stopni. Był śnieg. Po moim odejściu Arka walczyła o utrzymanie, to się udało, końcówka z trenerem Zielińskim i Vejinoviciem była fantastyczna, natomiast teraz sytuacja jest o wiele gorsza, jak wtedy. Mało kolejek, duża strata, ostatnie spotkania nie wyglądały za dobrze. Ja trzymam kciuki, choć wiem, że to będzie trudne zadanie. Jednak wykonalne, bo dlaczego nie?

Mówił pan o boiskach dwa-trzy lata temu, a nie wiem, czy wiele się zmieniło. Przed jednym z meczów piłkarze grali w koszykówkę na hali, bo nie mieli gdzie trenować.

Oj, dużo się zmieniło na plus! Jest oddane boisko sztuczne rugby. Ja byłem na tym starym, gdzie mieliśmy mnóstwo kontuzji. Jak wychodziliśmy na trening, to taktyczny w chodzonego – piłkarze mieli psychozę na temat tego klepiska. Miasto w końcu, kiedy ja odszedłem, zmieniło nawierzchnię na bardzo nowoczesną i jak się wróci z Turcji, to jest gdzie trenować. My jeździliśmy do Sopotu, ale i tam boisko nie było za dobre. Robiliśmy wycieczki swoimi samochodami, różne historie. To czasami nie był trening, a cyrk. W takich okolicznościach człowiek budował swoją drużynę, która kończyła rozgrywki na Narodowym. Fajne chwile i myślę, że jeszcze kiedyś tam zawitam. Czy na wczasy, czy do pracy – zobaczymy.

Był żal, że tak pana potraktowano w Arce?

Nie, ja wiedziałem już w kwietniu, że włodarze szukają mojego następcy. Wtedy, gdy przegraliśmy z Koroną Kielce. Tam był do mnie ogromny żal, bo nikt nie wierzył, że wygramy w rewanżu. Korona była wówczas niezłą drużyną. Były pretensje, że Arka nie znajdzie się drugi raz z rzędu na Narodowym, a kalkulowano sobie pewne rzeczy, jak to będzie pięknie. Wtedy usłyszałem:

Będziemy musieli poważnie porozmawiać.

Odpowiedziałem:

Czekam. Jeszcze nigdy poważnie nie rozmawialiśmy.

To się rozpłynęło, tej rozmowy nie było, ale dostawałem sygnały, że się dzwoni i szuka następcy. W rewanżu jednak wygraliśmy z Koroną i wtedy ciężko zwolnić człowieka, który wykonuje swoją pracę. Utrzymanie w lidze było praktycznie zapewnione, więc czekano do końca sezonu. Ja wiedziałem o tym, dojrzewałem do tego.

Po takich sezonach nie był pan sfrustrowany, że nie sięga po pana ktoś wyżej, tylko Wisła Płock?

Spokojnie. Ja podchodzę do życia z pokorą, a teraz w tym czasie dostałem po kulach i po głowie. Całkowicie inaczej patrzę. Nie jestem niecierpliwy. Jak będzie dane, to będę pracował, jak nie, to nie. Będę patrzył na występy w Europie i się wkurzał, chyba że coś się zmieni. Daj Boże, żeby Legia weszła na wyższy poziom, może tak być, może coś w końcu obejrzymy. Ja liznąłem tylko dwóch spotkań we wstępnej rundzie, ale to jest niesamowita sprawa. Cóż, na razie biorę jednak drużyny, które są w „czarnej du…”, jak to się mówi, albo jeszcze gorzej. Mam telefon i muszę ratować, a potem są zmiany planów. Zachciewa się atrakcyjnej piłki. Te słowa padły, gdy Arka była na piątym miejscu w lidze. Przecież to, jak na Arkę, to był mega wynik i jeszcze wtedy słyszałem narzekania, że mieliśmy lepiej rozgrywać mecze. Tymczasem mieliśmy jedną z lepszych średnich frekwencji w lidze, wiem, że jakaś nagroda wpłynęła do włodarzy Arki. Fajne czasy i szkoda, żeby to zostało przystopowane. Mam nadzieję, że Arka będzie dalej w Ekstraklasie.

Ten rozważany przez pana powrót do pracy to jest coś, co pomoże otrząsnąć się po ostatnich wydarzeniach?

Nie wiem. Myślę, że tak. Czasami pracowałem po kilkanaście godzin dziennie – planowałem, egzekwowałem. Wtedy się nie myśli o rzeczach, które są przykre i smutne. Teoretycznie tak by więc było. Na sto procent jednak nie wiem. Dziś mam po prostu inne zadania do wykonania. Mam co robić. To jest ważne, bo byłoby gorzej, gdybym siedział sam i patrzył w ścianę. A teraz nie zdążyłem się wykąpać po treningu przed rozmową. Biorę prysznic, działamy dalej, bo Kuba ma zajęcia trzy razy dziennie. Nie jakieś intensywne, ale ma i ten okres trzeba spożytkować jak najlepiej.

Brakuje panu takiej codziennej pracy z zespołem?

Bardzo. To była i jest moja pasja. Czasami to się odbijało na rodzinie, bo rzadko się widzieliśmy. Jak to żona mówiła: częściej byłem z zawodnikami i trenerami, jak z rodziną. Policzyłem, że przez 15 lat ¾ czasu byłem poza domem. Ale taki wybrałem zawód i sposób na życie.

Rozmawiał PAWEŁ PACZUL

Fot. FotoPyk

Opublikowane 25.03.2020 16:46 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
qdlaty81
qdlaty81

Ładna piłeczka z Siemaszką na ataku

GooDOMaDOM
GooDOMaDOM

Lepsza niż teraz bez napastnika ani pomysłu na granie. Oczy bolą. Spadek im się przyda.

Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020