post Michał Kołkowski

Opublikowane 19.03.2020 08:16 przez

Michał Kołkowski

– Koronawirus jest takim egzaminem, który nas wszystkich w najbliższym czasie sprawdzi. Po pierwsze, sprawdza on oczywiście odporność ludzkich organizmów, ale nie tylko. Testuje również sprawność organizacji międzynarodowych, takich jak WHO czy Unia Europejska. Pokazuje też skuteczność poszczególnych państw w obliczu kryzysu. I stanowi płaszczyznę porównawczą – mówi Radosław Pyffel, kierownik studiów „Biznes chiński – jak działać skutecznie w czasach Jedwabnego Szlaku” w Akademii Leona Koźmińskiego, autor licznych publikacji na temat Chin i Azji oraz były przedstawiciel RP w Radzie Dyrektorów Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych.

Rozmawiamy o tym, jak państwa Dalekiego Wschodu poradziły sobie z koronawirusem, a także o wpływie szalejącej pandemii na polityczną sytuację Polski i świata.

***

Jak pan ocenia obecną sytuację na świecie w związku z pandemią koronawirusa? Wszystko zaczęło się przecież w Chinach, czyli w miejscu wyjątkowo panu bliskim.

Muszę przyznać, że wraz z biegiem czasu zmieniłem swoją ocenę, która w pierwszym okresie była dość zachowawcza, na co wpłynęły trzy czynniki. I mogę tutaj zakończyć, przechodząc od razu do konkluzji, albo mogę ten wątek rozwinąć. Tylko ostrzegam, mam tendencję do bardzo długich wypowiedzi.

Proszę rozwijać.

Przede wszystkim, tak naprawdę wciąż niewiele wiemy o tym wirusie. Kiedy zaczął się rozprzestrzeniać pod koniec 2019 roku, to z Chin docierały do Polski absolutnie sensacyjne wiadomości. Zaznaczę od razu na marginesie – ja mieszkałem w Chinach. Studiowałem tam, pracowałem, często je odwiedzam w sprawach zawodowych. Mówię w tym języku, używam mojego chińskiego imienia, po prostu znam ten kraj. Dlatego mam bardzo duży dystans do sposobu, w jaki przedstawia się Chiny w Europie. Taka jest oczywiście specyfika mediów, które żyją dziś z wywoływania emocji. Zwłaszcza mediów społecznościowych, nadających ton tego rodzaju przekazom. Często powoduje to jednak, że mamy w głowie obraz Chin sprzed dziesięciu czy piętnastu lat. Albo kojarzymy ten kraj z absurdalnymi sensacjami o zjadaczach nietoperzy.

I takie były przecież pierwsze doniesienia na temat koronawirusa. Obrazki, jak ktoś jedzie na rowerze i nagle dramatycznie upada. Albo leży nieprzytomny w metrze, po ataku koronawirusa. Sceny jak z hollywoodzkiego horroru. Muszę powiedzieć, że wtedy nie traktowałem tematu aż tak poważnie. Po prostu się przyzwyczaiłem, że ten przekaz medialny na temat Chin zwykle jest skrajnie podkręcony.

To po pierwsze.

Po drugie – patrzyłem na liczby zachorowań na koronawirusa, które były śladowe w stosunku do miliardowej populacji Chin. Do tego dochodził fakt, że obszar zarażeń był tak naprawdę dość niewielki. Głównie prowincja Hubei i miasto Wuhan. Dopiero dzisiaj rozumiemy, że to było wielkie osiągnięcie Chińczyków, ponieważ w Europie zupełnie nie udało się ograniczyć procesu rozprzestrzeniania się wirusa. Łatwo się nam obserwowało, jak Chińczycy zamykają całe miasto, otaczają je kordonem sanitarnym i opanowują sytuację w stosunkowo krótkim czasie. Wydawało się, że to takie proste, prawda? Tymczasem w Europie dopuściliśmy do tego, że wirus pojawił się w każdym państwie kontynentu. Choć mieliśmy czas, żeby się przygotować i poznać zagrożenie nieco lepiej niż Chińczycy.

Mapa obszarów ogarniętych pandemią (16.03.2020). Źródło: Business Insider.

Uspokajało mnie zatem to, że wirus był w kilkudziesięciu procentach skoncentrowany na terenie jednej chińskiej prowincji o wielkości kraju europejskiego. Liczba zachorowań i zgonów również nie napawała lękiem. Wreszcie – trzeci powód. Ja sam na południu Chin przeżyłem swego czasu epidemię SARS. Jeździłem wtedy po prowincji Guangdong. Przebywałem w Hongkongu, który był jednym z epicentrów epidemii. I ten wirus nie wywoływał wówczas aż takiej paniki, choć miał, zdaje się, wyższą śmiertelność niż SARS-CoV-2.

Okazało się jednak, że obecnie zagrażający nam koronawirus nie jest niebezpieczny ze względu na wysoką śmiertelność.

Otóż to. Problem tkwi w dużo większej zaraźliwości niż w przypadku SARS. Dlatego jedynym wyjściem jest przedsięwzięcie bardzo radykalnych środków bezpieczeństwa. Można to prześledzić w mediach społecznościowych czy też w moich oficjalnych wystąpieniach – od razu byłem za tym, żeby w Polsce władze wykonały radykalne kroki. Właśnie na wzór chiński, czy azjatycki, bo było po prostu widać, że te metody – zamknięcie, izolacja, kwarantanna – przynoszą odpowiedni efekt. Ten wirus swoją specyfiką zmusza nas do szeroko zakrojonych, wspólnych i bezwzględnych działań. Dokładnie tak zachowali się Chińczycy i to w dodatku w okresie Chińskiego Nowego Roku. Trzeba mieć świadomość, że to jest taki czas, kiedy miliony mieszkańców kraju udają się w podróż. Coś jak 15 – 23 grudnia w Polsce. Jest niewiarygodnym sukcesem, że udało się nie wywołać paniki w społeczeństwie.

Wygląda więc na to, że Polska właśnie taki model zbliżony do chińskiego przyjęła.

Chińskiego albo azjatyckiego Nieważne czy kot biały, czy czarny, byle łowił myszy. Bardzo się z tego cieszę. Widzę przecież, że wciąż jeszcze bagatelizowana jest sprawa w Wielkiej Brytanii. Już nawet nie wspominam o Italii, gdzie wskutek zaniechań dziś umiera po kilkaset osób dziennie.

Brytyjczycy próbowali zaproponować model stadnej odporności. Chcieli, żeby jak największa część populacji kraju została objęta koronawirusem i się na niego uodporniła. Ja od początku uważałem, że to błędna decyzja. Choć zaznaczam, że nie jestem epidemiologiem, Swoje wnioski snułem na podstawie własnej intuicji i, przede wszystkim, obserwacji azjatyckich rozwiązań. Po pierwsze – wszystko wskazuje na to, że wirusem można się zarazić drugi raz. Po drugie – taktyka polegająca na wystawianiu ludzi na ryzyko stanowi olbrzymie przeciążenie dla służby zdrowia, ponieważ tych przypadków zaraz robi się zwyczajnie za dużo. Pojawiają się również przypadki krytyczne, umierają najstarsi. Nie ukrywam, że budzi to mój sprzeciw. Nie tyle z powodów taktycznych, co po prostu humanitarnych. Nie wyobrażam sobie wystawienia na ryzyko śmierci naszych rodziców czy dziadków. Poza tym strategia Brytyjczyków po prostu nic nie daje. Byłem przerażony, gdy zobaczyłem kibiców Atletico Madryt w Liverpoolu na meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Już po tym, gdy było wiadomo, że stolica Hiszpanii jest jednym z ognisk epidemii w Europie.

Naprawdę dziwią mnie te brytyjskie ruchy. Wydaje mi się zresztą, że obserwujemy już wycofywanie się z tej strategii, która jest zwyczajnie niehumanitarna. Wystawia najstarsze jednostki na straszliwe ryzyko. Poza tym powtarzam, że przykłady krajów azjatyckich pokazują nam, jak należy z koronawirusem walczyć. Nie mam tu na myśli wyłącznie Chin.

Pozostałe kraje Dalekiego Wschodu też umiejętnie uporały się z pandemią?

Doskonale spisał się Tajwan. Podejmowano tam bardzo trafne decyzje, często nawet wyprzedzając posunięcia Chin kontynentalnych. Społeczeństwo zademonstrowało wielką dyscyplinę. Do tego dochodzi służba zdrowia na bardzo wysokim poziomie, ale ona nawet nie musiała się wykazać, do tak niewielu zachorowań tam ostatecznie doszło. Oni są świetnie wyposażeni, przygotowani na tego rodzaju niebezpieczeństwa. Kiedyś tam mieszkałem, studiowałem na Tajwanie. Co chwilę występują tam jakieś tajfuny, trzęsienia ziemi, zagrożenia różnego rodzaju. To społeczeństwo cały czas ćwiczy zachowanie w sytuacjach nadzwyczajnych. Dla tamtejszej administracji w zasadzie pojęcie „nadzwyczajne” nie istnieje, dla Tajwańczyków opanowywanie niebezpieczeństwa to zwykła rzecz. Inaczej niż w Polsce, gdzie od lat nie mieliśmy do czynienia z takim zagrożeniem jak koronawirus. Może powódź w latach 90. była wyzwaniem dużego kalibru, ale to jednak nieporównywalne. Zupełnie inna sytuacja, która i tak dotknęła tylko cześć naszego kraju.

Tajwan zdał zatem swój egzamin celująco. Chiny również poradziły sobie bardzo dobrze. Dzisiaj rozmawiam z Chińczykami i oni są wręcz w euforii. Triumfują, bo ich metoda walki z chorobą okazała się skuteczna. Ludzie przez dwa miesiące siedzieli w domach i wreszcie wychodzą do pracy. Pewnie to samo nas czeka, jeśli koronawirusa przewalczymy w podobnym czasie.

Dobrze radzą sobie również Korea Południowa i Japonia. Japończycy wykryli u siebie jedynie kilkaset przypadków zachorowań, w tym niewiele śmiertelnych. Oni są w ogóle niezwykle zdeterminowani, żeby pod koniec lipca odbyły się w Tokio Igrzyska Olimpijskie! Premier Shinzō Abe powiedział, że właściwie nie ma żadnych przeciwwskazań, by taką imprezę latem zorganizować. Domyślam się jednak, że to nie zależy tylko od Japonii, bo przecież wirus może wciąż szaleć na całym świecie.

No tak, trudno byłoby to wszystko organizacyjnie ogarnąć.

Jest bardzo niepokojąca rzecz – dostępne infografiki na razie praktycznie nie pokazują przypadków zachorowań w krajach Globalnego Południa. Prawdopodobnie tam się po prostu nie wykonuje zbyt wielu testów na obecność koronawirusa. Nie wiem zatem, jak miałaby wyglądać taka globalna impreza, bo może i sami Japończycy mają dobre wyniki, ale musieliby przecież z okazji Igrzysk Olimpijskich ugościć u siebie przedstawicieli całego świata. Dziś niektórych krajów zwyczajnie nie stać na testy, co w dłuższej perspektywie może być prawdziwym dramatem dla ludzkości.

Jak z koronawirusem uporała się wspomniana Korea Południowa?

To kolejny z bardzo interesujących przypadków. Koreańczycy zbudowali ciekawy model walki z chorobą, niezwykle skuteczny. Oparty jednak w dużej mierze na świetnie działającej służbie zdrowia. Wykorzystali mnóstwo materiałów medycznych i – à propos tego, o czym mówiliśmy przed chwilą – wykonali całą masę testów na obywatelach. Zrobili ich 270 tysięcy. Trudno się równać z takimi liczbami. Podobno Rosja przeprowadziła 116 tysięcy testów, ale niewielu w tę informację wierzy. Przecież tam jeszcze parę dni temu Grzegorz Krychowiak strzelił jakąś bramkę w meczu Lokomotiwu Moskwa. Na rynku obecnie takie testy kosztują około siedmiu, ośmiu dolarów. To jest droga impreza, dla tych biedniejszych krajów wychodzi naprawdę spora kwota.

Co ciekawe, w Korei około 60% zachorowań wzięło się od wiernych kościoła Shincheonji Church of Jesus. Potem głowa tego kościoła złożyła publiczną samokrytykę, na kolanach bijąc pokłony i płacząc. Na pewno będziemy dokładniej analizować ten przypadek na zajęciach z azjatyckiej kultury biznesu, które w ten weekend odbędą się online (śmiech). Wracając do Korei, w szczytowym okresie, pod koniec lutego, miała ona bodaj 900 przypadków nowych zachorowań dziennie. Ogniskiem były właśnie nabożeństwa w tym kościele.

Przy okazji chciałbym jedną rzecz dodatkowo podkreślić.

Tak?

W Polsce wciąż pokutuje takie lekceważenie Azjatów. Tymczasem mamy 2020 rok, Azja stanowi jedno ze światowych centrów. Te państwa są na ogół bardzo bogate i świetnie rozwinięte, zorganizowane w nowoczesny sposób. W tym także Chiny, które naprawdę od dawna nie są już krajem jednej miski ryżu. Od razu przypomina mi się mundial z 2002 roku… Pan jest z jakiego rocznika?

1993.

Pamięta pan ten mecz z Koreą Południową na mistrzostwach świata?

Pewnie, trauma z dzieciństwa.

No właśnie! Ja ten mecz oglądałem akurat na Tajwanie, zresztą razem z Koreańczykami. Pamiętam, że wtedy w Polsce dominowało takie przekonanie, że: „co tam ci Koreańczycy? Pewnie nie umieją grać w piłkę”. Okazało się, że wygrali z nami, zdominowali nas. Choć do dziś uważamy, że tak jak w Starej Zagorze w latach 70., tak i w Busan skrzywdził nas arbiter. Po latach zawodnicy tamtej kadry Engela, czytałem to również w wywiadach na Weszło, przyznawali się jednak, że trochę ich ten mundial przerósł. Że nie mieli doświadczenia na wielkich imprezach, że przytłoczyła ich atmosfera i podeszli do turnieju zbyt pewnie. Tymczasem taką dobrą cechą Azjatów, której powinniśmy się od nich nauczyć, jest skromność. Pracowitość i pokora. Polska ma teraz wielką szansę, żeby tym narodom zaimponować poprzez efektywną walkę z koronawirusem. Oni bardzo doceniają skuteczność i wyniki. Tak się tam zyskuje szacunek.

Z tego też powodu uważam, że spin doktorzy Joanny Jędrzejczyk fatalnie rozegrali komunikacyjnie jej ostatnią walkę z Zhang Weili. Polka oczywiście pokazała wielką klasę w klatce, była niesamowita i zasłużyła na wielki szacunek. Ale przed walką strasznie obrażała Chinkę. Pojawiała się w maskach gazowych na plakatach. Sugerując, że Zhang jest nosicielką koronawirusa. W walce obie dały taki show, że wszyscy o tym zapomnieli, ale ta arogancja, którą posługiwał się sztab Jędrzejczyk, jest w Azji bardzo źle przyjmowana. Może i napędza zarobek z walki, ale mimo wszystko uważam to za strategię bardzo kontrowersyjną. Dużo bliżej mi do kapitalnego wizerunku, jaki stworzył Robert Lewandowski. Ambitnego chłopaka, który dzięki ciężkiej pracy sięgnął gwiazd. I dlatego jest tak w Azji popularny.

Chwali pan model azjatycki, a moją uwagę przykuwa poruszona kwestia Chińskiego Nowego Roku. Kulturowo – arcyważny czas dla tego olbrzymiego kraju, tymczasem wszelkie imprezy zostały po prostu odwołane. I już. W Europie mamy natomiast spore rozterki, żeby zatrzymać sezon piłkarski. Zmierzam do tego, że trudno będzie w europejskich realiach skutecznie zastosować azjatyckie rozwiązania, prawda?

To jest bardzo dobre pytanie. Czy europejskie społeczeństwa sobie z tym poradzą? Koronawirus jest takim egzaminem, który nas wszystkich w najbliższym czasie sprawdzi. Po pierwsze, sprawdza on oczywiście odporność ludzkich organizmów, ale nie tylko. Testuje również sprawność organizacji międzynarodowych, takich jak WHO czy Unia Europejska. Pokazuje też skuteczność poszczególnych państw w obliczu kryzysu. I ma tę zaletę, że stanowi płaszczyznę porównawczą. Można łatwo zaobserwować, kto działa skutecznie, a kto nieskutecznie. Nie chcę, żeby to tak wyszło, że porównujemy teraz liczbę zakażonych i ofiar śmiertelnych w różnych krajach, ale w jakiś sposób można jednak na bazie tych danych zauważyć, kto jest dobrze zorganizowany, a kto wypada słabo.

Jeżeli mówimy o Azjatach, to tam już na etapie wychowania dzieci premiuje się współpracę kosztem kreatywności. Od przedszkola uczy się dyscypliny. Na te elementy kładzie się zdecydowany nacisk. Powtarzam – kosztem kreatywności, której się nie premiuje, nie pyta się ludzi o zdanie. To z punktu daje Azjatom dużą przewagę w dobie kryzysu, ponieważ ich działania są jednolite. A jak to wygląda w Unii Europejskiej? Najpierw wszystko trzeba uzgodnić, dopiero później można zareagować. Poszczególne kraje podejmują działania na własną rękę.

I nie wypada to chyba najlepiej.

No nie radzimy sobie na razie z tym zbyt dobrze jako Europejczycy, co tu kryć. Włosi już w tej chwili mają większy problem niż Hubei. Dopuściliśmy do tego, że tych ognisk jest na kontynencie kilka. Na tym tle uważam, że akurat działania polskie wypadają bardzo dobrze, przynajmniej na pierwszym etapie walki. Wkrótce czeka nas prawdopodobnie szczytowy moment, jeżeli chodzi o liczbę zakażeń. I wtedy na wysokości zadania będzie musiała stanąć nasza służba zdrowia. Wspierajmy ją. Na razie zareagowaliśmy optymalnie, od razu przyjmując model azjatycki.

Co wcale nie było takie oczywiste.

Prawda. Wielka Brytania, Niemcy czy Szwecja tego nie zrobiły.

Tylko czy na terenie Europy, a zwłaszcza wewnątrz Unii, można pogodzić różne modele walki z koronawirusem?

No właśnie. Te modele – jeden nazwijmy brytyjskim, drugi azjatycko-polskim – często idą w poprzek różnych regionów. Dania zastosowała polski model. Zamknęła granice, zastosowała ostrą kwarantannę. A tymczasem Szwecja zachowuje się bardzo liberalnie, ograniczając się przede wszystkim do ostrzegawczych komunikatów, bez twardych działań. Wymieszanie tych strategii może mieć opłakane konsekwencje. Dlatego jestem zwolennikiem zamknięcia granic Unii. Zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Żeby po prostu zdusić koronawirus, bo jeśli się tego szybko nie zrobi, to ten chaos może potrwać jeszcze przez bardzo długi czas.

Z drugiej strony – zaraz pojawi się presja ze strony krajów najmocniej stratnych gospodarczo. Koszt walki z koronawirusem będzie ogromny. Pamiętajmy, że Chiny na dwa miesiące wzięły na siebie gigantyczne obciążenia. Jeszcze dwa tygodnie temu wszyscy się zastanawiali, dokąd re-lokować produkcję. Jak zastąpić Chiny, którym wieszczono katastrofę ekonomiczną!

Sytuacja się odwróciła.

Chiny straciły dużo. Na dwa miesiące zawiesiły działalność, ale sądzę, że teraz sobie to spokojnie odbiją. Najpierw wizerunkowo, potem gospodarczo, gdy ruszą z produkcją. Widać, że przechodzą obecnie do kontrofensywy. To Europa ma wielki problem i może ponieść największy gospodarczy cios w całym tym zamieszaniu, a Chińczycy wysłali już pierwszy samolot do Włoch z medykamentami i zespołem lekarzy. Mówi się, że wkrótce kolejny wyleci do Hiszpanii. Jack Ma, twórca Alibaby, już w ogóle przesadził – wysłał transport z pomocą do USA. Wczoraj ambasador Chin zadzwonił do ministra Czaputowicza i również zaoferował wsparcie dla Polski. Wizerunkowo sytuacja całkowicie się zatem odwróciła. Chiny utrzymują oczywiście bardzo surową kwarantannę, nie chcą dopuścić do drugiej fali zachorowań, ale zaczynają szybko odbudowywać swoją pozycję.

Tymczasem w kolejnych państwach europejskich będziemy mieli wkrótce szczytowy moment, jeżeli chodzi o liczbę zarażeń. Może zabraknąć medykamentów tak jak we Włoszech. I dzisiaj to właśnie Chiny są tym krajem, który może odpowiednią ilość leków sprezentować, sprzedać, wyprodukować. Taka perspektywa się rysuje.

Jeżeli Chiny rzeczywiście wyjdą z tej zawieruchy z tarczą, to może nie tylko ich model walki z koronawirusem zyska na popularności w Europie, ale w ogóle cały model chińskiego państwa zacznie być kuszący dla społeczeństw Zachodu?

Myślę, że wszyscy dobrze wiemy, iż w czasach kryzysu rozwiązania demokratyczne nie sprawdzają się tak dobrze, jak te autorytarne. Tylko kryzys nigdy nie trwa wiecznie. Większość naszego życia, przynajmniej do tej pory, spędziliśmy przecież w czasach koniunktury, nie kryzysu. Choć oczywiście może się okazać, że globalny system rozbujał się do tego stopnia, że po prostu nie będzie już powrotu do rzeczywistości z 2019 roku. Nie chcę tutaj straszyć czytelników Weszło, ale już przecież słyszymy o przesunięciu wszelkich rozgrywek sportowych, o przełożeniu mistrzostw Europy na 2021 rok. Może zaczyna zatem być kwestionowany świat, jaki znamy – ten z wielkimi koncertami, meczami, otwartymi granicami i tak dalej? Być może idziemy już w zupełnie nieznanym kierunku?

Trudno będzie powrócić do świata w takim kształcie, w jakim on był przed wybuchem pandemii. Niektórzy twierdzą, że koronawirus to jedynie łagodne manewry przed realnymi wyzwaniami, jakie dopiero czekają świat. Jeśli zatem wpadniemy w czas permanentnego, a nie przejściowego kryzysu, to faktycznie – zaczniemy zapewne zmierzać do silniejszego ustroju.

Może skoncentrowania władzy w rękach jakiegoś centralnego rządu, który będzie sobie w stanie radzić z takimi problemami, jak koronawirus albo migracja? Sęk w tym, że europejska kultura polityczna jest inna niż chińska, stąd trudno sobie wyobrazić oddanie wszystkich kompetencji w ręce jednej, centralnej organizacji, na przykład Komisji Europejskiej. Liczę, że znajdziemy efektywny model, bo jeśli nie, to w XXI wieku pozycja Europy może po prostu osłabnąć. Przyzwyczailiśmy się przez dwieście ostatnich lat, że państwa europejskie mają mocną pozycję w globalnym systemie. Może to się definitywnie kończy? Może koronawirus tylko przyspiesza to, co i tak było nieuniknione?

Sporo trudnych pytań.

Tak. Koronawirus pokazał wiele ciekawych rzeczy. Nie tylko w aspekcie epidemiologicznym, ale również społecznym i politycznym.

W takim razie co jeszcze przykuło pana uwagę?

Tak osobiście? Chyba to, że jako Polska nie zatraciliśmy instynktu. W momencie zagrożenia potrafimy odpowiednio się zachować. W przeciwieństwie do innych krajów europejskich, które ten instynkt samozachowawczy jak gdyby gdzieś zgubiły. Poczekajmy jeszcze kilka tygodni, za chwilę będzie już jasne, kto podjął właściwe decyzje, ale wydaję mi się, że my raczej na pewno znajdziemy się tej grupie. Inna sprawa, co się wydarzy, gdy walka z koronawirusem zacznie się przedłużać, ponieważ wtedy – jak na każdej wojnie, mówiąc patetycznie – zacznie decydować nie tylko morale, ale również zasoby i wyposażenie. Na razie jesteśmy jednak mocno do przodu względem wielu innych europejskich państw. Widzieliśmy, co tam się działo. Włosi dostali kwarantannę i zamiast do pracy albo na uczelnię, to poszli do klubów. Kibice Atletico Madryt pojechali sobie do Anglii na mecz. Fani PSG zgromadzili się pod zamkniętym stadionem. To są takie zjawiska, które pokazały olbrzymią beztroskę społeczeństw europejskich. W kontraście nie tylko do zdyscyplinowanej Azji, ale i Polski. To trzeba podkreślać.

Bardzo jestem ciekaw reakcji Stanów Zjednoczonych. To kolejna kluczowa kwestia. Tym bardziej że w USA trwa kampania prezydencka, a trzech kandydatów jest w grupie największego ryzyka zachorowaniem. Wiemy, że Donald Trump już zrobił sobie test, ale oprócz niego są jeszcze Joe Biden i Bernie Sanders. Wszyscy po siedemdziesiątce. Zaskakuje mnie w ogóle ta demokratyczność wirusa. Generał Mika, minister Woś, gubernator Piemontu, Tom Hanks, słynni sportowcy… Wszyscy się zarazili.

W USA kwestia ochrony zdrowia znajduje się na tapecie. Jak zawsze podczas kampanii prezydenckiej.

To jedna sprawa. Ale pamiętajmy, że walka z takim zagrożeniem jak koronawirus premiuje jednak społeczeństwa kolektywistyczne, nastawione na współpracę. Amerykanie to na ogół bardzo twardzi ludzie, doskonale zorganizowani, lecz indywidualiści. Wydaje się zresztą, że oni także przespali ten pierwszy moment walki z pandemią, dopiero teraz zaczęli na masową skalę wykonywać testy. Ponadto – w Stanach jest bardzo dużo biednych ludzi. Ci bogaci, mieszkający w Beverly Hills, spokojnie sobie dadzą radę. Jednak naprawdę nie wiem, jak sobie poradzą mieszkańcy tych najbiedniejszych dzielnic, gdy wirus się tam na dobre rozpleni.

Interesujący jest również przypadek Białorusi. Aleksandr Łukaszenka mógłby wykorzystać to, że rządzi krajem w sposób autorytarny, co daje mu pewną naturalną przewagę w obecnych okolicznościach. A on w ogóle nie reaguje. Stoi na stanowisku, że koronawirus jest wymysłem. Ludzie reagują zatem sami, oddolnie. Nie wysyłają dzieci do szkół, nie przychodzą do pracy. Szefowie patrzą na to przez palce, nie wyciągają konsekwencji. Mieszkańcy sami zaczęli się izolować, nie ma na tym polu żadnej polityki państwa. Niektórzy twierdzą, że Białoruś po prostu nie ma ruchu, ponieważ jest krajem gospodarczo tak słabym, że nie wytrzyma kwarantanny. Dlatego chcą tam w jakiś sposób przeczekać tę sytuację. Nie wiem jednak, co to będzie, jest to na pewno strategia bardzo osobliwa.

Polska w globalnej rozgrywce amerykańsko-chińskiej związała się mocno ze stroną amerykańską. A wygląda na to, że po ewentualną pomoc trzeba się będzie raczej zwrócić do Chin. Już pojawiają się takie sygnały. Jak to rozwiązać?

Pytanie jest absolutnie zasadne, bo już dzisiaj taki scenariusz pojawia się na horyzoncie, choć jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że to rozważania z gatunku science-fiction. Chińczycy na pewno będą chcieli się teraz wypromować jako pokojowe, harmonijne mocarstwo. Są w stanie produkować sprzęt medyczny, którego wkrótce może zabraknąć w innych częściach świata. Ale jaką decyzję w tych okolicznościach podejmie polski rząd, jakie będzie miał pole manewru – trudno przewidzieć. Dylematy są jednak jak najbardziej realne – mamy już nie tylko przykład Włoch i Hiszpanii, ale również wypowiedź prezydenta Serbii, który nazwał Xi Jinpinga swoim bratem.

To są sytuacje z pozoru niewyobrażalne, które raptem się dzieją na naszych oczach. Myślę, jednak że walka z koronawirusem stała się kwestią ogólnoludzką i preferencje polityczne nie mają znaczenia. Nie wchodziłbym więc tutaj mocno w politykę.

Cóż, dość groźnie się zrobiło. To już czas, by zacząć się naprawdę obawiać?

Na panikę nigdy nie ma dobrego czasu. Dlatego ja do wszystkiego podchodzę bardzo spokojnie i takiego podejścia nie zmienię. Niezależnie od tego, czy obecna sytuacja będzie przejściowa i uporamy się z wirusem w, dajmy na to, dwa miesiące, czy też sprawy się wydłużą. Absolutnie się tym nie ekscytuję i nikomu tego nie polecam.

Sądzę jednak, że czeka nas bardzo długi marsz, jesteśmy dopiero na jego początku. Chciałbym bardzo, żebyśmy skrócili czas walki z koronawirusem do końca czerwca. Chińscy epidemiolodzy twierdzą, że właśnie pod koniec czerwca sprawa powinna być już załatwiona. To bardzo optymistyczny scenariusz – jeśli się zrealizuje, uważam, że poniesione straty uda nam się odrobić. Może nawet władze piłkarskie wymyślą jakiś sposób, żeby dokończyć rozgrywki, albo przynajmniej w terminie rozpocząć kolejne. Ale jeżeli wyjdziemy poza czerwiec… Moim zdaniem wkroczymy wtedy w zupełnie niezbadaną rzeczywistość. Sądzę, że nikt nie jest w stanie przewidzieć ewentualnych konsekwencji społecznych, gospodarczych, politycznych. Ja na pewno się tego nie podejmuję, może pan Krzysztof Jackowski sobie poradzi.

rozmawiał MICHAŁ KOŁKOWSKI


Radosław Pyffel ma swój kanał na YouTube. Możecie go obserwować TUTAJ.

Opublikowane 19.03.2020 08:16 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seba
Seba

Lektura obowiązkowa dla wszystkich.

Jozef Wojciechowski
Jozef Wojciechowski

Najpierw ją wywołali, potem sobie z nią poradzili. Jak Ruskie z II WŚ.

ahmed
ahmed

dokladnie, ciekawe, czy w koncu zaczna przestrzegac norm sanitarnych. tez tuszowanie 1 przypadkow, mialo ogromne znaczenie.

Yakupsky
Yakupsky

Na wschodzie sobie poradzili.

Anonimowy
Anonimowy

Rozumiem, że za pośrednictwem zupełnie obiektywnego eksperta Weszło dołącza do kampanii wzmacniania chińskiej soft power?

Ale mniejsza o politykę, pan ekspert choć „nie jest epidemiologiem” posiada jednak wiedzę ekspercką, która pozwala mu oceniać działania epidemiologiczne poszczególnych państw. Pan ekspert wie również, że ” wszystko wskazuje na to, że wirusem można się zarazić drugi raz” (nieprawda, nadal tego nie wiemy – nadal prawdopodobnie „raczej nie”) oraz że „wkrótce czeka nas prawdopodobnie szczytowy moment, jeżeli chodzi o liczbę zakażeń” (wróżenie z fusów).

Pan ekspert krytykuje postrzeganie Azji, a sam wrzuca wszystkie kraje azjatyckie do jednego worka, mimo że ich strategie radzenia sobie z epidemią nie były wcale jednolite. A wszystko to rozumiem w zamiarze pochwalenia autorytarnych Chin i ich sprawnej reakcji na problem. Autorytarne zaś reakcje wg pana eksperta są dobre, bo „wszyscy dobrze wiemy, iż w czasach kryzysu rozwiązania demokratyczne nie sprawdzają się tak dobrze, jak te autorytarne”. Ja np. tego nie wiem i myślę też, że np. nie wiedzą tego obecnie Irańczycy. Nie wspominając już o takim szczególe, jak to, jakim cudem ta epidemia w ogóle się zaczęła i czy przypadkiem autorytarne tendencje Chin jej nie wywołały.

Mam wątpliwości, czy w obecnych trudnych chwilach publikacja uproszczeń i miękkiej propagandy przetykanej panikarstwem („wirusem można zakazić się drugi raz”), to jest z Waszej Weszło strony odpowiedzialne dziennikarstwo.

picioo
picioo

Dokładnie odniosłem takie samo wrażenie odnośnie niemego zachwytu nad zbrodniczym, totalitarnym reżimem pana „eksperta”. Masowe represje, wręcz eksterminacja mniejszości, cenzura, mordowanie oponentów politycznych, ZERO wolności osobistej. Taki kolejny „pożyteczny idiota”.

Penguin
Penguin

Ależ oczywiście. Chińczycy próbują teraz się wybielić i wjeżdżają niczym rycerze na białych koniach z pomocą do Włoch czy Hiszpanii. Tymczasem WSJ i Washington Post donoszą na podstawie chronologii zdarzeń, że ci sami Chińczycy mieli co najmniej 20 dni opóźnienia w działaniu:

https://www.axios.com/timeline-the-early-days-of-chinas-coronavirus-outbreak-and-cover-up-ee65211a-afb6-4641-97b8-353718a5faab.html?utm

Dlaczego Chiny nie dopuszczają międzynarodowego śledztwa i kontroli, chociażby kto był tym pacjentem 0, kogo on spotykał, ani nie proszą otwarcie o takowe? Dlaczego epidemia przypadkiem wybucha w mieście, gdzie jest laboratorium o rzekomo najwyższym poziomie zabezpieczenia? Może sami stworzyli patogen i przypadkiem lub celowo został uwolniony? Może w laboratorium w Wuhan był szpieg? Dlaczego Chińczycy tuszowali dane już na starcie?

„Wszyscy dobrze wiemy, iż w czasach kryzysu rozwiązania demokratyczne nie sprawdzają się tak dobrze, jak te autorytarne”.
Niby na czas wojny ścieżka dowództwa musi być jasna i stanowcza, jednak przypadek Iranu – jak Anonimowy zauważył – temu przeczy. Korea Płd. wcale nie jest specjalnie autorytarna, Japonia też. Fakt, w tych nacjach ważne jest dostosowywanie się do poleceń przełożonego. Ale najważniejsze było co innego. Taki Tajwan czy Korea Płd., albo Hongkong mają do czynienia z komunistami na codzień. Doskonale wiedzą, że gdy chińscy komuniści coś tam paplają o przejściowych problemach, to znaczy, że w ogóle nie panują nad sytuacją. Doskonale to wiedzą i zareagowali od razu.
Tak na marginesie: czy pan Pyffel, oceniający tajwańskie działania na celujące wie, że Tajwan nie należy do WHO i nie może liczyć na ich pomoc? To tłumaczy, dlaczego zareagowali drastycznie i natychmiastowo. Gdy władze tajwańskie już w grudniu zawieszał prewencyjnie loty międzynarodowe, dostawały reprymendę od WHO. Wyniki pokazują, kto – na razie – miał rację.

skttr
skttr

Chiński reżim jest odpowiedzialny z niemal 100% pewnością za to, co się dzieje w Europie. Dwa miesiące ignorowali fakt, że im wirus (nie wnikam, czy z ich laboratorium czy nie) szaleje na prowincji, represjonowali lekarzy, którzy o tym mówili, zaniżali potem liczby chorych, a teraz wchodzą cali na biało niby że pokonali wirusa, a jakiś gościu i Weszło łykają chińskie kłamstwa jak pelikan, pisząc jakie to Chiny sprawne że hoho!

żaba
żaba

baju, baju fanatyku chiński.Wszystko przez to chińskie bydło,zainfekowali cały świat a teraz triumfują bo ONI sobie poradzili.. Może trochę samokrytyki żółtki? Pomoc humanitarna się od was należy.A jeśli chodzi o dalsze dzieje-cały świat powinien zbojkotować was i wasze towary.otoczcie się tym swoim murem i radźcie sobie sami.Powyżeracie się w końcu nawzajem, w końcu wam tak jest obojętne co wprowadzacie do środka.

Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020