post Michał Kołkowski

Opublikowane 05.03.2020 19:33 przez

Michał Kołkowski

22 czerwca 1983 roku – Lechia Gdańsk wygrywa finał Pucharu Polski z Piastem Gliwice, sięgając po pierwsze w swojej historii trofeum. Kilka tygodni później ekipa Jerzego Jastrzębowskiego dokłada też do tego sukcesu Superpuchar, a potem rozgrywa legendarne mecze z Juventusem Turyn na europejskiej arenie.

2 maja 2019 roku – biało-zieloni drugi raz zwyciężają w krajowym pucharze, tym razem po pokonaniu Jagiellonii Białystok na Stadionie Narodowym. W lipcu do gabloty gdańskiego klubu trafia też drugi Superpuchar Polski.

Przeszło trzynaście tysięcy dni dzieli zatem największe wyczyny w dziejach Lechii. Jak nietrudno się domyślić – klub w międzyczasie przeżywał wiele wzlotów i upadków, z naciskiem raczej na te drugie. Dość powiedzieć, że 12 sierpnia 2001 roku gdańszczanie także rozegrali mecz w pucharze. Konkretniej – Okręgowym Pucharze Polski, gdzie ich rywalem byli Błękitni Sobowidz. Dla biało-zielonych był to mecz na przetarcie przez rozpoczęciem rywalizacji… w A-klasie.

Jak się wiodło Lechii na niemalże najniższym poziomie rozgrywek?

Na początek zapraszamy na materiał filmowy, gdzie barwne, A-klasowe czasy wspominają bohaterowie tamtych wydarzeń.

Dzisiaj Lechia swoje mecze rozgrywa na olbrzymim, przepięknym stadionie. W drużynie nie brakuje piłkarzy z międzynarodowym doświadczeniem. Ambicje klubu sięgają najwyższych zaszczytów, z mistrzostwem kraju na czele. Aż trudno uwierzyć, że niespełna dwie dekady temu – czyli nie tak znowu dawno – biało-zieloni odbudowywali się właściwie od zera, a drużynę oparto niemal wyłącznie na młodych zawodnikach, którzy nie mieli żadnego doświadczenia w seniorskim futbolu.

W 2001 roku przedstawiciele Lechii postanowili wystąpić z klubu Lechia/Polonia Gdańsk. Zerwanie tej dość toksycznej fuzji oznaczało rzecz jasna konieczność stworzenia całkiem nowego, piłkarskiego bytu. Tak narodził się Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego Lechia Gdańsk – jego dyrektorem został Marek Bąk, a wicedyrektorem Piotr Wojdakowski. Wkrótce działacze zaniechali prób współpracy z Lechią/Polonią i zgłosili do rozgrywek własną, seniorską drużynę. Z dzisiejszej perspektywy już wiadomo, że decyzja o całkowitej przebudowie klubu była ze wszech miar słuszna. Lechia dzielnie przetrwała kryzysowe czasy i w 2008 roku wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tempo tego powrotu było – trzeba przyznać – brawurowe. Ale kiedy Bąk, Wojdakowski i reszta osób odpowiedzialnych za odnowę Lechii decydowali się na tak śmiałe kroki, wątpliwości wokół ich posunięć było sporo.

– Szczerze mówiąc, to my chyba nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z tego, w jakim projekcie bierzemy udział. Zrozumieliśmy to dopiero z czasem, gdy na trybunach przybywało ludzi a zainteresowanie naszymi występami rosło – wspomina Marek Wasicki, autor dwóch goli dla Lechii w jej pierwszym meczu na poziomie A-klasy.

Było to wyjazdowe spotkanie z Deltą Miłoradz, wygrane przez gdańszczan 3:1.

Dlaczego jednak Miłoradz, skoro to miejscowość położona aż 60 kilometrów od Gdańska? Cóż – Lechia skorzystała na przyjaznym geście Pomorskiego Związku Piłki Nożnej i rywalizację o powrót na szczyt rozpoczęła od szóstego, a nie siódmego poziomu rozgrywek. Nie spodobało się to ekipom występującym w gdańskiej A-klasie. Dlatego biało-zieloni zostali zmuszeni do podjęcia rywalizacji w grupie malborskiej, co wiązało się z dość odległymi wyjazdami. – Zawsze pomagali nam kibice. Niejednokrotnie przebieraliśmy się po prostu w autokarach czy samochodach, bo kluby z A-klasy nie miały do dyspozycji swoich szatni. A my byliśmy młodymi chłopakami, mieliśmy po szesnaście, siedemnaście lat. Nie mieliśmy własnych samochodów. Kibice zawsze służyli nam pomocą. Z boiskami też było różnie, ale nam zupełnie nie przeszkadzało, na jakich murawach gramy. Każdy mecz w barwach seniorskiej Lechii stanowił dla nas duże przeżycie. Na każdy wyjazd jechaliśmy z uśmiechem na twarzy – dodaje Wasicki.

– Z czasem zaczęło do nas docierać, że nie przychodzimy tylko na te mecze, żeby sobie dla przyjemności pograć w piłkę, ale przede wszystkim żeby pchać klub do przodu i z każdym rokiem grać w coraz wyższej klasie rozgrywkowej – mówi. – Kibice nam to uświadomili.

O zaangażowaniu kibiców nie zapomniał także Grzegorz Grzegorczyk. On także zapisał się na liście strzelców we wspomnianym meczu z Deltą i stanowił mocny punkt drużyny walczącej o awans do okręgówki. – Przeszkód organizacyjnych było sporo, zaczynając od różnych podstawowych rzeczy – opowiada. – Ale to nie było dla nas najważniejsze. Jako drużyna zaprzyjaźniliśmy się ze sobą, a zresztą byliśmy już kumplami z zespołów juniorskich, gdzie wiele lat razem trenowaliśmy. Część z nas znała się jeszcze z czasów szkoły podstawowej. To przynosiło pozytywne efekty. Czasami ta integracja była może nawet trochę za mocna. Ruszało się po meczach na miasto. Oczywiście w ramach rozsądku!

Stadion przy ulicy Traugutta 29 w Gdańsku.

– Ja zacząłem swoją przygodę z Lechią już w wieku juniora – wspomina Wasicki. – Na stadion po raz pierwszy przyszedłem w wieku dziewięciu lat. Kiedy w klubie zaszły zmiany właścicielskie i drużyna zaczęła rywalizację od A-klasy, ja i moi koledzy zostaliśmy poproszeni o to, żeby nie kończyć wieku juniora i od razu zostać seniorami. Właściwie było nam to nawet na rękę. W innych okolicznościach wielu z nas nigdy nie zadebiutowałoby w seniorskim zespole Lechii. Opcja zmiany klubu nie wchodziła w grę. Tutaj byliśmy wychowani, te biało-zielone barwy zawsze były dla nas najważniejszymi barwami w Trójmieście. Nikt nie pomyślał, żeby odchodzić. Potraktowaliśmy to jako formę przygody.

Jednak, jako się rzekło, przygoda szybko przerodziła się w poważną misję.

Frekwencja na meczach Lechii systematycznie rosła, a zmontowany naprędce zespół w A-klasie wygrywał jeden mecz za drugim. Błyskawica Postolin, Wisła Korzeniewo, Sokół Mareza, Bałtyk Sztutowo, Nadmorzanin Stegna… Nie były to może najcenniejsze skalpy dla klubu pamiętającego starcia z Juventusem Turyn, niemniej – widać było, że młodzi chłopcy z Lechii to jednak znacznie wyższy poziom od amatorskich zawodników z szóstej ligi.

– Pierwsze spotkanie ligowe do dziś doskonale pamiętam. 18 sierpnia 2001, Delta Miłoradz. Pierwszy oficjalny mecz, nasze zwycięstwo 3:1. Dla mnie tak naprawdę debiut w piłce seniorskiej – mówi Grzegorczyk. – Dla wszystkich chłopaków to było wielkie przeżycie. Prosto z szatni juniorskiej weszliśmy do pierwszego zespołu. Za selekcję odpowiadał wtedy Michał Globisz. Powiedział jasno – część zawodników zostaje w juniorach, część stworzy pierwszy zespół Lechii. Tak powstawała ta nowa Lechia. Zostać częścią tego projektu to było bardzo duże wyróżnienie. Byliśmy związani z klubem, zaczęliśmy tu trenować jeszcze jako maluchy. Podejrzewam, że nikomu nawet przez myśl nie przeszło, by poszukać sobie innego miejsca do gry. Każdy chciał zadebiutować w Lechii. Tak się złożyło, że szansa debiutu pojawiła się na jednym z najniższych poziomów rozgrywek, ale to wciąż była Lechia, którą każdy miał w sercu. Każdy marzył o tym, by reprezentować barwy Lechii. Mimo że to była A-klasa.

– Pamiętam, że na pierwszy mecz jechaliśmy kompletnie nie wiedząc, czego się spodziewać – dodaje Wasicki. – Nikt z nas nie miał za sobą debiutu w drużynie seniorskiej. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Tymczasem na meczu pojawiło się chyba około trzystu czy czterystu kibiców. To było dla nas dużym zaskoczeniem. Dla wielu z nas był to pierwszy mecz w życiu, gdzie dostaliśmy doping. To zostaje w głowie młodego chłopaka na długo. Za sprawą fanów wzrastała w nas odpowiedzialność. Ktoś na nas liczył, ktoś nas obserwował. To było bardzo miłe. (…) Skoro ci kibice przyjechali z nami na mecz A-klasy, to była dla nas taka informacja, że oni będą z nami przez cały czas.

Lechia w 2002 roku bez większych trudności wywalczyła sobie awans do ligi okręgowej. Tam rywalizację zaczęła wprawdzie od porażki z Powiślem Dzierzgoń, ale potem również udało się biało-zielonym zdeklasować konkurencję. Pierwsze kłopoty zaczęły się tak naprawdę dopiero w czwartej i trzeciej lidze, choć summa summarum aż do zaplecza Ekstraklasy gdańszczanie się nie zatrzymali.

Co roku robili awans.

– Chyba nikt się nie spodziewał, że to się w tak krótkim czasie odbuduje – mówi Maciej Słomiński, dziennikarz i kibic Lechii Gdańsk. – Po dwóch fuzjach klubu – najpierw z Olimpią Poznań, potem z Polonią Gdańsk – ludzie przestali odczuwać związek z Lechią. Zapanowało ogólne zniechęcenie. Ta A-klasa to był taki swego rodzaju czyściec dla Lechii. Klub nagrzeszył różnymi fuzjami, mało sportowymi zagrywkami, więc musiał odpokutować. Dzięki temu nasz powrót do Ekstraklasy i później triumf w Pucharze Polski były takie czyste.

– Ja osobiście najlepiej wspominam okres trzecioligowy. Był taki pamiętny mecz o awans z Elaną Toruń, gdzie dostaliśmy czterysta biletów, a na spotkanie pojechało chyba trzy razy tyle kibiców. Udało się wygrać 1:0 i na wyciągnięcie ręki znalazła się druga liga, gdzie czekały takie firmy jak Widzew, Ruch czy Jagiellonia. W ostatnim meczu sezonu Lechia grała wtedy z Kotwicą Kołobrzeg na starym stadionie przy Traugutta. Kilka tysięcy ludzi na trybunach. W pewnym momencie przyszła wiadomość z innego stadionu, o korzystnym dla nas wyniku. A wtedy, jak w scenariuszu, wszyscy kibice Lechii wstali i odśpiewali hymn: „My wierzymy”. To była taka ekipa, że każdy wiedział instynktownie, że trzeba wstać i zaśpiewać. W opinii ludzi, którzy pamiętają tamte czasy, to do dziś jest najlepsze wykonanie tego hymnu w nowożytnych czasach – opowiada Słomiński.

Stadion przy ulicy Traugutta 29 w Gdańsku.

Oczywiście im wyżej Lechia mierzyła, tym więcej pojawiało się w składzie zawodników z potężnym doświadczeniem. Ostatecznie tylko Mateusz Bąk przetrwał w klubie całą drogę od A-klasy do Ekstraklasy.

– Ja zostałem w klubie aż do awansu do drugiej ligi za kadencji trenera Marcina Kaczmarka – mówi Wasicki. – Doznałem wtedy poważnej kontuzji, miałem naderwane więzadła krzyżowe w kolanie. Lechia dała mi pół roku na powrót do pełnej dyspozycji. Nie udało się, zostałem wypożyczony. Powrotu już nie było. Oczywiście pojawił się żal, że nie udało się napisać takiej historii jak w przypadku Mateusza. Wszyscy mu tego zazdrościmy! Jest to na pewno ewenement w skali całej Polski, żeby piłkarz poradził sobie kolejno na wszystkich szczeblach rozgrywek. Ale teraz możemy się tylko cieszyć, że Mateuszowi tak wspaniale poszło i że zrobił tak wielką karierę, bo u niego na pewno nie należy już mówić tylko o przygodzie z piłką.

– Dzisiaj nie pracuję już przy futbolu, zajmuję się nieruchomościami – opowiada były zawodnik Lechii. – Jednak na mecze Lechii cały czas chodzę. To oczywiście jest już inny klub, który ma przed sobą zupełnie inne cele. Jednak mam tę satysfakcję, że obecne sukcesy to jest finał tego, co my kiedyś zaczęliśmy.

Z kolei Grzegorz Grzegorczyk cały czas jest związany z klubem nie tylko na poziomie kibicowskim. Trenuje młodzież w akademii Lechii.

– To jest tak naprawdę coś niesamowitego. Zaczynałem w Lechii jako młody chłopiec i trafiłem na trenerów, którzy zaszczepili we mnie pasję do piłki. Może nie zrobiłem wielkiej kariery jako zawodnik, ale na szczęście zawsze można poszukać innej ścieżki kariery, również związanej z tym sportem. Lechia to mój pierwszy i jedyny ukochany klub. Często mówię nawet, że to moje trzecie dziecko. Mam syna, córkę, a trzecim dzieckiem jest Lechia – twierdzi Grzegorz.

O szalonej odbudowie Lechii przez A-klasę gdańscy kibice wciąż jeszcze pamiętają, choć – jak niepokoi się Maciej Słomiński – wspomnienia tamtych barwnych czasów zaczynają się już pomału zacierać, zwłaszcza wśród młodszych sympatyków klubu. – Ostatnio pojawiła się koncepcja, żeby ćwierćfinałowe spotkanie Pucharu Polski rozegrać na stadionie przy Traugutta. Myślę, że to świetny pomysł. Ja bym na pewno wziął swoje dzieci na stadion i inni starsi panowie pewnie też chętnie by pokazali synom, gdzie się wychowali. Ale w mediach społecznościowych reakcje nie były zbyt pozytywne. Że po co, że stadion się przecież rozlatuje. Historia z odbudową klubu jest tak naprawdę fundamentem dzisiejszych sukcesów Lechii, ale obawiam się, że coraz mniej kibiców o tym pamięta. Nasz dom zawsze będzie przy Traugutta. (…) Czasami było nas niewielu, ale wszyscy się znaliśmy i dążyliśmy do jednego celu.

– W poprzednim sezonie Lechia osiągnęła oczywiście fajny, sportowy wynik. Ale te dawne czasy to było coś więcej, niż tylko piłka nożna. Nawiązały się przyjaźnie na całe życie. Można powiedzieć, że byliśmy w wojsku. Takim biało-zielonym.

przygotowali: Michał Kołkowski, Mateusz Stelmaszczyk

fot. NewsPix.pl

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kiko7
kiko7

To była i jest piękna historia!

Marcin K
Marcin K

Kaziu K i Robert B to byli ludzie od których to wszystko się zaczęło.
Weszło mogło się bardziej postarać i lepiej to opisać.
#MyWierzymy

Burzinho
Burzinho

Może jakaś historia o przekrętach w IV lidze gdy walczyli z Gedanią o awans?

ursiu
ursiu

olbrzymim, przepięknym stadionie. Z tą przepięknością bym się tak nie rozpędzał.

Weszło
01.04.2020

Wideo: Jakub Kosecki pokazuje nam, jak żyje w Turcji

– Tu jest tak gorąco, że ludzie strzelają w słońce! – opowiada o Adanie Jakub Kosecki. Jak mu się wiedzie w Turcji? „Kosa” pokazał nam od środka swój klub, stadion i… swoje mieszkanie. A przy okazji opowiedział kilka barwnych historii. Poczujcie klimat Adany Demirspor! 
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Futbol reprezentacyjny? Zamknięty „do odwołania”…

Chyba już po tej pierwszej wideokonferencji UEFA, na której podjęto decyzję m.in. o przełożeniu Euro 2020, wielu było świadomych, że to ledwie pierwszy element domina. Niektórzy łudzili się, że marcowe mecze reprezentacyjne uda się zagrać w czerwcu, że futbol w miarę szybko wróci, że niektóre turnieje zaplanowane na lipiec nie będą zagrożone. Dzisiaj UEFA za […]
01.04.2020
Blogi i felietony
01.04.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

A czy jak mam 17 lat i 8 miesięcy, to mogę wyrzucić śmieci? A czy jeśli jadę do pracy okrężną drogą, żeby nabić endomondo na rowerze, to grozi mi mandat? A czy można iść kopnąć piłkę na podwórku pomiędzy blokami? A czy kopnąć do dziecka, które stoi trzy metry dalej? A czy mogę skoczyć na […]
01.04.2020
Bukmacherka
01.04.2020

Hokej bez ryzyka? Obstawiaj ligę białoruską w Milenium!

Powraca promocja „Na Luzie i Bez Ryzyka” u legalnego bukmachera Milenium! Dzięki niej czwarty mecz finału mistrzostw Białorusi w hokeju obstawimy bez ryzyka! Gracze, którzy zdecydują się postawić na to spotkanie, mogą zyskać 25 zł zwrotu, w przypadku pudła!  No dobra, a jak dokładnie działa promocja oferowana przez Milenium? Nie ma w tym nic trudnego. […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jak nie zarządzać klubem? Trzecioligowiec na skraju upadłości

Kluby piłkarskie lada moment wpadną w tarapaty. Nie wszystkie, ale większość pewnie tak, zwłaszcza w Polsce. Które z nich znajdą się w bardzo słabej sytuacji? Na przykład te, które grają w niższych ligach i mają skromne budżety, bez miejsca na cięcia. A które znajdą się w sytuacji najgorszej? Te, w których problemy zaczęły się jeszcze […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

Jedyny cukrzyk w reprezentacji Anglii. Historia Gary’ego Mabbutta

Jako siedemnastolatek został zdiagnozowany z cukrzycą. Przez szesnaście lat kariery przeszedł szesnaście operacji. Dwa razy miał złamaną nogę, a jego powietrzne starcie z Justinem Fashanu mogło się dla niego skończyć nawet utratą wzroku. Chciał go z Tottenhamu wyciągnąć George Graham, marzył o nim Kenny Dalglish czy sir Alex Ferguson. Nie dał się skusić żadnemu z nich. W […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego herbu, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020
Hiszpania
31.03.2020

W Barcelonie kryzys podczas kryzysu. O co chodziło?

W Barcelonie wiosny bywają gorące. Pogoda to jedno, piłka to drugie. Nie dość, że śródziemnomorski klimat sprzyja przyjemnej aurze, to jeszcze na wiosnę piłkarze Dumy Katalonii rok w rok, od wielu lat, rozgrywają najważniejsze mecze i zdobywają najważniejsze trofea. Jakoś w tym marcowym okresie zazwyczaj to wszystko się rozpoczyna. Tym razem też jest gorąco, ale […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

QUIZ. Kto zasiedział się w Ekstraklasie?

Kilka dni temu spodobał wam się quiz, w którym musieliście wymienić obcokrajowców z największą liczbą goli w Ekstraklasie, więc dziś postanowiliśmy pójść krok dalej. Tym razem waszym zadaniem jest wymienienie zagranicznych graczy, którzy w naszej lidze zagrali przynajmniej 100 razy. Jasne, zazwyczaj było tak, że jeśli ktoś był dobry, to szybko stąd czmychał, ale trochę […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„W Siedlcach mówiono, że jest dziwny. A on po prostu więcej trenował”

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego […]
31.03.2020