post Avatar

Opublikowane 04.03.2020 09:53 przez

redakcja

Zdawałem sobie sprawę, że ten moment kiedyś nadejdzie, ostrzegali mnie zresztą przed tym ludzie pracujący w piłce o wiele dłużej. Przyjdzie taka chwila, gdy któregoś zawodnika po prostu polubisz jako człowieka i już zawsze będziesz patrzył na jego błędy w zupełnie inny sposób. Już zawsze jego całkiem zwyczajne zagrania będziesz postrzegał jako wyjątkowe, jego największe błędy będziesz próbował usprawiedliwić. Nagle okaże się, że on nie jest po prostu beznadziejnym piłkarzem, tylko dwa dni przed meczem spędził z żoną w szpitalu, bo jego dzieciak złapał jakieś paskudne zapalenie płuc.

Od razu przyznaję więc: nie potrafię spojrzeć na grę Jana Sobocińskiego w sposób zupełnie oderwany od prywatnej sympatii. Nie znamy się, rozmawialiśmy może ze trzy razy, ale to łodzianin i wychowanek ŁKS-u – a w mieście, gdzie połowa populacji cały weekend spędza kursując między klubami zlokalizowanymi na jednej ulicy, wszyscy o wszystkich wiedzą naprawdę sporo. I tak muszę przyznać: wiem, co się u Jaśka działo jesienią, wiem, jaką musiał przebyć drogę, by dojść do poziomu podstawowego stopera ekstraklasowego klubu oraz reprezentacji U-21, wiem z jakimi problemami się mierzył i naprawdę, napastnicy w lidze nie byli w połowie tak groźni. Wiem, jakim był kolegą w juniorach, wiem, jakie miał podejście do treningów już od najmłodszych lat. Wiem też, ile go kosztowało podniesienie się po każdym błędzie, których przecież popełnił mnóstwo.

No i niestety – wiem też, ile znaczy dla niego ŁKS i wiem, że przedłużył kontrakt, choć przecież z pewnością i teraz znalazłby się bogatszy klub chętny na zakup potencjału, który nawet po tej słabej w jego wykonaniu jesieni trudno zakwestionować.

Tak już mam, że lojalność cenię chyba najwyżej w życiu. Przywiązuję się do wszystkiego, do osiedla, do auta, do pracodawcy, nawet mechaników zmieniam z wielkim trudem. Największym dramatem jest dla mnie chwila w Football Managerze, gdy muszę odesłać mojego wieloletniego napastnika do rezerw, a on jeszcze nie chce dodatkowej roli w sztabie trenerskim. I bujam się potem z 70-osobową kadrą, bo przecież nikogo sam z siebie nie wyrzucę. Dlatego też nie jestem specjalnie zdziwiony, że akurat Jasiek jest tym pierwszym piłkarzem, na którego nie potrafię spojrzeć w pełni obiektywnie.

Ujął mnie lojalnością, ale to też po prostu bardzo pracowity, szczery, normalny chłopak. Nasłuchałem się o tym, jak latał pomiędzy wiadrami w przeciekającej hali, w której wychowywały się całe pokolenia ełkaesiaków, nasłuchałem się o tym jak długo ćwiczył to swoje dokładnie podanie lewą nogą, jak walczył o swoje, choć latami w ŁKS-ie wychowanków traktowało się po macoszemu, jak śmigał na Galerę tak jak każdy z nas.

Okej, mamy to za sobą. Jeśli uznacie, że to co piszę poniżej wynika wyłącznie z prywatnej sympatii – trudno, tak może być w istocie. Zostaliście ostrzeżeni. Mogę ruszać z główną tezą: otóż uważam, że Jasiek jest najlepszym dowodem na to, jak niesprawiedliwie w polskiej piłce przykleja się łatki.

Druga połowa meczu z Arką Gdynia, gospodarze wykonują swoje klasyczne zagranie, znane od wielu lat – rzut z autu na aferę. Sobociński, który w tym sezonie przegrał już z tysiąc ważnych pojedynków z zawodnikami ofensywnymi rywala, tym razem pewnie wygrywa główkę, do strzału na bramkę nie dochodzi, piłka frunie w teoretycznie bezpieczniejszą strefę, na bok pola karnego. Czy to wina Sobocińskiego, że stojący tam Vejinović ma dwa kilometry kwadratowej wolnej przestrzeni? Czy to jego wina, że absolutnie nikt nie kwapi się, by do niego podbiec? Że piłkarze odpowiedzialni za tę strefę i tego zawodnika kompletnie go ignorują? Kurczę, co on miał więcej zrobić, wygrał pojedynek w ogromnym tłoku, gdyby w tej sytuacji kontrolował, gdzie poleci piłka, pewnie grałby już w Southampton, a nie w ŁKS-ie.

Tymczasem wszędzie wylało się na niego totalne szambo, jakby to było kolejne zachowanie rodem z meczu przeciw Jadze, gdy po prostu podał do rywala. Jakkolwiek nie deprecjonować liczb – w tym meczu miał drugi wynik InStat Index zaraz po Guimie, któremu oczywiście podbiła wynik bramka w doliczonym czasie. Spokojny w rozegraniu. Niezły w odbiorze. Pewny. Ale i tak dla wielu jedyny winowajca utraty punktów.

Druga sytuacja, mecz z Legią. Czy naprawdę to był aż tak kardynalny błąd, że ręka odskoczyła mu do boku przy próbie zablokowania strzału? Ja wiem, zaraz usłyszę po raz setny: jeśli ktoś ma pecha w siedmiu meczach z rzędu, to to już przestaje być pech. I może faktycznie, niemądry nawyk odwracania się bokiem przy blokach kosztował nas karnego w Warszawie, choć pamiętam, że w I lidze i w pierwszych kolejkach Ekstraklasy Jasiek w taki sam sposób udanie zablokował kilka prób rywali. Czy to była naprawdę taka koszmarna wtopa? Piłkarski elementarz? Skoro tak naprawdę czasu na reakcję nie było wcale, skoro zadecydował przypadek? Tymczasem przeczytałem ze sto opinii, że bez Jaśka byśmy ten mecz wygrali. Zupełnie, jakby gol na 1:1 nie padł. Zupełnie jakby Legia nie siadła na ŁKS-ie od 60. minuty i nie miała okazji pod bramką Malarza co kilkadziesiąt sekund.

Ale już pal licho, rozumiem. Negatywny talizman, jest na boisku, to tracimy, nie ma go na boisku, wygrywamy (taaa…).

Szczytem szczytów była jednak sytuacja z jednego ze sparingów przed sezonem, akurat był transmitowany na YouTube. Trener miał wizję, by po 60. minucie wymienić połowę składu, ale tak się złożyło, że po godzinie gry przeciwnik jeszcze ciągnął swoją akcję. Tak się złożyło, że akcja zakończyła się bramką – duży błąd popełnił Maciej Dąbrowski, rywale strzelili w 62. minucie. W pomeczowych raportach początkowo ukazała się informacja, że zmiany miały miejsce w 60. minucie, gol padł w 62. Nie muszę chyba dodawać, ile przeczytałem komentarzy o tym, że tylko wszedł Sobociński i od razu zajebał gola? Ba, nawet pod wideo z bramką jeden z fanów ŁKS-u kłócił się, że to ewidentna wina Jaśka. Podobnie było w ostatnim ze sparingów, gdy obciął się Moros.

Po części zgadzam się z tym, co piszą i mówią moi redakcyjni koledzy – że jeśli kibic rzuciłby z trybun monetą, pewnie odbiłoby się od Jaśka i wpadło do bramki Malarza. Ale też jestem więcej niż pewny, że jeśli kibic rzuciłby z trybun monetą, a ona odbiłaby się od ziemi i wpadła do siatki, znalazłoby się całkiem szerokie grono osób, które i tak obwiniłyby o to Sobocińskiego. Nawet gdyby był wówczas na ławce rezerwowych, tak jak przy błędzie Dąbrowskiego w sparingu.

Najgorsze są w tym wszystkim jednak moje prywatne wnioski. Jestem pewny, że tysiąc raz ulegałem magii reputacji – czasem łaskawiej traktując ludzi na fali, czasem surowiej tych, którzy już wcześniej mieli opinię gagatków. Przecież to codzienność trybun – ty, widziałeś, który faulował? A, pewnie Tosik, w jego stylu by to było. I kreuje się fala, a my, ludzie piszący o piłce, tylko ją podsycamy, czasem słusznie, czasem mniej. Druga sprawa – ilu jest piłkarzy, którzy mierzyli się z prywatnymi problemami, jakimiś ekstremalnymi sytuacjami zdrowotnymi, ilu jest trenerów, którzy musieli się poświęcać chorym członkom rodziny? Jak mało mimo wszystko wiemy o piłce, nawet z możliwością zajrzenia za kotarę. Jak bardzo możemy się czasem mylić w ocenie przyczyny boiskowych błędów.

Tym mocniej trzymam kciuki za to, by kolejnych Sobociński już po prostu nie popełniał.

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 49
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Puchatek
Puchatek

Podobnie jak Milik się swojej łatki nigdy nie pozbędzie. Może mieć pod względem celności najlepsze statystyki Serie A (chyba w połowie zeszłego sezonu takie miał).

Piotr
Piotr

To miało być zabawne?

Ctry
Ctry

Jakub Olkiewicz

(Ukochany klub podąża jego śladem. Mianowicie, ku degradacji. Były redaktor naczelny nie może sobie poradzić z utratą stanowiska po dziś dzień. Boli go sprowadzenie do roli zwykłego szeregowca. Dyspozycja literacka pikuje w dół. Krzysztof S. traci cierpliwość. Żona nie wykazuje gotowości seksualnej. Sąsiedzi wymownie odwracają wzrok. Kres sympatycznego dziennikarza z Łodzi wyłania się na horyzoncie)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Coś nie tak z tymi komentarzami.

PhoenixLk
PhoenixLk

Wszystko w porządku – po prostu weszło zapomniało, jak to było, kiedy założenie nowego konta (po zablokowaniu starego za szambo) trwało 10 sekund… Ale jest nowość – teraz plusować/minusować i komentować mogą również i goście…

A skoro już się odezwałeś – chodzą słuchy, żeś w połowie drogi do Białegostoku… Jak myślisz – dasz sobie radę w miejscu, w którym trener co pół roku traci najlepszych piłkarzy i ma poprawić wyniki?

cycol
cycol

To pisał Sobociński,bo Olkiewicz tak zje…go tekstu by nie popełnił!

Klątwa Penisa
Klątwa Penisa

Sobocińskiego w tej sytuacji winiłbym najmniej!

fulkodelorsz
fulkodelorsz

Połowa populacji :):):)

pepski
pepski

Nie ma co mówić, Chłopak miał wielokrotnie pecha. Niejednokrotnie też byłem wściekły na niego za nieodpowiedzialne zachowania na boisku, ale nadal w niego wierzę. Niestety u mnie też lojalność ponad wszystko.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Jan Sobociński to być może fantastyczny gość, wartościowy człowiek. Osobnik rozsądny, a przy tym przywiązany do klubu i klubowej tradycji. Możliwe, że na tym tle o lata świetlne wyprzedza większość ludzi wykonujących ten zawód, co on. Pewnie zasługuje za to na duży szacunek.
Nie zmienia to jednak faktu, że Jan Sobociński jest jednym z największych (jeśli nie największym) rozczarowań obecnego sezonu. Mówiąc o rozczarowaniach mam oczywiście na myśli graczy, od których czegoś tam jednak oczekiwaliśmy, bo fakt że przykładowy Jose Louis da Silva de La Rocha Martinez ściągnięty z Gwadelupy na podstawie filmu na youtube nie odpalił i nie straszy niczym ( z wyjątkiem komentatorów długością nazwiska), zaskoczeniem nie jest. Sobociński cały sezon kopie się po czole (nie mylić z Dąbrowskim kąpiącym się w nos) i fakt, że miły z niego gość i że przeprowadza staruszki przez jezdnię, nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. Jasne, że sprawia to, iż łatwiej mu kibicować w powrocie do formy (bo grac ponoć umie), ale to tyle. Póki co to grajek, który, poza I ligą, do grania się nie nadaje. Czy on miał w ESA jeden w pełni udany mecz? Taki bez elektryki, głupich obcinek, rażących błędów? Nie o to idzie, że się wyzłośliwiam. Idzie o fakty, a pytam całkowicie poważnie.
Póki co Jan Sobociński, to może i nawet najmilszy człowiek świata i jednocześnie najbardziej wartościowy młodzian na naszej półkuli, ale piłkarz tylko pierwszoligowy. Jakoś nie spodziewam się, by kibice ŁKS mieli satysfakcję z tego, że ich drużyna spadnie z ligi, ale z super fajnym kolesiem na środku obrony.

gf-pBaU-kstM-3vXm_bramka-samobojcza-jana-sobocinskiego-w-meczu-ze-slaskiem-1920x1080-nocrop.jpg
Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Gino, ale właśnie o to chodzi, że rozczarowanie jesieni rozczarowaniem jesieni, ot, dużo słabszy okres w życiu i w piłce, zdarza się każdemu. Gorzej, że na opinii z kilkunastu słabszych występów jesienią ocenia się jego rzekome błędy np. w okresie przygotowawczym, gdzie spisywał się naprawdę przyzwoicie. Szczytem ta sytuacja, o której wspominałem, gdzie dostał potężne zjeby w Internecie, mimo że nie było go nawet na boisku 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

I tu się zgadzamy. Ja raczej chciałem podkreślić fakt, że moim zdaniem należy oddzielić ocenę boiskowej postawy od tego, czy koleś jest miły, fajny, sympatyczny, czy mądry.
Zgadzam się, że moda na jechanie po Sobocińskim poszła za daleko, a już ekstremum była sytuacja, o której pisano po meczu ze Śląskiem i dziwne wiadomości o podłożu finansowym. Pewnie znasz temat.
Kuba, mnie w tym wszystkim tylko razi wplatanie w kwestię oceny Jana Sobocińskiego wątków, że tak to nazwę, osobistych. Szukanie usprawiedliwień dla niego przez tego typu argumenty do mnie zupełnie nie trafia. Janek może być największym dupkiem świata, ale generalnie kibiców powinno to gucio interesować, a ważna jest tylko jego gra i tyle. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach skrajnych i jakiś patologiach. Normalną rzeczą jest to, że kogoś da się lubić bardziej, a kogoś mniej, ale to ma zerową wartość w odniesieniu do ich zawodowej przydatności, a już na pewno w piłce nożnej.

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Wstęp o tym, dlaczego go lubię (i że go lubię) był po to, by ktoś po przeczytaniu wyłącznie tej drugiej części nie zarzucił: bronisz go tylko dlatego, bo go lubisz. 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

A, że tak przekornie zapytam, tak nie jest 😉 ?

Kondredd
Kondredd

Przecież, gdybyś nie napisał, że go lubisz, niekoniecznie czytelnikom by to w ogóle przyszło do głowy 😉

Gość
Gość

Jeszcze niedawno był objawieniem 1 ligii, teraz jest rozczarowaniem sezonu.
A czy nikomu nie przyszło do głowy,że zbyt duża odpowiedzialność na niego spadła , byc może od początku powinien być przy nim taki „wyjadacz” jak Dąbrowski przy ktorym nabierałby doświadczenia i moze popełniał mniej błędów ? Ale łatwiej i prościej jest wylać wiadro pomyj( delikatnie rzecz ujmując)Ekstremum wiadomości nie bylo jednorazowym incydentem, a ten „hejt” intrnetowy to jest po prostu żenujące i żałosne. Tak teraz prezentują sie wierni kibice traktujacy wychowanka klubu.
A jeśli chodzi o jakąkolwiek ocenę jego ścieżki piłkarskiej tudzież kariery chyba powinno sie przez pryzmat jego osiągnięć- , od wieku juniora, a nie jedną runde /sezon która nie wyszła.

qdlaty81
qdlaty81

Jak to u młodych, wahania formy. Obawiam się że kolejna górka dopiero pod koniec sezonu albo w pierwszej lidze

qdlaty81
qdlaty81

Ja żadnego jego dobrego meczu nie widziałem. Ale w sumie żadnego nie oglądałem

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Możesz sobie nie lubić Olkiewicza, możesz się wyzłośliwiać z jego tekstów, ale od rodziny wara! Paniał?

Damian Cweliga
Damian Cweliga

kurwa znowu ten jebany atencjusz gino bedzie wpychal wszedzie te swoje wysrywy przemądrzałym tonem

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

A ty znowu będziesz naparzał łapki z multikont? Ja nie zniknąłem, gdy do komentowania potrzebne było konto na fb, a łapki w górę i w dół zniknęły. Mam propozycję. Przeszkadza ci mój przemądrzały ton? Nie czytaj. Omijaj, nie ma przymusu. Ja ciebie z zasady nie dotykam, ignoruję, nie daję łapek, bo twoje pisanie mnie nie interesuje, a w słowne mordobicia mnie nie wciągniesz nawet jeśli będziesz mnie obrażał (tak jak to właśnie uczyniłeś). Pozdrawiam. Miłego hejtu życzę.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

nie zesraj się z tymi łapkami, nikogo nie obchodzą żadne gówniane łapki a dla ciebie widzę to sens życia. więc atencjuj sobie dalej dla tych twoich łapek i szukaj akceptacji w internecie, chociaż tam możesz się spełnić

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

I tak właśnie zrobię, tylko po kiego wuja mnie zaczepiasz i mnie wyzywasz, skoro masz na to tak bardzo wywalone? Czy zatem moim sensem życia jest szukanie atencji, czy twoim szukanie zaczepki? Dam ci też małą radę. Kulturalnie wygłoszona złośliwość jest znacznie bardziej skuteczna, niż nawyzywanie kogoś 😉 Buźka.

jop27
jop27

Gino może i bywa wkurwiający, ale pisze na temat za to ty jesteś zwyklym debilem. Zgadnij kogo wole?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Chłopak nie jest złym obrońcą, ale jest po prostu klasycznym pechowcem. Coś jak swego czasu Arek Głowacki w reprezentacji.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Nawet jeśli, to pechowiec nie może grać na środku obrony, bo nawet z wybicia z piątki może strzelić samobója.

Tytus_Sz
Tytus_Sz

nie może, bo wtedy jest rzut rożny

PhoenixLk
PhoenixLk

… po którym chłopak może strzelić samobója…

Tracz
Tracz

Dzisiaj kolejny gwóźdź do trumny ŁKeSu wbije Zagłębie i shalom.

Jarosław
Jarosław

Ostatni gwóźdź do trumny to wbiła Wisła Kraków w Łodzi.Od tamtego czasu ŁKS przed spadkiem mógł uratować tylko cud.A cuda się nie zdarzają.

Krytykant
Krytykant

No dobrej passy to on nie ma ale obwinianie go za wszystkie wtopy ŁKSu to przesada. Łatkę jednak nie łatwo odpruć. Pamiętam jak sam powiedziałem do kolegi na LEGŁKS – wchodzi Sobociński to na pewno wygramy.

Tomek Hajto
Tomek Hajto

Ten Janek Sobociński to fajny chłopak ale nie ma takiej pozycji na boisku jak fajny chłopak.

Klątwa Penisa
Klątwa Penisa

Tomku uważaj na pasach!!

Tomek Hajto
Tomek Hajto

Nie wiem o czym mówisz.
PS. Sprzedam samochód, Crysler 300c. Stan dobry, bezwypadkowy nie licząc lekkiej stłuczki. Uszkodzenia jak na zdjęciu, wyklepie się.

crysler 300 c.jpg
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Jeździsz jak starsza pani.

wyjebane jajca
wyjebane jajca

Mówcie sobie o Tomku co chcecie, śmiejcie się, wyszydzajcie. Ja go lubię.

Jeszcze zanim stał się komentatorem-celebrytą, czy jak nazwać dziś to czym się zajmuje, w czasach mojego dzieciństwa, gdy najbardziej się piłką nożną interesowałem a ściany mojego pokoju przyozdabiały plakaty z Mega Sportu czy Piłki Nożnej z Tomkiem Łapińskim, Andrzejem Juskowiakiem czy „Hajtowym” właśnie, był naprawdę niezłym piłkarzem i podporą drużyny narodowej w

Były lata 90., dokładnie rok 1998 a ja byłem w szóstej klasie podstawówki i miałem zagrożenie z historii. Kilka razy bezskutecznie próbowałem poprawić oceny, ale nauczyciel, też wielki kibic i pasjonat piłki nożnej, raz po raz udowadniał, że nie zasługuję na promocję do kolejnej klasy. Raz podczas ustnej wypowiedzi zaczął się śmiać i krzyczeć, że „prędzej mu tu (pokazując na dłoń) kaktus wyrośnie, albo co jeszcze mniej prawdopodobne, że Polska pokona Rosję w meczu, który akurat tego dnia kadra Janusza Wójcika miała rozgrywać w Chorzowie, niż on mi postawi dwóję na koniec roku i przepuści do kolejnej klasy”. I co? I Polska wygrała 3:1! A dwie bramki zdobył nie kto inny tylko Tomasz Hajto! Nigdy w życiu nie zapomnę miny tego starego komucha, który z zaciśniętymi zębami i przeklinając pod nosem wpisywał mi ocenę mierną na koniec roku, bo choć człek był prosty, to jednak honorowy. Zresztą moja miłość do historii rozkwitła w kolejnym roku i potem pisałem nawet maturę o wojnach punickich.

Kilka lat później, będąc już w liceum, miałem problemy z językiem angielskim. Nijak nie udawało się poprawić złych ocen, a starszej daty mentorka za nic nie dawała się przekonać aby dać mi szansę. I w tym przypadku znów, w co tak trudno uwierzyć, pomógł mi zawodnik Schalke 04 Gelsenkirchen i reprezentacji Polski! Nie strzelił już co prawda żadnego gola w ważnym meczu, zresztą nauczycielka angielskiego i tak nie interesowała się piłką i tym razem nie chciała się o nic zakładać. Tomasz Hajto po prostu przejechał ją na pasach a nowy nauczyciel postawił mi tróję

Mario
Mario

Nie ładnie podszywac się pod kogoś, czy to jest zgodne z prawem ?

danek.michalowski@gmail.com

Przekaż mu, żeby się trzymał i nie czytał kretynizmów z Internetu

Kixx
Kixx

Z nim jest tak, jak z napastnikami.
O napastnikach mówi się, że muszą mieć to coś, ten instynkt, aby znaleźć się tam, gdzie spadnie piłka.
No więc Sobociński ma ten nieokreślony instynkt, by zagrać tam, gdzie akurat jest przeciwnik. Nie jest wina, na pewno nie robi tego celowo. Ale po prostu niektórzy w życiu mają pecha większego niż inni.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

Panie Kubo, czy podobnie jak red. Stalinowski uważa pan, że gwałcenie jest ok, jeśli odbywa się pod wpływem alkoholu? i że ruchanie kobiet wbrew ich woli na wyjazdach służbowych jest ok? I co żona na to?

hdh
hdh

Ale Cię Kuba boli ta podszywka o degradacji, że ciągle ją kasujesz…

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Ja jej nie kasuje, po zebraniu 10 łapek w dół chyba z automatu spada.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

Panie Kubo, czy podobnie jak red. Stalinowski uważa pan, że gwałcenie jest ok, jeśli odbywa się pod wpływem alkoholu? i że ruchanie kobiet wbrew ich woli na wyjazdach służbowych jest ok? I co żona na to?

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Przekleję to, co napisałem na TT: Jeśli to prawda to kompletna żenada, ale ja siedzę na co dzień w Łodzi, nie utrzymuję za bardzo kontaktu ze środowiskiem, wolę nie zabierać głosu bez poznania wersji drugiej strony. Z tego co widzę sporo osób chyba też na to czeka.

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Post scriptum.
Jak mawial korwin mikke zawsze sie troche gwałci he he ge

Niepokorniak
Niepokorniak

Ale,ale….. panie olkiewicz… Korwin-Mikke poprosze z duzej…. Poza tym…czy tego nie powiedzial czasem sp. Lepper?

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Ten LKS to ogórki. Czas kibicować widzewowi. Widzew the best. Pozdrawiam lukasz olkiewicz.

qdlaty81
qdlaty81

Niech gra i niech popelnia. My sprobujemy awansowac i za rok mamu derby ;)))

PhoenixLk
PhoenixLk

ŁKS – Zagłębie L. 3:2

Zgadnijcie, kto NIE zagrał…

A poważniej – może po prostu młody za szybko trafił na głęboką wodę i pierwsze błędy spaliły go psychicznie?

Anglia
01.04.2020

Jedyny cukrzyk w reprezentacji Anglii. Historia Gary’ego Mabbutta

Jako siedemnastolatek został zdiagnozowany z cukrzycą. Przez szesnaście lat kariery przeszedł szesnaście operacji. Dwa razy miał złamaną nogę, a jego powietrzne starcie z Justinem Fashanu mogło się dla niego skończyć nawet utratą wzroku. Chciał go z Tottenhamu wyciągnąć George Graham, marzył o nim Kenny Dalglish czy sir Alex Ferguson. Nie dał się skusić żadnemu z nich. W […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego loga, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020
Hiszpania
31.03.2020

W Barcelonie kryzys podczas kryzysu. O co chodziło?

W Barcelonie wiosny bywają gorące. Pogoda to jedno, piłka to drugie. Nie dość, że śródziemnomorski klimat sprzyja przyjemnej aurze, to jeszcze na wiosnę piłkarze Dumy Katalonii rok w rok, od wielu lat, rozgrywają najważniejsze mecze i zdobywają najważniejsze trofea. Jakoś w tym marcowym okresie zazwyczaj to wszystko się rozpoczyna. Tym razem też jest gorąco, ale […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

QUIZ. Kto zasiedział się w Ekstraklasie?

Kilka dni temu spodobał wam się quiz, w którym musieliście wymienić obcokrajowców z największą liczbą goli w Ekstraklasie, więc dziś postanowiliśmy pójść krok dalej. Tym razem waszym zadaniem jest wymienienie zagranicznych graczy, którzy w naszej lidze zagrali przynajmniej 100 razy. Jasne, zazwyczaj było tak, że jeśli ktoś był dobry, to szybko stąd czmychał, ale trochę […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„W Siedlcach mówiono, że jest dziwny. A on po prostu więcej trenował”

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Kondycja zamknięta w areszcie domowym

Wracamy do gry! Liga startuje! Otwórzmy stadiony, wypełnijmy trybuny i zacznijmy igrzyska. Ale zaraz. Możemy? Tak bez przygotowania? Nawet nie z marszu, a prosto z kanapy? Słyszymy coraz to nowsze terminy powrotu do gry w piłkę i choć wiemy, że ci, którzy podają daty w promieniu najbliższych kilku tygodni mocno fantazjują, to zadajemy jedno pytanie. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„Odpowiadam na wszystkie kłamstwa”, czyli Kaszowski odpowiada na list Kałuży

Dzieje się w Gliwicach. Ustalmy chronologię.  26 marca, czwartek – dostajemy informację, że Piast zwalnia część pracowników działu administracyjnego, a w tym nazywanego legendą klubu Jarosława Kaszowskiego.  28 marca, sobota – publikujemy wywiad z Jarosławem Kaszowskim, w którym przedstawia szczegóły zwolnienia z Piasta i ostro krytykuje władze klubu – „Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Ekstraklasa apeluje do PZPN: pozwólcie obciąć pensje

„Ekstraklasa S.A. w imieniu 16 klubów uczestniczących w najwyższej klasie rozgrywkowej, zwróciła się do PZPN o pilne przyjęcie przez zarząd Związku uchwały w sprawie zasad zmniejszenia wynagrodzeń zawodników” – czytamy na stronie ekstraklasa.org. Co to oznacza? Cóż, wygląda na to, że – w najwyższym skrócie – rozpoczyna się kolejna odsłona wojenki między klubami i związkiem. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Niemcy wychodzą przed szereg: Bundesliga chce wystartować od maja

Większość światowych lig powoli godzi się z tym, że prawdopodobnie nie uda się dokończyć rozgrywek do 30 czerwca. Bardziej niż o planach ewentualnego powrotu myśli się o tym, jak sprawiedliwie rozstrzygnąć przerwany sezon. Z tego schematu wyłamują się Niemcy. Dziś odbyła się konferencja prasowa z Christianem Seifertem, prezesem DFL, niemieckiej federacji, na której ogłoszono istotne […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Sytuacja nie jest łatwa dla kogokolwiek. Jeśli dalej tak będzie, liczba firm, które padną porazi skalą, jakiej za naszego życia nie zaznaliśmy. Pospinanie budżetu – na każdym poziomie: domu, zakładu pracy, całego państwa – stanie się niezwykle trudne i chyba wszyscy musimy pogodzić się z myślą, że coś się na pewien czas skończyło. Potem oczywiście […]
31.03.2020