post Avatar

Opublikowane 04.03.2020 09:53 przez

redakcja

Zdawałem sobie sprawę, że ten moment kiedyś nadejdzie, ostrzegali mnie zresztą przed tym ludzie pracujący w piłce o wiele dłużej. Przyjdzie taka chwila, gdy któregoś zawodnika po prostu polubisz jako człowieka i już zawsze będziesz patrzył na jego błędy w zupełnie inny sposób. Już zawsze jego całkiem zwyczajne zagrania będziesz postrzegał jako wyjątkowe, jego największe błędy będziesz próbował usprawiedliwić. Nagle okaże się, że on nie jest po prostu beznadziejnym piłkarzem, tylko dwa dni przed meczem spędził z żoną w szpitalu, bo jego dzieciak złapał jakieś paskudne zapalenie płuc.

Od razu przyznaję więc: nie potrafię spojrzeć na grę Jana Sobocińskiego w sposób zupełnie oderwany od prywatnej sympatii. Nie znamy się, rozmawialiśmy może ze trzy razy, ale to łodzianin i wychowanek ŁKS-u – a w mieście, gdzie połowa populacji cały weekend spędza kursując między klubami zlokalizowanymi na jednej ulicy, wszyscy o wszystkich wiedzą naprawdę sporo. I tak muszę przyznać: wiem, co się u Jaśka działo jesienią, wiem, jaką musiał przebyć drogę, by dojść do poziomu podstawowego stopera ekstraklasowego klubu oraz reprezentacji U-21, wiem z jakimi problemami się mierzył i naprawdę, napastnicy w lidze nie byli w połowie tak groźni. Wiem, jakim był kolegą w juniorach, wiem, jakie miał podejście do treningów już od najmłodszych lat. Wiem też, ile go kosztowało podniesienie się po każdym błędzie, których przecież popełnił mnóstwo.

No i niestety – wiem też, ile znaczy dla niego ŁKS i wiem, że przedłużył kontrakt, choć przecież z pewnością i teraz znalazłby się bogatszy klub chętny na zakup potencjału, który nawet po tej słabej w jego wykonaniu jesieni trudno zakwestionować.

Tak już mam, że lojalność cenię chyba najwyżej w życiu. Przywiązuję się do wszystkiego, do osiedla, do auta, do pracodawcy, nawet mechaników zmieniam z wielkim trudem. Największym dramatem jest dla mnie chwila w Football Managerze, gdy muszę odesłać mojego wieloletniego napastnika do rezerw, a on jeszcze nie chce dodatkowej roli w sztabie trenerskim. I bujam się potem z 70-osobową kadrą, bo przecież nikogo sam z siebie nie wyrzucę. Dlatego też nie jestem specjalnie zdziwiony, że akurat Jasiek jest tym pierwszym piłkarzem, na którego nie potrafię spojrzeć w pełni obiektywnie.

Ujął mnie lojalnością, ale to też po prostu bardzo pracowity, szczery, normalny chłopak. Nasłuchałem się o tym, jak latał pomiędzy wiadrami w przeciekającej hali, w której wychowywały się całe pokolenia ełkaesiaków, nasłuchałem się o tym jak długo ćwiczył to swoje dokładnie podanie lewą nogą, jak walczył o swoje, choć latami w ŁKS-ie wychowanków traktowało się po macoszemu, jak śmigał na Galerę tak jak każdy z nas.

Okej, mamy to za sobą. Jeśli uznacie, że to co piszę poniżej wynika wyłącznie z prywatnej sympatii – trudno, tak może być w istocie. Zostaliście ostrzeżeni. Mogę ruszać z główną tezą: otóż uważam, że Jasiek jest najlepszym dowodem na to, jak niesprawiedliwie w polskiej piłce przykleja się łatki.

Druga połowa meczu z Arką Gdynia, gospodarze wykonują swoje klasyczne zagranie, znane od wielu lat – rzut z autu na aferę. Sobociński, który w tym sezonie przegrał już z tysiąc ważnych pojedynków z zawodnikami ofensywnymi rywala, tym razem pewnie wygrywa główkę, do strzału na bramkę nie dochodzi, piłka frunie w teoretycznie bezpieczniejszą strefę, na bok pola karnego. Czy to wina Sobocińskiego, że stojący tam Vejinović ma dwa kilometry kwadratowej wolnej przestrzeni? Czy to jego wina, że absolutnie nikt nie kwapi się, by do niego podbiec? Że piłkarze odpowiedzialni za tę strefę i tego zawodnika kompletnie go ignorują? Kurczę, co on miał więcej zrobić, wygrał pojedynek w ogromnym tłoku, gdyby w tej sytuacji kontrolował, gdzie poleci piłka, pewnie grałby już w Southampton, a nie w ŁKS-ie.

Tymczasem wszędzie wylało się na niego totalne szambo, jakby to było kolejne zachowanie rodem z meczu przeciw Jadze, gdy po prostu podał do rywala. Jakkolwiek nie deprecjonować liczb – w tym meczu miał drugi wynik InStat Index zaraz po Guimie, któremu oczywiście podbiła wynik bramka w doliczonym czasie. Spokojny w rozegraniu. Niezły w odbiorze. Pewny. Ale i tak dla wielu jedyny winowajca utraty punktów.

Druga sytuacja, mecz z Legią. Czy naprawdę to był aż tak kardynalny błąd, że ręka odskoczyła mu do boku przy próbie zablokowania strzału? Ja wiem, zaraz usłyszę po raz setny: jeśli ktoś ma pecha w siedmiu meczach z rzędu, to to już przestaje być pech. I może faktycznie, niemądry nawyk odwracania się bokiem przy blokach kosztował nas karnego w Warszawie, choć pamiętam, że w I lidze i w pierwszych kolejkach Ekstraklasy Jasiek w taki sam sposób udanie zablokował kilka prób rywali. Czy to była naprawdę taka koszmarna wtopa? Piłkarski elementarz? Skoro tak naprawdę czasu na reakcję nie było wcale, skoro zadecydował przypadek? Tymczasem przeczytałem ze sto opinii, że bez Jaśka byśmy ten mecz wygrali. Zupełnie, jakby gol na 1:1 nie padł. Zupełnie jakby Legia nie siadła na ŁKS-ie od 60. minuty i nie miała okazji pod bramką Malarza co kilkadziesiąt sekund.

Ale już pal licho, rozumiem. Negatywny talizman, jest na boisku, to tracimy, nie ma go na boisku, wygrywamy (taaa…).

Szczytem szczytów była jednak sytuacja z jednego ze sparingów przed sezonem, akurat był transmitowany na YouTube. Trener miał wizję, by po 60. minucie wymienić połowę składu, ale tak się złożyło, że po godzinie gry przeciwnik jeszcze ciągnął swoją akcję. Tak się złożyło, że akcja zakończyła się bramką – duży błąd popełnił Maciej Dąbrowski, rywale strzelili w 62. minucie. W pomeczowych raportach początkowo ukazała się informacja, że zmiany miały miejsce w 60. minucie, gol padł w 62. Nie muszę chyba dodawać, ile przeczytałem komentarzy o tym, że tylko wszedł Sobociński i od razu zajebał gola? Ba, nawet pod wideo z bramką jeden z fanów ŁKS-u kłócił się, że to ewidentna wina Jaśka. Podobnie było w ostatnim ze sparingów, gdy obciął się Moros.

Po części zgadzam się z tym, co piszą i mówią moi redakcyjni koledzy – że jeśli kibic rzuciłby z trybun monetą, pewnie odbiłoby się od Jaśka i wpadło do bramki Malarza. Ale też jestem więcej niż pewny, że jeśli kibic rzuciłby z trybun monetą, a ona odbiłaby się od ziemi i wpadła do siatki, znalazłoby się całkiem szerokie grono osób, które i tak obwiniłyby o to Sobocińskiego. Nawet gdyby był wówczas na ławce rezerwowych, tak jak przy błędzie Dąbrowskiego w sparingu.

Najgorsze są w tym wszystkim jednak moje prywatne wnioski. Jestem pewny, że tysiąc raz ulegałem magii reputacji – czasem łaskawiej traktując ludzi na fali, czasem surowiej tych, którzy już wcześniej mieli opinię gagatków. Przecież to codzienność trybun – ty, widziałeś, który faulował? A, pewnie Tosik, w jego stylu by to było. I kreuje się fala, a my, ludzie piszący o piłce, tylko ją podsycamy, czasem słusznie, czasem mniej. Druga sprawa – ilu jest piłkarzy, którzy mierzyli się z prywatnymi problemami, jakimiś ekstremalnymi sytuacjami zdrowotnymi, ilu jest trenerów, którzy musieli się poświęcać chorym członkom rodziny? Jak mało mimo wszystko wiemy o piłce, nawet z możliwością zajrzenia za kotarę. Jak bardzo możemy się czasem mylić w ocenie przyczyny boiskowych błędów.

Tym mocniej trzymam kciuki za to, by kolejnych Sobociński już po prostu nie popełniał.

Opublikowane 04.03.2020 09:53 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 49
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Puchatek
Puchatek

Podobnie jak Milik się swojej łatki nigdy nie pozbędzie. Może mieć pod względem celności najlepsze statystyki Serie A (chyba w połowie zeszłego sezonu takie miał).

Piotr
Piotr

To miało być zabawne?

Ctry
Ctry

Jakub Olkiewicz

(Ukochany klub podąża jego śladem. Mianowicie, ku degradacji. Były redaktor naczelny nie może sobie poradzić z utratą stanowiska po dziś dzień. Boli go sprowadzenie do roli zwykłego szeregowca. Dyspozycja literacka pikuje w dół. Krzysztof S. traci cierpliwość. Żona nie wykazuje gotowości seksualnej. Sąsiedzi wymownie odwracają wzrok. Kres sympatycznego dziennikarza z Łodzi wyłania się na horyzoncie)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Coś nie tak z tymi komentarzami.

PhoenixLk
PhoenixLk

Wszystko w porządku – po prostu weszło zapomniało, jak to było, kiedy założenie nowego konta (po zablokowaniu starego za szambo) trwało 10 sekund… Ale jest nowość – teraz plusować/minusować i komentować mogą również i goście…

A skoro już się odezwałeś – chodzą słuchy, żeś w połowie drogi do Białegostoku… Jak myślisz – dasz sobie radę w miejscu, w którym trener co pół roku traci najlepszych piłkarzy i ma poprawić wyniki?

cycol
cycol

To pisał Sobociński,bo Olkiewicz tak zje…go tekstu by nie popełnił!

Klątwa Penisa
Klątwa Penisa

Sobocińskiego w tej sytuacji winiłbym najmniej!

fulkodelorsz
fulkodelorsz

Połowa populacji :):):)

pepski
pepski

Nie ma co mówić, Chłopak miał wielokrotnie pecha. Niejednokrotnie też byłem wściekły na niego za nieodpowiedzialne zachowania na boisku, ale nadal w niego wierzę. Niestety u mnie też lojalność ponad wszystko.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Jan Sobociński to być może fantastyczny gość, wartościowy człowiek. Osobnik rozsądny, a przy tym przywiązany do klubu i klubowej tradycji. Możliwe, że na tym tle o lata świetlne wyprzedza większość ludzi wykonujących ten zawód, co on. Pewnie zasługuje za to na duży szacunek.
Nie zmienia to jednak faktu, że Jan Sobociński jest jednym z największych (jeśli nie największym) rozczarowań obecnego sezonu. Mówiąc o rozczarowaniach mam oczywiście na myśli graczy, od których czegoś tam jednak oczekiwaliśmy, bo fakt że przykładowy Jose Louis da Silva de La Rocha Martinez ściągnięty z Gwadelupy na podstawie filmu na youtube nie odpalił i nie straszy niczym ( z wyjątkiem komentatorów długością nazwiska), zaskoczeniem nie jest. Sobociński cały sezon kopie się po czole (nie mylić z Dąbrowskim kąpiącym się w nos) i fakt, że miły z niego gość i że przeprowadza staruszki przez jezdnię, nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. Jasne, że sprawia to, iż łatwiej mu kibicować w powrocie do formy (bo grac ponoć umie), ale to tyle. Póki co to grajek, który, poza I ligą, do grania się nie nadaje. Czy on miał w ESA jeden w pełni udany mecz? Taki bez elektryki, głupich obcinek, rażących błędów? Nie o to idzie, że się wyzłośliwiam. Idzie o fakty, a pytam całkowicie poważnie.
Póki co Jan Sobociński, to może i nawet najmilszy człowiek świata i jednocześnie najbardziej wartościowy młodzian na naszej półkuli, ale piłkarz tylko pierwszoligowy. Jakoś nie spodziewam się, by kibice ŁKS mieli satysfakcję z tego, że ich drużyna spadnie z ligi, ale z super fajnym kolesiem na środku obrony.

gf-pBaU-kstM-3vXm_bramka-samobojcza-jana-sobocinskiego-w-meczu-ze-slaskiem-1920x1080-nocrop.jpg
Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Gino, ale właśnie o to chodzi, że rozczarowanie jesieni rozczarowaniem jesieni, ot, dużo słabszy okres w życiu i w piłce, zdarza się każdemu. Gorzej, że na opinii z kilkunastu słabszych występów jesienią ocenia się jego rzekome błędy np. w okresie przygotowawczym, gdzie spisywał się naprawdę przyzwoicie. Szczytem ta sytuacja, o której wspominałem, gdzie dostał potężne zjeby w Internecie, mimo że nie było go nawet na boisku 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

I tu się zgadzamy. Ja raczej chciałem podkreślić fakt, że moim zdaniem należy oddzielić ocenę boiskowej postawy od tego, czy koleś jest miły, fajny, sympatyczny, czy mądry.
Zgadzam się, że moda na jechanie po Sobocińskim poszła za daleko, a już ekstremum była sytuacja, o której pisano po meczu ze Śląskiem i dziwne wiadomości o podłożu finansowym. Pewnie znasz temat.
Kuba, mnie w tym wszystkim tylko razi wplatanie w kwestię oceny Jana Sobocińskiego wątków, że tak to nazwę, osobistych. Szukanie usprawiedliwień dla niego przez tego typu argumenty do mnie zupełnie nie trafia. Janek może być największym dupkiem świata, ale generalnie kibiców powinno to gucio interesować, a ważna jest tylko jego gra i tyle. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach skrajnych i jakiś patologiach. Normalną rzeczą jest to, że kogoś da się lubić bardziej, a kogoś mniej, ale to ma zerową wartość w odniesieniu do ich zawodowej przydatności, a już na pewno w piłce nożnej.

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Wstęp o tym, dlaczego go lubię (i że go lubię) był po to, by ktoś po przeczytaniu wyłącznie tej drugiej części nie zarzucił: bronisz go tylko dlatego, bo go lubisz. 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

A, że tak przekornie zapytam, tak nie jest 😉 ?

Kondredd
Kondredd

Przecież, gdybyś nie napisał, że go lubisz, niekoniecznie czytelnikom by to w ogóle przyszło do głowy 😉

Gość
Gość

Jeszcze niedawno był objawieniem 1 ligii, teraz jest rozczarowaniem sezonu.
A czy nikomu nie przyszło do głowy,że zbyt duża odpowiedzialność na niego spadła , byc może od początku powinien być przy nim taki „wyjadacz” jak Dąbrowski przy ktorym nabierałby doświadczenia i moze popełniał mniej błędów ? Ale łatwiej i prościej jest wylać wiadro pomyj( delikatnie rzecz ujmując)Ekstremum wiadomości nie bylo jednorazowym incydentem, a ten „hejt” intrnetowy to jest po prostu żenujące i żałosne. Tak teraz prezentują sie wierni kibice traktujacy wychowanka klubu.
A jeśli chodzi o jakąkolwiek ocenę jego ścieżki piłkarskiej tudzież kariery chyba powinno sie przez pryzmat jego osiągnięć- , od wieku juniora, a nie jedną runde /sezon która nie wyszła.

qdlaty81
qdlaty81

Jak to u młodych, wahania formy. Obawiam się że kolejna górka dopiero pod koniec sezonu albo w pierwszej lidze

qdlaty81
qdlaty81

Ja żadnego jego dobrego meczu nie widziałem. Ale w sumie żadnego nie oglądałem

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Możesz sobie nie lubić Olkiewicza, możesz się wyzłośliwiać z jego tekstów, ale od rodziny wara! Paniał?

Damian Cweliga
Damian Cweliga

kurwa znowu ten jebany atencjusz gino bedzie wpychal wszedzie te swoje wysrywy przemądrzałym tonem

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

A ty znowu będziesz naparzał łapki z multikont? Ja nie zniknąłem, gdy do komentowania potrzebne było konto na fb, a łapki w górę i w dół zniknęły. Mam propozycję. Przeszkadza ci mój przemądrzały ton? Nie czytaj. Omijaj, nie ma przymusu. Ja ciebie z zasady nie dotykam, ignoruję, nie daję łapek, bo twoje pisanie mnie nie interesuje, a w słowne mordobicia mnie nie wciągniesz nawet jeśli będziesz mnie obrażał (tak jak to właśnie uczyniłeś). Pozdrawiam. Miłego hejtu życzę.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

nie zesraj się z tymi łapkami, nikogo nie obchodzą żadne gówniane łapki a dla ciebie widzę to sens życia. więc atencjuj sobie dalej dla tych twoich łapek i szukaj akceptacji w internecie, chociaż tam możesz się spełnić

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

I tak właśnie zrobię, tylko po kiego wuja mnie zaczepiasz i mnie wyzywasz, skoro masz na to tak bardzo wywalone? Czy zatem moim sensem życia jest szukanie atencji, czy twoim szukanie zaczepki? Dam ci też małą radę. Kulturalnie wygłoszona złośliwość jest znacznie bardziej skuteczna, niż nawyzywanie kogoś 😉 Buźka.

jop27
jop27

Gino może i bywa wkurwiający, ale pisze na temat za to ty jesteś zwyklym debilem. Zgadnij kogo wole?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Chłopak nie jest złym obrońcą, ale jest po prostu klasycznym pechowcem. Coś jak swego czasu Arek Głowacki w reprezentacji.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Nawet jeśli, to pechowiec nie może grać na środku obrony, bo nawet z wybicia z piątki może strzelić samobója.

Tytus_Sz
Tytus_Sz

nie może, bo wtedy jest rzut rożny

PhoenixLk
PhoenixLk

… po którym chłopak może strzelić samobója…

Tracz
Tracz

Dzisiaj kolejny gwóźdź do trumny ŁKeSu wbije Zagłębie i shalom.

Jarosław
Jarosław

Ostatni gwóźdź do trumny to wbiła Wisła Kraków w Łodzi.Od tamtego czasu ŁKS przed spadkiem mógł uratować tylko cud.A cuda się nie zdarzają.

Krytykant
Krytykant

No dobrej passy to on nie ma ale obwinianie go za wszystkie wtopy ŁKSu to przesada. Łatkę jednak nie łatwo odpruć. Pamiętam jak sam powiedziałem do kolegi na LEGŁKS – wchodzi Sobociński to na pewno wygramy.

Tomek Hajto
Tomek Hajto

Ten Janek Sobociński to fajny chłopak ale nie ma takiej pozycji na boisku jak fajny chłopak.

Klątwa Penisa
Klątwa Penisa

Tomku uważaj na pasach!!

Tomek Hajto
Tomek Hajto

Nie wiem o czym mówisz.
PS. Sprzedam samochód, Crysler 300c. Stan dobry, bezwypadkowy nie licząc lekkiej stłuczki. Uszkodzenia jak na zdjęciu, wyklepie się.

crysler 300 c.jpg
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Jeździsz jak starsza pani.

wyjebane jajca
wyjebane jajca

Mówcie sobie o Tomku co chcecie, śmiejcie się, wyszydzajcie. Ja go lubię.

Jeszcze zanim stał się komentatorem-celebrytą, czy jak nazwać dziś to czym się zajmuje, w czasach mojego dzieciństwa, gdy najbardziej się piłką nożną interesowałem a ściany mojego pokoju przyozdabiały plakaty z Mega Sportu czy Piłki Nożnej z Tomkiem Łapińskim, Andrzejem Juskowiakiem czy „Hajtowym” właśnie, był naprawdę niezłym piłkarzem i podporą drużyny narodowej w

Były lata 90., dokładnie rok 1998 a ja byłem w szóstej klasie podstawówki i miałem zagrożenie z historii. Kilka razy bezskutecznie próbowałem poprawić oceny, ale nauczyciel, też wielki kibic i pasjonat piłki nożnej, raz po raz udowadniał, że nie zasługuję na promocję do kolejnej klasy. Raz podczas ustnej wypowiedzi zaczął się śmiać i krzyczeć, że „prędzej mu tu (pokazując na dłoń) kaktus wyrośnie, albo co jeszcze mniej prawdopodobne, że Polska pokona Rosję w meczu, który akurat tego dnia kadra Janusza Wójcika miała rozgrywać w Chorzowie, niż on mi postawi dwóję na koniec roku i przepuści do kolejnej klasy”. I co? I Polska wygrała 3:1! A dwie bramki zdobył nie kto inny tylko Tomasz Hajto! Nigdy w życiu nie zapomnę miny tego starego komucha, który z zaciśniętymi zębami i przeklinając pod nosem wpisywał mi ocenę mierną na koniec roku, bo choć człek był prosty, to jednak honorowy. Zresztą moja miłość do historii rozkwitła w kolejnym roku i potem pisałem nawet maturę o wojnach punickich.

Kilka lat później, będąc już w liceum, miałem problemy z językiem angielskim. Nijak nie udawało się poprawić złych ocen, a starszej daty mentorka za nic nie dawała się przekonać aby dać mi szansę. I w tym przypadku znów, w co tak trudno uwierzyć, pomógł mi zawodnik Schalke 04 Gelsenkirchen i reprezentacji Polski! Nie strzelił już co prawda żadnego gola w ważnym meczu, zresztą nauczycielka angielskiego i tak nie interesowała się piłką i tym razem nie chciała się o nic zakładać. Tomasz Hajto po prostu przejechał ją na pasach a nowy nauczyciel postawił mi tróję

Mario
Mario

Nie ładnie podszywac się pod kogoś, czy to jest zgodne z prawem ?

danek.michalowski@gmail.com

Przekaż mu, żeby się trzymał i nie czytał kretynizmów z Internetu

Kixx
Kixx

Z nim jest tak, jak z napastnikami.
O napastnikach mówi się, że muszą mieć to coś, ten instynkt, aby znaleźć się tam, gdzie spadnie piłka.
No więc Sobociński ma ten nieokreślony instynkt, by zagrać tam, gdzie akurat jest przeciwnik. Nie jest wina, na pewno nie robi tego celowo. Ale po prostu niektórzy w życiu mają pecha większego niż inni.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

Panie Kubo, czy podobnie jak red. Stalinowski uważa pan, że gwałcenie jest ok, jeśli odbywa się pod wpływem alkoholu? i że ruchanie kobiet wbrew ich woli na wyjazdach służbowych jest ok? I co żona na to?

hdh
hdh

Ale Cię Kuba boli ta podszywka o degradacji, że ciągle ją kasujesz…

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Ja jej nie kasuje, po zebraniu 10 łapek w dół chyba z automatu spada.

Damian Cweliga
Damian Cweliga

Panie Kubo, czy podobnie jak red. Stalinowski uważa pan, że gwałcenie jest ok, jeśli odbywa się pod wpływem alkoholu? i że ruchanie kobiet wbrew ich woli na wyjazdach służbowych jest ok? I co żona na to?

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Przekleję to, co napisałem na TT: Jeśli to prawda to kompletna żenada, ale ja siedzę na co dzień w Łodzi, nie utrzymuję za bardzo kontaktu ze środowiskiem, wolę nie zabierać głosu bez poznania wersji drugiej strony. Z tego co widzę sporo osób chyba też na to czeka.

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Post scriptum.
Jak mawial korwin mikke zawsze sie troche gwałci he he ge

Niepokorniak
Niepokorniak

Ale,ale….. panie olkiewicz… Korwin-Mikke poprosze z duzej…. Poza tym…czy tego nie powiedzial czasem sp. Lepper?

Jakub Olkiewicz
Jakub Olkiewicz

Ten LKS to ogórki. Czas kibicować widzewowi. Widzew the best. Pozdrawiam lukasz olkiewicz.

qdlaty81
qdlaty81

Niech gra i niech popelnia. My sprobujemy awansowac i za rok mamu derby ;)))

PhoenixLk
PhoenixLk

ŁKS – Zagłębie L. 3:2

Zgadnijcie, kto NIE zagrał…

A poważniej – może po prostu młody za szybko trafił na głęboką wodę i pierwsze błędy spaliły go psychicznie?

Weszło
09.07.2020

Gdzie diabeł nie może, Bruno z pewnością będzie przydatny

Nawet najbardziej wypasiony rower nie ruszy, dopóki nie zamontuje się w nim łańcucha. Nawet najdoskonalsze danie można schrzanić, jeśli pominie się jeden składnik. Nie wspominając o tym, że najdoskonalszy zespół może stać w miejscu, o ile brakuje w nim lidera. Aż trudno uwierzyć w to, jak nagłą i jak spektakularną odmianę przyniósł Manchesterowi United Bruno […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Dziś z Cezarym Pazurą!

Filmowego tygodnia w Kanale Sportowym ciąg dalszy. We wtorek gościem Tomasz Smokowskiego był Olaf Lubaszenko, dziś do studia wpada Cezary Pazura. Przemagluje go Monika Wądołowska, oczywiście z waszą pomocą, bo taka jest idea Hejt Parku. Start 21, obecność w zasadzie obowiązkowa!  
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Czas na teleturniej! Czy redakcja zna wzór na pole prostokąta?

Takich emocji nie znajdziecie po odpaleniu telewizora. No dobra – znajdziecie. Ale nie na każdym kanale. Tak czy siak zapraszamy na kolejny odcinek naszego teleturnieju, w którym odpowiadamy na pytania luźno związane z Ekstraklasą. Dziś o nagrodę główną, którą było nic, powalczą: Kowal, Roki, Wojtek Piela i Przemek, który wygrał naszą donejtową licytację.  Start 20!
09.07.2020
Włochy
09.07.2020

Żurkowski zaczął łapać minuty. Są powody do optymizmu?

10 minut gry w lidze – tyle czasu otrzymał Szymon Żurkowski od trenera Fiorentiny przed wypożyczeniem do Empoli. Wydawało się, że gorzej być nie może, zwłaszcza po przejściu do klubu występującego w Serie B. A jednak. Przed przerwą w rozgrywkach środkowy pomocnik nie rozegrał w barwach drugoligowca ani jednego ligowego spotkania. Na szczęście ostatnio sytuacja […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Quiz piłkarski. Liga ponad stu reprezentantów. Wymienisz wszystkich?

Jeśli wiesz, który piłkarz Ekstraklasy ponad 20 razy zagrał w reprezentacji Zambii, jeśli kojarzysz biegających po naszych boiskach byłych reprezentantów USA i Portugalii, lub jeśli po prostu od lat śledzisz reprezentację Polski, ten quiz jest dla ciebie. Zdecydowanie! Z tęsknoty za reprezentacyjnym futbolem wynotowaliśmy sobie nazwiska wszystkich piłkarzy Ekstraklasy, którzy mieli okazje zagrać dla narodowych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Trudna walka Sandecji o ligowy byt. „Trenera Kafarskiego wyeksploatowaliśmy maksymalnie”

Nie musimy wam chyba po raz kolejny powtarzać, jak płaska jest tabela pierwszej ligi. Ale jeśli ktoś się w tym nie orientuje, to powiemy, że nawet niemieckie autostrady nie są tak równe, jak środek ligowej stawki na zapleczu Ekstraklasy. Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Na przykład takie, że nie wygrywając pięciu kolejnych spotkań, musisz […]
09.07.2020
Anglia
09.07.2020

Filozof może wreszcie wygrać coś poza nagrodą fair-play

Odkąd istnieje taka dziedzina jak filozofia, jej wybrani przedstawiciele są skazani na mieszkanie w beczkach. To drastyczne uproszczenie, ale pełnienie roli filozofa w dowolnej gałęzi życia to bardzo ciężki kawałek chleba. Szykany, wyśmiewanie, zarzucanie naiwności to tylko te najbardziej popularne spośród kłód pod nogami prawdziwego przedstawiciela tej nauki. Nie inaczej jest z bodaj najbardziej bezkompromisowym […]
09.07.2020
Blogi i felietony
09.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

„W Legii nigdy nie jest ani tak dobrze, ani tak źle, jak mówią” – te słowa Aleksandara Vukovicia, rzucone już jakiś czas temu, utwierdziły mnie w przekonaniu, że owszem, można zarzucić „Vuko” to czy owo, ale na pewno nie to, że nie zna DNA prowadzonego przez siebie klubu. Legia w ostatnich czterech meczach zagrała taki […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lech Poznań i Puchar Polski – od pewnego czasu niedobrana para

19 maja 2009 roku Lech Poznań po zwycięskim golu Sławomira Peszki pokonał Ruch Chorzów na Stadionie Śląskim i po raz piąty w swojej historii zatriumfował w Pucharze Polski. Rok później „Kolejorz” – już pod wodzą Jacka Zielińskiego, a nie Franciszka Smudy – dorzucił także do kolekcji tytuł mistrzowski. Mogło się wówczas wydawać, że dokładanie kolejnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia nie ma kasy, ładnego stylu, ale ma charakter

Lechia Gdańsk z pewnością nie jest drużyną pozbawioną wad, ba, pewnie przy mniejszej dawce życzliwości tych wad można by znaleźć więcej niż plusów, bo jak wczoraj dowodziliśmy, drużyna Stokowca na przykład gorzej broni i gorzej atakuje niż jeszcze w zeszłym sezonie. W starciu z Lechem też nie porwał nas futbol, jaki prezentowali gdańszczanie, w pewnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Nikt nie ma takiego komfortu w bramce jak Lechia Gdańsk

Masz najlepszego bramkarza w lidze. Bramkarza, który wybronił ci wiosną niejeden mecz. A jednak na półfinał Pucharu Polski – Pucharu Polski, którym możesz uratować sezon – w bramce staje drugi golkiper. I ten drugi zostaje bohaterem meczu dzięki paradom w rzutach karnych. Nikt w Ekstraklasie nie ma takiego komfortu w bramce co Lechia Gdańsk. Z […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli strzelą obcokrajowcy?

Zerkamy na klasyfikację najlepszych strzelców w Ekstraklasie, a tam najwyżej sklasyfikowanym Polakiem wciąż jest Jarosław Niezgoda. Ten sam, który zimą wyfrunął do Stanów Zjedoczonych i od pół roku nie biega po boiskach Ekstraklasy. Obcokrajowcy dźwigają na barkach ciężar odpowiedzialności za strzelanie goli. Zatem w najnowszym #AleNumer pytamy was o to – ile goli strzelą w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia, Lech, a może Raków? Kto został królem zimowego polowania

Jak już kilka razy w ostatnich tygodniach wspominaliśmy, całkiem nieźle wyszło ekstraklasowym klubom zimowe okienko transferowe. Oczywiście nie zabrakło zwożenia szrotu (zakaz wjazdu do Hiszpanii dla Krzysztofa Przytuły, natychmiast!), oczywiście to nie tak, że nagle nasze zespoły zbudowały prawdziwe działy skautingu i teraz nadepniemy pedał gazu w pościgu za Europą. Nic z tych rzeczy. Ale […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie ufam politykom, to oni podzielili Polskę

– Nie idę na drugą turę, bo nie ma mojego kandydata. W takiej sytuacji mogę zacytować powiedzenie, że to jak wybór między dżumą a cholerą. A ja nie chcę chorować, chcę być zdrowy. A nawet gdybym się wybrał, bo tak wypada, bo frekwencja i tak dalej, to przekreślę obu kandydatów – mówi Wojciech Kowalczyk w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020