post Avatar

Opublikowane 07.02.2020 19:49 przez

Michał Kołkowski

W czwartek 6 lutego, po długiej walce z chorobą zmarł Jan Liberda. Legendarny piłkarz Polonii Bytom od lat zmagał się z chorobą Alzheimera, ale do kiedy mógł, regularnie odwiedzał stadion swojego ukochanego klubu. Jeden z najlepszych strzelców w historii polskiej ligi i dwukrotny mistrz kraju z bytomskim zespołem to postać nieco zapomniana. Niesłusznie. Dlatego, choć towarzyszy temu smutna okazja, postanowiliśmy przypomnieć o znakomitych dokonaniach napastnika, który podbił Maracanę i czarował na Śląsku, wojując o koronę króla strzelców z Ernestem Pohlem czy Lucjanem Brychczym.

Wołali na niego „Biały Pele”, albo „Pele z Bytomia”. Jan Liberda tego przydomka dorobił się dzięki słynnemu wyjazdowi reprezentacji Polski na tournée po Ameryce Południowej. Biało-czerwoni w 1966 roku grali za oceanem z Brazylią oraz Argentyną. Nie udało im się co prawda wygrać żadnego z tych meczów, ale mówiło się, że nasza drużyna zostawiła po sobie dobre wrażenie. Jej gwiazdą okrzyknięto właśnie Liberdę, który wpakował renomowanym rywalom trzy bramki – wszystkie, które Polacy zdobyli podczas egzotycznego wyjazdu.

Zawodnik bytomskiej Polonii szalał na słynnej Maracanie, gdzie mecz naszej reprezentacji z Brazylijczykami oglądało około 130 tysięcy osób. Do dziś Liberda pozostaje jedynym Polakiem, który pokonał brazylijskiego bramkarza na tym legendarnym stadionie. W strzelaniu za oceanem przetarcie zebrał jednak rok wcześniej, kiedy razem ze swoim klubem udał się do Stanów Zjednoczonych na rozgrywki nazwane Pucharem Ameryki. Polonia sięgnęła tam po to trofeum, wygrywając po drodze z innymi europejskimi drużynami, takimi jak West Bromwich Albion, Ferencvaros czy przede wszystkim Dukla Praga, wielokrotny triumfator zawodów.

Po powrocie do kraju Liberda i jego koledzy z drużyny świętowali jeden z największych sukcesów w historii Polonii wraz z kilkunastotysięcznym tłumem, choć podobno liczba fanów szła wtedy już w setki, a nie tylko w tysiące.

LIBERDA JAN (nr 10 w ataku na bramke Spartaka Warna - Wolczanowa), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Mieczyslaw Szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Jan Liberda z dziesiątką na plecach.

Sam zainteresowany po latach wspominał ten wyjazd w jednym z wywiadów. – Przed wylotem mówiłem, że jeśli dojdzie do meczu o puchar, to Duklę ogramy. To były wielkie chłopy, a my graliśmy szybko i technicznie. Zakręciliśmy nimi i było po sprawie. W naszej bramce stał najlepszy bramkarz świata, Edward Szymkowiak, więc wystarczyło coś strzelić, a „Szymek” nic nie puszczał i wygrywaliśmy. Kiedy wyjechał do Holandii, stwierdziłem, że wielu tamtejszych piłkarzy nie miałoby miejsca w naszej Polonii.

Skąd takie mniemanie?

Liberda był zawodnikiem w stylu o wyjątkowej technice. Filigranowy piłkarz, który nie liczył sobie nawet 170 cm wzrostu, musiał czymś nadrabiać brak warunków fizycznych. Dlatego „Biały Pele” był świetnym dryblerem, a sprytnym strzałem potrafił zaskoczyć najlepszych bramkarzy w kraju. Nie bez powodu w reprezentacji nosił koszulkę z „dychą” na plecach. Wówczas był to naprawdę ogromny honor, który przysługiwał tylko najlepszym zawodnikom. Do numerów przywiązywano większą wagę niż obecnie. Ale w kadrze bytomianin wielkiej kariery nigdy nie zrobił. – W tamtym czasie piłkarze byli dodatkiem do działaczy – wspominał po latach. – Nieraz nie brano na wyjazdy rezerwowych, byle więcej oficjeli mogło się załapać. Premie też były niewielkie. Często zawodnicy traktowali powołania jako zło koniecznie. Sam trzy razy zakładałem gips na zdrową nogę.

Udawać kontuzję, żeby nie pojechać na mecz kadry? Dziś nie do pomyślenia. Wtedy nic dziwnego. Również dlatego, że piłkarze nie byli szanowani przez ludzi „z góry”. Liberda sam tego doświadczył, kiedy w 1967 roku padł ofiarą afery samochodowej.

Polacy grali wówczas dwumecz z ZSRR w eliminacjach do IO w Meksyku. We Wrocławiu nasza drużyna przegrała 0:1, a rewanż miał odbyć się w Moskwie. W międzyczasie do Rzepina znajomy miał wysłać Liberdzie Forda Taurusa, jednak sprawy się skomplikowały i zawodnik przez długi czas nie miał wieści, co dzieje się z jego cenną przesyłką. Uzyskał więc zgodę na wyjazd, bo z Wrocławia na granicę daleko nie było. Do kadry miał dołączyć już w Warszawie, przed wylotem do Związku Radzieckiego, jednak temat znów się przeciągał. W efekcie tego napastnik miał przybyć do stolicy spóźniony i chciał poinformować kolegów oraz sztab o nieplanowanym opóźnieniu.

Jak wspominał w rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim, nie miał z kim porozmawiać, bo wszyscy zajęli się grą w karty i nie było komu podejść do telefonu. Liberda się obraził, stwierdził, że to brak szacunku i do Warszawy nie pojechał. Później już w kadrze nie zagrał.

ZESPOL - Polska, reprezentacja Polski. Gorny rzad od lewej: WOZNIAK JERZY, NN, BRYCHCZY LUCJAN,  NN, JANKOWSKI EDWARD, SZYMBORSKI HENRYK, ZIENTARA EDMUND - pilkarz.  Klecza od lewej: NN, SZYMKOWIAK EDWARD bramkarz,  LIBERDA JAN, LENTNER ROMAN - pilkarz.  Pilka nozna.  Fot. Mieczyslaw szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Reprezentacja Polski z Liberdą w składzie. Klęczy drugi od prawej.

Nie był to zresztą jedyny przypadek reprezentacyjnej afery z Janem Liberdą w tle. O pierwszej szumnej sprawie opowiada nam Dariusz Leśnikowski, dziennikarz „Sportu” i autor Bibliografii 90-lecia Polonii Bytom.

Młodzieżowa reprezentacja Polski grała w Sheffield z Anglikami. Na miejscu naszym kadrowiczom miejscowa Polonia przekazała zebrane dla nich wypłaty. Nie były to dwa funty, jakie wtedy związek przewidywał dla zawodników na wyjazd. Strzelam, że otrzymali po kilkadziesiąt, może kilkaset funtów na głowę. Ktoś przekazał te pieniądze kierownictwu i zrobiła się afera, bo potem kierownictwo nie chciało ich oddać. Podobno to Liberda przewodził wtedy grupie buntowników, co skończyło się tym, że każdy, kto wyrażał swoje zdanie, został zawieszony na rok. Jak się przejrzy późniejsze składy młodzieżówki, to ludzi, którzy zagrali wtedy w Sheffield nie było w niej przez pół roku czy rok. Takie były czasy, każdy orze jak może, oni wiedzieli, jak zdobywać pieniądze w mniej oficjalny sposób.

„Biały Pele” potrafił też ugrać swoje dzięki… hazardowi.

Napastnik opowiadał klubowej stronie Polonii, jak „rabował” taksówkarzy, z którymi notorycznie wygrywał zakłady. – Kiedy szedłem przez rynek zaczepiali mnie taksówkarze. Oni mieli kasę i uwielbiali się ze mną zakładać. Ile bramek strzelę, albo jak wysoko wygramy. A to były niezłe sumki… Premię za wygraną mieliśmy na przykład na poziomie 600 złotych, a ja z takich zakładów potrafiłem wyciągnąć i 1500 złotych, i 2000! Trenerzy nigdy o tych zakładach nie wiedzieli. Koledzy – i owszem. No to przychodzili potem pod prysznicem, i pytali po cichu: „ileś zarobił?”. I trącali: „no to odpal coś, boś sam tego meczu nie wygrał”. Dawałem im w łapę stówkę albo dwie. A za tydzień – od nowa…

A co jak co – gole to Liberda zdobywać potrafił. Między innymi jego trafienia doprowadziły Polonię Bytom do dwóch tytułów mistrza Polski. Szczególnie w drugim z przypadków – w 1962 roku, wkład Liberdy w sukces był ogromny. W tym samym sezonie po raz drugi w karierze został królem strzelców najwyższego szczebla rozgrywek w naszym kraju.

Mimo licznych sukcesów na koncie, to postać, jako się rzekło, trochę zapomniana. Niewiele osób zgadłoby pewnie, że piłkarz Polonii znajduje się na 9. miejscu w rankingu najlepszych strzelców w historii Ekstraklasy. Dopiero w tym sezonie wyprzedził go Paweł Brożek. Koledzy z szatni na łamach „PS” opowiadali, że Liberda rządził szatnią. Był waleczny, potrafił strzelać obiema nogami, miał wyjątkową intuicję. Na szacunek musiał sobie zasłużyć, bo jako rodowity bytomianin, był w miejscowej Polonii… marginesem.

– Był wodzirejem ekipy, ale musiał sobie na to zasłużyć. W tamtych latach, świeżo po wojnie, dochodziło do niesnasek między miejscowymi, a Kresowiakami, którzy początkowo stanowili o sile klubu. Polonia była przecież kontynuacją tradycji Pogoni Lwów. Miejscowi chłopcy urodzili się w niemieckim Bytomiu, za młodu nie umieli nawet mówić po polsku. Ludzie ze wschodu, których mocno dotknęła wojna, mieli zadrę. Wtedy było to odbierane tak, że skoro Śląsk nie był tak boleśnie potraktowany w trakcie wojny przez Niemców, to oni sami są Niemcami. Przyjezdni słyszeli gwarę śląską, nie wiedzieli o co chodzi i myśleli, że ci ludzie mówią po niemiecku. Byli trochę uczuleni na twardy, śląski akcent. Młodzież z Bytomia szacunek mogła sobie wywalczyć tylko na boisku. Jak Liberda wszedł do drużyny i pokazał co potrafi, to nikt mu już nie podskakiwał – opowiada Leśnikowski.

LIBERDA JAN (portret), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Eugeniusz Warminski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Młody Jan Liberda.

Dziennikarz „Sportu” wspomina o krążącej legendzie, jakoby Niemcy oferowali „Napoleonowi”, bo tak też nazywano legendarnego napastnika, niewyobrażalne pieniądze, żeby tylko wyjechał grać za zachodnią granicę. Chodziło bodajże o Schalke 04 Gelsenkirchen. Jego popularność brała się z tego, jak efektownie grała wtedy cała bytomska Polonia.

To była ekipa świetnych, technicznych piłkarzy z Kazimierzem Trampiszem czy Ryszardem Grzegorczykiem oraz Henrynkiem Kempnym, choć on akurat był bardziej jak taran. Liberda oczywiście ich wszystkich przewyższał. Tamta banda cieszyła się taką mołojecką sławą. Zależało im na zwycięstwach i sukcesach, ale lubili zrobić coś śmiesznego, zabawić się z przeciwnikiem. Jeżeli mogli strzelić gola piętką z metra, to tak robili. Nie wiem, czy byli z tym pierwsi, ale to przecież oni w 1959 roku wykonali rzut karny na raty. W meczu Polonią Bydgoszcz Kempny wystawił piłkę Liberdzie, a ten strzelił obok zaskoczonego bramkarza. Nikt wtedy nie wpadł na to, żeby strzelać w ten sposób, że tak w ogóle można. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, opowiadali, że ich gra sprowadzała się do takiej zabawy. Potrafili zawrócić akcję bramkową, minąć jeszcze jednego zawodnika, jeszcze kogoś położyć na ziemi po raz drugi i dopiero strzelać. Mam wrażenie, że gdyby to była dzisiejsza piłka, gdzie za sukces płaci się gigantyczne pieniądze, to Polonia tamtych lat miałaby znacznie więcej tytułów – mówi nasz rozmówca.

Nic dziwnego, że Liberda cieszył się bardziej lokalną sławą. W Bytomiu był wręcz noszony na rękach.

Chciał być znany po to, żeby iść na rynek, gdzie każdy go znał i kochał i robić te zakłady z taksówkarzami. Był świetnym piłkarzem, ale chciał się tym bawić. Tu nigdy nie było wielkich pieniędzy. Górnictwo coś dorzucało, ale niewiele. Górnik miał sześć kopalni, Ruch hutę Batory, Legia wojsko, a opiekunem Polonii były zakłady mięsne, a jak wiadomo w PRL-u nie był to wielki biznes. Dlatego oni sami robili interesy gdzie mogli, żeby sobie trochę dorobić – opowiada dziennikarz „Sportu”.

Skromne zarobki mogły być jednym z powodów tego, że kiedy Liberda zakończył karierę, postanowił jeszcze zarobić na piłce w Chicago czy w holenderskim AZ Alkmaar. Potem „Biały Pele” wrócił do kraju, gdzie przez pewien czas pracował jako trener kilku śląskich ekip. Wyjeżdżał też do Niemiec. Do niedawna, zanim jeszcze choroba zaczęła mu poważnie doskwierać, często odwiedzał stadion ukochanej Polonii. Mimo że niewiele osób mogło go pamiętać z boiska, zawsze był na nim witany, jak na legendę przystało. Leśnikowski: – Do momentu, kiedy pojawiał się na meczach w Bytomiu, czyli mniej więcej do 2011 roku, kiedy Polonia balansowała między Ekstraklasą i pierwszą ligą, zdążyłem zauważyć, że kiedy tylko wychodził z tzw. „krzywego budynku”, którędy na mecze wchodzili zaproszeni goście, wszyscy kłaniali mu się w pas. Kibice też wiedzieli, kto to jest Liberda, witali go serdecznie. Widać było, że to jest ktoś. Opowieści o wielkiej Polonii z jego lat przetrwały, zresztą zostały nawet utrwalone w klubowym hymnie.

Pogrzeb legendarnej postaci nie tylko śląskiej, ale całej polskiej piłki, odbędzie się w najbliższy wtorek w Bytomiu. W mieście, z którym Jan Liberda był związany przez niemal całe życie i które dzięki niemu przeżyło wspaniałe lata piłkarskich sukcesów.

SZYMON JANCZYK

fot. NewsPix.pl

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego loga, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020
Hiszpania
31.03.2020

W Barcelonie kryzys podczas kryzysu. O co chodziło?

W Barcelonie wiosny bywają gorące. Pogoda to jedno, piłka to drugie. Nie dość, że śródziemnomorski klimat sprzyja przyjemnej aurze, to jeszcze na wiosnę piłkarze Dumy Katalonii rok w rok, od wielu lat, rozgrywają najważniejsze mecze i zdobywają najważniejsze trofea. Jakoś w tym marcowym okresie zazwyczaj to wszystko się rozpoczyna. Tym razem też jest gorąco, ale […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

QUIZ. Kto zasiedział się w Ekstraklasie?

Kilka dni temu spodobał wam się quiz, w którym musieliście wymienić obcokrajowców z największą liczbą goli w Ekstraklasie, więc dziś postanowiliśmy pójść krok dalej. Tym razem waszym zadaniem jest wymienienie zagranicznych graczy, którzy w naszej lidze zagrali przynajmniej 100 razy. Jasne, zazwyczaj było tak, że jeśli ktoś był dobry, to szybko stąd czmychał, ale trochę […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„W Siedlcach mówiono, że jest dziwny. A on po prostu więcej trenował”

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Kondycja zamknięta w areszcie domowym

Wracamy do gry! Liga startuje! Otwórzmy stadiony, wypełnijmy trybuny i zacznijmy igrzyska. Ale zaraz. Możemy? Tak bez przygotowania? Nawet nie z marszu, a prosto z kanapy? Słyszymy coraz to nowsze terminy powrotu do gry w piłkę i choć wiemy, że ci, którzy podają daty w promieniu najbliższych kilku tygodni mocno fantazjują, to zadajemy jedno pytanie. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„Odpowiadam na wszystkie kłamstwa”, czyli Kaszowski odpowiada na list Kałuży

Dzieje się w Gliwicach. Ustalmy chronologię.  26 marca, czwartek – dostajemy informację, że Piast zwalnia część pracowników działu administracyjnego, a w tym nazywanego legendą klubu Jarosława Kaszowskiego.  28 marca, sobota – publikujemy wywiad z Jarosławem Kaszowskim, w którym przedstawia szczegóły zwolnienia z Piasta i ostro krytykuje władze klubu – „Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Ekstraklasa apeluje do PZPN: pozwólcie obciąć pensje

„Ekstraklasa S.A. w imieniu 16 klubów uczestniczących w najwyższej klasie rozgrywkowej, zwróciła się do PZPN o pilne przyjęcie przez zarząd Związku uchwały w sprawie zasad zmniejszenia wynagrodzeń zawodników” – czytamy na stronie ekstraklasa.org. Co to oznacza? Cóż, wygląda na to, że – w najwyższym skrócie – rozpoczyna się kolejna odsłona wojenki między klubami i związkiem. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Niemcy wychodzą przed szereg: Bundesliga chce wystartować od maja

Większość światowych lig powoli godzi się z tym, że prawdopodobnie nie uda się dokończyć rozgrywek do 30 czerwca. Bardziej niż o planach ewentualnego powrotu myśli się o tym, jak sprawiedliwie rozstrzygnąć przerwany sezon. Z tego schematu wyłamują się Niemcy. Dziś odbyła się konferencja prasowa z Christianem Seifertem, prezesem DFL, niemieckiej federacji, na której ogłoszono istotne […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Sytuacja nie jest łatwa dla kogokolwiek. Jeśli dalej tak będzie, liczba firm, które padną porazi skalą, jakiej za naszego życia nie zaznaliśmy. Pospinanie budżetu – na każdym poziomie: domu, zakładu pracy, całego państwa – stanie się niezwykle trudne i chyba wszyscy musimy pogodzić się z myślą, że coś się na pewien czas skończyło. Potem oczywiście […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Jak obniżać pensje? Zagłębie Sosnowiec przykładem dla innych klubów

Powiększa się grono pierwszoligowców, którzy zdecydowali się na obniżki wynagrodzeń. Do Miedzi Legnica i Warty Poznań dołączyło dziś Zagłębie Sosnowiec. Dlaczego wyróżniamy akurat ten klub? Bo przedstawił on najbardziej rozsądny i sprawiedliwy sposób na cięcia, jaki widzieliśmy. Pensje obniżono proporcjonalnie do ich wysokości, a w przypadku najmłodszych oraz pracowników administracji, cięć nie będzie wcale. Marcin […]
31.03.2020