W czwartek 6 lutego, po długiej walce z chorobą zmarł Jan Liberda. Legendarny piłkarz Polonii Bytom od lat zmagał się z chorobą Alzheimera, ale do kiedy mógł, regularnie odwiedzał stadion swojego ukochanego klubu. Jeden z najlepszych strzelców w historii polskiej ligi i dwukrotny mistrz kraju z bytomskim zespołem to postać nieco zapomniana. Niesłusznie. Dlatego, choć towarzyszy temu smutna okazja, postanowiliśmy przypomnieć o znakomitych dokonaniach napastnika, który podbił Maracanę i czarował na Śląsku, wojując o koronę króla strzelców z Ernestem Pohlem czy Lucjanem Brychczym.

Zmarł Jan Liberda. Kim był piłkarski czarodziej zwany „Białym Pele”?

Wołali na niego „Biały Pele”, albo „Pele z Bytomia”. Jan Liberda tego przydomka dorobił się dzięki słynnemu wyjazdowi reprezentacji Polski na tournée po Ameryce Południowej. Biało-czerwoni w 1966 roku grali za oceanem z Brazylią oraz Argentyną. Nie udało im się co prawda wygrać żadnego z tych meczów, ale mówiło się, że nasza drużyna zostawiła po sobie dobre wrażenie. Jej gwiazdą okrzyknięto właśnie Liberdę, który wpakował renomowanym rywalom trzy bramki – wszystkie, które Polacy zdobyli podczas egzotycznego wyjazdu.

Zawodnik bytomskiej Polonii szalał na słynnej Maracanie, gdzie mecz naszej reprezentacji z Brazylijczykami oglądało około 130 tysięcy osób. Do dziś Liberda pozostaje jedynym Polakiem, który pokonał brazylijskiego bramkarza na tym legendarnym stadionie. W strzelaniu za oceanem przetarcie zebrał jednak rok wcześniej, kiedy razem ze swoim klubem udał się do Stanów Zjednoczonych na rozgrywki nazwane Pucharem Ameryki. Polonia sięgnęła tam po to trofeum, wygrywając po drodze z innymi europejskimi drużynami, takimi jak West Bromwich Albion, Ferencvaros czy przede wszystkim Dukla Praga, wielokrotny triumfator zawodów.

Po powrocie do kraju Liberda i jego koledzy z drużyny świętowali jeden z największych sukcesów w historii Polonii wraz z kilkunastotysięcznym tłumem, choć podobno liczba fanów szła wtedy już w setki, a nie tylko w tysiące.

LIBERDA JAN (nr 10 w ataku na bramke Spartaka Warna - Wolczanowa), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Mieczyslaw Szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Jan Liberda z dziesiątką na plecach.

Sam zainteresowany po latach wspominał ten wyjazd w jednym z wywiadów. – Przed wylotem mówiłem, że jeśli dojdzie do meczu o puchar, to Duklę ogramy. To były wielkie chłopy, a my graliśmy szybko i technicznie. Zakręciliśmy nimi i było po sprawie. W naszej bramce stał najlepszy bramkarz świata, Edward Szymkowiak, więc wystarczyło coś strzelić, a „Szymek” nic nie puszczał i wygrywaliśmy. Kiedy wyjechał do Holandii, stwierdziłem, że wielu tamtejszych piłkarzy nie miałoby miejsca w naszej Polonii.

Skąd takie mniemanie?

Liberda był zawodnikiem w stylu o wyjątkowej technice. Filigranowy piłkarz, który nie liczył sobie nawet 170 cm wzrostu, musiał czymś nadrabiać brak warunków fizycznych. Dlatego „Biały Pele” był świetnym dryblerem, a sprytnym strzałem potrafił zaskoczyć najlepszych bramkarzy w kraju. Nie bez powodu w reprezentacji nosił koszulkę z „dychą” na plecach. Wówczas był to naprawdę ogromny honor, który przysługiwał tylko najlepszym zawodnikom. Do numerów przywiązywano większą wagę niż obecnie. Ale w kadrze bytomianin wielkiej kariery nigdy nie zrobił. – W tamtym czasie piłkarze byli dodatkiem do działaczy – wspominał po latach. – Nieraz nie brano na wyjazdy rezerwowych, byle więcej oficjeli mogło się załapać. Premie też były niewielkie. Często zawodnicy traktowali powołania jako zło koniecznie. Sam trzy razy zakładałem gips na zdrową nogę.

Udawać kontuzję, żeby nie pojechać na mecz kadry? Dziś nie do pomyślenia. Wtedy nic dziwnego. Również dlatego, że piłkarze nie byli szanowani przez ludzi „z góry”. Liberda sam tego doświadczył, kiedy w 1967 roku padł ofiarą afery samochodowej.

Polacy grali wówczas dwumecz z ZSRR w eliminacjach do IO w Meksyku. We Wrocławiu nasza drużyna przegrała 0:1, a rewanż miał odbyć się w Moskwie. W międzyczasie do Rzepina znajomy miał wysłać Liberdzie Forda Taurusa, jednak sprawy się skomplikowały i zawodnik przez długi czas nie miał wieści, co dzieje się z jego cenną przesyłką. Uzyskał więc zgodę na wyjazd, bo z Wrocławia na granicę daleko nie było. Do kadry miał dołączyć już w Warszawie, przed wylotem do Związku Radzieckiego, jednak temat znów się przeciągał. W efekcie tego napastnik miał przybyć do stolicy spóźniony i chciał poinformować kolegów oraz sztab o nieplanowanym opóźnieniu.

Jak wspominał w rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim, nie miał z kim porozmawiać, bo wszyscy zajęli się grą w karty i nie było komu podejść do telefonu. Liberda się obraził, stwierdził, że to brak szacunku i do Warszawy nie pojechał. Później już w kadrze nie zagrał.

ZESPOL - Polska, reprezentacja Polski. Gorny rzad od lewej: WOZNIAK JERZY, NN, BRYCHCZY LUCJAN,  NN, JANKOWSKI EDWARD, SZYMBORSKI HENRYK, ZIENTARA EDMUND - pilkarz.  Klecza od lewej: NN, SZYMKOWIAK EDWARD bramkarz,  LIBERDA JAN, LENTNER ROMAN - pilkarz.  Pilka nozna.  Fot. Mieczyslaw szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Reprezentacja Polski z Liberdą w składzie. Klęczy drugi od prawej.

Nie był to zresztą jedyny przypadek reprezentacyjnej afery z Janem Liberdą w tle. O pierwszej szumnej sprawie opowiada nam Dariusz Leśnikowski, dziennikarz „Sportu” i autor Bibliografii 90-lecia Polonii Bytom.

Młodzieżowa reprezentacja Polski grała w Sheffield z Anglikami. Na miejscu naszym kadrowiczom miejscowa Polonia przekazała zebrane dla nich wypłaty. Nie były to dwa funty, jakie wtedy związek przewidywał dla zawodników na wyjazd. Strzelam, że otrzymali po kilkadziesiąt, może kilkaset funtów na głowę. Ktoś przekazał te pieniądze kierownictwu i zrobiła się afera, bo potem kierownictwo nie chciało ich oddać. Podobno to Liberda przewodził wtedy grupie buntowników, co skończyło się tym, że każdy, kto wyrażał swoje zdanie, został zawieszony na rok. Jak się przejrzy późniejsze składy młodzieżówki, to ludzi, którzy zagrali wtedy w Sheffield nie było w niej przez pół roku czy rok. Takie były czasy, każdy orze jak może, oni wiedzieli, jak zdobywać pieniądze w mniej oficjalny sposób.

„Biały Pele” potrafił też ugrać swoje dzięki… hazardowi.

Napastnik opowiadał klubowej stronie Polonii, jak „rabował” taksówkarzy, z którymi notorycznie wygrywał zakłady. – Kiedy szedłem przez rynek zaczepiali mnie taksówkarze. Oni mieli kasę i uwielbiali się ze mną zakładać. Ile bramek strzelę, albo jak wysoko wygramy. A to były niezłe sumki… Premię za wygraną mieliśmy na przykład na poziomie 600 złotych, a ja z takich zakładów potrafiłem wyciągnąć i 1500 złotych, i 2000! Trenerzy nigdy o tych zakładach nie wiedzieli. Koledzy – i owszem. No to przychodzili potem pod prysznicem, i pytali po cichu: „ileś zarobił?”. I trącali: „no to odpal coś, boś sam tego meczu nie wygrał”. Dawałem im w łapę stówkę albo dwie. A za tydzień – od nowa…

A co jak co – gole to Liberda zdobywać potrafił. Między innymi jego trafienia doprowadziły Polonię Bytom do dwóch tytułów mistrza Polski. Szczególnie w drugim z przypadków – w 1962 roku, wkład Liberdy w sukces był ogromny. W tym samym sezonie po raz drugi w karierze został królem strzelców najwyższego szczebla rozgrywek w naszym kraju.

Mimo licznych sukcesów na koncie, to postać, jako się rzekło, trochę zapomniana. Niewiele osób zgadłoby pewnie, że piłkarz Polonii znajduje się na 9. miejscu w rankingu najlepszych strzelców w historii Ekstraklasy. Dopiero w tym sezonie wyprzedził go Paweł Brożek. Koledzy z szatni na łamach „PS” opowiadali, że Liberda rządził szatnią. Był waleczny, potrafił strzelać obiema nogami, miał wyjątkową intuicję. Na szacunek musiał sobie zasłużyć, bo jako rodowity bytomianin, był w miejscowej Polonii… marginesem.

– Był wodzirejem ekipy, ale musiał sobie na to zasłużyć. W tamtych latach, świeżo po wojnie, dochodziło do niesnasek między miejscowymi, a Kresowiakami, którzy początkowo stanowili o sile klubu. Polonia była przecież kontynuacją tradycji Pogoni Lwów. Miejscowi chłopcy urodzili się w niemieckim Bytomiu, za młodu nie umieli nawet mówić po polsku. Ludzie ze wschodu, których mocno dotknęła wojna, mieli zadrę. Wtedy było to odbierane tak, że skoro Śląsk nie był tak boleśnie potraktowany w trakcie wojny przez Niemców, to oni sami są Niemcami. Przyjezdni słyszeli gwarę śląską, nie wiedzieli o co chodzi i myśleli, że ci ludzie mówią po niemiecku. Byli trochę uczuleni na twardy, śląski akcent. Młodzież z Bytomia szacunek mogła sobie wywalczyć tylko na boisku. Jak Liberda wszedł do drużyny i pokazał co potrafi, to nikt mu już nie podskakiwał – opowiada Leśnikowski.

LIBERDA JAN (portret), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Eugeniusz Warminski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Młody Jan Liberda.

Dziennikarz „Sportu” wspomina o krążącej legendzie, jakoby Niemcy oferowali „Napoleonowi”, bo tak też nazywano legendarnego napastnika, niewyobrażalne pieniądze, żeby tylko wyjechał grać za zachodnią granicę. Chodziło bodajże o Schalke 04 Gelsenkirchen. Jego popularność brała się z tego, jak efektownie grała wtedy cała bytomska Polonia.

To była ekipa świetnych, technicznych piłkarzy z Kazimierzem Trampiszem czy Ryszardem Grzegorczykiem oraz Henrynkiem Kempnym, choć on akurat był bardziej jak taran. Liberda oczywiście ich wszystkich przewyższał. Tamta banda cieszyła się taką mołojecką sławą. Zależało im na zwycięstwach i sukcesach, ale lubili zrobić coś śmiesznego, zabawić się z przeciwnikiem. Jeżeli mogli strzelić gola piętką z metra, to tak robili. Nie wiem, czy byli z tym pierwsi, ale to przecież oni w 1959 roku wykonali rzut karny na raty. W meczu Polonią Bydgoszcz Kempny wystawił piłkę Liberdzie, a ten strzelił obok zaskoczonego bramkarza. Nikt wtedy nie wpadł na to, żeby strzelać w ten sposób, że tak w ogóle można. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, opowiadali, że ich gra sprowadzała się do takiej zabawy. Potrafili zawrócić akcję bramkową, minąć jeszcze jednego zawodnika, jeszcze kogoś położyć na ziemi po raz drugi i dopiero strzelać. Mam wrażenie, że gdyby to była dzisiejsza piłka, gdzie za sukces płaci się gigantyczne pieniądze, to Polonia tamtych lat miałaby znacznie więcej tytułów – mówi nasz rozmówca.

Nic dziwnego, że Liberda cieszył się bardziej lokalną sławą. W Bytomiu był wręcz noszony na rękach.

Chciał być znany po to, żeby iść na rynek, gdzie każdy go znał i kochał i robić te zakłady z taksówkarzami. Był świetnym piłkarzem, ale chciał się tym bawić. Tu nigdy nie było wielkich pieniędzy. Górnictwo coś dorzucało, ale niewiele. Górnik miał sześć kopalni, Ruch hutę Batory, Legia wojsko, a opiekunem Polonii były zakłady mięsne, a jak wiadomo w PRL-u nie był to wielki biznes. Dlatego oni sami robili interesy gdzie mogli, żeby sobie trochę dorobić – opowiada dziennikarz „Sportu”.

Skromne zarobki mogły być jednym z powodów tego, że kiedy Liberda zakończył karierę, postanowił jeszcze zarobić na piłce w Chicago czy w holenderskim AZ Alkmaar. Potem „Biały Pele” wrócił do kraju, gdzie przez pewien czas pracował jako trener kilku śląskich ekip. Wyjeżdżał też do Niemiec. Do niedawna, zanim jeszcze choroba zaczęła mu poważnie doskwierać, często odwiedzał stadion ukochanej Polonii. Mimo że niewiele osób mogło go pamiętać z boiska, zawsze był na nim witany, jak na legendę przystało. Leśnikowski: – Do momentu, kiedy pojawiał się na meczach w Bytomiu, czyli mniej więcej do 2011 roku, kiedy Polonia balansowała między Ekstraklasą i pierwszą ligą, zdążyłem zauważyć, że kiedy tylko wychodził z tzw. „krzywego budynku”, którędy na mecze wchodzili zaproszeni goście, wszyscy kłaniali mu się w pas. Kibice też wiedzieli, kto to jest Liberda, witali go serdecznie. Widać było, że to jest ktoś. Opowieści o wielkiej Polonii z jego lat przetrwały, zresztą zostały nawet utrwalone w klubowym hymnie.

Pogrzeb legendarnej postaci nie tylko śląskiej, ale całej polskiej piłki, odbędzie się w najbliższy wtorek w Bytomiu. W mieście, z którym Jan Liberda był związany przez niemal całe życie i które dzięki niemu przeżyło wspaniałe lata piłkarskich sukcesów.

SZYMON JANCZYK

fot. NewsPix.pl

Weszło
06.10.2022

Van den Brom: Wielu zawodników nie grało dzisiaj na swoim normalnym poziomie

– Wielu graczy dzisiaj nie zagrało dzisiaj na swoim normalnym poziomie. W drugiej połowie mieliśmy trochę szczęścia, bo Hapoel miał swoje okazje, więc ostatecznie ten remis jest w porządku – powiedział John van den Brom po meczu Lecha Poznań z Hapoelem Beer Szewa (0:0). O poziomie tego meczu: Wczoraj powiedziałem przed meczem, że to będzie trudne spotkanie i takie było. Także z tego powodu jak rywal zagrał, ale wiele zależało […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Bułka trafiony piwem w Lidze Konferencji [WIDEO]

W Lidze Konferencji podczas meczu Nicei z FC Slovacko jeden z fanów czeskiej drużyny rzucił kubkiem z piwem w Marcina Bułkę. Do tego ataku doszło w końcówce spotkania. Polak przedłużał wznowienie gry przy stanie 1:0 dla Nicei i jeden z kibiców czeskiej drużyny nie wytrzymał ciśnienia i posłał w stronę Bułki kubek z piwem. Marcin Bułka dostał od „kibica” Slovacko piwem z trybun w trakcie meczu.. pic.twitter.com/eNPaG2VFHW — Trójkolorowa Piłka (@Trojkolorowa_) October […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Lech szukał otwieracza do Hapoelu. Ale przez 90 minut gry go nie znalazł

Najciekawsze w oglądaniu meczu Lecha Poznań z Hapoelem Beer Szewa było liczenie złych zagrać wszystkich ofensywnych graczy Lecha Poznań. Velde z Marchwińskim narzucili wysokie tempo punktowania w klasyfikacji „ło matko, co on zrobił”, ale rezerwowi Citaiszwili czy Amaral nie zamierzali składać broni. Efekt? Nawet z dość przeciętnym Hapoelem lechici tylko bezbramkowo zremisowali. Momentami mieliśmy wrażenie, że oglądamy nie mecz Lecha z Hapoelem, a wycinki meczów Lecha z Legią i Lecha z Austrią Wiedeń […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Lopetegui poprowadzi zespół w Premier League?

Julen Lopetegui, który bezpośrednio po środowym blamażu z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów (1:4) został zwolniony z Sevilli – zdaniem angielskich mediów – jest bliski objęcia Wolverhampton. Sevilla bardzo słabo weszła w nowy sezon La Liga. Po siedmiu kolejkach ma na swoim koncie zaledwie pięć punktów i zajmuje odległe 17. miejsce w ligowej tabeli. Równie źle idzie im w Lidze Mistrzów. Do tej pory klub z Andaluzji doznał dwóch dotkliwych porażek z Manchesterem […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Sobolewski zdradza kulisy negocjacji z Wisłą Kraków

Radosław Sobolewski, nowy trener Wisły Kraków na konferencji prasowej przed piątkowym meczem z ŁKS-em opowiedział o kulisach negocjacji z „Białą Gwiazdą”. Postawił jeden warunek. – Nie zastanawiałem się ani chwili i przyjąłem ofertę prowadzenia Wisły, gdy w niedzielę wieczorem zadzwonił z nią prezes Nowak. Nie dałbym rady być także odpowiedzialnym za transfery. Doba ma 24 godziny. To był jeden z moich warunków, żeby pion sportowy został rozbudowany, który będzie wsparcie dla trenera. Nad szczegółami […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Runjaić: – Tobiasz jest jedną z większych niespodzianek tego sezonu

Kosta Runjaić na czwartkowej konferencji prasowej przed meczem Legia Warszawa – Warta Poznań znowu podkreślił, że punkt zdobyty przeciwko Lechowi jest bardzo cenny. – poznański tydzień zakończy się dla nas dobrze tylko wtedy, gdy pokonamy Wartę. Ostatnio zdobyliśmy cenny punkt przeciwko Lechowi a teraz powinniśmy odnieść zwycięstwo w sobotę. – Przy Łazienkowskiej nie przegraliśmy u siebie ani razu w tym sezonie, wygraliśmy większość meczów u siebie, […]
06.10.2022
Weszło
04.10.2022

Klub jak bóg, a mój jest lepszy niż twój! Tak się kibicuje w Indonezji

Śmierć 129 osób z powodu zamieszek na stadionie w Malang w Indonezji to dramatyczny wypadek, ale nie przypadek. Tam wśród kibiców rządzi prawo pięści, kija, względnie maczety. Po prostu zazwyczaj wszystko załatwia się poza trybunami, choćby na poboczu autostrady, a tym razem sytuacja wymknęła się bardziej spod kontroli. W sobotę Arema FC poniosła porażkę z Persebayą Surabaya 2:3, pierwszą jako gospodarz starcia z tym przeciwnikiem od 23 lat, co doprowadziło […]
04.10.2022
Weszło Extra
01.10.2022

Bohater czy gwałciciel? Tajemnica Justina Fashanu

Kolejne kluby oddają mu honory. Kibice upamiętniają go stadionowymi oprawami, doceniając za odwagę w przełamywaniu społecznych barier i walkę z uprzedzeniami. Niekiedy można wręcz odnieść wrażenie, że umarł śmiercią męczennika. Wprawdzie popełnił samobójstwo, ale w jakiej atmosferze? Zaszczuty, ścigany, porzucony przez rodzinę, niemalże wyklęty. Pozbawiony nadziei. Tylko czy Justin Fashanu – pierwszy brytyjski piłkarz, który publicznie opowiedział o swoim homoseksualizmie i wypowiedział wojnę nietolerancyjnemu środowisku – rzeczywiście zasługuje na status bohatera? […]
01.10.2022
Weszło Extra
01.10.2022

Saperzy, drony i kontener. Szczecin gotowy na imprezę życia

Prowizoryczny daszek zakrywający 1500 osób. Obdrapane krzesełka. Brak jakiegokolwiek zaplecza. Wyszydzana Papricana zamieniła się w godny podziwu stadion o europejskim standardzie. Pogoń Szczecin już dawno dobiła organizacyjnie do polskiej czołówki. Od dziś może poszczycić się także topową infrastrukturą. Bo to właśnie dziś, podczas meczu z Lechią, nastąpi oficjalne otwarcie nowego obiektu, budowanego od 2019 roku. Czy Pogoń jest gotowa? Jak przebiegała budowa? Co oferuje nowoczesna […]
01.10.2022
Weszło
26.09.2022

Karol Świderski – idealny partner Lewandowskiego w ataku? Jak wygląda ich współpraca?

Czesław Michniewicz nie kryje się z tym, że reprezentację zamierza ustawiać z tercetem stoperów z tyłu i duetem napastników z przodu. W trakcie swojej krótkiej kadencji przetestował czwórkę zawodników, którzy mogą pełnić rolę partnera Roberta Lewandowskiego. Faworytem do tej roli jest Karol Świderski, to nie ulega wątpliwości. Warto jednak zajrzeć pod maskę i odpowiedzieć na pytanie “dlaczego?”, bo wcale nie chodzi tu tylko o skuteczność. Na wstępie jednak zaznaczmy, że skuteczność mimo wszystko odgrywa w tym wszystkim główną rolę. […]
26.09.2022
Weszło Extra
22.09.2022

Legenda o Andrzeju Niedzielanie. Czy faktycznie jaraliśmy się jego golami w NEC Nijmegen?

Przyjęcie, lob i bramka. Piłka ląduje w siatce, a polski napastnik rozpoczyna kolejny dzień w biurze. Jest początek rundy, a on ma już na koncie dwa trafienia — kilkadziesiąt minut później dołoży trzecie, odstawiając po tym spontaniczny, koślawy taniec. Teraz jednak świętuje inaczej. Czarne włosy na moment znikają, zaplątane w koszulkę z długim rękawem, którą strzelec bramki zdejmuje, wymachując nią przed wypełniony po brzegi trybunami. Jest połowa lutego 2004 roku, […]
22.09.2022
Ekstraklasa
21.08.2022

Nascimento: Bryant zmienił moją mentalność. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz go słuchać

Jak wygląda mecz i świat z punktu widzenia środkowego pomocnika? Jak zostać skutecznym reżyserem gry i przechytrzyć większych od siebie? Czy akademia Benfiki da ci więcej lekcji piłkarskich, czy życiowych? Filipe Nascimento z Radomiaka opowiada nam o tym, czym dla niego jest futbol, jak odnalazł swój styl gry i kto uratował karierę jego przyjaciela – Bernardo Silvy. Zapraszamy. Zamieńmy się na chwilę rolami. Załóżmy, że jesteś dziennikarzem […]
21.08.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments