post Avatar

Opublikowane 07.02.2020 19:49 przez

Michał Kołkowski

W czwartek 6 lutego, po długiej walce z chorobą zmarł Jan Liberda. Legendarny piłkarz Polonii Bytom od lat zmagał się z chorobą Alzheimera, ale do kiedy mógł, regularnie odwiedzał stadion swojego ukochanego klubu. Jeden z najlepszych strzelców w historii polskiej ligi i dwukrotny mistrz kraju z bytomskim zespołem to postać nieco zapomniana. Niesłusznie. Dlatego, choć towarzyszy temu smutna okazja, postanowiliśmy przypomnieć o znakomitych dokonaniach napastnika, który podbił Maracanę i czarował na Śląsku, wojując o koronę króla strzelców z Ernestem Pohlem czy Lucjanem Brychczym.

Wołali na niego „Biały Pele”, albo „Pele z Bytomia”. Jan Liberda tego przydomka dorobił się dzięki słynnemu wyjazdowi reprezentacji Polski na tournée po Ameryce Południowej. Biało-czerwoni w 1966 roku grali za oceanem z Brazylią oraz Argentyną. Nie udało im się co prawda wygrać żadnego z tych meczów, ale mówiło się, że nasza drużyna zostawiła po sobie dobre wrażenie. Jej gwiazdą okrzyknięto właśnie Liberdę, który wpakował renomowanym rywalom trzy bramki – wszystkie, które Polacy zdobyli podczas egzotycznego wyjazdu.

Zawodnik bytomskiej Polonii szalał na słynnej Maracanie, gdzie mecz naszej reprezentacji z Brazylijczykami oglądało około 130 tysięcy osób. Do dziś Liberda pozostaje jedynym Polakiem, który pokonał brazylijskiego bramkarza na tym legendarnym stadionie. W strzelaniu za oceanem przetarcie zebrał jednak rok wcześniej, kiedy razem ze swoim klubem udał się do Stanów Zjednoczonych na rozgrywki nazwane Pucharem Ameryki. Polonia sięgnęła tam po to trofeum, wygrywając po drodze z innymi europejskimi drużynami, takimi jak West Bromwich Albion, Ferencvaros czy przede wszystkim Dukla Praga, wielokrotny triumfator zawodów.

Po powrocie do kraju Liberda i jego koledzy z drużyny świętowali jeden z największych sukcesów w historii Polonii wraz z kilkunastotysięcznym tłumem, choć podobno liczba fanów szła wtedy już w setki, a nie tylko w tysiące.

LIBERDA JAN (nr 10 w ataku na bramke Spartaka Warna - Wolczanowa), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Mieczyslaw Szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Jan Liberda z dziesiątką na plecach.

Sam zainteresowany po latach wspominał ten wyjazd w jednym z wywiadów. – Przed wylotem mówiłem, że jeśli dojdzie do meczu o puchar, to Duklę ogramy. To były wielkie chłopy, a my graliśmy szybko i technicznie. Zakręciliśmy nimi i było po sprawie. W naszej bramce stał najlepszy bramkarz świata, Edward Szymkowiak, więc wystarczyło coś strzelić, a „Szymek” nic nie puszczał i wygrywaliśmy. Kiedy wyjechał do Holandii, stwierdziłem, że wielu tamtejszych piłkarzy nie miałoby miejsca w naszej Polonii.

Skąd takie mniemanie?

Liberda był zawodnikiem w stylu o wyjątkowej technice. Filigranowy piłkarz, który nie liczył sobie nawet 170 cm wzrostu, musiał czymś nadrabiać brak warunków fizycznych. Dlatego „Biały Pele” był świetnym dryblerem, a sprytnym strzałem potrafił zaskoczyć najlepszych bramkarzy w kraju. Nie bez powodu w reprezentacji nosił koszulkę z „dychą” na plecach. Wówczas był to naprawdę ogromny honor, który przysługiwał tylko najlepszym zawodnikom. Do numerów przywiązywano większą wagę niż obecnie. Ale w kadrze bytomianin wielkiej kariery nigdy nie zrobił. – W tamtym czasie piłkarze byli dodatkiem do działaczy – wspominał po latach. – Nieraz nie brano na wyjazdy rezerwowych, byle więcej oficjeli mogło się załapać. Premie też były niewielkie. Często zawodnicy traktowali powołania jako zło koniecznie. Sam trzy razy zakładałem gips na zdrową nogę.

Udawać kontuzję, żeby nie pojechać na mecz kadry? Dziś nie do pomyślenia. Wtedy nic dziwnego. Również dlatego, że piłkarze nie byli szanowani przez ludzi „z góry”. Liberda sam tego doświadczył, kiedy w 1967 roku padł ofiarą afery samochodowej.

Polacy grali wówczas dwumecz z ZSRR w eliminacjach do IO w Meksyku. We Wrocławiu nasza drużyna przegrała 0:1, a rewanż miał odbyć się w Moskwie. W międzyczasie do Rzepina znajomy miał wysłać Liberdzie Forda Taurusa, jednak sprawy się skomplikowały i zawodnik przez długi czas nie miał wieści, co dzieje się z jego cenną przesyłką. Uzyskał więc zgodę na wyjazd, bo z Wrocławia na granicę daleko nie było. Do kadry miał dołączyć już w Warszawie, przed wylotem do Związku Radzieckiego, jednak temat znów się przeciągał. W efekcie tego napastnik miał przybyć do stolicy spóźniony i chciał poinformować kolegów oraz sztab o nieplanowanym opóźnieniu.

Jak wspominał w rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim, nie miał z kim porozmawiać, bo wszyscy zajęli się grą w karty i nie było komu podejść do telefonu. Liberda się obraził, stwierdził, że to brak szacunku i do Warszawy nie pojechał. Później już w kadrze nie zagrał.

ZESPOL - Polska, reprezentacja Polski. Gorny rzad od lewej: WOZNIAK JERZY, NN, BRYCHCZY LUCJAN,  NN, JANKOWSKI EDWARD, SZYMBORSKI HENRYK, ZIENTARA EDMUND - pilkarz.  Klecza od lewej: NN, SZYMKOWIAK EDWARD bramkarz,  LIBERDA JAN, LENTNER ROMAN - pilkarz.  Pilka nozna.  Fot. Mieczyslaw szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Reprezentacja Polski z Liberdą w składzie. Klęczy drugi od prawej.

Nie był to zresztą jedyny przypadek reprezentacyjnej afery z Janem Liberdą w tle. O pierwszej szumnej sprawie opowiada nam Dariusz Leśnikowski, dziennikarz „Sportu” i autor Bibliografii 90-lecia Polonii Bytom.

Młodzieżowa reprezentacja Polski grała w Sheffield z Anglikami. Na miejscu naszym kadrowiczom miejscowa Polonia przekazała zebrane dla nich wypłaty. Nie były to dwa funty, jakie wtedy związek przewidywał dla zawodników na wyjazd. Strzelam, że otrzymali po kilkadziesiąt, może kilkaset funtów na głowę. Ktoś przekazał te pieniądze kierownictwu i zrobiła się afera, bo potem kierownictwo nie chciało ich oddać. Podobno to Liberda przewodził wtedy grupie buntowników, co skończyło się tym, że każdy, kto wyrażał swoje zdanie, został zawieszony na rok. Jak się przejrzy późniejsze składy młodzieżówki, to ludzi, którzy zagrali wtedy w Sheffield nie było w niej przez pół roku czy rok. Takie były czasy, każdy orze jak może, oni wiedzieli, jak zdobywać pieniądze w mniej oficjalny sposób.

„Biały Pele” potrafił też ugrać swoje dzięki… hazardowi.

Napastnik opowiadał klubowej stronie Polonii, jak „rabował” taksówkarzy, z którymi notorycznie wygrywał zakłady. – Kiedy szedłem przez rynek zaczepiali mnie taksówkarze. Oni mieli kasę i uwielbiali się ze mną zakładać. Ile bramek strzelę, albo jak wysoko wygramy. A to były niezłe sumki… Premię za wygraną mieliśmy na przykład na poziomie 600 złotych, a ja z takich zakładów potrafiłem wyciągnąć i 1500 złotych, i 2000! Trenerzy nigdy o tych zakładach nie wiedzieli. Koledzy – i owszem. No to przychodzili potem pod prysznicem, i pytali po cichu: „ileś zarobił?”. I trącali: „no to odpal coś, boś sam tego meczu nie wygrał”. Dawałem im w łapę stówkę albo dwie. A za tydzień – od nowa…

A co jak co – gole to Liberda zdobywać potrafił. Między innymi jego trafienia doprowadziły Polonię Bytom do dwóch tytułów mistrza Polski. Szczególnie w drugim z przypadków – w 1962 roku, wkład Liberdy w sukces był ogromny. W tym samym sezonie po raz drugi w karierze został królem strzelców najwyższego szczebla rozgrywek w naszym kraju.

Mimo licznych sukcesów na koncie, to postać, jako się rzekło, trochę zapomniana. Niewiele osób zgadłoby pewnie, że piłkarz Polonii znajduje się na 9. miejscu w rankingu najlepszych strzelców w historii Ekstraklasy. Dopiero w tym sezonie wyprzedził go Paweł Brożek. Koledzy z szatni na łamach „PS” opowiadali, że Liberda rządził szatnią. Był waleczny, potrafił strzelać obiema nogami, miał wyjątkową intuicję. Na szacunek musiał sobie zasłużyć, bo jako rodowity bytomianin, był w miejscowej Polonii… marginesem.

– Był wodzirejem ekipy, ale musiał sobie na to zasłużyć. W tamtych latach, świeżo po wojnie, dochodziło do niesnasek między miejscowymi, a Kresowiakami, którzy początkowo stanowili o sile klubu. Polonia była przecież kontynuacją tradycji Pogoni Lwów. Miejscowi chłopcy urodzili się w niemieckim Bytomiu, za młodu nie umieli nawet mówić po polsku. Ludzie ze wschodu, których mocno dotknęła wojna, mieli zadrę. Wtedy było to odbierane tak, że skoro Śląsk nie był tak boleśnie potraktowany w trakcie wojny przez Niemców, to oni sami są Niemcami. Przyjezdni słyszeli gwarę śląską, nie wiedzieli o co chodzi i myśleli, że ci ludzie mówią po niemiecku. Byli trochę uczuleni na twardy, śląski akcent. Młodzież z Bytomia szacunek mogła sobie wywalczyć tylko na boisku. Jak Liberda wszedł do drużyny i pokazał co potrafi, to nikt mu już nie podskakiwał – opowiada Leśnikowski.

LIBERDA JAN (portret), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Eugeniusz Warminski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Młody Jan Liberda.

Dziennikarz „Sportu” wspomina o krążącej legendzie, jakoby Niemcy oferowali „Napoleonowi”, bo tak też nazywano legendarnego napastnika, niewyobrażalne pieniądze, żeby tylko wyjechał grać za zachodnią granicę. Chodziło bodajże o Schalke 04 Gelsenkirchen. Jego popularność brała się z tego, jak efektownie grała wtedy cała bytomska Polonia.

To była ekipa świetnych, technicznych piłkarzy z Kazimierzem Trampiszem czy Ryszardem Grzegorczykiem oraz Henrynkiem Kempnym, choć on akurat był bardziej jak taran. Liberda oczywiście ich wszystkich przewyższał. Tamta banda cieszyła się taką mołojecką sławą. Zależało im na zwycięstwach i sukcesach, ale lubili zrobić coś śmiesznego, zabawić się z przeciwnikiem. Jeżeli mogli strzelić gola piętką z metra, to tak robili. Nie wiem, czy byli z tym pierwsi, ale to przecież oni w 1959 roku wykonali rzut karny na raty. W meczu Polonią Bydgoszcz Kempny wystawił piłkę Liberdzie, a ten strzelił obok zaskoczonego bramkarza. Nikt wtedy nie wpadł na to, żeby strzelać w ten sposób, że tak w ogóle można. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, opowiadali, że ich gra sprowadzała się do takiej zabawy. Potrafili zawrócić akcję bramkową, minąć jeszcze jednego zawodnika, jeszcze kogoś położyć na ziemi po raz drugi i dopiero strzelać. Mam wrażenie, że gdyby to była dzisiejsza piłka, gdzie za sukces płaci się gigantyczne pieniądze, to Polonia tamtych lat miałaby znacznie więcej tytułów – mówi nasz rozmówca.

Nic dziwnego, że Liberda cieszył się bardziej lokalną sławą. W Bytomiu był wręcz noszony na rękach.

Chciał być znany po to, żeby iść na rynek, gdzie każdy go znał i kochał i robić te zakłady z taksówkarzami. Był świetnym piłkarzem, ale chciał się tym bawić. Tu nigdy nie było wielkich pieniędzy. Górnictwo coś dorzucało, ale niewiele. Górnik miał sześć kopalni, Ruch hutę Batory, Legia wojsko, a opiekunem Polonii były zakłady mięsne, a jak wiadomo w PRL-u nie był to wielki biznes. Dlatego oni sami robili interesy gdzie mogli, żeby sobie trochę dorobić – opowiada dziennikarz „Sportu”.

Skromne zarobki mogły być jednym z powodów tego, że kiedy Liberda zakończył karierę, postanowił jeszcze zarobić na piłce w Chicago czy w holenderskim AZ Alkmaar. Potem „Biały Pele” wrócił do kraju, gdzie przez pewien czas pracował jako trener kilku śląskich ekip. Wyjeżdżał też do Niemiec. Do niedawna, zanim jeszcze choroba zaczęła mu poważnie doskwierać, często odwiedzał stadion ukochanej Polonii. Mimo że niewiele osób mogło go pamiętać z boiska, zawsze był na nim witany, jak na legendę przystało. Leśnikowski: – Do momentu, kiedy pojawiał się na meczach w Bytomiu, czyli mniej więcej do 2011 roku, kiedy Polonia balansowała między Ekstraklasą i pierwszą ligą, zdążyłem zauważyć, że kiedy tylko wychodził z tzw. „krzywego budynku”, którędy na mecze wchodzili zaproszeni goście, wszyscy kłaniali mu się w pas. Kibice też wiedzieli, kto to jest Liberda, witali go serdecznie. Widać było, że to jest ktoś. Opowieści o wielkiej Polonii z jego lat przetrwały, zresztą zostały nawet utrwalone w klubowym hymnie.

Pogrzeb legendarnej postaci nie tylko śląskiej, ale całej polskiej piłki, odbędzie się w najbliższy wtorek w Bytomiu. W mieście, z którym Jan Liberda był związany przez niemal całe życie i które dzięki niemu przeżyło wspaniałe lata piłkarskich sukcesów.

SZYMON JANCZYK

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 07.02.2020 19:49 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Inne sporty
07.07.2020

Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Wyobraź sobie, że masz 24 lata na karku, niedawno opuściłeś uczelnię, a już jesteś ustawiony na całe życie. To może powiedzieć o sobie Patrick Mahomes, choć „ustawiony” nie oddaje w pełni fortuny, jaka wpadnie w jego ręce. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ten chłopak może zarobić… ponad pół miliarda dolarów. Serio. I co najlepsze, w […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Trzy (!) weryfikacje wyników. Pokrzywdzeni piłkarze Legii, Jagiellonii i Śląska

O panie, takiej kolejki nie mieliśmy już dawno. Przez błędy sędziów musimy zweryfikować wyniki aż trzech meczów. I to nie starć o pietruszkę, a o puchary czy medale. W miniony weekend arbitrzy skrzywdzili piłkarzy Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. Do tego jeszcze pod górkę miała Cracovia, ale mimo pomyłki sędziego i tak ograła […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

„Pitbull” na Camp Nou. Jak Edgar Davids podźwignął Barcelonę z kolan

Charakterystyczne okulary, ekscentryczne stroje, nietypowa fryzura. Edgar Davids na przełomie wieków był jednym z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy wśród wszelkiej maści marketingowców. Przede wszystkim jednak cieszył się reputacją doskonałego środkowego pomocnika. Louis van Gaal nazywał go „Pitbullem”, z kolei Marcello Lippi określił go „jednoosobowym silnikiem drużyny”. Davids faktycznie zasłynął przede wszystkim jako zawodnik Ajaksu oraz Juventusu. […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To wy, Polacy, robicie tu gnój!”. Jak zarządzana jest Olimpia Grudziądz?

23 czerwca. Krzysztof Stanowski podaje informację, że Jacek Trzeciak nie jest już trenerem Olimpii Grudziądz. Olimpia szybciutko zaprzecza i prosi o niepowielanie nieprawdziwych informacji. Zapewnia, że Trzeciak nigdzie się nie wybiera. 29 czerwca. Olimpia przekazuje informację, że kontrakt z trenerem został rozwiązany za porozumieniem stron. Czyżby kolejny przykład, że gdy klub zapewnia o zaufaniu do […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Arka mówi „do widzenia”, ale nie mówi „żegnajcie”

Jeszcze dwa miesiące temu nie byliśmy pewni, czy Arka Gdynia w ogóle będzie miała kim grać we wznowionych, post-pandemicznych rozgrywkach. 6 maja Michał Nalepa podzielił się z nami swoimi obawami dotyczącymi dalszego istnienia klubu. Pensji nie ma. Właściciele wycofani. Miasto wstrzymało środki. Kibice ruszyli na wojnę z zarządem. Wydawało się, że pod znakiem zapytania stoi […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Boguski szuka gola. Od dwudziestu miesięcy…

Wisła Kraków zastanawia się nad przedłużeniem o kolejny rok kontraktu z Rafałem Boguskim (przynajmniej według TVP Sport). Z jednej strony trochę tego nie rozumiemy, bo naszym zdaniem 36-latek daje coś tej drużynie już naprawdę od wielkiego dzwonu – przykładem mecz z Górnikiem w przedostatniej kolejce, ale no właśnie, ostatni raz na podobnym poziomie chłop zagrał […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Dariusz Sztylka: Namawiam Waldka Sobotę na powrót do Śląska

Prawdopodobne odejście Przemysława Płachety, transfery Mateusza Praszelika i Rafała Makowskiego, zainteresowanie Waldemarem Sobotą, ocena Erika Exposito, trener Lavicka, budowanie zespołu, a nie zbioru indywidualności. Mniej więcej te tematy poruszyliśmy w rozmowie z Dariuszem Sztylką, dyrektorem sportowym Śląska Wrocław we wczorajszych Weszłopolskich. Zachęcamy do wysłuchania całej audycji i przeczytania zapisu rozmowy z człowiekiem, który odpowiada za […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

Mój wąs to panegiryk dla dziadka i lat siedemdziesiątych

Chińskie bajki. Muzeum Albertina w Wiedniu. Dziennikarstwo w erze Tony’ego Blaire’a. Podcast o Złotej Piłce w odniesieniu do Oscarów. Śpiew mew. Mickiewicz. Noszenie lamp na planie filmowym. Wyobrażenie Lubina po grze w Gorky 17. Wąs jako panegiryk. Numerologia. Efekt motyla. Sztuka. Poezja. Dziennikarstwo. Muzyka. Film. Jewgienij Baszkirow zdecydowanie nie jest banalnym rozmówcą. Prawdopodobnie żaden piłkarz […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Jóźwiak znów zrobił różnicę. Sobociński też, ale w drugą stronę

Runda wiosenna w Ekstraklasie miała należeć do Kamila Jóźwiaka. Żadną tajemnicą było to, że dla skrzydłowego Lecha będą to ostatnie miesiące w naszej lidze, więc pozostawało mu potwierdzić, że na wyjazd jego gotowy i oczywiście przekonać do swoich umiejętności jak najlepszy klub. Czy to się udało? Okoliczności rozgrywania tej rundy są tak wyjątkowe, że odpowiedź […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Czy Legii odbije się czkawką wystawienie podstawowego składu na Lecha?

Trzeba przyznać, że Aleksandar Vuković zaskoczył nas przy okazji starcia z Lechem, bo właściwie w ogóle nie rotował składem i kogo miał najlepszego pod ręką, rzucił do walki. I teraz, skoro wiemy, że poniósł porażkę, mecz z Cracovią w półfinale Pucharu Polski ma jeszcze większą wagę. Jeśli bowiem Legia nie wejdzie do finału, będzie się […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„Można wziąć dobrych zawodników, z których nie złoży się dobrej drużyny”

Raków Częstochowa wzmacniał się w kończącym się sezonie mądrze. Byli gracze tacy jak Tudor, którzy z miejsca stawali się czołowymi postaciami ligi, było zaufanie do młodych graczy, jak Piątkowskiego czy Mikołajewskiego. Paweł Tomczyk w grudniu minionego roku objął stanowisko szefa skautów Rakowa, a przed nim pierwsze „autorskie” okienko. Jakie wyzwania stawia praca skauta? Na czym […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To były trudne tygodnie. Ale nie pękałem”

– To były trudne tygodnie. Wiedziałem, że może być ciężko o miejsce w składzie, ale nie wyobrażałem sobie, żebym się nie załapał do dwudziestki. Jednak trener Slaven Bilić w obu przypadkach, gdy nie zabrał mnie na mecz, rozmawiał ze mną i powiedział, że ma ciężki wybór i za jego decyzjami nie kryje się nic innego, […]
07.07.2020
Niemcy
06.07.2020

Walczysz cały sezon, a w kluczowym momencie obrońca wykonuje samobójczy strzał życia

Heidenheim to klub bez większych tradycji czy aspiracji. Ot, gra sobie w tej 2. Bundeslidze, pewnego poziomu raczej nie przeskakuje, ma stałą grupę lokalnych fanów, nie pcha się na afisz. Dlatego też ich awans byłby taką wielką historią, zwłaszcza, że odbyłby się kosztem HSV. Pierwsza część tej historii była kapitalna – wyprzedzenie na ostatniej prostej […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła Płock pieczętuje spadek Arki, Górnik zbytnio nie protestował

W ciągu jednej doby dobitnie przekonaliśmy się, że mecze zakończone wynikiem 1:0 można odbierać w skrajnie różny sposób. W niedzielę Piast stworzył świetne widowisko ze Śląskiem i choć padła tylko jedna bramka, ani przez moment nie mogliśmy narzekać na poziom i emocje. Niestety dzień później w Płocku mogliśmy już narzekać na wszystko. Nagrodą za te […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

A dlaczego nie na podium Złotej Piłki?

Choć wiele lig jeszcze gra, choć nie znamy jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć choćby w Hiszpanii czy we Włoszech, trzeba pamiętać – weszliśmy tydzień temu w drugie półrocze, a więc za nami półmetek rywalizacji w wyścigu po Złotą Piłkę. Tak, przez dwa miesiące cały światowy futbol stanął w miejscu. Tak, powrót do występów reprezentacyjnych to na razie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Od obsikania radiowozu do 648 meczów w Serie A. Buffon bije kolejny rekord

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wachowski: Arka i Korona? W PZPN-ie nie przekręcaliśmy polskiej piłki i nie przekręcimy

Gościem w dzisiejszym poranku Weszło FM był Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek w PZPN. Co będzie ze spadkowiczami, Arką Gdynia i Koroną? Kiedy ruszy nowy sezon Ekstraklasy, a kiedy pierwszej ligi? Czy jest szansa na VAR na zapleczu Ekstraklasy i jeśli tak, to od kiedy? Kto będzie sędziował mecze barażowe w 1. lidze? O tych […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Sequel lepszy od „jedynki”. Milewski i Tuszyński ZNÓW to zrobili

Świat filmu od lat staje przed dylematem – kręcić sequel hitowej historii, a może odpuścić sobie i spocząć na laurach wspaniałej „jedynki”? Druga część „Nagiego instynktu” to komplety szajs, przy „Batman i Robin” można wydłubać sobie oczy, sequel „Głupiego i głupszego” wywołuje fizyczny ból. Nakręcenie „dwójki” to wyzwanie, wszak twórca musi unieść ciężar oczekiwań po […]
06.07.2020