post Avatar

Opublikowane 07.02.2020 13:14 przez

Michał Kołkowski

Jest kilka takich lig w Europie, które każdy szanujący się kibic piłkarski powinien uważnie śledzić. Bo zwyczajnie wypada wiedzieć, co w trawie piszczy, jeśli mowa o angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej czy niemieckiej ekstraklasie. Ale wszystkich rozgrywek Starego Kontynentu monitorować na co dzień oczywiście nie sposób. O wielu ligach przypominamy sobie zatem dopiero wtedy, gdy polski klub trafia na przedstawiciela jednej z nich w europejskich pucharach, co zazwyczaj – przynajmniej w ostatnich latach – kończy się dla nas dość smutno.

Postanowiliśmy więc nieco uprzedzić fakty i już zimą zrobić mały przegląd sytuacji.

Co słychać w świecie słowackiego, luksemburskiego czy rumuńskiego futbolu? Kto wielkimi krokami zbliża się do zgarnięcia mistrzostwa Węgier, a kto musi jeszcze powalczyć, by zanotować triumf w Słowenii? Wszystkiego się zaraz dowiecie.

Rzucamy dziś okiem na sytuację w ligach – nazwijmy je – nieoczywistych. Wybraliśmy takie rozgrywki, które w rankingu współczynników UEFA na 2020 rok są na ten moment notowane niżej od dwudziestej ósmej PKO Bank Polski Ekstraklasy, ale w ostatnich dwóch sezonach (czyli – obecnym oraz poprzednim) ich wynik jest już wyższy niż w przypadku naszej ligi.

Casa Liga 1 (29. miejsce w rankingu UEFA 2020)

Wygląda na to, że rumuński futbol klubowy pomalutku otrząsa się z marazmu. Przez kilka ostatnich lat tamtejsze kluby radziły sobie na europejskiej arenie mniej lub bardziej nieudolnie, tymczasem w bieżącym sezonie CFR Cluj nie tylko dostało się do fazy grupowej Ligi Europy, ale i wyszło tam z grupy, eliminując w niej między innymi rzymskie Lazio. W pierwszej rundzie play-offów zawodnicy Cluj zmierzą się z Sevillą. Pewnie na tej przeszkodzie się ich pucharowa przygoda zakończy, ale i tak nastąpił pewien przełom. Ostatnie lata w lidze rumuńskiej stoją zresztą pod znakiem dominacji tej właśnie ekipy i właściwie niewiele wskazuje na to, by w bieżącym sezonie cokolwiek miało się zmienić. Zawodnicy Cluj zdobyli mistrzostwo kraju rok i dwa lata temu, a obecnie też liderują w tabeli, miarowym krokiem zmierzając po trzeci tytuł z rzędu.

CFR CLUJ POKONA NA WYJEŹDZIE GAZ METAN MEDIAS? KURS: 1.90 W ETOTO!

Jasne, przewaga punktowa nad pościgiem jest dość skromna i niczego jeszcze nie gwarantuje na sto procent, ale trudno się spodziewać, by ktokolwiek miał eksplodować formą i strącić „Kolejarzy” z piedestału.

I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno ten klub znajdował się na skraju bankructwa. W 2017 roku Cluj zostało przejęte przez Mariana Băgăceana, rumuńskiego biznesmena, który dosłownie rzutem na taśmę doprowadził klubowe finanse do jako-takiego ładu. Całkowity upadek był naprawdę bliski. A przypadek „Kolejarzy” nie jest bynajmniej w Rumunii odosobniony, wiele zasłużonych ekip popadło tam w ostatnim czasie w podobne tarapaty.

Screenshot_2020-02-05 2019–20 Liga I - Wikipedia

Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały w Rumunii trzy serie spotkań. Później ligowa stawka zostanie przecięta na pół i nastąpi podział na grupę mistrzowską oraz spadkową, podobnie jak w polskiej ekstraklasie. Z tą różnicą, że w Rumunii wciąż dzielone są punkty. To na pewno nie ułatwi ekipie Cluj życia, ostatecznie nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie jakiś kryzys formy, ale z drugiej strony – w poprzednim sezonie „Kolejarze” poradzili sobie z podziałem bez mrugnięcia okiem, ani razu nie spadając z pierwszego miejsca w tabeli na finiszu sezonu.

Teraz może być jednak nieco trudniej, z klubu napływają bowiem pewne niepokojące sygnały o wewnętrznych niesnaskach.

Drużyną dowodzi obecnie nie kto inny, tylko Dan Petrescu, który powrócił do pracy w ojczyźnie po krótkim pobycie w Chinach. Jego podopieczni kapitalnie spisują się przede wszystkim przed własną publicznością. Na stadionie imienia doktora Constantina Rădulescu gospodarze są właściwie nietykalni – przytrafił im się tam jeden remis, poza tym wygrali wszystkie ligowe starcia, większość z nich wysoko i do zera. Co innego jednak na wyjazdach. Tutaj Cluj zdarzają się już dotkliwe wpadki. Po porażce z Botoșani w dwudziestej kolejce ligowych zmagań faworyci spadli nawet na moment na drugie miejsce w tabeli, tracąc fotel lidera na rzecz Astry Giurgiu.

ASTRA GIURGIU ZWYCIĘŻY U SIEBIE Z CHINDIA TARGOVISTE? KURS: 1.66 W ETOTO!

Tak się jednak złożyło, że już tydzień później właśnie te dwie ekipy zmierzyły się ze sobą w bezpośrednim starciu. Astra opuściła obiekt rywali z dwiema bramkami w bagażniku i porażką na koncie.

Wszystko wróciło zatem do normy, lecz Petrescu nie ukrywa rozczarowania postawą klubowych działaczy. Ostatnio udzielił kilku głośnych wywiadów, uskarżając się w nich na brak należytych wzmocnień. Choć przecież do Cluj nie dołączył zimą jedynie Grzegorz Sandomierski, ale również Alexandru Chipciu i Denis Ciobotariu.

Zwłaszcza ściągnięcie tego pierwszego robi spore wrażenie – mówimy ostatecznie o gwieździe rumuńskiego futbolu.

Szkoleniowiec Cluj przesadza, czy rzeczywiście zbyt wąska kadra może się okazać problemem dla jego zespołu? Cóż, wydaje się, że to mimo wszystko strachy na lachy. Na razie „Kolejarze” wyglądają na zdecydowanych faworytów do mistrzostwa, choć w jakimś sensie ich siłą jest też słabość niektórych konkurentów. No i na pewno boli ich utrata Emmanuela Culio, być może największego ulubieńca lokalnej publiczności.

Fortuna liga (30. miejsce w rankingu UEFA 2020)

Wydaje się, że na Słowacji wszystko jest już w miarę jasne, jeżeli chodzi o wyścig po mistrzowski tytuł.

Po osiemnastu ligowych kolejkach Slovan Bratysława przewodzi stawce ze zdecydowaną przewagą nad peletonem. Podopieczni Jána Kozáka jr mają już dziesięć punktów zapasu i naprawdę nie zanosi się na żaden spektakularny krach w ich wykonaniu, tym bardziej, że Słowacy nie dzielą punktów po sezonie zasadniczym, więc tabela nie zostanie regulaminowo spłaszczona, żeby dodać trochę emocji na finiszu rozgrywek. Poprzednie rozgrywki Slovan zakończył z siedemnastoma oczkami przewagi nad wicemistrzami z Dunajskiej Stredy, ale jest  prawdopodobne, że tym razem uda się „Błękitnym” zdobyć tytuł w jeszcze bardziej spektakularnym stylu.

Nawet pomimo utraty największej gwiazdy, Andraža Šporara, który kilkanaście dni temu odszedł do Sportingu Lizbona za siedem milionów euro, co jest rekordem słowackiej ekstraklasy. Słoweniec bezlitośnie punktował oponentów nie tylko w lidze, ale i na europejskiej arenie, stąd nie może dziwić, że zapłacono za niego tak dobre pieniądze.

Screenshot_2020-02-05 2019–20 Slovak First Football League - Wikipedia

Skąd jednak taka dominacja Slovana po latach średniawki w jego wykonaniu?

Klub obecnie broni tytułu mistrzowskiego, ale w latach 2015 – 2018 na szczycie słowackiego futbolu znajdowały się inne ekipy. Cóż, wielkiej zagadki tutaj mimo wszystko nie ma – decydują pieniądze. Ivan Kmotrík, właściciel klubu, to jeden z najbogatszych przedsiębiorców w kraju. „Błękitni” są klubem – jak na słowackie warunki – mlekiem i miodem płynącym, doskonale zorganizowanym. Powrót na ligowy tron był w tym przypadku kwestią czasu.

Zresztą, jako się rzekło, Slovan zaczyna dokazywać również w kontynentalnych rozgrywkach, w tym sezonie grał w fazie grupowej Ligi Europy i dzielnie stawiał się tam faworytom. – Slovan jest najlepiej płacącym klubem Słowacji, jeśli chodzi o kontrakty na pewno bliżej mu do tego, co oferuje Legia niż inne polskie kluby. Jeśli byłaby walka o zawodnika z kartą na ręku, myślę, że finansowo przebiłby każdego poza Legią. Przykładowo kontrakt Sporara opiewa na pół miliona euro, a przychodził z Bazylei za 800-900 tysięcy euro – mówił w rozmowie z nami Paweł Zimończyk, CEO agencji FairSport International. –  Jest tu bogaty sponsor, który kiedyś stał za Artmedią Petrzałka. To naprawdę majętny człowiek, który jednoosobowo może podjąć kluczowe decyzje – jeśli on się uprze na zawodnika, to nie musi go puszczać, jeśli kogoś chce kupić, to po prostu kupi. Działa w klubie od 2007 roku, ale dużo zmieniło się wraz z otwarciem nowego stadionu. Poprzedni był ze starej epoki, miał już problemy, żeby otrzymywać licencję. Ten wyzwolił nową energię u właścicieli i zdecydowanie większe zainteresowanie ogółem, a przecież to i tak najbardziej medialny klub na Słowacji. Teraz Slovan ma jasne ambicje: faza grupowa Ligi Europy jako obowiązek, a marzenia o Lidze Mistrzów.

Wygląda na to, że dominacja Slovana na krajowym podwórku może trochę potrwać.

Prva liga Telekom Slovenije (32. miejsce w rankingu UEFA 2020)

Jeżeli chodzi o ligę słoweńską, na razie zanosi się na zmianę warty, choć wiele się tutaj jeszcze może pozmieniać. W poprzednim sezonie mistrzostwo zdobył NK Maribor, ale w bieżących rozgrywkach górą są w tym momencie mistrzowie z sezonu 2017/18, odwieczni rywale „Purpurowych” – Olimpija Lublana. Trzeba przyznać, że sytuacja w ligowej tabeli jest naprawdę bardzo ciasna, a przed ekipami walczącymi o tytuł jeszcze mnóstwo bezpośrednich starć.

W słoweńskiej ekstraklasie występuje bowiem jedynie dziesięć zespołów, ale sezon ligowy składa się aż z trzydziestu sześciu kolejek. To oznacza aż cztery konfrontacje między wszystkimi zespołami.

Screenshot_2020-02-05 2019–20 Slovenian PrvaLiga - Wikipedia

Olimpija to w istocie klub o olbrzymiej historii, choć formalnie w 2020 roku będzie obchodziła swoje… piętnastolecie. To dlatego, że w 2005 roku drużynę trzeba było zawiązać na nowo. Przyczyną takich manewrów było, jak to zwykle w świecie futbolu, bankructwo zasłużonej marki i potrzeba nowego otwarcia z czystą kartą. „Smoki” błyskawicznie wspięły się jednak po szczeblach drabiny słoweńskiego futbolu, rok po roku robiąc kolejne awanse. Wystartowano z piątej ligi, nie zatrzymano się aż do samiuśkiej do ekstraklasy. W sezonie 2015/16 udało się odbić natomiast mistrzostwo kraju z rąk Mariboru, przerywając tym samym trwającą pięć lat dominację „Purpurowych”.

Teraz Olimpija i Maribor biją się już o majstra jak równy z równym. Wszystko za sprawą Milana Mandaricia – amerykańskiego biznesmena o jugosłowiańskich korzeniach, który pomógł klubowi z Lublany w powrocie na szczyt. Jego nazwisko na pewno kojarzą sympatycy Premier League – wcześniej Mandarić inwestował między innymi w Portsmouth oraz Leicester City, z całkiem niezłym skutkiem zresztą.

W „Przeglądzie Sportowym” mogliśmy przeczytać: „Dla starszego pana, który obecnie jest właścicielem mistrza Słowenii, Olimpiji Lublana, futbol nie jest wcale zachcianką ani sposobem na zagospodarowanie czasu na biznesowej emeryturze. Od lat siedemdziesiątych piłka nożna towarzyszy mu codziennie, może o niej opowiadać godzinami. Nic dziwnego, skoro jego największym nauczycielem futbolu i przyjacielem był George Best. – Poznaliśmy się w latach 70. w USA, kiedy byłem właścicielem San Jose Earthquakes i współzałożycielem profesjonalnej ligi piłkarskiej. Pewnego dnia na zebraniu akcjonariuszy ligi pojawił się pomysł, żeby sprowadzić do Stanów największe gwiazdy z Europy. Dzięki temu poznałem George’a Besta, mojego wielkiego przyjaciela. Grał u mnie w San Jose. Był po prostu najlepszy, kochałem go. Nasze żony się przyjaźniły, dał swojemu synowi na imię Milan na moją cześć„.

W sezonie 2017/18 o mistrzostwie „Smoków” zadecydował korzystny bilans bramek w meczach z Mariborem. I chyba nie można wykluczyć, że w bieżących rozgrywkach sprawa mistrzostwa Słowacji też będzie się rozstrzygała na samym finiszu. Co ciekawe – na króla strzelców rozgrywek idzie Ante Vukušić, chorwacki napastnik, który jakiś czas temu miał krótki i niezbyt udany epizodzik w Olimpii Grudziądz. Na razie Vukušić zdobył dla Lublany szesnaście bramek w dwudziestu występach.

 Nemzeti Bajnokság I (33. miejsce w rankingu UEFA 2020)

W węgierskiej ekstraklasie nie zanosi się na niespodziankę. W sezonie 2018/19 rozgrywki zostały wygrane przez budapesztański Ferencvárosi Torna Club i wszystko wskazuje na to, że „Zielone Orły” obronią tytuł mistrzowski po raz pierwszy od ćwierćwiecza.

Podopieczni słynnego Serhija Rebrowa mają już naprawdę bezpieczną przewagę nad pościgiem.

Screenshot_2020-02-07 2019–20 Nemzeti Bajnokság I - Wikipedia

Właściwie nie bardzo widać, kto miałby Ferencvárosowi zagrozić w drugiej części rozgrywek. Imponować może wprawdzie Puskas Akademia, która najpierw sprała rywali 4:1 przed własną publicznością, a potem zremisowała 2:2 na wyjeździe, no ale tytuły zgarnia się regularnym punktowaniem na przestrzeni całego sezonu, a nie tylko ambitną postawą w meczach na szczycie.

FERENCVAROS POKONA UJPEST? KURS: 1.83 W ETOTO!

Tymczasem regularność jest właśnie podstawowym atutem „Orłów”. Nawet kiedy spotkanie się nie układa, tak jak w poprzedniej kolejce, koniec końców udaje się jednak wymęczyć trzy punkty.

Ferencváros z całkiem niezłej strony pokazał się również w tym sezonie Ligi Europy, ocierając się o wyjście z grupy w tych rozgrywkach. Skąd ten nagły wzlot węgierskiego klubu? Cóż – prezydentem „Zielonych Orłów” od niemalże dekady jest Gábor Kubatov – wirtuoz zakulisowych gierek, prominenty polityk Fideszu, najważniejszej siły politycznej na Węgrzech. Z takim wsparciem Ferencváros musiał zanotować progres, tym bardziej jeśli weźmie się pod uwagę, jak mocno na rozwój krajowego futbolu naciska Viktor Orban. Oczkiem w głowie premiera jest rzecz jasna Puskas Akademia, Orban jest również kibicem drugiego w tabeli Fehérváru (dawnego Videotonu), ale także i Ferencváros w obecnym układzie politycznym ma się zupełnie nieźle.

Nie tylko jeżeli chodzi o sekcję piłki nożnej mężczyzn. W samym tylko 2019 roku dorośli sportowcy reprezentujący barwy „Zielonych Orłów” na rozmaitych mistrzostwach indywidualnych oraz drużynowych zdobyli w sumie 373 medale, w tym 128 złotych krążków.

UJPEST POKONA NA WYJEŹDZIE FERENCVAROS? KURS: 3.95 W ETOTO!

– To dla nas złoty rok – komentował Kubatov, dumny jak paw. – Sukcesy sekcji piłkarskiej już teraz wykraczają poza nasze plany, wyprzedziliśmy własne założenia. Zatrudnienie Rebrowa okazało się strzałem w dziesiątkę. To niezwykle twardy człowiek, podobnie jak ja. Ale za tą twardą powłoką kryje się fenomenalna wiedza i wielkie doświadczenie. Mogę obserwować mecze naszej drużyny z olbrzymią satysfakcją nawet wówczas, gdy przegrywamy. Chciałbym oczywiście, by w zespole częściej pojawiali się młodzi Węgrzy, lecz zdaję sobie sprawę, że nie zawsze to możliwe. (…) W ciągu ostatnich dziewięciu lat klub bardzo się zmienił, ale wierzę, że są to zmiany na lepsze. Podwoiliśmy frekwencję na trybunach. Jesteśmy największym węgierskim klubem. Musimy pokazywać ludziom dobre wyniki, żeby ściągać ich na stadion.

Cóż – na razie się udaje. Choć ściągnięcie ludzi z powrotem na stadion w przypadku Ferencvarosu oznaczało znacznie więcej niż tylko wykręcenie optymalnych wyników na boisku. Klubowi ultrasi – słynący z wyczyniania rozmaitych, często krwawych ekscesów – przez bite trzy lata bojkotowali domowe mecze swojego zespołu, protestując przeciwko działaniom Kubatova. Z którym wcześniej, zanim polityk przejął klub, ponoć blisko współpracowali podczas rozmaitych manifestacji propagandowych Fideszu.

BGL Ligue (34. miejsce w rankingu UEFA 2020)

Na koniec rzut oka na Luksemburg, a tam – co tu dużo mówić – zanosi się na wielką sensację.

Słynna ekipa F91 Dudelange, która w ostatnich latach płatała tak liczne figle w europejskich pucharach, meldując się dwa razy z rzędu w fazie grupowej Ligi Europy, po trzynastu ligowych kolejkach zajmuje zaledwie piątej miejsce w tabeli. Dwanaście punktów straty do lidera. To jest przepaść, którą niełatwo będzie zasypać w rundzie wiosennej. Tym bardziej, że przewodząca w stawce ekipa Union Titus Pétange prezentuje naprawdę solidną, równą formę i jak do tej pory ma na swoim koncie zaledwie jedną porażkę. Tymczasem Dudelange poległo aż pięciokrotnie. Gra na wielu frontach okazała się najwyraźniej zbyt obciążająca.

W XXI wieku Dudelange tylko pięć razy nie sięgnęło po mistrzostwo Luksemburga. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w 2020 roku dojdzie do szóstego potknięcia pogromców warszawskiej Legii.

Screenshot_2020-02-05 2019–20 Luxembourg National Division - Wikipedia

Union Titus Pétange to klub założony w 2015 roku na bazie fuzji dwóch innych ekip. Dlaczego akurat ta drużyna wyrosła nagle na faworyta do przerwania dominacji Dudelange na luksemburskim podwórku? Trudno powiedzieć, dotychczas próżno było jej szukać w ligowej czołówce Być może ojcem tego niespodziewanego sukcesu jest Yannick Kakoko, były zawodnik Arki Gdynia, obecnie reprezentujący barwy UTP. Zresztą – ktokolwiek to mistrzostwo ostatecznie zgadnie, na tego trzeba będzie w kolejnym sezonie europejskich pucharów uważać.

Zdetronizowanie Dudelange byle komu się przecież nie może udać.

***

etoto

Opublikowane 07.02.2020 13:14 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
27.02.2021

Gołębiewski: Chcę, żeby moja drużyna była jakaś. Wolę zginąć za filozofię niż jej nie mieć

Marek Gołębiewski w sezonie 2020/2021 przedstawia się piłkarskiej Polsce jako trener Skry Częstochowa. Na drugoligowych boiskach wyróżnia go filozofia i chęć gry w piłkę, dzięki której po rundzie jesiennej Skra plasuje się na piątym miejscu w lidze. W wywiadzie z nami opowiada: czego nauczył go Wojciech Stawowy i Escola Varsovia? Czy nie boi się zostać […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

PRASA. Wspomnienie Kazimierza Górskiego. Miał argumenty i szczęście

Sobotnia prasa klasycznie napakowana. Co w niej ciekawego? Choćby długi tekst o Kazimierzu Górskim, który 2 marca obchodziłby 100. urodziny. – Kiedy jego koncepcje i decyzje zaczęły przynosić efekty, szybko stał się przywódcą z autorytetem. Nie podnosił głosu, nie walił pięścią w stół. Miał siłę argumentów. Towarzyszyło mu też szczęście. Nawet porażka z Bułgarią w […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Widzew narobił sobie problemów, ale sam z nich wybrnął

Przyjemny to był piąteczek z pierwszą ligą. Momentami kuriozalny, momentami atrakcyjny, ale koniec końców – działo się sporo. Zwłaszcza w hicie kolejki, bo tak trzeba nazwać mecz Widzewa z Radomiakiem. Mieliśmy tu „kiera”, mieliśmy pechowego samobója, ale przede wszystkim mieliśmy sporo emocji, bo choć początkowo łodzianie wpakowali się w kłopoty, to potem bohatersko z nich […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Kurzawa i Kosecki, czyli kupowanie wspomnień

Ostatnim dniem okienka w poważnych ligach można się ekscytować, bo tam są naprawdę duże pieniądze i często dochodzi do hitów, ale u nas sytuacja jest inna. To znaczy są transfery, natomiast mam wrażenie, że wtedy wpada tutaj największy szrot. Jak ktoś nie ma gdzie się zahaczyć, to już wpadnie do Polski, nawet na pół roku, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI: Czy Pyrdoł i Lewandowski wiedzą, ile goli ma Tuszyński?

W drugim odcinku nowej serii, zatytułowanej Egzamin Dojrzałości i powstałej przy współpracy z PKO Bankiem Polski, w której testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Mateusz Lewandowski i Piotr Pyrdoł z Wisły Płock. Zapraszamy.
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tylko u nas: epilog książki „Spalony”

W nowym wydaniu książki „Spalony” znaleźć można jeden nowy rozdział. A przynajmniej takie były obietnice – oczywiście jak to w życiu, nic z tych obietnic nie wyszło, bo… jednak będą dwa nowe rozdziały. Jeden z nich, króciutki, napisany dzisiaj i obejmujący to, co wydarzyło się już po zamknięciu książki, postanowiliśmy zamieścić już teraz. Będzie on […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Filip Szymczak: „Moja obunożność została zakodowana w Warcie Poznań”

Gdzie nauczył się tak dobrze grać obiema nogami? Czym po kilku tygodniach zaimponował mu Johansson? Kiedy zapuści brodę taką jak Michael Ishak? Czego nauczył się w Warcie Poznań? Co łączy go z Jamalem Musialą? W czym pomogły mu kontuzje? Czy myślał o wypożyczeniu? Dlaczego Lech grał tak słabo na początku tego roku? Na te pytania […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Mgnienia z życia Łukasza Trałki

Łukasz Trałka mówił u nas: –  Chętnie klikniesz w tekst, że Trałka zwolnił trenera. A w ten, że Trałka to fajny chłopak, nikt nie wejdzie. No to sprawdźmy, bo przed derbami Poznania wybraliśmy kilka mgnień z życia Łukasza Trałki, które były i są kluczowe w jego karierze, ale też pokazują go w pozytywnym świetle. Zapraszamy. […]
26.02.2021
Anglia
26.02.2021

Euro 2021 tylko w Anglii? Dlaczego nie?

Chyba trzeba powoli pożegnać się z dziwaczną wizją rozgrywania Euro w aż dwunastu krajach. Pandemia koronawirusa nie ustępuje, więc UEFA rozważa nowe rozwiązania. Chociaż póki co to tylko nieoficjalne pogłoski, pojawiła się informacja – którą podał włoski dziennikarz, Tancredi Palmeri. Możliwe jest przeniesienie całego turnieju do Anglii. Uwaga, uwaga – z kibicami na trybunach.  Oczywiście […]
26.02.2021
Inne sporty
26.02.2021

Komu złoto, kto zawiedzie? 10 rzeczy, które mogą się wydarzyć na MŚ w Oberstdorfie

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie już ruszyły, ale to, co interesuje nas najbardziej, dopiero się wydarzy. Dziś kwalifikacje, a jutro konkurs skoczków na normalnej skoczni. To tam w pierwszej kolejności Polacy mają walczyć o medale. Ale nie tylko oni. Kandydatów do zwycięstwa jest, oczywiście, więcej. Czy więc złoto zdobędzie Kamil Stoch? A może obroni je Dawid […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Znak czasów – AC Milan kontra Manchester United w 1/8 finału Ligi Europy

Znamy pary 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba przyznać, że niektóre dwumecze zapowiadają się naprawdę ekscytująco. Przede wszystkim ostrzymy sobie zęby na konfrontację Manchesteru United z Milanem. Dla „Czerwonych Diabłów” oraz Rossonerich sezon 2020/21 jest generalnie najlepszym od dawna, jeżeli chodzi o rezultaty osiągane w rozgrywkach ligowych. Istnieje zatem pewna szansa, że także i na europejskiej […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021