post Avatar

Opublikowane 08.01.2020 15:43 przez

redakcja

Patrice Evra przeżył dużo. Żył wśród 24 sióstr i braci wychowywany przez samą matkę w dzielnicy na biednych przedmieściach Paryża. Żeby przeżyć musiał prosić na ulicy o parę franków. Zaznał i biedny, i głodu, i niekomfortowych warunków życia. Nie miał łatwo, a jednak mu się udało. Przebił się do wielkiej piłki, został legendą Manchesteru United, z którym wygrał wszystko, co mógł wygrać i aktualnie może pozwolić sobie na życie na własnych warunkach. Jego historia to opowieść o tym, jak przejść przez trudne życie z uśmiechem na ustach i wiarą w to, że jeszcze kiedyś będzie dobrze, a do tego się na tym nie sparzyć. Zapraszamy.

***

Patrice Evra wierzy, że w życiu zawsze dostaje się drugą szansę. Życie może rzucać człowiekiem na prawo i lewo, miotać nim, chybotać, obijać o przeciwności losu, a i tak, aż do śmierci, człowiek będzie dostawał możliwość odbicia się od dna.

W Les Ulis, na przedmieściach Paryża, uczył się tego każdego dnia. Jego ojciec był ambasadorem. Wykwalifikowanym dyplomatą. Elokwentnym, inteligentnym, oczytanym poliglotą, który umiał dogadać się z każdym i w każdych warunkach. Związał się jednak z kobietą z niższej klasy społecznej i przez ten mezalians cierpieli wszyscy. On, bo po jakimś czasie otrząsnął się z miłości i postanowił odejść, ona, bo widziała, jak się od niej oddala i zostawia ją samą, a także ich 24 dzieci, bo żadne dziecko nigdy łatwo nie pogodzi się z rozejściem rodziców.

Tym bardziej, że rozstanie rodziców Evry miało dodatkowy wymiar – spychało rodzinę na granicę ubóstwa. Mieszkali w wielkich, klocowatych, pozbawionych uroku blokowiskach w szemranej części Les Ulis. Po ulicach przemieszczali się nielegalni imigranci, drobni złodzieje, lokalni bandyci i bojownicy gangów. Nie szefowie, nie przywódcy, a właśnie bojownicy. Ci wszyscy ludzie bez karków, agresywni, bezmyślni i groźni. Strach było, a zresztą dalej nic się w tej kwestii nie zmieniło, wyjść w nocy na ulicę, a i niekiedy w dzień chodziło się z duszą na ramieniu.

Taka była codzienność młodego Patrice’a.

Kochał swojego ojca. Podziwiał go, ale nie mógł mu zapomnieć tego, jak bardzo skrzywdził jego matkę. Nie dość, że ją zostawił i nie zamierzał płacić za dużo na swoją wielką gromadkę dzieci, to jeszcze z rodzinnego domu zabrał telewizor, stół, krzesła, zastawę kuchenną i wiele, wiele innych niezbędnych do życia rzeczy. Zostawił materace. I to pojedyncze. Evra spał na jednym z nich z trzema innymi braćmi. Żeby każdy czuł chociaż minimum komfortu jeden z nich zawsze musiał się poświęcić i skłamać, że nie leży na ziemi. A zawsze ktoś leżał. Ale chłopcy byli dobrzy i nie narzekali. Szli na ustępstwa. Życie było wystarczająco niesprawiedliwe, żeby kłócić się o takie marginalia.

Patrice widział, jak matka ciężko pracuje na ich utrzymanie, widział, że na niewiele jej starcza, widział, jak zaciska zęby i walczy o byt, dlatego marzył o samodzielności. Wychodził na ulicę. Jakkolwiek to brzmi.

Proszę pana, ma pan może parę franków? – mówił do przechodniów nie tylko w Les Ulis, ale też w Paryżu, do którego zdarzało mu się dojeżdżać.

Najczęściej słyszał odmowę. Spotykał się z lekceważeniem, pogardą. Ludzie, lepiej sytuowani, czasami tłumaczyli mu, żeby wziął się do pracy, bo pieniądze nie rosną na drzewach. Nie rosną, tak, doskonale to wiedział. Mało, kto zastanawiał się, co tego małego skłoniło do tego, żeby prosić ich o pieniądze. Nikogo, prawie nikogo, nie obchodziło to, że pragnął wspomóc swoją matkę. Prosił tylko, a może aż, o kilka franków. Zadowoliłby się każdym. Ale i to było za dużo.

***

Tak wyglądało moje dzieciństwo. To było Les Ulis. Ale każdemu powiem to samo: byłem szczęśliwy. Zawsze byłem szczęśliwy.

***

Jego siostry wspominały wielokrotnie, że podziwiały jego pogodę ducha. To, że cały brudny, umorusany, zmęczony codziennością wracał do domu i uwielbiał je rozmieszać. Nakręcał się z każdym kolejnym żartem. Kochał swoje życie. Nawet, jeśli było takie, jakie było.

I chciał zostać piłkarzem, choć wielkiego talentu nie miał. Zaczynał jako napastnik. W tej roli trafił do Włoch. Nie znając języka, nie znając świata, nie znając nawet samego siebie. Na kartce papieru napisany miał numer do domu. Na tym właściwie kończył się jego stan posiadania. Miał przejechać pół Francji i całe Włochy, żeby trafić do sycylijskiego klubu z Serie C.

Zaczęło się fatalnie, bo w Turnie spóźnił się na przesiadkowy pociąg. Zawirowało mu w głowie. Wielkie telebimy, kolorowe reklamy, głośne pociągi, gwar rwanych rozmów, włoski charakter dworca kompletnie go przytłaczały. Łzy same cisnęły mu się do oczu. Miał siedemnaście lat i ten świat był mu całkowicie obcy.

Pomógł mu czarnoskóry człowiek. Niewidomy na jedno oko. Tyle pamięta. Zadzwonił do jego matki, obiecał pomoc, sprawdził mu, że następny pociąg ma dopiero następnego dnia i zadeklarował, że pozwoli mu się przespać u siebie w domu. Evra zaryzykował. Nie wiedział, kim jest ten mężczyzna z Senegalu, z którego zresztą wywodziła się też rodzina Patrice’a. Wyszło mu na dobre. Dzień później był już w Marsali.

Jego kariera przyspieszyła. I to dynamicznie. We Włoszech przyjęli go bardzo ciepło. Nauczyli języka, kultury, jedzenia, zwyczajów, zapraszali do swoich domów, przyjmowali, jakby był członkiem rodziny. Ten pocieszny, wesoły nastolatek idealnie wpisał się w tamtejszy klimat. Był szczęśliwy przez cały czas, za wyjątkiem tych momentów, kiedy z trybun słyszał buczenie i imitowanie odgłosów wydawanych przez małpy.

Z rasizmem będzie borykał się przez całą karierę. Zawsze będzie go bolał i wydaje się, że tylko on potrafił zdjąć uśmiech z jego twarzy.

***

Przełom w karierze Evry nastąpił kilka lat później w Nicei, gdzie przekwalifikowano go z pozycji napastnika na lewą obronę. Z konieczności. Ktoś tam doznał kontuzji, trzeba było znaleźć zastępcę, i padło na niego. Zaczął grać fenomenalnie. Ofensywnie, agresywnie, do przodu, z żelaznymi płucami, bez respektu dla rywali, z przebojowością i zapalczywością godną mistrzów.

– Ktoś potem powiedział mi, że dlatego sprawdziłem się na lewej obronie, że nienawidziłem tam grać. Wszystko, co dobre w mojej karierze pochodziło ze skrajnych, ale szczerych uczuć – z nienawiści albo miłości. Tutaj wygrała nienawiść. Byłem tak zły, tak rozjuszony, tak wściekły, że musiałem biegać po lewej flance, że zwyczajnie zaczęło mi to wychodzić – śmiał się po latach sam zainteresowany.

06.04.2004, Stade Louis II, Monaco, MCO, UEFA CL, AS Monaco vs Real Madrid, Viertelfinale, im Bild evra patrice, figo luis // during the UEFA Champions League quarterfinals match between AS Monaco and Real Madrid at the Stade Louis II in Monaco, Monaco on 2004/04/06. EXPA Pictures © 2018, PhotoCredit: EXPA/ Pressesports/ PREVOST *****ATTENTION - for AUT, SLO, CRO, SRB, BIH, MAZ, POL only***** LIGA MISTRZOW PILKA NOZNA MECZ MONACO VS REAL MADRYT FOT.EXPA/NEWSPIX.PL Austria, Italy, Spain, Slovenia, Serbia, Croatia, Germany, UK, USA and Sweden OUT! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Karuzela ruszyła. W drugim roku w Nicei został nominowany do Drużyny Roku Ligue 1. Trafił do Monaco. Podpisał duży kontrakt. I całego jego życie się zmieniło. Mógł zapewnić dobry byt i sobie, i swoim siostrom, i swojej matce. Najbardziej cieszyło go szczęście swojej rodzicielki. Karma wraca. W pozytywnym sensie. Sprezentował jej nie tylko meble, telewizor, radio, zastawę stołową, ale i cały nowy dom. A potem mógł się cieszyć, widząc, jak bardzo jest szczęśliwa.

Była z niego dumna.

W Monaco zaliczył całą masę dobrych występów. Zagrał w przegranym 0:3 finale Ligi Mistrzów z Porto, zdobył puchar Francji,

I ruszył na podbój świata.

***

Wiadomo, z jakim klubem najbardziej kojarzy się Patrice Evra. Z Manchesterem United. Trafił tam za 5,5 miliona i został w nim na dobre. On ten zespół kochał. Przesiąknął całym jego DNA. Wszedł w niego na dobre i na złe. Wystarczy prześledzić jego wypowiedzi z wielu lat.

Łapcie i uczcie się, jak w szczery sposób wyznaje się miłość, może kiedyś się przyda:

– Ludzie zwykle są zazdrośni o dwie rzeczy – o miłość i wielkość. Manchester United jest wielki, a ja go kocham, więc siłą rzeczy znajdą się tacy, którzy będą mi zazdrościć.

– Kiedy tu przychodzisz, musisz automatycznie zmienić swoje nastawienie do kwestii wygrywania. Zwyciężanie przestaje być czymś wspaniałym, miły, sprawiającym radość. Zwyciężanie staję się codziennością. Płynnie w twojej krwi. 

– Niezależnie od tego, czy naprzeciwko ciebie staje Milan, Barcelona, Bayern czy ktokolwiek inny, bo jeśli jesteś Manchesterem United, to musisz wygrać. 

– Patrice Evra zostaje najlepszym zawodnikiem meczu? Odbiera statuetkę? Zbiera laury? Jest wymieniany jako główny architekt zwycięstwa? Dajcie spokój, Manchester United to klub z pochodzenia robotniczy. Tu liczy się praca i pokora. I ja tej kulturze hołduje.

– Panie i panowie, kocham Manchester United.

No, chyba nie da się być bardziej wymownym.

Evra spędził w Manchesterze United osiem lat. Rozegrał 273 mecze. Wygrał wszystko, co mógł wygrać – puchar Ligi Mistrzów, puchar Klubowych Mistrzostw Świata, puchar Ligi Angielskiej, wielokrotnie mistrzostwo kraju. Wszystko. I rozegrał wiele kapitalnych meczów. Gary Neiville wspominał nawet, że podziwiał go za to, że nigdy nie opuścił ani jednego meczu, ani jednego treningu, ani jednego dnia w klubie. Zawsze był. Zawsze pracował. Zawsze się uśmiechał. Był sobą.

***

Jego charakter kapitalnie oddaje anegdota z czasów jego gry w Monaco. Przy okazji pewnego meczu rywal nastąpił mu korkiem na stopę, miażdżąc ją w bardzo nieprzyjemny sposób. Wszyscy wyrokowali kilka tygodni przerwy od gry. Evra nie zamierzał jednak odpuszczać i szukał sposobu, żeby móc wychodzić na boisko.

Spytał o radę Didiera Deschampsa. Ten zaproponował mu stary, żeby nie powiedzieć archaiczny sposób – włożenie sobie w buta małego kawałka kurczaka.

Absurdalne?

19 January 2014 - Barclays Premier League - Chelsea v Manchester United - Patrice Evra of Manchester United - Photo: Marc Atkins / Offside. FOT. FOTO OLIMPIK / NEWSPIX.PL POLAND OLNY!!!

Nie dla Francuza, który dzień później był już o rzeźnika. Spróbował kopnąć piłkę? W porządku, nawet nie boli, czemu by nie spróbować zagrać tak w meczu. Kupił sobie o dwa rozmiary większe buty i przez kolejne cztery miesiące wkładał sobie w nie kurczaka, a oczywiście przed każdym spotkaniem przychodził do tego samego rzeźnika po kolejnego kurczaczka.

– To było rozwiązanie tylko na mecze. Zrobiłbym wszystko, żeby grać i w sumie dobrze mi to wychodziło, więc kontynuowałem to tydzień w tydzień. Oczywiście, na treningach z tego nie korzystałem, bo mama nigdy nie wybaczyłaby mi, że tak marnuje jedzenie – śmiał się Evra po latach.

***

Patrice Evra był świetnym piłkarzem. Bez dwóch zdań. Na boisku kawał skurczybyka. Trudny do przepchnięcia, agresywny, siedzący na plecach i wyciągający wnioski. W swoim debiucie w Premier League wytrzymał tylko czterdzieści pięć minut. Angielska gra go przerosła. Było za ostro. A to dostał kopniaka w piszczel, a to w udo, a to w brzuch, a to nawet w twarz. Polała się krew. Krwawy sport. Ferguson kazał mu siąść na ławce i patrzeć. Uważnie patrzeć, jak tu się gra w futbol.

Patrzył, patrzył, ale nie zamierzał tylko patrzeć. Szybko wygryzł wszystkich swoich konkurentów do miejsca w składzie i wskoczył do pierwszej jedenastki. Przez kolejne sezony, mając już całkowicie niepodważalną pozycję na murawie:

2006/07: 24 mecze

2007/08: 33 mecze

2008/09: 28 meczów

2009/10: 38 meczów

2010/11: 35 meczów

2011/12: 37 meczów

2012/13: 34 mecze

2013/14: 33 mecze

A to tylko w samym Premier League, bo Evra miał to do siebie, że uwielbiał grać cały czas przez cały czas we wszystkich rozgrywkach. I do tego najczęściej na dobrym i równym poziomie. W swoim primie (okres 2009-2014) był najczęściej odbierający piłkę piłkarzem Manchesteru United:

2009/10: Evra (102)

2010/11: Evra (80)

2011/12: Evra (104)

2012/13: Rafael (87)

2013/14: Evra (79)

Idealnie wpisał się w kulturę i klimat tamtego Manchesteru United, który opierał swoją siłę na silnych charakterach i facetach, którzy oprócz tego, że świetnie grają w piłkę, to zwyczajnie razem tworzą jedność w szatni pod okiem Sir Alexa Fergusona, który swoją drogą uwielbiał swojego francuskiego podopiecznego.

– Jestem obdarzony dobrą pamięcią, ale Patrice Evra jest bezkonkurencyjny. To facet z mózgiem. Umie mówić w pięciu językach. W sytuacji, kiedy przychodził do nas jakiś zagraniczny piłkarz, posługujący się niestandardowym językiem, jego pomoc była nieoceniona. Jego ojciec był dyplomatą i to było widać – chwalił go wielki Sir Alex Ferguson.

1328983461_evra

No właśnie, Evra przy tym, że był wysokiej klasy zawodnikiem, miał bardzo duże znaczenie w szatni, gdzie dzięki swojej sympatycznej elokwencji stanowił rodzaj pomostu między obcokrajowcami i Anglikami.

***

To jest człowiek, który cały, ale to cały czas się szczerzy. Wiele trzeba było, żeby się zasępił. Wierzył chyba, że na uśmiechu nic nie może stracić – Mathieu Debuchy.

– To najfajniejszy facet, jakiego może spotkać w szatni. Umie opowiadać o tym, co sam robi, na każdym kroku zachwala klub, cały czas przypomina chłopakom, co należy do ich obowiązków i pokazuje, w jaki sposób powinni pracować. To aż miłe, że on jest zwyczajnie dobrym facetem. Inspirowało mnie patrzenie na jego podejście do świata. A to że przy tym wszystkim był jeszcze bardzo dobrym piłkarzem, i to jeszcze przez tak długi czas, to tylko wspaniały dodatek do jego osobowości – David Moyes.

– Nie lubię, kiedy piłkarze uderzają w patetyczne tony i opowiadają na wszystkie strony, jak to oni nie poświęcają się dla klubu, który uwielbiają. Ale Evra jest z tego wyłączony! Uwielbiałem czytać wszystko to, co mówił na temat swojej gry w United, bo to po prostu dokładnie, jeden do jednego, odpowiadało jego czynom. Wielki kompan i ciepły człowiek – Gary Neiville.

– To jest tak pomocny człowiek, że nie mam dla niego słów. Czujesz się, jakby był twoim starszym bratem, kumplem i mentorem w jednym. Kiedy potrzebujesz pomocy, zwróć się do Patrice’a, a na pewno dostaniesz odpowiednią pomoc. Kiedy masz doła i najchętniej siedziałbyś w domu, śmiejąc się ze śmiesznych filmików na Instagramie, ale nie chcesz robić tego sam, zadzwoń do Patrice’a, a spędzisz najlepszy czas w swoim życiu – Paul Pogba.

***

Można odnieść wrażenie, że cały świat kochał Patrice’a Evrę. Naprawdę. Gdzie nie poszukać, gdzie nie poszperać, gdzie się nie interesować, tam z sylwetki Francuza bije ciepło. Zwykły, równy facet. Słynna jest już jego urocza historia o wizycie na lunchu u Cristiano Ronaldo. Evra dostał od Portugalczyka zaproszenie. Ledwo widział na oczy po treningu. Był zmęczony, chciał odpocząć, ale skoro kolega zaprasza, to przecież nie mógł odmówić, prawda?

Nazajutrz grali mecz, więc liczył na relaks, odpoczynek, rozmowę, dobry posiłek, przybicie piątek i powrót do siebie. Ot, kolejna miła okazja do zintegrowania się z genialnym kolegą z drużyny.

A tu niespodzianka. Przyjechał. Patrzy. Na stole uboga sałatka i kawałki kurczaka. Kilka kęsów, Ronaldo wstaje od stołu i idzie pokopać piłkę. Evra wytrzeszcza oczy. Gość właśnie wrócił z treningu.

Dawaj, Patrick, pokopiemy na dwa kontakty.

Dobra, czemu nie, choć i tak to już szaleństwo.

Portugalczyk na tym nie kończy. Zaraz pompki, brzuszki, sauna, regeneracja, znowu piłka, jacuzzi, basen, pływanie, kolejne ćwiczenia. Francuz spuentował to tylko w swoim stylu: ”Kiedy kiedykolwiek dostaniecie zaproszenia na lunch z Ronaldo – nie wahajcie się, odmówcie”.

Innym razem przyznał się do narobienia w buty Gerarda Pique, ponieważ ten wcześniej spalił mu jego parę. Podobno przeszło mu to bez konsekwencji. No, jakby można było gniewać się na tego sympatycznego, uśmiechniętego żabojada. No, jak, przecież tak się nie da?

***

W czasie jego angielskiej przygody jedyną osobą, która wyraźnie go nie lubiła, był oczywiście Luis ”Wampir z Urugwaju” Suarez. Wówczas napastnik Liverpoolu uwielbiał w obrzydliwy sposób prowokować defensorów, z którymi przydarzało mu się mierzyć. To było jego paliwo, a jako że wymykał się klasycznej klasyfikacji boiskowej pozycji, to często w meczach z Manchesterem United wędrował na flankę pilnowaną przez Evrę. I panowie regularnie się ze sobą ścierali.

Poszło oczywiście o rasistowskie odzywki, które Suarez kierował do Evry. A to działało na niego, jak płachta na byka. Stąd niepodawanie sobie ręki, przepychanki, rewanże, szydercze uśmiechy, szturchańce, i to wszystko, co przeszło już do historii angielskiej piłki.

***

Evra został legendą Manchesteru United. To nie podlega żadnym wątpliwościom. Ale w pewnym momencie swojej kariery uznał, że przeniesie swoje talenty do Turynu.

Tam rozegrał dwa pełne sezony, dwukrotnie zdobył mistrzostwo i puchar Włoch, zagrał w finale Ligi Mistrzów, i – to chyba nikogo nie zdziwi – wszystkich w sobie rozkochał. Nawet mimo tego, że wyraźnie nie był już tak dobry, jak za swoich najlepszych lat w United.

– Przy nim młodzi piłkarze rośli. Zresztą nie tylko młodzi. Rośli też doświadczeni i ja też rosłem. Jak to wytłumaczyć? Ja nie umiem. Spytajcie jego samego – uśmiechał się Massimiliano Allegri.

W Turynie zagrał osiemdziesiąt dwa mecze i przeniósł się do Marsylii.

evra

***

– Grałem przeciw niemu dwa razy w meczach derbowych i po prostu się zakochałem. Udowodniał, że jest mistrzem na każdym kroku – ówczesny piłkarz Torino, Mateo Darmian.

***

Dwa ostatnie przystanki na drodze jego kariery to Marsylia i West Ham. Nie zapamięta ich dobrze. W pierwszym miejscu wywołał skandal, kiedy obrażany przez agresywnych kibiców klubu, kopnął jednego z nich i nie zamierzał za to przepraszać, a w West Hamie bezskutecznie próbował jeszcze przywrócić sobie zapach angielskich traw, aż w końcu zawiesił buty na kołku.

– Dużo rzeczy przydarzyło mi się po odejściu z Manchesteru United. W Juventusie zrozumiałem, co oznacza prawdziwe pojęcie katorżniczej pracy, w Marsylii i West Hamie, że nie będę grał wiecznie, ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do jednego – nikt nigdy nie powinien opuszczać Manchesteru United i kropka. Zawsze to będzie błąd – stwierdził już po zakończeniu kariery.

W obliczu jego wszystkich wyznań miłosnych – jakoś nas ta wypowiedź nie dziwi.

***

Ważnym etapem w jego karierze była też przygoda reprezentacyjna. Szczerze powieszawszy – średnio udana. Przez długie lata nie mógł przebić się do pierwszego składu. Na Euro 2008 nie popisał się w meczach z Holandią (1:4) i Włochami (0:2), dwa lata temu był w grupie sabotującej pracę Raymonda Domenecha na Mundialu 2010, skończonym odpadnięciem w grupie, potem trochę usunął się cień, wrócił do kadry, zrehabilitował się przyzwoitymi występami na kolejnym światowym czempionacie, żeby zamknąć wszystko srebrnym medalem na Euro 2016, gdzie grał wszystko od deski do deski, choć za mecz z Rumunią (2:1) spadła na niego ogromna krytyka.

I dziś jest utożsamiany z okresem w historii francuskiej piłki, kiedy roiło się od gwiazd, ale żaden trener nie był w stanie stworzyć drużyny na miarę sukcesu.

***

– Futbol jest jak piramida. Łatwo wejść na jej czubek, ale bardzo trudno się na nim utrzymać – Patrice Evra.

***

Aktualnie Patrice Evra może pozwolić sobie na wszystko. Może być, kim chce, może robić, co chce i może być szczęśliwy. Bo – jak sam zawsze podkreśla – kocha życie, jakim żyje. I to jest piękne.

Zobaczcie sobie próbkę jego specyficznego poczucia humoru.

Tak, jak Patrice Evra kocha świat, tak świat kocha Patrice’a Evrę.

JAN MAZUREK

Fot. Newspix

Opublikowane 08.01.2020 15:43 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020