Reklama

Nie panikujemy po odejściu Buksy

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

05 stycznia 2020, 18:28 • 7 min czytania 0 komentarzy

Jaki krajobraz panuje w Pogoni Szczecin po odejściu Adama Buksy? Czy była możliwość odrzucenia oferty New England Revolution i co to mówi o polskiej piłce? Czy Soufian Benyamina i Michalis Manias to wystarczająco, żeby załatać dziurę po polskim napastniku? Czy Pogoń ma problem z ofensywą? W co w Szczecinie mierzą przed rundą wiosenną i finałową? Na te i inne pytania odpowiada w rozmowie z nami dyrektor sportowy Pogoni Szczecin, Dariusz Adamczuk. Zapraszamy.

Nie panikujemy po odejściu Buksy

***

Piłkarze Pogoni do pracy wracają dopiero w przyszłym tygodniu, ale w gabinetach pionu sportowego pewnie wrze już od dłuższego czasu. 

Dział skautingu pracuje cały rok, choć w okresie świątecznym daliśmy sobie trochę odpocząć. Poza tym, nie da się ukryć, że cały czas jest co robić.

Trochę świąteczny spokój zaprzątnęły wam odejścia Adama Buksy i Ikera Guarrotxeny.

Reklama

Nie powiedziałbym, że jakoś specjalnie nas to dotknęło, choć oczywiście, nie ma na świecie ani jednego klubu, który spokojnie przeszedłby obok odejścia swojego najlepszego napastnika. To mały problem do rozwiązania. Natomiast w przypadku Ikera zdecydowała decyzja trenera i od dłuższego czasu byliśmy na to gotowi.

Na odejście Buksy nie byliście przygotowani?

Byliśmy przygotowani na jego odejście latem, dlatego wzięliśmy Maniasa, który wiosną ma sporo do udowodnienia. Myślę, że w nadchodzącej rundzie dostanie więcej szans i pokaże, że jest dobrym zawodnikiem.

Czyli ma się rozumieć, że transfer Buksy do USA można było przewidzieć i przygotować pod niego grunt, bo o tym, że lada moment nie będzie go w klubie wiedzieliście już od lata. 

Latem nie odszedł i pozostało tylko cieszyć się, że został z nami na kolejne osiemnaście meczów. Traktowaliśmy to jako bonus, który mógł tylko pomóc drużynie.

Kiedy ostatecznie zapadła klamka o jego transferze?

Reklama

Rozmowy z New England Revolution toczyliśmy już miesiąc przed ostatecznym ogłoszeniem transferu i już wtedy można było przypuszczać, że nie zostanie z nami na wiosnę.

A to w ogóle było możliwe czy około czteromilionowa kwota zamyka temat?

Proszę zapytać jakiegokolwiek prezesa polskiego klubu, czy byłby w stanie odrzucić taką ofertę od zagranicznego klubu. Na razie to niemożliwe. Żaden klub nie utrzyma tak wycenianego zawodnika. Tym bardziej, że Adam dostał w Stanach Zjednoczonych gwiazdorski kontrakt designated playera. Naprawdę chciałbym dożyć takiego dnia, kiedy na podobną propozycję transferową za mojego zawodnika odpowiem negatywnie. Żyjemy w Polsce, nie pracujemy w Premier League czy Serie A, gdzie kluby mogą pozwolić sobie na utrzymywanie swoich najlepszych zawodników, i musimy się z tym pogodzić. W takich warunkach bardzo ciężko buduje się drużynę. Gdyby zostawić u nas Kubę Piotrowskiego, Sebastiana Walukiewicza czy Adama Buksę, to myślę, że bylibyśmy faworytami do mistrzostwa Polski. Z drugiej strony takie życie i trzeba się z tym pogodzić.

Czyli odejście Buksy trochę wpisuje się w filozofię klubu o promowaniu i sprzedawaniu swoich najlepszych młodych zawodników?

To nie jest nasza filozofia. Chodzi nam głównie o to, żeby mieć pieniądze na sprawne funkcjonowanie klubu. Budowanie budżetu opiera się też na transferach z klubu, ale to nie może być fundament tego, co chce się zbudować. Najważniejsze jest rokroczne budowanie silnej drużyny, choć zdajemy sobie przy tym sprawę, że najlepsi zawodnicy będą odchodzić z Polski. I to niezależnie, czy będzie to Legia, czy będzie to Lech, czy będzie to Pogoń.

Co by się musiało stać, żeby zmienił się taki stan rzeczy?

Musiałby znaleźć się taki klub, który już ma stadion, już ma bazę, już ma mądry model i strukturę funkcjonowania, już stoi za nim kilka lat takiego działania, już ma mocne zabezpieczone finansowe i spokojnie może założyć, że nie musi zarabiać na sprzedawaniu swoich piłkarzy. Może kiedyś to się uda?

BELEK 20.01.2019 MECZ TOWARZYSKI: KORONA KIELCE - FERENCVAROSI TC 3:2 --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: KORONA KIELCE - FERENCVAROS BUDAPESZT 3:2 SLAWOMIR RAFALOWICZ DARIUSZ ADAMCZUK JAROSLAW MROCZEK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Macie bardzo prężnie działający dział skautingu, o który pisaliśmy kilka tygodni temu, który deklaruje, że macie listę 100-150 wyselekcjonowanych zawodników w razie potrzeby przeprowadzania transferów. Czy to już czas, żeby z tej listy korzystać?

Mieć listę, a przejść do działania, to dwie różne rzeczy. Lista daje wiedzę i obeznanie, ale poza tym absolutnie nic nie gwarantuje. Z tych kilkuset zawodników raptem dwadzieścia procent chce przyjść do Polski, a z tych dwudziestu procent jeszcze nie każdy od razu jest przekonany i w tym nasza rola. Dlatego też musimy mieć jasny i precyzyjnie określony cel sportowy i rozwoju, żeby mieć argumenty w przekonywaniu takich potencjalnych wzmocnień.

Pytam, bo taka lista brzmi ciekawie wobec potencjalnych wzmocnień ataku. Wiadomo, że perfekcyjnym rozwiązaniem byłoby sprowadzenie w miejsce Buksy jakiegoś Polaka. No, chyba, że wystarczy wam 29-letni Grek, czyli Manias.

Mówisz to ironicznie.

Nie, absolutnie, tylko stwierdziłem fakt. Bez drugiego dna.

W porządku, chciałbym mieć Polaka w składzie, tylko że naprawdę wielu rzeczy nie da się przewidzieć. Kiedy dwa lata temu wzięliśmy Adama Buksę, to też wielu było nieprzekonanych, co do słuszności tego transferu, a po czasie doskonale obronił się na boisku. Nie zawsze jest tak, jakby chciałoby się, żeby było. Na sukces musi złożyć się wiele czynników. Jakiego Polaka teraz możemy wziąć, żeby od razu wskoczył na poziom Buksy? Może Niezgodę? (śmiech)

To oczywiście niemożliwe.

Jeżeli myślimy o polskich zawodnikach, to trzeba ich samemu zbudować w klubie na wzór historii Buksy.

Nie boicie się, że zostając z samym Maniasem, który zagrał trochę powyżej 300 minut w Ekstraklasie i nie strzelił na razie żadnego gola w lidze, i również niedysponującym zdobyczami statystycznymi, Soufianem Benyaminem, zaraz może okazać się, że w ataku jest wielka dziura, której nie da się załatać?

Nie jest powiedziane, że tylko z nimi zostaniemy. Okienko transferowe trwa dopiero pięć dni.

Czyli mamy rozumieć, że szukacie wzmocnień na pozycji napastnika. 

Podchodzimy do tego spokojnie. Mamy dużo czasu. Okienko jest otwarte do 28 lutego.

adam

Rozmawiał pan z Kostą Runjaiciem o konieczności transferów?

Kosta jest na wakacjach i wraca do klubu dopiero wraz z początkiem przygotowań. Nie zaprzątałem mu tym głowy.

Ale na pewno dochodziło do pana, że na konferencjach prasowych delikatnie sugerował, że będzie potrzebował paru wzmocnień, żeby wiosną walczyć o najwyższe cele.

Pogoń Szczecin ma jeszcze akademię.

Czyli wprowadzanie wychowanków to priorytet?

Muszę patrzeć przyszłościowo. Po zakończeniu sezonu z wieku młodzieżowca wyjdą Kowalczyk i Listkowski, więc przydałby się ktoś solidny, kto wejdzie w ich buty.

Są już jacyś następcy na oko?

Mamy silną akademię, więc są i powoli zaczną dostawać poważniejsze szanse w seniorach.

W Szczecinie nie mówi się głośno o celach mistrzowskich?

Nie, dlaczego? Byłem mistrzem Szkocji i chciałbym, że Pogoń została mistrzem Polski, ale spokojnie, nie ma co się odpalać. Nikt nie przewidywał, że będziemy na trzecim miejscu po rundzie jesiennej, a przecież mogło być jeszcze lepiej. Na razie odszedł jeden ważny zawodnik, teraz do treningów wraca Mariusz Malec, w okolicach marca Kamil Drygas powinien być coraz bliżej pierwszej drużyny. Nie dramatyzujmy.

Aczkolwiek macie ewidentny problem z ofensywną. Tylko trzy drużyny w lidze strzelają mniej niż Pogoń.

Ale przy tym nikt nie stracił mniej bramek od nas. Zawsze są dwie strony medalu. Rok temu strzeliliśmy 57 bramek, a straciliśmy 54, wszyscy mówili, że mamy dziurawą obronę, a dziś jest zupełnie inaczej. Mocne zespoły buduje się od tyłu. Nie było przecież tak, że Adam strzelił 20 goli w 18 meczach i teraz odchodzi. Strzelił pięć bramek z gry i dwie z karnego.

Ale dołożył do tego cztery asysty.

Jasne, nie ukrywamy tego, że był czołową postacią drużyny i bardzo cieszyliśmy się, że został z nami na rundę jesienną. Sprzedając go musieliśmy patrzeć na przyszłość klubu.

Część pieniędzy ze sprzedaży Buksy zostanie przeznaczone na transfery?

Na​ końcu takie decyzje, zawsze w oparciu o budżet i obecną sytuację finansową, podejmuje zarząd. Okienko dopiero się otworzyło i wiele może się wydarzyć. Będziemy o tym rozmawiać, zresztą zawsze to robimy.

Leżałoby to w pana interesie.

Jestem pracownikiem klubu, podporządkowuje się władzom klubu, choć oczywiście moim zadaniem jest, żeby pierwsza drużyna i akademia wyglądały, jak najlepiej. Im więcej pieniędzy dostajemy na funkcjonowanie tych dwóch sektorów, tym łatwiej nam się rozwijać. Ale wspominałem już w jakich warunkach funkcjonujemy i na razie tego przeskoczyć się nie da.

Czyli nie ma paniki po utracie napastnika, który strzelił wszystkie bramki ze szpicy w minionym roku. 

Strzelał wszystkie, bo najwięcej grał i zasłużył sobie na ten transfer, który przebiegł z obopólną korzyścią i dla Adama, i dla Pogoni. Nie panikujemy. Absolutnie.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. Fotopyk

 

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...