post Avatar

Opublikowane 13.12.2019 11:06 przez

redakcja

10 przegranych meczów z rzędu. 11 spotkań bez wygranej. No, z formą Wisły Kraków nie jest najlepiej i mowa tu o sporych rozmiarów eufemizmie, coś w stylu: pięknie, synek, namalowałaś tego bałwanka, szkoda, że jest czarny, kwadratowy i zamiast marchewki ma łopatę wbitą w głowę, ale i tak cię kocham. Natomiast jakkolwiek marne to pocieszenie, nie jest Wisła pierwsza i nie jest ostatnia, która w taki wir dostawania po łbie wpadła, dość powiedzieć, że i w tym sezonie przez pewien czas ŁKS miał pomysł przegrywania wszystkiego jak leci. W każdym razie: jak na takie serie reagują piłkarze, jak trenerzy, co mówi o tym psychologia, ponieważ w podobnym momencie mental odgrywa niebanalną rolę? My nie wiemy, bo w piłce ani nie wygrywaliśmy, ani nie przegrywaliśmy. Można się rozejść, cześć.

Tak naprawdę zapytaliśmy tych, co wiedzą.

Na początek chwila statystyk. Wisła Kraków do rekordu Ekstraklasy ma jeszcze trochę, ten od około dwudziestu lat dzierży Dyskobolia. Klub budowany przez Zbigniewa Drzymałę pokusił się o 17 porażek z rzędu, które rozłożył na dwa sezony. Najpierw wiosną rozgrywek 97/98 było dziewięć oklepów z rzędu, potem za sprawą naturalnej banicji Dyskobolia nie grała na najwyższym poziomie, ale gdy wróciła, przywitała się z ligą ośmioma porażkami bez przerwy na nawet remis.

Ryszard Rybak (wcześniej zdobywca Pucharu Polski z Lechem), z którym pogadaliśmy, poniekąd dołożył się do porażek w tym pierwszym okresie.

– Trudno jest porównać Groclin do Wisły Kraków. Wisła ma bagaż historii, doświadczenia, sukcesów. A ja trafiłem do Grodziska, który grał w trzeciej lidze i w ciągu dwóch lat zrobiliśmy awans do Ekstraklasy. Nie było problemów finansowych, to wszystko fajnie funkcjonowało. Kłopot był inny. Ten zespół powstał na zasadzie poskładania wiekowych piłkarzy, którzy grali w niższych ligach albo wrócili zza granicy. Myśmy tą wiekową drużyną weszli do Ekstraklasy, po rundzie jesiennej mieli 21 punktów i byliśmy zespołem, który mógł się spokojnie utrzymać. Natomiast w gazetach pisano o nas per „zespół emerytów”. We Włoszech na Buffona się patrzy z szacunkiem, a w Polsce to były czasy, kiedy wytykano wiek. Z kolei Drzymała dbał o wizerunek firmy i mimo że cieszył się z pobytu w lidze, to nie podobało mu się, że o Groclinie nie pisze się dobrze, tylko przedstawia się go właśnie jako drużynę emerytów. Zimą doszedł do wniosku, że musi ten zespół odmłodzić. Finał był taki, że ta drużyna wiosną mimo przebłysków, jak wygrane z Legią i Widzewem, grała poniżej oczekiwań.

Rzeczywiście: na moment przed rozpoczęciem fatalnej serii, sytuacja drużyny nie była tragiczna.

dyskobolia97

Drużyna okupowała czternaste miejsce, pierwsze bezpieczne i można było spokojnie myśleć o utrzymaniu. Niestety wszystko siadło, Dyskobolia przegrywała każdy kolejny mecz.

Rybak wspomina: – To było na tej zasadzie, że Drzymała uczył się Ekstraklasy. Można o nim wówczas mówić jako o pojętnym uczniu, który natychmiast wyciągał wnioski, ale jednak o uczniu. I jak zimą zespół został odmłodzony, ta drużyna nie grała, to były naciski, żebyśmy się wzięli za siebie. Natomiast w połowie rundy Drzymała się pogodził, że zespół spadnie z ligi, ale już wtedy miał plan na powrót, mimo szans na utrzymanie. Żył budowaniem nowego zespołu, przyjął spadek do wiadomości, miał trenera na następny sezon, miał pomysł na nowych zawodników. Tak więc ten spadek odbywał się na innych zasadach. Warto bowiem podkreślić, że w klubie było płacone od początku do samego końca, więc to była inna sytuacja niż w późniejszych czy wcześniejszych przypadkach, jak z ŁKS-em czy teraz Wisłą. W składzie wychodziło po trzech-czterech juniorów, wielu zawodników wiedziało, że odchodzi, drużyna pogodziła się ze spadkiem. Wszyscy wiedzieli, że w czerwcu nastąpią zmiany. Kluczowa była zima. Ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że prezes mnie zimą zawołał, stwierdził, że dostanę wszystkie pieniądze, ale że chce, bym pomagał już bardziej jako drugi trener. Miałem ćwiczyć, ale tylko po to, gdyby doszło do jakiejś skrajnej sytuacji i musiałbym grać. Cóż, próbowano na siłę odmłodzić zespół, by Drzymała nie czytał o tym zespole emerytów.

Natomiast sam Rybak do właściciela pretensji nie ma. Mówi: – W wieku 38 lat grać w pomocy to nie jest oczywistość. Ja nie mogę mieć żalu, że Drzymała pozwolił mi w takim wieku zarobić i grać na poziomie Ekstraklasy. Bezczelnością z mojej strony byłoby, gdyby narzekał, że w bardzo grzeczny sposób mi powiedział, bym zajął się trenerką i grał tylko w przypadku potrzeby. Zachował się w porządku. Nie stwierdził w grudniu, że mam brać torbę i mnie żegna. Był w tym elegancki i mam za to do niego szacunek. Natomiast oczywiście mieliśmy niedosyt, bo gdyby to zostało po staremu i gdyby mądrze ściągano młodszych zawodników, moglibyśmy powalczyć. Niestety Groclin nie brał młodych piłkarzy z poziomu ówczesnej pierwszej i drugiej ligi. Oni nie mieli umiejętności, by utrzymać drużynę.

POZNAN 20.10.2009 LECH POZNAN OLDBOYS - CONCORDIA MUROWANA GOSLINA PUCHAR POLSKI NA SZCZEBLU OKREGU POZNANSKIEGO WZPN N/Z: RYSZARD RYBAK MACIEJ OPALA / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Natomiast z czasów najnowszych ciekawy jest przypadek Zawiszy Bydgoszcz. Radosław Osuch wymyślił sobie przy okazji sezonu 14/15, że zespół poprowadzi Jorge Paixao. Sporo już znaczył w naszym futbolu Marco, Flavio jeszcze mniej, ale widać było, iż pojęcie ma, no to jakby nie mógł dać rady trener Paixao.

Jasne, trochę strzelamy z tą logiką, ale podejrzewamy, że nie kulą w płot.

W każdym razie: magik z Portugalii nie dał rady. Zawisza zaczął nieźle, od wygranej 2:0, ale potem dostawał w ryj od każdego, kończąc rządy Paixao na sześciu porażkach z rzędu. Magik nie kupił piłkarzy. Drygas wspominał na naszych łamach: – Nie mam z nim dobrych wspomnień, bo to nie był moim zdaniem dobry trener. Treningi… Bardzo dużo chciał, aż przesadził, bo ćwiczyliśmy trzy razy dziennie, tamto lato było upalne, a on nas zajeżdżał. Nie wyszło mu. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, Hermes dogadywał się z nim po portugalsku. Mówiliśmy mu, że za mocno i tak dalej, ale to do niego nie docierało, miał swoje wizje. Uznał, że tak nas przygotuje i będziemy gryźć trawę, ale nie udało się.

Przyszedł za niego Mariusz Rumak, świeżo po zwolnieniu z Lecha Poznań i starał się ratować ten bajzel.

Dziś wspomina: – W Zawiszy zastałem szatnię mocno podzieloną. Było wielu obcokrajowców i piłkarzy z różnych kultur, a to w pierwszym etapie było problemem zespołu. Poza tym zawodników było dużo, około trzydziestu. Na początku musiałem więc podjąć decyzję o ograniczeniu kadry, zdecydować, którzy zawodnicy będą wartością dodaną, a z których trzeba zrezygnować. Jeżeli jest aż tak duża kadra, to nie tylko wszyscy nie grają, ale też są piłkarze poza osiemnastką meczową i to z coachingowego punktu widzenia jest bardzo trudne – w tym momencie, kiedy nie ma wyników – by zbudować spójność zespołu. Nigdy nie jest to łatwe, ale tym bardziej, gdy piłkarze są daleko od gry. I też nie jest kluczem to, by odsuwać piłkarzy od zespołu, bo jestem daleki od tego i nigdy tego nie robiłem. Jak się rozstaję z piłkarzem, to on musi opuścić klub. Tak jest na całym świecie. Przesuwanie do rezerw nigdy nie jest dobre. Zawodnik podpisał kontrakt i chce go wypełnić, a jeśli nie daje rady, nie chodzi o to, by go ukarać. Po prostu trzeba dać mu opcję na przykład rozwiązania kontraktu i poszukania miejsca, gdzie indziej, ponieważ on może w jednym środowisku się nie odnaleźć, a w drugim tak. Nie chodzi o to, że ci piłkarze są źli, tylko w danym momencie trener musi podejmować decyzje i powiedzieć twardo, że to może nie jest moment na współpracę.

Cóż, jak uderza się do sześciu z dziewczyn z rzędu i sześć odmawia, to trudno być pewnym przy podejściu numer siedem. Podobnie jest z piłkarzami i meczami, więc jak wspomina Rumak, nie było innej opcji, jak pracować właśnie nad tym elementem. Tak w Zawiszy, jak i swoją drogą później w Śląsku.

– Kolejnym krokiem jest praca nad pewnością siebie piłkarzy, bo gdy przychodzisz do zespołu, który ma problemy, jest to najważniejszy cel szkoleniowy. Pamiętam, że gdy przychodziłem do Śląska, który był na 15. miejscu w lidze jedenaście kolejek przed końcem, to nie trudno było sobie wyobrazić, jakie myśli mieli wówczas ci dobrzy piłkarze. Zaczęliśmy od tego, by nadać im pewności siebie, a zespół zdobywa ją wtedy, gdy nie przegrywa. Przegraliśmy tylko jeden mecz z 11 i skończyliśmy na 9. miejscu. Na początek zremisuj, nie strać bramki, dopiero później są kolejne kroki. Już nawet nie mówię o rozmowach z zawodnikami, które są podstawą pracy. Piłkarze w takich chwilach nie chcą podejmować ryzyka na boisku, bo obawiają się kolejnej porażki. W związku z czym, uproszczenie gry i wyjście od podstaw, od defensywy, jest kluczem. W defensywie nie podejmuje się ryzyka – wystarczy być rzetelnym. Na początku trzeba wyjść od obrony, od prostoty w ataku, stałych fragmentów gry, bo też błąd popełniony w polu karnym przeciwnika nie kosztuje cię nic. Prosty sposób przejścia pod pole karne przeciwnika wydaje się takim środkiem, który może przynieść korzyść – mówi Rumak.

Natomiast nie ma co kryć, z Zawiszą łatwo nie było. Mimo podjętych prób, zespół kończył rundę w beznadziejnej sytuacji, oczywiście, że na ostatnim miejscu, ale i ze stratą 12 punktów do bezpiecznej strefy, co mimo podziału punktów jawiło się jako dramat.

zawisza

Rumak natomiast tłumaczy: – Nie myślałem w kategoriach, że pierwszą rundę w Zawiszy muszę spisać na straty, tylko w takich, by zdobyć jak największą liczbę punktów. Nie działaliśmy na zasadzie „dogrania”. Oczywiście po drodze były różne zdarzenia, na przykład Michał Masłowski złamał palec, a to był najlepszy piłkarz, ale tak to jest w piłce. Nie jesteś w stanie niczego do końca przewidzieć.

I cóż, po przerwie zimowej i kilku solidnych wzmocnieniach, Zawisza odpalił. Gdyby brać pod uwagę tylko rundę wiosenną, zespół Rumaka zająłby w lidze dobre szóste miejsce, z ledwie jednym oczkiem straty do podium. No, ale w piłce cudów nie ma, trzeba było doliczyć jesień i Zawisza pożegnał się z ligą.

– W Zawiszy zabrakło czasu. Przebudowując zespół i dając mu określoną strukturę mentalną i sportową, mieliśmy mało meczów do punktowania. Jakbyśmy zliczyli drugą rundę, to bylibyśmy pewnie w pierwszej ósemce. Problem został zdiagnozowany wcześniej, ale nie mogliśmy zrobić ruchów jesienią, bo byliśmy po okienku transferowym. Mogliśmy z kimś rozwiązać kontrakt i w jego miejsce wziąć kogoś bez umowy, tak też robiliśmy, ale wiadomo, że tacy piłkarze wówczas są pod formą. Pamiętam, że przyszedł Luka Marić, który później grał wszystkie mecze, ale nie był gotowy, by grać jesienią. Wiosna była zupełnie inna, ale zabrakło czasu, jednego-dwóch meczów, żeby wyjść ze strefy spadkowej, a mieliśmy przecież serię sześciu wygranych spotkań z rzędu – wspomina Rumak.

NIECIECZA 05.08.2017 MECZ 4. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18: BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LEGIA WARSAW MARIUSZ RUMAK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Inną ciekawą historią z bieżącej dekady ligowej jest przypadek Podbeskidzia. Górale po zamieszeniu na linii oni-Lechia-Ruch osunęli się w tabeli na dziewiąte miejsce, mimo że przez chwilę mogli się cieszyć z grupy mistrzowskiej. To z pewnością cholernie bolało, natomiast nic nie zwiastowało aż takiej katastrofy. Siedem punktów przewagi nad Górnikiem Łęczna – wydawałoby się przewaga nie do roztrwonienia.

gorole

A jednak.

Marek Sokołowski opowiada: – Było widać rozczarowanie w zespole. Mieliśmy ósemkę przez jeden dzień, po jej stracie zespół się trochę rozkleił, ale też czuł, że jedno zwycięstwo właściwie wystarcza nam do utrzymania. Graliśmy całkiem nieźle, pamiętam, że przed podziałem na grupy grając z Bruk-Betem, potrafiliśmy mu strzelić drugą bramkę nawet w dziesiątkę. Zespół był wówczas psychicznie mocny, wiedział, czego chce, ale do czasu. Potem to, co się wydarzyło, aż trudno wytłumaczyć. Według mojej oceny myśleliśmy: a, ten następny mecz, to na pewno wygramy. Nie myśleliśmy o pierwszych porażkach, raczej panowało przekonanie, że zaraz jest mecz u siebie i na pewno zrobimy trzy punkty, co da utrzymanie. Tak nie było. Gdy zostały dwa-trzy mecze do końca to zwaliło nam się wszystko na łeb i trudno było się podnieść. Trener Podoliński starał się nas pobudzać, natomiast nie wprowadzał czegoś nowego do taktyki i treningu, raczej postawił na wyjścia integracyjne, by wyczyścić nam głowy. A pewnym momencie tej rundy spadkowej głowy były aż zbytnio wyczyszczone.

Podbeskidzie na siedem meczów przegrało sześć.

Sokołowski kontynuuje: – Gdy już pojawiła się realna groźba spadku, to nogi nas przestały nieść. Pamiętam, że pauzowałem w meczu z Koroną, kiedy był remis i z Jagiellonią, która była w kryzysie. Długo prowadziliśmy 2:1, ale Jagiellonia strzeliła nam bramkę na 2:2 za sprawą Vassiljeva. Zubas bronił dobrze całą rundę, a tutaj z 30. metrów puścił między rękami. Remis byłby jeszcze niezły, tyle że w 93. minucie po nieporozumieniu walnęli nam na 3:2. Wtedy było już wiadomo, że drużyna jest odcięta od wszystkiego. Tym meczem. W szatni była burza, prawie rękoczyny. Starałem się to tonować, bo mieliśmy jeszcze jakąś szansę, ale było gorąco. Frustracja narastała, zespół był rozbity, trudno go było zmotywować i scalić. Ten remis z Koroną, pojechaliśmy na Łęczną, musieliśmy wygrać, a dostaliśmy piątkę. Potem z Wisłą zagraliśmy o pietruszkę. W takich sytuacjach piłkarz nie czuje się dobrze, wszystko robi w nerwach i na żyle. Ja wtedy byłem najbardziej doświadczony, może mnie zabrakło za kartki, żeby jako lider potrafić coś wymusić, zagrać na czas, utrzymać się przy piłce. Trener Probierz mówił wtedy, że szkoda dla nas, że nie mogłem wystąpić, nie dlatego, bo byłem super piłkarzem, ale z powodów, o których mówię. Aut, wymuszenie, gra na przeczekanie, jak jest dobry wynik.

Podbeskidzie spadło. Można powiedzieć, że Marek Sokołowski i spółka nie oszukali w końcu przeznaczenia, bo na jesień 12/13 wygrali jeden mecz, trzy zremisowali, resztę przegrali, a i tak jakoś pozostali w lidze. – Czuliśmy wtedy ogromną niemoc, każdy chciał, żeby runda się skończyła. Gdyby trwała jeszcze 10 meczów, to 10 byśmy przegrali. To, że się potem utrzymaliśmy, to jakiś cud nad Wisłą.

KIELCE 03.10.2015 MECZ 11. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: KORONA KIELCE - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA 0:0 MAREK SOKOLOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Każdy przypadek gorszej serii jest więc inny, każdy ma inne podłoże, ale pewne cechy wspólne można znaleźć.

Rybak wskazuje na podobny schemat relacji w szatni: – Gdy zaczyna się robić gorąco, to pierwszy odruch jest najprostszy: trener zaczyna szukać winy u zawodników, a zawodnicy u trenera. W zespole robią się grupy, że zły trening, złe zmiany, zła taktyka, a trener mówi, że za małe zaangażowanie w meczu. Wtedy jest pierwszy kryzys. Nie głośny, ale za plecami zaczyna się szukanie winnych. I teraz jest kwestia czy zespół wchodzi na właściwe tory i temat jest wyciszony, czy on eskaluje i wtedy w pierwszej kolejności jest najłatwiej zmienić trenera.

Były piłkarz Dyskobolii i Lecha dodaje, że w takim momencie nie pomagają cuda jak na przykład u Wojciechowskiego, który – akurat bez większego powodu – zamrażał premie czy pensje. – To są chwyty poniżej pasa. Takiemu prezesowi jak Wojciechowski wydawało się, że on płaci i decyduje, ale w oczach piłkarzy się ośmieszał. Nie można podpisać umowy z zawodnikiem i potem ją łamać, bo ja jestem pan. A on tak funkcjonował. Tak nie można działać, tych prezesów w tym stylu było kilku, musieliśmy przez to przejść, ale myślę, że czasy takich ludzi minęły albo szybko nie wrócą.

A co ze zmianą trenera i efektem nowej miotły? Za tym musi iść konkret.

Sokołowski: – Musi być bodziec z zewnątrz. Taki trener Michniewicz w Podbeskidziu nie był zły, ale potrzebowaliśmy wstrząsu. Zmienił go Ojrzyński, a wszyscy wiemy, jak on pracuje. Wojsko, krzyk, motywacja, cechy wolicjonalne na najwyższym poziomie. To nam pasowało i czuliśmy się fajnie. Wiele się rozbija o charyzmę. Trener do ratowania musi być wojownikiem, bo z dołku można wyjść na entuzjazmie. Jeśli jednak przyjdzie szkoleniowiec, który impulsu nie da, drużyna od razu myśli, że nowy jest słabszy niż stary. Nowy musi mieć diametralnie inne metody, żeby to zadziałało.

Rybak: – Zmiana trenera na pewno powoduje efekt pierwszego wstrząsu. Zawsze jest ryzyko, bo może przyjść nowy trener i za nim dwa-trzy zwycięstwa, a wtedy jest okej, ale jak nie, to co wtedy? Też często działacze popełniają taki błąd, że robią zmianę tylko dla wstrząsu, a zapominają o tym, że trenera bierze się na dłuższy czas. Trzeba wziąć szkoleniowca, który będzie na pierwszy etap, ale też ma pomysł i wizję na dwa-trzy lata.

Nie ma więc wątpliwości, że w takiej sytuacji kryzysu wiele rozbija się o sferę psychiczną, którą trzeba poprawić, by można było mówić o sukcesie.

Rybak dodaje jeszcze: – Psychika w piłce odgrywa ważną rolę i jeżeli zawodnik przegrywa, to gubi pewność siebie. Przychodzi zła passa i bardzo ważne jest, żeby jak najszybciej ją przełamać, bo z meczu na mecz jest coraz ciężej. Ty trafiasz w słupek, marnujesz setki, a przeciwnik jakoś trafia i załamujesz ręce.

Daria Abramowicz, psycholog sportu, zauważa: – Kiedy niepowodzenia pojawiają się pojedynczo, bez wątpienia zazwyczaj mniejszych kosztów wymaga przygotowanie się do kolejnego meczu i tak zwanego nastawienie na zadanie – kolejne do wykonania. Gdy porażki pojawiają się seriami, wówczas sportowcy często zaczynają zadawać sobie pytania o swoją skuteczność, kwestionują własną dyspozycję czy efektywność działania zespołu. Tego typu bodźce niewątpliwie naruszają poczucie skuteczności, mogą też sprzyjać „wycofywaniu się” właśnie w kontekście podejmowania ryzyka. Z kolei zmiana trenera często wywołuje pewien powiew świeżości. Pojawia się nowa, a przede wszystkim inna „energia”, inne formy komunikacji czy narzędzia pracy. Często zawodnicy otrzymujący takie nowe bodźce czują się lepiej i krótkotrwale poprawia się poczucie skuteczności. Ważnym jest jednak, aby pracować długofalowo nad budowaniem skutecznego zespołu posiadającego wysoki poziom wiary sportowej. Poza tym zdecydowanie zachęcam do budowania poczucia skuteczności zawodnika czy zespołu w oparciu o zasoby i konstruktywne nastawienie na realizację zadań. Zasada tak zwanego kija i marchewki w zdecydowanej większości przypadków działa krótkoterminowo i nie sprzyja rozwojowi w dłuższej perspektywie. Przede wszystkim, warto starać się zidentyfikować przyczyny i źródła niepowodzeń i w sposób konstruktywny nad nimi pracować.

*

No dobrze, a jak ci, którzy mierzyli się z kryzysem, widzą kryzys Wisły?

Rumak: – Ja jestem przekonany, że Wisła może się utrzymać, bo tam są dobrzy piłkarze. Zespół ma też doświadczenie takich zawodników jak Błaszczykowski, Wasilewski, Brożek. Oczywiście, trzeba pamiętać, że oni mają swój wiek i to jest kwestia szczęścia, organizacji, żeby to zagrało. Mi się podobało, jak Wisła funkcjonowała w zeszłym sezonie przy podobnym układzie ludzkim i moim zdaniem ci piłkarze są w stanie dźwignąć szatnię. Dzisiaj mówimy o tym, że oni po 10 porażkach są przybici. Pewnie, że są, ale przeszli tyle w piłce, że mogą wewnętrznie odnaleźć taki feeling i przekazać go reszcie zespołu. Według mnie więc Wisła jest w stanie się obronić, utrzymać i mocno jej kibicuję, bo to jest uznana marka na rynku i Ekstraklasa bardzo dużo by straciła, gdyby Wisła spadła.

Sokołowski z kolei nie przesądza, ale zauważa coś innego: – Moje spostrzeżenie jest takie, że Wisła straciła serce w postaci Sobola. On był gościem, który z nimi niedawno siedział pod prysznicem i mógł się tam zmieniać trener, przyjść jakikolwiek, ale jakby tam siedział Sobol, on by to pociągnął. Wisła Płock była w marazmie i było widać jego rękę. Przyszedł gość z autorytetem i charyzmą, a to jest najważniejsze.

*

Tak czy tak być może przypadek Wisły jest z tych kilku powyższych i najtrudniejszy. Punktowo wygląda to dramatycznie, finansowo bez szału, bodziec w postaci zmiany trenera na razie nie zadziałał.

Dyskobolia, Zawisza, Podbeskidzie ostatecznie nie napisały happy endu. Czy zrobi to więc Wisła?

PAWEŁ PACZUL

Fot. Newspix & FotoPyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Blogi i felietony
01.04.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

A czy jak mam 17 lat i 8 miesięcy, to mogę wyrzucić śmieci? A czy jeśli jadę do pracy okrężną drogą, żeby nabić endomondo na rowerze, to grozi mi mandat? A czy można iść kopnąć piłkę na podwórku pomiędzy blokami? A czy kopnąć do dziecka, które stoi trzy metry dalej? A czy mogę skoczyć na […]
01.04.2020
Bukmacherka
01.04.2020

Hokej bez ryzyka? Obstawiaj ligę białoruską w Milenium!

Powraca promocja „Na Luzie i Bez Ryzyka” u legalnego bukmachera Milenium! Dzięki niej czwarty mecz finału mistrzostw Białorusi w hokeju obstawimy bez ryzyka! Gracze, którzy zdecydują się postawić na to spotkanie, mogą zyskać 25 zł zwrotu, w przypadku pudła!  No dobra, a jak dokładnie działa promocja oferowana przez Milenium? Nie ma w tym nic trudnego. […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jak nie zarządzać klubem? Trzecioligowiec na skraju upadłości

Kluby piłkarskie lada moment wpadną w tarapaty. Nie wszystkie, ale większość pewnie tak, zwłaszcza w Polsce. Które z nich znajdą się w bardzo słabej sytuacji? Na przykład te, które grają w niższych ligach i mają skromne budżety, bez miejsca na cięcia. A które znajdą się w sytuacji najgorszej? Te, w których problemy zaczęły się jeszcze […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

Jedyny cukrzyk w reprezentacji Anglii. Historia Gary’ego Mabbutta

Jako siedemnastolatek został zdiagnozowany z cukrzycą. Przez szesnaście lat kariery przeszedł szesnaście operacji. Dwa razy miał złamaną nogę, a jego powietrzne starcie z Justinem Fashanu mogło się dla niego skończyć nawet utratą wzroku. Chciał go z Tottenhamu wyciągnąć George Graham, marzył o nim Kenny Dalglish czy sir Alex Ferguson. Nie dał się skusić żadnemu z nich. W […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego loga, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020
Hiszpania
31.03.2020

W Barcelonie kryzys podczas kryzysu. O co chodziło?

W Barcelonie wiosny bywają gorące. Pogoda to jedno, piłka to drugie. Nie dość, że śródziemnomorski klimat sprzyja przyjemnej aurze, to jeszcze na wiosnę piłkarze Dumy Katalonii rok w rok, od wielu lat, rozgrywają najważniejsze mecze i zdobywają najważniejsze trofea. Jakoś w tym marcowym okresie zazwyczaj to wszystko się rozpoczyna. Tym razem też jest gorąco, ale […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

QUIZ. Kto zasiedział się w Ekstraklasie?

Kilka dni temu spodobał wam się quiz, w którym musieliście wymienić obcokrajowców z największą liczbą goli w Ekstraklasie, więc dziś postanowiliśmy pójść krok dalej. Tym razem waszym zadaniem jest wymienienie zagranicznych graczy, którzy w naszej lidze zagrali przynajmniej 100 razy. Jasne, zazwyczaj było tak, że jeśli ktoś był dobry, to szybko stąd czmychał, ale trochę […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„W Siedlcach mówiono, że jest dziwny. A on po prostu więcej trenował”

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Kondycja zamknięta w areszcie domowym

Wracamy do gry! Liga startuje! Otwórzmy stadiony, wypełnijmy trybuny i zacznijmy igrzyska. Ale zaraz. Możemy? Tak bez przygotowania? Nawet nie z marszu, a prosto z kanapy? Słyszymy coraz to nowsze terminy powrotu do gry w piłkę i choć wiemy, że ci, którzy podają daty w promieniu najbliższych kilku tygodni mocno fantazjują, to zadajemy jedno pytanie. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„Odpowiadam na wszystkie kłamstwa”, czyli Kaszowski odpowiada na list Kałuży

Dzieje się w Gliwicach. Ustalmy chronologię.  26 marca, czwartek – dostajemy informację, że Piast zwalnia część pracowników działu administracyjnego, a w tym nazywanego legendą klubu Jarosława Kaszowskiego.  28 marca, sobota – publikujemy wywiad z Jarosławem Kaszowskim, w którym przedstawia szczegóły zwolnienia z Piasta i ostro krytykuje władze klubu – „Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy […]
31.03.2020