Jeden gol, dwie czerwone kartki. Cieszyć się też trzeba umieć!

redakcja

Autor:redakcja

27 listopada 2019, 13:28 • 2 min czytania

Reklama
Jeden gol, dwie czerwone kartki. Cieszyć się też trzeba umieć!

Zawsze fajnie jest strzelić bramkę, ale też wpakowanie piłki do siatki nie czyni ze strzelca nadczłowieka, który nagle może wszystko i też wszystko mu się upiecze, bo przecież strzeliłeś, to śmiało, zabierz mi żonę, dom, samochód i gitarę. No, ale zawodnicy czasem w euforii o tym zapominają, a dwaj panowie z Brugii we wczorajszym spotkaniu z Galatasaray przeszli samych siebie.

92. minuta. Brugia przegrywa z Galatą 0:1, a ma o co grać, bo w przypadku remisu zatrzymuje trzecie miejsce w grupie, porażka zrzuca ją pozycję niżej, która nie gwarantuje przecież nawet Ligi Europy. W końcu jednak Diatta biegnie wzdłuż pola karnego, uderza po długim rogu i wpada. 1:1. Szał, radość, euforia i… głupota.

Senegalczyk bowiem miał już na koncie żółtą kartkę, ale w tym wszystkim o tym zapomniał i zdjął koszulkę. Sędzia nie miał litości, gol był ładny, natomiast przepisy to przepisy, trzeba było Diattę ukarać i tak też się stało, zobaczył drugi żółty kartonik i poszedł do szatni jeszcze przed wszystkimi.

Powiecie, że to nic szczególnego, futbol pamięta już takie historie i tak, rzeczywiście, ale… nie tylko Diatta wyleciał z boiska. Otóż Mata, nie, nie ten, Clinton Mukoni Mata Pedro Lourenco, również pożegnał się z murawą chwilę po wyrównaniu. Otóż chłopak wymyślił sobie, że kop wymierzony chorągiewce w ramach radości będzie zasadny, nie zwróci uwagi sędziego, ba, może pan z gwizdkiem jeszcze pogratuluje. Niestety nic nie poszło zgodnie z planem, Mata zobaczył żółtko, a że też miał już wcześniej jedno na koncie… Sami rozumiecie.

Reklama

No, absurd totalny, nagromadzenie głupoty w tak przekonujący sposób, że wszelkie pomiary wypierdzieliło poza skalę. Dobrze, że to była sama końcówka spotkania, bo przecież gdyby Brugia miała się bronić w dziewiątkę na przykład kwadrans i dostała bramkę, nie chcielibyśmy być w skórze obu panów. Ostatecznie gospodarzom nic nie wpadło, ale i tak sam fakt, że Diatta z Matą dopuścili do takiej sytuacji, nie świadczy o nich najlepiej.

Ponadto obaj nie zagrają w ostatniej kolejce, bo przepisy rozgrywek stanowią, że każdy piłkarz, który zostaje wyrzucony z boiska, nie może wystąpić w następnym spotkaniu. Brugia podejmuje Real, Galatasary jedzie do Paryża, więc pewnie zbyt dużo się tutaj nie zmieni, ale opuścić mecz z Królewskim, bo chciało się pomachać koszulką i kopnąć chorągiewkę? Duża sprawa.

Panowie, więcej luzu i więcej kreatywności. Naprawdę da się wymyślić fajną cieszynkę, która nie skończy się kartką.

Reklama

Najnowsze

Weszło