Kubot w półfinale ATP Finals. Do sześciu razy sztuka?

Jan Ciosek

Autor:Jan Ciosek

14 listopada 2019, 17:02 • 3 min czytania

Kubot w półfinale ATP Finals. Do sześciu razy sztuka?

Kiedy równo rok temu Agnieszka Radwańska ogłaszała zakończenie wspaniałej kariery, wiele osób już kopało grób polskiemu tenisowi. Z różnych stron słychać było głosy, że teraz czeka nas coś w stylu „klątwy Bońka” i wiele lat posuchy. Tymczasem najpierw finały turniejów WTA zaliczyły Iga Świątek i Katarzyna Kawa, a potem w odstępie kilku godzin po tytuł sięgnęli Magda Linette oraz Hubert Hurkacz. Teraz wspaniałą kropkę nad tym imponującym „i” może postawić Łukasz Kubot. Polak, w parze z Marcelo Melo, właśnie zameldował się w półfinale kończącego sezon turnieju mistrzów w Londynie.

Reklama

Kubot z brazylijskim partnerem występuje od końcówki sezonu 2015. W 2016 roku wygrali turniej w Wiedniu, rok później byli najlepszą parą świata, triumfowali na Wimbledonie i w pięciu innych imprezach ATP, w tym trzech z serii ATP Masters. W poprzednim sezonie dołożyli kolejne cztery triumfy. Na tym tle tylko jeden wygrany turniej w tym roku (Winston-Salem) wygląda dość ubogo. Trzeba jednak pamiętać, że było także aż pięć przegranych finałów, w tym w wielkich imprezach w Szanghaju i Indian Wells. Awans do turnieju mistrzów był dla Kubota i Melo oczywistą oczywistością.

Dla Kubota to już szósty występ w kończącej sezon imprezie, co ważne – trzeci z rzędu. Debiutował tam 10 lat temu, w parze z Oliverem Marachem i z pewnością nie wspomina tego debiutu zbyt miło. Źle zagrał? Wręcz przeciwnie. Rzecz w tym, że dwie wygrane z wyżej notowanymi rywalami i porażka z numerem jeden na świecie nie dały awansu do półfinału. Tabela grupowa ułożyła się tak pechowo, że polsko-austriackiej parze zabrakło kilku punktów do pozostania w grze. Rok później znów skończyło się na fazie grupowej, tym razem po dwóch porażkach. Polak wrócił na turniej mistrzów cztery lata później, z Robertem Lindstedem. Panowie zanotowali komplet zwycięstw w grupie, a potem minimalnie przegrali w półfinale. Z kim? Z Ivanem Dodigiem i… Marcelo Melo. Z tym samym Melo, już po tej samej stronie siatki, Polak zagrał w Londynie w 2017 roku. Dwie wygrane w grupie, wygrana w półfinale i niespodziewanie przegrany finał z Kontinenem i Peersem. Kończąc tę wyliczankę: rok temu polsko-brazylijski team zaliczył występ bez historii i po fazie grupowej wrócił do domu.

Reklama

Teraz? Zaczęło się od wygranej z Dodigiem i Polaskiem, potem przyszła porażka z Klaasenem i Venusem. Dziś sprawa była prosta: wygrany meczu Kubot/Melo – Ram/Salisbury awansuje do półfinału, przegrany może pakować manatki. Stawka była wysoka, więc nikogo nie zdziwił fakt, że mecz był wyjątkowo zacięty. Kubot i Melo przegrali pierwszą partię po tie-breaku, w drugiej wygrali 6:4. O wszystkim decydował super tie-break, rozgrywany do 10 punktów. Przewaga polski-brazylijskiego duetu szybko rosła, w pewnym momencie było 9:4, co oznaczało pięć piłek meczowych. Przez chwilę zrobiło się nerwowo, bo rywale wiedzieli, o co toczy się gra i nie zamierzali odpuszczać. Obronili pierwszą piłkę meczową, drugą, trzecią… i tyle. Przy czwartej już nic nie mogli zrobić.

Kubot w szóstym występie w ATP Finals po raz trzeci wychodzi z grupy. Ba, jeśli chodzi o scenariusze jego startów w kończącej sezon imprezie, to były już odpadnięcia w grupie, przegrany półfinał i przegrany finał. Do kompletu brakuje już tylko jednego? To co, Łukasz, do sześciu razy sztuka? Na razie Polak w Londynie zarobił coś koło 350 tysięcy złotych. Gdyby udało mu się wygrać cały turniej, licznik urośnie do mniej więcej 750. Słowem: jest o co grać.

foto: newspix.pl

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Inne sporty

Igrzyska

Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]

Jakub Radomski
26
Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]
Igrzyska

Prezydent do olimpijczyków: Rok temu nikt nie wierzył, że wygram

Jakub Radomski
45
Prezydent do olimpijczyków: Rok temu nikt nie wierzył, że wygram
Reklama
Reklama