post Avatar

Opublikowane 30.10.2019 11:14 przez

redakcja

– Jestem bardzo spokojny o przyszłość Widzewa. Nawet jeśli są zachwiania, jeśli pojawiają się jakieś schody i przeszkody, których od razu nie udało się pokonać, to jestem spokojny, że niebawem Widzew znajdzie się tam gdzie jego miejsce – mówi Tomasz Łapiński, legenda Widzewa, były mistrz Polski z tym zespołem. Łapińskiego, dziś eksperta Polsatu, podpytaliśmy też o to jak ocenia Widzew w tym sezonie, czy uważa że ostatni wynik Legii był realnym odzwierciedleniem jej siły, a także co powiedziałby widzewiakom, gdyby miał, jako kapitan, powiedzieć im kilka słów przed spotkaniem z wicemistrzami Polski.

***

Kursy na Widzew – Legia: Widzew 5.05 – remis 4.40 – Legia 1.71

Czujesz dodatkowy dreszczyk przed dzisiejszym meczem?

Nie wiem czy dodatkowy dreszczyk. Chyba nie. Jestem oczywiście bardzo ciekaw, szczególnie, że Widzew pokazał już ze Śląskiem, że może zaskoczyć zespół z Ekstraklasy. Ale wydaje mi się, że patrzę realnie na to gdzie obecnie są obie drużyny.Wiadomo, to pojedynek marek, powszechnie znanych, możemy wiele opowiadać o historii. Brzmi to wszystko bardzo ciekawie, tylko jak ta historia ma się do bieżącej rzeczywistości? A tak, że sportowo między zespołami jest znaczna dysproporcja.

Legia jest drużyną bardzo silną, jedną z najmocniejszych w kraju, natomiast Widzew trzy dni temu wygrał po trudnym meczu 1:0 w Boguchwale ze Stalą Stalowa Wola. Jakaś niespodzianka jest możliwa, różnie może się mecz potoczyć, ale jednak Legia jest zdecydowanym faworytem. Po oszołamiającym zwycięstwie z Wisłą może poczuć się aż za spokojnie, ale z drugiej strony myślę, że wypełniony po brzegi stadion Widzewa zadziała na nich motywująco. Dlatego nie spodziewam się, żeby Legia zlekceważyła Widzew, choć wciąż jest to jakoś tam prawdopodobne. Na pewno liczę na zwiększoną motywację widzewiaków, oni będą chcieli wznieść się na wyżyny swoich możliwości.

Czy spodziewasz się czegoś szczególnego ze strony kibiców? To przede wszystkim ich wydarzenie.

Nie chciałbym się spodziewać. Najbardziej niespodziewane rzeczy ze strony kibiców są zbyt często kłopotliwe. Chciałbym fajnego dopingu. Chciałbym, żeby ruch kibicowski szedł w kierunku wspierania, piękna dopingowania, a nie rywalizacji w bluzgach i wyzwiskach. Bardzo liczę, ze dziś pełny stadion Widzewa będzie zaangażowany przede wszystkim we wspieranie swojej drużyny.

Legia jest tak mocna jak pokazał mecz z Wisłą, czy jednak Wisła była akurat tak słaba?

Jak znam życie, prawda jest po środku. Wisła boryka się z ogromnymi problemami, to przekłada się też na boisko. Faza euforii ratunkowej minęła, teraz wróciła szara rzeczywistość, wręcz w pewnym natężeniu. Wisła od początku grała słabo, Legia potrafiła to wykorzystać. Może to kierunek dla widzewiaków, drogowskaz jak nie można grać z Legią, bo nie można grać z Legią i być głową gdzie indziej.

A jak ci się podoba Widzew w tym sezonie?

Początek był trudny, łatwo tracone punkty, teraz zespół funkcjonuje dużo lepiej, bardziej stabilnie. Uważam, że to dziś dojrzała drużyna. Jeszcze nie pokazała wszystkich swoich możliwości. Jest już nieźle, ale wciąż stać ją na więcej. Może pokażą to dziś.

Kogo byś w Widzewie wyróżnił indywidualnie?

Siłą rzeczy ciśnie się na usta by wspomnieć o Marcinie Robaku. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości, to jest najważniejsza postać. Wszyscy liczą na jego sławną skuteczność. Gdyby jeszcze tutaj udało mu się wyeliminować Legię… ale zobaczymy.

Jakbyś miał coś powiedzieć widzewiakom przed meczem, to co by to było?

To, że mają podejść do tego meczu bez strachu, bez obawy. Legia wygrała w Niepołomicach, ale też nie po jakimś wielkim meczu, łatwo jej nie było. Jest rywalem do ugryzienia. Ważne, by piłkarze podeszli z pełną koncentracją, ale na luzie. Strach tłumi jak kaganiec, paraliżuje.

O meczu 2:3 na Łazienkowskiej powiedziano już wszystko. Jaki jest inny z twoich ulubionych meczów z Legią?

Spotykaliśmy się wtedy mnóstwo razy, walczyliśmy między sobą o mistrzostwo i mam wrażenie, że to były naprawdę bardzo dobre mecze, praktycznie zawsze znakomite widowiska dla kibiców. Miło wspominam ten po Eintrachcie, miło wspominam ten 1:2 na Legii, który dał na mistrzostwo, pamiętam dwa 1:0 w Łodzi. To były dla nas najtrudniejsze mecze, ale ich poziom wówczas był naprawdę wysoki. Między naszą dwójką a resztą ligi byłą przepaść piłkarskiej jakości. Była też w tych meczach taka otwartość. Jedni i drudzy chcieli wygrać, kalkulowania nie było za dużo, przede wszystkim futbol. Dziś to tak nie wygląda, trochę taktyka czasem zabija atrakcyjność, widowiskowość.

Widzew nie wygrał w XXI wieku z Legią ani razu. Jak bardzo to twoim zdaniem bolesne, że akurat z Legią, z którą toczył tak ważne zwycięskie mecze, nie potrafi wygrywać?

Może to bolesne, ale jest realnym odzwierciedleniem: w ostatnich latach Widzew przeszedł wiele. Był reanimowany od piątej klasy rozgrywkowej. Wcześniej miał ogromne problemy finansowe. Legia tymczasem była stabilna, cały czas na szczycie, więc te bilanse się zachwiały. Ale pamiętam też, że przed – powiedzmy – różowym okresem, gdy częściej wygrywaliśmy my, ten bilans spotkań z Legią też nie był najlepszy. To się zmieniło, okazało się, że można wygrywać, można robić mistrzostwa.

Jesteś spokojny o przyszłość Widzewa?

Tak. Jestem bardzo spokojny. Nawet jeśli są zachwiania, jeśli pojawiają się jakieś schody i przeszkody, których od razu nie udało się pokonać, to jestem bardzo spokojny, że niebawem Widzew znajdzie się tam gdzie jego miejsce.

Wybierasz się na mecz?

Tak, będę w studio Polsatu.

Będziesz próbował być bezstronny, czy jednak trochę w roli eksperta widzewiaka?

Nie będę ukrywał sympatii do Widzewa, to oczywiste, ale moim zdaniem to nie jest żadną przeszkodą. Myślę, że potrafię zachować obiektywność, czy jest sympatia czy nie. Jeśli sympatia wpływa na ocenę to jest to absurd, który mam nadzieję potrafię od siebie odsunąć.

Ile dajesz Widzewowi szans na zwycięstwo?

Nie lubię takiego sprowadzania piłki do cyferek. To nie mój świat. Natomiast jeśli mnie zmuszacie… To nie powiem i tak.

***

Mało wam, chcielibyście więcej wątków? Po prostu omawialiśmy je z Tomkiem Łapińskim w innym miejscu, nie chcieliśmy się powtarzać.

O transferze do Legii:

Mój transfer nie czynił szczęśliwym nikogo – ani mnie, ani widzewiaków, ani legionistów. Finansowa sytuacja klubu była jednak tragiczna. Widzew nie śmierdział groszem i to w zasadzie jakieś mistrzostwo świata, że my zrobiliśmy dwa mistrzostwa z nieustannie ciągnącymi się długami. W Łodzi narastała świadomość, że tak dłużej nie da się funkcjonować. Muszą zacząć się pozbywać piłkarzy, bo inaczej padną. Powiedziano mi to jasno, ale ja nie byłem chętny odejść, więc zaczęły się brzydkie zagrywki, na przykład wywiady w prasie, gdzie ludzie z klubu opowiadali ile zarabiam. Ruchy ewidentnie obliczone na to, by wysadzić mnie z siodła, żeby mnie wykurzyć. Miałem poczuć się osaczony, miałem zwiewać. Jak zostać w takich warunkach?

Była tylko bardzo konkretna z Legii, gdzie trenerem był Franek. No i już, tak to się potoczyło. Dla mnie to była rewolucja. Zasiedziałem się, spędziłem trzynaście lat w Łodzi, a szedłem do największego rywala. Trafiłem do klubu, w którym gra się trudniej niż w Widzewie. To nie przypadek, że wielu piłkarzy sobie nie radzi po transferze do Legii. Tu panuje inna presja. Szatnia wyglądała diametralnie inaczej – zapomnij o niemal rodzinnej widzewskiej atmosferze. Niby wszyscy się uśmiechali, ale byliśmy traktowani jako ktoś, kto przyszedł zabrać miejsce pracy. Nie przez wszystkich, ale wielu ewidentnie patrzyło na nas krzywo. Siłą rzeczy trzymaliśmy się w swoim gronie. Przychodziliśmy z Pawłem Wojtalą do klubu pierwsi, bo mieliśmy widzewski zwyczaj, że przed treningiem spotykamy się na kawę. Warunków nie było, to je sobie stworzyliśmy w kanciapie na końcu korytarza. Rafal Siadaczka przyniósł ekspres i mieliśmy kącik przedtreningowy. Siedzieliśmy ja, Wojtala, Siadaczka, często Zielek. Czasem ktoś zaglądał, ale wiedzieli, że to nasz rewir – śmiali się, że to łódzka ośmiornica.

O byciu prawą ręką Smudy w Widzewie:

Franka nie interesowała organizacja obrony, miał fioła na punkcie ofensywy. On zachęca wszystkich do gry w ataku, to kapitalne. Każdy inny dawał ograniczenia – ty zostań, bo się zrobi dziura, stój, przyklej się do linii! Franek? Zapomnij. Masz piłkę, masz możliwość. Leć, zapierniczaj! To miało też wymiar psychologiczny, bo zdejmował z nas presję. Idźcie, uruchamiajcie się, a jeśli będziecie robić błędy, ja jestem odpowiedzialny, nie wy. To była kapitalna sprawa. Moja „asystentura” polegała na tym, że trzymałem lejce. Franek wołał „lećcie!”, a ja mówiłem Michałowi (Andrzejowi Michalczukowi – przyp. red.) – wyłącz teraz łowcę bramek, nie będę cały czas za ciebie zasuwał. Widziałem, że idzie akcja ofensywna, to trzymałem sobie ze dwóch. Inna sprawa, że gra w obronie wtedy wyglądała zupełnie inaczej. Nie było siatki i stref, jak teraz, dominowała gra jeden na jeden. W tym systemie jak ktoś przegra, nie będzie asekuracji. Ja doskoczę do zawodnika, ale wtedy zostawię swojego. Postawię brutalną tezę: dziewięćdziesiąt procent dzisiejszych obrońców nie dałoby sobie rady w tamtych czasach, bo nie podołaliby grze jeden na jeden. Dziś broni cała drużyna, systemem jest na przykład zagęszczenie, wtedy chodziło o pojedynki twarzą w twarz. Inna sprawa, że my nie baliśmy się otwierać. Jak Eintracht z nami, tak i my z wieloma rywalami czuliśmy pewność, ze odrobimy. Znaliśmy ryzyko i je podejmowaliśmy.

O ważnym meczu z Legią po porażce 0:9 z Eintrachtem:

Byliśmy pośmiewiskiem w całej Polsce. Trauma taka, że o rany Jurek. Dostajesz dziewiątkę w pałkę i za chwilę wychodzisz grać z Legią. Nie wiedziałem jak nasi podejdą do tego. Wychodzimy, a tutaj 45 minut przed meczem mnóstwo kibiców. Dostajemy owację na stojąco. Brawa, wsparcie, śpiewy. Może zabrzmię banalnie, ale drugiej takiej chwili w piłce nie przeżyłem. Te kilka minut kontaktu z kibicami było dla mnie zdecydowanie ważniejsze, niż jakiekolwiek dopingowe rzeczy, które działy się podczas meczów.

O Widzewie za czasów Andrzeja Grajewskiego:

Grajek przyjeżdżał co parę tygodni z walizką pieniędzy, a pod gabinetem ustawiała się kolejka, od sprzątaczek po piłkarzy. On stawał i się zaczynało: ty masz tyle, a tobie nie dam nic. A ty, durniu, to przyjdź później. „Dureń” było określeniem żartobliwym, pieszczotliwym, ale ja się czułem zażenowany sytuacją. Kolejka jak po jałmużnę. Połowie nic nie płacił, innym rzucał ochłapy. Ludzie pracowali przy klubie non stop, a nie mieli ani wynagrodzenia, ani szacunku. Straszne. Potem przychodził na trening, zmieniał plan treningowy, zarządzał gierkę, przebierał się i wchodził do gry. Dramat. Ale z drugiej strony był jedynym, który dostarczał do klubu jakiekolwiek pieniądze. Babrać się jednak w czymś takim? Wolałem powiedzieć dziękuję bardzo.

***

Pamiętajcie o promocjach w ETOTO!

etoto

Fot. FotoPyK

Opublikowane 30.10.2019 11:14 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
30.10.2020

Hit w Pucharze Polski – lider Ekstraklasy kontra wicelider 1. ligi

Puchar Polski w weekend? To lubimy, zwłaszcza gdy serwuje nam takie mecze jak Raków kontra Bruk-Bet Termalica. Wicelider pierwszej ligi z niezwykle szczelną defensywą podejmuje lidera Ekstraklasy, który zachwyca polotem z przodu. Bądźmy szczerzy – ciężko sobie wyobrazić lepszy możliwy scenariusz. Typujemy to spotkanie w TOTALbet! Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa Ostatnie mecze Bruk-Betu: […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Dżentelmeni nie faulują. Dundalk przeszło do historii

Dwadzieścia – tyle wynosi w tym sezonie średnia liczba fauli odgwizdywanych w jednym spotkaniu Arsenalu w Premier League. Przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy piłkarze Mikela Artety we wczorajszym meczu Ligi Europy nie tylko pewnie ograli Dundalk 3:0, ale wyrobili też tę normę sami. Piłkarze irlandzkiego klubu postanowili bowiem dołączyć do akcji „Stop przemocy” i przez […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Kontuzja Kamila Jóźwiaka nie taka groźna, jak się początkowo wydawało

Niepokojące obrazki dotarły do nas w trakcie minionego weekendu z Anglii. Kamil Jóźwiak opuszczał boisko znoszony przez członków sztabu medycznego, a Phillip Cocu mówił o tym, że uraz Polaka „wyglądał bardzo źle”. Jóźwiak do domu wrócił o kulach, bo nie był w stanie utrzymać ciężaru ciała na pokiereszowanej stopie. Na szczęście kostka wychowanka Kolejorza nie […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Sześć meczów bez porażki – czy tę serię Pogoni uda się przedłużyć?

Piątek wieczór, Ekstraklasa, zero potrzeb. Co prawda dziś czeka nas tylko „rodzynek” z najwyższej ligi, czyli starcie Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok, ale jest to rodzynek na tyle ciekawy, że warto mu się lepiej przyjrzeć. Pogoń po miesięcznej przerwie zgarnęła cztery punkty w dwóch meczach i nie zamierza na tym poprzestać. Typujemy to spotkanie w […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Obracam się, a chłopak jest bez zębów”, czyli pseudokibice biją 16-letnich piłkarzy

Na peryferiach polskiego futbolu znów stało się coś, co w cywilizowanym świecie dziać się nie powinno. Ostatnio pisaliśmy, że podczas jednego z meczów piłki młodzieżowej ofiarą słownej agresji rodziców padł sędzia. Cóż, teraz był on jedynie obserwatorem, natomiast rodzice przybrali rolę ekipy ratunkowej. Samo zdarzenie zaś nie skończyło się na groźbach, bo na miejscu znaleźli […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Orbiterki dla torunian, ułamek długu Barcelony czy premia za Ligę Mistrzów?

Piłka mimo trudności kręci się nadal po murawach Europy. Rozgrywki trwają, chociaż nie ma publiczności. Tempa nie zwalnia także rosnąca kumulacja w Eurojakcpot, gdzie możecie zgarnąć naprawdę sympatyczne pieniądze. Tym razem do wygrania jest nawet 100 milionów złotych! Uznaliśmy, że spróbujemy wam pomóc wyobrazić sobie skalę takiej góry kasy. A więc przyłóżmy do niej miary. […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Sebastian Kowalczyk vs liczby. Nierówna walka

Sebastian Kowalczyk na razie nie odczuł tego, że kilka tygodni temu stracił status młodzieżowca. To będzie trudny sezon dla piłkarzy z rocznika 1998, najdobitniejszym przykładem Kamil Wojtkowski, który po rozstaniu z Wisłą Kraków, wciąż nie znalazł zatrudnienia, ale akurat zawodnik Pogoni wciąż cieszy się kredytem zaufania. Zastanawiamy się jednak, jak dużo jeszcze go zostało, bowiem […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

PRASA. Kluby czekają zbyt długo na wyniki testów. Sprawdzają więc testy kasetkowe

– Kilka klubów ekstraklasy wpadło na inny pomysł. Od mniej więcej dwóch, trzech tygodni sprawdzają one swoich zawodników i trenerów testami kasetkowymi. Robią to na własną rękę i dla własnych potrzeb. Polegają one na pobraniu krwi (najczęściej z palca, dopuszcza się również pobranie z żyły) i jego wyniki są znane już po 20 minutach. Producenci […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Pedro, wracaj szybko!

O tym, że Pedro Tiba bardzo dużo znaczy dla Lecha, doskonale wiemy, nikogo nie trzeba przekonywać. W meczu z Rangersami widzieliśmy to jednak aż za dobrze. Bez niego druga linia „Kolejorza” funkcjonowała na zupełnie innych zasadach. A mówiąc wprost – była zwykłą drugą linią polskiego klubu, czyli bardziej do przeszkadzania niż grania z rozmachem. W […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Podpisałem kontrakt pięć minut przed końcem okienka. Nie wiem, gdzie potem był problem”

– Dokumenty podpisałem na pięć minut przed końcem okienka i nie wiem, kto ten problem zrobił. Ale nie chcę nikogo za to winić. Tak musiało być. Podkreślę: od samego początku nie było tak, że ja bardzo chciałem odejść z West Bromwich Albion. Wiedział o tym i trener, i dyrektor sportowy. Znam swoją wartość. Nie powiedziałem […]
30.10.2020
Weszło FM
29.10.2020

Piątek, piąteczek, piątunio z WeszłoFM

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”. O poranku przywitają Was Wojciech Piela i Michał Łopaciński. Audycję zdominuje mecz Rangers – Lech w Lidze Europy, a nasi prowadzący porozmawiają o tym z wyjątkowymi gośćmi. O 10 „Kierunek Tokio”. Do swojego programu Dariusz Urbanowicz zaprosił mistrza olimpijskiego w Judo, Pawła Nastulę. Dwie godziny później spotkacie się z […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Przyzwoicie, ale bez błysku. Noty po Rangersach

Nie będzie pojazdu w notach. Nie będziemy pisać, że ten grał beznadziejnie, tamten się nie nadaje, a jeszcze inny powinien zmienić zawód. Byłyby to oczywiste kłamstwa, bo Lech zagrał przyzwoicie, ale właśnie… Przyzwoitość na tym poziomie to za mało. Zabrakło czegoś ekstra, zdecydowanie. Lecimy z cenzurkami, skala 1-10. Filip Bednarek 5 Gdyby nie jeden strzał […]
29.10.2020
Blogi i felietony
29.10.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jeden z tytułów w starej „Piłce Nożnej”, kiedy trzęsła światem, a mi jej artykuły wcinały się głęboko w korę mózgową, brzmiał: „POLACY – MISTRZOWIE ŚWIATA GRY GODZINNEJ”. Kwintesencja polskiej gdybologii, odpowiednio podkręcona jeszcze przez bodajże Janusza Atlasa. Nawet nie „gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka”, a gdyby mecz trwał godzinę, bo tyle, moi drodzy, graliśmy […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Morelos, przestań mi polskie kluby prześladować!

Alfredo Morelos. Cholerny Alfredo Morelos. Co ci te biedne polskie kluby zrobiły, że jesteś wobec nich tak bezlitosny? Że tak bardzo nie masz dla nich serca. Mógłbyś być altruistą, przyjacielem narodu, super fajnym nieskutecznym napastnikiem z rozregulowanym celownikiem, który muchy by nie skrzywdził, a co dopiero ekipy znad Wisły. Ale nie, ty nie chcesz się […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Znów o klasę gorsi

Rok temu wyrzucił z pucharów Legię Warszawa. Dziś zabrał choćby punkt Lechowi Poznań w fazie grupowej Ligi Europy. Morelos raczej nie będzie mile widziany na plaży w Sopocie, gdy zechce mu się wpaść na wakacje nad polskie morze. Starcie Kolejorza z Rangersami nie było tak rockandrollowe jak spotkanie z Benficą. Dzisiaj oglądaliśmy raczej obustronnego bluesa. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

LIVE: Lech z drugą porażką. W Glasgow nie oddał celnego strzału

Pierwsze koty za płoty – Lech już wie, z czym się te Ligę Europy je. To co, teraz czas na pierwszą wygraną? No dobra, aż tak wiele nie wymagamy, bo wiadomo, że „Kolejorz” ma dzisiaj utrudnione zadanie. Brak Pedro Tiby i Jakuba Kamińskiego nie wróży niczego dobrego, ale… nie takie rzeczy się ze szwagrem robiło. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Udawanie psa, groźby, taniec w gaciach – piłkarze, których przerósł internet

William Remy dołączył do elitarnego grona piłkarzy, którzy odwalili jakiś przypał w mediach społecznościowych. Generalnie z social-mediów można korzystać na tyle sprytnie, by zdobyć sobie poklask tłumów. Ale niestety część zawodników na Facebooku czy Instagramie działa tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z siły rażenia tych narzędzi. Złośliwi powiedzą, że to tylko zwierciadło, w którym […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

„Byłem już na testach w Celticu, gdy do sprawy włączył się prezydent Rangersów”

– Na pewno atutem Rangersów jest to, że w lidze mogą sobie pozwalać na rotowanie składem, a i tak wygrywają. Ostatnio dali odpocząć paru ważnym zawodnikom w starciu z Livingston i zdobyli trzy punkty. Lech z Cracovią zrobił tak samo i punkty stracił. Rangersi spokojnie mogą pożonglować jedenastką, nawet jeśli grają w trybie czwartek – […]
29.10.2020