post Avatar

Opublikowane 27.10.2019 09:45 przez

Michał Kołkowski

Jak układa się zawodnikom Arki Gdynia współpraca z trenerem Aleksandarem Rogiciem? Do czego nowy szkoleniowiec żółto-niebieskich przywiązuje największą wagę, jakie wprowadził zmiany? Czy remis w derbach Trójmiasta dał drużynie motywacyjnego kopa? Z Jakubem Wawszczykiem pogadaliśmy trochę o obecnej sytuacji w Arce. Przy okazji była też okazja pomówić o jego ostatnich występach, życiowych zasadach, blokowiskach w Lipnie i relacji z trenerem Jackiem Zielińskim.

***

Derby Trójmiasta za nami. Ochłonąłeś już po tym zwariowanym meczu?

Dla mnie to było bardzo duże wydarzenie, wręcz przeżycie. Od razu zaznaczę – jestem świadomy tego, że nie był to mój najlepszy występ. Nie chcę się teraz tłumaczyć, ale dla mnie to naprawdę było coś niezwykłego – jestem w Arce już od paru ładnych lat, wiem co oznaczają derby Trójmiasta dla naszych kibiców. Wielokrotnie występowałem w nich na szczeblu juniorskim, oglądałem z trybun starcia pierwszej drużyny Arki z Lechią. Marzyłem o tym, żeby samemu przeżyć taki mecz derbowy, poczuć to na własnej skórze. Więc w jakimś sensie występ przeciwko Lechii był dla mnie spełnieniem tych marzeń. Kluczem jest, żeby nasze zaangażowanie z ostatniego spotkania przenieść również na pozostałe spotkania ligowe. Nie zawsze będziemy grać u siebie, przy komplecie publiczności. Chęć zwycięstwa musi być jednakowo wysoka.

Nogi miałeś jak z galarety, czy adrenalina raczej dodała ci animuszu?

Adrenalina była pozytywnym napędem, ale… wyobrażałem sobie to wszystko troszkę inaczej. Przyznaję – dostałem od Lukasa Haraslina lekcję pokory. Chociaż uważam, że tej i tak mi nie brakuje. Jestem dość spokojnym chłopakiem, potrafię przyjąć krytykę na klatę i staram się uczyć na własnych błędach. Tym bardziej, że Lukas to jeden z najlepszych skrzydłowych w lidze, więc jeżeli mam się rozwijać, to właśnie rywalizując z takimi przeciwnikami.

Widzę, że naprawdę surowo recenzujesz swój występ.

Przeciwko Lechii popełniłem sporo błędów. Dwa razy dałem się zbyt łatwo ograć, zawaliłem przy drugiej bramce, kiedy źle interweniowałem wślizgiem. Co tu dużo mówić, duża nauczka. Teraz trzeba wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Poziom mojej gry musi wzrosnąć.

A jaki panuje nastrój w zespole po derbach? Radość z wyrwanego punktu, a może jednak bardziej żal i niedosyt w związku z nieuznanym golem?

Jesteśmy w takiej sytuacji, że szanujemy każdy punkt. Może ktoś tam z góry jeszcze nam dodatkowo pomógł, że chociaż ten remis udało się ostatecznie wywalczyć? Spotkanie mogło się przecież różnie potoczyć. W pierwszej połowie graliśmy naprawdę nieźle, mieliśmy sporo dogodnych sytuacji do wyjścia na prowadzenie. Mecz wyglądałby inaczej, gdyby udało nam się choćby jedną z tych okazji zamienić na gola. Ale nie chcę już teraz grzebać w przeszłości, zastanawiać się na tym, co by było gdyby sędzia się inaczej zachował, albo gdybyśmy my sami byli skuteczniejsi. Liczy się tylko spotkanie ze Śląskiem Wrocław.

W ostatniej fazie spotkania zawodnicy Lechii uciekali się do dość żenujących sztuczek, żeby ukraść trochę czasu. Jest dodatkowa satysfakcja, że udało się zagrać im na nosie?

To dość niewygodne pytanie – prawda jest taka, że tego rodzaju zachowania to dzisiaj już część futbolu. Wiadomo, że podczas meczu frustracja narasta, gdy przeciwnik zachowuje się w taki sposób i urywa cenne sekundy, ale to jest obecnie norma. Gdybyśmy prowadzili w doliczonym czasie gry jedną bramką, to nie wykluczam, że ktoś z naszego zespołu również poszukałby jakiegoś skurczu w nodze. Żarko Udovicić, do którego tutaj nawiązujemy, pewnie sam najlepiej wie, że trochę się w końcówce tych derbów pogubił. Jest zawieszony, spadają na niego różne konsekwencje. Ja nie mam do niego żalu, szanuję każdego przeciwnika.

Jak to wyglądało już na spokojnie, po meczu – analizowałeś indywidualnie swoje błędy z trenerem Rogiciem?

Tak, z trenerem Rogiciem i trenerem Krzysztofem Sobierajem, który teraz zajmuje się grą defensywną naszego zespołu. Straciliśmy w tym sezonie już mnóstwo bramek, więc wiadomo, że jest nad czym pracować. Zarówno zespołowo, jak i indywidualnie. Trener Sobieraj to bardzo charyzmatyczny człowiek. Przywiązuje wielką wagę do szczegółów i zawsze wali prawdę prosto w oczy. Nie koloryzuje, co ja sobie akurat bardzo w ludziach cenię. Mam dla niego wielki szacunek za to, jakim był zawodnikiem. Liczę, że jego wiedza zaprocentuje.

Mocno przejmujesz się nieudanymi występami? W sumie to Haraslin bardziej doświadczonych zawodników od ciebie już w tej lidze nawijał jak chciał.

Niby tak, ale… Ja pochodzę z małego miasteczka, to gdzieś zawsze wyzwalało we mnie dodatkową ambicję. Nie chcę się zadowalać tym, co już mam, ale cały czas czuję potrzebę udowadniania swojej wartości. Mnóstwo pracy przede mną. Sam trener Rogić powtarza mi, żebym większą uwagę zwracał na detale. Dlatego ja cały czas szukam w sobie tych mankamentów i staram się je eliminować. Jeżeli coś zepsułem, trzeba zwiesić głowę i w kolejnym spotkaniu się zrehabilitować.

Jakie dostrzegasz w sobie – na ten moment – słabe strony?

Generalnie nie uważam się za wirtuoza futbolu. Nie jestem genialnie wyszkolony technicznie, bazuję na ambicji, wybieganiu. To moje podstawowe atuty. Dlatego sądzę, że w pierwszej kolejności powinienem popracować nad swoją fizycznością. Kiedy tak sobie analizuję niektóre spotkania, to widzę, że większość zawodników jest o wiele lepiej zbudowana niż ja. Muszę do ćwiczeń na siłowni przykuć znacznie większą wagę, żeby nadrobić te braki.

Gdynia, 20.10.2019, Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Mecz 12. kolejki Arka Gdynia - Lechia Gdansk, Gdynia, Poland., Football. Polish PKO Ekstraklasa football league. 12th round match Arka Gdynia - Lechia Gdansk , Gdynia, Poland., NZ: Tomasz Kwiatkowski (ref), Jakub Wawszczyk , FOT. Tomasz Zasinski / 400mm.pl

Jak w ogóle wrażenia po pierwszym okresie współpracy z Rogiciem?

Dla mnie to o tyle wyjątkowa sytuacja, że jeszcze nigdy nie pracowałem z trenerem-obcokrajowcem. Jednak pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Co nam się spodobało – trener Rogić już na inauguracyjnym zebraniu z drużyną pojawił się z konkretnym pomysłem na Arkę. Miał przeanalizowaną naszą sytuację i przedstawił jasne zadania, które musimy przed sobą postawić i je zrealizować, żeby wyjść na prostą. Nie ma co się oszukiwać, teraz musimy już szukać punktów w każdym meczu. Za wszelką cenę. Trener ma na to swój plan – przedstawia nam na zajęciach mnóstwo konkretów jeśli chodzi o grę, mamy dużo analiz, treningów taktycznych. Na tym próbujemy się odbudować. Myślę, że już pierwszy mecz trenera pokazał, że coś w naszej grze się zmieniło.

Fakt – trener Rogić przed derbami podkreślał znaczenie pressingu i były takie fragmenty spotkania, gdy mocno na Lechię usiedliście.

Zajmowaliśmy się tym właściwie od pierwszego treningu – zakładanie wysokiego pressingu, wywieranie nacisku na rywala, narzucanie swojego stylu gry. To ma być ta nowa twarz Arki, którą wymyślił sobie trener Rogić. Do tego dochodzi kwestia tożsamości, którą budujemy. Mamy w każdym meczu pokazywać, że jesteśmy Arką Gdynia – bez względu na miejsce w tabeli, przeciwnik musi nas respektować, bo staramy się grać swoje. Tak mamy się prezentować nie tylko w derbach z Lechią, ale z każdym ligowym przeciwnikiem. Chcemy grać w piłkę, po prostu. Narzucać swoje warunki.

Jak budujecie tożsamość?

Trener Rogić wyszedł z inicjatywą cotygodniowych spotkań integracyjnych. Dwa dni przed meczem ligowym organizujemy sobie teraz taki wieczór, kiedy możemy spędzić wspólnie czas, pogadać na rozmaite tematy. Dla nas to kompleta nowość, autorski pomysł nowego szkoleniowca. Jak to ujął trener – to ma być dla nas taki typowy „snack”. Usiąść razem, coś przekąsić, pogadać, pośmiać się. Żeby ta szatnia stała się trochę naszą rodziną, żebyśmy zespół tworzyli nie tylko na boisku, ale i poza nim. Zobaczymy, jakie będą efekty tych spotkań.

I co, jak wy do takich sztuczek podchodzicie? Traktujecie takie posiadówki na poważnie, czy raczej jako dziwaczny wymysł, o którym wkrótce wszyscy zapomną?

Fajna inicjatywa, zdecydowanie. W piłce bardzo ważne jest to, żebyśmy czuli się scaleni jako zespół. Nie powinno mieć w tym momencie znaczenia, czy mówimy o zawodniku od lat blisko związanym z Arką, czy piłkarzu, który w ostatnim okienku transferowym trafił tutaj spoza Gdyni. Musimy się rozumieć. Dobra atmosfera jest do tego kluczem – na boisku i w tabeli będzie raz lepiej, raz gorzej, ale trzeba móc na sobie polegać w trudnych sytuacjach. Takich jak ta, w której znajdujemy się obecnie, bo przecież widać w tabeli, że nie jest z nami najlepiej i trzeba to jak najszybciej zmienić.

Wyrwanie punktu z gardła Lechii to może być dla was taki pozytywny bodziec, zastrzyk dobrej energii?

Mam nadzieję, że da nam to impuls do odmiany sytuacji w tabeli. Presja jest duża – znaleźliśmy się w niewesołym położeniu, staramy się z tego jakoś wybrnąć. Spotkanie zremisowane w takich okolicznościach, po bramce strzelonej praktycznie w setnej minucie meczu, musi budować ducha zespołu. Uważam, że ten mecz dobitnie pokazał jedną rzecz – kiedy jesteśmy odpowiednio zorganizowani i mamy właściwie nastawienie, możemy w tej lidze rywalizować i punktować z każdym przeciwnikiem. Przecież Lechia to naprawdę świetna drużyna, trzyma się w czołówce. Dlatego do Wrocławia jedziemy, żeby wywalczyć tam po prostu komplet punktów.

Cztery mecze z rzędu w wyjściowym składzie Arki. Spodziewałeś się, że w tym sezonie nadejdzie twój czas na poziomie ekstraklasy?

Prawdę mówiąc, to nie do końca. Wróciłem do Arki z klubu drugoligowego, jakkolwiek na to spojrzeć. Oczywiście awansowaliśmy z Radomiakiem na wyższy poziom, ale – mimo wszystko – był to dla mnie spory przeskok. Z drugiej strony, życie trzeba brać garściami, prawda? Walczyć o swoje. Wiedziałem, że jakimś argumentem na moją korzyść jest to, że cały czas obejmuje mnie jeszcze status młodzieżowca, ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że klub ma innych kandydatów do gry spośród tych najmłodszych zawodników. Nie byłem pierwszy w kolejce. Przed startem sezonu miałem w głowie taką myśl, że nie będę regularnie grał, co nie dawało mi spokoju. Życie piłkarza jest tak naprawdę bardzo krótkie, brak regularnych występów podkopuje pewność siebie. Człowiek ma wątpliwości, czy ta jego kariera kiedykolwiek nabierze tempa.

Ty miałeś wątpliwości, czy twoja kariera rozkręci się w Arce?

Trener Jacek Zieliński przekonał mnie, żebym został w klubie. Choć do ostatniego dnia okienka transferowego szukałem sobie innych możliwości – rozważałem opcję wypożyczenia, nawet transferu definitywnego. No ale koniec końców przedłużyłem kontrakt z Arką. I cieszę się, że tak to wyszło. Mam cztery występy na poziomie ekstraklasy – to doświadczenie warte więcej niż kilkanaście meczów w II lidze.

Nie szkoda ci rozstania z Zielińskim?

Szkoda, szkoda… To nie jest w piłce do końca uczciwe, że czasem cała odpowiedzialność za złe wyniki spada na trenera, choć tak naprawdę więcej za uszami ma drużyna, która nie potrafi realizować pewnych założeń. Jeżeli chodzi o trenera Zielińskiego, to osobiście mam i będę miał do niego zawsze ogromny sentyment. Zaszczepił we mnie wiarę, że uda mi się kiedyś zadebiutować w pierwszym zespole Arki. Jestem realistą, znam swoje miejsce w szeregu. Mówiąc wprost – zwyczajnie nie wierzyłem, że będę grał. I dopiero trener Zieliński pozwolił mi uwierzyć, że ta furtka jest dla mnie jednak otwarta. Dał mi zadebiutować, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Zapamiętam to do końca życia. Zresztą trener na pewno doskonale o tym wie – kiedy się rozstawaliśmy, podziękowałem mu za szansę i możliwość wypłynięcia na szersze wody. Teraz już wszystko ode mnie zależy. Jeżeli mi się uda, trener Zieliński będzie miał w tym wielki udział. Mogę mu tylko dziękować.

Twardo stąpasz po ziemi.

Jestem chłopakiem z blokowiska. Zawsze miałem swoje zasady, których do dzisiaj staram się przestrzegać. Wolę coś przemilczeć niż powiedzieć parę słów za dużo. Czasem to jest błędne podejście – wiem, że niekiedy lepiej byłoby komuś coś odpowiedzieć, zamiast pokornie zwieszać łeb i przyjmować krytykę. Ale tego już nie zmienię. Od małego chodziłem z kapturem na głowie, walczyłem o swoje w trudnych warunkach. Nie wstydzę się tego, przeciwnie. Jestem z tego dumny, to mi daje dodatkową pewność siebie. Nie chowałem się w luksusach, nie trafiłem od dziecka do wielkiej akademii. Pierwsze kroki stawiałem w małym, rodzinnym zespole. Musiałem się rozpychać łokciami, żeby dojść tutaj, gdzie jestem teraz. To mi daje dodatkową motywację, żeby nigdy nie odpuszczać.

Cała moja rodzina jest związana z piłką nożną. To temat numer jeden w moim domu, na wszystkich rodzinnych spotkaniach. A ja… chyba nigdy nie miałem na siebie innego pomysłu niż kariera piłkarska. Lipno, moja rodzinna miejscowość, kojarzy się trochę brzydko. Z mafiami, złodziejaszkami. Tego typu klimaty. Gdyby nie futbol, to kto wie, jak bym tam skończył. Trudno powiedzieć. Wychowałem się w niezbyt ciekawej okolicy, ale piłka zawsze dawała mi odskocznię od tej szarej codzienności. Całe ściany miałem oblepione plakatami ulubionych zawodników. Zacząłem się rozwijać w tym kierunku. Nie przypominam sobie nawet jednej chwili, kiedy bym pomyślał, że piłka może przestać być sensem mojego życia.

Sam też zahaczyłeś o przestępcze środowisko?

Starałem się o pewnych rzeczach nie wiedzieć, pewnych procederów nie widzieć. Takie są zasady. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Dzisiaj na szczęście mam już swoje życie – skoncentrowałem się na piłce, jestem w pełni profesjonalny. To jest bardzo ważne, żeby oczyścić głowę i skupić się wyłącznie na karierze sportowej.

Blokowisko, kaptur na głowie. Do kompletu jeszcze brakuje rapu w słuchawkach.

W sumie to początkowo było trochę inaczej. Słuchałem w zasadzie wszystkiego – co mi wpadło w ucho, to lądowało na playliście. Z biegiem czasu rzeczywiście przestawiłem się przede wszystkim na rap. Wiele osób wciąż negatywnie odbiera tę muzykę. Dla mnie w rapie najważniejsza jest szczerość. Czasami patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość przed różowe okulary, czego w rapie nie ma. Odpowiedni wykonawca potrafi opisać ten szary świat, który nas otacza. Trafia to do mnie.

Kogo słuchasz?

Teraz? Najchętniej Bonusa RPK i TPS-a z Radomia. Grałem w Radomiaku i tak jakoś się w tę jego muzykę wgłębiłem. To taka dwójka raperów, których obecnie cenię najwyżej.

screencapture-207-154-235-120-admin-2019-10-26-17_28_51

Wracając do tematów piłkarskich – czujesz zaufanie trenera Rogicia? W jego debiucie, jak sam podkreślasz, nie spisałeś się najlepiej, a on pewnie wciąż szuka optymalnego zestawienia wyjściowej jedenastki.

Każdy zasługuje na drugą szansę. Czuję to zaufanie – trener Rogić jest tego typu osobą, która w szatni łatwo nawiązuje kontakt z zawodnikiem. Pyta co u mnie słychać, zawsze chce wiedzieć, czy wszystko jest w porządku. Drobne, ale ważne gesty. Trener wie, jak budować osobistą relację z piłkarzem. Oczywiście mamy naszkicowane plany na najbliższe tygodnie – kto się do nich nie dostosuje, kto nie będzie pasował do nowych koncepcji taktycznych, ten pewnie będzie zmuszony, by usiąść z boku i przemyśleć swoją rolę w drużynie. Ja na razie mam poczucie, że potrafię się w tej odmienionej Arce dobrze odnaleźć.

W sumie można chyba powiedzieć, że na ten moment wygryzłeś Adama Marciniaka z pozycji lewego obrońcy. Jednego z liderów Arki, nie tylko na boisku.

Czy wygryzłem? Może nie do końca, ostatecznie Adaś Marciniak został przesunięty do środka obrony i prezentuje się tam nieźle. Myślę, że nasza rywalizacja przebiega na zdrowych zasadach. Choć trzeba pamiętać, że ja mam po swojej stronie dość istotny atut, jestem cały czas młodzieżowcem. Tak naprawdę moja pozycja w zespole zostanie zweryfikowana wówczas, gdy już tego statusu nie będę miał. Poza tym – Adaś to taka osoba, która w Arce pomagała mi od zawsze, odkąd trafiłem do klubu. Podpowiadał na murawie, doradzał w sprawach prywatnych. Był dla mnie jak starszy brat, do którego mogę się zwrócić z każdym problemem. Zawsze wyciągał do mnie pomocną dłoń, niezmiennie z uśmiechem na twarzy. To człowiek, na którego mogę liczyć.

Z takim podejściem do życia i do piłki woda sodowa chyba ci nie zagrozi, nawet jeśli do końca sezonu utrzymasz się w wyjściowym składzie Arki?

Zdecydowanie nie, o wodzie sodowej nie ma mowy. Powtarzam – znam swoje miejsce w szeregu. Wiem, że w lidze jest wielu zawodników bardziej utalentowanych, o większych możliwościach niż ja. Pewnego pułapu nigdy nie przeskoczę, znam swoje ograniczenia. Mam nadzieję, że dopisze mi w karierze trochę szczęścia, a ja dzięki swojej ambicji zajdę najdalej jak tylko się da.

Jakie stawiasz przed sobą cele?

W tej chwili interesuje mnie regularna gra w ekstraklasie. Nic więcej.

rozmawiał Michał Kołkowski

fot. 400mm.pl

Opublikowane 27.10.2019 09:45 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.08.2020

Wojciech Szczęsny, czyli najlepszy bramkarz we Włoszech. A może i na świecie?

Wojciech Szczęsny wybrany najlepszym golkiperem w Serie A. Jeśli zastanawiacie się, jak duży postęp zrobiła polska piłka w ostatnich latach, to podpowiedzieć może wam to, że taka wiadomość dziś w zasadzie jest przyjmowana z oczywistością. Że „Tek” jest gwiazdą Juventusu i całej włoskiej ligi? Wiadomo, od kiedy wskoczył między słupki za Gianluigiego Buffona. Pozostaje więc […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – Luksemburg

Ach, jak my lubimy ten program. Ponad godzinka całkowitego oderwania od codzienności. I tym razem nie było inaczej. Czy Legia Warszawa zlekceważyła zespół Dudelange w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku? Czy ŁKS Łódź w obecnej formie miałby szansę na zdobycie mistrzostwa Luksemburga? Adam Kotleszka zaprasza na Magazyn Lig Egzotycznych na Kanale Sportowym, w którym […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Koronawirus tym razem w Lechii. Brak logiki i rozsądku również

Słuchajcie, my mamy tak małe oczekiwania względem polskiej piłki, że czasami wszystko czego chcemy, to logika. Niech jedni z drugimi robią coś logicznie, jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej próbowali działać z sensem. Nie po omacku, nie na hurra. Z sensem. Niestety te oczekiwania są chyba na wyrost. Najnowszy dowód? Koronawirus. Zaczęło się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Korona wraca w ręce miasta, czyli przeżyje

To nie było wcale oczywiste, to nie było wcale łatwe. Korona Kielce przystąpi do rozgrywek I ligi, ba, prawdopodobnie przystąpi do nich z trenerem, kilkunastoma zawodnikami, przy dobrych wiatrach nawet z kibicami na trybunach oraz jakimś logicznym człowiekiem w zarządzie. Dzisiaj zamyka się kwestia dokapitalizowania spółki, ale co ważniejsze – dzisiaj Korona wreszcie uwalnia się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Stefański: Nikt nie powinien puścić na boisko zawodnika niezbadanego

– Jeśli chodzi o wcześniejsze, a więc obecnie obowiązujące regulacje – tam od początku dużo wytycznych wskazywało na odpowiedzialność lekarzy klubowych. Wprost było powiedziane, że najlepsze procedury nie zwolnią klubu z opracowania własnych. Zadaniem komisji jest przygotowanie wersji – tak, ale to nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności za własne postępowanie. Tak samo w przypadku Wisły […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Ekstraklasa jak zwykle traci indywidualności. Felix na testach medycznych w Sivassporze

Zawsze to jakaś radość, gdy wyróżniające się postacie z Ekstraklasy zostają w tym naszym grajdole, bo indywidualności mamy tyle, co kot napłakał. A jak jeszcze wyciągają nam je kluby z trzeciej europejskiej ligi, pokazując, że my jesteśmy w czwartej, można się załamać. Dlatego transfery wewnątrz rozgrywek Ramireza, Mladenovicia czy Lopesa były dobrą wiadomością nie tylko […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Finał last minute, koronawirus i walkowery – unikalny finisz ligi rumuńskiej

Przyzwyczailiśmy się już, że w lidze rumuńskiej nic nie jest proste. Może to kwestia wieloletniej działalności takich asów jak Gigi Becali, może to po prostu kwestia biedy w poszczególnych klubach, która przekłada się też na zachowanie władz ligi. Fakty są takie, że raz na jakiś czas dobiegają z tamtego regionu wieści o rzeczach absolutnie niewytłumaczalnych. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Sitek, Bielica, Benedyczak – jedenastka najlepszych młodzieżowców w I lidze

Przemysław Płacheta, Radosław Majecki, Jakub Łabojko, Jakub Moder, Grzegorz Szymusik… W ostatnich latach wyliczanka młodzieżowców, którzy pokazali się na zapleczu Ekstraklasy była całkiem okazała. Wielu z nich w mniejszym lub większym stopniu zaistniało w najwyższej lidze, dlatego warto przyjrzeć się ich następcom. Którzy przedstawiciele zdolnej młodzieży najlepiej spisywali się w minionym sezonie pierwszej ligi? Przygotowaliśmy […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Tymczasem w Holandii. Czy będzie otwarcie męskich lig dla piłkarek?

Ma dziewiętnaście lat, nazywa się Ellen Fokkema, jest utalentowaną piłkarką. I za chwilę może pograć w męskiej drużynie VV Foarut. KNVB dała zielone światło. Istotny jest tutaj kontekst. Generalnie w Holandii dozwolone są mieszane drużynki do U19. Historię mają długą – do U12 były dozwolone już w 1986. Po dziesięciu latach podwyższono ten limit wiekowy. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020