post Avatar

Opublikowane 11.10.2019 14:40 przez

redakcja

Ja już nie mogę słuchać tych farmazonów o „graniu od tyłu, graniu piłką”. Czytam te wypowiedzi, a później przyjeżdża na zgrupowanie zawodnik trenujący u takiego trenera i widzę, że on jest nieprzygotowany do takiej gry. Puste słowa. Reprezentacja często jest soczewką tego, jak pracuje się w klubach. Widać po zawodnikach czego im brakuje, czego nie zostali nauczeni. Nie bawimy się piłką, posiadanie piłki to problem, a nie szansa – mówi Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski U21. Rozmawiamy o domku na Kaszubach, iPadach, telefonie do żony Patryka Fryca, szkoleniu dziesiątek, pogromcach Tahiti i stoperach z prostymi nosami.

***

Co to za centrum dowodzenia, które czasami wrzuca pan na Twittera? Tam powstają te gigabajty analiz gry młodzieżówki i rywali pana kadry?

Mamy taki domek na Kaszubach, niedaleko Stężycy. Tam mamy domek, w którym koszarujemy się na tydzień z częścią sztabu. Przygotowujemy stałe fragmenty gry, indywidualne charakterystyki zawodników, schematy rozegrania akcji. Oglądamy nasze poprzednie mecze, chcemy później przekazać chłopakom co nam się podobało, co nie. Później osadzamy to wszystko w systemie Piro, żeby ten obraz był czytelny i skondensowany. To wszystko długo trwa. Chodź, pokażę wam jak chcemy grać

(Michniewicz włącza komputer i pokazuje analizę gry Polaków w dwóch ostatnich meczach, zwraca uwagę na sztuczki taktyczne, na to jak jego kadra ma wykorzystywać wolne przestrzenie, gdzie stoperzy popełniali błąd w ustawianiu. W jednej akcji Przemysław Płacheta wraca spacerkiem pod własną bramkę, nad jego głową pojawia się ruchomy podpis „Johnny Walker”. W kolejnej akcji Sebastian Walukiewicz wikła się w niepotrzebny drybling, podpis nad głową „Beckenbauer”. Później Michniewcz pokazuje kolejną analizę – tym razem Rosja, charakterystyczne elementy rozegrania, indywidualne cechy poszczególnych piłkarzy, na co trzeba uważać)

Taka analiza pochłania dużo czasu, ale nie pozostawiamy nic przypadkowi. Zawodnicy chcą to chłonąć. Wczoraj pokazaliśmy to chłopakom, dzisiaj na treningu z Robertem Gumnym o piłkarzu, za którego będzie odpowiadać, rozmawialiśmy tak, jakby „Guma” widział wszystkie mecze tego rywala. Od rana do nocy pracowaliśmy nad tymi analizami, wyszło jakieś 30 gigabajtów danych. Później chłopcy dostają to na iPadach, analizy są spersonalizowane, mogą oglądać to kiedy chcą. A widzę, że chcą.

Musicie nadgonić czas? Na samym zgrupowaniu jest go niewiele.

Zgadza się, spotykamy się 3-4 dni przed meczem, więc chcemy, żeby zawodnicy mieli już jakąś „podładkę” przygotowaną. Widujemy się przed lub po meczach klubowych, ale to za mało czasu, żeby porozmawiać z zawodnikiem. 10 minut pod szatnią, podpytasz o zdrowie, powiesz co ci się podobało w meczu, co nie i każdy biegnie w swoją stronę. A dzięki takim analizom czy wytycznym na iPadach możemy przekazać swoje wytyczne, uwagi czy zalecenia.

Ale bywa, że dostaje się panu za „efekciarstwo”. Tu iPad, tu drony – jakby to była nowość w zachodniej piłce.

Jeśli ktoś tak mówi, to życzę powodzenia. My uważamy, że to coś potrzebnego. I widzimy pozytywny odbiór, bo właściwie po jednej analizie jesteśmy w stanie dyskutować z naszymi zawodnikami jak równy z równym o mocnych i słabych stronach Rosjan. Wiedza jest ważna, a wiedza przekazana w odpowiedniej formie jest łatwa do przyswojenia. Jeśli ktoś mówi, że to efekciarstwo, albo że jakieś tanie sztuczki… Nie wiem, co mam takiej osobie powiedzieć. Niech obejrzy sobie baraż z Portugalią, o której wiedzieliśmy wszystko. Boisko boiskiem, ale kadra wychodząc na mecz nie musiała bać się niczego. Analizą nie wygrasz meczu, ale możesz sobie bardzo pomóc.  Rosja… U nas w lidze rzadko robi ktoś coś zrobi coś, czego świat nie widział. Musimy uszczknąć dodatkowe punkty samym przygotowaniem do meczu. Teraz gramy z Rosją, gdzie oni mają zawodników strzelających gole w europejskich pucharach i którzy robią różnicę w rosyjskiej ekstraklasie. Dodatkowo grają ustawieniem 1-3-4-2-1, które nie występuje w polskiej lidze. Musimy znaleźć na to antidotum. I stąd te iPady. Dzisiaj trener musi poruszać się po platformach, po których porusza się młodzież – łatwiej wysłać coś sms-em, mailem, WhatsAppem. Każdy jest dzisiaj wzrokowcem, chce mieć wszystko narysowane, chce dotknąć. I my staramy się do tego dostosować. Efekciarstwo? Dobrze, następnym razem wyślę pocztą wydrukowane stop-klatki.

Dzisiaj trener musi być elastyczny. Musi mówić jak młodzież, musi znać trendy, musi umieć dotrzeć do innego pokolenia. Efekt? W Ekstraklasie trenerów po sześćdziesiątce nie ma, tych po pięćdziesiątce jest trzech.

Uważam, że to błąd, że ich nie ma. Ja też byłem młodym trenerem, wchodzisz do szatni, a tam doświadczeni ligowcy czy reprezentanci Polski. Jest dzisiaj wielu trenerów, którzy nie grali nigdzie wysoko, a jeśli pracowali, to przez chwilę w niższych ligach. Niestety na siłę starają się przypodobać szatni, podporządkowują się piłkarzom. A między szatnią a trenerem musi być konflikt, bo zawsze musisz czegoś wymagać. Łapiemy się na tym, że przychodzi nowy trener, jest fajnie, później pierwszy kryzys, zwolnienie i zawodnicy mówią „niczego nas nie nauczył, źle przygotował”. No nie nauczył, nie przygotował, bo chciał być miły dla zawodników. Trener boi się wejść w konflikt z piłkarzami.

71777948_3125923390783463_2614040044079415296_n

EFOFP8IW4AIGokj

Czemu twierdzi pan, że to błąd, że starsze pokolenie trenerów zostało poza karuzelą?

We Włoszech, Anglii czy Niemczech jest wielu młodych trenerów, ale też pracuje kilku szkoleniowców po pięćdziesiątce lub bliżej sześćdziesiątki. Oni mają doświadczenie, otrzaskali się z tysiącem różnych sytuacji i przypadków. Wiedzą jak reagować w trudnych sytuacjach. Nie każdy trener musi dzisiaj pracować z laptopem, są też inne metody pracy z zespołem. Wielu szkoleniowców tych starszych nadal mogłoby pracować w Ekstraklasie i mieliby sukcesy, dokładaliby swoją cegiełkę do rozwoju zawodników, ale jest taka moda „ten już był, tamten też, tu go zwolnili, to dawaj jakieś nowe nazwisko!”. Biorą później trenerów, którzy są kompletnie nieprzygotowani, pracowali chwilę w III lidze, znają angielski, poklepią trochę w komputerze i już jest kawał trenera. Nie, to tak nie działa. Najpierw umiejętności szkoleniowe, później dodatki typu dron.

Każdy nowy trener teraz mówi „chcę grać wysokim pressingiem, będziemy grać piłką”.

Ja już nie mogę tych farmazonów słuchać. Czytam te wypowiedzi, a później przyjeżdża na zgrupowanie zawodnik trenujący u takiego trenera i widzę, że on jest nieprzygotowany do takiej gry. Puste słowa. Reprezentacja często jest soczewką tego, jak pracuje się w klubach – widać po zawodnikach czego im brakuje, czego nie zostali nauczeni. To pokłosie tego, z jakimi trenerami pracowali. I nie mówię tylko o tych, u których pracują teraz, ale też od których uczyli się w przeszłości. Później przyjeżdża piłkarz, którego trener pięknie opowiada o tym „graniu piłką”, a widzimy tego zawodnika w treningu na kadrze i okazuje się, że król jest nagi.

Mamy problem z tworzeniem kreatywnych piłkarzy? Najtrudniej wyszkolić „dziesiątkę” i skrzydłowego, który nie jest tylko atletą.

Mamy problem, bo nadal kuleje u nas wyszkolenie techniczne i rozumienie gry wśród zawodników. Był taki Michał Janota, który za dużo nie biegał, ale grał taką piłkę, że wszyscy robili „wow”.

Darko Jevtić.

Kolejny przykład. Widzi przestrzenie, piłka jest jego przyjacielem. Może i czasami jest taki zbyt apatyczny, ale co z tego, skoro potrafi grać w piłkę, a to się liczy. Kolejny przykład, choć on biega więcej – Filip Starzyński. Mało który zawodnik w tej lidze jest tak wyszkolony technicznie. I to widać po golach, asystach czy stworzonych okazjach strzeleckich – Filip po prostu umie grac w piłkę i rozumie futbol. Wcześniej był jeszcze Stilić…

„Wcześniej” – czyli prawie dziesięć lat temu.

Często się zastanawiam – dlaczego my takich zawodników nie mamy. Na Euro graliśmy z Ceballosem, Fabianem Ruizem, Barellą, Pellegrinim. Nasi chłopcy powyjeżdżali i jest im trudno o grę – Żurkowski, Jagiełło czy Dziczek. A włączam mecz Interu z Barceloną i ten Barella gra. Mało tego, że gra, to jeszcze widać po nim dokładnie takie same zachowania, jak jeszcze latem w starciach z nami. Przełączam na Atletico, a tam Joao Felix, którego przed chwilą krył nasz Pestka.

Dobrze, ale ponawiam pytanie – w czym tkwi nasz problem?

Za mało uczymy piłkarzy. Są zbyt słabo wyszkoleni. A od tego wszystko się bierze. Na technice budujesz wszystkie pozostałe elementy. Szybciej przyjmiesz, szybciej zagrasz, szybciej ruszysz, szybciej dostrzeżesz przestrzeń. A jak musisz przyjąć piłkę, poprawić ją dwa razy, podnieść głowę, jeszcze raz zerknąć na piłkę… Tak się dzisiaj nie gra. Wiesz, co mi to przypomina? Tę zabawę w kolory. Czerwony parzył, prawda? No to u nas często to wygląda tak, że piłka też parzy. Jeśli piłka nie jest twoim przyjacielem, to nie będziesz miał swobody. Czasami widzę, że pomocnik sprawia takie wrażenie, że najchętniej by się schował na 90 minut i nigdy nie pokazywał się do gry. Pomocnik, gość który powinien być stęskniony za piłką. Technika jest kluczem. Jak w książce Agassiego – jak nie dotkniesz 1000 razy dziennie piłki, to tej techniki mieć nie będziesz.

Czyli trzeba „grać piłką, budować akcje od tyłu” – tak jak mówią ci trenerzy nowej fali.

Wiem, że ironizujesz. O graniu piłką fajnie się mówi, ale trzeba to jeszcze wcielić w życie. W Ekstraklasie jest niewielu piłkarzy, którzy nadają się do takiej gry. I później wcielasz te założenia, piłkarzy nie uczysz techniki i budowa akcji od tyłu kończy się na kilku podaniach między stoperami zakończonymi lagą od bramkarza na napastnika. Za dużo jest w piłce gadania, za mało konkretów. Pamiętam, że ponad dekadę temu przyjechał do Lubina dyrektor sportowy Herthy, bo oglądał Łukasza Piszczka. My walczyliśmy o mistrzostwo i myśleliśmy, że fajnie gramy. On stwierdził wprost – gracie na zbyt dużej przestrzeni, każdy ma pół godziny na zastanowienie się przed zagraniem. Pomyślałem sobie „pieprzy głupoty”. Pojechaliśmy na mecz z Werderem Brema, tam grał wtedy Klose czy Diego. Dostali 2:5. „No, macie to swoje granie na małej przestrzeni”. Potrzebowałem czasu, żeby do tego dojrzeć, że najważniejsze to jest grać szybko, podejmować decyzje w możliwie jak najkrótszym czasie, wykonywać ruchy. Ale znów – do tego potrzebna jest technika.

SPILAMBERTO 21.06.2019 TRENING REPREZENTACJI POLSKI U-21 --- POLISH FOOTBALL NATIONAL TEAM UNDER-21 TRAINING SESSION PILKARZE POLSKI CZESLAW MICHNIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

My gramy na stojąco. Albo stoimy w obronie, albo stoimy przy rozegraniu.

Najbardziej rzuca mi się w oczy to, że w Ekstraklasie zawsze masz dużo czasu na decyzję. Przyjmiesz, poprawisz, ukręcisz babkę z nosa, w tym czasie nikt cię nie zaatakuje.

Robert Janicki, który wyjechał z akademii Lecha do szkółki Hoffenheim opowiadał, że przez pierwszy miesiąc na treningu prawie nie powąchał piłki. W Centralnej Lidze Juniorów w Polsce miał czas na przyjęcie, obrót, podniesienie głowy. W Niemczech miał cały czas zawodnika na plecach. Albo dwóch.

Nie dziwię się, bo słyszałem to już wielokrotnie od zawodników, którzy wyjeżdżali na zachód i musieli nadgonić te zaległości. Później przychodzi taki mecz z Hiszpanią, jak na Euro. I byliśmy świetnie zorganizowani, doskakiwaliśmy, biegaliśmy jak szaleni, ale co z tego, skoro oni gdyby chcieli, to mogliby grać między sobą przez pół godziny i ani razu piłka by im nie odskoczyła.

W szkoleniu atletów jesteśmy coraz lepsi. 20-latek u nas często wygląda jak dojrzały mężczyzna, w dodatku biega bardzo szybko i robi tych sprintów bardzo dużo. Przemysław Płacheta w meczu z Jagiellonią wykonał 90 szybkich biegów i 30 sprintów.

Ale wciąż mówimy o graniu w piłkę, a nie zawodach lekkoatletycznych, prawda? Cały czas powtarzam Przemkowi, że kluczowy jest u niego ten pierwszy kontakt z piłką. Zabranie się z nim, stworzenie sobie możliwości do dryblingu. Żeby nie musiał ruszać z miejsca, tylko od razu rozbujać przeciwnika. Płacheta ma taki gaz, że mógłby połykać tych obrońców. Inny przykład – przyjechał do nas teraz Kuba Moder z Lecha. I widać po tym chłopaku, że on nie gra głupich podań. Prawa noga, lewa noga, przyjęcie kierunkowe, ma dużą swobodę. On z kolei musi nabrać innych cech.

Moder jest wyjątkiem w tej lidze. Nie mamy młodych „ósemek” ze swobodą wprowadzania piłki na połowę rywala. Tęsknimy za „dziesiątkami”, na które przychodzi się na stadion.

Na przestrzeni ostatnich lat w młodzieżówce pod tym względem podobał mi się szczególnie jeden zawodnik, który faktycznie miał swobodę i technikę.

Bartosz Kapustka?

Brawo. Zatrzymywał się w miejscu, technika, podniesiona głowa, balans ciałem, zagranie prostopadłe, wyobraźnia przestrzenna. Oczywiście, Bartek miał i ma swoje problemy, ale wierzę, że jeszcze będziemy mieli z niego pożytek jako polska piłka. On przyjeżdżał na kadrę i kręcił jak szalony na treningach, to była jego gra. Strasznie żałuję, że nie mógł nam pomóc na boisku podczas Euro. Myślę, że Sebastian Szymański też może stać się kimś w tym typie.

Nadal mówimy o jednym zawodniku, może dwóch. Hiszpanie wystawili na Euro takich kilku, kolejni siedzieli na ławce, jeszcze inni na urlopie, a ci teoretycznie najsłabsi szykowali się do sezonu w III lidze, żeby za trzy lata przyjechać do Polski i się wyróżniać.

W eliminacjach do Euro Hiszpanie strzelali gole średnio po siedemnastu podaniach. My po czterech. To wiele mówi. Słuchałem i czytałem później opinie o tym meczu. Nikt nie chce bronić się tak głęboko, jak my to robiliśmy. Chcieliśmy wyjść wyżej, agresywnie ich zaatakować. Ale wymienialiśmy trzy-cztery podania i traciliśmy piłkę. Oni grali przez zdecydowaną większość meczu na naszej połowie, nawet trudno było ich sfaulować. Mieli technikę i swobodę. Świetnie grają przestrzenią, pokazywałem to przed chwilą na tej analizie. U nas wszyscy chcą piłkę do nogi, ale to siłą rzeczy spowalnia akcje. Staramy się zmieniać, by nie grać tak statycznie.

BAGGIOVARA 23.06.2019 WYJAZD DO KRAJU REPREZENTACJI POLSKI U-21 --- POLISH FOOTBALL NATIONAL TEAM UNDER-21 LEAVE FROM CHAMPIONSHIP ARTUR DZIERZBICKI CZESLAW MICHNIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Widzi pan szansę na to, by ten model naszego grania się zmienił? Byśmy przestali uprawiać tylko futbol reaktywny?

Nie mam pojęcia, naprawdę. Ostatnio byłem przejazdem na meczu CLJ Arki z Lechem, wpadłem na pół godziny przez przypadek. Patrzyłem na to, co ci piłkarze mają, a czego nie ma. Było ustawienie, było bieganie, były zalążki kreatywności. Ale nie widziałem radości z tego, że piłkarz dostał piłkę. Permanentna nerwówka. Dostajesz piłkę, to dostajesz problem.

Lewandowski mówił to o Guardioli – że on nauczył go tego, żeby cieszyć się z piłki. Obcować z nią na treningu, bawić się. Żeby posiadanie jej nie było zbędnym balastem.

Dlatego jestem za tym, by w grupach juniorskich faktycznie stawiać na to, by grać piłką, by budować akcje od tyłu. W seniorach jest już za to trochę zbyt późno. Później oglądamy karkołomne próby rozgrywania akcji, strata piłki, strata bramki i ta co tydzień. Trener zmienia styl, stawia na pragmatyczny futbol i tak to się kręci. Co do stylu – któryś z mądrych trenerów mówił, że tylko przegrani mówią o stylu. Wygrany odnosi zwycięstwo i patrzy na kolejny mecz.

Dotknęła pana krytyka kadry i pana po tym Euro?

Mam satysfakcję, że wiele osób gratulowało nam fajnej drużyny i tego, że i tak zaszliśmy daleko. Ostatnio robiłem analizę i ściągnąłem sobie mecze z Euro z angielskim komentarzem. Cieszy to, w jaki sposób komentatorzy mówili o naszej grze. A krytyka w Polsce… Kto mógł, ten wyszedł z nory. Często krytyka nie dotyczyła stricte reprezentacji, ale konkretnie mnie. Ludzie mi nieprzychylni wyciągali swoje animozje. Ale ja się tym nie przejmuje, też na wiele rzeczy nie mam wpływu. Jak to mówi profesor Chmura – trzeba być ponad tym. To nie jest tak, że nie szanuję ludzi, którzy mają odmienne zdanie. Ale jeśli to wynika z konstruktywnej krytyki. A nie, jeśli jest to podyktowane wyłącznie niechęcią do mnie.

Tęskni pan za tą drużyną z Euro?

Kończy się jedna impreza, zaczyna druga. W pierwszej kadrze jak był Lewandowski, tak został Lewandowski. Był Krychowiak? Jest Krychowiak. My tak naprawdę po tym młodzieżowym Euro dopiero dostrzegliśmy jak to jest mieć fajną grupę zawodników, z którą się bardzo zżyło. Skończył się mecz z Hiszpanią i dotarło do nas, że Kownacki, Bochniewicz, Świderski i cała ta ekipa już z nami nie będzie pracować. Duży smutek. Drużyna się rozpadła.

Cały czas funkcjonuje ta wasza grupa poprzedniej kadry na WhatsAppie?

Już nie jest tak aktywna, jak wcześniej, ale tak – cały czas działa. Jak Świderski strzeli gola, to jest euforia. Jak ktoś z chłopaków zrobi coś fajnego w klubie, to wszyscy mu gratulują. Chłopacy wybierają się teraz na nasz mecz do Łodzi z Serbią. Mateusz Wieteska chętnie przyjdzie, Paweł Bochniewicz – o ile nie będzie miał treningu – też. Zaprosiłem ich na obiad w dniu meczu.

Bywało tak, że rezygnowaliście z którego zawodników, bo nie pasował charakterem do tej grupy?

Tak. Żeby grać w reprezentacji trzeba mieć dwie cechy – musisz potrafić grać w piłkę, ale też musisz mieć odpowiednio poukładane w głowie. Czasami usiądziesz na ławce, czasami będziemy cię potrzebować w wyjściowym składzie. I jeśli będziesz się obrażał za to, że nie ma cię w tej pierwszej jedenastce, będziesz robił kwas w drużynie, to nie ma sensu, żebyś tu przyjeżdżał. Wiem, że czasami trudno jest przyjąć fakt, że w klubie grasz regularnie, a w kadrze jesteś drugim wyborem. Ale mieliśmy taki komfort, że właściwie w zdecydowanej większości to byli chłopcy, którzy potrafili taki stan rzeczy zaakceptować. Może poza Bartkiem Drągowskim, który zrezygnował z wyjazdu na Euro, ale to już inny temat.

Czemu nie lubi pan stoperów z prostymi nosami?

Bo to znaczy, że unika walki. Jeśli ma swoje „jedynki”, nieporozbijane łuki brwiowe i prosty nos, to znaczy, że nie walczy o piłkę. Wiele piłek ląduje w trakcie meczu w polu karnym i trzeba tam się porozpychać, żeby o nią powalczyć. A widzę wielu obrońców, którzy mogliby po karierze chodzić po wybiegach. Przepychanka i walka to element piłki.

Ale przynajmniej piłkę dobrze wyprowadzają.

Tego też nie mogę już słuchać. Skupiamy się na dodatkach, a brakuje nam podstaw. To nie jest tak, że ja neguję umiejętność wprowadzania piłki u stoperów. Zresztą widziałeś to na tych analizach, że obrońca też musi umieć podać piłkę. Ale priorytetem jest to, by dobrze bronił. Ta pozycja nazywa się „OBROŃCA”, a nie „WPROWADZACZ PIŁKI”. Ładny drybling stopera jest efektowny, panowie w telewizji cię pochwalą, ale co z tego, skoro niewiele to przynosi pożytku? Dwa razy ci się uda, za trzecim pomocnik zabierze ci piłkę, ruszy z kontrą dwóch na jednego i tyle ci z tego komplementu komentatora zostanie.

Nawet już bramkarzy zaczęliśmy oceniać najpierw pod względem gry nogami. Zachwycono się van der Hartem z Lecha…

Nie robi na mnie wrażenia to, że ponoć dobrze gra nogami. Normalny bramkarz, jak wielu w polskiej lidze. Co do umiejętności bronienia – to nie jest typ, który ja lubię. Wolę takiego Grabarę, który jest świetny na linii, dobry na przedpolu. Albo Bułkę, który zasłoni ci pół bramki, taki wielki jest. Dzisiaj jak nie masz przynajmniej 190 centymetrów jako bramkarz, to nie masz co marzyć o wielkiej karierze. Są niżsi bramkarze, jak Łukasz Fabiański, ale oni są z kolei mają niesamowitą zwinność. Ale co do samego wątku – tak, zgadzam się w pełni, że zaburzona została ta lista priorytetowych cech na poszczególnych pozycjach. Zachwycamy się rzeczami, które są dodatkiem, a nie fundamentem na danej pozycji.

BOLONIA 19.06.2019 MECZ GRUPA A MISTRZOSTWA EUROPY U-21 W PILCE NOZNEJ 2019: WLOCHY - POLSKA 0:1 --- 2019 UEFA EUROPEAN UNDER-21 CHAMPIONSHIP MATCH IN BOLOGNA: ITALY - POLAND 0:1 CZESLAW MICHNIEWICZ PILKARZE POLSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jeden z trenerów powiedział ostatnio, że dzisiaj zarządzanie szatnią jest trudne, bo nie steruje się już szatnią jako całością, ale 25 zawodnikami z osobna.

Zawsze było tak, że bardziej trzeba było dbać o zawodnika dwunastego, a nie tego pierwszego.

Jasne, ale chodzi o to, że trudno już dzisiaj trenerowi przymknąć oko na indywidualne potrzeby każdego piłkarza. Nie wystarczy krzyknąć „kiełbasy w górę”, zrobić pompkę w szatni, tylko trzeba dotrzeć już do każdego piłkarza z osobna.

A to na pewno.

(do pokoju wchodzi Paweł Tomczyk, prosi o możliwość wyjazdu na godzinę do Poznania razem z Robertem Gumnym, bo „Przegląd Sportowy” chce im zrobić sesję zdjęciową do tekstu)

Widzisz, masz przykład. Siłą rzeczy musisz dzisiaj zrozumieć świat młodych ludzi. Wiedzieć co jest na czasie, co lubią, czego nie. Ale też nie możesz przekroczyć pewnej granicy, bo poddanie się ich dyktatowi będzie początkiem twojego końca. To nie te czasy, że krzyknęło się „panowie, zapierdalamy, na nich!”. Swoim podejściem musisz ich nakłonić do ciężkiej pracy, do zbierania wiedzy o przeciwniku, do nabrania pasji do zawodu piłkarza. Jeśli ich przekonasz do korzyści z tego płynących, to ich kupisz. Pójdą za tobą. Pamiętam, że gdy trafiliśmy na Portugalię w barażach, to wszyscy w Polsce mówili „uuu, ciężary macie, raczej po awansie”. A chłopcy pisali „spokojnie, trener coś wymyśli, damy radę, zepniemy się i awansujemy”. My motywujemy ich, oni motywują nas takim podejściem.

A kręci pan nosem na telefony w szatni?

W Pogoni Szczecin mieliśmy problem z muzyką w szatni. Zawodnicy wożą ze sobą te tuby, puszczają głośno muzykę. Uznałem, że okej, oni to lubią, ale wprowadziliśmy zasadę, że dziesięć minut przed wyjściem na mecz jest już cisza. To już musi być etap koncentracji. Ale wcześniej – niech dochodzą do skupienia w taki sposób, w jaki chcą. Rozumiem, że ten czas do meczu się dłuży, bo trzeba być ponad godzinę wcześniej. Rezerwowi chodzą od ściany do ściany, bo nie mają co robić. Dlatego przyjeżdżamy na stadion możliwie jak najpóźniej, żeby chłopakom nie kołatało sto myśli w głowie. Więc co robią, gdy im się nudzi? Telefon. Rozumiem to, nie zamierzam z tym walczyć.

Eden Hazard w Chelsea pięć minut przed meczem kończył dopiero partyjkę w grze na telefonie.

Pamiętam, że w Niecieczy zrobiłem coś takiego, że chłopcy zeszli z rozgrzewki, dwie minuty do wyjścia i pytam Patryka Fryca – „będzie twoja partnerka na meczu?”. On mówi, że nie, że dziecko w domu chore. To mówię „wyciągaj telefon, zadzwoń do żony, daj na głośnomówiący”. Wszyscy patrzyli zdziwieni, Patryk zadzwonił, partnerka zdziwiona, ale porozmawiali, podpytał jak dziecko się czuje, ona zdziwiona, że chwilę przed meczem dzwoni, ale podbudowało go to. Czasami robisz takie wrzutki, żeby pokazać, że telefon to nie jest twój wróg. Gorzej jest wtedy, gdy widzisz tylko telefon, a nic poza tym. W młodzieżówce nie ma z tym większego problemu, bo każdy z chłopaków pojął już jak działamy. Teraz Kamil Grabara, nowy kapitan, wziął nowych zawodników, powiedział im czego jako sztab nie tolerujemy i jest porządek. Ja wiem, że oni są młodzi, że telefon, że PlayStation… Tomczyka i Gumnego nie można czasami odkleić od tego „pleja”, to teraz im naściemnialiśmy, że do Rosji nie mogą go zabrać, bo im cło wlepią na granicy.

A propos nowego kapitana – mówi się, że w nowym pokoleniu piłkarzy nastąpił kryzys przywództwa. Niewielu jest zawodników świadomych odpowiedzialności za drużynę, raczej silne osobowości – jeśli już są – to skupiają się na sobie. Kapitanem z prawdziwego zdarzenia był na pewno Dawid Kownacki.

A teraz jest nim Grabara, który płynnie przejął schedę po „Kownasiu”. Nastąpiło to bezproblemowo, bo Dawid jeździł na pierwszą reprezentację lub leczył urazy, więc ta odpowiedzialność rozkładała się na Grabarę, Bochniewicza, Wieteskę. Dzisiaj liderami są ci, którzy pracują z nami dłużej. Grabara, Dziczek jest cichym liderem i jak coś powie, to ma posłuch w szatni. Gumny mało się odzywa, ale jest bardzo profesjonalny. Nie lubię tych liderów-krzykaczy, co to w szatni się wydzierają, to fajnie wygląda w klubowych telewizjach, ale na boisku boi się wziąć odpowiedzialność. Lider to jest ten, który strzela gole jak Kownacki, gra jak Kapustka, broni jak Grabara. Krzykaczy nie poważam.

Ta kadra jest słabsza czy mocniejsza od tej, którą prowadził pan jeszcze kilka miesięcy temu?

Trudno powiedzieć. Mi było się trudno przestawić, bo zżyłem się z tą grupą, dzieci wyjechały z domu. Czuliśmy pustkę. Jak wychowawca, który puszcza swoją klasę po maturze. Rozmawiałem z Grabarą po pierwszym zgrupowaniu i on tak samo to odczuwał. Ale docieramy się, poznajemy się coraz lepiej, atmosferę na pewno budować będzie też wynik. Będziemy rozwijać tych chłopców, którzy przyszli do nas z kadry U20… W ogóle dorobili się nawet swojej ksywy. Tak jak pierwsza kadra miała „fusy”, tak u nas młodzi zostali żartobliwie ochrzczeni „pogromcami Tahiti”.

DAMIAN SMYK

fot. FotoPyk

Opublikowane 11.10.2019 14:40 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020