Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Zimowe Igrzyska, mundial… A czy w Soczi da się robić dobrą piłkę?

redakcja

Autor:redakcja

02 sierpnia 2019, 12:44 • 6 min czytania 0 komentarzy

Gdy większość poważnych lig nadal czeka w blokach startowych, wybór trzech ekip w formie i trzech pod formą nie należy do najłatwiejszych. Ale my się nie boimy wyzwań tak trudnych, jak gra z półamatorami na sztucznej murawie. I lecimy z ETOTO PowerPlay bez żadnych wymówek.

Zimowe Igrzyska, mundial… A czy w Soczi da się robić dobrą piłkę?

NA FALI

SAN JOSE EARTHQUAKES
Pięć ostatnich meczów: ZZZZP
Miejsce w tabeli: 4.
Następny rywal: Columbus Crew (niedziela, 4:00)
Przewidywania: Zwycięstwo

Najlepsze lata San Jose Earthquakes to czas, gdy ten zespół grał na Spartan Stadium, najwęższym boisku w całej lidze. Drużyna potrafiła doskonale wykorzystywać specyficzny plac gry, w 2001 i 2003 roku zdobywała mistrzostwa MLS. Tamten zespół nigdy się nie poddawał, był znany ze stylu opartego o waleczność tak, że pewnie i Diego Simeone raz czy dwa się tą ekipą zachwycił. Dzisiejsi Earthquakes to zespół grający nieco inny, oparty na posiadaniu piłki futbol. Starają się dominować nad przeciwnikiem, rozrywać go szerokim ustawieniem, co zaszczepił im były szkoleniowiec między innymi River Plate, Matias Almeyda. San Jose stało się dzięki niemu jednym z najtrudniejszych terenów w lidze, w dodatku Earthquakes są w znakomitej formie – wygrali cztery mecze z rzędu, trzy ostatnie – po 3:1 każdy. Do tego trzeba dodać długi lot ze wschodu Stanów Zjednoczonych, z Columbus do położonego na zachodnim wybrzeżu San Jose. Oba stadiony dzielą niemal cztery tysiące kilometrów. Gdyby jeszcze Crew byli mocną ekipą, może i tutaj gospodarze mogliby mieć jakiś problem. Ale to 10. (na dwanaście) zespół Konferencji Wschodniej, którego bilans poza domem to 2 wygrane, 1 remis i aż 8 porażek. Trudno spodziewać się dla nich innego rezultatu niż dziewiąta przegrana.

Wygrana San Jose Earthquakes i powyżej 2,5 gola w meczu? W ETOTO to kurs 2,05 – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

NA FALI

RUBIN KAZAŃ
Trzy ostatnie mecze: ZZR
Miejsce w tabeli: 3.
Następny rywal: CSKA Moskwa (niedziela, 18:00)
Przewidywania: Pierwszy raz w plecy

Rubin gra naprawdę niezłą piłkę na starcie sezonu, dużym zaskoczeniem na plus są niezwykle obiecujący, młodzi Gruzini – duże wrażenie robią 18-letni skrzydłowi Kwaratszekelia i Dawitaszwili, w roli jokera sprawdza się też napastnik Beka Mikeltadze (46 minut i 1 gol). Rzecz w tym, że ekipa z Kazania może sobie wyglądać obiecująco, CSKA kadrowo jest jednak po prostu w skali kraju potężne. Wystarczy spojrzeć na transfery przed sezonem. Gdy Rubin wzmacniał się raczej po taniości, większość piłkarzy biorąc za darmo, wydając tylko na trzech z nich – łącznie 4,2 mln euro, CSKA wjechało z ofertą na 15,2 miliona euro za Chorwata Nikolę Vlasicia z Evertonu, który w poprzednim sezonie pokazał się z bardzo dobrej strony na wypożyczeniu w Moskwie – w fazie grupowej Ligi Mistrzów miał udział przy pięciu spośród ośmiu bramek CSKA, w lidze uzbierał dziesięć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Rubin sprawi rywalowi ze stolicy trochę problemów, dynamiczni gruzińscy skrzydłowi narobią nieco wiatru, ale klasą piłkarską szalę na swoją stronę w tym meczu przechyli naszym zdaniem CSKA.

Pierwsza porażka Rubina w sezonie? Za wygraną CSKA ETOTO płaci po kursie 2,15 – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

NA FALI

GUANGZHOU EVERGRANDE
Pięć ostatnich meczów: ZZZZZ
Miejsce w tabeli: 1.
Następny rywal: Shandong Luneng (sobota, 13:35)
Przewidywania: Kolejna “Z” w bilansie

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

W tym sezonie ligi chińskiej trio Guangzhou (lider), Shanghai SIPG (2. miejsce) i Beijing Guoan (3. miejsce) odjechało reszcie na ładnych kilka długości. Shandong Luneng, z którym zagra w ten weekend prowadzony przez Fabio Cannavaro lider, jest niby na 4. miejscu, ale dystans dzielący gospodarzy od gości w tabeli to aż 18 punktów. Stąd trudno spodziewać się, by ekipa Luneng była w stanie ugrać cokolwiek przeciwko drużynie mającej w swoich szeregach między innymi niebywale skutecznego Paulinho. Znany z Barcelony brazylijski pomocnik ma na koncie w tym momencie już 13 goli i 4 asysty w 19 spotkaniach, ustępując w klasyfikacji strzelców jedynie Eranowi Zahaviemu (22 bramki w 19 meczach) i Graziano Pelle (14 bramek w 17 meczach).

Guangzhou znów zwycięskie? ETOTO widzi w gościach zdecydowanego faworyta, wyceniając ich wygraną na 1,95 – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

POD FORMĄ

VANCOUVER WHITECAPS
Pięć ostatnich meczów: RPPPP
Miejsce w tabeli: 11.
Następny rywal: FC Cincinnati (niedziela, 2:00)
Przewidywania: Coś uda się ugrać

Ani jedni, ani drudzy nie sprawiają, że w tym sezonie kibice często z radości skaczą jak Małysz w Garmisch-Partenkirchen. Gdyby zebrać do kupy wszystkie wygrane FC Cincinnati i Vancouver Whitecaps, uzbieralibyśmy ich dziewięć. Perspektywa? Siedemnastu (!!!) zespołom MLS udało się wygrać do tej pory co najmniej dziewięć meczów. Whitecaps nie wygrali od dziesięciu spotkań, choć wreszcie ostatnio udało im się przerwać remisem z Minnesotą serię pięciu kolejnych porażek. Nie to jest jednak powodem do optymizmu, a fakt, że rywal to zespół ze wszech miar słaby. Najgorsza średnia punktów na mecz, najgorsza różnica bramek, najniższa liczba strzelonych goli, najwyższa liczba straconych goli. Krótko mówiąc: nowicjusze w MLS nie mają łatwego życia. Whitecaps, naszym zdaniem, nie sprawią, że cokolwiek będzie prostsze.

Remis lub wygrana ekipy z Vancouver? Kurs w ETOTO to 2,00 – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

POD FORMĄ

PFC SOCZI
Trzy ostatnie mecze: PPP
Miejsce w tabeli: 16.
Następny rywal: FC Ufa (niedziela, 20:30)
Przewidywania: Kolejna porażka

Od 1999 roku, kiedy ostatni raz Soczi miało reprezentanta w najwyższej lidze rosyjskiej (Żemczużina Soczi), podejmowano się wielu prób przywrócenia piłce rosyjskiej w pierwszoligowym wydaniu drużyny z ulubionego wakacyjnego resortu Rosjan. Aż kilkanaście miesięcy temu oligarcha Boris Rotenberg postanowił, że przeniesie jeden z historycznych klubów z Sankt Petersburga – drugoligowe Dinamo, którego był właścicielem – właśnie do Soczi. Piękny olimpijski stadion Fiszt doczekał się wreszcie regularnego użytkowania, choć średnia poniżej 4 tysięcy fanów na mecz przy 48-tysięczniku to chyba nie do końca było to, o co Rotenbergowi chodziło. Niemniej jednak udało się wywalczyć awans i po raz pierwszy od dwóch dekad umieścić w elicie klub z Soczi. Początek daleki jest jednak od wymarzonego – PFC przegrało trzy kolejne spotkania i póki co grzęźnie na dnie ligowej tabeli, bez choćby jednej strzelonej bramki. Rywale za to mają używanie – nikt nie dopuszcza przeciwników do tak ogromnej liczby strzałów, jak Soczi. Trzy mecze, 56 uderzeń. Grająca z Soczi w czwartej kolejce Ufa to żadna potęga, ale na tak fatalnie broniącego rywala umiejętności i czysto piłkarskiej jakości powinno wystarczyć. Dość powiedzieć, że tylko jeden zespół w lidze ma po trzech seriach gier więcej strzelonych goli od gości niedzielnego meczu.

Zwycięstwo Ufy z zabezpieczeniem w postaci zwrotu w razie remisu ETOTO wycenia na 2,35 – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

POD FORMĄ

FLUMINENSE
Pięć ostatnich meczów: PPRRR
Miejsce w tabeli: 17.
Następny rywal: Internacional (niedziela, 0:00)
Przewidywania: Wreszcie wygrana!

Internacional, a więc rywal Fluminense, przeżywa piękne chwile. W lidze zajmuje miejsce 6., ostatnie dające awans do Copa Libertadores, w pucharze Brazylii zaszedł do półfinału, a w samym Libertadores właśnie awansował do ćwierćfinału po dwukrotnym ograniu urugwajskiego Nacionalu Montevideo. Uczestnictwo w trzech rozgrywkach sprawia jednak, że w Brazylii przewiduje się wystawienie na mecz z Fluminense składu tak optymalnego, jak optymalnym byłoby obsadzenie Tomasza Karolaka w roli nowego Bonda. Inter czeka bowiem cztery dni później rzeczony półfinał z Cruzeiro, na który mają zostać rzucone największe siły. Fluminense nie dość, że miało jeden dodatkowy dzień na odpoczynek po swoim starciu 1/8 finału Libertadores (również udało się awansować, 5:2 w dwumeczu z Penarolem), to kolejne spotkanie po tym z Interem zagra dopiero 11 sierpnia. Tutaj więc nie ma co spodziewać się oszczędzania najważniejszych graczy, tylko walki o pełną pulę – trzeba się bowiem czym prędzej wygramolić z dołu tabeli.

Fluminense przypomni sobie, jak wygrywa się w lidze? Kurs na wygraną gospodarzy to 1,92 w ETOTO – KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać 200% bonusu od depozytu

fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...