post Avatar

Opublikowane 21.05.2019 12:59 przez

redakcja

Każdy sezon Ekstraklasy to zwycięzcy i przegrani, to bohaterowie i antybohaterowie, to historie typu hollywoodzki wyciskacz łez, ale też egzystencjalne dramaty Larsa Von Triera. Kto w minionym sezonie obsadził siebie raczej w szekspirowskich rolach? Oto nasz wybór dziesięciu największych przegranych Ekstraklasy 18/19.

10. Dariusz Dudek

W jednym sezonie spaść zarówno z Ekstraklasy jak i pierwszej ligi – no, duża sprawa, płonący rollercoaster bez trzymanki, pasów i hamulców. Dariuszowi Dudkowi przyznajemy nagrodę imienia Adama Mójty i Krystiana Nowaka. Po wywalczeniu awansu do Ekstraklasy, co bez dwóch zdań było sporym osiągnięciem, Dudek zaliczył wręcz karykaturalnie potężnego gonga.

Przed sezonem miał prawo liczyć na dużą dozę zaufania, w oparciu o nią na walkę o utrzymanie, względnie chociaż na pokazanie się z tak dobrej strony, by pozostać na karuzeli. A jednak rok po awansie jego CV mogą zainteresować się kluby z NBA – tam za „tankowanie”, czyli zajmowanie ostatnich miejsc, można przynajmniej dostać czołowe miejsca w drafcie.

9. Mariusz Lewandowski

Mariusz Lewandowski może nie należał do najbardziej efektownych reprezentantów Polski, może nie czarował nas co mecz raboną, ale nie można mu odmówić – jak na polskie warunki – bardzo dobrej kariery. To legenda Szachtara Donieck, klubu o bezsprzecznie mocnej, europejskiej marce. Wygrał tam swoje, z Ligą Europy na czele, zarobił jeszcze więcej.

Gdy zjeżdżał do Lubina, klubu, z którego wyszedł w świat, nie tylko my byliśmy zaciekawieni. Pracował w Szachtarze z trenerami z wysokiej półki, znajomości w świecie piłki miał całkiem rozległe. Sam przyznawał, że przygotowywał się do tej roli szkoleniowca sumiennie, latami, a mierzy wysoko. Miał głód szatni.

Jego Zagłębie kojarzy nam się jednak głównie z nudą, skrajną przeciętnością. Nie za bardzo dawał sobie radę nawet z medialną stroną trenerki, wypadając słabo łamane na arogancko. W obliczu wyników osiąganych przez Lechię, tym bardziej zastępowanie „Cycusiem” Stokowca przypominało koszmarną decyzję Miedziowych.

W tym roku miał bić się o puchary, natomiast odpadł z Pucharu Polski z Huraganem Morąg, a w lidze zanotował na koniec pięć meczów bez wygranej. Jakby tego było mało, jego następca, Ben van Dael, ze śladowym doświadczeniem w pracy z seniorami, pomógł Zagłębiu zrobić wielki progres i do końca bił się o europejskie puchary.

8. Krzysztof Mączyński

Jeszcze w czerwcu zeszłego roku szeroko analizowano, dlaczego Mączyński nie jedzie na mundial.

Jasne, w Legii nie grał tak, jak tego oczekiwano, ale Nawałka nawet po słabszych ligowych występach Mąki potrafił wycisnąć z niego maksimum. Brak powołania był złym zwiastunem dla piłkarza, który – tak, to naprawdę się zdarzyło – zagrał siedem meczów w eliminacjach do mistrzostw świata, a jeszcze w marcu z Koreą zaliczył dwie asysty.

Ale został w domu. A potem było tylko gorzej.

Z Legią odpadł zarówno ze Spartakiem Trnava jak i Dudelange. Potem niedawny kadrowicz został całkowicie odsunięty od zespołu przez Sa Pinto, z którym wdał się w karczemne awantury (aczkolwiek nie wątpimy, że Sa Pinto mógł być prowodyrem). Wiosną wylądował w Śląsku Wrocław, z którym niemal do końca bił się o utrzymanie. Ostatecznie ligowy byt został zachowany, ale nawet we Wrocławiu niczym szczególnym się nie wyróżniał, a czasem był wręcz słabszym ogniwem.

Rok temu, gdyby Nawałka wziął go na mundial, mogłyby spaść na trenera słowa krytyki, ale jednak nikogo aż tak bardzo by taka decyzja nie zdziwiła. Dzisiaj Mączyński jest lata świetlne od reprezentacji Polski.

7. Jarosław Niezgoda

W sezonie 17/18 Jarosław Niezgoda był obok Arkadiusza Malarza jednym z najważniejszych architektów mistrzostwa Polski. Czas dla obu płynął jednak inaczej: Malarz miał już za sobą zagraniczną karierę, zupełnie udaną, poznał świat, teraz mógł liczyć najwyżej na przedłużenie snu w legijnej bramce, który i tak trwał bardzo długo. Niezgoda natomiast bił się o swoją przyszłość. Przed nim majaczyła perspektywa zagranicznego wyjazdu, robienia kariery. Jakże wymowne:

Niezgoda został nominowany do nagrody napastnika sezonu kosztem Krzysztofa Piątka.

Kontuzji się nie wybiera, nie rozwalił się jadąc 200 km/h na quadach, ot, zdarzyło się, takie życie piłkarza, nie jego wina. Ale tak czy siak zaledwie 131 minut w Ekstraklasie, okraszone 174 minutami w III lidze, to niesłychany zjazd pod względem znaczenia w polskiej piłce.

Niezgoda, rocznik 1995, stracił rok, z punktu widzenia dzisiejszego rynku transferowego, być może najważniejszy. Na koniec zeszłego sezonu był zdolnym 23-latkiem w gazie – wciąż dostatecznie wcześnie, by ktoś zaryzykował i uwierzył w jego przyszłość. Ewentualny znakomity sezon i powrót rozmowy o wyjeździe na Zachód? Będzie miał dwadzieścia pięć lat, PESEL będzie już raczej ciążył niż pomagał, takie są brutalne realia współczesnej piłki.

Oczywiście nie oznacza to, że czeka go teraz kariera Bartosza Śpiączki – to wciąż jest kariera do odratowania, a raczej wyprostowania. Ale nie da się ukryć, że piach w jej tryby wdał się w najgorszym momencie, gdy Niezgoda nabierał rozpędu.

6. Łukasz Masłowski

Latem zeszłego roku Masłowski nie tyle był doceniany, co miał szansę zmienić Ekstraklasę na dobre. Pokazywano:

Zobaczcie, Wisła Płock postawiła na profesjonalnego dyrektora sportowego, czyli dała mu autonomię, decyzyjność i spokój pracy, a teraz zbiera owoce. W ilu klubach funkcjonują dyrektorzy sportowi, którzy działają jak Masłowski? W ilu natomiast byli tylko słupami, pełnili maksymalnie funkcję doradczą, a czasem parzyli kawę lub byli z zawodu szwagrami prezesa?

To Masłowski wieloma trafnymi decyzjami przyczynił się do rewelacyjnego sezonu 17/18 w wykonaniu Wisły Płock, to jednak również on w następnym sezonie szeregiem kosztownych decyzji mało nie pomógł Nafciarzom zlecieć z ligi. Błędem był Dźwigała, błędem był Kibu, a obaj stanowili arcyryzykowne, niemal nielogiczne strzały. Nie udało się też zastąpić tych, którzy odeszli – realne wzmocnienia składu można policzyć na palcach jednej ręki, w praktyce Wisła wciąż jechała na zeszłorocznych oparach, a nowi w większości stanowili balast.

Masłowski zawinął się w kwietniu do Widzewa Łódź, gdzie także zaczął od kontrowersyjnego ruchu zatrudnienia Jacka Paszulewicza, który w niczym nie pomógł RTS-owi na finiszu i łodzianie zostali w II lidze.

5. Miedź Legnica

Miedź pukała do bram Ekstraklasy długie lata, ale robiąc to z głową a nie głową.

Nie kierowali swojego budżetu stricte na pierwszy zespół, tylko inwestowali w szkolenie, budując spójny system z internatem, własną szkołą podstawową i licealną, dzięki czemu grafik dał się spokojnie dostosować do wymagań treningowych. W mało którym klubie trenerzy młodzieży mogą liczyć na pracę na pełnym etacie – tutaj mogli. Miedź szła wielotorowo, angażując się w życie społeczności legniczan, aktywizując sponsorów, wszystko w myśl:

Chcesz być poważnym klubem, zachowuj się jak poważny klub już teraz, nie czekając na wielkie awanse. Ta filozofia nie dziwiła nikogo, kto znał postać Andrzeja Dadełły, milionera, właściciela klubu.

Zdawało się, że Miedź trafia tam, gdzie – bez cienia przesady – jej miejsce. Jasne, debiutowała na najwyższym poziomie, ale organizacją, pomysłowością, majętnością, swoistą kulturą działania przerastała w sposób jaskrawy niektóre kluby Ekstraklasy. Pozostała tej filozofii wierna do końca, nie wykonując nerwowych ruchów, dając cały rok pracować Dominikowi Nowakowi, ale jednak pobyt w Ekstraklasie potrwał zaledwie rok.

Wątpimy, by dobijać się do niej musieli znowu tak latami, bo to nie jest projekt patykiem pisany, ale niemniej jest to cios znacznie poważniejszy niż jakiekolwiek wcześniejsze fiasko w grze o promocję.

4. Adam Nawałka

Wszyscy wiemy jak Nawałka kończył z reprezentacją Polski – złe wybory taktyczno-personalne na Senegal punktował nawet sam Nawałka w pomundialowym raporcie. Okrągłe słowa, którymi raczył z uśmiechem na konferencjach prasowych, w obliczu spektakularnej porażki wyglądały karykaturalnie.

A jednak Zbigniew Boniek przyznał, że i tak w dniu rozstania miał pomysł, by zaoferować Nawałce kolejną umowę. I pewnie mimo klęski w Rosji wielu Polaków byłoby gotowych zaakceptować drugą szansę.

Wydawało się jednak, że Nawałka pojedzie na Zachód, że wybrał nowe cele. Marzył o Serie A? No cóż, raczej nie Juve, raczej nie Inter, raczej nie Fiorentina, ale jakieś SPAL czy Frosinone? Dlaczego nie?

Z czasem okazało się, że to było klasyczne polskie spojrzenie, w którym wyolbrzymiamy swoje sukcesy, nie dostrzegając, że były mimo wszystko peryferyjne, a jeśli nawet nie peryferyjne, to na pewno nie tak donośne, jak nam się wydawało. Nawałka, zamiast z Italii, konkretną ofertę dostał z reprezentacji Armenii.

Niemniej w Polsce wciąż był gościem ze ścisłego topu zaufania. Reklamy browarów, kiełbach i czego tam jeszcze nie brały się tylko z sukcesu z kadrą – Nawałka był niesamowicie popularny, powszechnie lubiany i co najważniejsze: ceniony. W jego warsztat, mimo porażki, wątpił mało kto.

Pojawienie się Nawałki w lidze było wydarzeniem. Zdawało się, że Lech złowił grubą rybę, w zasadzie najgrubszą, jaką da się wyłowić w polskiej kałuży. Oto przecież rzadki przykład, w którym kibice mogli zacząć chodzić na stadion NA TRENERA, bo ciekawi co też wymyśli człowiek, któremu nikt nie może odebrać najlepszego wyniku z biało-czerwonymi w ostatnim ćwierćwieczu, a co zapewniło ogólnopolskie pozytywne emocje.

A jednak skończyło się jak się skończyło. Słabymi wynikami. Przeciekami o kolejnych szaleństwach pana Adama. Nawet – co jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się mniej możliwe niż mistrzostwo Piasta – mało kurtuazyjnymi wypowiedziami na konferencjach.

Adam Nawałka dostał mało czasu, mógł ten okręt jeszcze wyprowadzić na szersze wody. Nie ma takiej pewności, ale tak być mogło. Niemniej mit Nawałki i tak runął. Najpierw jako trenera o międzynarodowej rozpoznawalności, bo był ostatecznie tak rozchwytywany jak Karolak w Hollywood, a później jako postaci w polskim piekiełku piłkarskim.

Bo skoro przegrywa w ekstralapie, skoro może zostać bezceremonialnie wykopany po paru miesiącach z Lecha Poznań, to co to za postać?

3. Duet Rutkowski-Klimczak

Zatrudnienie i wykopanie Nawałki na przestrzeni kilku miesięcy to jednak w jeszcze większym stopniu klęska zarządzających Lechem Poznań, znamionująca totalny chaos, w jakim znajduje się ten klub.

Na przestrzeni tylko tego sezonu postawiono na szkoleniowca, którego przygotowywano do roli trenera latami, który miał cieszyć się niezachwianym zaufaniem, a potem wyleciał bez większych ceregieli. Projekt Nawałka, mający być projektem na lata, mający zmienić postrzeganie klubu, został skasowany równie szybko.

Ósme miejsce Lecha Poznań to skandal. Czas powiedzieć to otwarcie. Tak przyzwyczailiśmy się do ich słabych wyników, nieustannego zawodzenia, snucia się po boisku, że zapomnieliśmy, iż mieli w tym sezonie mistrzowskie ambicje. Nie powiemy, że mieli na to kadrę – ale to, znowu, kwestia zarządzających – ale na pewno mieli na to budżet, co pokazują tłuste transfery Portugalczyków, za których Kolejorz lekką ręką rzucał forsą, jaką w polskich warunkach rzuca się od wielkiego dzwonu.

Lech Poznań to obecnie najbogatszy klub w Polsce. Legia też potrafi wydać, ale w tym samym momencie trafiła pod nadzór finansowy, podczas gdy Lech ma pewne źródełko z tytułu sprzedaży wychowanków, cenionych w Europie, w zasadzie mających już swoją ustaloną markę. Ale to, że za tym kapitałem nie idą jakiekolwiek wyniki pierwszej drużyny, to że Kolejorz przerabia w przeciągu sezonu kilka koncepcji prowadzenia klubu – a przecież prowadzą go ludzie, którzy nie są w nim od wczoraj – sprawia, że trudno sądzić, by spełniali się w najważniejszej dla działacza roli, czyli maksymalizowaniu potencjału klubu. Ostatni sezon był koncertowym przykładem wrzucania kłód pod poznańską lokomotywę.

OBEJRZYJ „STAN FUTBOLU” Z KAROLEM KLIMCZAKIEM:

2. Misiek, Sarapata i całe środowisko „starej” Wisły Kraków

W co uwierzylibyśmy prędzej rok temu? W mistrza Piasta czy w to, że Misiek zacznie „śpiewać”?

Jeszcze latem zeszłego roku cały układ pasożytujący na Wiśle Kraków miał się dobrze. Kosztem Białej Gwiazdy, która wykrwawiona dogorywała w agonii, ale to wciąż było dość pilnie strzeżonym sekretem.

Gdy prawda wyszła na jaw, Wisła mogła wylecieć w powietrze. Prosto do czwartej ligi. Wszyscy ci, którzy jeszcze przed chwilą mienili się dobrodziejami Wisły, byli kompromitowani doszczętnie zarówno ukazującymi się dokumentami – sposoby załatwiania forsy ziomkom, gigantyczne pensje, zawsze docierające na konta, podczas gdy  w klubie nie śmierdziało groszem – jak i samym faktem kto wyszedł z propozycją odkupienia klubu. Sprawa nabrała takiego stężenia absurdu, że aż stała się tematem ogólnopolskiej uwagi, daleko wykraczającej poza świat futbolu, co ostatecznie pogrążyło zamieszanych dalece bardziej, niż pewnie podejrzewali.

Jeśli ktoś wierzy w karmę, na pewno po tej historii będzie wierzył w nią jeszcze bardziej.

1. Dariusz Mioduski

Nawet nie wiemy jak zacząć, tyle się tego nazbierało.

Zostawienie Klafuricia, który dostał bezcenny czas latem. Klaf zdobył z Legią mistrza, ale w końcu wyszło z niego to, że nigdy nie osiągnął nic więcej, a wcześniej głównie bywał asystentem lub trenerem kobiet.

Zatrudnienie Sa Pinto, który był totalną pomyłką, zakochanym w sobie – i zakłamywaniu rzeczywistości – burakiem, który nie tylko nie miał wyników, ale jeszcze skłócił wewnętrznie cały klub. A jednak był czas, gdy Mioduski nie tylko darzył Portugalczyka zaufaniem, ale pozwolił też na sporą swobodę transferową, z której – oddajmy – udało się wyłowić Andre Martinsa, ale to bodaj jedyna pozytywna portugalska spuścizna.

Europejskie puchary zakończyły się wszechwpierdolem. Wyłapać w dziób od Spartaka Trnawa, a potem od Dudelange, to naprawdę wielka sztuka. Trenerzy nie mogli na te mecze skorzystać z Artura Jędrzejczyka, bo próbowano go wygonić z klubu. Jędza jak tylko wrócił do składu udowodnił, że jest lepszy od tych, którzy grali w feralnych spotkaniach i z nim mogło być inaczej.

Latem wypożyczono Jodłowca do Piasta Gliwice, ba, jeszcze dopłacano. W momencie, gdy Jodłowiec strzelał kluczową w perspektywie mistrzostwa bramkę dla gliwiczan, cały czas był na liście płac Legii. Jodłowiec z tegoroczną formą byłby nie do ruszenia w jedenastce Legii. Legia oddała też definitywnie za frajer Czerwińskiego, który był bodaj najlepszym stoperem sezonu. Miał być w Warszawie defensorem numer pięć-sześć, tymczasem dowodzona przez niego linia obrony była najlepszą w lidze. Jakby tego było mało, w tym roku eksplodował talent Walukiewicza – grzech nie z tego roku, ale jednak wzmagający skalę porażki, pokazujący, że bieżące błędy nie są pierwszymi, tylko Legia ma poważne problemy z oceną wartości zawodników.

Ciekawe, że na ostatniej konferencji Vuković narzekał na oddanie Hlouska, nazywając go prawdziwym legionistą. Będzie kolejny casus Jodłowca czy Czerwińskiego? Tak czy siak widać kolejne problemy komunikacyjne. A kto chce, może zauważyć, że tak jak rok temu powierzono misję ratowania Legii szkoleniowcowi tymczasowemu, tak poprzedni chociaż wygrał mistrza.

W konsekwencji wszystkiego Legia zanotowała swój najgorszy w historii pucharowy sezon, a w Polsce nie wygrała nic, ani mistrzostwa, ani Pucharu Polski, po raz pierwszy od 2010 roku, czyli w czasach, kiedy najlepszym piłkarzem Legii był jeszcze Takesure Chinyama.

Mało tego: Legia zanotowała w tym sezonie kolejny, drugi z rzędu spadek jeśli chodzi o średnią frekwencji, dostała też nadzór finansowy. Mioduski co jakiś czas raczył kibiców wypowiedziami, które godziły w logikę lub znajomość realiów futbolu, co wreszcie wytknął właścicielowi Legii sam Javier Tebas, prezes hiszpańskiej federacji piłkarskiej, którego Mioduski zaatakował na europejskim forum.

„Przeczytałem uważnie twój list otwarty do klubów i lig europejskich. Zawiera poważne błędy, jak mniemam wynikające  z braku wiedzy o piłkarskiej branży, a nie ze „złej wiary”. (…). Nigdy nie powinniśmy podejmować decyzji w oparciu o przypuszczenia i wyobrażenia, a to wyłania się z twojego listu”.

Za degrengoladę Legii odpowiada cały tabun ludzi, ale wszystkich zatrudniał Mioduski. Mioduski, który prywatnie też potrafi dorzucić do pieca, zahaczając nawet przestrzeni absurdalnych, jak dyskusji z szefem hiszpańskiej piłki na temat Ligi Mistrzów.

Ten sezon Legii to porażka pod każdym możliwym względem: sportowym, finansowym, wizerunkowym.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 21.05.2019 12:59 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Kanał Sportowy
30.10.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Tymoteusz Puchacz gościem Michała Pola!

Wczoraj wieczorem Tymoteusz Puchacz walczył z piłkarzami Rangersów w Glasgow, dziś zmierzy się z waszymi pytaniami w Hejt Parku. Trudniejszy rywal? Pewnie ten piłkarski, choć tu wszystko zależy od was. Zapraszamy serdecznie o godzinie 20, program poprowadzi Michał Pola.  
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Czy FC Młodzieżowiec zdobyłby mistrzostwo Polski? | FOOTBALL MANAGER FICTION #3

Sprawdzaliśmy już, jak poradziłby sobie w Ekstraklasie klub złożony z samych starych Słowaków. Naturalnym krokiem wydaje się odbicie wahadła w drugą stronę. Tym razem testujemy, na ile stać w warunkach ekstraklasowych byłoby drużynę złożoną wyłącznie z polskich piłkarzy z rocznika 1997 i młodszych. Spodziewaliśmy się spokojnej gry w środku tabeli, ale oczekiwania przeszły nasze najśmielsze […]
30.10.2020
Kanał Sportowy
30.10.2020

„Kucharski, ten nikt? Ta Myszka Miki?”. Spór między Lewym a byłym agentem od kulis

W najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski rozwija wątek coraz ostrzejszego sporu między Cezarym Kucharskim a Robertem Lewandowskim. Ten pierwszy kilka dni temu usłyszał prokuratorskie zarzuty.   Przypomnijmy fragment komunikatu prokuratury regionalnej: (…) Prokurator zarzucił podejrzanemu, że od września 2019 r. do września 2020 r. kilkukrotnie stosował wobec swojego byłego klienta i współpracownika groźbę bezprawną polegającą na […]
30.10.2020
Blogi i felietony
30.10.2020

Piękna piłka Lecha – zero celnych strzałów. Europa zazdrości pomysłu

Ale się nagadaliście tydzień temu. Co ty, Kowal, pierdolisz, Lech nie padł w 70. minucie, miał siłę, cisnął Benfikę, zamykał ją na jej połowie, Portugalczycy jeszcze w samolocie zmieniali pieluchy. Bardzo więc jestem ciekaw, co stwierdzicie akurat dzisiaj – też było tak fajnie z Rangersami czy można już powiedzieć parę krytycznych słów? Chyba zauważyliście, że […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Piękne wieści dla kibiców Korony. Krzysztof Zając złożył rezygnację!

Ledwie kilkanaście dni temu Krzysztof Zając z właściwą sobie arogancją (pomieszaną z oderwaniem od rzeczywistości) dowodził, że Korona Kielce za jego rządów całkiem nieźle poradziła sobie z finansowymi następstwami spadku z ligi i skutkami koronawirusowego kryzysu, ponieważ poniosła mniejsze straty niż Bayern Monachium. Kto wie, być może Herbert Hainer już wkrótce będzie musiał ustąpić ze […]
30.10.2020
Inne sporty
30.10.2020

Williams, Senna i Schumacher. Imola – tor pełen historii

Zaczynali od wyścigów, które nie były mistrzowskimi. Startowali tutaj dwukrotnie, aż w końcu uznano, że tor zasługuje na własną rundę mistrzostw świata. Przez 25 lat Formuła 1 gościła na torze Imola niedaleko Bolonii. Teraz powraca po czternastoletniej przerwie. Z wielu powodów to historyczny obiekt, zaraz to zresztą udowodnimy. I to trzeba oddać Liberty Media – […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

STANOWISKO. Kulisy konfliktu pomiędzy Lewandowskim a Kucharskim

Najgorętszym tematem w mediach sportowych w ostatnich dniach stał się konflikt pomiędzy Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim, jego byłym menedżerem. Zdążyło już dojść do zatrzymania byłego współpracownika piłkarza i przeszukania, prokuratura postawiła zarzut, a także wypłynęły taśmy, które zdają się być obciążające dla agenta. Całe tło konfliktu znajdziecie w Stanowisku. Smaczków jest cała masa, więc […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Reiss: Cieszę się, że Lech tak gra, ale jestem kibicem i nie mogę patrzeć, jak przegrywa

– Styl jest nowoczesny, ofensywny, efektowny, dobra wizytówka polskiej piłki, tylko żal punktów. Za efekty i styl punktów się nie przyznaje. Cieszę się, że Lech tak gra, że stawia na młodych polskich wychowanków, przyszłych lub obecnych reprezentantów, że buduje fundamenty. Naprawdę fajnie. Ale, tak, jestem kibicem, nie mogę patrzeć, jak Lech przegrywa. Cztery ostatnie mecze […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Kamiński powstrzyma Schalke przed powrotem na właściwe tory?

Schalke 04 Gelsenkirchen to taki Piast Gliwice naszej ligi. Czyli zespół, który niespodziewanie okupuje strefę spadkową tabeli. Oczywiście S04 od lat nie należy do czołówki – a Piast tak – natomiast tak słaby początek w ich wykonaniu jest mimo wszystko niespodzianką. Niespodzianką, którą spróbują dziś wykorzystać Marcin Kamiński i jego VfB Stuttgart. Łapcie nasze typy […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Gęsior: Rzygać się chce na myśl o presji na wczesnych etapach szkolenia

Dwa mistrzostwa Polski, srebrny medal olimpijski w Barcelonie i ponad 70 bramek w karierze. Dariusz Gęsior nie mógł narzekać na swoje piłkarskie dokonania i dzisiaj, w życiu po życiu, mógłby powiedzieć dokładnie coś podobnego. Były zawodnik m.in. Ruchu Chorzów zajmuje się szkoleniem trenerów z ramienia PZPN-u, a także prowadzeniem polskiej reprezentacji U-16. Porozmawialiśmy z nim […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

60 PLN bonusu za typowanie Premier League w eWinner!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów. Co więcej, dodatkowy bonus czeka na nas za wrzucenie na kupon meczów Premier League! Gracze bukmachera eWinner o promocji […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Chcemy zbudować największe centrum danych statystycznych na świecie”

Opta Joe napisał niedawno na Twitterze, że Marcus Rashford stał się piątym zawodnikiem w historii Ligi Mistrzów, który zdobył hat-tricka, wchodząc na boisko z ławki. Profile „Opta Sports” znają niemal wszyscy, a okazuje się, że w Polsce też możemy pochwalić się firmą zbierającą dane statystyczne, należącą do europejskiej czołówki. Jaką? STATSCORE, który jest głównym dostawcą statystyk dla pierwszej […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Hit w Pucharze Polski – lider Ekstraklasy kontra wicelider 1. ligi

Puchar Polski w weekend? To lubimy, zwłaszcza gdy serwuje nam takie mecze jak Raków kontra Bruk-Bet Termalica. Wicelider pierwszej ligi z niezwykle szczelną defensywą podejmuje lidera Ekstraklasy, który zachwyca polotem z przodu. Bądźmy szczerzy – ciężko sobie wyobrazić lepszy możliwy scenariusz. Typujemy to spotkanie w TOTALbet! Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa Ostatnie mecze Bruk-Betu: […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Dżentelmeni nie faulują. Dundalk przeszło do historii

Dwadzieścia – tyle wynosi w tym sezonie średnia liczba fauli odgwizdywanych w jednym spotkaniu Arsenalu w Premier League. Przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy piłkarze Mikela Artety we wczorajszym meczu Ligi Europy nie tylko pewnie ograli Dundalk 3:0, ale wyrobili też tę normę sami. Piłkarze irlandzkiego klubu postanowili bowiem dołączyć do akcji „Stop przemocy” i przez […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Kontuzja Kamila Jóźwiaka nie taka groźna, jak się początkowo wydawało

Niepokojące obrazki dotarły do nas w trakcie minionych dni z Anglii. Kamil Jóźwiak opuszczał boisko znoszony przez członków sztabu medycznego, a Phillip Cocu mówił o tym, że uraz Polaka „wyglądał bardzo źle”. Jóźwiak do domu wrócił o kulach, bo nie był w stanie utrzymać ciężaru ciała na pokiereszowanej stopie. Na szczęście kostka wychowanka Kolejorza nie […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Sześć meczów bez porażki – czy tę serię Pogoni uda się przedłużyć?

Piątek wieczór, Ekstraklasa, zero potrzeb. Co prawda dziś czeka nas tylko „rodzynek” z najwyższej ligi, czyli starcie Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok, ale jest to rodzynek na tyle ciekawy, że warto mu się lepiej przyjrzeć. Pogoń po miesięcznej przerwie zgarnęła cztery punkty w dwóch meczach i nie zamierza na tym poprzestać. Typujemy to spotkanie w […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Obracam się, a chłopak jest bez zębów”, czyli pseudokibice biją 16-letnich piłkarzy

Na peryferiach polskiego futbolu znów stało się coś, co w cywilizowanym świecie dziać się nie powinno. Ostatnio pisaliśmy, że podczas jednego z meczów piłki młodzieżowej ofiarą słownej agresji rodziców padł sędzia. Cóż, teraz był on jedynie obserwatorem, natomiast rodzice przybrali rolę ekipy ratunkowej. Samo zdarzenie zaś nie skończyło się na groźbach, bo na miejscu znaleźli […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Orbiterki dla torunian, ułamek długu Barcelony czy premia za Ligę Mistrzów?

Piłka mimo trudności kręci się nadal po murawach Europy. Rozgrywki trwają, chociaż nie ma publiczności. Tempa nie zwalnia także rosnąca kumulacja w Eurojakcpot, gdzie możecie zgarnąć naprawdę sympatyczne pieniądze. Tym razem do wygrania jest nawet 100 milionów złotych! Uznaliśmy, że spróbujemy wam pomóc wyobrazić sobie skalę takiej góry kasy. A więc przyłóżmy do niej miary. […]
30.10.2020