Cisza. Prawie że totalna cisza. Tu zwątpienie, tam irytacja. Gdzieniegdzie kompletna obojętność. W tle pojedyncze okrzyki, ale prędzej litania przekleństw niż chóralne śpiewy.

Cisza w Warszawie

Warszawa zaśnie dziś wyjątkowo szybko. W ponurym nastroju, z przygniatającym ciężarem rozczarowań, który z każdą kolejną porażką, z każdym kolejnym niepowodzeniem, stawał się coraz potężniejszy.

Nie będzie upojnej nocy na Starówce, nie będzie świętowania przy Kolumnie Zygmunta. Cieszą się Gliwice, smuci się Warszawa, która opuszcza imprezę ze spuszczoną głową i wyczyszczoną kartą kredytową.

Kiedy była równie smutna?

4

5

Pewnie w sezonie, gdy mistrzostwo odbijał Lech. Trzy kolejne podejścia to trzy kolejne triumfy. Może nie zawsze w wyjątkowo efektownym stylu, może przypominające bardziej ślizganie się i wykorzystywanie potknięć rywali niż zdominowanie ligi przy jednoczesnym odjechaniu rywalom za pieniądze z Ligi Mistrzów, ale koniec końców udawało się osiągnąć cel.

Tym razem cel, choć momentami wydawał się być na wyciągnięcie ręki, nie został osiągnięty. Tak jak po końcowym gwizdku śpiewali kibice: – Tego mistrza już mieliście, ale wszystko zjebaliście.

Legia, tak samo jak wcześniej, miała kłopoty. Legia, tak samo jak wcześniej, zwolniła trenera. Legia, tak samo jak wcześniej, dołowała w tabeli. Legia, tak samo jak wcześniej, była trapiona przez problemy wszelakie, zabrakło tylko plagi węży, względnie lądowania UFO na stadionie przy Łazienkowskiej.

Problem dla legionistów w tym, że tym razem rywali warszawian – w przeciwieństwie do sezonów poprzednich – nie dopadł syndrom miękkich nóg. Przecież Legia z kilku poprzednich lat podawała przeciwnikom rękę. Co najmniej jedną, czasami i dwie. Myliła się, przegrywała ważne mecze. Stała na skraju przepaści z jedną nogą w górze, a drugą na skórce od banana. A jednak albo spektakularnie zawodził Lech, albo trochę mniej spektakularnie zawodziła Jaga, albo tempa nie dotrzymywała Lechia, albo rady nie dawał Piast Latala.

Innymi słowy: Legia nie była bezbłędna, ale rywale nie wytrzymywali ciśnienia.

W tym sezonie wytrzymał Piast, a nie wytrzymała Legia.

– Legia zagrała kolejny mecz bez ambicji, bez zaangażowania. Skład został zmieniony przez trenera, ale niewiele to dało. Jesteśmy skazani na to, co jest. Na drugie miejsce. Oglądając mecze drużyn, które walczą o mistrzostwo, widziałem zaangażowanie, widziałem walkę. Z Jagiellonią tego nie było. Dobrą grą przez 20 czy 30 minut nie wygrasz spotkania. Przykro było na to patrzeć, ale patrzyłem, bo kibicuję Legii. Bo wierzyłem, że czwarty rok z rzędu na farcie – podkreślam: na farcie – zdobędziemy mistrzostwo. Ale w tym roku farta nie ma, liderem jest zespół, który znajduje się w formie. Jest jasne, komu najbardziej zależy na mistrzostwo Polski – mówił na gorąco po spotkaniu w Białymstoku Jacek Cyzio, który nie ukrywał swojej irytacji tym, co wydarzyło się w ciągu tego sezonu w Warszawie. Pewnie po dzisiejszym meczu nie zmieniłby tonu swojej wypowiedzi.

– Wielokrotnie po meczach Legii w tym sezonie czym prędzej wyłączałem telewizor. Żeby nie słuchać bzdur, które wypowiadali i piłkarze, i trener, i prezes. Coś we mnie pękło, gdy przegraliśmy z Pogonią w Szczecinie, a zawodnicy wyszli jak gdyby nigdy nic i wypowiadali się, że grali rewelacyjnie. No fajnie, ale przegrali. Uważam, że oglądamy inne mecze, wypowiedź prezesa Mioduskiego po spotkaniu z Jagiellonią jest tego najlepszym przykładem. Klasyczne myślenie życzeniowe – mówi o tym, co chciał widzieć, a nie o tym, co widział. Prawda jest taka, że Legia nie ma stylu. Spójrzmy na zespoły, gdzie trenerzy pracują rok czy dwa. Przykład Lechii – Stokowiec wyczyścił zespół i ściągnął ludzi, których potrzebował. Podobnie w Piaście, gdzie wiedzą, co mają grać. A w Legii było tyle zmian, że ci zawodnicy co trzy miesiące mieli nowego trenera. A to nowa sytuacja, nowe koncepcje. I to jest problem, oczywiście jeden z wielu – kontynuował były zawodnik Legii.

*

– Końcówka tego sezonu to burzenie wielu mitów. Choćby takich, że najlepsi piłkarze grają w Legii.

Wojciech Hadaj.

*

– Stypa, co nie?

– No stypa. Na własne życzenie, przecież sami zajebali.

dialog kibiców.

*

4

5

Nie będzie stwierdzeniem przesadnie kontrowersyjnym, że legioniści po efektownym przegraniu mistrzostwa, trochę w stylu Lecha Poznań z zeszłego sezonu, nie będą podejmowani na mieście ze wszystkimi honorami. Gwizdy niosły się z Żylety przez sporą część spotkania, oczywiście przeplatały je słowa wsparcia na ten jeden, konkretny mecz, by osiągnąć ten jeden, konkretny cel, jakim było mistrzostwo, ale gołym okiem widać było, że z każdą kolejną minutą temperatura rośnie i niebezpiecznie zbliża się do momentu wrzenia. O ile po pierwszym golu nastąpił zdecydowany, całkiem zrozumiały przypływ wiary i nadziei, o tyle wszystko siadło po trafieniu Piasta i, mniej więcej w tym samym momencie, wyrównaniu Zagłębia.

Gdy prowadzenie objęli Miedziowi, jakiekolwiek nadzieje na cud, jakiekolwiek nadzieje na obronę mistrzostwa, pękły jak bańka mydlana. Na chwilę zrobiło się optymistycznie, gdy na Żylecie zawisł transparent „Always look on the bright side on life”, co głośno zaintonowali kibice, śpiewając piosenkę z Monthy Pythona, ale później zaczęła się już jazda bez trzymanki.

– Legia grać kurwa mać!

– Mioduski, gdzie jest mistrzostwo?

– Tego mistrza już mieliście, ale wszytko zjebaliście!

– Amatorzy bez ambicji!

– Mioduski, zmieniaj trenera!

– Mioduski, zmieniaj prezesa!

– Kudłaty, nie znasz się na tym!

I pewnie jeszcze coś. Dość znamienna była sytuacja, gdy piłkarze podeszli pod Żyletę, by podziękować kibicom. Dostali przeogromną porcję gwizdów, ale – jednocześnie słuchając, że są amatorami bez ambicji – brawa bili tak czy siak.

45

„Mioduski, jedyną twoją wizją jest brak jakiejkolwiek wizji”

Po przegranym mistrzostwie i kompletnie straconym sezonie zaczęła się gadka o tym, kto zapierdala, a kto nie zapierdala, ale może za chwilę będzie zapierdalał. – Wkradła się nerwowość. Rezygnacja, która jest niezrozumiała – zaczął konferencję prasową Aleksandar Vuković, by po chwili przejść do rzeczy – powiedzmy – nieco mocniejszych i bardziej stanowczych.

Legionista, który się klepie i gada, to żaden legionista. Legionistą jest ten, co zapierdala. Proszę sobie przeanalizować, kto zapierdala. Adam Hlousek to w tej drużynie największy legionista – wypalił i dodał: – Obiecuję, że w tym klubie zostaną nie ci, którzy są uważani za legionistów, ale tacy, których ja ocenię, że są legionistami. Bo widzę więcej niż kibice.

Dość zabawnie brzmiało to w momencie, gdy Adam Hlousek w decydującym meczu sezonu siedział na ławce, a Sebastian Szymański wypalił, że nie czuje się legionistą, bo na bycie legionistą trzeba sobie zasłużyć. Ten sam Szymański, który – wraz z Radosławem Majeckim i wspomnianym Hlouskiem – wyszedł do mix zony. Tak, po jednej z największych porażek Legii w ostatnich latach do dziennikarzy wyszło dwóch młodych zawodników i gracz, który po sezonie opuszcza Warszawę.

*

– Dla mnie jest rzeczą niewyobrażalną, żeby przez cały pieprzony tydzień skupiać się na Lechu. Mówić o tym, kto odpuści, a kto nie odpuści. Wręcz prosić się, sugerować, że warto zagrać na sto procent, bo karma wraca i te sprawy. Tak działali Mioduski i Vuković, ale – mam wrażenie – zapomnieli, że warto skupić się na sobie. Przecież to jest, kurwa, skandal, żeby nie wygrać czterech ostatnich meczów, gdy walczy się o mistrzostwo. Albo chce się walczyć, bo prawdziwą walką bym tego nie nazwał. Jednak nie, najważniejsze jest proszenie się Lecha o dobry wynik, bo przecież u nas wszystko funkcjonuje zajebiście, wręcz bajecznie. Nie mówi się o tym, że gramy słabo, albo nie potrafimy grać w piłkę w ogóle. Najważniejsze jest wszystko to, co wokół. Mam dosyć.

kibic Legii.

*

4

Tym samym kończy się dla warszawskich kibiców sezon smutny, sezon przygnębiający, sezon pełen rozczarowań. Generalnie sezon, który – kto wie – ma szansę wyjść Legii na dobre. Mimo wszystko. Bo zmusi do refleksji, bo zmusi do spojrzenia w lustro nie tylko po to, by ułożyć sobie tę bujną czuprynę. Zmusi do zmian. Innymi słowy: być może, gdyż to oczywiście wyłącznie gdybanie, Legia spojrzy na tę nową sytuację z zupełnie innej perspektywy, dzięki czemu szybko zrobi dwa kroki do przodu, zamiast ponownie w tył.

Dziś jednak trzeba być wyjątkowy optymistą, by właśnie tak ocenić tę sytuację. W ogóle trzeba być sporego kalibru optymistą, by tak na to patrzeć, mając w pamięci, co zrobiono z Legią w ciągu kilku ostatnich lat. Dlatego warszawscy kibice mają prawo być wkurwieni, mają prawo nie chcieć patrzeć na drużynę, którą z walki o kolejne cele eliminowały w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy Spartak Trnawa, Dudelange, Raków Częstochowa i Piast Gliwice. Którą regularnie, krok po kroku, niszczyło całe stado Mioduskich, Jozaków, Kepciji, Klafuriciów, Antoliciów, Vesoviciów i innych Philippsów.

No i która sprawiła, że dziś w Warszawie zamiast fety jest cisza, a Starówkę i okolice Kolumny Zygmunta III Wazy oblegają co najwyżej „cywile”, na pewno nie świętujący kibice Legii.

No, chyba że ci, którzy zdecydują się dziś pić na smutno.

Norbert Skórzewski

Fot. własne

Suche Info
25.09.2022

Feio: – Mam w głowie Motor Lublin w Ekstraklasie

Goncalo Feio, który w wieku trzydziestu dwóch lat zaczyna samodzielną pracę trenerską, zadebiutował w roli trenera Motoru Lublin, który pokonał Hutnik Nową Hutę w wymiarze 3:1.  – W tamtym sezonie dostałem ofertę od ekstraklasowego klubu. Rozgrywki wchodziły jednak w decydującą fazę, nie wyobrażałem sobie, że w takim momencie opuszczę Raków. Niedawno były rozmowy z klubem z Ekstraklasy i dwoma z pierwszej ligi. Konkretna była zwłaszcza oferta z zaplecza Ekstraklasy. Ostatecznie wybrałem […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

„Jeśli kogoś peszy gestykulacja Lewego, nie jest gotowy do gry na tym poziomie”

Robert Lewandowski dużo gestykulował i krzywił się na bierność reprezentacyjnych kolegów podczas sromotnie przegranego meczu z Holandią w Lidze Narodów. Po wszystkim wybuchła dyskusja, czy przypadkiem zachowanie kapitana kadry nie ma złego wpływu na mniej doświadczonych piłkarzy z jego drużyny.  – On nie chce nikogo dyskredytować tylko zachęcić do większego zaangażowania. Machaniem rękoma, czy też krzykiem daje kolegom wskazówki, żeby szli do przodu i odważniej zaatakowali. Trudno mu się dziwić, przecież jako najlepszy piłkarz, […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Narodowy Model Parzącej Piłki. Kadra, która patrzy na to, jak inni grają

Z Holendrami grać otwartej piłki nie możemy. I z Belgią też nie. Ze Szwedami nie mogliśmy, bo przecież to mecz o dużej stawce. Przyjdą mecze z ogórkami pokroju Gibraltaru i San Marino w eliminacjach, to będziemy mogli się wykazać. Ale gdy rywal narzuca tempo, to stajemy obok niego i patrzymy, jak wystukuje tempo i cieszy się piłką. Dla nas piłka przy nodze to problem, gdy dla innych to szansa. To bodaj największy kłopot nie tylko kadry, ale generalnie polskiej piłki […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Boniek: – Denerwuje mnie, że w tym kraju wszystko zależy od jednego człowieka

Zbigniew Boniek lubi prowokować, lubi dyskutować, lubi polemikę, jak mawia klasyk. W wywiadzie dla Kwartalnika Sportowego opowiedział trochę o swojej naturze i denerwującej go rzeczywistości.  – Lubię podpuszczać, ale próg bólu u nas jest bardzo niski. Wylew chamstwa i hejtu jest niesamowity. Poza tym bardzo się zradykalizowaliśmy, podzieliliśmy. Kiedyś były kabarety, każdy się śmiał. Dziś jak pan się śmieje, może trafić do prokuratury. […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Southgate broni swojego stanowiska

Reprezentację Anglii trawi kryzys. Drużyna Garetha Southgate’a nie wygrała od pięciu spotkań i nie strzeliła gola z gry od ponad czterystu pięćdziesięciu minut. Coraz częściej spekuluje się, że poleci głowa selekcjonera.  Synowie Albionu właśnie przegrali z Włochami w Lidze Narodów, w której spadli z dywizji A do dywizji B. – Znamy swój poziom, swoje umiejętności. Wiemy, co poprawić, wielki turniej nas nie zaskoczy. Myślę, że jestem właściwą osobą do poprowadzenia reprezentacji Anglii na mundialu. Tak będzie […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Milik z golem czy memem? TYPUJEMY MECZ WALIA – POLSKA!

25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Narodowy Model Parzącej Piłki. Kadra, która patrzy na to, jak inni grają

Z Holendrami grać otwartej piłki nie możemy. I z Belgią też nie. Ze Szwedami nie mogliśmy, bo przecież to mecz o dużej stawce. Przyjdą mecze z ogórkami pokroju Gibraltaru i San Marino w eliminacjach, to będziemy mogli się wykazać. Ale gdy rywal narzuca tempo, to stajemy obok niego i patrzymy, jak wystukuje tempo i cieszy się piłką. Dla nas piłka przy nodze to problem, gdy dla innych to szansa. To bodaj największy kłopot nie tylko kadry, ale generalnie polskiej piłki […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Milik z golem czy memem? TYPUJEMY MECZ WALIA – POLSKA!

25.09.2022
Inne sporty
25.09.2022

Kipchoge poprawił swój rekord świata w maratonie!

W 2018 roku w Berlinie Eliud Kipchoge pobił maratoński rekord świata aż o minutę i 18 sekund. Eksperci mówili wówczas, że mamy do czynienia z największym biegaczem w historii na tym dystansie. Jakiś czas potem wielu z nich zwątpiło w Kenijczyka, tłumacząc przed igrzyskami w Tokio, że jego czas już się chyba skończył. GOAT pokazał im jednak, że nie mieli racji. Sięgnął pewnie po olimpijskie złoto, a ponad rok później znowu zadziwił wszystkich poprawiając swój […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Gwiezdne Wojny w polskiej piłce. Stal, Resovia, Cracovia i szpiegowskie drony

Marcelo Bielsa wysyłający swoich asystentów w krzaki, żeby podpatrzyli trening ligowego rywala? Przeżytek. W polskiej piłce stawiamy na technologię. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o szpiegowskich dronach. – Szpiegowaliśmy wszystkich naszych dotychczasowych rywali. Byliśmy na treningu każdego zespołu, z którym mieliśmy zagrać. Szpiegostwo w futbolu nie jest nielegalne. Nie jest określone w żadnym dokumencie, nikt tego nie opisał – mówił Bielsa, gdy jego asystenta przyłapano na oglądaniu z ukrycia zespołu Chelsea. […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Miał być lider, będzie problem? Kryzys formy Jana Bednarka

Jan Bednarek ma 26 lat, przeszło 40 występów w reprezentacji Polski i potężne doświadczenie zebrane na boiskach Premier League. Od dłuższego czasu wydawało się niejako oczywiste i naturalne, że to właśnie on przejmie pałeczkę z rąk Kamila Glika i już wkrótce stanie się pełnoprawnym liderem formacji defensywnej w drużynie narodowej. No i może faktycznie tak się stanie, to dość prawdopodobny scenariusz, ale w tej chwili można się zastanawiać, czy Bednarek w ogóle zasługuje na miejsce w wyjściowej jedenastce […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Pochwała normalności. O patencie Roberta Page’a

Losy ostatnich czterech selekcjonerów reprezentacji Walii są tak popieprzone, że powinien o nich powstać serial na miarę „Lakers: Dynastia zwycięzców”. Gary Speed powiesił się w garażu. Chris Coleman przeszedł drogę od zera do bohatera. Ryan Giggs uważany jest za zaborczego brutala. A Robert Page? Cóż, w tym całym układzie akurat jego życie jawi się jako całkiem zwyczajne. I to też ma jakiś urok. – Nie piszę żadnego hollywoodzkiego scenariusza. I nie cierpię ściemniania. […]
25.09.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments