Niby powinniśmy zachować jakąś bezstronność, twierdzić, że nie ma znaczenia, kto wejdzie do finału – czy Tottenham, czy Ajax, i tak będzie zajebiście. No, ale wybaczcie, to jest silniejsze od nas. Perspektywa finału, w którym zmierzy się ta popieprzona ferajna Kloppa z tą cudowną, dającą nam tyle futbolowej świeżości bandą ten Haga… To byłby raj. A my, cóż, jesteśmy tylko ludźmi i chcemy się znaleźć w najlepszym dla naszych odczuć miejscu.

Liverpool – Ajax w finale. Nie ma piękniejszego scenariusza

Poza kilkoma fanatykami Premier League, reszta redakcji dumnie wywiesiła flagę Holandii na kiju od szczotki. Kibice Tottenhamu niech jednak nie czują się urażeni, tylko świętują – zwykle jak komuś dobrze życzymy, to później ten ktoś przegrywa.

Liverpool swoje pokazał wczoraj. Pewnie spora część kibiców, jeśli nie większość, która zasiadła wczoraj na Anfield, nie wierzyła w ten awans. Wszystko na co „wątpiący” liczyli, to postawienie się Barcelonie, napędzenie jej, choć minimalnego stracha. Jakieś 2:0, 3:1. Wzięliby ten wynik może nie w ciemno, ale z poczuciem przyzwoicie spełnionego obowiązku. Natomiast ten Liverpool nie znosi przyzwoitości. Świetnie opisał to wczoraj Jose Mourinho, który stwierdził, że nie miała aż tak dużego znaczenia taktyka, przygotowanie fizyczne i tak dalej. The Reds wygrał ten półfinał charakterem Kloppa. Nic dodać, nic ująć.

Takie drużyny aż miło witać w finale.

I teraz: jeśli mówimy o futbolowym charakterze, pierwiastku magii, to my pod tym kątem do Madrytu wolelibyśmy wysłać Ajax. Nic nie ujmujemy Tottenhamowi – to 3:4 z City było cudowne, jeden z lepszych meczów Ligi Mistrzów w ostatnich latach. Natomiast Ajax ujął nas niesłychanie. Swoje w futbolu widzieliśmy, być może niektóre historie już aż tak mocno nas nie ruszają, potrzebujemy mocnych bodźców, by przypomnieć sobie dziecięcą radość z piłki nożnej. Ajax sprawia, że tę radość się czuje. Od A do Z. Chce się samemu ubrać koszulkę, pójść pokopać piłkę, bo ten ich futbol jest tak radosny, tak niewinny, tak… dziecięcy?

AJAX OGRYWA TOTTENHAM W DRUGIM MECZU? KURS 2,45 W ETOTO

Wynika to z wielu czynników. Nie ma co robić z piłkarzy Ajaksu biedaków, którym ledwie starcza do pierwszego, ale jednak daleko im do pensji największych. A mimo to potrafią się postawić, wyrzucając najpierw Real, potem Juventus, teraz będąc niedaleko zrobienia tego samego z Tottenhamem. To oczywiście nie są i nie były starcia Dawida z Goliatem, ponieważ na tym poziomie już nigdy ich nie doświadczymy. Natomiast w jakimkolwiek procencie możemy tego porównania użyć, a wcześniej, kiedy było nam to dane? Chyba w sezonie 03/04, gdy show dało Porto z Monaco.

Dalej – Ajax jest cudowny, bo nie jest underdogiem pokroju Grecji z Euro 2004. Wiecie, ta historia napisana przez Greków była ładna, ale w gruncie rzeczy tylko dla nich samych. Potrafimy sobie wyobrazić, że tak gra reprezentacja Polski i wówczas jaramy się nią jak źli. Natomiast bylibyśmy w tym uczuciu odosobnieni, ponieważ festiwal stałych fragmentów i mocna defensywa to nie jest coś, co rzuca widzów na kolana. Szacunek – tak. Euforia – nie.

Ajax ma i szacunek, i euforię. Trudno bowiem napisać, że ten zespół gra ofensywnie, gdyż byłoby to spłyceniem tematu. Ajax gra pięknie, traktując piłkę z jakimś, cholera jasna, namaszczeniem. To się pragnie oglądać. Każdy atak wydaje się tam przemyślany od początku do końca. Każde przyjęcie jest kierunkowe. Umiejętności techniczne ci goście mają podniesione do kwadratu. A, bzdura, do sześcianu.

WIĘCEJ NIŻ TRZY GOLE W MECZU? KURS 2,80 W ETOTO

I wreszcie, co jeszcze sprawia, że chcemy Ajaksu w finale? Bo wiemy, co się stanie po sezonie. Ten zespół zostanie rozprzedany i przez wiele lat nie powtórzy takiego sukcesu. Tak samo było przecież z Porto. Deco do Barcelony, Carvalho i Ferreira do Chelsea… Nie trzeba przypominać, że potem ten klub gór w Lidze Mistrzów już nie przenosił. Podobny los czeka Ajax, ponieważ Holendrzy znają swoje miejsce w szeregu.

Natomiast jeśli teraz przed ten szereg wychodzą, chcemy z nimi być i z nimi się cieszyć. Szanujemy to, że czyjeś serce bije mocniej dla Tottenhamu, bo to też jest ładna historia. Natomiast naszym zdaniem ta holenderska jest i piękna, i wyjątkowa. Futbol jej potrzebował. My jej potrzebowaliśmy.

Fot. Newspix

Magda Linette pokonała Wiktorię Azarenkę!

Sebastian Warzecha

32-letni debiutant z dubletem dla reprezentacji Hiszpanii

redakcja

Hiszpanie wykończyli Norwegów. Wymarzony debiut 32-letniego Joselu

redakcja

Andreas Christensen kontuzjowany, opuści El Clasico

redakcja

Media: Marco Asensio na wylocie z Realu Madryt

redakcja

Jan Błachowicz zawodnikiem roku w polskim MMA

redakcja

Magda Linette pokonała Wiktorię Azarenkę!

Sebastian Warzecha
0

Hiszpanie wykończyli Norwegów. Wymarzony debiut 32-letniego Joselu

redakcja
6

Bez Kubackiego też się da. Polacy na podium drużynówki w Lahti

Sebastian Warzecha
0

Słabi Bednarek i Kiwior nie sprawiają, że Glik staje się dobry

Mateusz Janiak
32

Janczyk z Pragi: Dotrzeć do głów, a nie je ścinać. Santos i walka z mentalnością przegrywów

Szymon Janczyk
75

Halowe Mistrzostwa Świata 2026, czyli co to za impreza… i czy się opłaca?

Szymon Szczepanik
3