post Avatar

Opublikowane 26.03.2019 17:56 przez

redakcja

Kto najwięcej zyskał, a kto stracił? Czy stylem powinniśmy się martwić? Na jakie oceny w skali szkolnej zasłużyli nasi reprezentanci? Czy 30 punktów w grupie eliminacyjnej to realna perspektywa po tym, co zobaczyliśmy w czwartek i niedzielę? Po dwóch pierwszych meczach reprezentacji w eliminacjach Euro 2020 porozmawialiśmy z 69-krotnym reprezentantem kraju Tomaszem Kłosem oraz trenerem Leszkiem Ojrzyńskim.

KŁOS: KRYCHOWIAK WYDAWAŁ MI SIĘ JAKIŚ TAKI CIĘŻKI

– Reprezentacja Polski spełniła pana oczekiwania sprzed marcowych meczów?

 Punktowe w stu procentach, to wiadomo. Przede wszystkim to, że nie straciliśmy bramki jest dla mnie powodem do zadowolenia, powiedziałbym, że to przerosło moje oczekiwania. Pamiętam ostatnie eliminacje do mistrzostw świata 2018 w Rosji, to w dwóch pierwszych meczach straciliśmy cztery bramki i zdobyliśmy cztery punkty. Jedyne, co było nie tak, to styl, w którym zagraliśmy zwłaszcza u siebie z Łotwą. Z nimi nie trzeba grać dobrze, by wygrać, ale mimo wszystko. Choć pamiętam, że takie mecze reprezentacji się zdarzały i będą się zdarzać. Myślę, że taktyka spaliła na panewce od samego początku, bo chyba nie spodziewaliśmy się, że Łotysze tak nas zaatakują i od pierwszej minuty narobią nam strachu.

– Pan wolałby, żeby gra była bardziej przekonująca, lepiej rokowała na kolejne mecze, ale na przykład gdyby jednego z tych meczów nie udało się wygrać? Czy powinniśmy być zadowoleni z tego, jak jest?

Najpierw chciałbym, żebyśmy wygrywali. Później dopiero, żebyśmy pięknie grali. I wreszcie żebyśmy nie tracili goli. Ze zwycięstwa każdy powinien się cieszyć, potem można się zastanawiać, co można zrobić lepiej, co poprawić. Mamy sześć punktów, strzelone trzy gole, dwa czyste konta jesteśmy liderem, przed meczami z Macedonią i Izraelem mamy komfort przygotowania się w spokoju.

– Czyste konta w obu meczach w dużej mierze bazowały na naszym szczęściu.

Szczęście trzeba mieć, bez niego trudno wygrywać. Ale trzeba pochwalić Wojtka Szczęsnego, bo zwłaszcza w meczu z Łotwą wybronił świetną sytuację Gutkovskisa w pierwszej połowie. Można było mieć poczucie, że choć obrońcy nie grają pewnie, to w bramce jest prawdziwy filar tego zespołu.

– Andrzej Strejlau powiedział w magazynie „4-4-2”, że naszym problemem jest to, że ani Kamil Glik, ani Jan Bednarek, a więc nasza podstawowa dwójka stoperów, nie potrafi wprowadzić piłki do gry. W wykonaniu Michała Pazdana w meczu z Łotwą też jakoś zachwycająco to nie wyglądało. To pana zdaniem duży problem?

Nie do końca się z tym zgadzam. Stoperzy mogą sobie pozwalać na pewne rzeczy, jeżeli pozwalają na nie pomocnicy i napastnicy przeciwnika. W pierwszej połowie z Łotwą było o to bardzo ciężko, martwiliśmy się bardziej o grę obronną niż ofensywną. Ale też spodziewałem się przed meczem z Łotwą, że jeden ze stoperów będzie się co jakiś czas podłączał i robił przewagę. To było niemożliwe, bo za bardzo podchodzili pod nich pomocnicy – Klich, Krychowiak. Jeżeli podchodzi, to zabiera ze sobą pomocnika. Jak ma się wtedy stoper podłączyć?

– Jeśli chodzi o boki obrony – w meczu z Łotwą było widać, że one nie funkcjonują za dobrze.

Jak mają funkcjonować, jeśli musieliśmy się najpierw martwić o grę obronną, a później dopiero próbować ofensywy? Były problemy z chemią w tym wszystkim. W pierwszym meczu z Austriakami lewa strona z Bereszyńskim i Zielińskim wyglądała nawet nieźle, w drugim – okej, przy sytuacji bramkowej podłączył się Reca. Ale pamiętajmy, Arek od dziewięciu miesięcy praktycznie nie gra, co odbija się na jego grze. Kamil Grosicki z Recą nie grał praktycznie nigdy na boku. Pamiętajmy, że to są wciąż jedne z pierwszych meczów w kadrze Tomka Kędziory, nie ma jeszcze nawet dziesięciu występów. Miał udział przy bramce z Austriakami, ale to nie jest jeszcze to. Na nasze postrzeganie wpływa też to, że w ostatnich czterech latach na prawej stronie grali w większości meczów Piszczek z Błaszczykowskim, którzy automatyzmy mieli wyniesione z klubów. Grosicki też rozumiał się dobrze z Rybusem, z Jędrzejczykiem. Teraz nie ma takiej pary ani na jednym, ani na drugim boku, potrzeba na to jeszcze dużo czasu.

– Środek pola Krychowiak-Klich to pana zdaniem docelowy podstawowy duet tej reprezentacji na dłuższy czas?

Spodziewałem się po nich dużo, dużo więcej. I nadal będę. W przypadku Grześka nie wiem, czy to kwestia długiego okresu przygotowawczego, obciążeń narzuconych podczas obozu zimowego, bo wydawał mi się taki jakiś ciężki. Za dużo operował długimi piłkami, które nie zawsze były celne. Bardziej oczekiwałbym, by mniej angażował się w grę do przodu, a bardziej ubezpieczał boki, gdy włączają się boczni obrońcy. Jeśli jest dziura, to żeby załatał. On to najlepiej potrafi. Klichu? Myślałem, że chemię z Zielińskim, którą pokazał w jesiennych meczach, teraz wykorzysta, że będzie bardziej widoczny. Że piłki do przodu będą między sobą wymieniać. A on podchodził pod stoperów, co – jak wcześniej mówiłem – blokowało podłączanie się jednego z nich pod atak, wejście ewentualne w drugą linię.

– Wiele zespołów gra w tym momencie trójką w środku pola i zastanawiam się, czy duet Krychowiak-Klich jest zdolny w takim układzie, przeciwko rywalowi mocniejszemu niż Łotwa, wygrać walkę o środek boiska.

Jak najbardziej są w stanie. Wiemy, że stać ich na wiele. Jeśli Piotr Zieliński będzie grał tak jak ostatnio, czyli jako schodzący z lewej strony, to będą mieć trzeciego do gry. Oczywiście, wtedy lewa strona będzie nieco mniej ofensywna, ale powinno nam to pozwolić przejmować kontrolę. Przejście na trójkę w środku oznaczałoby z kolei grę na jednego napastnika, a przy naszej grupie i naszych możliwościach nie uważam, by to była odpowiednia decyzja.

– Co sądzi pan o powołaniu Żurkowskiego i Gumnego tylko po to, by nie zagrali, by obaj usiedli na trybunach z Austrią, Żurkowski również z Łotwą i zostali oddelegowani do kadry U-21 w poniedziałek? 

Powiem szczerze, myślałem, że może Żurkowski dostanie szansę w drugim meczu. Ale jak najbardziej słuszne jest to, że dziś ci zawodnicy zagrali z Serbią, złapali kolejne minuty.

– Ale pytam o coś innego – czy to było potrzebne, czy nie lepiej, gdyby zagrali też z reprezentacją Czesława Michniewicza w Bristolu i byli z nią od początku zgrupowania? Przez to też można traktować decyzję o przesunięciu obu do U-21 jako swego rodzaju zsyłkę.

To żadna zsyłka, degradacja, obaj jeszcze nie debiutowali w pierwszej reprezentacji. Może trener widział ich w drugim meczu z Łotwą, ale później, poprzez treningi okazało się, że postawi jednak na innych. Myślę, że ta infekcja, o której się mówiło wyjaśnia, dlatego ci zawodnicy zostali wstrzymani przy pierwszej drużynie aż do niedzieli, do samego końca. Milik, Zieliński, Klich byli podziębieni, trener Brzęczek chciał mieć opcję awaryjną.

Polska wygra swoją grupę eliminacyjną? ETOTO.pl płaci 1,32 zł (wliczając stawkę) za każdą postawioną złotówkę

Pilka nozna. Ekstraklasa. Legia Warszawa - Zaglebie Lubin. 21.07.2018

OJRZYŃSKI: STAĆ NAS NA 30 PUNKTÓW. NAJTRUDNIEJSZY BĘDZIE IZRAEL

– Gdybyśmy mieli w skali szkolnej ocenić reprezentację za dwa ostatnie występy, jaką ocenę pan by wystawił?

Wystawiłbym dwie oceny. Pierwsza za punkty, czyli szóstka. Druga za to, co oko widziało, czwórka. Wiadomo, że w piłce nie chodzi o wrażenie artystyczne, a przede wszystkim o punkty, ale wiemy jednocześnie, że mając takich piłkarzy, można oczekiwać więcej. Punkty są najważniejsze. Czyli wyciągając średnią z szóstki i czwórki, wychodzi nam piątka. W piłce nożnej liczy się osiągnięcie – lub nie – zamierzonego celu. Nie tylko Francja, która została mistrzem świata, ale i większość zespołów na ostatnim mundialu, pokazała, że trzeba być pragmatycznym. Dobrze, że w drugim meczu mieliśmy teoretycznie słabszego przeciwnika, bo te drugie mecze były naszą piętą achillesową. Tutaj przez ponad siedemdziesiąt minut mieliśmy prawo wybrzydzać, narzekać, nie było za ciekawie. Ale liczy się to, co po ostatnim gwizdku – wynik się zgadzał, nie straciliśmy gola, zdobyliśmy dwa, to jest najważniejsze. Nikt nie będzie na zakończenie eliminacji pamiętał, jak wygraliśmy z Łotwą, będą wtedy liczone zdobyte punkty, a nie noty za styl.

– Coś w tych spotkaniach, mimo bardzo przeciętnej gry, można wyróżnić zdecydowanie na plus?

Na pewno to, że drużyna zyskała dużo pewności na dalszą część eliminacji dzięki tym sześciu punktom, w końcu Austriacy mieli w ostatniej akcji szansę na wyrównanie, Łotysze parę razy wyszli sam na sam ze Szczęsnym. Liderując w tabeli inaczej się wychodzi na boisko w kolejnym meczu, z większym zaufaniem do siebie, do ludzi będących najbliżej kadry. Pewność siebie to ogromny kapitał, największa wartość po tych dwóch spotkaniach. Dobrze, że niektórzy zawodnicy przebywali ze sobą na boisku, bo nad zgraniem można by było trochę pomarudzić. Dobrze, że zobaczyliśmy w większym wymiarze Lewandowskiego i Piątka, już w meczu z Austriakami stworzyli jedną wyśmienitą sytuację, teraz też mieli okazję poruszać się obok siebie na boisku, poczuć, jak gra kolega z ataku. Plusiki możemy też podopisywać bramkarzowi i obrońcom, bo w końcu zachowaliśmy dwa czyste konta.

– Kto z zawodników najwięcej zyskał?

Wymieniłbym całą reprezentację, wszystkich, którzy zagrali. Minuty złapali zawodnicy, którzy grali mniej, ostatnio nie występowali w reprezentacji. Co by nie mówić o grze, zrobiliśmy dwa małe kroczki, by wygrać eliminacje. Ci gracze zostali sprawdzeni, sztab dokona analizy i rozliczy ich z założeń taktycznych.

– Kto pana najbardziej zawiódł?

Arek Milik miał problem zdrowotny, w ogóle nie wyszło mu te 45 minut z Austrią. Po nim można się było więcej spodziewać, ale czasami choroba potrafi mocno pokrzyżować plany. Będą jednak dla niego kolejne okazje, on w klubie pokazuje regularnie świetną dyspozycję. Ale ważne, że nawet mimo jego, innych kadrowiczów problemów ze zdrowiem, punkty są przy naszej reprezentacji.

– 30 punktów w eliminacjach?

Stać nas na to. W każdym meczu możemy zapunktować maksymalnie. Od początku wiedzieliśmy, że jesteśmy faworytem grupy, a faworyt powinien zawsze mierzyć w maksa.

– Gdzie tkwi najtrudniejsza przeszkoda spośród pozostałych meczów?

 Największą trudność z pozostałych spotkań może nam jeszcze sprawić mecz w Izraelu, tym bardziej że gramy go w czerwcu. Późną porą, owszem, ale temperatura pewnie będzie wyższa, to może sprawić nam problem. Dobrze, że z Austriakami wycisnęliśmy to, co mieliśmy.

Izrael nie tylko sprawi nam kłopoty w meczu u siebie, ale i wygra grupę? Kurs 6,00 w ETOTO.pl

SP

fot. FotoPyK

Opublikowane 26.03.2019 17:56 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
16.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ilu młodzieżowców dostanie szansę?

Trenerzy mają już luz, prawie nikt nie gra w lidze pod presją wyniku. Zatem na boiskach Ekstraklasy oglądamy ostatnio wielu młodzieżowców. I właśnie o to pytamy w ostatnim w tym sezonie #AleNumer – ilu tych dzieciaków wybiegnie na boisko? Już jesienią było grubo. Zabawa była przednia, a w jej ramach rozdaliśmy wam całą masę upominków. […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Danielak: „Ekstraklasa? Do trzech razy sztuka!”

– Przed sezonem nikt nie stawiał nas w roli pierwszorzędnego faworyta do awansu. To też nam sprzyjało. Od pierwszej kolejki wygrywaliśmy trochę po cichu, bez wielkiego splendoru, byle do przodu, byle do góry. Nikt o nas nie mówił, mogliśmy skupić się na sobie. Tak naprawdę większa presja zaczęła się od zimy. Co nas cechowało? Taktyczna […]
16.07.2020
Blogi i felietony
16.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Efekt motyla. Wszyscy wiemy, co to jest. Taki film, w którym Ashton Kutcher zostaje okaleczony na całe życie w wypadku. Ale też trafia do więzienia. Choć w sumie nie trafia. I też później jednak okazuje się w pełni sprawny. No więc może to, jak mała zmiana w złożonym, dynamicznym systemie, może prowadzić do wielkich, nieprzewidywalnych […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Podbeskidzie wraca do Ekstraklasy odmienione. Bez długów, z pomysłem na grę i rosnącym w oczach projektem

Jakie jest pierwsze założenie każdego spadkowicza? Powrót do Ekstraklasy. Nie inaczej było w przypadku Podbeskidzia Bielsko-Biała. Choć „Górale” spędzili w najwyższej klasie rozgrywkowej zaledwie pięć lat, to pod Klimczokiem nikt nie widział innej możliwości niż powrót do niej w jak najszybszym czasie. Ale jak to z planami bywa, zweryfikowało je życie. Bielszczanie w pierwszej lidze […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

LIGA MINUS OD 12 LIVE! Kowal, Roki, Białek, Paczul zapraszają!

Czy można lepiej zacząć dzień niż Ligą Minus? Pewnie tak, ale ile takich możliwości jest? Nie więcej niż kilka, nie zawsze zresztą dostępnych. A my jesteśmy z wami i będziemy rozmawiać o Ekstraklasie po raz przedostatni w tym sezonie! Musicie z nami być, do zobaczenia! 
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Obudzili się Hiszpanie z ŁKS-u. Ludzie, zainwestujcie w budzik!

Jeśli mamy być szczerzy, to nie zakładaliśmy, że ŁKS Łódź jeszcze jakieś spotkanie w tym sezonie wygra. Tym bardziej nie zakładaliśmy, że stanie się to po koncercie dwóch hiszpańskich ogórków. A przeciwko Rakowowi świetne zawody zagrał zarówno Pirulo, jak i Samuel Corral. Cóż, chyba najwyższa pora kończyć te wygibasy. Jak tak dalej pójdzie, jeszcze uwierzymy, […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie zapominajmy, że do października Legia była cienizną

W czwartkowej prasie pełno jest pomeczówek ze środowych spotkań Ekstraklasy, I i II ligi. Ale mimo to będzie co poczytać. „Superak” przepytał nowego piłkarza Piasta, Javiera Ajenjo Hyjka, a „Przegląd Sportowy”… Wojciecha Kowalczyka. – Nie zapominajmy, że do października Legia była totalną cienizną. Mówimy o drużynie, która zremisowała z rywalem z Gibraltaru… Dlatego nawet dziś […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Wielkie testowanie młodzieży. Nie powiemy, że bawiliśmy się świetnie

Ostatnie kolejki sezonu to dla drużyn, które nie grają już o nic ważnego, idealna okazja do zrobienia przeglądu wojsk. Tym bardziej w tym roku, bo przecież większość rozstrzygnięć już znamy, a i pandemia odchudziła przecież kadry niektórych zespołów. Obczajamy więc nowe twarze lub dostajemy okazje, by zobaczyć w dłuższym wymiarze tych, na których do tej […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Michał Chrapek odkrywa spisek. Marciniak się na nim mści!

Płaska ziemia. Programowanie pogody na szkodę polskich rolników. Reptilianie kontrolujący Google, bank światowy i ZUS w Łowiczu. Technologia 5G, od której roztopi ci się mózg. Wszyscy znamy teorie spiskowe, a raczej: prawdę niezafałszowaną przez globalny rząd. Wczoraj Michał Chrapek dołączył do tych, którzy ściągają ludziom klapki z oczu – oznajmił bowiem, że Szymon Marciniak się […]
16.07.2020
Weszło
15.07.2020

Bruk-Bet nie dawał rady z Radomiakiem, więc pomógł mu sędzia

Zarówno Termalica jak i Radomiak to zespoły znajdujące się w strefie barażowej. A że jedni muszą się jeszcze postarać, żeby z niej nie wypaść, a drudzy wciąż mają szansę na zakończenie sezonu zasadniczego na podium, mogliśmy liczyć na emocje. Ale niestety – srogo się zawiedliśmy. Bo jedynym osobnikiem, który zapewnił nam wrażenia był sędzia Sebastian […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Zamiast ściągać Santinich, inwestujcie w Dziekońskich

Przez dłuższy czas drugiej połowy wydawało nam się, że Jagiellonia ze Śląskiem testują nową reformę. „Jaką?”, zapytacie, bo tyle ich mamy w polskim futbolu, że można się pogubić i nic dziwnego, warto być ciekawym. No więc, gdyby tak te mecze o pietruszkę skrócić, grać 45 minut, nie robić sobie pod górkę? To byłoby interesujące, tym […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech poszedł na spacer w Krakowie i przy okazji zbliżył się do wicemistrzostwa

Byliśmy przekonani, że Cracovia w końcówce sezonu nie będzie umierać na boiskach Ekstraklasy. Oczywiście z uwagi na zbliżający się finał Pucharu Polski. Ale „Pasy” przeszły same siebie i w starciu z Lechem nawet nie podjęły rękawicy. O emocje zadbał dopiero Djorde Crnomarković podając w deszczu kozłowaną piłkę do bramkarza. Poza tym jednym odpałem lechici mieli […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ogrywanie juniorów kosztem widzów

Kto oglądał mecz Lechii z Legią, ten stracił czas. Wiemy, jest już po sezonie. Tak, wprowadzanie młodzieży. Jasne, Legia mogła odczuwać trudy świętowania. Oczywiście, Lechia ma w głowie głównie Puchar Polski. Ale niestety, musimy napisać prawdę o tym meczu – nie dało się tego oglądać. W pierwszej połowie najgroźniejszym i jedyny celnym strzałem było uderzenie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Nie było Felixa – będzie brąz

Waldemar Fornalik miał dwa problemy przed meczem z Pogonią Szczecin. Po pierwsze – czerwoną kartkę Sebastiana Milewskiego, czyli żelaznego młodzieżowca. Po drugie – uraz pleców Jorge Felixa, czyli najlepszego strzelca zespołu. Były selekcjoner postanowił rozwiązać je w zasadzie jednym posunięciem, gdyż partnerem Piotra Parzyszka został 21-letni Dominik Steczyk (prócz niego do składu wskoczyl Rymaniak). A […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Sensacja – Widzew zagrał dobry mecz. Problemy Górnika Łęczna

Kibice Widzewa byli w ostatnim czasie przyzwyczajeni do trzech stylów gry swoich piłkarzy. męczenia buły zakończonego wstydliwą porażką. Dla odmiany męczenia buły zakończonego mniej lub bardziej frustrującym remisem. Po trzecie, krótkich zrywów przyzwoitej gry, które jednak z rzadka dawały zwycięstwa. Dziś w Łodzi jednak zdarzyła się sensacja – Widzew nie tylko wygrał po czterech kolejkach […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Cztery długie lata i koniec czekania. Podbeskidzie wraca do Ekstraklasy!

Idzie, idzie Podbeskidzie i wreszcie doszło! Długa to była droga, trwała aż cztery lata, ale dziś w Bielsku w końcu mogą triumfować: „Górale” wracają do Ekstraklasy i nie ma żadnych wątpliwości, że na to zasłużyli. Awans przypieczętowali wygraną po szalonym meczu z Odrą Opole.  Wszyscy pamiętamy, w jakich okolicznościach Podbeskidzie Roberta Podolińskiego spadało w 2016 […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Pięć zmian dozwolone także w sezonie 20/21. Jak będzie w Ekstraklasie?

IFAB po raz kolejny wypacza rozgrywki i wymyśla niepotrzebne przepisy, nie zważając na to, że w 1982 były dwie zmiany i było dobrze. Pewnie takie myśli kłębią się właśnie w głowie Zbigniewa Bońka po przeczytaniu komunikatu, jaki wydała Międzynarodowa Rada Piłkarska. Otóż tak – możliwość pięciu zmian będzie kontynuowana przez CAŁY sezon 2020/2021. Zasady są […]
15.07.2020
Blogi i felietony
15.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Silna wobec słabych, słaba wobec silnych. Niemalże definicyjny opis najgorszej możliwej władzy idealnie pasuje do organizacji UEFA, która po raz kolejny została skompromitowana – tym razem poprzez wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w sprawie Manchesteru City. Samo zmniejszenie wyroku nie bulwersuje, w końcu to niezależna organizacja. Ale już uzasadnienie, w którym czytamy m.in. o przedawnieniu […]
15.07.2020