Reklama

Nie skreślili, gdy był najgorszy, więc zasłużyli na najlepszego

redakcja

Autor:redakcja

18 marca 2019, 15:41 • 3 min czytania 0 komentarzy

Średnia not 2,63. Regularne wizyty w cotygodniowym zestawieniu badziewiaków. Słabiutkie zrozumienie z partnerami. Ponadprzeciętna niedokładność. Jesus Jimenez po transferze do Górnika nie dawał pół argumentu, by nie skreślać go już po jednej rundzie. Schemat był taki sam właściwie co mecz – Brosz ufa, Jimenez frustruje. Dowód negatywny numer jeden w sprawie „czy każdy Hiszpan z Segunda B będzie gwiazdą ekstraklasy?”. Po takim początku doprawdy trudno się było spodziewać tego, co nastąpi później.

Nie skreślili, gdy był najgorszy, więc zasłużyli na najlepszego

Jimenez nie miał prawa zostać czołową postacią Górnika. Symbolem ofensywnej bezradności? Jak najbardziej. Najlepszym asystentem całej ligi? Nigdy w życiu!

A jednak. Dziś nie ma w ekstraklasie piłkarza, który w liczbie asyst mógłby się równać ze sprowadzonym latem do Zabrza Hiszpanem. 

1. Jesus Jimenez (Górnik) – 8
2. Dominik Nagy (Legia) – 7
3. Guilherme Sitya (Jagiellonia) – 6
. Konrad Wrzesiński (Zagłębie S.) – 6
. Robert Pich (Śląsk) – 6

I nie jest tak, że koledzy w tym sezonie wykorzystali większość dograń od Hiszpana, że statystyka asyst zakłamuje jego realny wkład. Co to, to nie. W kluczowych podaniach w Górniku nie ma nikogo lepszego, w całej lidze – zaledwie 9 zawodników. Za jego plecami między innymi: Kamil Drygas, Joel Valencia, Javi Hernandez, Maciej Makuszewski, Pedro Tiba…

Reklama

1. Guilherme Sitya (Jagiellonia) – 53
2. Szymon Pawłowski (Zagłębie S.) – 51
3. Michał Janota (Arka) – 49
4. Filip Mladenović (Lechia) – 47
5. Radosław Majewski (Pogoń) – 46
6. Petteri Forsell (Miedź) – 45
. Dominik Furman (Wisła P.) – 45
8. Sebastian Szymański (Legia) – 43
9. Tom Hateley (Piast) – 41
10. Jesus Jimenez (Górnik) – 39
. Filip Starzyński (Zagłębie) – 39

Z jakim przytupem Jimenez wspiął się na sam szczyt klasyfikacji ostatnich podań? Kto nie widział, niech podziwia.

Mógł decydować się na bezpieczniejsze zagranie? Mógł. Ale poczuł się tak pewnie, że zagrał nieprzewidywalnie, kompletnie skołował Thomasa Rogne, wystawił Angulo piłkę tak precyzyjnie, że Jasmin Burić nie miał szans na skuteczną interwencję.

To luz, jakiego w grze Jimeneza szczególnie na początku gry w Górniku brakowało. Gdy miał okazję, by dograć do tego czy innego partnera, zwykle robił to kompletnie bez wyczucia. Raczej wyganiał Angulo do boku, do linii końcowej niż dogrywał mu w taki sposób, jak w Poznaniu. Przez pierwszych osiem kolejek przeszedł bez jakiejkolwiek zdobyczy, zebrał od nas noty: 3, 4, 3, 2, 2, 2, 2, 3. Jeszcze na samym początku znajdowali się jego obrońcy, którzy wskazywali na naprawdę dobrą grę w przedsezonowych sparingach. Tylko co z tego, skoro gdy wjechały ekstraklasowe kamery, wszystkie atuty Jimenez schował do kieszeni?

Jak się okazało, potrzebował przełamania. Takiego konkretnego. I choć w meczu z Unią Hrubieszów Górnik mógł na boisko posłać legendarnego pana Staszka Sętkowskiego (tego od dzwonka i kogutów), a i tak wygrać kilkoma bramkami, to wydaje się, że to właśnie wtedy Jimenez na dobre uwierzył w siebie. Bez jego gola i asysty wtedy Górnik by sobie poradził, ale już bez kolejnych konkretów Jimeneza – zdecydowanie nie. Od meczu z Unią Hrubieszów:

– golem otwierał wynik w zremisowanym 2:2 meczu z Lechem;
asystował przy drugiej bramce w wygranym 2:0 meczu z Zagłębiem Lubin;
– golem dał prowadzenie w zremisowanym 2:2 meczu ze Śląskiem;
– asystował przy drugim golu w przegranym 2:4 meczu z Koroną Kielce
– asystował przy dwóch pierwszych golach w wygranym 4:0 meczu z Wisłą Płock;
– asystował przy pierwszym golu w wygranym 2:0 meczu z Wisłą Kraków;
– asystował przy pierwszym golu w wygranym 2:1 meczu z Zagłębiem Sosnowiec;
– asystował przy pierwszym golu w wygranym 3:0 meczu z Lechem Poznań.

Reklama

Jak łatwo policzyć, spośród dziewięciu bramek i asyst Jimeneza we wspomnianym okresie, sześć zmieniało wynik na korzystniejszy dla Górnika. Nie błyszczał tylko wtedy, gdy rezultat był przesądzony, a stawał się języczkiem u wagi, kiedy jego drużyna potrzebowała tego najbardziej.

Czy jesteśmy tym zaskoczeni? Mając w pamięci start Jimeneza w naszej lidze, możecie sobie wyobrazić, jak bardzo. Zresztą pewnie nie tylko my.

Czy w związku z tym czujemy się źle? Póki zawodnicy udowadniają nam, że się co do nich myliliśmy grając ponad oczekiwania, a nie w drugą stronę – nic a nic.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...