Za taką Ekstraklasą tęsknić nie będziemy

Norbert Skorzewski

22 grudnia 2018, 18:24 • 3 min czytania

Reklama
Za taką Ekstraklasą tęsknić nie będziemy

Sukcesem wielu filmów i serialów jest sprawienie, że całościowy efekt pozostawia głębokie poczucie niedosytu, dzięki któremu widz odlicza dni w kalendarzu, nerwowo wyczekując na kolejne części. Jeżeli potraktujemy Ekstraklasę jako serial – a umówmy się, trochę tak jest, tym bardziej w dobie gigantycznej popularności serialów właśnie, gdzie cały czas najlepszym tasiemcem pozostaje futbol, gdzie niczego lepszego nie wymyślono – to poczucie niedosytu nierzadko zastępuje ulga. Ulga po meczach wyprutych z jakichkolwiek emocji mniej więcej kilka razy na kolejkę, ulga po oglądaniu niedostatków technicznych zawodników, czy wreszcie – ulga po tym, że kolejny dzień z Ekstraklasą za nami.

Reklama

O niedosycie mowy nie ma. No, może w pojedynczych przypadkach w tym sezonie, ale mecz Korony z Miedzią, niestety, takim przypadkiem nie był.

Choć łudziliśmy się, jak zawsze. Ostatnia kolejka przed przerwą, zaraz barszczyk, karp, kolędy i opłatek, potem zabawa sylwestrowa i półtora miesiąca przerwy od naszej ukochanej ligi, ale najpierw mecz, w którym – teoretycznie – obie drużyny mogły pójść na całość, w końcu za chwilę dłuższa przerwa. Problem w tym, że na całość nie poszły. I niestety – jeżeli jakość tego spotkania miała decydować, czy będziemy za ligą tęsknić, czy też przyjmiemy przerwę z ogromną ulgą, to nie mamy wątpliwości – półtora miesiąca bez meczów nikomu nie zaszkodzi, a jeżeli mówimy o jakimś niedosycie, to tylko takim, że kolejka jeszcze nie dobiegła końca.

Doceniamy, że bramkarze robili sporo, żeby działo się cokolwiek ciekawego, ale w sukurs nie szli im zawodnicy z pola. Najpierw Kanibołocki chciał zabawić się z Soriano, ale stracił piłkę i Korona miała szansę, w ostatniej chwili zażegnaną przez rywali. Z drugiej strony Miśkiewicz – który swoje wyjął, przyznajemy, ale momentami prezentował pewność siebie godną nieletniego w sklepie monopolowym – prawie puścił lekkie, nieudane uderzenie Camary. Jakimś cudem piłka zamiast do bramki wyleciała na rzut rożny, ale cała sytuacja wyglądała komicznie.

Co poza tym? Dwie dobre okazje w pierwszej połowie miała Korona, ale najpierw po dograniu Rymaniaka Możdżeń uderzył nad bramką, później po wrzutce z rożnego swoją szansę miał Soriano. Po stronie Miedzi próbował Osyra, ale jego uderzenie głową zbił Miśkiewicz.

Reklama

Zaraz po zmianie stron okazję – acz bardziej przypadkową, niż utkaną z kilkunastu podań – miał Zieliński, a potem nudy. Długo, długo nic. Nie przesadzimy, jeżeli napiszemy, że Korona – oprócz kilku przebłysków – wyglądała dzisiaj beznadziejnie, Gino Lettieri też zaskoczył, podejmują kilka nieoczywistych wyborów personalnych, na czele z postawieniem na długo niegrającego Kena Kallaste, co okazało się niewypałem. A Miedź? Cóż, Miedź z piłka przy nodze źle nie wyglądała, ale kiedy trzeba było przyśpieszyć i podjąć ważniejszą decyzję, zaczynały się problemy.

Przykład? Końcówka meczu. Piątkowski zagrał za linię obrony, Fernandez miał przed sobą tylko Miśkiewicza, ale uwikłała się w pojedynek z Gardawskim, choć mógł zagrać do Zielińskiego, który miałby całą bramkę przed sobą.

I taki to był własnie mecz. Mecz, w którym brakowało konkretów. Mecz, który trochę nas do Ekstraklasy na jakiś czas zraził. Generalnie – mecz, dzięki któremu za Ekstraklasą tęsknić nie będziemy.

[event_results 549797]

Reklama

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Boks

Karol Nawrocki na Filipinach. Trenował… z mistrzem świata w boksie

Mikołaj Duda
10
Karol Nawrocki na Filipinach. Trenował… z mistrzem świata w boksie

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
2
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
31
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”