post Avatar

Opublikowane 30.11.2018 10:13 przez

redakcja

Do siły Primera División nikogo nie trzeba szczególnie przekonywać. Ekipy z Hiszpanii od wielu lat zdominowały wszelkie europejskie puchary, a sama liga jest jedną z najlepszych na świecie. Oczywiście w walce o to miano jej głównym rywalem jest Premiership. Nie mogąc oprzeć się na wynikach sportowych w Europie, sympatycy angielskiej piłki wyższości swoich ukochanych rozgrywek dopatrują się w wyrównanym poziomie i wielkich emocjach. Co jednak mają powiedzieć, jeśli sezon 2018/19 wytrąca im z rąk i tego asa?

W niedzielę swój mecz z Realem Valladolid wygrała Sevilla, co oznacza, że wysunęła się na pierwsze miejsce w tabeli. Oznacza to również, że lidera z Andaluzji od znajdującej się na 7. pozycji Girony dzieli zaledwie sześć punktów. Walka o prym w Hiszpanii w bieżących rozgrywkach jest niezwykle zacięta i włączyło się do niej, dość nieoczekiwanie, kilka mniejszych drużyn. Jaki wpływ ma to na futbol w Hiszpanii i jakie są przyczyny tej dość niecodziennej sytuacji? Czy La Liga wyrasta obecnie na najlepsze i najbardziej interesujące rozgrywki na Starym Kontynencie?

Barcelona, Barcelona, Barcelona, Real Madryt, Barcelona, Atlético, Barcelona, Barcelona, Real Madryt, Barcelona. Patrząc na ekipy, które zdobywały mistrzostwa w ciągu ostatniej dekady, rzeczywiście można odnieść wrażenie, że w Hiszpanii rządzą dwie drużyny. Gdy Atlético raz sięgnęło po tytuł mistrzowski, był to ewenement. Poprzednio nie trafił on w ręce ani Realu, ani Barcelony, w 2004 roku, kiedy to Valencia cieszyła się z triumfu. Duopol Królewskich i Dumy Katalonii sprawił jednak, że liga hiszpańska, choć zawsze emocjonująca, nigdy nie była postrzegana jako wyrównana. Co zmieniło się teraz?

W mediach społecznościowych i wśród wielu dziennikarzy pojawiały się opinie, że ma to związek z wprowadzeniem VAR-u, przez co sędziowie przestali wreszcie deprecjonować mniejsze ekipy (co oczywiście jest wierutną bzdurą). Wystarczy chociażby przypomnieć sytuację z meczu Barcelony z Realem Betis sprzed roku, gdy piłka w oczywisty sposób przekroczyła linię bramkową, ale wszyscy sędziowie akurat wtedy mrugnęli. Być może mniejsze ekipy wreszcie same przestały się deprecjonować? Wielokrotnie widzieliśmy przecież, jak te teoretycznie słabsze zespoły wychodziły na mecze z Realem czy Barceloną ze spodenkami nieco cięższymi niż jeszcze przed wejściem do tunelu. W tym sezonie tego nie ma. „Mniejsze zespoły mają mecze z nami zaznaczone na czerwono w kalendarzu i na te dni zbierają siły”, powiedział ostatnio Dani Carvajal. W tym sezonie widać chęć walki, a przodują w tym zdecydowanie Deportivo Alavés i Espanyol.

Baskowie grają w Primera już trzeci rok i wydaje się, że po dwóch pierwszych, sinusoidalnych sezonach, wreszcie ustabilizowali formę. Rok po awansie był spektakularny. Górna połowa tabeli, a na dokładkę finał Pucharu Króla. Kolejny sezon był już gorszy, widmo spadku zaglądało w oczy, ale udało się utrzymać w elicie. I z pewnością przykład Alavés może być odniesieniem dla wielu ekstraklasowych klubów, ponieważ – pomimo rozbudzonych apetytów oraz rozczarowania w sezonie 16/17 i w kolejnym – Abelardo pozostał na stanowisku szkoleniowca. A jego trenerskie CV nie było wielce imponujące, ponieważ największym osiągnięciem były dotychczas trzy lata w Sportingu Gijón. Z pewnością jednak wiele wniosków wyciągnął z czasu piłkarskiej kariery, podczas której reprezentował między innymi Barcelonę.

Pomysły Abelardo zatrybiły w tym samym momencie, w którym Ibai Gómez, skrzydłowy Alavés, złapał życiową formę. Razem poprowadzili swoją ekipę do kilku dość zaskakujących zwycięstw, chociażby nad Realem Madryt na własnym terenie. Ponadto trzeba zaznaczyć dwie kwestie – dobrą atmosferę w szatni i spokój zarządu, który jest zadowolony z pracy hiszpańskiego szkoleniowca i nawet ostatnia porażka z Leganés w dość słabym stylu, nie zmienia nastawienia ekipy z Mendizorroza. Sezon składa się ze wzlotów i upadków, a pochopnymi decyzjami się w tym biznesie za daleko nie zajdzie.

Weźmy na tapet również i Papużki, bo ta drużyna może przypominać nieco Atlético z początków ery Simeone. Pomimo utraty swojego najlepszego zawodnika, jakim bez wątpienia był Gerard Moreno, Katalończycy notują udany sezon okupując piątą lokatę. Przepis? Żelazna defensywa. Nie licząc ostatniej kolejki, na swoim terenie stracili zaledwie jedną bramkę w pięciu meczach. Sprawiło to nawet, że Mario Hermoso, obrońca Espanyolu, otrzymał powołanie do reprezentacji. Hiszpan w ubiegłym sezonie wypadł z łask po tym, jak załadował dwa samobóje w meczu przeciwko Getafe i w drugiej połowie sezonu stopę na boisku stawiał tylko w awaryjnych sytuacjach. Wraz z odejściem Quique Setiéna jednak odetchnął i zdecydowanie poprawił swoją grę, co sprawia, że jego nazwisko wymienia się jako potencjalne panaceum na wszystkie problemy Realu Madryt w defensywie. A przecież Hermoso jest wychowankiem Królewskich.

Wróćmy jednak do drużyny jako całokształtu. Co prawda dwie ostatnie gry to dwa razy w papę, raz od Sevilli, raz od Girony, ale taka ekipa jak Espanyol nie jest w stanie grać na wysokim poziomie cały rok. Co więcej, obecne wyniki już i tak są zdecydowanie ponad stan, ale w Katalonii nikt nie jest w gorącej wodzie kąpany. Plany są długoterminowe, a jednym z nich jest spokojne budowanie drużyny w oparciu o wychowanków. Szkółka Espanyolu wypuszcza przecież naprawdę solidnych zawodników. Wystarczy wspomnieć Sergiego Dardera czy Aaróna Martína, którzy mogą stanowić o sile Papużek. Awans do europejskich pucharów tylko by im w rozwijaniu swoich planów pomógł, więc z pewnością kibicują im wszyscy. No może poza Gerardem Piqué.

Kluczowa w tej sytuacji jest jednak postawa Realu Madryt i po części Barcelony. Królewscy są niczym dobra babcia, która nie przestaje karmić swoich wnucząt. Los Blancos swoje już wygrali i w tym momencie wyglądają, jakby stwierdzili, że teraz niech inni sobie coś do gabloty wstawią. Oddać trzy punkty Eibarowi? Bardzo proszę. Oczko dla będącego w tragicznej formie Athletiku? Oczywiście. Wpierdziel na Camp Nou? Czemu by nie? Oczywiście fakt, że Duma Katalonii ma jedynie pięć punktów przewagi nad tak tragicznym Realem pokazuje, że podopieczni Valverde też swoje mają za uszami. Wystarczy przypomnieć wpadkę na własnym terenie z Realem Betis czy remisy z Gironą i Valencią. Właśnie w dość słabej formie dwóch gigantów – jak na ich standardy – można upatrywać taki, a nie inny stan rzeczy.

Największym beneficjentem obecnej sytuacji wydaje się Sevilla, która na ten moment jest jednym ze „zdrowszych” klubów na Półwyspie Iberyjskim. Odejście Monchiego miało mocno na nich wpłynąć, ale nic takiego nie miało miejsca. Pierwsze miejsce zaś Andaluzyjczycy zawdzięczają głównie trzem osobom. Pierwszą z nich jest Pablo Machín, który po pobycie w Gironie udowadnia, że w większym klubie radzi sobie jeszcze lepiej. To jeden z najbardziej obiecujących hiszpańskich szkoleniowców. Przyszedł do Sevilli, zarzucając wiele nowych pomysłów, jak chociażby gra w formacji 3-4-3 i postawienie na Jesúsa Navasa jako tego, który po prawej stronie odpowiada raczej za obronę, niż za atak. Dzięki większym środkom i większej jakości piłkarzy, których ma do dyspozycji, Machín pokazuje, że można walczyć jak równy z równym czy to z Realem, czy Barceloną.

Zgrało się to oczywiście z fenomenalną formą André Silvy. Portugalczyk po odejściu z Milanu wreszcie odetchnął i w lidze załadował już 8 bramek. Dość powiedzieć, że w całym ubiegłym sezonie Serie A trafił zaledwie dwukrotnie. Trzecim natomiast jest wyżej wymieniony już Navas, który złapał życiową formę i jest królem prawej strony boiska, „zarówno w ofensywie, jak i defensywie”, cytując klasyka. Jeśli do tego wszystkiego dorzucimy grającego na stale wysokim poziomie Ben Yeddera oraz bramkarza, Tomáša Vaclíka, który sprawia, że po raz pierwszy od wielu lat Sevilla nie traci tyle głupich bramek, to z andaluzyjskiej ekipy naprawdę wyrasta kandydat do tytułu, który w walce o tenże może liczyć się do ostatnich kolejek.

Na sytuację w Primera División złożyło się kilka czynników, jednak wniosek jest jeden – te okoliczności mogą w przyszłości tylko zaprocentować. Od wielu lat hiszpańskie kluby udowadniają, że w Europie nie ma na nich mocnych, ale niektórzy wciąż uważają, że piłka angielska jest mocniejsza. Z pewnością pod kątem finansowym, bo póki co tylko Real i Barcelona mogą się równać z większością ekip z Wielkiej Brytanii. Trzeba jednak zadać sobie pytanie – jeszcze parę takich sezonów na Półwyspie Iberyjskim i czy La Liga nie przeskoczy Premier League także pod tym względem wyrównanego poziomu?

KRZYSZTOF ROT

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 30.11.2018 10:13 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020
Bukmacherka
28.05.2020

Mecz na szczycie 2. Bundesligi. Czy Kamiński powstrzyma HSV?

Na zapleczu niemieckiej Bundesligi zasady są proste. Dwa zespoły mogą awansować poziom wyżej, kolejny musi już powalczyć o to w barażach. Wyczerpujący finisz sezonu raczej odbiera ochotę na to, by rozgrywać kolejne mecze. Dlatego też VfB Stuttgart oraz Hamburger SV chcieliby załatwić temat od razu. Pomóc w tym może wygrana z bezpośrednim rywalem, a tak […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Ekstraklasa po pandemii: „Będziemy jak Nowy Jork, zasada zero tolerancji”

To dzięki nim kibice w Polsce tydzień w tydzień mogą oglądać mecze swoich ulubionych zespołów. Tak będzie również teraz, zwłaszcza że większość fanów ze stadionów przeniesie się przed telewizory. Z Marcinem Serafinem, dyrektorem operacyjnym Ekstraklasa Live Park, rozmawiamy o tym, jak wyglądała będzie realizacja spotkań po pandemii. Czy widzowie odczują i zobaczą jakiekolwiek zmiany? W […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

„Będziemy ścigać się z Legią”

Czwartkowa prasa nas nie rozpieszcza, trudno znaleźć coś ciekawego. Waldemar Fornalik nie rezygnuje z walki o mistrzostwo, Maciej Murawski obawia się o grę podczas upałów, są teksty wspominające tragedię na Heysel i przerwanie ligi przed mundialem w 1974 roku. I w zasadzie tyle.  PRZEGLĄD SPORTOWY Maciej Murawski uważa, że pogoda nie będzie teraz sprzyjała dobrej […]
28.05.2020
Weszło
27.05.2020

Proszę państwa, wysoki sądzie – to jest profesor-drybler Kamil Jóźwiak

Może i nie oglądaliśmy meczów przez ponad dwa miesiące, natomiast pewne rzeczy pozostały niezmienne. Na Lecha w ofensywie aż przyjemnie popatrzeć, Karlo Muhar nadal wygląda, jakby wygrał miejsce w składzie Kolejorza w festynowej loterii, a Kamil Jóźwiak przerasta już ligowy futbol. Nie zmienia się też to, że jeśli Lech w tym sezonie jedzie na Podkarpacie, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Apel do Lecha i całej Ekstraklasy: więcej Jóźwiaków, mniej Muharów

Polskie szkolenie w ostatnich kilku (kilkunastu?) latach nie rozpieszczało nas w kwestii skrzydłowych, bo raczej skupiano się na promowaniu szybkich graczy, potem tych z najlepszą wydolnością, a o graniu w piłkę zapominano. Byle dobiec do linii końcowej i wrzucić, a że 95 na 100 dośrodkowań kończy się na pierwszym obrońcy? Oj tam, oj tam, przecież […]
27.05.2020
Niemcy
27.05.2020

Dali sobie po dwa razy i wystarczyło. Piątek przełamuje się z karnego

Wyobraźcie sobie, że dwóch mocnych chłopaków na osiedlu wychodzi na ustawkę dla sportu – klasyczne jeden na jednego. Nie ma publiczności. Nie mają nic do siebie. Są dobrze przygotowani, dopiero co pokonali słabszych przeciwników w podobnych warunkach i teraz chcą udowodnić swoją wyższość. Przebieg starcia? Jeden huknął, drugi oddał. Jeden huknął, drugi oddał. Poza tym […]
27.05.2020
Inne sporty
27.05.2020

Bjoergen znów pobiegnie – śladami Kowalczyk

Jeśli chodzi o sporty zimowe, jest jedną z największych postaci w historii. Na podium olimpijskim stała 15 razy. Ośmiokrotnie jako mistrzyni. Medali z mistrzostw świata ma za to 26. Do tego cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata. Nic dziwnego, że wiadomość o powrocie Marit Bjoergen do sportu zelektryzowała świat biegów. Norweżka nie wróci […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – live od 22:00 – Probierz i Stanowski

Odliczanie do startu PKO Bank Polski Ekstraklasy z Hejt Parkami trwa! Dziś w Kanale Sportowym i Weszło FM gościmy Michała Probierza, trenera i wiceprezesa Cracovii. Zasady są takie same jak zawsze – dzwońcie, piszcie, pytajcie i… hejtujcie! Numer telefonu do studia: (22) 219 50 31. Zaczynamy o godz. 22!
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wirtualne bilety – kibice pomagają polskim klubom

Czy zjadłbyś kiełbasę, której nie da się dotknąć? Wypiłbyś piwo, które nie istnieje? Czy kupiłbyś bilet na mecz, na który nie da się wejść? Czy zamiast siebie wysłałbyś na trybuny swoją tekturową podobiznę? Oczywiście, że tak – choć na pozór brzmi to jak czarny koszmar każdego kibica – jeśli chcesz wesprzeć klub, który wpadł na […]
27.05.2020
Blogi i felietony
27.05.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Miejsce na ledowym ekranie, jakieś dwa metry na dwa metry, żeby można było rozpoznać swoją twarz podczas transmisji telewizyjnej. W tym kwadraciku powiększony obraz ze Skype’a czy innego Zooma, na nim kibic w szaliku, który głośno krzyczy do swojej domowej kamery. W pojedynkę nie robi wrażenia, ale ledowy ekran rozciąga się przez całą szerokość boiska. […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hi, I’m Mazowiecki ZPN, welcome to Jackass!

Kto czyta komunikaty na stronie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, ten się w cyrku nie śmieje. Jak wiecie, uważaliśmy za totalnie bzdurne decyzje, by kończyć definitywnie sezon, choć niemal równolegle rząd zapewniał, że w czerwcu odmrożenie sportu pozwoli na dość swobodną grę nawet amatorom. Oczywiście intuicja nas nie zawiodła, obecnie można już zupełnie legalnie grać po […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Kibice znów na stadionach? Premier Morawiecki zapowiada dobre wiadomości

Dopiero co cieszyliśmy się, że piłkę będziemy mogli w ogóle oglądać na żywo. W telewizji, bo w telewizji, ale zawsze coś. Tymczasem w ostatnim czasie sprawy toczą się zaskakująco szybko. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawił plan powrotu kibiców na stadiony. Teraz natomiast premier między słowami potwierdza, że […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

QUIZ. Kto był na ostatniej prostej przed finałem Pucharu Polski?

Znamy już trzech z czterech półfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, a dziś dowiemy się, kto z dwójki Stal-Lech uzupełni to grono. Już samo dojście do tego poziomu w przypadku wielu klubów musi uchodzić za sukces, czasami nawet jest to wydarzenie wspominane latami, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy pamiętacie, komu się udało. Skupiliśmy się na XXI wieku, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Paluchowski: Puchar Polski? Jak gram, to strzelam. Z Lechem też tak będzie!

Adrian Paluchowski to weteran polskich boisk, zwłaszcza pierwszoligowych. 33-latek w obecnym sezonie strzelał bramkę w każdym meczu Totolotek Pucharu Polski. Nam zapowiada, że jeśli zagra z Lechem, znów wpisze się na listę strzelców. Napastnik zdradza też, co było powodem spadku Pogoni Siedlce z pierwszej ligi, kto jest najlepszym piłkarzem na zapleczu Ekstraklasy, które kluby interesowały […]
27.05.2020