post Avatar

Opublikowane 26.11.2018 15:12 przez

Norbert Skorzewski

Adam Nawałka nie przychodzi do Lecha za dwie napompowane piłki i trzy pachołki treningowe, w tym jeden połamany. Utrzymanie trenera z ćwierćfinałem mistrzostw Europy w CV siłą rzeczy kosztować musi, drugi najwyższy kontrakt trenerski w historii Ekstraklasy przypadkiem nie jest.

Tak samo jak gwarancją sukcesu. Jeżeli płacisz dużo, wymagasz tyle samo. Dlatego Legia zagwarantowała fortunę Besnikowi Hasiemu, a Lech Nenadowi Bjelicy. Jednego wywożono na taczkach, drugi w pewnym momencie odleciał na stratosferę, generalnie – jeden mniej spektakularnie, drugi bardziej, ale obaj wysokich wymagań nie spełnili, a mówimy o trenerach, którzy przed podpisaniem kontraktu przez Adama Nawałkę byli najlepiej opłacanymi szkoleniowcami w historii naszej ligi.

Jak prezentuje się czołówka?

1. Besnik Hasi, 190 tysięcy złotych netto.

2. Adam Nawałka 150 tysięcy złotych netto.

3. Nenad Bjelica 135 tysięcy złotych netto.

4. Stanislaw Czerczesow 130 tysięcy złotych netto.

5. Henning Berg 125 tysięcy złotych netto.

A teraz spójrzmy na osiągnięcia powyższej czwórki, wyłączając oczywiście Adama Nawałkę.

Besnik Hasi – 18 meczów, 1,17 pt./mecz (liczymy wszystkie rozgrywki), awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów

Nenad Bjelica – 78 meczów, 1,85 pt./mecz

Stanislaw Czerczesow – 35 meczów, 2,14 pt./mecz, mistrzostwo, Puchar Polski

Henning Berg – 97 meczów, 2,02 pt./mecz, mistrzostwo, Puchar Polski, 1/16 Ligi Europy

Besnik Hasi

Pamiętamy, jak to z Hasim było. Niby awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale rywali w eliminacjach miał kopciuszkowatych, choć ci i tak sprawili mu sporo problemów. W lidze zawodził potwornie, w czapę nie dostał tylko od Wisły Płock i Ruchu Chorzów, plus trzy mecze zremisował.

Był siódmy, biorąc pod uwagę najgorszych zagranicznych trenerów w XXI wieku, ze średnią 1 pt/mecz w lidze (wcześniej liczyliśmy wszystkie rozgrywki). Wyprzedziły go lub podobny bilans miały same tuzy:

Miroslav Copjak, Świt Nowy Dwór Mazowiecki (sezon 03/04, 10 meczów) – Średnia punktów na mecz: 0,40

Libor Pala, Lech Poznań (sezon 03/04, 5 meczów) i Pogoń Szczecin (06/07, 3 mecze) – Średnia punktów na mecz: 0,50

Frantisek Straka, Arka Gdynia (sezon 10/11, 11 meczów) – Średnia punktów na mecz: 0,82

Josef Csaplar, Wisła Płock (sezon 05/06 i 06/07, 40 meczów) – Średnia punktów na mecz: 0,90

Thomas von Heesen, Lechia Gdańsk (sezon 15/16, 11 meczów) – Średnia punktów na mecz: 1,00

Drażen Besek, Zagłębie Lubin (sezon 04/05 i 05/06, 31 meczów) – Średnia punktów na mecz: 1,00

Pamiętajmy jednak, że – mimo wszystko – najważniejsze zadanie wykonał. Wykorzystał zrządzenia losu, jakim było korzystne losowanie w eliminacjach i awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, do tego ulepił drużynie serce, które przy Jacku Magierze zaczęło bić. Odważnie postawił na Kopczyńskiego, co w tamtym momencie było strzałem w dziesiątkę. Nie pomylił się co do Vadisa i Moulina, chybił tak naprawdę tylko z Langilem. Z perspektywy czasu, Legia nie wyszła na jego zatrudnieniu najgorszej, choć odejść musiał, bo szatnia była rozbita, a drużyna grała fatalnie, co odzwierciedlały wyniki.

Irytowała niemoc po rzutach rożnych. Dość napisać, że na początku sezonu 2016/17 Legia straciła sześć goli po rzutach rożnych i kilka kolejnych (Makuszewski, Nielsen, Sokratis, Bartra) po rzutach wolnych. Obrona stałych fragmentów gry przez Legię Hasiego była kompletnym żartem, a z Belgii napływały niepokojące wieści, że nie ma tu przypadku, bo to bardziej znak charakterystyczny albańskiego szkoleniowca. Generalnie, grzechy Hasiego można byłoby mnożyć i mnożyć: rywale przyjeżdżali na stadion Legii jak po swoje, czy na przykład Hasiemu podczas konferencji prasowych zdarzało się wbijać szpilki zarządowi i zawodnikom. W pamięci zostanie nam jego głupawe pytanie „Dlaczego Polacy są tacy smutni?” czy urocze podsumowanie porażki z Termaliką: „Przegraliśmy w sobotę, ale to nie był zły mecz w naszym wykonaniu”.

Pamiętajmy jednak, że – choć Albańczyk jest najlepiej opłacanym trenerem w historii naszej ligi – to nie przychodził jako ktoś, kto z miejsca może zagwarantować sukcesy. Wystarczyło prześledzić opinię o nim z Belgii i na pewno nie pojawiał się obraz człowieka, który może pociągnąć mistrza Polski do sukcesów.

Sukcesów nie było, a późniejsza droga Hasiego pokazuje, że żadnym przypadkiem to nie jest. Z Olympiakosu Pireus wyleciał po jedenastu spotkaniach, od lipca pracuje w Arabii Saudyjskiej, ale Al-Raed pod jego wodzą ma na razie zabójczą serię 0,89 pt./mecz.

Nenad Bjelica

Po wejściu, jakie zaliczył Chorwat do poznańskiego Lecha, wydawało się, że Kolejorz trafił w dziesiątkę. Seria pięciu (29.10.16-30.11.16) i sześciu (10.02.17-10.03.17) zwycięstw z rzędu w ciągu jednego sezonu to w Polsce zjawisko tak rzadkie jak widok komety Halleya. Bjelica rozpędzał się powoli (zaczął od dwóch zwycięstw w sześciu meczach), jednak gdy już wszedł na pełne obroty, wydawało się, że poznaniacy pewnie zmierzają po tytuł – pamiętamy: 28 kolejka, mecz z Legią, gol na 1:0 Kędziory w końcówce, a potem zabójczy dublet Hamalainena – ale na ostatniej prostej w szprychy Lecha wdarł się uwierający kij.

Kij, który uwierał Bjelicę do końca jego pobytu w Poznaniu. Pobytu naznaczonego nieudaną pogonią za Legią, przegrany finałem Pucharu Polski i – w pewnym momencie – irytującymi wypowiedziami.

Pamiętacie: Duma po Arce, pękanie z dumy po Utrechcie („Jestem bardzo dumny z mojej drużyny. W mojej karierze nigdy nie byłem dumny tak, jak dzisiaj”), niesprzyjająca temperatura, cirkus, skandaloza, jebie tie matter, premia dla dziennikarzy i wisienka na torcie – szalona presja.

– Wiem, że w Lechu oczekiwania są większe niż możliwości. Podam przykład – my podpisujemy piłkarza, który zarabia – dajmy na to – 5 tysięcy euro miesięcznie, a Legia Warszawa w tym samym czasie takiego, który dostaje 35 tysięcy. A to ode mnie wymaga się tego, że muszę być pierwszy przed zespołem z Warszawy. OK, podaję to tylko jako ciekawostkę – wygrzmiał swego czasu Bjelica, po czym jasno zaznaczył na koniec: – Akceptuję to i nie chcę szukać alibi.

Cały Chorwat – był pewny siebie, ale nic z tej pewności nie wynikało. Bajki o tym, że Lech może grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów bajkami, rzeczywistością z kolei wpierdol w Pucharze Polski, przegrany finał z Arką, odpadnięcie z eliminacji Ligi Europy i sfrajerzenie poprzedniego sezonu w Ekstraklasie.

Jakkolwiek spojrzeć, trenera rozlicza się z wyników, więc Nenada nie broni za wiele.

Stanisław Czerczesow

Gdy Stanisław Czerczesow był trenerem Legii, uparcie przekonywał, że w jego słowniku nie ma słowa „problem”. Tym kupił warszawskich kibiców, dołożył do tego sukcesy, dzięki czemu w Warszawie jest dziś postacią, którą wspomina się raczej w większości pozytywnie.

Pamiętamy, jak było. Rosjanin nie zdążył rozpocząć swojej pracy z Legią, jeszcze nie spotkał się z drużyną, a już stał się hitem internetu i postacią bardziej memogenną niż Probierz, Skorża i Staszek Levy razem wzięci. Po pierwszej konferencji prasowej wiedzieliśmy, że trafił się nam ktoś niepodrabialny. – Gdy zobaczyłem, co się dzieje w internecie, myślałem, że nie przepuszczą mnie przez granicę – przyznawał. Generalnie, odstawił show. Nie unikał przepychanek na konferencjach i podczas wywiadów

Pierwsza, dla oficjalnej strony Legii?  Szwoch? Co i rusz kontuzja, nadaje się do gry na skrzypcach. Akademia? Jestem profesjonalnym trenerem, przestańmy rozmawiać o przedszkolu. Mocno.

Problem zaczął pojawiać się, gdy wyniki nie układały się po jego myśli. Legia straciła punkty w Szczecinie, Chorzowie czy Lubinie, mistrzostwo Polski nie było wcale pewne, dopiero co szykowano się do wygranego finału Pucharu Polski z Lechem. Czerczesow nie miał jeszcze na koncie żadnego trofeum (skończył z dwoma, wyciskając ze swojego okresu maksa), ale w pewnym momencie atmosfera gęstniała. Tradycyjne żarty zaczęły coraz częściej zastępować odburknięcia w stylu późnego Beenhakkera i „wychodzenia z drewnianych chatek”. Po jednym z meczów bokserska wymiana: „spieszę się na samolot” i „a ja na tramwaj”, symbolizująca stosunki z dziennikarzami w momentach kryzysu. Kryzysu. Słowo-klucz, którego swego czasu użył Żelisław Żyżyński w rozmowie z trenerem Legii po jednym z meczów. Do tego jeszcze przejęzyczył się w liczbie punktów, co ostatecznie rozsierdziło rosyjskiego szkoleniowca. Efekt? Nadęcie się i spektakularne zakończenie rozmowy.

Czerczesow zdziwił nas najbardziej, gdy przyznał: „Gdy obejmowałem posadę, nikt nie wyobrażał sobie, że będziemy w tym miejscu”, co było absurdem, w końcu mówimy o klubie, który kadrowo był w kraju najsilniejszy. Zapamiętamy mu na pewno przedostatni mecz sezonu, w Gdańsku z Lechią, poświęcenie bitwy, by wygrać wojnę. Wystawił kilku rezerwowych, choć mógł zapewnić sobie mistrzostwo Polski. Przegrał, ale tydzień później Legia pokonała Pogoń i sięgnęła po tytuł.

– I co? Zrobiłem wszystko, czego ode mnie wymagaliście. To chyba dowód, że was szanuję. Mówi się, że skromność zdobi człowieka. Ale mężczyźni nie potrzebują ozdób – w ten sposób na pożegnalnej konferencji prasowej Czerczesow podsumował fakt, że nie miał sobie kompletnie nic do zarzucenia.

Cóż, barwna to była postać, ale co najważniejsze – postać z wynikami. Tego brakowało Bjelicy, a Czerczesow wykonał wszystko, czego od niego oczekiwano.

Henning Berg

– Uważam, że na zwolnienie z Legii nie zasłużyłem. Osiągnąłem z nią dobre wyniki. Zanotowałem łącznie średnią ponad dwóch punktów na mecz. W moim jedynym pełnym sezonie z Legią zdobyłem Puchar Polski, wyszliśmy z grupy w Lidze Europy i zajęliśmy pierwsze miejsce na koniec sezonu zasadniczego. Zabrakło nam punktu na koniec rozgrywek, by uznać to za jeden z najlepszych sezonów w historii klubu – przyznawał jakiś czas po odejściu z Legii „Przeglądowi Sportowemu” Henning Berg.

W Warszawie wygrał 60 spotkań, 16 zremisowań w 21 poległ. Na plus przede wszystkim Europa, choć początki nie zapowiadały tego, że bilans będzie aż tak magiczny (a, mimo wszystko, 16 zwycięstw w 22 meczach takim bilansem jest). Pamiętamy głosy po przejściu w bólach St. Patrick – wszyscy spodziewali się, że Celtic dopuści się na Legii czynu lubieżnego. Pamiętamy jednak, co działo się później. 4:1 w Warszawie, 2:0 w Glasgow. Wiadomo, był walkower, ale bez niego bilans jest naprawdę dobry.

2014/15 – 10 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki.

2015/16 – 6 zwycięstw, 2 porażka.

Wyjście z grupy Ligi Europy stało się faktem, do tego doszedł Puchar Polski, na minus przegrany Superpuchar i mistrzostwo w sezonie 14/15 na ostatniej prostej. Tylko tyle i aż tyle. Jego pierwszy sezon, gdy sięgnął po tytuł, był bardzo udany – 75% zwycięstw, 1,94 gola na mecz, 0,75 traconego. Sezon później wszystko wyglądało dobrze, aż z klubu odszedł Miro Radović. Dopóki Legia miała Serba w składzie, wygrywała 70% spotkań, bez niego – zaledwie 56%. Wpływ oczywiście miała reforma i częstsza gra z silniejszymi rywalami, ale zmalała też średnia liczba strzelanych i traconych goli (1,72 i 0,89). W schyłkowym okresie Berga Legia była najskuteczniejsza w jego czasach (ponad dwa gole na mecz), ale też najwięcej traciła (więcej niż bramkę na mecz). No i przede wszystkim – najrzadziej wygrywała, ledwo w co drugim spotkaniu.

Jakkolwiek spojrzeć, formuła w pewnym momencie się wyczerpała, Berga zwolniono na początku października 2015 roku, zastępując Czerczesowem. Kryzys ciągnął się tak naprawdę przez cały 2015 rok. Model współpracy się wyczerpał, Berg też nie wydawał się kimś, kto by przesadnie kombinował w poszukiwaniu rozwiązania. „Róbmy to samo, może wszystko się odmieni” – z takiego założenia wychodził. Nie wyszło, dlatego w Warszawie go pożegnano, choć jego postać trudno ocenić negatywnie.

*

Generalnie, Hasi okazał się wielkim rozczarowaniem, choć do Ligi Mistrzów awansował i kilku piłkarzy wypromował, więc spalonej ziemi po sobie nie zostawił. Bjelica sukcesów w Poznaniu nie zapewnił, w przeciwieństwie do Czerczesowa w Warszawie. A Berg? Osiągnięcia miał, ale nie potrafił wyprowadzić drużynę z kryzysu, no i przerżnął mistrzostwo Polski w 2015 roku. Tak naprawdę tylko Rosjanin odszedł bez poczucia niesmaku.

Wysoka pensja trenera nie zapewnia więc automatycznych sukcesów czy deklasacji ligi na kilka odległości. Nie ma jednak co ukrywać – oczekiwania względem Adama Nawałki są ogromne, co najmniej takie same, a może nawet większe niż w przypadku wymienionej czwórki. Czwórki, którą trudno ocenić jednoznacznie, co tylko pokazuje, że liczy się przede wszystkim warsztat, ale też łut szczęścia, którego nie każdy miał w nadmiarze.

NS

Fot. FotoPyk

Opublikowane 26.11.2018 15:12 przez

Norbert Skorzewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.08.2020

Wojciech Szczęsny, czyli najlepszy bramkarz we Włoszech. A może i na świecie?

Wojciech Szczęsny wybrany najlepszym golkiperem w Serie A. Jeśli zastanawiacie się, jak duży postęp zrobiła polska piłka w ostatnich latach, to podpowiedzieć może wam to, że taka wiadomość dziś w zasadzie jest przyjmowana z oczywistością. Że „Tek” jest gwiazdą Juventusu i całej włoskiej ligi? Wiadomo, od kiedy wskoczył między słupki za Gianluigiego Buffona. Pozostaje więc […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – Luksemburg

Ach, jak my lubimy ten program. Ponad godzinka całkowitego oderwania od codzienności. I tym razem nie było inaczej. Czy Legia Warszawa zlekceważyła zespół Dudelange w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku? Czy ŁKS Łódź w obecnej formie miałby szansę na zdobycie mistrzostwa Luksemburga? Adam Kotleszka zaprasza na Magazyn Lig Egzotycznych na Kanale Sportowym, w którym […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Koronawirus tym razem w Lechii. Brak logiki i rozsądku również

Słuchajcie, my mamy tak małe oczekiwania względem polskiej piłki, że czasami wszystko czego chcemy, to logika. Niech jedni z drugimi robią coś logicznie, jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej próbowali działać z sensem. Nie po omacku, nie na hurra. Z sensem. Niestety te oczekiwania są chyba na wyrost. Najnowszy dowód? Koronawirus. Zaczęło się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Korona wraca w ręce miasta, czyli przeżyje

To nie było wcale oczywiste, to nie było wcale łatwe. Korona Kielce przystąpi do rozgrywek I ligi, ba, prawdopodobnie przystąpi do nich z trenerem, kilkunastoma zawodnikami, przy dobrych wiatrach nawet z kibicami na trybunach oraz jakimś logicznym człowiekiem w zarządzie. Dzisiaj zamyka się kwestia dokapitalizowania spółki, ale co ważniejsze – dzisiaj Korona wreszcie uwalnia się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Stefański: Nikt nie powinien puścić na boisko zawodnika niezbadanego

– Jeśli chodzi o wcześniejsze, a więc obecnie obowiązujące regulacje – tam od początku dużo wytycznych wskazywało na odpowiedzialność lekarzy klubowych. Wprost było powiedziane, że najlepsze procedury nie zwolnią klubu z opracowania własnych. Zadaniem komisji jest przygotowanie wersji – tak, ale to nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności za własne postępowanie. Tak samo w przypadku Wisły […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Ekstraklasa jak zwykle traci indywidualności. Felix na testach medycznych w Sivassporze

Zawsze to jakaś radość, gdy wyróżniające się postacie z Ekstraklasy zostają w tym naszym grajdole, bo indywidualności mamy tyle, co kot napłakał. A jak jeszcze wyciągają nam je kluby z trzeciej europejskiej ligi, pokazując, że my jesteśmy w czwartej, można się załamać. Dlatego transfery wewnątrz rozgrywek Ramireza, Mladenovicia czy Lopesa były dobrą wiadomością nie tylko […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Finał last minute, koronawirus i walkowery – unikalny finisz ligi rumuńskiej

Przyzwyczailiśmy się już, że w lidze rumuńskiej nic nie jest proste. Może to kwestia wieloletniej działalności takich asów jak Gigi Becali, może to po prostu kwestia biedy w poszczególnych klubach, która przekłada się też na zachowanie władz ligi. Fakty są takie, że raz na jakiś czas dobiegają z tamtego regionu wieści o rzeczach absolutnie niewytłumaczalnych. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Sitek, Bielica, Benedyczak – jedenastka najlepszych młodzieżowców w I lidze

Przemysław Płacheta, Radosław Majecki, Jakub Łabojko, Jakub Moder, Grzegorz Szymusik… W ostatnich latach wyliczanka młodzieżowców, którzy pokazali się na zapleczu Ekstraklasy była całkiem okazała. Wielu z nich w mniejszym lub większym stopniu zaistniało w najwyższej lidze, dlatego warto przyjrzeć się ich następcom. Którzy przedstawiciele zdolnej młodzieży najlepiej spisywali się w minionym sezonie pierwszej ligi? Przygotowaliśmy […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Tymczasem w Holandii. Czy będzie otwarcie męskich lig dla piłkarek?

Ma dziewiętnaście lat, nazywa się Ellen Fokkema, jest utalentowaną piłkarką. I za chwilę może pograć w męskiej drużynie VV Foarut. KNVB dała zielone światło. Istotny jest tutaj kontekst. Generalnie w Holandii dozwolone są mieszane drużynki do U19. Historię mają długą – do U12 były dozwolone już w 1986. Po dziesięciu latach podwyższono ten limit wiekowy. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020