post Avatar

Opublikowane 26.11.2018 12:02 przez

Rafal Bienkowski

Kiedy dwanaście lat temu Robert Kubica debiutował w Formule 1, Polacy powariowali. Popularność królowej sportów motorowych wzrosła nad Wisłą oszałamiająco i wiele wskazuje na to, że kiedy ruszy sezon 2019, będzie tak samo ciekawie. Nawet jeśli znów dojdzie do wysypu ekspertów, dla których wyścigi staną się rajdami, F1 formułą pierwszą, a kiepski czas Roberta podczas treningu końcem świata.   

*

Kiedy w 2006 r. Kubica był jeszcze trzecim kierowcą BMW Sauber, na spytki wziął go „Playboy”. Na pytanie, czy zastanawiał się, dlaczego Polacy niechętnie oglądają Formułę 1, odpowiedział: – A kto pięć lat temu oglądał skoki narciarskie? Ja oglądałem, ale nie osiem milionów. Zaczął skakać Małysz, to zrobił się szał. Okazało się nawet, że jest cała masa specjalistów od komentowania skoków. Z wyścigami może być tak samo.

To były oczywiście prorocze słowa, ale trudno dziwić się tamtemu szaleństwu, skoro polski sport nie miał wówczas postaci autentycznie o zasięgu globalnym. Owszem, był Tomasz Adamek, Otylia Jędrzejczak, wspomniany już Małysz, zaczynała się też wielka kariera Justyny Kowalczyk, ale to jednak nie ten kaliber i popularność dyscyplin (jeśli mowa o pływaniu i sportach zimowych). O Robercie Lewandowskim mało kto jeszcze słyszał, Agnieszka Radwańska dopiero przebijała się w seniorskim tenisie, polski kibic już dawno pogodził się też z faktem, że Cezary Trybański jednak nie zostanie gwiazdą NBA (Marcin Gortat jeszcze w niej nie zadebiutował). Mniej więcej tak to wyglądało.

I wtedy nadjechał on, cały na biało-niebiesko…

… czyli w kolorze BMW Sauber

 

n/z Robert Kubica Grand Prix Japonii, Suzuka - 17 runda MS Formuly 1, 06.10.2006 Japonia paddock tor Suzuka - trening formula 1 fot. Cezary Gutowski / Agencja Przeglad Sportowy --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kubica wskoczył w miejsce Jacquesa Villeneuve’a i 6 sierpnia 2006 r. zadebiutował podczas Grand Prix Węgier na torze Hungaroring. Jak doskonale pamiętamy, zajął siódme miejsce, chociaż ostatecznie został zdyskwalifikowany za zbyt lekki bolid. Ale nie miało to specjalnego znaczenia, bo już samo to, że nasz człowiek ściga się z Michaelem Schumacherem zdominowało polskie media. Skalę zainteresowania dobrze oddaje to, że relację z jego debiutu można było znaleźć nie tylko w mediach sportowych i tzw. opiniotwórczych, ale nawet w takich tytułach, jak… „Przewodnik Katolicki”. A „Puls Medycyny” niedługo później roztrząsał, „na jakie ryzyko wystawiony jest organizm kierowcy bolida (bolida! – red.) pędzącego z prędkością 300 km na godzinę”.

Był wszędzie. Dla wszystkich było to coś nieprawdopodobnego, bo przecież w historii polskiego motorsportu nie mieliśmy nikogo, kto w tym świecie istniał. Pojawienie się Kubicy było więc czymś niesamowitym. Tak wielkie „wow” spowodowane też było tym, że Formuła 1 to skomplikowany i specyficzny sport, do którego ciężko się dostać. Droga Roberta była bardzo trudna – wspomina w rozmowie z Weszło dziennikarz motoryzacyjny Grzegorz Jędrzejewski.

Dla przeciętnego Kowalskiego Robert wyskoczył jak królik z kapelusza, ale to oczywiście nie do końca nie była prawda. Ci, którzy nieco bardziej interesowali się wcześniej motorsportem, doskonale wiedzieli, że ktoś taki jak Kubica istnieje. Że zaledwie rok wcześniej został mistrzem Formuły Renault 3.5, że był jednym z najlepszych kierowców w niższych seriach wyścigowych. To nie była wiedza tajemna, chociaż tak naprawdę i tak nikt nie wierzył, że zdoła on wywalczyć sobie przepustkę do elity. W momencie wskoczenia za kierownicę auta wyścigowego, automatycznie stał się więc najpopularniejszym polskim sportowcem.

Naród musi mieć swojego sportowego idola, rozumiem to i nie mam z tym problemu. Problem mam inny, że w Polsce jest wielu sportowców, o których się nie mówi, bo uprawiają sporty niemedialne, na których nie ma biznesu. Wiem o czym mówię, bo wszyscy mnie kojarzą z Formułą 1, a ja kręcę kółkiem od kilkunastu lat! Za swój najlepszy wynik uważam na przykład ten z 1998 r., z mistrzostw świata w kartingu. A tu mówią: o, Kubica, nowy jest, od dwóch lat jeździ. To mnie wkurza… – mówił kierowca w 2008 r.

Można powiedzieć, że Kubica w pewnym sensie uczył Polaków Formuły 1. Po latach wspominał, że na początku zdarzało się, że na rozmowę z nim wysyłano tak nierozgarniętych dziennikarzy „śniadaniowych”, że musiał im tłumaczyć nawet różnicę pomiędzy… wyścigami a rajdami. Poziom wiedzy sportowej przeciętnego widza nie był najwyższy, dlatego specjaliści od motorsportu nie tylko komentowali wyścigi, ale też po prostu edukowali odbiorców. Wśród tych była oczywiście grupa wiernych fanów F1 znających jej tajniki, ale Robert Kubica trafił, a raczej wjechał, pod strzechy. Kiedy w sezonie 2007 zajął w klasyfikacji końcowej 6. miejsce, a rok później już kapitalne 4., zaliczając przy okazji pierwsze zwycięstwo w Grand Prix i pole position, podglądały go nawet gospodynie domowe. Bardzo mocno promował go Polsat, który miał wtedy prawa do pokazywania cyklu. Tym bardziej, że podczas transmisji komentator Andrzej Borowczyk nie starał się za wszelką cenę zamęczać Kowalskiego wyłącznie informacjami o mieszankach opon, czy aerodynamice bolidów. Chętnie dzielił się tzw. wiedzą lifestylową dotyczącą np. życia prywatnego kierowców, chociaż lepiej zorientowanych kibiców momentami to drażniło.

Tak mówił o tym sam Borowczyk w wywiadzie dla Weszło udzielonym na początku 2017 r.: – Nie chodzi o to, żeby zainteresować dwie czy trzy osoby, tylko żeby były to miliony. W związku z tym mając świadomość, że nie wszyscy są takimi twardymi kibicami F1, musiałem zainteresować też osoby, które niekoniecznie wiedzą o co w tym sporcie chodzi. Większość wyścigów rozpoczynała się w niedzielę o 14. Przyjmijmy, że wtedy tradycyjna polska rodzina siada do obiadu, żona podaje rosół. Zażartowałem kiedyś, że my, komentatorzy, musimy zadbać o to, żeby przy tym stole nie doszło do awantury, dlatego tak musimy poprowadzić komentarz, żeby i mąż miał coś dla siebie, ale i żona niosąca tę zupę. To żart, ale odrobinę prawdy na pewno ze sobą niesie. Dlatego podczas przygotowywania się do relacji szukałem różnych informacji, nawet jeśli one nie do końca nam się podobają, są trochę tabloidowe.

Popularność Kubicy w pewnym sensie przeniosła się też nawet na niego. Borowczyk – chociaż od lat komentował sporty motorowe, a Formułę 1 dla TVP już w latach 80. – stał się rozpoznawalny jako „pan z telewizji od Formuły”. Jak wspominał po latach, podczas „kubicomanii” często zatrzymywali go kibice, prosili o zdjęcia, pytali co tam u Roberta.

A to przecież i tak nic w porównaniu do popularności samego drivera BMW Sauber. Kierowca z Krakowa w filmie dokumentalnym „Robert Kubica. Moja pasja” z 2008 r. mówił, że będąc w Polsce nie mógł niezauważony wyjść nawet do marketu. Takie historie były dla niego problemem, bo Kubica, chociaż na wyścigach pruł z prędkością 300 km/h, w zwykłym życiu był raczej nudziarzem. Kino? Klub? Restauracja? Jego to nigdy nie kręciło, zawsze liczył się tylko sport. Jak opowiadał w tamtych latach jego ojciec Artur, cały ten blichtr oraz obowiązki sponsorskie bardzo mu ponoć przeszkadzały.

Jego rozpoznawalność można było trochę porównać do popularności Valentino Rossiego w wyścigach motocyklowych. We Włoszech nawet osoby nie interesujące się tym sportem, po prostu znają tego gościa. Można więc powiedzieć, że Robert jest takim polskim Rossim. Może nie ma dziewięciu tytułów mistrza świata, ale i tak jest bardzo znany – dodaje Grzegorz Jędrzejewski.

Był tak popularny, że jeden wygrany wyścig i siedem miejsc na podium wystarczyło, żeby w roku olimpijskim został wybrany sportowcem roku w plebiscycie „Przegląd Sportowego”. Stał się też w pewnym sensie elementem rodzimej popkultury. Kibice układali o nim piosenki, a reżyserzy wplatali do swoich filmów „kubicowe” epizody („Ile waży koń trojański”, „Idealny facet dla mojej dziewczyny”). A w towarzystwie wypadało zabłysnąć chociaż jednym z licznych dowcipów o Kubicy:

– Dlaczego Robert Kubica zajął ostatnio świetne, trzecie miejsce w wyścigu F1?
– Bo Polacy w pit stopie wykręcają koła w 3 sekundy.

kubica robert formula 1 grand prix wloch monza 2006-09-10 wlochy fot maciej smiarowski / agencja przeglad sportowy --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Taki stan trwał do 2011 r. Wtedy, jak każdy kibic w nadwiślańskim kraju doskonale pamięta, jego karierę przerwał fatalny wypadek podczas rajdu Ronde di Andora. Po serii operacji i rehabilitacji Kubica wrócił, ale do WRC. Wygrał klasę WRC-2, ale zaliczył też kilka spektakularnych dzwonów. Dla niektórych stał obiektem drwin, dlatego dowcipy z Formuły 1 szybko zastąpiono innymi:

– Jak najlepiej pocieszyć Roberta Kubicę?
– Nie łam się Robert!

Chociaż ci, którzy na motorsporcie się znają, najczęściej go bronili. – Jego wypadek był dla mnie tragiczną wiadomością, bo według mnie Robert jest geniuszem. W historii Polski to on był najzdolniejszym kierowcą ever. Ma to coś, dlatego ludzie, którzy sprowadzają jego karierę tylko do wypadków, to – przepraszam za wyrażenie – barany. W sercach ludzi motorsportu Kubica nigdy nie zostanie zapamiętany jako człowiek od dzwonów. Zostanie zapamiętany jako gość, który genialnie prowadzi dosłownie jedną ręką. Gdyby było ściganie się tylko na zasadzie umiejętności mózgu, on prałby wszystkich jak kaczki. On ma umysł stworzony do jeżdżenia. Bardzo szanuję Roberta – mówił nam Krzysztof Hołowczyc.

Wtedy mało kto wierzył, że Kubica będzie jeszcze miał okazję wykorzystywać swój wyścigowy mózg w Formule 1. Światełko zaczęło tlić się w 2017 r., kiedy został zaproszony na prywatne testy bolidów Renault, a następnie Williamsa. Tego, co się potem wydarzyło, nie ma chyba sensu szerzej przypominać. A od kilku dni wiadomo już, że Kubica wraca, a więc…

… wraca też polska miłość do Formuły 1

Pierdolec już jest straszny. To, co się dzieje w mediach społecznościowych, to obłęd absolutny – zaśmiał się nam do słuchawki jeden z ekspertów.

Według danych instytutu ARC Rynek i Opinia, przed dekadą, kiedy Kubica święcił największe triumfy, Formuła 1 zajmowała czwartą pozycję w rankingu najbardziej lubianych dyscyplin wśród Polaków. Później zanotowała oczywisty spadek i aktualnie zajmuje trzynastą lokatę (dane z października). Autorzy raportu podkreślali jednak, że pomimo spadku, Formuła 1 nadal ma u nas spory potencjał. Jak wyliczono, odsetek osób oglądających weekendowe wyścigi w ciągu ostatnich trzech lat wzrósł o 13 proc. Telewizja Eleven, która obecnie serwuje Polakom Formułę 1, podała w sierpniu, że transmisję z Grand Prix Belgii obejrzało średnio 217 110 osób.

Jak zauważał też wiceprezes ARC Rynek i Opinia dr Adam Czarnecki, dramatyczna historia, która na pewien czas wykluczyła Roberta Kubicę ze sportu, paradoksalnie nawet dodała mu popularności. Kierowca poprzez obecność w mediach nie pozwolił Polakom zapomnieć o Formule 1 i chociaż wypadła ona z rankingu najpopularniejszych dyscyplin, to wciąż liczyła się w naszym kraju. Ale ogromne znaczenie miało też po prostu to, że przez tyle lat nie narodził się nam żaden kierowca, który chociażby zbliżyłby się umiejętnościami do poziomu Roberta Kubicy.

Polacy w dużej mierze są oczywiście kibicami sukcesu, ale to, że nie wypięli się na najważniejszą serię wyścigową świata, potwierdzają też styczniowe dane podane przez Liberty Media, właściciela Formuły 1. Według analiz, Polska pod względem liczby widzów, a także obecności serii w mediach społecznościowych, była w 2017 r. w TOP20. Oprócz nas były to (kolejność przypadkowa): Niemcy, Włochy, Australia, Austria, Belgia, Brazylia, Szwajcaria, Wielka Brytania, Kanada, Stany Zjednoczone, Chiny, Dania, Finlandia, Francja, Grecja, Węgry, Rumunia, Rosja i Hiszpania.

Zdaniem Grzegorza Jędrzejewskiego, zainteresowanie Formułą 1 może  u nas wrócić do dawnego poziomu, a na początku sezonu 2019 może być nawet większe, ponieważ historia powrotu Kubicy jest romantyczna, wręcz filmowa (chociaż nie zapominajmy o 100 bańkach wsparcia od Orlenu). Jak twierdzi, baza polskich kibiców motorsportu zwiększa się, co widać chociażby po zainteresowaniu wyścigami motocyklowymi. Poza tym, cały czas jest też duża grupa ludzi, którzy doskonale pamiętają wydarzenia sprzed 10 lat i fascynacja Formułą 1 im nie przeszła. Co najwyżej osłabła przez brak swojego człowieka.

Widać, że jest niesamowite ciśnienie, radość, że Robert wraca. Jest szał, chociaż nie ukrywam, że trochę mnie to… przeraża. Chodzi o takie bezkrytyczny podejście kibiców, ale z drugiej strony my jako dziennikarze też jesteśmy od tego, żeby wytłumaczyć, na czym polega ten sport, jak jest skomplikowany – mówi Jędrzejewski.

Przeciętny kibic musi pamiętać, jaką pozycję wyjściową ma dziś Kubica. Kiedy debiutował w 2006 r., BMW Sauber zajęło piąte miejsce w mistrzostwach świata konstruktorów ustępując jedynie wozom Renault, Ferrari, McLarenowi i Hondzie. Teraz wchodzi do Williamsa, który podwoziem szoruje na ostatnim miejscu w stawce. Inna bajka.

Grzegorz Jędrzejewski: – Robert ma gigantyczną umiejętność czucia samochodu, ale trzeba pamiętać, że do walki z Hamiltonem potrzebuje auta. Dlatego przyszły sezon jest dla mnie tak dużym znakiem zapytania. Nie wiemy, jakie są plany Williamsa, na ile zespół jest w stanie zainwestować w samochód. Bo nie oszukujmy się, to jest clou wszystkiego. Kubica potrafi jeździć, to wiadomo, ale może się okazać, że nie będzie miał czym. Ich auto jest dramatyczne. Sam jestem ciekawy, czy Williams rzeczywiście chce powalczyć, czy gra trochę na przetrwanie. Mam nadzieję, że mają jakiś plan.

Podczas oglądania niedzielnych Grand Prix sugerujemy więc, żeby oprócz rosołu, przygotować sobie też trochę lodu.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl

Opublikowane 26.11.2018 12:02 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020
Blogi i felietony
02.08.2020

Patryk, pośmialiśmy się, fajnie było, ale pora pograć w piłkę

Już nie będzie Patryka Lipskiego w następnym sezonie w Lechii. Jest na testach medycznych w Piaście. Świetne liczby w lidze: zero goli, jedna asysta (w ostatniej kolejce), zero kluczowych podań. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez miesiące. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać te popisy. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Przeżyjmy to jeszcze raz. Najlepsze momenty Artura Boruca

Artur Boruc jest legionistą. To na meczu Pogoń Siedlce – Legia w 1988 zaczął łapać legijnego bakcyla. To tutaj dostał szansę i ją wykorzystał. O Legii nigdy jednak nie zapomniał, odwiedzając jej trybuny, potrafiąc przyjechać do Płocka by poprowadzić doping z klatki gości. ALE choć z tymi legijnymi legendami bywa, że mają pod górkę wszędzie […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Glik, Piszczek, Teodorczyk. Na jakie wielkie powroty liczymy w przyszłości?

Artur Boruc w Legii. Waldemar Sobota w Śląsku. Wcześniej Błaszczykowski w Wiśle Kraków. Młodzi masowo wyjeżdżają, ale starsi wracają. Może to nie jest jeszcze trend, ale na pewno fajna sprawa, która ubarwia polskie rozgrywki. Z tej okazji postanowiliśmy się zabawić i wybraliśmy grupę polskich piłkarzy, którzy mogliby – w bliższym lub dalszym wymiarze czasowym – […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Kwarantanna nie przyniosła refleksji. IV-ligowi kibice obrzucili autokar butelkami

Kibice czwartoligowej Legii Chełmża czekali na mecz swojej drużyny aż osiem miesięcy. Z tego zniecierpliwienia tak ich roznosiło, że na inauguracji nowego sezonu IV ligi.. obrzucili butelkami autobus z piłkarzami Cuiavii Inowrocław. – 300 meczów obejrzałem z Cuiavią, zdarzały się wyzwiska czy wulgarne gesty, ale żeby autobus obrzucać butelkami? – mówi Kamil Walczak, sekretarz klubu. […]
02.08.2020
Włochy
02.08.2020

Długoletnie rządy króla. Zlatan bije strzelecki rekord Serie A

Można czasem tą aurą Zlatana odczuwać znudzenie, ba, niektórych ma ona prawo irytować. Jego – nazwijmy to – specyficzne podejście do siebie i otaczającego świata bywa nużące, ale nie zapominajmy: to wciąż świetny piłkarz. Gdyby podobne zdania na swój temat wypowiadał jakiś marniak, byłoby to jak żart z komedii klasy E. A Zlatan? Zlatan jest […]
02.08.2020
Bukmacherka
02.08.2020

Wielki Kurs w eWinner! Wygrana Bucks po kursie 10.00!

Czy na zwycięstwie faworyta w NBA da się wyciągnąć stówkę minus podatek? Pewnie myślicie, że tak, ale tylko wtedy, kiedy zagra się za naprawdę konkretną stawkę. Nic bardziej mylnego! Wystarczy skorzystać z promocji „Wielki Kurs” w eWinner. Dzięki niej kurs na wygraną faworyta zostanie zwiększony do 10.00, więc wygrana będzie konkretna, nawet gdy mecz wytypujemy […]
02.08.2020
Włochy
01.08.2020

I po co było kończyć ten sezon, panie Lotito? Chyba tylko dla Ciro Immobile

Lazio po powrocie na boiska? Regularne lanie w lidze – zjazd formy, podczas której rzymianom punkty zabierał nie tylko Juventus i Milan, ale też Lecce oraz Udinese. Spadek z pozycji wicelidera na czwarte miejsce, ledwo dające udział w Lidze Mistrzów. W stolicy Włoch mogą się dziś zastanawiać, po co w ogóle wyrywano się do tego, […]
01.08.2020
Włochy
01.08.2020

Juventus kończy sezon porażką. Imponujący Zaniolo

Nie miał dzisiejszy mecz właściwie żadnej stawki poza kwestiami czysto prestiżowymi, dlatego Maurizio Sarri dał odpocząć większości podstawowych zawodników. Ale i tak mogła się podobać Roma, która w niezłym stylu pokonała na wyjeździe ukoronowany już wcześniej Juventus. Nicolo Zaniolo kolejny raz przypomniał, dlaczego tak ważne jest dla powodzenia rzymskiego projektu, by nie utracić 21-latka już […]
01.08.2020
Inne sporty
01.08.2020

Wróciło wielkie kolarstwo! Kwiatkowski tym razem bez zwycięstwa w Strade Bianche

Dwa lata temu był trzeci, rok temu trzeci, teraz wreszcie dopiął swego. Wout Van Aert z zespołu Jumbo-Visma triumfował w wyścigu Strade Bianche. Belg wyrwał się z liderującej grupy na dwanaście kilometrów przed finiszem i z zapasem trzydziestu sekund przeciął linię mety. Gorąca Toskania nie okazała się szczęśliwa dla Michała Kwiatkowskiego oraz Grega Van Avermaeta […]
01.08.2020
Anglia
01.08.2020

Mają to! Arsenal z Pucharem Anglii!

Często narzekamy, że finały przeróżnych pucharów są nudne, defensywne i generalnie można wyjść na spacer, a potem obejrzeć skrót, bo emocji – niezwiązanych ze stawką – nie ma tam za dużo. Ale finał Pucharu Anglii nie był taki. Dostaliśmy jakość. Dostaliśmy emocje. Zwroty akcji. Kontrowersje. Jednym zdaniem: działo się. A zwycięski z tego starcia wychodzi […]
01.08.2020