post Avatar

Opublikowane 13.11.2018 13:02 przez

redakcja

Jeszcze kilka lat temu jeden z najbardziej utalentowanych pomocników akademii Realu Madryt. Jego kariera nie stała się takim pasmem sukcesów, na jakie się zapowiadała. Jaki klimat panował w szatni José Mourinho? Jak to się stało, że po latach w Hiszpanii wylądował w Olsztynie? Kto był dla niego największym wsparciem i dlaczego był bliski zostawienia piłki nożnej? Hiszpański magik z Łodzi. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc ambicje Daniego Ramíreza nie ograniczają się już tylko do podbicia serc kibiców ŁKS-u. Chce stać się gwiazdą Ekstraklasy, do której może awansować z łódzkim klubem. 

***

Z pewnością widziałeś reportaż Marki o pięćdziesięciu największych talentach ostatniej dekady ze szkółki Realu Madryt. Jesteś tam wymieniany wraz z Álvaro Moratą, Jesé czy Lucasem Vázquezem. W jaki sposób patrzysz na swoje życie z obecnej perspektywy i co myślisz o swojej przeszłości w Madrycie?

Grając w Realu Madryt żyjesz w swego rodzaju bańce. Wszystko jest zbyt piękne i trzeba mieć świadomość, że rzeczywistość taka nie jest. Spędziłem tam siedem lat i to był niesamowity etap mojego życia i z chęcią przeżyłbym go jeszcze raz. Dla mnie to wielka duma, że na liście pięćdziesięciu wychowanków jest moje nazwisko. Nie wiedziałem o tym, pokazali mi to znajomi. Dzieliłem szatnię z wielkimi zawodnikami, którzy teraz są na szczycie. Jeszcze raz, to wielka duma, ale nie można tracić czasu na wspominanie przeszłości. To piękne wspomnienia, ale tylko wspomnienia.

Szczególnie, że teraz w twoim życiu wszystko się układa, wszystko idzie dobrze, nie musisz wracać myślami do tamtego okresu.

Oczywiście, po co miałbym to robić? Zarabiam na życie, grając w piłkę i jestem z moją żoną w mieście, które bardzo nam się podoba. Obyśmy nauczyli się szybko polskiego. Głupotą byłoby jednak rozpamiętywanie przeszłości. Zawsze trzeba patrzeć wprzód i mieć w głowie, że mogą przyjść jeszcze lepsze rzeczy.

Pamiętam wywiady, których udzielali Saúl, pomocnik Atlético, czy Edgar Méndez, który teraz gra w Meksyku. Saúl mówił, że był dręczony w szkółce Realu Madryt i nie otrzymywał wsparcia od trenerów. Z kolei Edgar twierdził, że La Fábrica naprawdę jest fabryką i liczy się tylko to, czy dasz radę spełnić oczekiwania i nikt nie patrzy na ciebie jak na innego człowieka.

Każdy ma swoje wspomnienia z tego etapu. Oni mają swoje i być może mają ku temu powody. Oczywiście, to ciężki okres. Jesteś w najlepszym klubie na świecie, najlepszej szkółce i musisz bardzo ciężko pracować, czy na treningu, czy w meczu. Jeśli tego nie robisz, to najpierw trafiasz na ławkę, z ławki na trybuny, a z trybun cię wyrzucają. Albo umiesz żyć z tą presją, albo nie możesz być zawodnikiem Realu Madryt. Przecież w pierwszej drużynie presja jest jeszcze większa. Benzema nie zdobywa bramek, więc jest wygwizdywany. Isco zagra trzy dobre mecze i się go kocha, ale po jednym złym już się go kwestionuje. Trzeba umieć z tym żyć. Szczerze mówiąc to widziałem wywiad z Saúlem i byłem dość zaskoczony. W Realu Madryt masz wszystko na najwyższym poziomie i musisz jedynie pracować i starać się nauczyć tego, co tylko możesz, aby grać w pierwszym zespole. Przecież chyba właśnie tego wszyscy chcemy.

Zdarzało ci się pracować z pierwszą drużyną Realu Madryt?

Tak, kiedy Mourinho był trenerem zdarzało się to bardzo często. Gdy były przerwy na reprezentację, to Mou brał trzech czy czterech zawodników z młodszych drużyn. Bardzo dobrze to wspominam, Callejón zawsze mi bardzo pomagał.

Jaki był Mourinho w stosunku do młodych?

Takie rzeczy, jak zapraszanie młodszych na treningi, zdarzają się bardzo często i w każdym sezonie. Nasze relacje były dobre, ale trudno powiedzieć, by były bliskie. Przychodzisz, przebierasz się, witasz, trenujesz, a potem wracasz do domu. Mourinho zawsze przychodził i podawał wszystkim rękę. Siedzi się tam jako nastolatek jeszcze, patrzy na wszystko wielkimi oczami. Czułem się jak dziecko w fabryce czekolady. Widzisz zawodników, którzy wygrywali Ligi Mistrzów, trenujących z tobą. Dla mnie to było ogromne szczęście.

GRODZISK WIELKOPOLSKI 25.08.2018 MECZ 7. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: WARTA POZNAN - LKS LODZ DANI RAMIREZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Czy podczas pewnego etapu w Realu Madryt czułeś się pewniejszy siebie? Myślałeś, że jesteś bardzo dobry i możesz zajść daleko?

Nie, ja zawsze starałem się po prostu cieszyć grą. Takie rzeczy wymyślają media. Teraz, gdy jestem już bardziej dojrzały, zarówno pod względem psychiki, sposobu myślenia, jak i mojej gry, uważam, że pewne rzeczy mógłbym zrobić inaczej. Jednak nie ma to znaczenia. Zawsze też starałem się nie wywyższać, jestem taki, jaki byłem kiedyś. Mam tych samych znajomych, z którymi się przyjaźniłem w wieku 15 lat. Trzeba pracować, żyć z pokorą i się tym życiem cieszyć. Nie być zbyt ostrożnym. Nadal lubię łowić ryby, polować i robię to zawsze, kiedy tylko jestem w Hiszpanii. Kocham spędzać czas z moją żoną w zwykły sposób, chodząc do kina czy do restauracji. To robiłem zawsze i jeśli jutro trafię do klubu, w którym będę zarabiał miliony, będę robił to samo.

Nie wszyscy ze szkółki Realu Madryt mają takie podejście. Słyszeliśmy wiele historii o piłkarzach, którzy tracą pieniądze na to, czego tak naprawdę nie potrzebują, a gdy ich moment w piłce mija, zaczynają mieć problemy.

Tak, to w dużej mierze zasługa ludzi z otoczenia każdego zawodnika. Oni muszą też pomagać, by młody piłkarz twardo stąpał po ziemi. Nie możesz za całą swoją pensję kupić sobie zegarka. Lepiej zainwestować na przykład w mieszkanie. Dzięki Bogu, że mam przy sobie moją żonę i rodziców. Kiedy w Madrycie zarabiałem już całkiem niezłe pieniądze, wielu moich kolegów kupowało sobie pierwsze samochody, Audi czy BMW. Ja kupiłem sobie Forda, dzięki mojemu tacie. Powiedział mi, że pomimo że już zarabiam sporo, to nie mogę wydać tego na jakieś super auto. Mówił, że jestem młody i dużo życia przede mną, a nie wiem co nas czeka w przyszłości. Pewnie gdyby nie on, to kupiłbym Audi czy inny drogi samochód. Dzięki niemu też teraz mogłem kupić dom w Madrycie, głównie dzięki pieniądzom zaoszczędzonym w czasie gry w Realu czy Valencii.

Utrzymujesz kontakt z niektórymi z zawodników z tamtej szatni?

Tak, choć przede wszystkim śledzimy się na mediach społecznościowych. Niedawno rozmawiałem z Moratą czy z Franem Solem, który teraz gra w Holandii. Głównie jednak utrzymuje kontakt z tymi, którzy grają w Hiszpanii, w Segunda czy Segunda B.

Ostatnio w Polsce jest swego rodzaju moda na ściąganie piłkarzy właśnie z niższych hiszpańskich lig. To z pewnością też motywujące dla was, że możecie odnosić sukcesy gdzie indziej, walcząc o wyższe cele niż uniknięcie spadku z trzeciej ligi.

Tak, szczególnie, że tutaj możemy pokazać, do czego jesteśmy zdolni. Świetnym przykładem jest Carlitos. Zamiast grać w Segunda czy Segunda B wolę grać tutaj, w pierwszej lidze i starać się o awans do Ekstraklasy. Później może o grę w europejskich pucharach, co wcale nie jest takie niemożliwe. Górnik przecież też był beniaminkiem, a zakończył sezon na miejscu dającym prawo do walki o grę w Lidze Europy. Ponadto bardzo motywująca jest możliwość gry na stadionach, na których może cię zobaczyć dziesięć czy dwadzieścia tysięcy osób. W Hiszpanii nie ceni się hiszpańskich zawodników tak, jak za granicą. Carlitos mógłby z powodzeniem grać w Segunda División, może nawet w Primera. Przyszedł tutaj, udowodnił swoją wartość, był najlepszym strzelcem i kupiła go jedna z najlepszych drużyn w Polsce.

Pojawiały się też jakiś czas temu sygnały o zainteresowaniu Igorem Angulo Athletiku Bilbao, choć najpewniej były to tylko plotki. To pokazuje jednak, że polska liga nie jest tak anonimowa, jak myślimy.

Oczywiście. Poza tym jeśli jest ktoś, kto strzeli 20 goli, to jasne jest, że większe kluby się nim interesują. W żadnej lidze, nieważne jak słaba by była, strzelenie 20 goli nie jest łatwe. W każdym kraju piłkarze są już świetnie przygotowani fizycznie i taktycznie, więc nie jest łatwo pokonywać wszystkich. Ktoś, kto zdobywa 15 czy 20 bramek w sezonie może mieć szanse na grę w każdej lidze. Poza tym wydaje mi się, że trochę nie doceniacie Ekstraklasy. Piłka jest tu na bardzo wysokim poziomie, wszyscy są bardzo profesjonalni, zawodnicy zarabiają mnóstwo pieniędzy i są dobrze przygotowani do gry. Moim zdaniem to trochę brak szacunku dla piłkarzy i wszystkich ludzi, którzy pracują na to, by ta liga była jak najlepsza. W ŁKS-ie mamy świetne obiekty treningowe, stadion czy trenerów. W skali światowej to naprawdę bardzo mocna i profesjonalna liga.

Jak wyglądało twoje pożegnanie z Realem Madryt? W końcu spędziłeś tam siedem lat.

Piłka nożna to wspaniały sport, ale także biznes. Jeśli twój agent jest kimś ważnym, to prędzej będziesz mógł grać w lepszej drużynie, mimo że dość często ci ludzie na to nie zasługują tak, jak inni. W moim przypadku tak naprawdę nie było pożegnania. Powiedzieli mi w klubie, że mogę przepracować okres przygotowawczy z Castillą, a potem zobaczymy. W tym samym czasie zgłosiła się Valencia, która zaproponowała mi kontrakt na trzy lata na bardzo dobrych warunkach, obiecując jednocześnie, że w okresie przygotowawczym będę pracował z pierwszą drużyną.

Czyli to była raczej twoja decyzja.

Tak. Mogłem też odejść do pierwszych drużyn Tenerife czy Leganés, które wtedy grało w drugiej lidze, ale się nie zdecydowałem. Potem z kolei Leganés awansowało i teraz gra z powodzeniem w Primera, ale to są pewne rzeczy, których nie można przewidzieć. Nie można też wrócić do tych decyzji. Przyszedłem do Valencii, gdzie sporo kosztowało mnie, by się zaadaptować do nowego środowiska. Nie mogłem grać mojej piłki, a ponadto trafiłem na trenera, z którym się zbytnio nie polubiliśmy. To też ma wpływ. Ostatecznie spędziłem tam tylko półtora roku, ponieważ nie mogłem już dłużej tkwić w takiej sytuacji.

Widziałem filmik na kanale Valencii, na którym do drużyny wprowadza cię Dani Parejo. 

Tak, ale to są te filmiki, które się robi zawsze, nic znaczącego. On był wychowankiem Realu Madryt i do Valencii przychodzi inny wychowanek Realu Madryt. Mieliśmy też podobną pozycję, więc wszyscy chcieli zobaczyć, czy może ja osiągnę tam taki status, jak Parejo.

Spędziłeś tam więc półtora roku i stwierdziłeś, że potrzebujesz zmiany. Nie traktowali cię dobrze, nie miałeś dobrych relacji czy coś jeszcze było na rzeczy?

Przede wszystkim nie dostawałem tylu szans, ilu bym chciał, a przecież każdy piłkarz chce przede wszystkim grać. Porozmawiałem więc o tym z moją rodziną i moim ówczesnym agentem i zdecydowaliśmy, że muszę stamtąd odejść. Odszedłem do Getafe B i spędziłem tam kolejne pół roku.

GRODZISK WIELKOPOLSKI 25.08.2018 MECZ 7. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: WARTA POZNAN - LKS LODZ 0:2 DANI RAMIREZ WOJCIECH FADECKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Później z kolei trafiłeś do Interu Madryt.

Tak, choć nie jest to okres, który lubię wspominać. To taka drużyna-wynalazek. Wydaje mi się, że z liczbami, które w każdym sezonie miałem na koncie w Segunda B, nie zasługiwałem by spaść do niższej ligi. Nie zasługiwałem też, by nikt się mną nie interesował. Teraz to pokazuję. Spadek do Tercery był dla mnie ciężkim ciosem. Źle się czułem w tamtym roku. Wtedy też poznałem mojego nowego agenta.

Właśnie o to najbardziej chciałem cię zapytać. Grasz w Hiszpanii, masz swoje wzloty i upadki jak każdy piłkarz. W końcu przychodzi decyzja, że potrzebujesz zmiany, ale czemu decydujesz się na Polskę?

W Hiszpanii jest trochę tak, że jeżeli spadasz do trzeciej ligi, to wszędzie przypinają ci łatkę słabego piłkarza. Ludzie zapominają, że byłeś w Realu Madryt czy Valencii. Już się nie liczysz i nikt się o ciebie nie stara, nikt cię nie chce w swoim zespole. W świecie piłki nożnej znikasz. Potrzebowałem więc zmiany otoczenia i stwierdziłem, że pójdę gdziekolwiek. Był temat drużyny z pierwszej ligi irlandzkiej, ale przeciągała się ta papierkowa robota, więc skończyło się okienko i nic z tego nie wyszło. Przez następne dni mój agent wciąż czegoś mi szuka i nagle na Facebooku napisał do mnie Marcin Matuszewski. Mówi, że jego zdaniem jestem bardzo dobrym piłkarzem i może mnie sprowadzić tutaj, do Polski, do drużyny z drugiej ligi.

Czyli napisał do ciebie tak naprawdę nie znając cię wcześniej. Pewnie nie czułeś się zbyt pewnie.

Tak, nie znałem go. Na początku byłem bardzo zdezorientowany, bo nie wiedziałem czy to prawda, czy ktoś chce mnie oszukać. Napisałem więc szybko do Daniego Suáreza z pytaniem o Marcina. On mi odpowiedział, że to dość ważny człowiek tutaj i prowadzi też między innymi Igora Angulo. Szybko więc pojawił się temat Stomilu Olsztyn, który jednak najpierw chciał mnie zobaczyć. Stwierdziłem, że zaryzykuje i tam pojadę.

Byłem już blisko rzucenia piłki nożnej. Poszedłbym do pracy i miałem nadzieję, że dalej będę szczęśliwy.

Miałeś już na siebie plan B? 

Szczerze mówiąc nie wiem, co bym robił. Poszedłbym do pracy, jak moi rodzice. Do jakiejkolwiek, byleby się czymś zająć. Moi wujkowie pracują w pewnej firmie, więc może pracowałbym z nimi. Nie mam jakichś niezwykłych studiów, ale przecież ostatecznie trzeba coś jeść i gdzieś mieszkać. Na szczęście jednak przyjechałem tutaj, zmieniłem agenta i w ciągu tygodnia Stomil podpisał ze mną kontrakt. Nie zagrałem fantastycznego sezonu. Musiałem się przyzwyczaić do nowych warunków i w tym roku już udowadniam, że nie byłem w Realu Madryt przez przypadek.

W momencie przybycia do Stomilu wiele lokalnych mediów pisało o tobie jak o nowym liderze zespołu, kimś, kto ma tę drużynę odmienić. W końcu przychodzi ktoś, kto ma Real Madryt w CV. Na koniec zaś, kiedy już odchodziłeś do ŁKS-u mówiło się raczej, że nie spełniłeś oczekiwań.

Tak było, ale powiedzmy to sobie szczerze – każdy piłkarz również potrzebuje drużyny, która dobrze gra w piłkę. Jeśli moja drużyna zagrywa tylko długie piłki i raczej broni, mnie to więcej kosztuje. Ponadto musiałem się przyzwyczaić chociażby do takich rzeczy jak pogoda. Styl gry jest też tutaj inny, bardziej fizyczny.

Przyszedłeś więc do ŁKS-u i w drużynie, która gra w twoją grę, możesz błyszczeć.

Wszyscy wiemy, że te ekipy, które grają piłką i robią to dobrze, wygrywają najwięcej, jak Barcelona czy reprezentacja Hiszpanii za Del Bosque. Teraz wszystkie drużyny chcą mieć piłkę. Mi dużo bardziej odpowiada taki styl gry.

W Stomilu mieliście też duże problemy z wypłatami, dotrzymywaniem ich terminów. Słyszałem wręcz, że w pewnym momencie miałeś problemy z zakupem najprostszych rzeczy, bo nie dostawałeś pieniędzy.

Aż tak źle nie było, bo miałem oszczędności. Prawda jest jednak taka, że były spore problemy z wypłatami. Wydaje się, że teraz to się trochę uspokoi.

Jest nowy prezes, który ma to wszystko poukładać.

Tak, wygląda na poważną osobę i mam nadzieję, że uda im się wyjść na prostą, no i że zapłacą mi to, czego jeszcze im się nie udało.

Czyli wciąż są ci winni pieniądze?

Tak, ale jestem o to spokojny. Wysłali nam kilka dokumentów, które wszyscy podpisaliśmy. Ustalili też terminy, w jakich będą to spłacać. Ostatecznie to przecież im powinno na tym najbardziej zależeć, bo przecież w Polsce jeśli masz problemy z wypłatami, to mogą ci obciąć punkty czy spuścić do niższej ligi. Tak jak przecież dotknęło to kiedyś moją obecną drużynę, ŁKS. Wydaje mi się to bardzo dobrą zasadą. Jeśli nie płacisz swoim pracownikom, to musisz zostać ukarany, w końcu nie dotrzymujesz umów. Oczywiście nie chcę mówić nic złego o Stomilu, ale dobrze byłoby po prostu dostać swoje pieniądze.

Odszedłeś ze Stomilu głównie przez to?

Przyszła dobra oferta z ŁKS-u i rozmawiał ze mną dużo ich dyrektor sportowy. Ponadto w Stomilu mieliśmy dość trudną sytuację sportową. Jeśli nie wygralibyśmy ostatecznego meczu, to bylibyśmy bardzo blisko spadku, a ja nie przepadam za spadkami. W końcu mam to potem w CV. Dyrektor sportowy ŁKS-u mówił o swoim ogromnym zainteresowaniu, zapewniał, że będę bardzo zadowolony w jego drużynie. Jeśli ktoś tak mocno o ciebie zabiega i przekazuje ci tyle dobroci, nie możesz mu odmówić. Przyszedłem tutaj i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

Przekonało cię, jak bardzo im na tobie zależało. 

Tak, zdecydowanie. Poza tym pokazywali mi bazę treningową, wspominali o pomyśle na tę drużynę i mówili, że to historyczny klub i musi się w końcu znaleźć tam, gdzie powinien być.

Trafiłeś więc do Łodzi. Co myślisz o tym mieście jako o miejscu do życia? Wiemy przecież, że bardzo długo mieszkałeś w Madrycie.

Tak, ale w Madrycie jest jak w bańce. To nie jest prawdziwe życie, szczególnie grając w Realu Madryt. Życie też ma swoje trudne strony i momenty, a w Madrycie wszyscy starali nam się wszystko ułatwiać. Jeśli stamtąd odejdziesz, to zaczynasz te problemy dostrzegać. Żyjesz bardzo dobrze, dzięki zarobionym pieniądzom, ale widzisz, że nie wszystko jest tak kolorowe. Tu żyje mi się bardzo dobrze, głównie dzięki mojej żonie. Prawdopodobnie gdybym był tu sam, znosiłbym wszystko dużo gorzej. Łódź mi się podoba. Jest dużo miejsc, w których można zjeść, a ja bardzo lubię gdzieś wychodzić na obiad. Jest dużo młodych ludzi z uwagi na uniwersytety, a także sporo Hiszpanów. Na ostatnim domowym meczu moja żona spotkała dwóch, którzy są w Łodzi na Erasmusie. Teraz spotykamy się z nimi częściej. Żyje nam się bardzo dobrze. Oczywiście, czekamy na powrót do Hiszpanii na święta, bo to nasz dom i tam są nasze rodziny. Kiedy jednak przyjdzie czas na powrót do Łodzi i powrót do pracy, będę bardzo podekscytowany.

GRODZISK WIELKOPOLSKI 25.08.2018 MECZ 7. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: WARTA POZNAN - LKS LODZ KRZYSZTOF BIEGANSKI DANI RAMIREZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Mieszkałeś też w Olsztynie, który mimo wszystko jest nieco mniej atrakcyjnym miastem.

Tak, to był ogólnie wymagający rok. Tam nie jest tak, że wychodzi się na kolację i na ulicy spotyka się dużo ludzi. Musiałem się do tego przyzwyczaić, jak do mnóstwa innych rzeczy. Trudne, ale przecież co cię nie zabije, to cię wzmocni. Rok w Stomilu pozwolił mi teraz pokazywać to, do czego jestem zdolny. Gdybym rok temu nie był w Olsztynie, tylko dopiero teraz przyszedł do ŁKS-u, najprawdopodobniej wszystko nie układałoby się tak pomyślnie. Życie służy jednak temu, by się uczyć i z tych negatywnych spraw wyciąga się najwięcej wniosków.

Masz 26 lat, więc jesteś jeszcze względnie młody. Jesteś z Leganés, więc jestem pewny, że kiedyś chciałbyś tam zagrać. 

Tak, oczywiście, nie będę kłamał. Chciałbym tam grać i walczyć dla ludzi z mojego miasta. To piękna wizja. To jednak nie jest mój cel. Nie mam też żadnego sprecyzowanego celu. Staram się cieszyć się życiem, iść dzień po dniu, mecz po meczu. W ten sposób dobrze rzeczy same przychodzą.

Nie ma też na was zbyt wielkiej presji. To nie jest tak, że w przypadku braku awansu ludzie będą was wygwizdywać. 

Oczywiście, nie ma na nas narzuconej presji. Powoli jednak sami ją tworzymy. Gramy dobrze, pokonujemy kolejnych rywali i to budzi oczekiwania. Ludzie myślą, że być może już teraz uda się awansować do Ekstraklasy. Teraz nikt nie chce skończyć sezonu na piątym czy szóstym miejscu. Oczywiście, kibice nie będą na nas polować, jeśli nie awansujemy. To zupełnie inna sprawa niż w Legii czy Realu Madryt. Jeśli Legia nie awansuje do europejskich pucharów, ludzie szaleją. Teraz już jednak odczuwa się nieco presji. Niezbyt dużo, ponieważ ludzie nie oczekują cudów, ale już pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną na wysokim poziomie i możemy wygrać z każdym w tej lidze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ostatnio mieliśmy taki przypadek w pierwszej lidze, gdzie zwolniono trenera, który dwa lata z rzędu wywalczył awans.

Futbol jest pod tym kątem nieźle popieprzony. Jeśli ktoś osiąga wynik ponad oczekiwania, oczekiwania rosną. Trenerzy i piłkarze starają się najbardziej jak mogą i jeśli coś zaczyna im wychodzić, to nikt już nie oczekuje, że unikną spadku, tylko na przykład będą w górnej części tabeli. W ciągu dwóch tygodni możesz przejść drogę od bohatera do zera. Teraz idzie mi bardzo dobrze, ale jeśli nagle przestanie, ludzie zaczną narzekać. W futbolu nie ma pamięci do dobrych meczów.

Wśród wielu kibiców panuje opinia, że jesteś w stanie wnieść wiele do ŁKS-u, odmienić tę drużynę. Wielu się też boi, że być może któraś z ekip z Ekstraklasy się po ciebie zgłosi.

Niepotrzebnie, nie ruszam się stąd. Mamy tu swoją pracę do wykonania. Poza tym ŁKS to nie tylko ja. Dobrze się tu odnajduję, ale mamy naprawdę świetną drużynę i system gry stworzony przez trenera, w którym dobrze nam się współpracuje. To dlatego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Poza tym jestem pewny, że każdy z zawodników i trenerów ŁKS-u chce w tym sezonie awansować do Ekstraklasy. Nie zamierzamy świrować na tym punkcie, tylko będziemy iść „partido a partido”, jak mawia Cholo Simeone. Jestem szczęśliwy i chcę pomóc ŁKS-owi w awansie, to moje marzenie.

Rozmawiał KRZYSZTOF ROT

Fot. FotoPyK

Opublikowane 13.11.2018 13:02 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
WeszłoTV
09.08.2020

QUIZ: Damian Smyk – REDEMPTION. Czy granica 2 punktów zostanie przekroczona?

09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Jak koronawirus hamuje rozgrywki w niższych ligach?

Dziewięć zakażeń w Pilicy Białobrzegi. Piłkarze Józefovii Józefów wysłani do domów na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem arbitra w meczu z Okęciem Warszawa. Pozytywne testy pracujących w kopalni zawodników Pniówka Pawłowice Śląskie. Odwoływane i przekładane spotkania z powodu kwarantann jednej albo dwóch drużyn. Teraźniejszość niższych lig w Polsce jest aktualnie absolutnie fascynująca i nieco niepokojąca. […]
09.08.2020
Inne sporty
09.08.2020

Cóż tam, panie, w F1? Mercedes już nie trzyma się (aż) tak mocno

Cztery wyścigi i koniec. Już wiemy, że w tym sezonie Formuły 1 nie ziści się scenariusz, w którym wszystkie Grand Prix wygrają kierowcy Mercedesa. Lewisa Hamiltona i Valtterego Bottasa wyprzedził dziś Max Verstappen. Holender po raz kolejny udowodnił więc jedno: że za kierownicą jest absolutnym kozakiem. I choć na dłuższą metę w rywalizacji z Mercedesem […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Quiz piłkarski. Najlepsi na świecie w 2006

Postanowiliśmy odświeżyć naszą małą serię quizów, w której sprawdzamy, czy znacie najlepszych piłkarzy na świecie w poszczególnych latach. Najlepszych według twórców gry FIFA. Był już rok 2020, był 2012, teraz cofamy się do edycji z 2006. Poprzeczka ląduje bardzo wysoko, bo z ręką na sercu możemy przyznać, że o niektórych z docenionych poniżej piłkarzy zdążyliśmy […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Podbeskidzie stawia na młodzież. Dwa talenty z I ligi zagrają w Bielsku

Podbeskidzie Bielsko-Biała porządnie zbroi się przed powrotem do Ekstraklasy. „Górale” lada chwila ogłoszą dwa ciekawe transfery. Beniaminek ligi tym razem nie sięga po zagranicznych zawodników, a po sprawdzonych na pierwszoligowym poziomie młodzieżowców. Sprawdzonych i wyróżniających się, co chyba zamyka temat ewentualnych problemów ze spełnieniem tego wymogu przez ekipę spod Klimczoka. Jak udało nam się ustalić, […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Po ratunkowej euforii przychodzi proza życia

Zawodnik testowany, zawodnik testowany, zawodnik testowany, do tego Mateusz Cetnarski i oczywiście Jacek Kiełb. Korona Kielce zwyciężyła we wczorajszym meczu towarzyskim z ŁKS-em Łódź, ale jeśli chodzi o personalia – ten sezon może być dla klubu diabelnie ciężki. Powoli kończy się euforyczny nastrój związany z uratowaniem klubu z rąk niemieckich właścicieli, zaczyna się za to […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Bartosz Kapustka bardzo blisko Legii. Czy to będzie hit również na boisku?

To się musiało tak skończyć. Bartosz Kapustka po nieudanym pobycie za granicą na 99 procent wraca do Polski. Wychowanek Tarnovii Tarnów niemal na pewno zasili szeregi Legii Warszawa, która nie tylko w tym okienku zerkała w jego stronę. Tak po prawdzie, szkoda, że nie stało się to przynajmniej rok wcześniej, straciłby mniej czasu. Ten transfer […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Mistrz Kosowa albo Irlandii Północnej. Legia już wie, kogo musi ogolić w I rundzie eliminacji LM

Tak, to prawda, tegoroczne europejskie puchary są trochę absurdalne. Z jednej strony dopiero co Barcelona odprawiła z kwitkiem Napoli, z drugiej dzień później Legia Warszawa poznaje potencjalnych rywali w grze o Ligę Mistrzów. Ale cóż, narzekać nie będziemy. I mistrzowie Polski raczej też nie, bo w Nyonie wylosowano im najlepszą z możliwych opcji. Legia zagra […]
09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Z Mullerem nie wyszło, wyjdzie z CR7? Kolejny rekord w zasięgu Lewandowskiego

Początek spotkania Bayernu z Chelsea. Robert Lewandowski przyjmuje piłkę po podaniu w pole karne, bramkarz nie ma wyboru – trzeba faulować. Rzut karny, Polak strzela na pewniaka. Szybki skok do końcówki meczu – dośrodkowanie, Robert skacze najwyżej. Drugi gol. Doppelpack. Co w tym takiego niezwykłego, że o nim przypominamy? Ano to, że Polak ma już na […]
09.08.2020
Weszło
08.08.2020

France Football, przestańcie nam Lewego prześladować i dajcie mu Złotą Piłkę

Gdy France Football ogłosiło decyzję dotyczącą anulowania plebiscytu Złotej Piłki, w naturalny sposób najbardziej pokrzywdzony wydawał się Robert Lewandowski. Miał fenomenalny rok, grał świetnie na wszystkich frontach, był faworytem bukmacherów. Wtedy jednak i my sami tonowaliśmy nastroje: poczekajmy na Ligę Mistrzów. Poczekajmy na wyczyny Cristiano Ronaldo, Karima Benzemy, na to gdzie dojdą poszczególne kluby. I […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Barcelona pozamiatała przed przerwą. Napoli nie zdołało odpowiedzieć

Czwartek. Roma gra z Sevillą, Giallorossi przegrywają 0:1, a rywale strzelają drugą bramkę. Sędzia ją uznaje, mimo że wcześniej faulowany był Edin Dżeko. Włosi są niepocieszeni, narzekają, że błąd wykluczył ich z walki o trofeum. Piątek. Juventus gra z Lyonem, potrzebuje wygranej dwiema bramkami. Jest to możliwe, jednak plan szybko się komplikuje – arbiter dyktuje mocno absurdalny […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Dzień pod znakiem Juventusu – Pirlo przejmuje ster po Sarrim

Tak, wiemy, sporo dziś u nas Juventusu, ale nie ma się co dziwić. Najpierw Bianconeri zaliczyli – co tu dużo mówić – mega wpadkę odpadając z Lyonem, którego za rok nawet nie będzie w grze o europejskie puchary. Już wtedy spekulowano, że dni Maurizio Sarriego w Turynie są policzone. Cóż, okazało się, że nawet nie dni, a […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

U17 Lecha Poznań leje seniorów Elany. Młodzież w Kolejorzu idzie ławą

Lech Poznań II wyeliminował dziś w rundzie wstępnej Pucharu Polski toruńską Elanę. Na papierze – nic szczególnego. „Dwójka” Lecha utrzymała się przecież w drugiej lidze, Elana to spadkowicz. Ale rzecz w tym, że z Elaną w zasadzie w ogóle nie grali ci, którzy niedawno rywalizowali na trzecim poziomie rozgrywkowym. Żadnego Sobola, Bartkowiaka, Szymczaka, Kaczmarka. Nie […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Co łączy króla strzelców ligi słoweńskiej, chorwackiej i rumuńskiej? Korepetycje brali w Polsce

Często wyśmiewamy polskie kluby za ich kadrowe ruchy. Kpimy z działaczy wykonujących kompletnie chybione transfery. Samym zawodnikom też nie dajemy spokoju, gdy czmychają z Polski po dwóch rundach, podczas których udało im się rozegrać siedemnaście meczów i zaliczyć jedną asystę drugiego stopnia przy golu anulowanym przez VAR. Okazuje się jednak, że w tych wszystkich transferowych […]
08.08.2020
Włochy
08.08.2020

Szybko poszło. Sarri wylatuje z Juventusu

Jeszcze całkiem niedawno działacze Juventusu zarzekali się, że jest za wcześnie by recenzować dokonania Maurizio Sarriego i szkoleniowiec „Starej Damy” pozostanie na swym stanowisku niezależnie od wyniku dwumeczu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. A potem przyszedł Olympique Lyon po paru miesiącach bez regularnej gry o stawkę i bezceremonialnie wyrzucił Juve z Champions League. Sprawiając, że […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Superpuchar odwołany i… co teraz?

Polski Związek Piłki Nożnej odwołał mecz Superpucharu Polski po informacji dotyczącej zakażenia u masażysty Legii Warszawa. Nie pomogły nawet powtórne testy, zrobione na szybko przez stołeczny klub – PZPN już w oficjalnym komunikacie przypomniał, że wobec okresu inkubacji wirusa, wiarygodne wykluczenie ryzyka możemy otrzymać dopiero po 7 dniach. Trudno tu komukolwiek zarzucić złą wolę czy […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Dwa stracone lata. Sam Cristiano Ronaldo Ligi Mistrzów Juventusowi nie wygra

Sześć meczów – tyle w fazie pucharowej Ligi Mistrzów zagrał Juventus, od kiedy Cristiano Ronaldo dołączył do ekipy z Piemontu. Sześć meczów, z których wygrał tylko dwa. Przegrał trzy, jeden zremisował, ale co ważniejsze – tylko raz awansował. Wtedy, gdy Portugalczyk wkurzył się na swoich kolegów i zapakował trzy bramki Atletico Madryt. Zresztą Ronaldo strzelał […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Superpuchar Polski odwołany! PZPN nie chce ryzykować

Meczu o Superpuchar Polski w tym roku nie będzie – poinformował na Twitterze Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Spotkanie Legii Warszawa z Cracovią odwołano na dzień przed planowanym pierwszym gwizdkiem. Cóż, chyba musimy się przyzwyczajać, że w najbliższym sezonie tak to właśnie będzie wyglądało. Jeszcze wczoraj, gdy informowaliśmy o możliwym zakażeniu w obozie […]
08.08.2020