post Avatar

Opublikowane 29.10.2018 12:39 przez

Jan Ciosek

Rywalizują w najsilniejszej lidze na świecie i właśnie obronili mistrzostwo kraju. Co więcej, w ostatnich czterech sezonach to żadna niespodzianka, raczej reguła i już trzeci triumf. To o tyle zaskakujące, że wcale nie mają największego budżetu, ani najpotężniejszych sponsorów. Żeby było jeszcze ciekawiej, wywodzą się z najmniejszego miasta ze wszystkich, które mają swoją ekipę na tym szczeblu rozgrywek. Jak to więc możliwe, że Unia Leszno leje wszystkich jak popadnie? Postanowiliśmy to sprawdzić u źródła, w najbardziej utytułowanym żużlowym klubie w Polsce, a niewykluczone, że także na świecie.

Leszno to niezbyt duże miasto w województwie wielkopolskim, mieszka tam nieco ponad 60 tysięcy ludzi. Od Poznania dzieli je około 90 kilometrów, od Wrocławia – niespełna 100. Prawami miejskimi cieszy się od połowy XVI wieku, czyli prawie 500 lat. To tyle geografii, demografii i historii, bo w końcu miało być o żużlu. Unia tytuł mistrza Polski wywalczyła właśnie po raz 17., choć w oficjalnych statystykach widnieje liczba 16. Wszystko dlatego, że w 1984 roku komisja w kontrowersyjnych okolicznościach odebrała klubowi mistrzostwo Polski (nikt nikomu nic nie udowodnił, ale za „niesportowe zachowanie” Unia została pozbawiona tytułu).

Najbardziej polskie miasto

Wjeżdżamy do Leszna od strony Śremu, drogą krajową numer 432. Niektórzy żartują, że do najbardziej utytułowanego żużlowego miasta w Polsce bardziej by pasowała droga numer 321 (tak się punktuje w żużlu – trzy punkty za pierwsze miejsce, dwa za drugie i tak dalej), ale to już trzeba kierować pretensje do Krajowej Dyrekcji Dróg Publicznych i Autostrad. Jedziemy przez lasy, wiecie – złota polska jesień i te sprawy, dzień jest piękny i słoneczny. Co więcej, wjazd do miasta wcale nie psuje dobrego wrażenia. Jest czysto, estetycznie, przyjemnie. Leszno ma barokowy klimat i jest pełne świetnie zachowanych zabytków, w tym wspaniałej Bazyliki Świętego Mikołaja. Od kilku lat w organizowany jest tam nawet festiwal muzyki barokowej „Leszno Barok Plus”. Na co dzień miasto gra jednak zupełnie inną muzykę, w której skrzypce, klawesyny i piękne głosy zastępuje ryk silników. I trzeba przyznać, że koncerty w wykonaniu orkiestry pod batutą Piotra Barona robią wyjątkowe wrażenie. I na kibicach, i na rywalach.

W zakończonym właśnie sezonie PGE Ekstraligi Unia Leszno zdeklasowała rywali, odsadzając Stal Gorzów Wielkopolski aż o osiem punktów. Po raz ostatni tak dużą przewagę na koniec rozgrywek mistrz Polski nad wicemistrzem miał w sezonie 2015. Aha, to też była Unia…

Zanim dojedziemy na jej stadion, zauważamy parę rzeczy. Na stacji benzynowej, wcale nie tuż przy stadionie, zamiast Tigera i Red Bulla kupić można energetyk Unii Leszno oraz wodę produkowaną przez klub. Na ulicach co pewien czas widać kibiców w klubowych bluzach. Na wielu samochodach dostrzegamy naklejki biało-niebieskich. Słowem: to miasto żyje tym klubem i jego sukcesami.

Leszno wspiera sport

Żużlowa Ekstraliga liczy osiem zespołów. 60-tysięczne Leszno to zdecydowanie najmniejsze miasto ze swoim przedstawicielem w elicie. Grudziądz ma prawie 100 tysięcy, Gorzów Wielkopolski ponad 120, Zielona Góra już prawie 150, Toruń i Częstochowa przekraczają 200 tysięcy, a Wrocław od Leszna jest większy 10-krotnie. Na szczęście, jak wiadomo, wielkość to nie wszystko, o czym najlepiej przekonuje choćby niemiecka wioska Hoffenheim, licząca nieco ponad 3 tysiące mieszkańców, której drużyna walczy właśnie w piłkarskiej Lidze Mistrzów. W tamtym przypadku jednak magiczna droga z V Bundesligi do Champions League w niespełna 20 lat polegała w największym stopniu na potężnym zastrzyku gotówki od miliardera Dietmara Hoppa. W Lesznie nikt takiej kasy nie wykłada. A jednak – się kręci!

Jak każde miasto w Polsce, także Leszno było w ostatnich tygodniach wytapetowane twarzami polityków, walczących o głosy w wyborach samorządowych. Z plakatów uśmiechał się między innymi Łukasz Borowiak, prezydent walczący o reelekcję. Pośród wielu haseł, przekonywał także, że „Leszno wspiera sport”. Nie wiemy, czy dla zakochanych w żużlu mieszkańców to był kluczowy argument, ale faktem jest, że pierwszą kadencję ocenili dobrze i wybrali Borowiaka na drugą już w pierwszej turze.

Zdecydowanie, musimy bardzo wyraźnie podkreślić, że miasto mocno wspiera finansowo nasz klub – przyznaje Ireneusz Igielski, dyrektor zarządzający Unii Leszno. – Oczywiście, nie mogę mówić o konkretnych kwotach, ale pieniądze od miasta to ważna pozycja w naszym planie finansowym. Dzięki temu oraz wsparciu naszych sponsorów pod względem budżetu jesteśmy w czubie Ekstraligi.

Jakie to kwoty? Czołowe zespoły dysponują na sezon mniej więcej 10 milionami złotych, najbiedniejszy w lidze GKM Grudziądz wydał w bieżącym roku około 6 mln. W sumie daje to blisko 70 milionów złotych, czyli, jak zauważa Igielski, znacznie mniej niż kosztuje utrzymanie piłkarzy Legii Warszawa.

Jak niewielki klub (zatrudniający kilkanaście osób nie licząc zawodników) z niewielkiego miasta gromadzi 10 milionów złotych rocznie na skuteczną rywalizację w Ekstralidze żużlowej? Cóż, najkrócej mówiąc: sposobem.

Sposób pierwszy: kibice.

Po pierwsze, Unia Leszno potrafi zadbać o kibiców. Fani żużla to specyficzna grupa, na mecze chodzi mnóstwo dzieciaków, nastolatków, kobiet i całych rodzin. Oczywiście przede wszystkim chcą zobaczyć dobre widowisko i cieszyć się ze zwycięstwa biało-niebieskich. Ale klub musi zapewnić im do tego świetną zabawę i fajne przeżycia. Czy to się udaje? Najwyraźniej tak, skoro bilety na decydujące mecze Ekstraligi wyprzedały się w kilka dni… A tanio nie było, zwłaszcza, jak na warunki małego miasta, bo wejściówki kosztowały od 35 do 90 złotych. Kiedy przemnożymy to przez 16,760 miejsc na stadionie imienia Alfreda Smoczyka (mistrz Polski z 1949 roku, zginął w wypadku motocyklowym rok później), robi nam się kwota zbliżona do miliona (przypominamy, to przychód, a nie dochód).

Oczywiście, wpływy ze sprzedaży biletów to istotny punkt w przychodach do kasy klubu, ale nie coś, na czym można zbudować budżet. Od 5 lat sponsorem tytularnym klubu jest firma Fogo, producent agregatów prądotwórczych z położonych tuż pod Lesznem Wilkowic. Okoliczne miejscowości to zresztą jeden z największych atutów Unii. Z badań prowadzonych przez klub wynika, że ponad 60 procent kibiców biało-niebieskich pochodzi właśnie z miast, wsi i miasteczek rozrzuconych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Z Kościana, Rawicza, Wschowy, Gostynia, Jarocina i dziesiątek innych miejscowości. Klub potrafi o tych fanów zadbać, co przekłada się nie tylko na utrzymanie ich lojalności, ale także pomaga pozyskać lokalnych sponsorów. Inaczej mówiąc: Unia ściga się w Lesznie, jest zarejestrowana w Lesznie i to Leszno ma w nazwie. Ale działa znacznie szerzej.

Gostyń. 20-tysięczne miasto, 30 kilometrów na wschód od Leszna. Jeśli z czymkolwiek kojarzycie tę nazwę, to na pewno nie z żużlem, a ze spółdzielnią mleczarską, której wyroby najpewniej widzicie codziennie na półkach swojego sklepu spożywczego. W Gostyniu życie płynie powoli, dużych wydarzeń raczej nie ma. Dość powiedzieć, że na głównej stronie lokalnego portalu najważniejszą wiadomością ostatnio była ta o bójce dwóch 14-latków w Szkole Podstawowej nr 1 (spokojnie, skończyło się na zadrapaniach).

IMG_20181017_144536

I teraz wyobraźcie sobie, że w słoneczne, trochę senne gostyńskie popołudnie na rynek podjeżdża pikap z gwiazdami najlepszej żużlowej drużyny w kraju. Obok zawodników – trener, dyrektor sportowy, klubowa maskotka i piękne mażoretki w klubowych barwach. To element programu „Złota Bycza Jesień”, czyli swoistego tournée, w czasie którego biało-niebiescy objeżdżają okoliczne miasta i dziękują kibicom za pomoc w obronie tytułu mistrzów Polski.

Złota bycza jesień

Miasteczko nagle przestaje być senne. Tłum kibiców melduje się na rynku. Jedni pędzą uścisnąć rękę trenerowi Baronowi, zapewniając go, że bez niego tego sukcesu by nie było. Inni ustawiają się w kolejce po autograf i wspólne zdjęcie z żywą legendą klubu, Romanem Jankowskim, abo najbardziej utytułowanym z obecnego składu Jarosławem Hampelem. Nastolatki z kolei oblegają Bartosza Smektałę, aktualnego mistrza świata juniorów. Niezachwianą popularnością cieszy się także Byczek, czyli maskotka klubu. Byczek, jak to Byczek – rozrabia, robi psikusy, targa dzieciaki za włosy i tak dalej. A kiedy zawodnicy mają przejść na drugą stronę ulicy, na spotkanie w ratuszu, wskakuje na jezdnię i blokuje samochody. Miny kierowców – bezcenne! Z kolei miny dzieciaków na widok Hampela – bez cienia przesady takie, jakby zobaczyły Messiego, czy Ronaldo. Dla wielu z nich to spotkanie, które na wiele lat zdefiniuje ich kibicowskie pasje i pokoloruje ich serca na biało-niebiesko.

IMG_20181017_145740

Ostatnia atrakcja: wielki puchar za mistrzostwo Polski. Każdy na rynku może podejść i zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Może go nawet podnieść i przez chwilę poczuć się, jak mistrz. Jasne, Unia teoretycznie ryzykuje, że ktoś może podprowadzić puchar. W praktyce jednak, po pierwsze – nikt nie podniósłby ręki na klubową świętość, po drugie – trofeum waży tyle, że uciec z nim z rynku mógłby tylko ktoś pokroju Mariusza Pudzianowskiego…

IMG_20181017_152732

Takie eventy organizujemy regularnie w całym regionie. Dla nas to okazja do spotkania się z kibicami i podziękowania im za doping przez cały sezon. Dla fanów to bardzo ważne chwile, szansa na zobaczenie z bliska swoich idoli, zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia, czy zdobycie autografu – tłumaczy Aneta Nowak, szefowa marketingu i PR w klubie.

To ona stoi za akcją „Złota Bycza Jesień” i za wieloma wcześniejszymi projektami, które odróżniają Unię od innych klubów żużlowych (i nie tylko) w Polsce. W ostatnich latach biało-niebiescy organizowali dla kibiców choćby Tłusty Czwartek (pączki z biało-niebieskim lukrem), czy Dzień Kobiet (biało-niebieskie kwiaty dla fanek), Dzień Dziecka i tak dalej. Przed sezonem odbywa się akcja „Jestem kibicem przez duże K”, a w grudniu specjalny CAMP, w czasie którego następuje prezentacja zawodników, spotykania z kibicami, wspólne śpiewanie kolęd i inne atrakcje.

Zorganizowaliśmy także plażę w Lesznie, przed meczem z Wybrzeżem wysypaliśmy 250 ton piasku, zrobiliśmy turniej piłki plażowej i imprezę z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym, kiedy indziej zorganizowaliśmy zajęcia Zumby. Generalnie, ciągle wymyślamy coś nowego i kibicom to się podoba. Co więcej, inne kluby najpierw się z nas śmiały, a teraz kopiują kolejne nasze pomysły. A my po prosturobimy swoje – podsumowuje Aneta Nowak.

100 lokalnych sponsorów

Tym, co wyróżnia Unię Leszno od innych klubów, jest także szkolenie młodzieży. Co roku przeprowadzany jest nabór, w ramach którego do klubu trafia mnóstwo młodych zawodników. Czemu to coś nietypowego? Bo okazuje się, że w żużlu jest podobnie, jak w polskiej piłce nożnej, czyli kluby wolą kupić „gotowego” zawodnika niż go wyszkolić od podstaw. W Lesznie jest inaczej. Co więcej, rok temu biało-niebiescy przejęli II-ligowego Kolejarza Rawicz. Teraz w klubie z miasta położonego 40 kilometrów na południe od Leszna objeżdżają się juniorzy Unii.

Robimy coś takiego, jako jedyny klub z Ekstraligi. Oczywiście, oznacza to dla nas pewne koszty tu i teraz. Ale my myślimy długofalowo i takie działanie daje nam także korzyści – przyznaje dyrektor Igielski. – Już dziś w praktycznie każdym klubie Ekstraligi jest jeden czy dwóch wychowanków Unii Leszno. Wśród naszych zawodników są aktualny indywidualny mistrz Polski Piotr Pawlicki, mistrz świata juniorów Bartosz Smektała i mistrz Europy juniorów Dominik Kubera.

Poza kibicami i szkoleniem juniorów, siłą biało-niebieskich są sponsorzy. Duże kluby często wiążą się z jednym tytularnym i kilkoma dużymi partnerami, z których każdy wkłada pokaźny procent pieniędzy do budżetu. Takie działanie ma swoje plusy (łatwiej się dogadać z kilkoma firmami), ale także minusy. Gdy jeden ze sponsorów postanowi się wycofać, albo popadnie w tarapaty finansowe, budżet klubu dostanie cios podobny do podbródkowego w wykonaniu Mike’a Tysona (słowem: nokautujący). Unii coś takiego nie grozi. Obok wspomnianego Fogo, który jest sponsorem tytularnym, klub z Leszna wspiera około 100 pomniejszych partnerów. Dobrze przeczytaliście: stu sponsorów.

Niektórzy dają dosłownie osiemset-tysiąc złotych miesięcznie, inni po dwa-trzy tysiące. W skali całego klubu, który czołowym zawodnikom musi zapłacić rocznie po mniej więcej milion złotych, to może niedużo. Ale jak tysiąc czy dwa miesięcznie pomnożymy przez 12 miesięcy i przez 100 sponsorów, to już robią się konkretne kwoty. Oczywiście, dla klubu najważniejsi są ci więksi, którzy do kasy wkładają poważniejsze sumy. Ale podziękowania otrzymują wszyscy. I to dosłownie: otrzymują. Po zakończeniu sezonu klubowa delegacja przyjeżdża do siedziby każdej firmy, która w najdrobniejszy choćby sposób pomogła w skompletowaniu budżetu. Sponsor otrzymuje specjalny dyplom z podziękowaniami, wraz z uściskiem dłoni zawodnika, trenera, czy prezesa (w przypadku większych sponsorów – wszystkich po kolei).

Sponsorów jest bardzo wielu, bo mnóstwo osób z regionu chce nas wspierać i kojarzyć się z Unią i jej sukcesami. Każdemu jesteśmy wdzięczni, bez nich obrona tytułu nie byłaby możliwa. Taka polityka finansowa daje nam duży spokój, chociaż kosztuje nas bardzo wiele pracy. Ale dzięki temu, nawet, jeśli jeden, dwóch, czy pięciu sponsorów będzie musiało zrezygnować z finansowania klubu, nic poważnego nam nie grozi – podkreśla Igielski.

Woda, energetyki i kieliszki

Co ciekawe, poważna kasa do budżetu klubu trafia także z działalności, która początkowo miała być głównie marketingowa. Klub produkuje wodę (Bycza Woda, cały dochód jest przekazywany na młodzieżową drużynę), napój energetyczny, bluzy, koszulki, szaliki i całą masę gadżetów, z których nam do gustu najbardziej przypadły kufel do piwa oraz zestaw kieliszków do wódki w żużlowym klimacie.

kieliszki

Lokalne firmy starają się pomagać Unii na różne sposoby. Czasem nie mają budżetu na działania marketingowe, albo z innych powodów nie mogą zaangażować się w działalność sponsorską. W takiej sytuacji często się zdarza, że… kupują od klubu większy zapas wody.

Póki co jest więc różowo (biało-niebiesko). Czy dalej tak będzie? Wiele wskazuje na to, że tak. Kolejny sezon będzie dla Unii Leszno wyzwaniem. Klub niemal równo z końcem sezonu ogłosił, że w przyszłym roku pojedzie w niezmienionym składzie. To oczywiście spore ryzyko i sytuacja raczej nietypowa w żużlu, choć, już testowana w Lesznie. Podobnie było po 2015 roku, kiedy Unia zdobyła pierwsze mistrzostwo od 5 lat. Niemal nieruszony skład w kolejnym sezonie jednak kompletnie zawodził i ledwie utrzymał się w Ekstralidze. Nowy sezon przyniósł zmiany i kolejne mistrzostwo. W 2018 roku biało-niebiescy praktycznie w tej samej grupie tytuł obronili. W przyszłym roku staną przed szansą na wywalczenie rzadko spotykanego w żużlu hat-tricka. Na dziś mają zdecydowanie najmocniejszą ekipę w najsilniejszej lidze świata, stanowiącą idealne połączenie doświadczenia i młodości.

Na zakończenie trzeba zauważyć: to nie jest tak, że Leszno jest najmniejszym miastem z mistrzostwem Polski w poważnym sporcie. Owszem, w piłce nożnej ostatni czterej mistrzowie to ekipy z metropolii (3 razy Warszawa, 1,8 mln, raz Poznań, 540 tysięcy), w piłce ręcznej dominują Kielce (200 tysięcy), w koszykówce w ostatnich latach najsilniejsza była Zielona Góra (140 tysięcy), ostatnio zmieniona przez Włocławek (110 tysięcy). Ale już w tak kochanej przez Polaków siatkówce od prawie 20 lat tytuł nie trafił do klubu z miasta większego niż 200 tysięcy mieszkańców (Bełchatów 60 tysięcy, Kędzierzyn Koźle 60 tysięcy, Rzeszów 183 tysiące, Jastrzębie Zdrój 90 tysięcy).

W Lesznie mało kto się jednak zajmuje faktem, że małe miasto rozdaje karty w wielkim żużlu, a więksi się denerwują i zazdroszczą. Biało-niebiescy robią swoje, i robią to… po byku.

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 29.10.2018 12:39 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
15.01.2021

To był nokaut. Lazio zmiażdżyło Romę w derbach Wiecznego Miasta

Roma do dzisiejszych derbów Rzymu przystępowała z trzeciego, a Lazio z ósmego miejsca w lidze. Na boisku kompletnie nie było tego jednak widać. Biancocelesti zmiażdżyli lokalnych rywali w starciu o prymat w Wiecznym Mieście. Podopieczni Simone Inzaghiego koniec końców zatriumfowali 3:0 i jest to rezultat dość dobrze oddający różnicę klas, jaka dzieliła obie ekipy. Dwa […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

KRZYSZTOF RATAJSKI, JAKUB ŁOKIETEK I KRZYSZTOF STANOWSKI – HEJT PARK #118

Do pubu w najbliższym czasie nie pójdziemy, ale na pewno pamiętacie, co w takich lokalach często stoi – tarcza do rzutek. Natomiast Krzysztof Ratajski, główny bohater dzisiejszego Hejt Parku, nie zajmuje się lotkami, tylko nazywamy to profesjonalnie – dartem. Ostatnio było o nim głośniej, bo dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata. Pytajcie o jego historię. Jedziemy. […]
15.01.2021
Anglia
15.01.2021

Umarł król, niech żyje król. Wayne Rooney nie jest już piłkarzem, ale jest trenerem

Od czasu zwolnienia Phillipa Cocu w listopadzie 2020 roku, Derby County nie miało stałego trenera. Holender nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań – klub niebezpiecznie krążył nad strefą spadkową, a były piłkarz Barcelony wykręcił słabą średnią 1.25 punktu na mecz. Żegnano go bez większego żalu, ale jednocześnie nie sądzono, że bezkrólewie potrwa aż dwa miesiące. […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Zorro spod Fontanny di Trevi

Kiedy Paulo Fonseca wrzucał monetę do Fontanny di Trevi z życzeniem, żeby jeszcze wrócić do Rzymu, nie wiedział, że za kilka lat obejmie drużynę Romy jako jeden z najbardziej obiecujących trenerów młodego pokolenia. Karierę szkoleniową zaczynał na fali wielkości Jose Mourinho, ale długo kontestował jego filozofie. Z braku pieniędzy na szkolnych balach kostiumowych przebierał się […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Afera w Niemczech: piłkarze chodzą do fryzjera

Niemiecki związek zawodowy fryzjerów napisał list do DFB, w którym potępia to, że piłkarze Bundesligi mają przystrzyżone włosy. Tak, dobrze przeczytaliście. Fryzjerzy. Potępiają piłkarzy. Za przystrzyżone włosy. I piszą z tego powodu oficjalny list do DFB. Choć na pierwszy rzut oka w Bundeslidze rozgrywa się właśnie kuriozalna afera, to po zajrzeniu w nią głębiej trudno […]
15.01.2021
Blogi i felietony
15.01.2021

Superpuchar Hiszpanii poziomem przypomina polską pierwszą ligę

Nie mam zamiaru iść z kijem na czołgi, kasa w futbolu jest potrzebna, kto twierdzi inaczej albo zazdrości, bo sam nigdy nie ma pieniędzy, albo jest głupi. Gdyby nie pieniądze, futbol nie rozwijałby się tak szybko, poziom nie rósłby w równie imponującym tempie, gdyż jednak łatwiej wyszkolić dobrego zawodnika w zajebistej bazie niż na kartoflisku […]
15.01.2021
Włochy
15.01.2021

Czy to już dobry moment, aby Drągowski wykonał kolejny krok do przodu?

Dwa lata temu kariera Bartłomieja Drągowskiego znalazła się na poważnym zakręcie. Choć kilkukrotnie w następstwie różnych przyczyn wskoczył do składu Fiorentiny, to nie zdołał wykorzystać swoich szans. Efekt? Wypożyczenie ostatniej szansy do broniącego się przed spadkiem Empoli. Polski bramkarz ostatecznie nie uratował ich przed degradacją, ale dzięki kapitalnymi występom, w następnym sezonie stał się podstawowym […]
15.01.2021
Włochy
15.01.2021

Zaczynał w Romie, pokochał Lazio. Pięć mgnień Angelo Peruzziego

Trzeba przyznać, że Angelo Peruzzi już na pierwszy rzut oka wyglądał jak bramkarz. Konkretnie – bramkarz, który w weekendy stoi przy wejściu do nocnego lokalu we Władysławowie i pilnuje, by nikt nie wnosił do środka wódki, kupionej po taniości w okolicznym sklepie monopolowym. Krępy, nabity mięśniami, potrafiący odstraszyć napastnika z pola bramkowego samym spojrzeniem. No […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Skoki narciarskie bez podatku przez cały weekend eWinner!

Gotowi na weekend ze skokami narciarskimi z Pucharem Świata w Zakopanem w roli głównej? Jeśli tak myślicie, to na pewno znacie już promocję eWinner, który oferuje nam grę bez podatku przez cały weekend! A jeśli nie znacie to najwyższy czas nadrobić zaległości. Bo przed nami kilka dni narciarskiego szaleństwa w zimowej stolicy Polski. Na czym […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

STANOWISKO #41 – TRANSFERY LECHA, ROZBIÓR LEGII I PARADOKS KOLEWA

Gotowi na najnowsze Stanowisko? Jeśli tak, to dobrze, bo jest o czym rozmawiać (i czego słuchać). Transfery Lecha, rozbiór Legii i paradoks naszego przyjaciela, doskonałego tancerza, znawcy win – Aleksandara Kolewa. Zapraszamy. 
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Na papierze ten transfer wygląda źle. Tim Hall w Wiśle Kraków

Wisła Kraków dokonała pierwszego zimowego transferu, ale umówmy się: nie da się nim zachwycić. Wielu z miejsca go krytykuje, inni w najlepszym razie mówią, żeby dać piłkarzowi czas i jeszcze nie przesądzać. Trudno jednak ukryć, że Tim Hall raczej nie wzbudza pozytywnych odczuć, gdy spojrzy się na jego dotychczasowe losy.  23-letni obrońca, z którym „Biała […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Deleu: – W polskiej piłce brakuje luzu i radości. Denerwuje mnie ten pesymizm

– Chciałbym wszczepić dzieciom miłość do piłki, uśmiech na twarzy. Wiem po sobie, że jeśli robisz coś, co kochasz, przychodzi ci to zdecydowanie łatwiej. Oczywiście trzeba też koncentracji, ale ona nie wyklucza okazywania radości w czasie uprawiania sportu. Dzisiaj bardzo często trenerzy mówią „Zrób to, zrób tamto, nie możesz tego, skoncentruj się”. Moim zdaniem trzeba […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Freebet na Puchar Świata w Zakopanem od TOTALbet!

Legalny polski bukmacher TOTALbet przygotował coś dla wszystkich fanów skoków narciarskich w Polsce! Już w ten weekend zawody Pucharu Świata zawitają do Zakopanego. To jedna z ulubionych skoczni Kamila Stocha, który zwyciężał na niej już pięciokrotnie. Najchętniej dorzuciłby zapewne kolejne triumfy do tego dorobku, bo wciąż ma szansę na triumf w klasyfikacji generalnej. A my […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Derby dla Lazio? A może Mchitarjan uratuje Romę? Piątek pod znakiem włoskiego hitu

Derby della Capitale. Mecz dwóch największych zespołów Wiecznego Miasta – Lazio i Romy, od lat elektryzuje kibiców w stolicy Włoch. Ostatnimi czasy obydwa zespoły często remisowały, nie rozstrzygając kwestii dominacji w stołecznym mieście. Jak będzie tym razem? Podpowiadamy, na co warto dziś postawić, sprawdzając oferty naszych partnerów.  Lazio Rzym – AS Roma Ostatnie mecze bezpośrednie: […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Legia bez Karbownika już zimą. Co to oznacza dla niej, a co dla niego?

Zgodnie z ustaleniami Michał Karbownik miał zostać w Polsce do końca sezonu. Nawet Mariusz Piekarski niedawno zapewniał na Twitterze, że „Karbo” nigdzie się zimą nie rusza. Ale potem zaczęły się plotki o tym, że Brighton skróci wypożyczenie i wyśle Polaka do lepszej ligi. Tak też jednak nie będzie. Bo – jak poinformował „Przegląd Sportowy” – […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Jak Legia poradziłaby sobie w Premier League? | FOOTBAL MANAGER FICTION #4

Football Managerowych testów ciąg dalszy. Sprawdziliśmy już, jak Leo Messi poradziłby sobie w Koronie Kielce. I jak wypadałaby w Ekstraklasie drużyna złożona wyłącznie ze starych Słowaków lub z polskich młodzieżowców. Teraz czas na ekspansję zagraniczną i zweryfikowanie eksperymentu o nazwie roboczej „Legia Warszawa w Anglii”. Przerzuciliśmy legionistów do Premier League, puściliśmy dziesięcioletnią symulację i sprawdziliśmy, […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

PRASA. Zwoliński zastąpi Kante w Legii?

W piątkowej prasie m.in. kilka doniesień transferowych, na czele z zainteresowaniem Łukaszem Zwolińskim ze strony Legii, rozmowa z Wojciechem Stawowym, sylwetka Albina Granlunda ze Stali Mielec i echa odrzuconego wniosku władz Chorzowa o dofinansowanie budowy nowego stadionu. PRZEGLĄD SPORTOWY Bartosz Salamon już strzela dla Lecha Poznań, co dało zwycięstwo nad tureckim drugoligowcem Bandirmasporem. Przede wszystkim […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

„W innych ligach skrzydłowy jedzie na obrońcę. U nas szuka się dośrodkowania”

– W Lubinie pokazano mi cały ośrodek, który robił wrażenie, był zrobiony jeszcze na świeżo. We Wronkach mieliśmy dwa boiska, dojeżdżaliśmy do Popowa na treningi, a na sztuczną murawę dojeżdżaliśmy po godzinie do Tarnowa, więc czasem trzeba było nocą wracać. A w Lubinie bursa stoi obok boiska, dlatego to wywarło na mnie wrażenie. W Lechu […]
15.01.2021