post Avatar

Opublikowane 21.10.2018 12:25 przez

redakcja

Radosława Sobolewskiego można nie lubić. Szczególnie, jeśli piłkarz nie wpuści cię do ścisłego grona znajomych, bo wtedy może wydawać się skryty, wręcz mrukliwy albo stojący na uboczu. Można go nie lubić również wtedy, jeśli jesteś dziennikarzem, bo prędzej spotkasz zakonnicę w ciąży sprzedającą kwiaty paproci, niż Sobolewskiego na wywiadzie. Mediów unika jak tylko się da. No, ale jak już zostało kiedyś ustalone – nie ma na boisku takiej pozycji jak „sympatyczny piłkarz”. Zawodnik jest albo dobry, albo słaby, a patrząc na karierę Sobolewskiego, bliżej mu do tego pierwszego określenia.

Cztery mistrzostwa Polski. Jeden Puchar Polski. Wyjazd z kadrą na mundial, wywalczenie historycznego awansu na Euro. Do tego 231 meczów w barwach Wisły Kraków, udział w pamiętnej wyprawie Groclinu po Europie. No, jeśli Sobolewski kiedyś usiądzie z wnukami przy kominku i zechce im opowiedzieć o swoich dokonaniach – pod warunkiem, że wnuki nie będą na studiach dziennikarskich – na pewno ich nie zanudzi.

A mało brakowało, że tych wszystkich dokonań by nie było, bo Sobolewski piłkę chciał rzucać co najmniej dwukrotnie. Po raz pierwszy w Jagiellonii, której jest wychowankiem. To nie była ta Jaga co teraz, walcząca o mistrzostwo, tylko biedna, błąkająca się po drugich-trzecich ligach. Sobolewski tego marazmu miał dość. – Spotkałem się z nim i jego tatą, by przekonać Radka, żeby piłki nie rzucał. Radek ma stanowczy charakter, więc nie przyszło mi to łatwo – wspomina Ryszard Karalus, trener Jagi między innymi w latach 1995-1996. Drugie załamanie dopadło Sobolewskiego, gdy gnił w rezerwach Wisły Płock. Wyciągnął go stamtąd do Groclinu Bogusław Kaczmarek. – Zadzwoniłem do niego i pytam: co ty, Radek, robisz? A on mówi, że wraca z Sierpca czy skądś tam. Chciał wtedy kończyć z piłką i wrócić do Białegostoku. Miał w planach jeździć na taksówce, więc trochę mu w tych planach „przeszkodziłem” – wspomina Bobo.

n/z. RADOSLAW SOBOLEWSKI MEDALE , MISTRZOSTWO WISLA KRAKOW - GROCLIN GRODZISK WLKP PILKA NOZNA, EKSTRAKLASA KRAKOW, 2005/06/12 FOTO: TOMASZ MARKOWSKI / PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kariera pomocnika mogła się więc jeszcze nie zacząć, a już skończyć w taki sposób. Choć nie tylko w taki, mogło go też dopaść polskie piekiełko tamtych lat. Otóż gdy Wisła brała Sobolewskiego z Jagi, klub z Białegostoku domagał się od płocczan pieniędzy. To byłoby jeszcze w sumie normalne, ale przedstawiciele Jagi, którzy spotkali się z przedstawicielami Wisły w hotelu Leśnym pod Białymstokiem, mieli chcieć od kupców pieniędzy pod stołem. Kupcy zgodzić się nie mogli, tłumacząc, że w Wiśle rządzi Petrochemia i każda złotówka jest dokładnie liczona, spisywana w fakturach, więc ewentualne nieprawidłowości zawsze wyjdą i będzie kłopot. Transfer zawisł więc na włosku, ale… niedługo potem do zarządu Jagiellonii odbywały się wybory i we władzach znalazł się ojciec Sobolewskiego. Przekonał resztę, by nie robić sobie jaj i syna do Wisły puścić, co też się stało.

Jeśli jednak mówimy o „końcach” Sobolewskiego, to ten raz swego dopiął przed Euro 2008. To było zaskoczenie dla wszystkich – awansowaliśmy przecież pierwszy raz na te mistrzostwa, a mowa o czasach, kiedy nie wpuszczano tam połowy kontynentu, tylko 16 najlepszych krajów, wyselekcjonowanych przez wąskie sito. – Pamiętam, że po meczu z Belgią cieszyliśmy się wszyscy w kółku na środku boiska, ale Radek w pewnym momencie wziął mnie na bok. Powiedział: „trenerze, to mój ostatni mecz w kadrze”. Nie wziąłem wtedy tego do końca na poważnie, ale następnego dnia Radek znów przyszedł do mnie w tej sprawie, stwierdził, że do Belgradu na spotkanie z Serbią pojedzie, ale by nie brać go pod uwagę przy ustalaniu składu. Chciał, bym zorganizował mu spotkanie z Beenhakkerem. Udałem się do Jana de Zeeuwa, który miał tę rozmowę tłumaczyć, ale jeszcze wtedy z Janem ustaliliśmy, że poczekamy. Już w Belgradzie Sobolewski jeszcze raz się przypomniał z tym tematem i dłużej nie mogliśmy zwlekać. Sobol powiedział więc Beenhakkerowi o swojej decyzji, ten zapytał go, czy jest absolutnie pewny i czy to jego ostatnie słowo. Radek potwierdził, więc Leo powiedział mu, że Radek niewątpliwie ma jaja i podziękował mu za wkład w awans – wspomina Kaczmarek.

Czym podyktowana była ta decyzja Sobolewskiego? Pewności mieć nigdy nie będziemy, ale można zakładać, że pomocnik chciał odejść zaraz po sukcesie, a nie zaraz po porażce, bo taką w Austrii i Szwajcarii można było przewidywać. Poza tym tak jak cała kadra, tak Sobolewski dostał mocno w kość przy okazji mundialu w Niemczech. Tam wyleciał za czerwoną kartkę w meczu z gospodarzami turnieju, po tym jak w środku pola sfaulował rywala i został napomniany po raz drugi. Nie była to dla Sobolewskiego pierwszyzna, rok wcześniej również za dwie żółte kartki wyleciał z murawy w starciu z Panathinaikosem. Sobolewski nigdy nie dostał bezpośredniej czerwonej, jeśli sędzia kazał mu opuścić boisko przedwcześnie, zawsze miało to miejsce po dwóch żółtych kartonikach. Pomocnik nie był bowiem brutalem, ale czasem nie potrafił trzymać nerwów na wodzy i łapał głupie wykluczenia. – Taki był w ferworze walki, nie kalkulował, kogoś poskrobał po kostkach, kogoś innego złapał za koszulkę. Pamiętam, że siedząc obok ławki rezerwowych zdarzało mi się podpowiadać kadrowiczom, na przykład Bronowickiemu. No i kiedyś piłka szła na aut, Radek mógł ją zostawić, ale nie chciał. Krzyknąłem mu: „Radek, po co? Uspokój grę.” Odkrzyknął: „Nie mów tak do mnie!”. W trakcie meczu był trochę w swoim świecie. Jednak żałuję, że nie pojechał z nami na Euro, gdyby tam był, mógłby ten turniej potoczyć się dla nas trochę inaczej. Według mnie on z Lewandowskim w swoim czasie stanowili jeden z najbardziej kontrolujących środek pola duetów w Europie. Wystarczy sobie przypomnieć, co zrobili z taką Portugalią, która miała w składzie mistrzów pokroju Deco – mówi Kaczmarek.

– Nie miałem pretensji do Radka o kartkę z Panathinaikosem, nawet gdyby jej nie dostał i tak trudno byłoby nam przejść dalej przy tym sędziowaniu. Gdyby taki Sobolewski grał dzisiaj, byłby powoływany na każde zgrupowanie reprezentacji – twierdzi z kolei Jerzy Engel.

Nieustępliwy walczak. Z taką łatką Sobolewski karierę kończył, bo taką też miał – zasadnie – przypiętą na początku swojej przygody. – Wyróżniał się pracowitością i charakterem. Nie odpuszczał, grał twardo i zdecydowanie. Silny fizycznie, niezły technicznie – mówi Karalus. – Obserwowałem go w meczu AZS-u z Jagiellonią, nagraliśmy ten mecz w spartańskich warunkach, starą kamerą. To był trzecioligowy poziom, więc trudno tam było mówić o jakichś wyszukanych zagraniach. Natomiast zwrócił moją uwagę mądrym poruszaniem się po boisku, dobrym przygotowaniem fizycznym i zaangażowaniem. To jest nietypowy gość, pisze lewą ręką, ale nie jest mańkutem. I tak samo na murawie równie dobrze posługiwał się lewą nogą i prawą – opowiada Bogusław Kaczmarek.

RADOSLAW SOBOLEWSKI GROCLIN DYSKOBOLIA GRODZISK WIELKOPOLSKI - WISLA KRAKOW 2-2 PILKA NOZNA, ORANGE EKSTRAKLASA SEZON 2006/2007 - 13 KOLEJKA GRODZISK WIELKOPOLSKI 5.11.2006 FOTO LUKASZ GROCHALA / AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Bobo wyciągał Sobolowskiego i z Jagiellonii do Wisły Płock i – jak zostało wspomniane – z Wisły do Groclinu. – Prowadziłem trening i w tym czasie do klubu przyjechali Kriżanac, Sobolewski i ktoś jeszcze. W każdym razie Radek był z tego grona najmniej znanym zawodnikiem. Piłkarze rozmawiali z prezesem Drzymałą i jak opowiadał mi zaraz po tej rozmowie wzburzony Radek, prezes zwrócił się do niego takimi słowami: „Ja ciebie nie znam, ale jak Bobo mówi, że masz zostać, to zostaniesz.” Sobol był zły, pytał, czy na pewno ma zostać skoro tak to wygląda, jednak powiedziałem mu, że nie po to tutaj przyjeżdżał, żeby zaraz wracać – wspomina Kaczmarek.

Drzymała nie zaufał jednak Sobolewskiemu na tyle, by dać mu specjalnie długi kontrakt, więc po czasie zgłosiła się po zawodnika Wisła Kraków. No właśnie, dlaczego Sobolewski przeszedł akurat tam, mógł przecież już spokojnie myśleć o wyjeździe zagranicznym. Pokazał się w starciach z Herthą, kiedy grał dwa razy po 90 minut, a Groclin nie stracił bramki, do tego zdążył zagrać trzy mecze w reprezentacji Polski pod wodzą Pawła Janasa. Otóż wówczas na przeszkodzie stanęły kontuzje. Sobolewski łapał urazy, dlatego też opuścił choćby starcia z Manchesterem City i dlatego nie zdecydował się na transfer do Norymbergi, która pomocnika mocno chciała. Piłkarz wybrał mniejszy krok, ale bezpieczniejszy, decydując się na pięcioletni kontrakt w Krakowie.

Po roku gry dla Białej Gwiazdy po Sobolewskiego zgłosił się Southampton, wykładając na stół ponad dwa miliony funtów, ale wówczas na transfer nie zgodził się Grzegorz Mielcarski. Innym konkretnym tematem był Trabzonspor, na rok przed końcem tamtej pięcioletniej umowy, ale wówczas nosem kręcił sam piłkarz, który nie bardzo kwapił się do wyjazdu.

MARCIN ZAJAC, RADOSLAW SOBOLEWSKI, SEBASTIAN MILA LEGIA WARSZAWA - GROCLIN DYSKOBOLIA GRODZISK WIELKOPOLSKI 0-1 PILKA NOZNA, EKSTRAKLASA - I LIGA WARSZAWA - 16.10.2004, STADION IMIENIEM WOJSKA POLSKIEGO FOTO LUKASZ GROCHALA - PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Całą karierę Sobolewski spędził więc w Polsce. Trochę przez wypadki losowe, ale trochę też przez własne decyzje. – Radek związał się z Wisłą, w tamtym czasie w klubie płacono bardzo dobrze, atmosfera była świetna, bo wygrywaliśmy wszystko, jak leci – mówi Tomasz Kłos. Już nigdy nie sprawdzimy, czy Sobolewski mógł więc z tej kariery osiągnąć więcej, ale cóż, choćby do wyspiarskiego stylu chyba by pasował.

Co ciekawe, wspominając jego lata gry w Polsce, tylko Leszek Ojrzyński z Górnika widzi go jako jednoznacznego lidera. – Tutaj był na końcu swojej kariery i zawsze to, co powiedział, było ważne dla innych zawodników. Każdy się z tym liczył i każdy cenił jego zdanie – mówi były trener Górnika. W poprzednich klubach Sobolewski też przeważnie był istotną postacią w szatni, ale nie zdecydowanie czołową.

– W szatni potrafił kogoś opieprzyć, ale nie potrafił opierdolić, tego mu brakowało. Taki miał charakter – wspomina Kłos.

– Był młodym chłopakiem, pojechał ze mną na zgrupowanie do Austrii. Raczej był spokojny i cichy, nie zabierał zbyt często głosu – mówi Karalus.

– Był jednym z liderów, ale nie był człowiekiem, który dominował nad wszystkimi – dodaje Engel.

Liderował na boisku. W szatni cieszył się szacunkiem, jednak nie przemawiał zbyt często – Kaczmarek.

*

– Nie lubię dziennikarzy, bo są nudni, nierzetelni i nie znają się na rzeczy. Być może to stereotypy, ale oni także mają swoje wyobrażenie o piłkarzach i z przyjemnością je powtarzają. Nie twierdzę, że każdy dziennikarz piszący o futbolu powinien być kiedyś piłkarzem, ale dzięki temu miałby większe pojęcie – mówił Sobolewski w jednym z nielicznych wywiadów, dla Rzeczpospolitej, w 2011 roku. – Dostałem kiedyś telefon od Radka, żebym przyjechał do hotelu koło lotniska z nim pogadać, to było przed mistrzostwami świata w Niemczech. Byłem zdziwiony, miałem z Domaniewskiej na to lotnisko daleko, ale mówię w redakcji, że Sobolewski mnie zaprasza, a że taka okazja zdarza się rzadko, to jadę. Przyjeżdżam, gadamy, gadamy i nagle Sobol mówi: ty, ale ty tego nie wykorzystasz, nie będzie mnie cytował? Patrzę na niego i mówię: Radek, czy ciebie pojebało? No, ale ostatecznie nie puściłem tego tekstu – wspomina Piotr Wołosik z Przeglądu Sportowego.

Sobolewski i media to para wybitnie niedobrana, pewnie gdyby to od byłego reprezentanta Polski zależało, wysłałby prasę i portale sportowe w cholerę. Gdzie ta niechęć się zaczęła? Wydaje się, że po przygodzie w Wiśle Płock. Było tak: piłkarz złapał kontuzję, którą długo leczył i Wisła nie chciała mu zapłacić za okres, kiedy Sobolewski dochodził do siebie. – W przepisach PZPN jest wyraźne sformułowanie, że jeśli zawodnik przez pół roku miał kontuzję klub ma prawo jednostronnie zmniejszyć kontrakt o połowę. My chcieliśmy to zrobić, ale w mniejszym procencie – tłumaczył wtedy ówczesny rzecznik klubu, Maciej Wiącek. Dodatkowo Sobolewski nie chciał przedłużyć kontraktu z Nafciarzami, a przynajmniej nie na warunkach, jakie proponował klub. Pomocnik został więc zesłany do rezerw.

Po uwolnieniu się już od płockiej drużyny, Sobolewski udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że w klubie byli ludzie, którzy chcieli go zniszczyć. Został za to podany do sądu i sprawę przegrał, musiał publicznie przepraszać.  Od tego czasu od mediów stroni, twierdząc: – W życiu wolę więcej robić niż mówić.

2018.06.27 MYSLENICE SPARING MECZ TOWARZYSKI PILKA NOZNA SPORT FUTBOL WISLA KRAKOW - RAKOW CZESTOCHOWA NZ MACIEJ STOLARCZYK TRENER WISLA RADOSLAW SOBOLEWSKI FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

*

Pasje Sobolewskiego? Na czoło wysuwają się dwie – wędkarstwo i giełda. Ze swoim przyjacielem, Jackiem Markiewiczem, którego Sobolewski poznał w Jagiellonii, piłkarz potrafi wziąć kuter w środku zimy i wypłynąć w dal Bałtyku, by łowić ryby. – Telewizor w pokoju zawsze miał włączoną telegazetę na stronie 611, gdzie są notowania akcji – mówił w Przeglądzie Sportowym o drugim hobby Sobola Tomasz Frankowski. W tym samym artykule Tomasz Wieszczycki dodaje: – To ja namówiłem go, podobnie jak innych kolegów, do założenia rachunku inwestycyjnego, zawsze dużo dyskutowaliśmy o sprawach gospodarczych, rynkach finansowych. Natomiast jeśli przyjąć, że giełda to też poniekąd hazard, jeden z moich rozmówców przyznaje, że w czasach gry dla Wisły Kraków pomocnik miał do hazardu podejście liberalne. Nie była to sytuacja w żaden sposób skrajna, jak w wielu innych przypadkach, ale zabawa nie kończyła się tylko na wykresach giełdowych.

*

Dziś Sobolewski jest asystentem w Wiśle, więc można zakładać, że za jakiś czas przejmie pałeczkę i sam pokieruje drużyną. Zresztą, miało to już miejsce, kiedy w sezonie 17/18 poprowadził Wisłę do wygranej w derbach Krakowa (4:1), ale i porażki z Zagłębiem Lubin (1:2). Wtedy jeszcze nie zdecydowano, by Sobolewski był pierwszym trenerem na dłużej, jednak to się w końcu stanie i Sobol będzie musiał stawiać czoła takim piłkarzom, jakim on sam potrafił być. Krótko mówiąc: jeśli dobrze przyłożyć ucho można usłyszeć, że Michał Probierz do dzisiaj dostaje drgawek słysząc nazwiska Sobolewskiego. On miał przewodniczyć ruchowi oporu za rządów Probierza w Wiśle. Probierz, jak to Probierz, chciał poukładać wszystko po swojemu, wchodził do trudnej szatni i uznał, że rządy twardej ręki będą tu najlepsze. Nie wszystkim się to podobało, dlatego od wyżej wymienionej grupy trener dostał sympatyczną ksywkę. Hitler.

– Proszę mi wierzyć, że to bardzo dobrze o mnie świadczy, że pan Probierz nie podał mi ręki – powiedział Sobolewski o sytuacji, gdy szkoleniowiec Jagi nie przywitał się z byłym reprezentantem Polski przed meczem Wisły z Jagą (Sobolewski tylko zastępował zdyskwalifikowanego na ławce ukaranego Ramireza). Na wspomnianych derbach Krakowa próby przywitania się nawet nie było, panowie ograniczyli się jedynie do bardzo chłodnego spojrzenia.

Taki właśnie jest Sobolewski – twardy na boisku, ale i poza nim, gdzie stara trzymać się swojego zdania. Pewnie mógł zrobić większą karierę, gdyby zaryzykował i zdecydował się na wyjazd. Pewnie mógłby być trochę lepiej odbierany, gdyby jednak zaufał dziennikarzom. Jednak on wie, jak chce działać: po swojemu. Cóż, może to cecha, która zadecyduje, że jego kariera trenerska przebije tę piłkarską.

PAWEŁ PACZUL

Fot. 400mm.pl & Newspix

Opublikowane 21.10.2018 12:25 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 16
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Forbrich-Barber
Forbrich-Barber

Z tym hazardem to chyba ze lekko napisane. Tym bardziej, że nawet po zakończeniu kariery Sobol wyciągał młodych piłkarzy Wisły do kasyna.
Jakim imbecylem trzeba być, aby to robić? Pokazywać młodym owoc, który może złamać im nie tyle karierę co nawet życie.
Piłkarzem jak na warunki Europejskiem był przeciętnym, natomiast debilem był i jest.

shav0
shav0

Dobrze napisane. Piłkarz dobry ale jako trener zachowuje się jak idiota. To jest sport a nie jakaś wojna czy porachunki kibolskie na mieście.

Zbigniew_Cumidor
Zbigniew_Cumidor

Bardzo dobrze Panie Trenerze. Tak trzeba robić z tym łysym kmiotem

029.jpeg
shav0
shav0

I co on pokazał takim zachowaniem ? Tylko to że jest prostaczkiem i pół mózgiem. Pewnie bandziory w zarządzie Wisły bardzo mu się podobają i zbija z nimi piątki bo to takie „charakterniaki” jak on. Jako piłkarza wspominam go dobrze ale bo jak na polskie warunki naprawdę dużo umiał i w obronie i w ataku ale po zakończeniu grania pokazuje że jest cymbałem.

Supergator
Supergator

Legenda Wisły. Przez lata czołowy piłkarz całej polskiej ligi.

Chyba najlepszy piłkarz w XXI wieku, spośród tych, którzy całą karierę spędzili w Polsce.

Nie chcę się czepiać, ale...
Nie chcę się czepiać, ale...

fakt, był lepszy od Janickiego i Jodłowca

Borg
Borg

Było tak : „Probierz do dzisiaj dostaje drgawek słysząc nazwiska Sobolewski, Boguski i Brożek” zmieniliście na tak: „Probierz do dzisiaj dostaje drgawek słysząc nazwiska Sobolewskiego” Dlaczego ?

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz
Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Kolega Paczul szybko się uczy sztuki dziennikarstwa.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Następnym razem 711 razy sprawdzi przed publikacją!

Noradek
Noradek

Bo Brożek wtedy nie grał w Wiśle i Paczul tego nawet nie sprawdził. Ale ty już chyba o tym wiesz zadając to pytanie, piszę dla innych 😉

tss
tss

„W szatni potrafił kogoś opieprzyć, ale nie potrafił opierdolić, tego mu brakowało” – jaka konkretnie jest różnica pomiędzy tymi dwoma czynnościami?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

RuudVanGol
RuudVanGol

Mniej więcej taka jak między „Uciekać!” a „Spierdalać!” W pierwszym przypadku wszyscy się rozglądają, a w drugim po prostu spierdalają 🙂

nieobiektywny
nieobiektywny

Ostatni akapit w punkt.
Zbyt asekuracyjne decyzje przy ważnych wyborach.
To samo odnośnie ewentualnej trenerki na wyższym poziomie .
W dzisiejszej, tak bardzo medialnej rzeczywistości, Żubr porośnięty mchem to pomnik przyrody.

Ekstraklasa stan umysłu
Ekstraklasa stan umysłu

Fajny artykuł. Taki w sam raz do gazetki szkolnej.
Fajnie, że jest radio, klub itd, ale Weszło jako portal cofnął się o wiele w porównaniu do tego co było kilka lat temu. Nuda straszna.

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Troche fakt, postać bardzo barwna

Weszło
02.12.2020

To była definicja ligowego paździerzu

Można narobić na środek dywanu, wystawić go w galerii, dorobić głęboki przekaz i nazwać sztuką. Są dziś ludzie, którzy potraktują taką deklarację całkiem poważnie i nawet zapłacą jakieś pieniądze, żeby to wspaniałe dzieło oglądać. A może nawet ktoś je kupi i wstawi sobie do salonu. Można też zagrać jak dziś Wisła Płock z Pogonią Szczecin […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020
Weszło
01.12.2020

Inter zaprosił Borussię na solo za garażami, Borussia podjęła rękawicę

Real Madryt potyka się na Szachtarze i zwycięzca meczu Borussii z Interem będzie miał szansę wykiwać „Królewskich” w walce o awans? Ta dwójka stwierdza więc zgodnie: nie będziemy się bawić w żadne pozwy. Będziemy się napierdalać. Niemcy i Włosi zafundowali nam dzisiaj kawał meczycha. Pięć bramek, anulowany gol ze spalonego, który mógł wszystko zmienić, fatalne […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Pierwsza liga to nadal styl życia

Szukamy elementu, którego w tym meczu nie było. Gra bez młodzieżowca, która wynika z nieklarownie sformułowanych przepisów? No była, ŁKS przez moment grając w dziesiątkę zrezygnował z usług młodych zawodników. Czerwona kartka po dwóch faulach bez piłki dla kudłatego napastnika? Była, Samuel Corral przez cały mecz chodził tak nabuzowany, jakby Miedź reprezentowała wszystkie demony z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Joao Felix bawił się z Bayernem B, a potem na boisko wszedł Mueller i żarty się skończyły

Bez Lewandowskiego. Bez Muellera, Neuera, Gnabry’ego, Goretzki… Bayern Monachium wyszedł na dzisiejsze starcie z Atletico Madryt niemal zupełnie rezerwowym składem. Gospodarze do pewnego momentu z tego korzystali, spokojnie prowadząc, a chwilami wręcz bawiąc się z Bawarczykami. Problem w tym, że za dużo w ich grze było właśnie tej zabawy, a za mało konkretów. No i […]
01.12.2020