Piątek bez bramki, a Juventus traci punkty. Wieczór cudów w Turynie

Dominik Klekowski

20 października 2018, 20:30 • 2 min czytania

Reklama
Piątek bez bramki, a Juventus traci punkty. Wieczór cudów w Turynie

Przed sobotą pytanie było jedno – czy Krzysztof Piątek podtrzyma swoją znakomitą strzelecką passę? Szalał w lidze, pokazał się w reprezentacji, ale z tak mocnym rywalem jak Juventus jeszcze się nie mierzył, kadra Portugalii to też jednak półka niżej. I niestety dziś bramki Piątka zabrakło.

Reklama

Spotkanie w pierwszych minutach było mocno rwane, z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Cristiano Ronaldo bardzo groźnie strzelał na bramkę Radu, jednak futbolówka zatrzymała się na słupku. Kilka minut później Portugalczyk skończył żartować. W szesnastce ekipy Juricia mieliśmy do czynienia z małym zamieszeniem, które na trafienie zamienił właśnie Ronaldo. Piątek złamał linię spalonego, a CR7 to skrzętnie wykorzystał.

Kolejne momenty zwiastowały tragiczną przyszłość Genoi w tym spotkaniu. Cancelo nabierał pewności i coraz chętniej sięgał po swój największy atut – prędkość. Obrona gości była kompletnie bezradna, mistrzowie Włoch wjeżdżali w nich jak chcieli, czego efektem kolejna szansa dla lidera Juve. Cuadrado podał piłkę w pole karne Radu, a Cristiano uderzył, lecz tym razem bramkarz nie dał się pokonać.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Juve nadal kontrolowało spotkanie, choć od 53. minuty w ekipie rossoblu coś drgnęło. Wówczas Krzysztof Piątek oddał niesygnalizowane uderzenia zza pola karnego, przy którym dobrym refleksem wykazał się Wojtek Szczęsny. Gospodarze coraz częściej popełniali łatwe błędy w rozegraniu, kryciu i w końcu Genoa to wykorzystała. Kouame złapał piłkę przed linią końcową, wrzucił ją w szesnastkę, gdzie bierność Bonucciego i Benatii wykorzystał Daniel Bessa. Prawdopodobnie obrońcy skupili swoją uwagę na Piątku, co Brazylijczyk zauważył. Wszedł w pierwszą linię, walnął z bani i wyrównał stan rywalizacji. Juventus gonił wynik do końca, ale tym razem genueńczycy na tyle zamurowali własną bramkę, że zdobycie bramki graniczyło z niemożliwością. Jasne, do sytuacji doszedł Paulo Dybala, ale uderzył obok słupka.

Reklama

Szalony wieczór w Turynie. Juve remisuje pierwszy mecz w sezonie, a Piątek notuje pierwszy mecz w sezonie bez bramki, choć maczał palce przy obu golach. Gdy Ronaldo wpisywał się na listę strzelców, Piątek złamał linię spalonego i powinien wybić futbolówkę, czego nie uczynił. A przy trafieniu Bessy, skupił na sobie uwagę Bonucciego i Benatii. Ocena w skali od jeden do dziesięć – czwórka. Co do Wojtka Szczęsnego, to w zasadzie nie mamy się do czego przyczepić. Na plus dobra interwencja przy uderzeniu swojego kolegi z reprezentacji. Znajdą się i tacy, którzy obwinią go za gola Genoi, ale prawda jest taka, że tutaj głównymi minusami byli obrońcy. Najpierw zlekceważyli sytuację i nie pobiegli za Kouame, a następnie odpuścili krycie we własnym polu karnym. Koncert błędów.

fot. Newspix.pl

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
14
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Serie A

Reklama