Piątek na ławce – pomyłka czy uzasadniona decyzja?

redakcja

Autor:redakcja

15 października 2018, 11:51 • 3 min czytania

Piątek na ławce – pomyłka czy uzasadniona decyzja?

O wiele rzeczy można mieć pretensje do Jerzego Brzęczka po drugim spotkaniu z kadrą. Trudno zrozumieć wystawianie niegrającego w klubie Recy albo przykrywanego czapką nawet w ekstraklasie Szymańskiego, wyjście po raz drugi w zestawieniu 4-3-1-2, które ewidentnie pasuje nam słabo, co było widać już w starciu z Portugalią. Jednak czy burza po fakcie, że selekcjoner zostawił na ławce Piątka w starciu z Włochami, jest uzasadniona? No, tutaj już mamy pewne wątpliwości.

Reklama

Liga Narodów to całkiem ciekawie opakowane rozgrywki, natomiast warto pamiętać, że to wciąż mecze towarzyskie. Okej, dodano tam stawkę, ograniczono liczbę zmian w trakcie 90 minut, ale mimo wszystko ten format nadal może i powinien służyć szkoleniowcom za testy. Fajnie byłoby dostać się z LN do Euro 2020, jednak po pierwsze liczba wejściówek jest tam skrajnia ograniczona, po drugie trudno było się łudzić, że uda nam się załapać na bilet grając w Dywizji A. Jesteśmy na nią za krótcy i tak naprawdę Brzęczek dostał trudniejsze pole do eksperymentów niż Nawałka. Poprzedni selekcjoner mógł sobie sprawdzać różne warianty ze Słowacją, Irlandią, Norwegią, Mołdawią, Szkocją, trzecim garniturem Niemiec i Litwą. Brzęczek od razu dostał mocnych rywali, ale wciąż eksperymentować musiał, bo potem czasu nie będzie miał w nadmiarze. I zrobił to, sprawdzając w ofensywie właściwie wszystkie warianty.

Reklama

Pierwszy mecz z Włochami. Ściśle za atak odpowiada duet Zieliński-Lewandowski.
Spotkanie z Irlandią. Z przodu widzimy Milika z Piątkiem.
Starcie z Portugalią. W ataku biega Lewandowski z Piątkiem.
Drugi mecz z Wlochami. Dwóch napastników stanowi duet Lewandowskiego z Milikiem.

I tak właściwie co mógł Brzęczek sprawdzić przez te cztery mecze, to sprawdził. Można się jeszcze upierać, że brakuje na przykład opcji Zieliński-Piątek, ale bądźmy poważni, nie ma takiej opcji – poza tfu, tfu kontuzją albo kartkami – by Lewandowski oglądał mecze reprezentacji z ławki. Jeśli więc odrzucimy sci-fi, to Brzęczek zobaczył wszystko. Lewandowskiego współpracującego tylko z Zielińskim, Lewandowskiego współpracującego z Zielińskim, ale z dorzuceniem mu do tego albo Piątka, albo Zielińskiego. Z jakichś przyczyn jednak zabraknie kiedyś Lewego? No to w najmniej ważnym meczu swoje pobiegali Piątek z Milikiem.

Mógł oczywiście Brzęczek wymyślić jedno zestawienie, na przykład 4-4-2 z Piątkiem, Lewandowskim i Zielińskim, a następnie trzymać się go kurczowo przez cztery spotkania, ale chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Przyjdą kartki, może kontuzje i testując tylko jeden wariant, szkoleniowiec zostałby bez planu B i bez planu C. A przygotowani być musi. Poza tym, choć słychać głosy, że Brzęczek gówno się zna na swojej robocie i powinien spadać (głosy zdecydowanie zbyt wczesne), to nawet największy krytyk pracy trenera nie wierzy w to, że on nie widzi potencjału Krzyśka? Kiedyś nie po drodze było Frankowskiemu z Janasem, Tomek mógł stawać na głowie, a i tak często selekcjoner wolał Rasiaka. No, ale tutaj powtórki z rozrywki nie będzie, Piątek to zupełnie inna półka napastników niż Frankowski, nie ma opcji, by Brzęczek pomijał gościa regularnie strzelającego w Serie A. Spokojnie: Krzysiek będzie grał.

Sprawdziliśmy, co trzeba było, wygląda to wszystko smutno, ale lecimy dalej. Na pewno z Piątkiem na pokładzie.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama