Ojciec lubował się w dokuczaniu polskim klubom, syn już zdążył dać się we znaki naszej reprezentacji. Niestety – zanosi się na to, że koszmar polskiego futbolu związany z nazwiskiem „Chiesa” nie zniknął wraz z końcem kariery słynnego Enrico. Jego potomek ewidentnie ma zamiar kontynuować dzieło zniszczenia i dotkliwie kąsać naszych reprezentantów. Aż takiej bramkostrzelności jak u legendarnego napastnika Parmy nie mamy się raczej co obawiać, nie ta pozycja i nie ten profil piłkarza. Jednak Federico Chiesa – jeśli dostanie trochę czasu i miejsca na murawie – zapewne nie raz i nie dwa zakręci podopiecznymi Jerzego Brzęczka.

Jaki ojciec, taki syn – młody Chiesa również wyrośnie na zmorę polskich obrońców?

– Mój tata mówi, że uzna mnie za prawdziwego piłkarza dopiero wtedy, gdy zaliczę trzysta występów w Serie A – śmiał się skrzydłowy Fiorentiny, przepytywany przez dziennikarzy po swoim debiucie we włoskiej ekstraklasie. Jego padre zanotował tych spotkań niespełna czterysta – przy okazji ładując 139 goli – i na razie nie musi się obawiać, że syn go wyprzedzi. Ale jest to wielce prawdopodobne, jeśli tylko młody Chiesa nie zwolni tempa i nie zdecyduje się na wyjazd z Italii. Choć pokus na pewno mu nie zbraknie, już teraz huczy od transferowych spekulacji. Niebawem stuknie mu 21 lat, rozgrywa swój trzeci sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej (71 meczów i 11 bramek). Jego tata w tym wieku tułał się jeszcze na wypożyczeniach od niższych lig i tam zbierał niezbędne szlify, który uczyniły go później czołowym włoskim napastnikiem, jedną z ikonicznych postaci złotej dekady calcio.

I – przy okazji – zmorą polskich klubów w europejskich pucharach.

Nie sposób porównywać dzisiejszej Serie A z tą, w której debiutował Enrico, dlatego na imponujący dorobek Federico trzeba w tym kontekście spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka, choć wciąż nie bez respektu. Jednak przed laty włoska liga przypominała w pewnym sensie amerykańską NBA – niemal każdy zespół miał w swoim składzie chociaż jednego topowego zawodnika, a te najpotężniejsze ekipy gromadziły takich wielu. Kluby z Italii nie bez kozery rządziły w latach dziewięćdziesiątych Starym Kontynentem – na Półwysep Apeniński zjeżdżała cała śmietanka wybitnych graczy, a i wśród tubylców aż roiło się od super-talentów. Trudno to w ogóle porównywaj z dzisiejszą posuchą Italii, choćby wśród napastników.

Czy transfer Cristiano Ronaldo to zwiastun, że wracają tłuste czasy dla calcio, przynajmniej w kontekście klubowym? Chyba nie, skoro Portugalczyk wzmocnił Juventus, czyli akurat ten klub, który nawet bez niego nie miał się czego wstydzić w Europie. Zróbmy proste porównanie. W 1995 roku ósme miejsce w tabeli Serie A zajęła Sampdoria, dziesiąte – Fiorentina. Podobnie sytuacja ułożyła się również w minionych rozgrywkach, z tym że Viola była ósma, a Sampa dziesiąta.

We Florencji straszy w tej chwili przeciwników Giovanni Simeone, w 1995 roku straszył Gabriel Batistuta. O sile ognia Sampy stanowił w ubiegłym sezonie stary (ale jary) Fabio Quagliarella, sekundował mu Duvan Zapata. W sezonie 94/95 po dziewięć trafień w lidze zaliczyli bardzo już doświadczeni Roberto Mancini i Ruud Gullit. Nietrudno wyczuć różnicę. Te nazwiska naprawdę zniewalają, a omawiamy ekipy ze środka tabeli, nie z samego topu.

Dcx_jmfW4AEI7li

Chiesa i Seedorf fetują gola dla Sampy. Cóż to były za czasy dla włoskiej piłki…

Chiesa – genueńczyk z krwi i kości – swoją dorosłą karierę zaczął właśnie w Sampdorii. W tej pamiętnej, wielkiej Sampdorii, która z rozmachem hulała nie tylko na krajowym, ale i europejskim podwórku. O sile ognia Blucerchiatich stanowili Gianluca Vialli i wspomniany już Mancini. Enrico, choć od początku jego talent wzbudzał w działaczach klubu ekscytację, nie miał najmniejszych szans, żeby szurnąć ze składu takich gigantów włoskiego futbolu. Nie zapisał nawet na swoim koncie Scudetto – mistrzowski sezon Sampdorii spędził na wypożyczeniu. Co dość istotne, bo ostatecznie pierwszego miejsca w Serie A nie zajął nigdy.

Formą strzelecką eksplodował na całego dopiero w sezonie 1995/96, już jako ukształtowany, dojrzały napastnik. W Genui szafowano jego talentem cierpliwie – drogę do pierwszego składu Sampdorii zaczynał od szlajania się po czwartoligowych boiskach. Tracił kolejne lata. A wiele wskazywało na to, że i tak zaufano mu zbyt szybko, bo kiepsko zaczął ligowe zmagania w 1995 roku. Odblokował się  dopiero w dwunastej kolejce, ale potem zadziałało już „prawo keczupu”, sformułowane niegdyś przez Ruuda van Nistelrooya. Jak wreszcie pociekło, to obficie. Do końca sezonu zasadził 22 gole, z czego trójeczką poczęstował Juventus, a dubletem Milan i Inter. Właśnie wtedy dorobił się renomy zawodnika o stalowych nerwach, który uwielbia starcia o dużym ciężarze gatunkowym.

*

Enrico spekulował w jednym z wywiadów, że kusiła go też kariera aktorska i rozważał podążenie tą ścieżką, lecz ostatecznie postawił na futbol. Zdaje się, że jego syn nie miał podobnych wątpliwości. Geny dały o sobie znać i pokierowały go wprost do szkółki US Settignanese, skąd garściami czerpią piłkarskie talenty działacze Fiorentiny. Potomek słynnego napastnika oczywiście nie mógł przejść przez tamtejszą szkółkę niezauważony – zwłaszcza, że sam Enrico reprezentował przez jakiś czas barwy Violi i całkiem udanie zastąpił we Florencji wspomnianego Batistutę, nawet pomimo kłopotów z kontuzjami, jakie zaczęły go wtedy nękać. Przygoda starszego Chiesy w fioletowej koszulce potrwałaby pewnie znacznie dłużej, gdyby nie finansowe tarapaty i bankructwo klubu.

Dziś jednak Fiorentina ma się całkiem przyzwoicie, również za sprawą błyskotliwego Federico. Chłopak odziedziczył po ojcu dynamikę i techniczną smykałkę, brakuje mu tylko równie piorunującego wykończenia akcji. W tym elemencie również nie ma wstydu, ale młody Chiesa raczej nie grywa na szpicy. Występuje na skrzydle, albo w roli wolnego elektronu w ofensywie. To zresztą wielki walczak – po stracie piłki nie odpuszcza, tylko dręczy przeciwnika i próbuje naprawić swój błąd. Co do zasady wychodzi na boisko w roli prawoskrzydłowego, jednak widok agresywnego Chiesy, wojującego o futbolówkę głęboko na własnej połowie, czy nawet w środkowej strefie boiska, to nie jest jakaś szczególna anomalia.

chiesa-federico-fiorentina-dicembre-2016

Fryderyk z rozdziawioną buzią.

Jeżeli chodzi o reprezentację Włoch, pech młodego Chiesy sprowadza się do osoby jego imiennika – Federico Bernardeschiego. Opuścił on Fiorentinę na rzecz Juventusu i tym samym pozwolił konkurentowi rozwinąć skrzydła w klubie, ale w kadrze wyrasta powolutku na hegemona, jeśli mowa o obsadzie prawego skrzydła. Co oczywiście nie oznacza, że Chiesa dzisiaj przeciwko Polsce nie wystąpi od pierwszej minuty. Selekcjoner Mancini ma olbrzymie kłopoty ze znalezieniem wartościowego snajpera – o czym mogliśmy się przekonać, obserwując tragicznego na tle biało-czerwonych Mario Balotellego – więc usiłuje skonstruować system oparty na fałszywej dziewiątce. W tej roli widzi Lorenzo Insignie, co uniwersalnemu Chiesie robi miejsce na lewej stronie boiska.

Enrico natomiast nie był aż tak uniwersalnym zawodnikiem, dlatego swojego piłkarskiego prime-time’u nigdy nie spuentował oszałamiającymi występami w Squadra Azzurra. Najwięcej mógł sobie obiecywać po Euro 1996, na które jechał w glorii sławy, wymieniany wśród ścisłej czołówki najlepszych wtenczas zawodników występujących na co dzień w Serie A. Szczególnie zachwycał się nim Fabio Capello, obwołując Chiesę – chyba z lekką dozą przesady – „napastnikiem kompletnym”„przyszłym objawieniem turnieju”.

Jednak Arrigo Sacchi, który poprowadził Italię podczas angielskiego czempionatu, miał najwyraźniej inne zdanie na ten temat. Wystawił Chiesę tylko w drugim meczu turnieju, przegranym przez Włochów z reprezentacją Czech. Napastnik Sampy zdobył bramkę, lecz to nie przekonało szkoleniowca, że warto mu jednak udzielić większego kredytu zaufania. Sacchi wyżej cenił Zolę i Casiraghiego, a Włosi koniec końców zupełnie sknocili turniej i odfrunęli do domu tuż po fazie grupowej.

*

Jak groźny potrafi być z piłką przy nodze Chiesa-junior najboleśniej przekonał się Jakub Błaszczykowski podczas wrześniowego meczu w Bolonii, kiedy dał się wystrychnąć na dudka i zupełnie niepotrzebnie sfaulował błyskotliwego skrzydłowego. Ustawienie się pod faul to jedna ze specjalności młodego zawodnika. Włosi dostali rzut karny i wyrwali nam z gardła punkt, na który niekoniecznie tamtego dnia zasługiwali. Źle to wszystko wróży, bo Chiesa-senior był prawdziwym katem klubów znad Wisły i dobrze by było, gdyby akurat w tym elemencie syn go nie naśladował.

1997 – Widzew Łódź przegrywa u siebie z Parmą 1:3. Sensacyjny występ i hattrick Chiesy. W rewanżu było 0:4, ale strzelali już inni.

1998 – Wisła Kraków remisuje u siebie z Parmą 1:1. Chiesa wali bramkę już w drugiej minucie meczu. Choć ten mecz akurat zasłynął z nieco innego incydentu.

1999 – Widzew Łódź przegrywa na wyjeździe 0:2 z Fiorentiną. Chiesa wbija gwóźdź do trumny polskiego zespołu, który był już pogrążony w rozpaczy po wyjazdowej porażce 1:3.

2003 – Wisła Kraków remisuje na wyjeździe z Lazio 3:3. Chiesa strzela gola na wagę remisu. W rewanżowym starciu Biała Gwiazda przegrywa u siebie 1:2, Chiesa swoim golem wyrzuca polski klub z pucharów i brutalnie kończy bodaj najpiękniejszą przygodę pucharową z udziałem polskiego klubu w XXI wieku. Skubany miał już 33 lata na karku, a jednak wiślakom nie przepuścił.

 Okrutnik, co tu dużo gadać.

Ależ był ręcznik z tego Angelo Huguesa.

Mimo wszystko Bereszyński, Glik, Bednarek, Reca i reszta ferajny mogą się cieszyć, że przychodzi im się mierzyć „zaledwie” z młodym Chiesą. – Po zakończeniu kariery mogę powiedzieć, że lubiłem grać przeciwko Polakom, bo zawsze coś mi wpadało – cieszył się Enrico w rozmowie z Przeglądem Sportowym. Oby Federico nie miał takich powodów do zadowolenia. Ani dzisiaj, ani po zakończeniu kariery.

 fot. Newspix.pl

Suche Info
03.02.2023

Oskar Zawada nie przestaje strzelać. Piąty mecz z rzędu z golem [WIDEO]

Oskar Zawada przeniósł się w sierpniu 2022 roku ze Stali Mielec do Wellington Phoenix. Liga australijska nigdy nie była typowym wyborem dla polskich piłkarzy, ale okazuje się, że dla 27-letniego napastnika to naprawdę świetne miejsce. Świadczy o tym liczba bramek, które strzela od momentu transferu. Teraz zanotował kolejną, przedłuża kapitalną serię.Wellington Phoenix to obecnie jedna z najlepszych ekip A-League. Zawada w barwach tego klubu uzbierał już 8 […]
03.02.2023
Ekstraklasa
03.02.2023

Tym razem liczymy na ciekawy piątek. Czy Widzew znów da show? Jak poradzi sobie osłabiona Wisła?

Pierwsze uderzenie Ekstraklasy przyjęliśmy na gardę, czekamy na drugą falę ciosów. Poprzedni weekend rozkręcał się powoli, ale ostatecznie wyszło lepiej niż zapowiadały to piątkowe bezbramkowe starcia. Tym razem liczymy, że już w pierwszy dzień weekendowego grania zobaczymy ciekawe mecze. Zwłaszcza, że zestaw par zapowiada się całkiem przyzwoicie, a poza tym mamy dziś na rozkładzie czołowego dostarczyciela fajerwerków w postaci Widzewa.Wisła Płock – Warta Poznań (18.00). […]
03.02.2023
Weszło
03.02.2023

Janisz: Liczyła się tylko praca, a poświęcanie dla niej życia jest idiotyczne

Dlaczego inteligencja stroni od sportu? Czy głupiejemy  i jest coś atrakcyjnego w dostawaniu po łbie? Na czym polega magia radia? Jak eksperci przeszkadzają komentatorom? W czym niedościgniony jest Dariusz Szpakowski? Kiedy „godoł” Lukas Podolski, a kiedy rozmawiał Miroslav Klose? Jak siedziało się obok Diego Maradony? Który reprezentant Polski usłyszał od niego słowa: „to twój pierwszy i ostatni mundial, a mój szósty, dziękuję bardzo”? Jak paliło się z Andrzejem Strejlauem na kwadrans […]
03.02.2023
Suche Info
03.02.2023

Gaul: – Nie chcę grać pasywnie. Teraz tego nie zmienię

Górnik Zabrze zajmuje obecnie 12. miejsce w tabeli z 20 punktami na koncie. Ostatnio nie potrafi wygrać meczu w Ekstraklasie, ale Bartosch Gaul nie zamierza z tego powodu wprowadzać rewolucji w swoim zespole. 35-latek uważa, że wywracanie wszystkiego do góry nogami byłoby błędem.Gaul stawia na wysoki pressing i aktywną grę w każdej strefie boiska. Ona nie zawsze przynosi punkty, ale trener Górnika broni jej na łamach „Przeglądu Sportowego”: – Jeśli zmieniłbym to kompletnie […]
03.02.2023
Suche Info
03.02.2023

Anton Krywociuk odchodzi do Daejeon Hana Citizen FC

Wczoraj pisaliśmy o tym, że Anton Krywociuk jest bliski odejścia z Wisły Płock. Podaliśmy, że chodzi o azjatycki kierunek. Dziś wiemy, że jego klubem będzie Daejeon Hana Citizen FC, czyli beniaminek koreańskiej ekstraklasy.Reprezentant Azerbejdżanu odejdzie z klubu. Jest to już przesądzone. 24-latek na zasadzie transferu definitywnego przeniesie się do Korei Południowej. Będzie to transakcja gotówkowa. Według naszych ustaleń Wisła zarobi na defensorze podobne pieniądze, jak przy sprzedaży […]
03.02.2023
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.02.2023

Ekstraklasa się rozkręca, Fuksiarz też. Na czym polega promocja AKO Challenge?

Wróciła Ekstraklasa a wraz z nią – specjalne promocje u naszych kumpli z Fuksiarza. Tym razem w ramach promki AKO CHALLENGE czeka na was freebet w wysokości 50 złotych. A trzeba zaznaczyć, że 19. kolejka polskiej Bundesligi zapowiada się całkiem interesująco, więc i pomysłów na skomponowanie kuponu nie powinno brakować.Już na szczycie tabeli zaczyna się robić ciekawie. Legia Warszawa dzięki zwycięstwu nad Koroną Kielce odrobiła dwa punkty do Rakowa Częstochowa i w tej chwili […]
03.02.2023
Ekstraklasa
03.02.2023

Tym razem liczymy na ciekawy piątek. Czy Widzew znów da show? Jak poradzi sobie osłabiona Wisła?

Pierwsze uderzenie Ekstraklasy przyjęliśmy na gardę, czekamy na drugą falę ciosów. Poprzedni weekend rozkręcał się powoli, ale ostatecznie wyszło lepiej niż zapowiadały to piątkowe bezbramkowe starcia. Tym razem liczymy, że już w pierwszy dzień weekendowego grania zobaczymy ciekawe mecze. Zwłaszcza, że zestaw par zapowiada się całkiem przyzwoicie, a poza tym mamy dziś na rozkładzie czołowego dostarczyciela fajerwerków w postaci Widzewa.Wisła Płock – Warta Poznań (18.00). […]
03.02.2023
Weszło
03.02.2023

Janisz: Liczyła się tylko praca, a poświęcanie dla niej życia jest idiotyczne

Dlaczego inteligencja stroni od sportu? Czy głupiejemy  i jest coś atrakcyjnego w dostawaniu po łbie? Na czym polega magia radia? Jak eksperci przeszkadzają komentatorom? W czym niedościgniony jest Dariusz Szpakowski? Kiedy „godoł” Lukas Podolski, a kiedy rozmawiał Miroslav Klose? Jak siedziało się obok Diego Maradony? Który reprezentant Polski usłyszał od niego słowa: „to twój pierwszy i ostatni mundial, a mój szósty, dziękuję bardzo”? Jak paliło się z Andrzejem Strejlauem na kwadrans […]
03.02.2023
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.02.2023

Ekstraklasa się rozkręca, Fuksiarz też. Na czym polega promocja AKO Challenge?

Wróciła Ekstraklasa a wraz z nią – specjalne promocje u naszych kumpli z Fuksiarza. Tym razem w ramach promki AKO CHALLENGE czeka na was freebet w wysokości 50 złotych. A trzeba zaznaczyć, że 19. kolejka polskiej Bundesligi zapowiada się całkiem interesująco, więc i pomysłów na skomponowanie kuponu nie powinno brakować.Już na szczycie tabeli zaczyna się robić ciekawie. Legia Warszawa dzięki zwycięstwu nad Koroną Kielce odrobiła dwa punkty do Rakowa Częstochowa i w tej chwili […]
03.02.2023
Tekst sponsorowany
03.02.2023

Czy Szamotuły ponownie będą ważnym ośrodkiem szkoleniowym w Polsce?

Dwadzieścia lat temu jednym z najbardziej cenionych ośrodków szkoleniowych w Polsce były Szamotuły. To tam swoje umiejętności piłkarskie kształtowali tacy zawodnicy jak Łukasz Fabiański, Jakub Wawrzyniak, Maciej Rybus, Jan Bednarek, Jarosław Fojut, Szymon Pawłowski czy Grzegorz Rasiak.  Dziś MSP Szamotuły nie ma na polskiej mapie szkolenia, choć samo miasteczko doczekało się nowoczesnej infrastruktury sportowej. Czy to oznacza powrót szkółki, która miała wyrobioną markę nie tylko w województwie, ale i w całym […]
03.02.2023
Ekstraklasa
03.02.2023

Flis: – Latem wybrałem ofertę z Chin, ale wtedy okazało się, że żona jest w ciąży

Marcin Flis rozgrywa swój trzeci sezon w Ekstraklasie dla Stali Mielec i znów jest jej pewnym punktem. Okres ten poprzedziły jednak dwa miesiące bezrobocia. Blisko 29-letni obrońca pierwotnie nie przedłużył kontraktu z klubem i dopiero pod koniec sierpnia ponownie został zawodnikiem Stali. Dlaczego latem nie wyjechał za granicę? Jaka miła wiadomość sprawiła, że nie zdecydował się na Chiny? Czy w lipcu po raz pierwszy wrócił do rozmów w Mielcu i nie porozumiał się […]
03.02.2023
Weszło
03.02.2023

Pewne zwycięstwo Realu, Valencia bez argumentów

Real Madryt bez większych problemów pokonał u siebie Valencię 2:0, chociaż wynik mógł być zdecydowanie większy. Goście tego wieczora byli jedynie tłem dla Królewskich, którzy za wszelką cenę starają dogonić się liderującą w tabeli Barcelonę.Dzisiejsze spotkanie Realu z Valencią było raczej bez historii. Gospodarze zaprezentowali się naprawdę solidnie, chociaż pierwsza połowa była w ich wykonaniu niemrawa. Do przerwy gra obu drużyn wyglądała mniej więcej […]
03.02.2023