post Avatar

Opublikowane 25.09.2018 13:40 przez

Kacper Bartosiak

To już pewne – w 2019 roku, po ponad dwudziestu latach, zobaczymy nowy „Kosmiczny Mecz”. Dla sporej części dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków pierwsza część z 1996 roku to wciąż pozycja kultowa. Choć od tamtej pory dużo zdążyło się zmienić (oczywiście poza stroną internetową samej produkcji), to obraz do dziś pozostaje najbardziej kasowym filmem o koszykówce jaki kiedykolwiek nakręcono. W kolejnej odsłonie w roli głównie nie zobaczymy już Michaela Jordana – zastąpi go LeBron James, który obok Ryana Cooglera będzie także głównym producentem dzieła. To pierwszy tak duży krok gwiazdora NBA w kierunku Hollywood, jednak nie ma w nim absolutnie nic przypadkowego.

LeBron to człowiek-orkiestra. Na koszykarskich parkietach wygrał wszystko co było do wygrania, choć w liczbie mistrzowskich pierścieni raczej już Jordana nie dogoni. Mimo to całą ligę NBA przerósł już dawno, ale poza parkietem nie ma w sobie wiele z typowego gwiazdora. Od lat jest pozostaje w związku z Savannah Brinson, którą poznał jeszcze w szkole. Oboje wraz z trójką dzieci żyją w ogromnej rezydencji w Los Angeles i stronią od skandali.

Sam LBJ przygotowuje się właśnie do pierwszego sezonu w barwach Lakers, który z pewnością będzie szeroko komentowany i analizowany. Nie brak głosów, które łączą ten nieoczekiwany mimo wszystko wybór właśnie z planem szerszych działań w Hollywood. W ostatnich latach koszykarz faktycznie coraz mocniej angażuje się także w działalność pozasportową – między innymi z tego względu „Time” umieścił go przed rokiem w gronie 100 najbardziej wpływowych ludzi na ziemi. LeBron nie ukrywa swoich poglądów politycznych i w ostatnich latach aktywnie wspierał kampanię Baracka Obamy i Hillary Clinton. Nic zatem dziwnego, że z Donaldem Trumpem zdarza mu się iść na noże. W ostatnich miesiącach dochodzi do tego wyjątkowo często.

W 2017 roku wojenka rozpoczęła się od tego, że prezydent USA na Twitterze wycofał zaproszenie do Białego Domu dla ociągającego się z potwierdzeniem przybycia Stephena Curry’ego. Wizyta mistrzów NBA do tej pory była tradycją, która sięgała ponad polityczne podziały. Koledzy z Golden State stanęli murem za gwiazdą, jednak nikt żaden z nich nie miał takiej siły przebicia jak LeBron, który momentalnie dorzucił swoje trzy grosze. W mediach społecznościowych nazwał prezydenta USA… „leszczem”. „Wizyta w Białym Domu była zaszczytem zanim ty się tam pojawiłeś” – dodał.

Trump nie pozostawał dłuższy i wielokrotnie zaczepiał koszykarza on-line. „LeBron James właśnie został przepytany przez najgłupszego człowieka w telewizji, Dona Lemona. Udało mu się sprawić, że LeBron wyszedł na inteligenta, co nie jest łatwą sztuką. Wolę Mike’a!” – tak prezydent USA skomentował już w sierpniu 2018 roku jeden z wywiadów z koszykarzem. Zareagował przede wszystkim na słowa pod swoim adresem – James zarzucił mu wcześniej, że używa sportu do dzielenia społeczeństwa, nawiązując oczywiście do protestu w lidze NFL.

Nowy „Kosmiczny Mecz” jednak z Jordanem?

Którego „Mike’a” mógł mieć na myśli Trump w ostatnim zdaniu swojej zaczepki? Zdecydowanie tylko jednego – Michaela Jordana. Debaty na temat tego, kto był lepszym koszykarzem (i przy okazji najlepszym w historii) trwają od lat – mierzone są osiągnięcia, statystyki i umiejętności, ale także wpływ na popkulturę. Choć dyskusja jest akademicka i nie do rozstrzygnięcia, to nawiązania do niej pojawiają się nawet w filmach.

Mistrzowie dwóch generacji darzą się szacunkiem, ale w tym wypadku Jordan znalazł się w trudnej sytuacji. Od zawsze nie znosi rozmów o polityce, a swoją niechęć do zabierania głosu w ważnych sprawach wytłumaczył kiedyś na poziomie biznesowym. „Republikanie też kupują buty” – miał powiedzieć w 1995 roku jednemu z doradców. Nie chciał zabierać głosu w jakiejkolwiek sprawie, która potencjalnie mogła podzielić środowisko jego fanów – był na tym punkcie wręcz przewrażliwiony.

Choć w trakcie kariery Jordan obsesyjnie pilnował, by nie narazić się nikomu, to w ostatnich latach trochę się to zmieniło. Trump okazał mu sympatię na Twitterze, ale wywołany do tablicy MJ powiedział, że wspiera LeBrona. Wcześniej zdarzało mu się też w ciepłych słowach komentować protest futbolistów. Niewykluczone, że w świetle najnowszych wydarzeń więzi między legendarnymi koszykarzami jeszcze bardziej się zacieśnią. Pomóc może w tym właśnie druga część „Kosmicznego Meczu”. LeBron będzie głównym bohaterem filmu i jego producentem, ale kolejny występ Jordana wcale nie jest wykluczony.

„Zobaczymy. Jeśli Michael będzie zainteresowany, to mam nadzieję, że znajdzie się dla niego rola. Ale Michael Jordan to pieprzony Michael Jordan – zrobi na co ma ochotę, bo zapracował sobie na to prawo. Na pewno nie jest tak, że Michael i LeBron siedzą teraz i debatują nad kształtem nowego filmu” – zdradził Maverick Carter, bliski współpracownik Jamesa. To właśnie on kieruje firmą SpringHill Entertainment, która coraz mocniej wchodzi w filmowy biznes.

W sprawie nowego „Kosmicznego Meczu” karty i tak zostały już po części odkryte. Głównym producentem filmu będzie Ryan Coogler – jeden z najważniejszych i najbardziej zaangażowanych społecznie amerykańskich twórców młodego pokolenia. W debiutanckim „Fruitvale Station” przybliżył ostatnie godziny życia Oscara Granta – kolejnej czarnoskórej ofiary policyjnej brutalności. „Creed” to historia traktowana jako następna część „Rocky’ego”, która również została znakomicie przyjęta przez widzów i krytykę. Ostatnie duże dzieło Cooglera to „Black Panther” – komercyjny film o superbohaterach, który także bywa przedstawiany jako polityczny manifest.

Bajka z przesłaniem

Co może oznaczać zaangażowanie kogoś takiego jak Coogler w powstanie „Kosmicznego Meczu”? W pewnym sensie to wysłanie bardzo mocnego oświadczenia już na starcie – ten film nie będzie „tylko” bajką stworzoną z myślą o skoku na kasę kolejnego pokolenia młodzieży i nostalgicznie nastawionych rodziców. LeBron tę „misyjną” podbudowę podkreśla na każdym kroku. Często odwołuje się do czasów własnej młodości i podkreśla, że wtedy wszyscy najwięksi bohaterowie masowej wyobraźni byli biali.

„W tym wszystkim chodzi o coś więcej niż tylko moje spotkanie z bohaterami Looney Tunes. Marzę o tym, by dzieci zrozumiały co mogą osiągnąć jeśli tylko nie zrezygnują ze swoich marzeń. Mam wrażenie, że do tej pory Ryan swoimi filmami często to robił” – przyznał koszykarz. Za tym przesłaniem idą liczby – „Black Panther” to najbardziej kasowy film nakręcony przez czarnoskórego reżysera w historii Hollywood.

Coogler ma jednak na głowie już tyle innych projektów, że nowej wersji „Kosmicznego Meczu” nie wyreżyseruje. Zrobi to Terence Nance, dla którego będzie to skok na głęboką wodę – do tej pory zajmował się głównie filmami krótkometrażowymi. Fabuła jest cały czas owiana tajemnicą. Sam LeBron przekonuje, że nie zamierza tworzyć kontynuacji pierwszego obrazu, choć będzie się oczywiście skupiać na bohaterach Looney Tunes.

Pierwszy film to do dziś najbardziej kasowa hollywoodzka produkcja związana z koszykówką – przyniósł grubo ponad 200 milionów dolarów zysku. Pomysł na scenariusz wziął się z nakręconej nieco wcześniej reklamy, w której Jordan rywalizował z Królikiem Bugsem. Opisane wydarzenia nawiązywały do koszykarskiej emerytury gwiazdora, który właśnie szykował się do powrotu do Chicago Bulls.

„Kosmiczny Mecz” zapewnił mu w tamtym momencie najlepszą możliwą reklamę. W połowie lat dziewięćdziesiątych był naprawdę zaawansowanym przedsięwzięciem od strony technicznej – to jeden z pierwszych filmów, które w zdecydowanej większości powstały na green boxie. Role kreskówkowych postaci podczas tych scenek odgrywali specjalnie ucharakteryzowani aktorzy. „Gdy widzicie jak Michael jest całowany przez Bugsa, to tak naprawdę odegrał tę scenę z piękną kobietą” – opowiadał producent Ivan Reitman.

Zaawansowanej technologii nie docenili krytycy. Choć film był kinowym hitem, to jego odbiór był… letni. W pierwszym rzędzie niezadowolonych stanął Chuck Jones – jeden z twórców postaci Królika Bugsa. Nie podobał mu się sposób nawiązania do klasyki oraz zachowanie kilku postaci, które miało być po prostu nierealistyczne. Nie oszukujmy się – od strony fabularnej „Kosmiczny Mecz” broni się średnio. Uprowadzenie Michaela Jordana do innego świata przez dziurę na polu golfowym dziś wydaje się jeszcze bardziej niedorzeczne niż w 1996 roku, ale przecież to nie logika miała być mocnym punktem dzieła.

Na kultowy status filmu złożyło się kilka innych czynników. Powrót Jordana do ligi był wielkim wydarzeniem, a sam MJ był do tego momentu postacią, wokół której narosło sporo tajemnic. Oprócz niego w produkcji wzięły udział inne znane twarze NBA – Patrick Ewing, Charles Barkley czy Muggsy Bogues. Media społecznościowe wtedy nie istniały, więc nie było lepszej możliwości zobaczenia swoich idoli w tak niecodziennych rolach. Swoje zrobiła też strona muzyczna, z niezapomnianym hitem „I Believe I Can Fly” na czele. Koszykarze potrafili pokazać do siebie spory dystans – Barkley w filmie żartował nawet z plotek o swoim romansie z Madonną.

Tym razem powinno być podobnie, ale wokół obrazu wciąż jest jeszcze sporo niewiadomych. Jeśli film nie będzie bezpośrednią kontynuacją pierwszej części, to jaki tak naprawdę będzie jego związek z oryginałem? Otwarte pozostaje również pytanie o społeczno-polityczne zaangażowanie produkcji, która w założeniu powinna przecież łączyć ponad podziałami. Sukces całego przedsięwzięcia jest jednak praktycznie przesądzony – gwarantują to znane nazwiska oraz coraz bardziej dominująca w kulturze popularnej tęsknota za latami dziewięćdziesiątymi. Kibice koszykówki mogą zacierać ręce – bez względu na wszystkie okoliczności pewne jest to, że w akademickiej dyskusji o wyższości Jordana nad LeBronem (lub odwrotnie) któraś ze stron zyska kolejny argument.

KACPER BARTOSIAK

Opublikowane 25.09.2018 13:40 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 18
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Baton
Baton

Zestawianie kogoś z Jordanem to naprawdę kryminał. Gość był wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju(już nie przytaczam statystyk). W dodatku grał w złotej erze NBA z innymi legendami tego sportu(czyli miał trudniej niż pan LeBron), kiedy wyglądało to jak koszykówka, a nie jak teraz rozgrywki NCAA. NBA poszła strasznie do dołu. Kiedyś zespoły potrafiły bronić.

Tytus_Sz
Tytus_Sz

kiedys to biiiiiiiiiło kuuuuuuuuurła

JuvePerSempre
JuvePerSempre

Jordan nie rywalizowal z GSW, on gral w GSW swoich czasow.

Baton
Baton

Chyba od niedawna koszykówką się interesujesz… Boston, Detroit, Houston, Nowy York, San Antonio… silnych ekip było mnóstwo. Skład Houston w pewnym momencie to legenda za legendą NBA.

ReReKumKum
ReReKumKum

Serio Byki Jordana to GSW tamtej ery? Z miękką fają Pippenem (choć świetnym graczem), Rodmanem, który nie umiał rzucać, Harperem, który do niczego się już nie nadawał i ruchliwym jak WTC Longleyem?

Vooyek_Zbooyek
Vooyek_Zbooyek

Miękka faja Pippen? Wybrany 8 razy do NBA All Defensive First Team. Puknij się solidnie w hełmofon…

ReReKumKum
ReReKumKum

I co z tego, że był ileś tam razy wybierany? Umiejętności mu nie odmawiam, ale to był tylko gracz uzupełniający. Nie nadawał się zupełnie na lidera. Jak sam miał wziąć grę w swoje ręce, to zawodził.

JuvePerSempre
JuvePerSempre

Jordan, Pippen, Rodman, wybrani w 96 do piatki najlepszych obroncow ligi. Do tego dochodzi Kukoc, Parish, Steve Kerr i Ron Harper. Wygrali mistrzostwo 6 razy w ciagu 8 lat i jeszcze watpisz, ze to bylo GSW swoich czasow?
Koszykowka wlasnie sie zainteresowalem dzieki Jordanowi okolo ’95 jak oglosil powrot wiec ponad 20 lat to chyba nie malo, co?
To, ze inne sklady mialy przynajmniej jedna gwiazde a niektore nawet dwie to bardziej byla zasluga przepisow. Byki mialy Jordana, przy ktorym wszyscy musieli wzniesc sie poziom wyzej przez jego ambicje bycia najlepszym.
Kogo mial Boston Celtics? Dino Radje? Ron Mercer? Do playoffow nawet nie wchodzili. Knicks to Ewing i Starks, Spurs to Robinson i Rodman, ktory trafil wiadomo gdzie. Bylo i Orlando z Shaqiem i Hardawayem ale Byki byli ponad takimi zespolami z takimi gwiazdami i krecilo szalone liczby jak 72-10 po zasadniczym, pobitym wlasnie przed GSW.

ReReKumKum
ReReKumKum

Trochę ciężko porównywać współczesny skład GSW z Bykami z lat 90-tych. Bo co tu zestawić? W GSW mamy kilku graczy, którzy bez wątpienia trafią do HoF. Curry i Durant – obok LBJ dwie największe chyba gwiazdy ligi. Hardena, Westbrooka i paru innych stawiam jednak niżej. Potem Klay Thompson, Green, Iguodala i paru innych naprawdę dobrych graczy.

A w Bulls? Jordan – wiadomo, GOAT. Pippen – doskonały gracz uzupełniający lidera. Ale był kimś, kto pociągnie zespół w pojedynkę, gdyby liderowi nie szło (fakt, Jordanowi nie zdarzył się dzień, w którym by mu „nie szło”). Rodman? Dobry w obronie, w ataku kaleka gorsza ode mnie. Zupełnie bezużyteczny w ofensywie, może najwyżej zbiórki i zasłony. Poza tym zero. Ron Harper? Także bardzo przeciętny gracz, który swoje najlepsze lata miał już dawno za sobą. W zasadzie nic do gry nie wnosił. Longley? Facet o zwrotności budki telefonicznej. No i kilku rezerwowych – mały Kerr, który poza rzutami za 3 niewiele w gruncie rzeczy potrafił, ale można mu oddać, że radził sobie w obronie? Kukoć? Moim zdaniem gracz wybitny, chyba najbardziej utalentowany Europejczyk w NBA, ale NIE NA TAMTE CZASY. Nie był wykorzystywany prawie wcale. I paru innych głębokich rezerwowych.

Także sorry, ale porównywanie GSW do Byków to według mnie grube nieporozumienie. W tamtej epoce nie było zespołów naszpikowanych gwiazdami u szczytu formy. Jedna, góra dwie i dopełnienie w postaci cieniasów. Jordan zrobił sobie przerwę i Byki przerżnęły dwa sezony, gdzie mistrza zdobyli Rockets mający Olajuwona, starego już Drexlera i paru niezłych rzemieślników pokroju Thorpe’a, Horry’ego, czy Cassella. Jordan wrócił i z pomocą Pippena opierdolił całą ligę przez trzy kolejne sezony.

SmyQ
SmyQ

Założę się, że to będzie bardziej manifest niż film dla dzieci.

Jarek Gierczak
Jarek Gierczak

Czarny reżyser, czarny producent, czarny główny aktor = murowany oscar.

dejwid Ildefons dzbankowiak
dejwid Ildefons dzbankowiak

Reżyser to faktycznie jest czarny. 🙂

Zrzut ekranu (664).png
Jarek Gierczak
Jarek Gierczak

Reżyserem jest niejaki Terence Nance

dejwid Ildefons dzbankowiak
dejwid Ildefons dzbankowiak

Racja – tak to jest jak sprawdza się na filmwebie.

Zrzut ekranu (665).png
3ci
3ci

„Uprowadzenie Michaela Jordana do innego świata przez dziurę na polu golfowym dziś wydaje się jeszcze bardziej niedorzeczne niż w 1996 roku, ale przecież to nie logika miała być mocnym punktem dzieła.”

Serio wciągnięcie MJ przez dziurę na polu golfowym jest mankamentem w produkcji, w której wystąpiły postacie Looney Tunes?

To jak hejtowanie bajki Struś Pędziwiatr, że jest nierealistyczna.

Scarecrow
Scarecrow

Toż to będzie jakiś lewicowy manifest a nie film – już sama zapowiedź że w jebanej bajce będzie wspomnienie o jakimś czarnoskórym zabitym przez policjanta pozwala mi sugerować, że to dzieło okaże się kupą

Trzymajcie z Rogatym

ReReKumKum
ReReKumKum

„Choć dyskusja jest akademicka i nie do rozstrzygnięcia”

Ta dyskusja była rozstrzygnięta, zanim się jeszcze rozpoczęła.

Nie ma tak naprawdę o czym dyskutować. LeBron James jest wyjątkowym graczem, pod każdym względem. Zasługuje na to, by przy dyskusjach na temat trójki najlepszych graczy w historii zawsze miał miejsce w tej trójce.

Ale zastanawiać się można tylko, czy LBJ postawić na pozycji 2, czy 3. Do jedynki się nie zbliżył nawet w szczytowym momencie swojej kariery.

I Sekretarz KC PZPN
I Sekretarz KC PZPN

Dawny „Kosmiczny Mecz” był całkiem sympatycznym filmem. Dziś biorąc pod uwagę kto zajmie się tym wszystkim spodziewam się lewackiej propagandy, ociekającej wręcz rasizmem wobec białych. Oczywiście nie zabraknie też wątków feministycznych i homo.

Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020
Blogi i felietony
21.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie chcę zapeszać, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie dołączyłem do grona ozdrowieńców. Jutro kończy się moja kwarantanna związana z koronawirusem, po kaszlu, gorączce, utracie smaku i węchu, pozytywnym teście i znowu kaszlu nie ma już właściwie śladu. Jednocześnie kończy się kwarantanna mojej żony i obu synów, którzy również przeszli przez zakażenie – między […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Raków uzgodnił z piłkarzami premie za mistrzostwo Polski

– Kilka dni temu rozmawialiśmy z prezesem Rakowa Wojciechem Cyganem i zapytaliśmy go, czy w regulaminie premii zawodników i trenerów jego klubu jest bonus za zdobycie mistrzostwa Polski. Okazuje się, że taki zapis istnieje.– Mamy coś takiego, ale uspokoję wszystkich – my nie zwariowaliśmy, po prostu przed każdym sezonem określamy regulamin premii tak, żeby być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Poszukaliśmy stadionów, na których Lewandowski jeszcze nie strzelił gola

Robert Lewandowski strzelił podczas ostatniego zgrupowania gola (a nawet dwa!) na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, a potem poprawił (także dwoma!) w Bielefeld. Niby to pozornie nieistotne fakty, ale te dwa przełamania sprawiły, że Lewy… ma już „odhaczone” bramki na wszystkich największych polskich stadionach, strzelał gole na wszystkich obiektach 1. Bundesligi. Jako że Robert stawia sobie […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dawid Kownacki stracił przynajmniej 58 tygodni kariery na kontuzje

Jeśli Dawid Kownacki kiedykolwiek marzył o tym, żeby być porównywanym do Marco Reusa, to miał w głowie jego jakość piłkarską. Niestety jest trochę inaczej. Właśnie gruchnęła wieść, że kolejna kontuzja odsunie go od gry w piłkę na dłuższy czas. I jeśli ktoś chce go porównać do Reusa, to obecnie może to zrobić tylko poprzez kartę […]
21.10.2020