– Jestem dość kontrowersyjnego zdania, że słaby sezon Bayernu może pomóc nie tylko Bawarczykom, ale też całej lidze. Już teraz nieśmiało rozmawia się o sensie zasady 50+1. Mówi się, że Uli Hoeness jest na tyle wpływową osobą, że mógłby zainicjować poważne działania w kierunku zmian w całej Bundeslidze, która obecnie znajduje się w odwrocie – uważa Marcin Borzęcki, ekspert od Bundesligi, z którym porozmawialiśmy przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych w Niemczech.

Słaby sezon Bayernu może pomóc całej Bundeslidze

O problemach Bayernu. O drużynach, które mogą mu zagrozić. O tym, czy świat ucieka Bawarczykom. O słabnącej lidze. Poza tym obszernie o większości pozostałych drużyn, jak i o Polakach, których rola w kraju naszych zachodnich sąsiadów maleje z roku na rok. Zapraszamy.

*

Jak szybko Bayern zaklepie sobie mistrzostwo?

Odkąd Pep Guardiola przestał pełnić rolę trenera Bawarczyków, świętowanie mistrzostwa jest trochę odkładane w czasie. Za Hiszpana szampany można było otwierać w okolicach Bożego Narodzenia. Teraz jest trochę trudniej, zresztą nie bez powodu. Guardiola był trenerem, który wprowadził na tyle specyficzny, dominujący styl gry, że Bayern był nie tylko mocny piłkarsko, ale również górował nad rywalami mentalnie. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji – Armin Veh, trener Eintrachtu Frankfurt, potrafił wysłać do Monachium rezerwy i otwarcie mówić na konferencji prasowej, że i tak przegra, więc nie ma sensu nadwyrężać kluczowych piłkarzy. Bayern nawet jak był w słabszej formie, to i tak wygrywał, bo rywale zwyczajnie się go bali i wychodzili na boisko ze świadomością nieuniknionego. Za czasów Carlo Ancelottiego zrobiło się trochę luźniej, Jupp Heynckes objął nieco rozklekotaną drużyną, ale koniec końców i tak zdobywała ona mistrzostwo bez większego wysiłki. Za to teraz Bayern jest zagadką. Zespół objął trener, który – prawdopodobnie – nie był ani pierwszym ani drugim wyborem Uliego Hoenessa. Niko Kovac jest szkoleniowcem, który nie ma doświadczenia w prowadzeniu tak dużego zespołu. Wiadomo, trenował gwiazdy reprezentacji Chorwacji, prowadził Eintracht, ale to jednak trochę mało. Brakuje mu doświadczenia w europejskich pucharach, bo z ławki trenerskiej nie słyszał ani hymnu Ligi Mistrzów, ani Ligi Europy. Nie wiadomo, jak Bayern będzie grał i jak odnajdzie się pod wodzą tego trenera. Jego poprzedni zespół był dobrze zorganizowany w defensywie, wyprowadzał sprawne kontrataki, generalnie bazował na dyscyplinie taktycznej. Kovacowi trzeba jednak oddać, że zbudował drużynę silną mentalnie, zjednoczył ją. A tam był prawdziwy tygiel narodowościowy, na czele ze znanym z kapryśnego charakteru Boatengiem. Nie wiadomo jednak, jak umiejętności chorwackego szkoleniowca podziałają na gwiazdy w Bayernie. Inna skala presji, inna szatnia, inni piłkarze. Według mnie są dwie opcje: albo projekt wypali i Bayern znów zamiecie ligę, albo będzie się męczył, wpadnie w tarapaty i może nawet straci mistrzostwo.

Bayern trapi kilka problemów. Trener jest zagadką, odszedł Vidal, coraz starsi są Ribery i Robben, kilka pozycji – jak środek obrony – nie jest wystarczająco zabezpieczonych.

Bayern zawsze uchodził za oazę spokoju i porządku. Wszystko robił z wyprzedzeniem. Jeśli kupował Lewandowskiego, ogłaszał go pół roku wcześniej. Jeśli pozyskiwał Guardiolę, informował o tym wcześniej. Jak w Niemczech – porządek musiał być, wszystko zaplanowane od a do z. Teraz wydaje się, że wkradł się tam lekki chaos. Przedłużenie umów z duetem Ribery-Robben było dość kontrowersyjne. To nadal klasowi piłkarze, ale liczby są bezlitosne – z sezonu na sezon są coraz wolniejsi, coraz mniej dają zespołowi. Do tego Bayern nie został przesadnie wzmocniony. Skrzydła wyglądają średnio, bo każdy z czwórki zawodników, na czele z młodym Gnabrym i Comanem, miewają wahania formy i problemy zdrowotne. Ponadto odszedł Vidal, czyli piłkarz niby podatny na kontuzje, niby kontrowersyjny, a jednak bardzo ważny. Przyszedł Goretzka i na tym skończyły się głośne ruchy Bayernu. Nie wiadomo, jak będzie wyglądała linia pomocy, bo dużo mówi się o tym, że może odejść Sebastian Rudy, więc wtedy w klubie zostanie tylko jeden typowy defensywny pomocnik – Javi Martinez, który też lubi wylądować u lekarza. Jak dla mnie – spore ryzyko i dość mało widowiskowa polityka biorąc pod uwagę, że presja na zdobycie Ligi Mistrzów jest już ogromna.

Mam wrażenie, że Uli Hoeness jest świadom tego, że Kovac może zawieść oczekiwania, przez co do końca mu nie ufa. Nie chce robić transferów pod tego trenera, woli się wstrzymać. Kto wie, być może szykuje się sezon przejściowy dla Bayernu. Być może działacze zakładają, że projekt z Chorwatem za sterami zakończy się fiaskiem. To trochę gdybanie, ale nie wykluczam, że za rok przyjdzie inny trener, wygasną umowy Ribery’ego, Robbena, przyjdzie czas na głośne transfery i mini-rewolucję. Zarząd zresztą się z tym nie kryje i głośno mówi, że jeśli wydawanie 80-100 milionów euro na jednego piłkarza, to owszem, ale dopiero za rok.

Nie jest tak, że kibice chcą się łudzić, że Bayern będzie słabszy, żeby były emocje? A potem mija kilkanaście kolejek i wszystko staje się jasne.

Na pewno coś w tym jest. Chociaż rozmawiałem z kilkoma osobami i doszliśmy do wniosku, że – paradoksalnie – jeżeli Bayern zawaliłby ten sezon, mogłoby to mieć na niego… bardzo dobry wpływ. Uli Hoeness ma w klubie władzę absolutną. Ostateczna decyzja zawsze należy do niego. Wszyscy – włącznie z Karlem-Heinzem Rummenigge – mogę go przekonywać, że trawa jest zielona, a Thomas Tuchel będzie dobrym kandydatem na trenera Bayernu, ale jeśli on się uprze, że jest inaczej to i tak zrobi wszystko po swojemu. To genialny prezes, któremu klub zawdzięcza swoją potęgę, ale można czasem odnieść wrażenie, że zaczyna dusić się we własnym sosie. Nie wszystkie jego pomysły są do końca trafione, gęstą atmosferę podsyca w swoim stylu – kontrowersyjnymi wywiadami w mediach. Być może gdyby doszło do gorszego sezonu, Hoeness mógłby się zreflektować i więcej do powiedzenia mieli jego współpracownicy – zwłaszcza postępowy Rummenigge. Przy okazji Bayern mógłby też dojść do wniosku, że warto trochę zaszaleć na rynku transferowym, a nie tkwić z rekordem transferowym w wysokości 40 milionów z hakiem euro za Tolisso i dziwić się rokrocznie, że czegoś zabrakło w półfinałowych starciach LM.

Świat ucieka Bayernowi?

Można bronić Bayern, bo – patrząc na ostatnie pięć lat – nie wygrali Ligi Mistrzów, ale zawsze wchodzili do ćwierćfinału czy półfinału. Jednak może być to bardzo złudne wrażenie, bo w pewnym stopniu świat trochę monachijczykom ucieka. Pozostałe kluby myślą przyszłościowo, nie szczypią się z pieniędzmi, bo wiedzą że jedno przespane okno transferowe może zwiększyć dystans do reszty zbyt brutalnie. Polityka Bayernu oparta na tym, by wydawać mało, być cały czas na finansowym plusie i w globalnej polityce trzymać się lokalnych tradycji jest bardzo romantyczna. Fajnie się o niej opowiada, fajnie się o niej słucha, to się może podobać kibicom. Jednak, chcąc nie chcąc, rynek transferowy zaczyna się rządzić coraz ostrzejszymi zasadami i nawet młodzi, nieokrzesani piłkarze kosztują duże sumy. Nadchodzi czas, w którym nawet dla Bayernu nieuniknione stanie się szastanie gotówką. Bo to już naprawdę ostatni dzwonek, żeby wskoczyć do przyspieszającego każdego lata pociągu. A chętnych na miejsce w czołówce jest wielu – ramię w ramię z Realem czy Barceloną chcą w końcu stanąć choćby w Paryżu czy Manchesterze.

Jak kształtują się opinie w Niemczech? Alfred Draxler, szef redakcji sportowej Bilda, pogratulował Bayernowi mistrzostwa już tydzień temu.

Bayern jest zdecydowanym faworytem do mistrzostwa i musiałoby się wydarzyć wiele złego, by po drodze się wykoleił – nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Jak co roku każdy z trenerów Bundesligi typował kandydata do mistrzostwa i bodaj czternastu czy piętnastu trenerów wskazało na monachijczyków. To też o czymś świadczy. Julian Nagelsmann wskazał co prawda na Bayer Leverkusen, ale nie ma wątpliwości, że jeżeli ktoś inny niż Bayern ma zdobyć mistrzostwo, to przede wszystkim słabością Bawarczyków. W poprzednim sezonie wicemistrzem było Schalke i był to najsłabszy wicemistrz w historii jeżeli chodzi o zdobycz punktową. Na zdobycie patery przez kogoś innego musi nałożyć się mnóstwo sprzyjających okoliczności. Bayern musi być bardzo słaby, a pozostałe zespoły musiałyby wystrzelić z formą. Problem w tym, że Borussia Dortmund jest w trakcie przebudowy, a Schalke czy Lipsk dopiero budują poważne zespoły. Siłą rzeczy będą tracić punkty, tak jak traciły w poprzednim sezonie, a przecież jeśli chce się zdetronizować tak potężnego mistrza, nie można sobie pozwolić na wpadki.

4

Borussia Dortmund, z Lucienem Favrem, jest w stanie dotrzymać kroku Bayernowi chociaż przez jakiś czas?

Oczekiwania są duże. Borussia dokonała ciekawych transferów, wydała sporo pieniędzy, ściągnęła i nazwiska, i jakość, czego najlepszym przykładem jest Axel Witsel. Jest jednak kilka znaków zapytania. BVB nie ma napastnika, a trudno rywalizować z Bayernem bez efektywnego strzelca. Można zasłaniać się tym, że Favre lubi grać fałszywą dziewiątką, że w Borussi Monchengladbach wychodziło to fantastycznie i wydaje się, że teraz też ma wykonawców do uskuteczniania takiej taktyki. Nie jest jednak powiedziane, że wyjdzie to tak dobrze w zespole, który chciałby powalczyć o mistrzostwo kraju. Mówi się, że najbliżej klubu jest Paco Alcacer, spekulowało się o Divocku Origim, ale na razie konkretów nie ma.

Borussia będzie lepszym zespołem niż w poprzednim sezonie, ale mam wątpliwości, czy na ten moment jest to zespół gotowy do zdobycia mistrzostwa. Nawet pucharowy mecz z Greuther Fürth pokazał, że dortmundczycy mają swoje problemy. Można mówić, że nieco zlekceważyli drugoligowca, można zasłaniać się różnymi okolicznościami, ale pewne rzeczy dało się zauważyć. Przyjście nowego trenera nie odmieni zespołu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, potrzeba czasu, choć generalnie nie mam wątpliwości, że Favre wzniesie ten zespół na wyższy poziom piłkarski i do takich takich kompromitacji jak wiosną przeciwko Bayernowi nie dojdzie.

Hans-Joachim Watzke wspominał o powrocie do korzeni. Do wartości, które cechowały Borussię kilka lat temu. O co chodziło?

Borussia za Kloppa i Tuchela szła jedną ścieżką. Promowała młodych zawodników, starała się dobierać piłkarzy tak, żeby każdy transfer podnosił jakość zespołu. Ostatni sezon to jednak wielkie zawirowania. Najpierw Peter Bosz, który świetnie zaczął, ale potem kompletnie się pogubił, a następnie Peter Stoger, który dopełnił obrazu nędzy i rozpaczy. Jego Borussia była niemrawa, nijaka, a ponura i pozbawiona wyrazu twarz szkoleniowca była twarzą drużyny. Kibice nie posiadali się z wściekłości, gdy nawet w meczu derbowym – przegranym 0:2 z Schalke – przesiedział 90 minut na ławce rezerwowych i w momentach, gdy trzeba było pobudzić drużynę, siedział apatycznie na ławce i z niesmakiem spoglądał tylko na murawę. Był smętnym i prezentującym marazm BVB człowiekiem. Teraz klub chce wrócić do korzeni, które jakiś czas temu pomogły mu zdobyć mistrzostwo. Fantazja, energia, szybka gra. Lucien Favre uchodzi za bardzo mądrego trenera, ocierającego się o geniusz, a przy tym wulkan energii – to cechy, która ma nabyć jego zespół.

Jest też pracoholikiem.

W pewnym sensie wręcz oszołomem. Nie jest tajemnicą, że to człowiek, który pod wpływem impulsu potrafi podjąć irracjonalną decyzję, ale też nie bez kozery jest jaki jest, skoro w trakcie swojej kariery wzorował się na dwóch wielkich postaciach – Johanie Cruyffie i Marcelo Bielsie. Z Borussi Monchengladbach odszedł po kilku pięknych latach, bo… słabo zaczął sezon. Kiedyś chciał odejść z Herty i praktycznie z lotniska zaciągnięto go znowu na stadion, by jednak został. To szaleniec, ale jednocześnie człowiek przepełniony emocjami i pozytywną energią. Czyli czymś, czego Borussii brakowało. I na pewno zrobi wszystko, by drużyna wróciła na właściwe tory, bo historie o tym, jak swojego asystenta zasypywał dziesiątkami kaset do analizy rywala, obrosły już legendą.

W zeszłym sezonie w Borussii pojawiały się problemy z dyscypliną?

W pojedynczych przypadkach. Nie bez powodu BVB rozważa sprzedaż bardzo utalentowanego Raphaela Guerreiro. To niezwykle utalentowany i uniwersalny gracz, mistrz Europy. A jednak klub zastanawia się, czy się go nie pozbyć i nie oddać do PSG. Jest leniwy, mówi się o tym, że nie chce uczyć się języka niemieckiego. Że leceważy obowiązki, nie jest zbyt profesjonalny. U Favre’a nie będzie miejsca na taką niesubordynację.

4

RB Lipsk będzie w stanie powalczyć o czołowe lokaty? Wydaje się, że ma jakościową kadrę.

Ralf Rangnick to innowator jeżeli chodzi o nowinki taktyczne w Niemczech. Kiedy reprezentacji Niemiec bardzo słabo poszło na mundialu w 1998 roku, Rangnick był wówczas trenerem drugoligowego SSV Ulm. Ku zaskoczeniu gawiedzi, pojawił się w telewizji i – przesuwając magnesy na tablicy oraz gestykulując – pokazywał, jak powinna grać reprezentacja Niemiec, w jakim kierunku powinien podążać futbol, jak wygląda ustawienie z czwórką obrońców w linii, co było wówczas czymś nowatorskim. To, podobnie jak Favre, niezwykle zdolny trener, który balansuje na granicy geniuszu i szaleństwa. Jestem ciekaw, jak Lipsk poradzi sobie pod jego wodzą w tym sezonie. Klub w klasyczny dla siebie sposób pozyskał młodych zawodników, których nazwiska raczej niewiele nam nie mówią. Klasyka w przypadku tego klubu. Są to jednak piłkarze, którzy mimo młodego wieku i anonimowości kosztowali po kilkanaście milionów i wniosą za pewne wiele jakości.

Wiemy już też, że Lipsk będzie oglądało się z ogromnym zaciekawieniem i pasją. Rangnick stawia bowiem na specyficzny styl gry, jest zamordystą. Piłkarze, trochę jak u Simeone, ocierają się o skrajne dla organizmu stany wycieńczenia. Trener wymaga, by od pierwszej do 90. minuty biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Nie dawać rywalowi wyjść z pola karnego, odbierać piłkę jak najwyżej i jak najszybciej przeprowadzać kontrataki. Nie chce posiadać piłki, chce ją przechwycać i po dwóch podaniach kończyć strzałem do bramki. Ciekawi mnie, jak to wypali, bo taki styl niesie ze sobą ogromne ryzyko – Lipsk zatrudnił co prawda nowy sztab od przygotowania fizycznego, by każdy był w pełni gotowy na trudy sezonu, ale pojawiły się już pierwsze niepokojące sygnały z obozu RB – dwóch-trzech zawodników, na czele z obrońcą Dayotem Upamecano, trochę wymknęło mu się spod kontroli. Wrócili po wakacjach z nadwagą, co spotkało się z dużym niezadowoleniem trenera. Wydaje mi się jednak, że – jeżeli wszystko pójdzie po myśli szkoleniowca – Lipsk skończy w pierwszej czwórce.

Styl gry ma polegać na szybkich kontrach i wysokim pressingu?

Tak. To ma być futbol, dla którego przychodzi się na stadion. Siadasz i widzisz, jak napastnicy naciskają środkowych obrońców, skrzydłowi bocznych, jak zespół odbiera piłkę w polu karnym i strzela gola. Tak to ma wyglądać.

Julian Nagelsmann, stawiając Bayer Leverkusen w roli faworyta do mistrzostwa, przesadził, ale coś w tym jest, że ten zespół może powalczyć o czołowe lokaty?

To oczywiście naciągane i Nagelsmann powinien uważać z takimi opiniami, bo rok temu Pal Dardai powiedział, że Leverkusen będzie mistrzem i jego Hertha nie grała za kolorowo. Nie ma jednak co ukrywać – obserwowanie Hoffenheim Nagelsmanna to olbrzymia przyjemność. Znów stracili kluczowych piłkarzy, czyli tak jak przed rokiem, ale 31-letni trener tego zespołu jest świetnym nauczycielem futbolu, chłonie wiedzę i zaskakuje rozwiązaniami taktycznymi wyciskając potencjał piłkarzy jak cytrynę. Obecnie za nimi bardzo dobre okienko transferowe, bo do dobrych transferów w udało im się przedłużyć kontrakty z kluczowymi piłkarzami – Demirbayem, Vogtem, Kaderabkiem czy Kramariciem.

Jest jednak jeden problem. Latem kontuzje złapało dwóch kluczowych zawodników środka pola, wspomniany Demirbay i Amiri. Do tego nie wiadomo, jak Hoffenheim poradzi sobie z łączeniem gry w lidze z Ligą Mistrzów. Rok temu występowali w Lidze Europy i jesienią wyglądali bardzo słabo. Gdy odpadli i mogli się skupić na lidze, odpalili na całego i skończyli na podium. Nagelsmann jest jednak na tyle inteligentnym człowiekiem i trenerem, że pewnie wyciągnął z tego wnioski. Trzeba jednak pamiętać, że będzie walczył w o wiele bardziej wymagających rozgrywkach – w Lidze Mistrzów. Wydaje mi się jednak, że utrzymają się w szeroko pojętym top 6.

Uciekliśmy od tematu Bayeru Leverkusen.

To mocno niedoceniany zespół. Mówi się o Schalke, Borussii, Lipsku, a tymczasem Leverkusen w zeszłym sezonie grało bardzo fajną piłkę. Klub postawił na trenera Heiko Herrlicha, czyli gościa, który wcześniej nie miał żadnej marki, wyciągnięto go z Regensburga z którym awansowa z trzeciej do drugiej ligi. Aptekarze grali atrakcyjną, ofensywną piłkę. Mają ogromny potencjał z przodu. Jeżeli poprawią parę rzeczy, na czele z grą defensywną i konsekwencją – bo czasami wypuścili prowadzenie, stracili kilka głupich goli i przez to skończyli poza TOP4 – to wydaje mi się, że w tym sezonie mogą zagrozić drużynom z czołówki i powrócić do Ligi Mistrzów. Już w tamtym sezonie brakowało niewiele, a fajnie byłoby, gdyby ta marka wróciła na salony. Trzymam za nich kciuki. Słowa Nagelsmanna są może trochę przerysowane, ale kto wie, jak to się ułoży. Mogą zaskoczyć i być solidną konkurencją nawet dla Bayernu.

Schalke będzie w stanie ponownie powalczyć o wicemistrzostwo? Klub dokonał ciekawych transferów, ale ma w perspektywie grę na trzech frontach.

Po meczu pierwszej rundy Pucharu Niemiec z czwartoligowcem wiemy, że Domenico Tedesco nie zmienia swoich planów odnośnie gry zespołu. Schalke nie będzie zespołem ofensywnym, grającym atrakcyjną piłkę. Będzie przeważał pragmatyzm, chłodna kalkulacja. Tak jak w tamtym sezonie, kiedy zespół grał paskudnie dla oka i by wytrwać przed telewizorem trzeba było pakować między powieki zapałki, ale styl gry przynosił wyniki. Po prostu robili, co trzeba. Granie na trzech frontach nie jest jednak proste, ale Tedesco jest trenerem, który bardzo mądrze szafuje siłami. Można było to zobaczyć w jego pierwszym sezonie w Schalke. Jeżeli zawodnik wraca po kontuzji, wprowadza go powoli. Jeśli Schalke prowadz 1:0 do 20. minuty, to zespół się cofa, broni, ale wygląda też na taki, który stara się oszczędzać siły. Trener nie preferuje piłki, która wyciska ostatnie siły z piłkarzy. Z jednej strony jest to minus, bo słabo się to ogląda, ale z drugiej może przynieść dobre rezultaty zarówno w lidze, jak i w Lidze Mistrzów. Piłkarze nie będą zajechani, a i kadra jest szeroka. Transfery nie rzucają na kolana nazwiskami, ale są to bardzo solidne wzmocnienia. Formacje, które potrzebowały wzmocnienia, zostały wzmocnione. Wyciągnięto najlepszych piłkarzy ze słabszych klubów Bundesligi, co moim zdaniem jest słuszną taktyką. W zasięgu jest zagranie na przyzwoitym poziomie w Lidze Mistrzów – w zależności od losowania wyjście z grupy lub zajęcie trzeciego miejsca – i ulokowanie się w pierwszej trójce-czwórce Bundesligi.

Jako kibic Schalke, oglądając zespół w poprzednich sezonach, traciłeś do niego cierpliwość?

Może nie cierpliwość, ale radość z kibicowania. Zawsze oglądałem wszystkie mecze w sezonie, włącznie ze sparingami, ale siadałem jednak na kanapie ze świadomością, że nie czeka mnie nic przyjemnego i prawdopodobnie pierwsze dni nowego tygodnia będę miał spieprzone. Ostatni sezon sprawił jednak, że odzyskałem radość z oglądania meczów. To trochę paradoks, bo Schalke prezentuje paskudny styl, ale skoro są wyniki, nie mam zamiaru narzekać. Znów rozpoczynam tydzień z uśmiechem na ustach przeglądając niemieckie media i analizując tabelę, a nie, jak miało to miejsce w poprzednich latach, z nosem spuszczonym na kwintę. Tak jak Tomek Urban napisał ostatnio na Twitterze – Schalke już pięknie przegrywało. I w 2001, i w 2007 grali widowisko, a kończyło się blamażami. Być może czas na brzydkie wygrywanie.

Który zespół może zaatakować z drugiego szeregu?

Werder Brema może nie będzie atakował mistrzostwa, ale jest na dobrej drodze, by odkurzyć swoją markę. Przeciętność i zawirowania były tam codziennością, ale klub ma teraz bardzo zdolnego trenera. Florian Kohfeldt jest lepszym szkoleniowcem niż jego poprzednicy, Alexander Nouri i Wiktor Skripnik to zupełnie inna półka. Mówi się o nim, że to ktoś w stylu Tedesco czy Nagelsmanna, czyli jeden z tych młodszych trenerów, którzy z trenowania juniorów szybko przeszli do piłki seniorskiej, po czym w imponującym stylu się rozwijają. Niemieckie media nie mogą nachwalić się Werderu za letni okres przygotowawczy i poprzedni sezon. Dostrzegają elementy na pierwszy rzut oka niewidoczne. Że świetnie rozprowadzali piłkę, przesuwali formację i tak dalej. Dodatkowo zebrali bardzo ciekawych piłkarzy. Wygląda na to, że Werder może wrócić do górnej połowy tabeli i powoli rozpocząć wstawanie z kolan. Osobiście jestem też bardzo ciekaw FSV Mainz, bo po cichu liczę na trenera Sandro Schwarza. Teoretycznie robił w poprzednim sezonie wszystko, by wznieść Mainz na taki poziom, na jaki wznieśli ten klub Klopp z Tuchelem. Ma fajny pomysł na grę, przykłada uwagę do detali, dba o przyjacielskie relacje z piłkarzami i wyróżnia się na tle innych trenerów wizją. Czegoś jednak brakowało i do końca bił się utrzymanie. Teraz, tak mi się wydaje, FSV odpali.

Ciekawych transferów dokonał Stuttgart.

Są ciekawe pod względem personalnym, to raz. Ciekawy był również sposób ich przeprowadzenia. Bodajże w czerwcu dyrektor klubu, Michael Reschke, wyszedł na konferencję prasową i po prostu wymienił nazwiska – kupiliśmy tego, tego i tego. Tego wypożyczyliśmy z opcją pierwokupu, a tego sprzedaliśmy. Podał szereg personaliów, a wszystko zostało rozegrane w ciągu kilku godzin. Transfery są ciekawe, widać że dokonywane według planu. Przede wszystkim jednak udało się na razie utrzymać Benjamina Pavarda, co jest kluczowe dla losów defensywy. Ważyło się, czy odejdzie Pavard a zostanie Kamiński, czy może zostanie Pavard a odejdzie Kamiński. A to przecież przepaść jakościowa. Bardzo duże nadzieje kibice mogą wiązać moim zdaniem z Pablo Maffeo, pozyskanym z City, wcześniej wypożyczonym do Girony. W La Liga zbierał świetne recenzje. Może być ogromnym wzmocnieniem tego zespołu.

Czyli podobnie jak Schalke – bez nie wiadomo jak głośnych nazwisk, ale wzmocnili każdą formację.

To ekipa, która przede wszystkim stawia na defensywę.

Generalnie to zaskoczenie, że odpalili. Kiedy wiosną zwolniono Hannesa Wolfa, a przyszedł Tayfun Korkut, kibice przybyli pod siedzibę klubu i zapalali znicze. Korkut uchodził za nieudacznika. Prowadził kilka klubów, w każdym spisywał się fatalnie. Niespodziewanie jednak odpalili, złapali równowagę. Wcześniej nie punktowali na wyjazdach, po zmianie szkoleniowca znaleźli balans między zdobywaniem punktów u siebie i w delegacji i otarli się o europejskie puchary. To, że grali dobrze w defensywie, to jedno. Potrafili też zagrać efektownie z przodu, a ostatni mecz poprzedniego sezonu, wyjazd do Monachium, to był absolutny popis tej drużyny. Jest tam potencjał ofensywny, może się ich przyjemnie oglądać.

Ciekawym przypadkiem jest też Hertha. Wydaje się, że to klub, w którym w końcu wyznaczono kierunek rozwoju. Kiedyś w Niemczech Arminię Bielefeld nazywano „windą”, bo klub krążył od pierwszej do trzeciej ligi i z powrotem. Później tę rolę przejęła Stara Dama, ale w końcu w stolicy zagościła tak długo wyczekiwana stabilizacja. Pal Dardai, trener i legenda klubu, nie stawia na widowiskową piłkę. Dyscyplina taktyczna, przede wszystkim nie stracić, a z przodu może uda się coś wcisnąć. Mają wielu wychowanków w kadrze, być może będą mieli ich najwięcej w wyjściowej jedenastce spośród wszystkich klubów Bundesligi. Pomysł jest, ale nie spodziewam się rewolucyjnego wyniku. Chyba też nie mają wielkich oczekiwań. Krok po kroku chcą się rozwijać i przede wszystkim ustabilizować. Bo to trochę wstyd, żeby drużyna ze stolicy wielkiego kraju stąpała po tak cienkim lodzie jak przed laty.

5

Jak zapatrujesz się na beniaminków? Odstają finansowo, będzie im trudno się utrzymać.

Fortuna Dusseldorf i FC Nurnberg są typowane do spadku, ale w minionych latach trafiały jednak do Bundesligi zespoły słabsze i biedniejsze – Darmstadt, Eintracht Brunszwik – i jakoś dawały radę nawiązać względnie równorzędną walkę. Pokazywały, że można się utrzymać, albo nawet spaść, ale za to walcząc do ostatniej kolejki. W ostatnich latach doszło do wyrównania poziomu Bundesligi i to może być szansa dla tych zespołów. Zwłaszcza, że w tej lidze można znaleźć innych kandydatów do spadku.

Co będzie dla ciebie największym smaczkiem tego sezonu?

Rywalizacja trenerów. Kibice Premier League mogą fascynować się świetnymi piłkarzami. Kibice Serie A mają możliwość oglądania Ronaldo. Ligue 1 – Neymara. Bundesliga musi szukać na siłę innych smaczków, bo generalnie jest w odwrocie. Przeżywa słabsze lata. Stąd tak ciekawie zapowiada się rywalizacja szkoleniowców. Mamy bardzo dobrych młodych – Nagelsmanna, Tedesco czy Kohfeldta. Na ławkę trenerską wraca Rangnick, rewolucjonista jeżeli chodzi o niemiecką piłkę. Wraca Favre, który zawsze gwarantuje emocje i efektowny styl gry. Do tego dochodzi Kovac, który jest zagadką. Patrząc na najlepsze ligi w Europie, Bundesliga ma najwięcej młodych, niedoświadczonych trenerów. To liga, która nie boi się postawić na kogoś, kto wcześniej trenował tylko rezerwy lub juniorów.

Twarz zespołu jest często twarzą trenera. Z wielką przyjemnością będę obserwował jak na przykład będzie wyglądało starcie Lipska Rangnicka z Hoffenheim Nagelsmanna i tak dalej.

Bundesliga jest słabsza z roku na rok?

Zalicza coraz większy regres. Poziom jest coraz gorszy, co odbija się na występach zespołów w europejskich pucharach. Można szukać wielu przyczyn. Moim zdaniem najważniejszą jest reguła 50+1, według której jeżeli przychodzi inwestor spoza klubu, nie może mieć w nim pakietu większościowego. To trochę blokuje dopływ finansowy dla klubów. Być może gdyby zmodernizować tę regułę, lub całkowicie ją zakopać, udałoby się pójść do przodu. Potencjał Bundesligi jest ogromny – piękne miasta, stadiony, kluby z rzeszą kibiców – więc być może gdyby wpuścić tam strumień pieniędzy, liga zanotowałaby drastyczny skok. Prawdę mówiąc, nie widzę innej drogi, żeby się odbić. Z roku na rok jest coraz gorzej. Największym hitem okienka tego lata jest Axel Witsel. Jak to się ma w porównaniu do Serie A, które jeszcze niedawno było daleko za Bundesligą, a teraz Juventus ściąga Ronaldo? Nie ma wątpliwości, że potrzeba poważnych zmian na górze, żeby liga poszła do przodu. To łączy się też ze sprawą Bawarczyków, bo jeśli Bayern będzie miał słabszy sezon, być może Uli Hoeness walnie pięścią w stół i podejmie dyskusję o zasadzie 50+1 tak, by ta uległa zmianie, by kluby Bundesligi mogły operować większymi sumami. Bo zestawiając niemieckie kluby z La Liga czy Serie A, finansowo znajdują się one w lesie.

Kiedy kilka lat temu odbywał się finał Ligi Mistrzów Bayern-Borussia, mogło się wydawać, że jest to idealny punkty wyjścia do tego, żeby Bundesliga zaczęła odgrywać coraz poważniejszą rolę w europejskim futbolu. Borussia powojowała w Champions League, ale potem została rozkupiona. Stopniowo bo stopniowo, ale jednak. Finał zamydlił oczy wielu obserwatorom i osobom pracującym w niemieckiej piłce. Przecież Liverpool, który w maju przegrał z Realem, odpowiedział na to szaleństwem transferowym. A BVB? Po pięciu latach znalazła się w punkcie wyjścia, tak samo jak cała liga, bo generalnie chyba przespano dobry moment, żeby z Bundesligi wycisnąć coś więcej.

Czyli – paradoksalnie – Bundesliga ma największą szansę na rozwój w przypadku braku mistrzostwa Bayernu?

Jestem dość kontrowersyjnego zdania, że słaby sezon Bayernu może pomóc nie tylko Bawarczykom, ale też całej lidze. Już teraz nieśmiało rozmawia się o sensie zasady 50+1. Mówi się, że Uli Hoeness jest na tyle wpływową osobą, że mógłby zainicjować poważne działania w kierunku zmian.

Stwierdzenie, że to nie będzie sezon Polaków, nie będzie przesadnie kontrowersyjne?

Niestety, rola Polaków w Bundeslidze marnieje z roku na rok. Pewne miejsce ma Robert Lewandowski. Gwiazda zespołu, pewnie znów będzie królem strzelców. Ale dalej jest nieciekawie. Pozyskanie latem Hakimiego z Realu Madryt pokazało, że Borussia powoli szykuje zastępstwo dla Łukasz Piszczka. Jego przypadek jest dziwny. Miał bardzo dobrą jesień, prezentował się fantastycznie. Wiosną popełniał z kolei mnóstwo błędów, bardzo często się mylił, był w coraz gorszej formie. Chyba ze względu na jego zasługi przechodziło to bez większego echa, ale nawet na mundialu widać było, że jego dyspozycja nie jest najwyższa. Nie bez powodu ściągnięto mu zawodnika do rywalizacji, docelowo pewnie do zastąpienia Polaka.

Nie wiem za bardzo, co z Jakubem Błaszczykowskim. Stracił prawie cały sezon, zarabia bardzo dobrze w Wolfsburgu, ale nigdzie się nie ruszył. Nie mówi się o jego odejściu, ale nie spodziewam się, żeby miał odgrywać ważną rolę w zespole. Marcin Kamiński jest na wylocie ze Stuttgartu. Jest dogadany z Fortuną Dusseldorf, ma trafić do beniaminka, ale nawet tam nie będzie miał pewnego miejsca w składzie, będzie musiał o nie powalczyć. Warto będzie też rzucić okiem na Davida Kopacza z VfB. I na tym lista Polaków, którzy będą mogli pojawić się na pierwszoligowych boiskach się kończy.

Rozmawiał Norbert Skórzewski

 Twitter Marcina Borzęckiego:

Fot. Newspix.pl

Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Lyczmański o kontrowersji z udziałem Josue: Warto, żeby kibice poznali przepisy

Adam Lyczmański, ekspert programu „Liga+ Extra” wziął na tapet kontrowersje z meczu Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Były sędzia pozytywnie ocenił pracę Szymona Marciniaka, jego asystentów oraz sędziów z wozu VAR. – Trzeba sobie zadać pytanie, czy to było celowe zagranie Josue? Nie było, piłka go parzyła, uciekał od kontaktu. Decyzja była słuszna, warto, żeby kibice zapoznali się z przepisami gry – powiedział w programie „Canal+ Sport” były sędzia. Adam […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Niesłowny jak John van den Brom

John van den Brom, holenderski magik z Lecha Poznań, nie ma ostatnio dobrej passy. Nie dość, że w kilka tygodni zrujnował cały kapitał społecznego zaufania zbudowany przez swojego poprzednika, że pod jego wodzą mistrz Polski prezentuje się kiepsko i nierówno, że zalicza paskudny falstart w lidze, że balansuje nad przepaścią w europejskich pucharach, to jeszcze Holender okazuje się być człowiekiem deczko niesłownym.  Po meczu ze Śląskiem Wrocław miał udzielić wywiadu reporterowi Żelkowi Żyżyńskiemu […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Asysta Żurkowskiego na wagę wygranej Fiorentiny. Kolejny babol Radu [WIDEO]

Szymon Żurkowski udanie wrócił do Fiorentiny – w pierwszym występie w Serie A po wypożyczeniu do Empoli środkowy pomocnik pojawił się na boisku jako rezerwowy i zaliczył asystę przy zwycięskim golu strzelonym przez Rolando Mandragorę. Znów skompromitował się bramkarz Ionut Radu. Radu w poprzednim sezonie znacząco przyczynił się do utraty scudetto przez Inter Mediolan, bo zawalił bramkę w spotkaniu z Bologną, Nerazzurri polegli i ostatecznie zostali wyprzedzeni w tabeli przez AC Milan. Po sezonie Rumun […]
14.08.2022
Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Liga Minus – Stal Mielec śmieje się z Ekstraklasy

Kto śmieje się najgłośniej? Cwaniak, który niedzielną wieczorową porą odpala Ligę Minus.  Kowal Janiak Białek Prowadzi Paczul. Powiemy prawdę. I tylko prawdę. Zapraszamy. 
14.08.2022
Anglia
14.08.2022

Conte vs Tuchel. Na boisku 2:2, ale czy w oktagonie też byłby remis?

Thomas Tuchel kontra Antonio Conte na Fame MMA? Halo, Wojtek Gola, jeśli oglądałeś derby Londynu to spróbuj zorganizować taką walkę. Między szkoleniowcami wrzało przez cały mecz. Nie panowali nad swoimi emocjami. Po końcowym gwizdku zamiast sobie podziękować, postanowili raz jeszcze rzucić się na siebie, a w konsekwencji obaj dostali po czerwonej kartce.  Cóż to były za emocjonujące derby Londynu! Wydawało się, że Chelsea na luzie ogra Tottenham, bo długimi fragmentami […]
14.08.2022
Ekstraklasa
14.08.2022

Raków chciał wyjść z roboty po dziesięciu minutach

Co wydarzyło się w Częstochowie? Nie mamy pojęcia. Czy to mityczny pocałunek śmierci, może klasyczne zlekceważenie rywala albo zbyt szybko zdobyte bramki ustawiły mecz? Raków strzelił Jagiellonii dwa gole w dziesięć minut. Goście wyglądali przez większość meczu niezwykle mizernie. A mecz kończy się remisem. Jagiellonia, graliście w to kiedyś? – chciało zapytać się po pierwszych dziesięciu minutach, kiedy Raków w banalny sposób zdobył dwie bramki i pomyślał sobie chyba, […]
14.08.2022
Liczba komentarzy: 47
Subscribe
Powiadom o
guest
47 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
szroter
szroter(@szroter)
3 lat temu

wejdzie Lewy, napierdoli bramek i się skończy gadanie o konfliktach, skandalach i innych poczytnych pierdołach nakręcanych przez brukowce pokroju Bilda, a z przyjemnością powielane w Polsce… oby tak było!

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
3 lat temu
Reply to  szroter

Bo taki przeciętny kibic myśli sobie, że tajemnicą sukcesu jest sielankowa atmosfera w klubie. Guzik z pętelką. Nie raz i nie dwa jest tak, że każdy na każdego warczy, a piękne uśmiechy są tylko dla fotoreporterów. Dopóki są wyniki, dopóty nikogo to nie obchodzi. Dopiero gdy coś sportowo przestaje grać, zaczyna się jazda: aaaa. bo atmosfera w szatni… Bla, bla, bla…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  szroter

Treść usunięta

elchullogrande
elchullogrande(@elchullogrande)
3 lat temu

„Polityka Bayernu pod tytułem oparta na tym, wydawać mało, być cały czas na finansowym plusie i w globalnej polityki trzymać się lokalnych tradycji jest bardzo romantyczna.”
„Wydaje mi się jednak, że utrzymają się w szeroko pojętym top 6 się utrzymać.”

Drugi z rzędu tekst Skórzewskiego i drugi, w którym nie ma się do czego nie przyczepić. Tak trzymać.

elchullogrande
elchullogrande(@elchullogrande)
3 lat temu
Reply to  elchullogrande

O, no i okazuje się, że jednak można poprawić tekst. Jeśli macie wolny etat dla korektora, to się dogadamy 😐

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
3 lat temu

Fajnie się czytało, dziękuję.
Co do tytułowej tezy… Legia miała być polskim Bayernem, więc nasunęła mi się pewna analogia. Od dwóch lat wojskowi mają „słabszy okres”. Pomogło to lidze? Raczej nie, bo wygląda to wszystko na równanie w dół i to w tempie spadającego samolotu. Inna rzecz, że mimo mocarstwowych ambicji Legia nigdy nie zdominowała ligi. Skończyło się na gadaniu i galaktycznych planach, które obecnie brzmią jak opowieści z mchu i paproci.

elchullogrande
elchullogrande(@elchullogrande)
3 lat temu

Nie no, ale ta teza nie brzmi tak, że jak Bayern zagra slaby sezon, to pomoże to lidze. Ona brzmi tak, że jak Bayern zagra slaby sezon, to pomoże to lidze, bo wtedy prawdopodobnie Bayern zmusi ligę do zniesienia zasady 50+1 😉
W Polsce takiej zasady nie ma i żadne wyniki żadnej drużyny nie mogą sprawić, że liga zmieni coś, co w niej nie obowiązuje.

No i istotne jest, że warszawska drużyna miała nim być, ale nigdy jej się to nie udało 😀

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu

Skonczcie z mitem Lysego.
2012/13: Bayern – 91 pkt, Borussia – 66 pkt
2013/14: Bayern – 90 pkt, Borussia – 70 pkt
2014/15: Bayern – 79 pkt, Wolfsburg – 69 pkt
2015/16: Bayern – 88 pkt, Borussia – 78 pkt
2016/17: Bayern – 82 pkt, Lipsk – 67 pkt
2017/18: Bayern – 84 pkt, Schalke – 64 pkt
Kiedy to niby Lysy zdobyl tytul w grudniu? 3-5 kolejek przed koncem to tak, ale tak bylo i jest od 2013. Guardiola absolutnie nic nie zmienil.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Treść usunięta

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu

Chyba zartujesz w tym momencie. Oczywiscie, ze tak. Kto niby moze Bayernowi podskoczyc? Niby za Ancelottiego byli zagrozeni?
Od „stylu” Guardioli pekaly oczy. Poza tym Pep byl zatrudniony w jednym konkretnym celu – wygrac LM, do czego nawet sie nie przyblizyl majac duzo lepszy sklad od Juppa.
Wygrywac lige to Bayern moze i z Kovacem u steru.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Treść usunięta

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu

Daj spokój, tu niektórzy mają taki beton we łbie, że największą koparą im się go nie skruszy. Szkoda zachodu. Tylko wygrana w Lidze Mistrzów się liczy, jak ktoś nie wygra to powinien handlować korniszonami na rynku. A że konkurencja silna…a chuj, kogo to obchodzi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Treść usunięta

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu

No dla kogoś kto myśli to co piszesz jest oczywiste. W ogóle nie wiem skąd się bierze to durne podejście, ciekawe czy to polska specjalność czy gdzieś na świecie też występuje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Treść usunięta

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu

Otóż to, najlepsi pracują z najlepszymi. To tak jakby ktoś się czepiał, że do Microsoftu przyszedł nowy CEO. „Eee, z takimi informatykami to każdy może pracować”.
Nie dostaniesz odpowiedzi, chyba że jakieś wymysły z dupy.

Argentyna ma pewnie najlepszy atak na świecie ze wszystkich drużyn, a potem ledwo wychodzi z grupy. Każdy powie, że trzeba trenera. Ale jakby mistrza wygrali to też by ktoś wyskoczył z tym samograjem. Generalnie po samograju można poznać ignoranta.

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Dwu gosci o tozsamym zdaniu uznaje, ze ci co maja odmienne zdanie to sie nie znaja. Zajebista zelazna logika.
Nie, nie potrojna korona, Heynecks dwa lata z rzedu byl w finale LM, rozbil Dortmund w lidze i zrobil to w imponujacym stylu. Ancelotti tez byl zatrudniony w celu powalczenia o LM, dal dupy i sciagnieto kurwa emeryta na pol sezonu i koles ogarnal i pozamiatal.
I nie zawsze chodzi o trenera. Czasem a raczej czesto o brak chemii. Skoro Leo smrodzi, a w decydujacych momentach znika z radaru (podobny casus do Ibry)l, pilkarz indywidualnie genialny ale ego na poziomie galaktyki) to zaden trener nie pomoze.
PS. Jako kibic Eintrachtu nie mam absolutnie zadnych zludzen, ze Puchar to byla czesc rozliczenia za Kovaca. Bayern slynie z „przyslug”.
Jako kibic Bundesligii od poczatku lat 90 widze jak ogromny postep poczynila pilka niemiecka i sam Bayern, ktory nie stal sie hegemonem przez przypadek. Po fatalnym sezonie, gdy zajeli 4 miejsce ogarneli sie i przearanzowali polityke klubowa, co zaprocentowalo po paru latach (okreslone cele transferowe na 2-3 lata do przodu, schodki placowe, poszukiwanie mlodych zdolnych).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Treść usunięta

wezyriusz
wezyriusz(@wezyriusz)
3 lat temu

Jedna z najbardziej przewidywalnych lig na starym kontynencie. Zero emocji. Dalej chyba francuska. W zasadzie drużny mistrzowskie są już znane. W Anglii stawiam na Man City, Włochy Juventus. W Hiszpanii tak naprawdę będzie ciekawie.

Spektakularny
Spektakularny(@spektakularny)
3 lat temu
Reply to  wezyriusz

Nie bardzo rozumiem na jakiej zasadzie rywalizacja o mistrza w Hiszpanii jest ciekawsza niż w Ligue 1 czy Premiership

wezyriusz
wezyriusz(@wezyriusz)
3 lat temu
Reply to  Spektakularny

W Hiszpanii masz dwie drużyny na równym poziomie ( Real i Barca) Athletico tez może namieszać. Ciężko wyrokować na chwile obecna kto będzie mistrzem Hiszpanii. W tych pozostałych ligach raczej pozamiatane. A w Bundeslidze i Ligue 1 dominacja Bayernu i PSG jest nie podważalna. Zostaje Premiersip w miarę z emocjami aczkolwiek zdziwię się i to mocno jeśli City nie obroni tytułu. Tak wiec emocje tylko w Hiszpanii.

OrtalionowyRycerz
OrtalionowyRycerz(@ortalionowyrycerz)
3 lat temu
Reply to  wezyriusz

Oczywiście Manchester City jest faworytem do mistrzostwa, aczkolwiek tak na prawdę w grze o tytuł jest co najmniej pięć drużyn, no od biedy można doliczyć jeszcze szóstą, czyli Arsenal, ale kanonierzy w ostatnich latach jednak trochę podupadają, mimo wszystko wydaję mi się że w żadnej z topowych lig nie będzie tyle emocji co właśnie w Premier League.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Spektakularny
Spektakularny(@spektakularny)
3 lat temu

Słaba forma najlepszej drużynie ma pomóc lidze? Przecież to nie sprawi, że reszta będzie lepsza. A to, że w Bayernie jest tak źle, to szczerze mówiąc nie do końca mi się wydaje prawdziwe. Podejrzewam, że wielu osobom zależy na roztrząsaniu tego po prostu

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu
Reply to  Spektakularny

Rany, następny który ma problem z czytaniem. Przecież to chodzi o to, że Bayern przez swój kryzys może przeforsować zmiany w regulaminie mające wpływ na całą ligę.

Finansowo w Bayernie pewnie jest spoko, ale przecież nie o to w piłce tylko chodzi. Kadrowo wyglądają coraz gorzej, w tym oknie głównie się osłabili, nie kupując za gotówkę nikogo. Ciułają tą kasę, ale to jest teraz drużyna maksymalnie na ćwierćfinał Ligi Mistrzów i to też przy dobrym losowaniu. Jak nie chcą spaść w hierarchii to będą musieli grubo zaszaleć, czy tego chcą czy nie.

Reszta drużyn też nic wielkiego w Europie nie zdziała, to są teraz przeciętniaki. Bundesliga dołuje i taka prawda, już teraz ciężko tam znaleźć jakieś większe gwiazdy. Coś muszą wymyślić, bo przy obecnym kierunku Hiszpanów czy Anglików nie dogonią, a i Włosi już pokazują im plecy.

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Ty wiesz, ze Ronaldo wybral Juve ze wzgledu na podatki bo brutto to moglby sporo wiecej ogarnac w Chinach czy Premiership. Ale we Wloszech zaplaci tyle co za sikora czy samochod.
„The Flat Tax introduced in 2017 was put in place to encourage foreign investors and celebrities to move to Italy, allowing them to pay a maximum of €100,000 on income from abroad.”
Tak samo zachecali swego czasu Brytole i Hiszpanie. Ale potem organy podatkowe przykrecily srube.

OrtalionowyRycerz
OrtalionowyRycerz(@ortalionowyrycerz)
3 lat temu
Reply to  Spektakularny

Ewentualne zwycięstwo innej drużyny niż Bayern, zmusi ich ekipę z Bawarii do większych transferów, a także paradoksalnie może zachęcić wielu zawodników do przejścia do jednej z drużyn w Bundeslidze, w tym właśnie między innymi Bayernu, gdyż wcześniej ten kierunek dla co ambitniejszych mógł wydawać się niezbyt ciekawy z racji braku jakiejkolwiek konkurencji. Kolejna kwestia to to że ewentualne sukcesy na krajowym podwórku słabszych klubów, z pewnością pozytywnie wpłyną na ich kondycję finansową a także reputację, co niewątpliwie przysłuży się ich ogólnemu rozwojowi.

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu

Bayern i tak będzie musiał sypnąć groszem, niezależnie od tego czy wygra w tym roku ligę czy nie. Robben i Ribery do śmierci nie będą tam grać, obrona też u nich kuleje, ogólnie ich kadra nie robi wielkiego wrażenia.

Reszta drużyn nikogo wielkiego tam nie ściągnie, Niemcy to nie jest teraz atrakcyjny kierunek dla gwiazd, i sportowo, i finansowo. Poza tym po prostu ich na duże gwiazdy nie stać. Osiągnęli swój sufit, dlatego właśnie krępuje ich teraz ta reguła 50+1. Kilka lat temu rynek transferowy wyglądał inaczej, więc miało to sens. Dzisiaj Anglicy dają po kilkadziesiąt milionów nawet za przeciętniaków. Ale ich na to stać, Niemcy takiej kasy nie mają. Bayern ma rekord 40 mln za Tolliso – to taki Everton za Pickforda dał 30, co to jest 40 mln w obecnych czasach, kogo oni za to kupią?

Super, że Bayern ma te swoje miliony na koncie, tylko że jadąc dalej obecną drogą obudzi się z ręką w nocniku i kasa starczy im na kupowanie gości z Szachtara albo jakichś odrzutów z silnych lig. Najsilniejsi im uciekają i to dość mocno.

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu

Co do meritum. Bundeslidze nie sa potrzebne petrodolary tylko 2-3 stabilne zespoly na poziomie (czyli mogace faktycznie zagrozic Bayernowi). Bundesliga ma sie dobrze. Przyklad Lipska pokazuje, ze sztuczne pompowanie przynosi efekty, ale nie stabilizacje. Tutaj nie ma nikogo poza Bayernem i Borussia, kto moglby rywalizowac z top 20 Europy. Nie ta para kaloszy. Schalke, Bayer czy Werder to lokalne marki i nie da sie raczej z nich zrobic nic poza europejskich sredniakow.
I to pieprzenie, ze niby lepiej byloby dla Bundesligii, zeby Bayern nie wygral. Ciekawa teza wobec hegemonii PSG, Juve czy duopolu Real-Barca w swoich ligach. W czasach internetu bzdur nie powinno sie tak latwo puszczac w eter.

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Naucz się czytać to może będziesz bzdur w eter puszczał mniej.

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Koles dopierdoliles sie tylko nie wiem czego.
Bayern i generalnie Bundesliga to jednak nie Real czy Premiership. Maja niby sporo kasy ale jako calosc (liga) bodajze ponad 2 razy mniej niz Premiership a wiecej niz La Liga. Pytanie co z tego ma niby wynikac. Bo sukcesy klubow niemieckich sporo mniejsze niz klubow hiszpanskich, a porownywalne do angielskich.

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Do tego, że nie zrozumiałeś albo nie doczytałeś dlaczego Bundeslidze mógłby pomóc kryzys Bayernu.

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Tak jak polskiej lidze pomogl kryzys Wisly. Kryzys Bayernu nie pomoze Bundeslidze. Zreszta ten kryzys juz byl. Dekade temu.

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

W polskiej lidze nie ma zasady 50+1. Czaisz o co chodzi, czy dalej nie bardzo?

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Przeciez Bayern o tym nie decyduje. W 2009 na wniosek Hannoveru glosowano nad usunieciem tego zapisu i 32 do 4 ten wniosek polegl.
Poza tym Bayern szczyci sie swym pochodzeniem niczym Athletico swoim. Jesli myslisz, ze opierdalanie rodowych sreber to dobry pomysl to widac ze jestes z prowincjonalnego Bantustanu, gdzie wmowilo sie niewolnikom, ze ich gospodarka byla chuja warta.

Michal Sz
Michal Sz(@michal-sz)
3 lat temu
Reply to  Miszcz Joda

Ty to w ogóle nie myślisz, dlatego szkoda czasu na dyskusję z tobą

Miszcz Joda
Miszcz Joda(@miszcz-joda)
3 lat temu
Reply to  Michal Sz

Spieprzaj dziadu!

obwarzanek
obwarzanek(@obwarzanek)
3 lat temu

Najnudniejsza liga na świecie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Kcramsib
Kcramsib(@kcramsib)
3 lat temu

„Jupp Heynckes objął nieco rozklekotaną drużyną, ale koniec końców i tak zdobywała ona mistrzostwo bez większego wysiłki.” – korektor siedzi i płacze…