Rosjanie narobili sobie apetytów, ale grali z rywalem klasy obecnego Widzewa

Dominik Klekowski

14 czerwca 2018, 20:03 • 2 min czytania

Reklama
Rosjanie narobili sobie apetytów, ale grali z rywalem klasy obecnego Widzewa

Gdy oglądaliśmy ceremonię otwarcia mistrzostw świata, pomyśleliśmy: „Nie ma bata, mecz nawet przez chwilę nie zbliży się poziomem do występu Robbiego Williamsa”. Bądźmy szczerzy: na Łużnikach mierzyła się średnia ekipa z najsłabszą na mundialu. Rosja kontra Arabia Saudyjska. Ci pierwsi dostawali w starciach towarzyskich cały czas w cymbał. A dzisiaj wyszli i rozgromili Saudyjczyków. Gospodarze wygrali na ogromnym luzie, a to ostatnimi czasy nie jest rzeczą powszechną. 

Reklama

Nie bez kozery mówi się, że mecz otwarcia jest tak naprawdę najważniejszy w kontekście awansu z grupy. Jeżeli dostajesz w nim po łapach, wprowadzasz do szatni smutek, rozczarowanie i tylko nieliczni wychodzą z tak beznadziejnej sytuacji. Gdy wygrasz – drużyna czuje, iż jest na fali, często idzie za ciosem. I tu pojawia nam się kolejny plus w niemal idealnym scenariuszu dla Sborny. Mianowicie mecz otwarcia Rosjanie grali z ekipą towarzysko-piknikową.

Arabowie zaprezentowali się… absurdalnie. Na boisku panował kompletny chaos. Szczerze powiedziawszy, nie wydaje nam się, aby Miedź Legnica gorzej poradziła sobie dzisiaj w Moskwie, niż reprezentacja Juana Pizziego. Sam mecz nas nie powalił na kolana i to głównie ze względu na synów szejków. To, co zrobili Omar Hawsawi do spółki z Mohammedem Alburaykem przy drugiej bramce dla Rosjan, było piłkarskim kryminałem. Czeryszew zakręcił nimi, niczym Rafał Brzozowski kołem fortuny. Żeby było jasne: nie jest to komplement.

Ciężko nam oceniać Rosjan. To trochę tak, jakbyśmy mieli za zadanie zestawić ze sobą nawet średniej klasy samochód z koniem na biegunach. Wszystko fajnie, misiaczki w szatni, Putin wraca do swojej zajebiście drogiej twierdzy z uśmiechem na ustach, ale… Ałan Dzagojew (tak, to ten, który w 2012 napsuł nam tyle krwi w starciu na Narodowym) doznał kontuzji. Chłopa nam szkoda, nie wygląda to na uraz, który można rozbiegać (choć jesteśmy w atelier u Czerczesowa, rundka w górach i gotowe). A jemu ten mundial należał się jak psu buda. Zwyczajnie, za te wszystkie lata prezentowania dobrego poziomu w kadrze.

Już pomijamy klasę Arabii Saudyjskiej – Rosja ją zdemolowała. Nie chodzi o to, że Azjaci oddali piłkę, cofnęli się na swoją połowę, kładli się na boisku jak popieprzeni. Chcieli, nawet od czasu do czasu atakowali, jednak nawet Salomon z pustego nie naleje. Kadra Pizziego była wyraźnie słabsza, nie posiadała odpowiednich umiejętności. Możemy tylko domniemywać, w jak czarnym zaułku musiał znaleźć się futbol na tamtym kontynencie. Patrząc na dzisiejsze spotkanie – sądzimy, iż „Zielone Jastrzębie” swój udział na mundialu wygrały w karty.

Reklama

Z tego względu nie wyciągajmy pochopnych wniosków dotyczących Rosjan po spotkaniu z zespołem, który miałby spore problemy z ograniem Widzewa Łódź. Tak, obecnego Widzewa Łódź.

Fot. newspix.pl

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
14
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Weszło

Reklama