post
Avatar

Opublikowane 21.05.2018 19:49 przez

redakcja

Sandecja Nowy Sącz w pełni zasłużenie spadła z ekstraklasy. Sprzężenie absurdu było tam tak duże, że zwyczajnie nie mogła utrzymać się w elicie dłużej niż jeden sezon. Sportowo, wiadomo, było beznadzieje, ale wpływ na wyniki miało wszystko to, co przez kilkanaście ostatnich miesięcy działo wokół i w środku klubu. Konflikty, machinacje finansowe, dziwne decyzje i nieodpowiedni dobór ludzi – to wszystko przełożyło się na rzeczywistość zdominowaną przez przaśność i groteskę. Geneza spadku jest więc w przypadku “Sączersów” wielowątkowa i naprawdę ciężko zdecydować, który element układanki szokuje najbardziej. 

Problemy Sandecji zaczęły się zaraz po awansie do ekstraklasy. Kłopotliwą kwestią był oczywiście stadion, ale jeszcze więcej przebojów dostarczyło powołanie do życia spółki akcyjnej, bez czego otrzymanie licencji nie było możliwe. W realiach pierwszoligowych Sandecją kierowało stowarzyszenie, którego budżet, w zależności od sezonu, w około 80% składał się z miejskich dotacji. W ekstraklasie miasto też miało dotować klub, ale funkcjonujący już pod szyldem S.A.

Zmiana struktury prawnej Sandecji wiązała się z totalnym przetasowaniem we władzach klubu. Dotychczasowy prezes, Andrzej Danek, nie spełniał bowiem podstawowego wymogu odgórnie narzucanego kandydatom na prezesa spółki akcyjnej – nie miał wyższego wykształcenia. Na czele jednostki z nadania prezydenta stanął Grzegorz Haslik, który wcześniej sprawował funkcję prezesa Małopolskiego Funduszu Poręczeń Kredytowych. Głównym zadaniem Haslika było powołanie do życia spółki i kierowanie klubem z naciskiem na dbałość o finanse.

Nowy prezes nie miał komfortu pracy. Po pierwsze, pracując nad założeniem spółki zmagał się z presją czasu. Po drugie, bardzo szybko okazało się, że przejęcie klubu od stowarzyszenia wcale nie będzie takie proste. Okoniem stanął bowiem Andrzej Danek, który – choć klub utrzymywał za pieniądze miasta – nieoczekiwanie w imieniu stowarzyszenia upomniał się o “swoje”. – Miasto finansowało Sandecję, czyli stowarzyszenie, z pieniędzy mieszkańców. Przy tworzeniu spółki, też miejskiej, Danek nie chciał przekazać klubu. Powiedział, że przez lata wkładał pieniądze do klubu, a stowarzyszenie ma też swoje zobowiązania m.in. niezapłacone składki ZUS. Zaczął się stawiać, że nie odda klubu. Prezydent miał wówczas problemy zdrowotne. Danek nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających koszty, które poniósł. Było to coś na granicy szantażu, bo bez zmiany struktury Sandecja nie dostałaby licencji na grę w ekstraklasie. Prezes Haslik pod wypływem emocji i presji czasu dogadał się z nim w obecności Józefa Kantora, Dyrektora Wydziału Kultury, Sportu, Komunikacji Społecznej i Promocji na kwotę dwóch i pół miliona złotych. Na mocy zawartej umowy spółka płatność rozłożono na raty. Spółka co miesiąc przelewa stowarzyszeniu 100 tys. złotych – mówi nam osoba będąca blisko Sandecji.

Nie był to jednak koniec transakcji na linii stary prezes-nowy prezes. W pewnym momencie Andrzej Danek przypomniał sobie, że oddzielne pieniądze należą mu się także za herb. Herb, który – co ważne – nie jest akceptowany przez kibiców. Ile spółka zapłaciła stowarzyszeniu? Prawdopodobnie chodzi o kwotę rzędu 400 tys. złotych. Potwierdzenia szukaliśmy w gabinecie Grzegorza Haslika.

Czy to prawda, że za herb, którego nie akceptują kibice zapłacił pan stowarzyszeniu 400 tys. złotych?

Widzi pan, to nie jest prawda. Na pewno nie zapłaciliśmy takiej kwoty.

Więc ile kosztował herb? Więcej? Mniej?

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. To tak, jakbym ja zapytał, ile pan zarabia.

Mogę powiedzieć.

Ja nie mogę, obowiązuje mnie coś takiego, jak tajemnica handlowa.

*

Prezes identycznie odpowiedział na pytanie o koszty przejęcia klubu od stowarzyszenia. W związku z tym o sprawę zapytaliśmy też Andrzeja Danka, który po zmianach strukturalnych, objął w Sandecji funkcję dyrektora.

Czy kiedy miasto tworzyło spółkę akcyjną i przejmowało klub od stowarzyszenia przekazał pan Grzegorzowi Haslikowi, że nowy podmiot musi zapłacić ponad dwa i pół miliona złotych?

Czemu Haslikowi? Rozmawiałem z panem prezydentem. Chodziło o wykup drużyny, o wykup zawodników.

To pan poniósł takie koszta?

Ja? Stowarzyszenie, nie ja. Spółka musiała zapłacić za zawodników, za wszystko. Chodził też o spłatę zadłużenia klubu.

Czyli to nie były pańskie koszta?

Nie, nie.

Herb naprawdę kosztował aż 400 tys. złotych?

To było wszystko razem. Nie będę już teraz mówił o kwocie, ale przekazane było wszystko razem.

Słowa Andrzeja Danka stoją więc w jawnej opozycji do słów Grzegorza Haslika. Można z nich wywnioskować, że kwoty, o których mowa, naprawdę zostały przekazane na konto stowarzyszenia. Nie wiadomo jednak, kto je ustalał ani na jakiej podstawie dokonano wyceny. Tym samym stowarzyszenie co miesiąc dostaje od spółki 100 tys. złotych. Aktualnie w jego strukturach działa tylko sekcja szachowa, na którą miasto przekazuje dodatkowo 60 tys. złotych rocznie. Za takie pieniądze w Nowym Sączu bez wątpienia uda się wychować kilku mistrzów szachowych.

*

Andrzej Danek w Sandecji działa od 2007 roku. Klub bez wątpienia zawdzięcza mu bardzo dużo, bo w trudnych czasach, gdy miasto miało problem ze znalezieniem kogokolwiek, kto odważyłby się na objęcie funkcji prezesa, Danek stanął na wysokości zadania. – Złota era Sandecji zaczęła się w 2007 roku od prezydenta Nowaka, ale wtedy był jeden problem. Sandecja była wówczas na dnie i organizacyjnym, i sportowym. W klubie był kurator, więc nikt nie chciał zostać jego prezesem. Poszukiwania trwały miesiącami, aż w końcu zgodził się Andrzej Danek, który prezesem był dziewięć lat. Prezydent miał do niego zaufanie, ale też dług wdzięczności. Zdecydowana większość pieniędzy przeznaczonych na sport szła na Sandecję, klub za darmo dostał też do użytku wszystkie obiekty sportowe. Prezydent dał prezesowi wolną rękę. Dopiero z czasem zaczęło wychodzić, że Danek zaczął kombinować i nadużył zaufania prezydenta Nowaka – jeszcze raz mówi osoba będąca blisko klubu.

Na czym miały polegać kombinacje Andrzeja Danka? Przede wszystkim na powiązaniach władz z lokalnymi przedsiębiorcami. Jeśli piłkarze mieli gdzieś spać, kierowano ich w konkretne miejsce. Jeśli mieli gdzieś jeść – to samo. Nie było umów czy przetargów, pozwalających wybrać najkorzystniejszą ofertę. Wszystko opłacano z budżetu klubu, ale w eter puszczano informację, że biznesmeni pomagają za darmo i z dobrego serca.

*

Kontrowersyjnych ruchów było zresztą dużo więcej. W Nowym Sączu dużo mówi się o tym, że Danek, który często mówił, że wkłada w Sandecję swoje pieniądze, faktycznie dotował klub, ale wszystkie umowy były de facto pożyczką na procent. O tę kwestię też zapytaliśmy Andrzeja Danka.

To prawda, że pożyczał pan klubowi pieniądze na dziewięć procent?

To jest ciekawe, że brałbym pieniądze od klubu, skoro je tam przynosiłem. Nie ma takiej możliwości. To nie jest prawda.

Osoby, z którymi rozmawialiśmy, reprezentują jednak odmienne stanowisko. Z ich relacji wynika, że Danek jak najbardziej udzielał klubowi oprocentowanych pożyczek. – Jesteś prezesem, więc gdy przychodzi dotacja z miasta, to ty decydujesz, co spłacasz w pierwszej kolejności. Zwracasz więc pieniądze sobie, rodzinie i tak dalej. No a potem w mediach mówisz, że wkładasz w klub własne pieniądze i poświęcasz się dla niego. Przy okazji za pośrednictwem klubu – na stadionie, koszulkach stronie internetowej – reklamujesz własne firmy – słyszymy.

Poprzednie władze Sandecji mocno gimnastykowały się też przy zawieraniu jak najbardziej korzystnych umów z zawodnikami, którzy przychodzili do klubu. Większość piłkarzy była zatrudniana dwutorowo. Biznesmeni powiązani z Sandecją w swoich firmach tworzyli dla nich fikcyjne etaty, a klub zawierał z nimi umowy wizerunkowe. Przeważnie cały proceder wyglądał tak, że na mocy pierwszego kontraktu opłacano im tylko składki, a wynagrodzenie wypłacano w oparciu o drugi. Następnie zatrudniający wpisywali sobie wszystko w koszta. Dochodziło też do sytuacji, w których zawodników opłacali sponsorzy zewnętrzni, czego jednak nie wykazywano w rozliczeniach przekazywanych ratuszowi. Oficjalnie wszystko szło z klubowej kasy.

Najbardziej skandaliczna jest jednak sprawa rozliczenia dotacji, którą stowarzyszenie otrzymało od miasta na funkcjonowanie. Stowarzyszenie nie wykorzystało w całości przekazanych dwóch i pół miliona złotych, co rodziło duży problem. Brak rozdysponowania wszystkich pieniędzy był bowiem równoznaczny z koniecznością zwrotu do miejskiej kasy całej dotacji. Z problem postanowiono poradzić sobie w wyjątkowo perfidny sposób – dopisując do rozliczeń podatkowych poszczególnych pracowników klubu kwoty sięgające nawet 100 tys. zł! Mówi Andrzej Danek.

Na wierzch wyszła ostatnio afera z PIT-ami. Podobno rozliczenia niektórych pracowników były zawyżone.

Zawodnicy dostali pieniądze w ramach premii i myśleli, że my będziemy płacić. Jeżeli był jakiś problem, to przecież są kadrowe, są księgowe, wszystko było wyjaśnione. Nie ma żadnego problemu z PIT-ami, wszystko jest w porządku.

Niektórzy pracownicy odmówili przyjęcia swoich zeznań.

To nie wiem. Ja panu powiem, że jeśli ktoś miał problemy, to przyszedł do pani kadrowej i wszystko było wyjaśnione. Nie słyszałem, że by ktoś miał problem z PIT-em. Ja o tym nie słyszałem.

*

Tłumaczenie różnicy pomiędzy kwotami zapisanymi w kontraktach, a tym, co ostatecznie znalazło się w PIT-ach premią otrzymaną za awans to jednak bardzo słaba forma obrony. Pracownikom wbito bowiem w zeznania kwoty znacznie przekraczające dodatkowe zarobki z tego tytułu.

Tajemnicza nadwyżka w zeznaniach podatkowych to nie jedyny dziwny sposób na organizowanie przepływu pieniędzy w Sandecji. Zgodnie z umową zawartą między stowarzyszeniem a spółką akcyjną ten pierwszy podmiot partycypuje w zyskach z transferów z klubu. Od sprzedaży każdego zawodnika stowarzyszenie otrzymuje 30% całkowitej kwoty. Raz jeszcze oddajmy głos prezesowi Dankowi.

Umowa, którą jako stowarzyszenie zawarliście ze spółką gwarantuje wam 30% od każdego transferu z klubu.

Tak, taka jest umowa, stowarzyszenie dostaje 30% od każdego przekazanego zawodnika.

Czyli na przykład Kolew was nie dotyczy. Nigdy nie grał pod stowarzyszeniem.

Na sto procent tego nie powiem, bo nie pamiętam, jaki jest wykaz zawodników. Dostajemy pieniądze tylko za tych zawodników, którzy są w wykazie. Nie pamiętam, czy tam był Kolew, ale chyba nie.

Z naszych informacji wynika, że Bułgar znajduje się na tej liście.

*

Sporo kontrowersji budzi też kwestia możnych sponsorów, którzy pomagali Sandecji, gdy ta grała w pierwszej lidze i nieoczekiwanie wycofali swoje wsparcie tuż po awansie do ekstraklasy. Wymienić można na przykład firmę „Wiśniowski”, której przedstawiciele zarzucili Andrzejowi Dankowi i jego świcie niegospodarność. W kuluarowych rozmowach rozmowach podkreślali, że nie dadzą pieniędzy na Sandecję, dopóki w klubie kręci się były prezes. Obecnie firma „Wiśniowski” wspiera jedynie klubową akademię.

Nieco inaczej wyglądała sprawa z firmą „Termy Szaflary” prowadzoną przez Józefa Pawlikowskiego-Bulcyka, byłego prezesa Porońca Poronin. W pierwszej lidze „Termy Szaflary” dawały na klub 250 tys. złotych rocznie, przez dwa sezony firma opłacała też kontrakt Wojciecha Trochima. Po awansie do ekstraklasy nieoczekiwanie zniknęła jednak z klubu. Pawlikowski przyznał potem, że Danek w prywatnej rozmowie powiedział mu, że obecnie w Sandecji nie ma klimatu do tego typu działalności.

Osoby, z którymi rozmawialiśmy w Nowym Sączu, przywołały też przypadek firmy „Szubryt”, która ekstraklasie wspiera Sandecję dużo mniejszą kwotą niż miało to miejsce w pierwszej lidze. – Szubryt w pierwszej lidze opłacał kontrakty Małkowskiego, Korzyma, Barana, Kasprzaka i Tarasenki. Dawał około 50-60 tys. miesięcznie. Danek tak omotał Szubryta, że ten daje teraz 25 tys. miesięcznie. Sandecja w ekstraklasie od sponsorów dostaje zdecydowanie mniej niż w pierwszej lidze. Kilku straciła i żadnych nie pozyskała.

Prezes Danek całą sprawę widzi jednak zupełnie inaczej.

Dlaczego po awansie do ekstraklasy z Sandecji wycofały się firmy „Wiśniowski” i „Termy Szaflary”, a „Szubryt” mocno ograniczył finansowanie?

Firma „Wiśniowski” nam pomaga, to nie jest prawda.

Pomaga akademii, a nie pierwszej drużynie.

Tak się dogadali z prezesem, że pomagają akademii.

Ludzie z firmy „Wiśniowski” w prywatnych rozmowach zarzucali panu niegospodarność.

Nie ma takiej możliwości. Nie słyszałem o takich rzeczach. Myśmy oglądali każdą złotówkę. W klubie był tylko zarząd, księgowa i kadrowa. Pieniądze brały tylko księgowa i kadrowa. Ja wszędzie jeździłem za własne pieniądze.

*

Awans do ekstraklasy, który wymusił zaprowadzenie w Sandecji pewnych zmian, w dużej mierze jest sukcesem prezesa Danka. W Nowym Sączu nie brakuje jednak głosów, że promocja do elity nie do końca była mu w smak, bo wiązał się z oddaniem władzy w klubie. Z tego powodu starał się zrobić wszystko, by nadal mieć jak najwięcej do powiedzenia w najważniejszych kwestiach. – Po obowiązkowym powołaniu spółki akcyjnej pewnym osobom, które rządziły klubem przez stowarzyszenie, odebrano zabawki. Prezes Danek, który przez lata prowadził klub, chciał zachować swoją pozycję. Miał na to wiele argumentów. Między innymi syna i dwóch zięciów w szatni, którzy byli z kolei związani z niektórymi zawodnikami w szatni i mogli bardzo mocno wpływać na pewne kwestie. To za ich sprawą podejmowano różne decyzje. Do Sandecji często ściągali swoich kolegów. Przykładowo już w trakcie sezonu dużo mówiło się o tym, że brakuje nam napastnika. Nie było nas jednak stać na transfer super zawodnika, ale w klubie pojawił się Pietrzkiewicz, który dostał 10 tys. złotych netto i siedział na trybunach. W tym czasie mieliśmy Gliwę w super formie, Radlińskiego, który był bardzo dobrym drugim bramkarzem i dwóch zdolnych juniorów. Później okazało się, że Pietrzkiewicz jest dobrym kumplem Maćka Korzyma – usłyszeliśmy od naszych rozmówców.

Szatnia Sandecji była zresztą najbardziej osobliwą szatnią w polskiej piłce. Prym wiodła w niej grupa zawodników połączonych więzami rodzinnymi, z prezesem Dankiem powiększona o ich najbliższych znajomych. Do „grupy trzymającej władzę” należeli Maciej Korzym, Wojciech Trochim, Adrian Danek, Grzegorz Baran i Maciej Małkowski. Z czasem doszlusować do nich próbowali kolejni zawodnicy, którzy widzieli, że wiąże się to z określonymi korzyściami. W szatni doszło więc do wyraźnego rozdziału, a różnice między grupami próbował niwelować Dawid Szufryn. Dzięki niemu zawodnicy z „gorszej” grupy czuli się częścią drużyny, a między zawodnikami nie dochodziło do poważnych scysji.

O tym, że w ekipie Sandecji byli równi i równiejsi najlepiej świadczy afera, do której doszło podczas obozu na Węgrzech, gdy klub grał jeszcze w pierwszej lidze. Pod koniec zgrupowania na śniadaniu jeden z członków sztabu szkoleniowego wyczuł alkohol od Wojciecha Trochima. Na drodze szybkiego śledztwa w pokoju, który Trochim dzielił z Maciejem Korzymem znaleziono około dwustu puszek po piwie. Klub podobno nałożył na zawodników jakieś kary, ale całej aferze bardzo szybko ukręcono łeb. W rozmowie z nami Andrzej Danek zaprzeczył, że taka sytuacja kiedykolwiek miała miejsce.

*

W tym kontekście szczególnie interesująco wygląda postać ówczesnego trenera Sandecji, Radosława Mroczkowskiego, który był pod silnym wpływem prezesa i powiązanych z nim piłkarzy. O ile od strony sportowej Mroczkowskiemu nie można mieć nic do zarzucenia, to od strony organizacyjnej sytuacja wygląda zgoła inaczej. W Nowym Sączu usłyszeliśmy chociażby zarzuty, że trener pod naciskiem forował Maciej Korzyma i w składzie wystawiał go nawet wtedy, gdy napastnik Sandecji był w opłakanej formie. Nasi rozmówcy nie ukrywają też, że Korzym w klubie znalazł się wyłącznie po znajomości. – W pierwszej lidze najlepiej opłacani zawodnicy zarabiali około 8-10 tys. złotych. Nagle w klubie pojawił się Maciej Korzym, zięć i pupilek prezesa, i od razu podpisał kontakt na 16 tys. netto. Dwa razy więcej od najlepszych zawodników. Gdyby grał dobrze i strzelał bramki – okej, ale w Sandecji Korzym był hamulcowym.

Opinia, którą w Nowym Sączu usłyszeliśmy na temat Mroczkowskiego, jest dla szkoleniowca niezbyt korzystna. Ludzie z klubu powiedzieli nam, że po awansie po prostu mu odbiło. Wcześniej jego współpraca ze wszystkimi pracownikami w strukturach Sandecji układała się bez zarzutu. Po wejściu do ekstraklasy trener zmienił się nie do poznania. Chciał mieć decydujący głos we wszystkich kwestiach i w wielu momentach zwyczajnie pomijał osoby, z którym powinien współdziałać.

Ze względu na medialną zawieruchę, która zrobiła się wokół sprawy, najgłośniej było o zatargach Mroczkowskiego z Arkadiuszem Aleksandrem, dyrektorem sportowym klubu, i rzecznikiem Marcinem Rogowskim. Spór z Aleksandrem w głównej mierze dotyczył testów Freddy’ego Adu, które szerokim echem odbiły się daleko poza granicami kraju. Mroczkowski publicznie utrzymywał, że nic nie wiedział o przyjeździe zawodnika i zapewniał, że nie zgodzi się, aby Amerykanin wyszedł na trening z jego drużyną. Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika jednak, że trener o planowanych na poniedziałek testach dowiedział się dwa dni wcześniej, zaraz po przegranym meczu z Legią w Warszawie. Został także poinformowany o najważniejszym fakcie – Adu miał zagrać w sparingu drugiej drużyny, a w gestii trenera lub kogoś z jego sztabu leżało wyłącznie ocenienie jego ewentualnej przydatności do pierwszego zespołu.

Przy okazji niedoszłego transferu szkoleniowiec wdał się też w zatarg z Rogowskim. Nasi rozmówcy następująco przedstawili genezę tego dziwnego sporu. – Mroczkowski wiedział, że Adu przyjeżdża. Amerykanin miał zagrać w sparingu rezerw, który był zorganizowany pod niego. Jaki był w tym problem? Trener wykorzystał wypowiedź dyrektora sportowego, zaatakował Haslika i w kuluarach zaczął grozić, że odejdzie. Haslik wtedy spanikował, zabronił Adu grać, Aleksander wyszedł na idiotę, a Rogowski miał w tym tyle udziału, że pojechał na lotnisko po Adu. Mroczkowski skupił się na tym, kto nie mógł się bronić. Marcin poczuł się urażony, napisał pismo, a prezes w końcu go odsunął. Trener mógł znów poczuć się mocny, bo kolejny raz wyszło na jego.

Dlaczego testy Adu tak bardzo raziły Mroczkowskiego, skoro wcześniej wielokrotnie – również za pośrednictwem mediów – żalił się na brak transferów i przekonywał o konieczności podpisania nowego skrzydłowego? Na to pytanie trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Faktem jest jednak, że gdy nieco wcześniej w drugiej drużynie Sandecji testowani byli zawodnicy z Meksyku, to trener nie miał do tego żadnych zastrzeżeń. Warto również podkreślić, że za testy i transfer Amerykanina klub z Nowego Sącza nie zapłaciłby ani złotówki. Wszystkie koszta miał ponieść sponsor z zewnątrz, który chciał płacić za tylko za to, że Adu będzie siedział w szatni i przy okazji wykorzystać go w kilku akcjach marketingowych.

*

Okres między awansem do ekstraklasy a pierwszymi tygodniami nowego sezonu był zresztą przesycony medialnymi żalami trenera Mroczkowskiego. Zaczęło się od wspominanych uskarżań na brak transferów, skończyło się publicznymi ostrymi połajankami w stronę dyrektora sportowego i prezesa. – W pewnym momencie poczuł się tak mocny, że zaczął ingerować w pracę dyrektora sportowego. Gdy Aleksander stopował pewne rzeczy, to trener skarżył się w mediach. Na swoją sytuację w klubie zaczął narzekać już na początku przygotowań do sezonu. Zamiast jednak zgłosić się do prezesa, od razu wyszedł do mediów, co jednak uszło mu płazem. Od tego zaczęła się cała fala, a Mroczkowski wprost krytykował prezesa i dyrektora sportowego. Zaczął też mówić, że żałuje, że nie może już współpracować z poprzednim zarządem, co jasno pokazuje, który obóz reprezentował. Z czasem zaczął całkowicie pomijać prezesa i uznał, że o wszystkim będzie rozmawiał bezpośrednio z prezydentem – usłyszeliśmy w Nowym Sączu.

Osoby, z którymi rozmawialiśmy, nie ukrywają, że koniec przygody Radosława Mroczkowskiego w Sandecji to czas nieustannych konfliktów trenera ze wszystkimi w klubie. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy leży po stronie szkoleniowca, który po wprowadzeniu Sandecji do ekstraklasy obrósł w piórka i poczuł się najważniejszą osobą w klubie. Mroczkowski, co niekoniecznie przenikało do przekazów medialnych, swoim zachowaniem nie tylko zepsuł wszystko, co wcześniej udało się zbudować, ale też skłócił wszystkich w klubie i z premedytacją działał na jego niekorzyść na różnych polach. Przykładowo w czasie przy okazji meczu z Termaliką szkoleniowiec, który tyle mówi o kulturze, manierach i dobrym wychowaniu, nie podał ręki Danucie Witkowskiej. Sprawa może drobna, ale wymowna, bo przecież to trener reprezentuje klub i w dużym stopniu buduje jego wizerunek na zewnątrz. O tę sytuację zapytaliśmy naocznego świadka – Grzegorza Haslika.

Dlaczego trener Mroczkowski nie podał ręki prezes Witkowskiej?

To nie jest pytanie do mnie. Nie mogę odpowiadać w imieniu trenera.

Rozmawiał pan z trenerem o tej sytuacji?

Tak, powiedziałem mu co o tym myślę, ale zostawię to dla siebie.

*

Prezesa, który ewidentnie nie żył dobrze z Mroczkowskim, choć stara się zachować wszystkie pozory normalnej współpracy, zapytaliśmy o jeszcze jedną sprawę z nim i trenerem w roli głównej.

Dlaczego prezes Mroczkowski przed jednym ze spotkań nie wpuścił pana do szatni?

Nie wiem, o to trzeba już pytać trenera. Powiedział, że nie mogę wejść.

Nie miał pan przecież złych intencji, chcąc życzyć drużynie powodzenia.

No tak, ale taka była decyzja trenera.

*

Bulwersująca ze względu na okoliczności była też sytuacja, w której Mroczkowski z uporem maniaka dążył do zwolnienia trenera rezerw. Robert Kubiela „podpadł” mu, gdy w meczu drugiej drużyny ściągnął z boiska Bartosza Gęsiora, syna Dariusza, z którym były szkoleniowiec Sandecji pozostaje w bliskich relacjach. Młody piłkarz, który wędkę dostał z powodu słabej gry, schodząc z boiska napyskował Kubeli, więc ten z miejsca odesłał go do szatni. Niezadowolony zawodnik poskarżył się ojcu, który wykręcił numer do Mroczkowskiego, by donieść, że syn jest w klubie „źle traktowany”. Mroczkowski z miejsca uderzył do prezesa, domagając się zwolnienia Kubieli, choć wcześniej nigdy nie miał zastrzeżeń do jego pracy. Ostatecznie trener rezerw zachował swoją posadę, ale dobrych relacji nie udało się odbudować. Z klubu ulotnił się za to Bartosz Gęsior, któremu szatnia bardzo wyraźnie dała odczuć, że dla „konfidentów” nie ma w niej miejsca.

Podejście Mroczkowskiego do młodych zawodników było generalnie zastanawiające. Kiedy Sandecja wybierała się na obóz przedsezonowy wspólnie z trenerem ustalono, że do pierwszej drużyny dołączą wyróżniający się juniorzy. Przed samym wyjazdem trener zdecydował jednak, że młodzi zostają w domu. Decyzję podjął samodzielnie i nie przekazał jej nikomu, z wyjątkiem piłkarzy.

O wszystkich wymienionych sprawach próbowaliśmy porozmawiać z Radosławem Mroczkowskim, ale trener odmówił wypowiedzi. Arkadiusza Aleksandra zablokował z kolei prezes Haslik.

*

Fatalny sezon Sandecji naznaczony nie tylko słabą grą, ale też licznymi aferami wokół klubu, najbardziej oburzył kibiców „Sączersów”. Po tym, gdy jasne stało się, że klub z Nowego Sącza żegna się ekstraklasą, stowarzyszenie kibiców wydało ostre oświadczenie, w którym przejechało się po wszystkich odpowiedzialnych za taki stan rzeczy.

Aby zdobyć nieco więcej informacji, skontaktowaliśmy się z przedstawicielem kibiców Sandecji.

W swoim oświadczeniu wymieniliście z nazwiska kilka osób, którym dziękujecie za to, gdzie aktualnie znajduje się Sandecja. Dlaczego nie ma wśród nich pana Andrzeja Danka?

Nie wiem, bez konkretów. W tym roku nie był na pierwszym planie, więc jakoś nam umknął. Jemu dziękuje się zresztą od zawsze, więc to, że go tam nie ma, nie oznacza wcale, że jest przez nas jakoś forowany czy wielbiony.

Odbiór w jego przypadku jest więc podobny, jak w przypadku pozostałych osób?

Podobny, ale jako, że był w cieniu, to go zabrakło. Oświadczenie było w miarę zwięzłe i krótkie, bo moglibyśmy tak wymieniać i wymieniać. Przykładowo – osoby, które było odpowiedzialne za budowę stadionu czy inne rzeczy.

Ludzie odpowiadający za budowę stadionu przedstawiają tę kwestię w ten sposób, że są po prostu pewne procedury, które w jakiś sposób wiążą im ręce.

Tak, od półtora roku wiążą im ręce i są cały czas związani.

Bierzecie w ogóle pod uwagę procedury przetargowe? To wszystko wiąże się z czasem i wieloma kwestiami formalnymi.

Nie przyjmujemy takiego tłumaczenia. Gdyby miasto chciało, to już dawno coś zostałoby zrobione. Według nas to jest typowa gra na zwłokę.

Po to, żeby stadionu w ogóle nie robić?

Według mnie oni to zrobią, ale w wersji minimalistycznej, najbardziej okrojonej.

Jako kibice chcielibyście zapewne, żeby ten stadion, który powstanie, był stadionem z prawdziwego zdarzenia.

Dokładnie, jako kibice zawsze walczyliśmy o stadion, który będzie spełniał wymogi czwartej kategorii UEFA, a nie o jakiś pseudo obiekt, dla nie wiadomo kogo. Wydaje nam się, że dla miasta szczytem fajności i estetyki jest stadion w Niecieczy, w którym są pewnie zakochani. Nam się jednak marzy coś trochę innego, bo jeśli już mamy wydawać pieniądze, zróbmy to raz, a porządnie.

Trzeba jednak zrozumieć, że klub zdecydował się na stadion w Niecieczy (jeden mecz w Niecieczy kosztował 75 tys. zł, na stadionie Cracovii byłby to koszt rzędu 250 tys. – red.) Od strony ekonomicznej był to najrozsądniejszy wariant.

Jeśli chcemy być traktowani, jako poważny klub i miasto, bo przecież chodzi o obiekt miejski, Urząd powinien wybudować obiekt z prawdziwego zdarzenia, a nie coś z kategorii „pseudo”.

Kto waszym zdaniem jest odpowiedzialny za to, ze w tym sezonie sytuacja w klubie była w tym sezonie, jaka była?

Na pewno nie odpowiada za to jedna osoba. To jest całość. Ogół osób, które tym zarządzają. Dokładnie tak, jak jest napisane w oświadczeniu.

Nie macie wrażenia, że dyrektor Danek pełni w klubie rolę szarej eminencji?

Ja nawet nie wiem, za co on jest odpowiedzialny w tym momencie.

Szczerze mówiąc, wychodzi na to, że za nic.

Na pewno jest tam jakiś układ towarzyski, który nadal obowiązuje. Pewnie jest właśnie szarą eminencją. Oczywiście nie jesteśmy z tego zadowoleni, ale co możemy w tym momencie zrobić?

W oświadczeniu oberwali wszyscy odpowiedzialni za pion organizacyjny.

Nie wiemy za co odpowiedzialny jest pan Danek, więc go nie wymieniliśmy. Danek zawsze w tym klubie był i podejrzewam, że będzie w nim do usranej śmierci. Szczerze wątpię, żeby udało się go z tego klubu usunąć, więc nie zwracamy już na to uwagi. W tym roku jednak nigdzie się nie udzielał i nigdzie nie był obecny.

Publicznie powiedział, że Sandecja zalega mu pieniądze za hotel, w którym nocowali piłkarze. To nie działa na korzyść klubu.

Pisanie oświadczenia zajęło dziesięć minut. Może faktycznie powinien był się tam znaleźć, ale się nie znalazł i nie zamierzamy go dopisywać.

Jak oceniacie pracę sztabu szkoleniowego? Mam na myśli zarówno sztab trenera Mroczkowskiego, jak i trenera Moskala.

Jakbyśmy się na tym znali, to moglibyśmy to oceniać. Ponieważ się nie znamy, zostawiamy to ludziom, którzy są za to odpowiedzialni i biorą za to pieniądze.

Można jednak usłyszeć, że nie podobało wam się zatrudnienie Moskala, który jest mocno kojarzony z Wisła Kraków.

Jak to wśród kibiców. Niektórym się podoba, niektórym nie. Niektórzy są zadowoleni, inni nie. Wśród nas są różne opinie. Jedni się cieszą, że Mroczkowskiego wyjebali, a drudzy twierdzą, że utrzymałby Sandecję.

Są też tacy, którzy uważają, że Mroczkowski w pewnym momencie stał się największym problemem Sandecji. Człowiekiem, który skonfliktował wszystkich w klubie, żeby siebie przedstawić w jak najlepszym świetle. To raczej nie mogło pomóc drużynie.

Całkiem możliwe, aczkolwiek nie wiem, czy jest to prawda.

Jak z waszego punktu widzenia wygląda krajobraz po spadku?

Wydaliśmy oświadczenie i tam jest wszystko napisane. Przekaz jest jednoznaczny.

Bardziej atrakcyjna jest dla was pierwsza liga u siebie niż ekstraklasa w Niecieczy?

Myślę, że tak.

Macie choćby cień nadziei na to, że we władzach klubu coś się zmieni i że wszystko pójdzie w dobrą stronę, a Sandecja wróci jeszcze do ekstraklasy jako normalny klub?

Będzie ciężko. Mamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za obecny stan rzeczy nie będą dłużej związane z klubem, chociaż jest to utopijna wizja. Miasto jest na tyle mocno zakorzenione w tym klubie, że tego nie odda. My możemy krzyczeć i protestować, oni i tak zrobią to, co chcą.

Nie za dużo odpowiedzialności zrzucacie na konto prezydenta, który jako osoba odpowiedzialna za wiele kwestii, siłą rzeczy musi komuś zaufać i oddać temu komuś kontrolę nad klubem?

Nie wiem… Nie uważam tak.

*

O ciągnącą się w nieskończoność sprawę nowego stadionu dla Sandecji zapytaliśmy też ludzi będących dobrze zorientowanych w sytuacji. Z ich relacji wynika, że kluczowym problemem są formalności, które narzuca procedura przetargowa. – Na początku czerwca prezydent obiecał, że pierwszy mecz w NS będzie w lutym lub marcu. Pierwotna koncepcja zakładała jednak dostosowanie obecnego stadionu do wymogów ekstraklasy. Z czasem zdecydowano się jednak odejść od półśrodków i postanowiono zbudować nowy stadion. Nikt jednak nie ogłosił, że w związku z tym realizacja inwestycji może potrwać dłużej. Wszyscy patrzyli na pierwotny komunikat. Do października nie było żadnych opóźnień. W przetargu wpłynęła jednak tylko jedna oferta – wyższa o 10 milionów niż miasto przewidziało. To jednak nie był problem, bo pieniądze by się znalazły. Chodziło o wiarygodność firmy, co podnosili również sami kibice. Po kilku miesiącach ta sama firma podobny stadion chciała budować nie za 60 milionów, tylko za 32. Miasto po analizach odrzuciło ofertę, co poskutkowało rozpisaniem nowego przetargu, czego nie dało się w żaden sposób przyśpieszyć.

Problemy z wyłonieniem wykonawcy sprawiły, że miasto musiało rozpisać przetarg na nowo. Tym razem zdecydowano się jednak rozłożyć inwestycję na etapy. Osobny przetarg dotyczy więc projektu stadionu, a osobny wykonawcy. – W przetargu na projekt stadionu zgłosiły się cztery firmy. Od miesiąca wysyłają różne zapytania, na które trzeba odpowiedzieć. Myślę, że na pewno będą jakieś odwołania. Nie da się tego jednak przyśpieszyć. Miasto jest jedynym organem, który mogą atakować. Kibice nie są wściekli na sam stadion, to tylko jedna ze składowych. Kibice są wściekli na wynik sportowy i to, że klub przez cały sezon kojarzył się z bałaganem, aferami i był pośmiewiskiem. Sandecja nie miała kompetentnych pracowników, którzy mogliby sobie z tym poradzić.

*

Krajobraz po spadku jest więc dość jasny. Kibice, a także część ludzi związanych z klubem, ma nadzieję, że spadek zainicjuje w Sandecji nowe rozdanie. Stanowisko w tej sprawie jest jednak jednoznaczne – aby tak się stało z klubu powinni odejść prezes Haslik i obecny dyrektor Danek. Pytanie tylko, czy aby na pewno jest to możliwe?

Prezes Halik bez wątpienia włożył dużo wysiłku, by Sandecja wyglądała tak, jak wygląda obecnie. Jako człowiek odpowiedzialny za finanse sprawdził się bardzo dobrze. Jako kierujący klubem piłkarskim kompletnie sobie nie poradził. W dużej mierze wynika to z faktu, że został wrzucony w środowisko, którego nie zna i w którym nie umie się poruszać. – Gdy przejmowałem klub, od razu zaznaczyłem, że nie znam się na sporcie – powiedział nam, gdy odwiedziliśmy go w biurze.

Haslik mocno zżyma się, gdy Sandecja jest przedstawiana, jako przaśny klub, ale prawda jest taka, że sam dołożył do tej przaśności swoją cegiełkę. Dość powiedzieć, że na co dzień nie urzęduje w siedzibie Sandecji, lecz w swoim starym biurze, które mieści się w budynku jednego z sądeckich banków. Dyrektor sportowy i biuro prasowe pracują z klubowego budynku, a Haslik wciąż siedzi w krześle, które zajmował zanim trafił do Sandecji.

W przypadku Andrzeja Danka sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. Klub bez wątpienia bardzo wiele mu zawdzięcza, bo to właśnie Danek podjął się misji ratowania Sandecji, gdy ta ledwo zipała na dnie trzecioligowej tabeli i poprowadził go do największego sukcesu w historii. Z czasem prezes zaczął jednak bawić się w różnego rodzaju gierki, w których wspierał go pracownik Urzędu Miasta, Józef Kantor. Obaj znają się zresztą od lat i prywatnie są bardzo sympatycznymi ludźmi. Przaśności klubowi też jednak dodają, unikając rozmów przez telefon i prosząc, by pytania, które chcieliśmy zadać, wysłać im na maila. Prezes Danek z reguły podaje adres mailowy… swojej restauracji.

*

Zeszłoroczny awans Sandecji do ekstraklasy ludzie związani z klubem traktują jako coś, co po prostu spadło klubowi z nieba. – Powiedzmy sobie zupełnie szczerze – awans do ekstraklasy był kompletnym przypadkiem. Nikt tego nie zakładał i nie planował. Gdzieś to wszystko przypadkowo się ułożyło, trener Mroczkowski dobrze na to wpłynął, ale tak naprawdę dostał gotową drużynę. Ogólnie było to budowane w totalny chaosie. Przed sezonem piłkarze krzyknęli sobie za awans premię w wysokości miliona złotych. Prezes i jego świata tak bardzo w ten awans wierzyli, że powiedzieli „spoko, nie ma problemów!”. Gdyby piłkarze powiedzieli, że chcą dwa miliony, to klub też by się zgodził. Zarząd nie zabezpieczył nawet pieniędzy na ewentualną wypłatę premii. Po awansie zawodnikom zapłacono 1/3 premii, a potem niemal siłą wypchnięto z klubu Kamila Słabego, żeby mieć pieniądze na dalszą spłatę. Termin był jednak dalej przesuwany, aż ktoś po cichu dał cynk Komisji Ligi, która zwróciła się do spółki akcyjnej w tej sprawie. Prezes Haslik odpowiedział, że to nie jego sprawa, bo premię ustalano z poprzednim podmiotem, czyli ze stowarzyszeniem. Ostatecznie Haslik potulnie zrobił wszystkim przelewy – usłyszeliśmy w Nowym Sączu.

Dzisiejsza Sandecja ma wprawdzie czyste finanse, ale na przestrzeni ostatniego roku wiele rzeczy w klubie istniało tylko teoretycznie. Za marketing odpowiadała zewnętrzna firma, która poza akcjami narzucanymi przez ekstraklasę, nie robiła właściwie nic. Biuro prasowe przez jakiś czas nie było dopuszczane do zawodników, gdyż nie życzył sobie tego trener Mroczkowski, który pracowników tego działu nazywał „pokemonami”. Skala absurdu sprawiła więc, że wyniki sportowe siłą rzeczy zeszły na dalszy plan. W warunkach, które panowały w Sandecji, ciężko było bowiem o dobre rezultaty, skoro na klubowych korytarzach dominowały konflikty, układziki i zakulisowe gierki . – To co się działo się w klubie przez wrzesień, październik i listopad przełożyło się na postawę drużyny i walnie przyczyniło się do spadku. W klubie wszyscy byli wówczas skłóceni przez trenera Morczowskiego. Takie przeczy nie giną w przyrodzie. W zimie zespół został wzmocniony, ale zanim przyszły efekty, to był już kwiecień i brakowało czasu – powiedzieli nasi rozmówcy.

Uzasadnione wydaje się więc przekonanie, że gdyby nie awans, to w Sandecji do tej pory nic by się nie zmieniło. Skostniały układ, który funkcjonował tam przez kilka lat, wciąż miałby się bardzo dobrze. Ogół „dokonań” sądeckiego klubu w minionym sezonie sprawia jednak, że widmo zmian coraz wyraźniej majaczy na horyzoncie. Pytanie tylko, czy ludziom odpowiedzialnym za funkcjonowanie klubu wystarczy odwagi i zdecydowania, aby coś w nim zmienić?

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl

redakcja

Opublikowane 21.05.2018 19:49 przez

redakcja

Ekstraklasa
17.04.2021

Powrót Brown Forbesa, Warta wciąż z marzeniem o pucharach

Jesienny mecz z Wartą Poznań był dla Wisły jednym z najgorszych, pieczętujących los Skowronka. Dzisiaj Hyballa nie ponosi takiego ryzyka, ale Tworek nie ma przed jego gegenpressingiem żadnych obaw. Przekonuje, że ma na to pomysł. W Wiśle wreszcie zagrają z napastnikiem, nieskutecznym, ale jednak trafiającym cokolwiek, natomiast Warta wciąż ma o co grać, bo jakkolwiek […]
17.04.2021
Prasówka
17.04.2021

PRASA. Gumny: Intensywność w Bundeslidze i Ekstraklasie? Przepaść

Dzisiejsza prasa dostarcza nam sporo wieści z lig zagranicznych oraz Ekstraklasy. Mamy zapowiedzi debiutu Macieja Skorży, wywiad z Maciejem Żurawskim oraz szybki przegląd wiadomości z 1. i 2. ligi. Ciekawie wypada także wywiad z Robertem Gumnym, który opowiada o grze w Niemczech. I nie jest to opinia zbyt dobra dla polskiej ligi. – W Augsburgu […]
17.04.2021
Weszło
16.04.2021

Górnik wreszcie z entuzjazmem w grze, zabójcze zmiany Magiery

Górnik Zabrze wreszcie rozegrał mecz z entuzjazmem w ofensywie, ale dało to tylko remis ze Śląskiem Wrocław, u którego różnicę zrobili rezerwowi. Jeżeli ktoś dziś może odczuwać niedosyt ze zdobytego punktu, to raczej gospodarze.  W drużynie Marcina Brosza przypomniało o sobie kilku zawodników, którzy ostatnio zawodzili. Alasana Manneh na kompromitujący poziom nigdy w tym sezonie […]
16.04.2021
Weszło FM
16.04.2021

Sobota w Weszło FM: Lumpowanie, Ekstraklasa i finał Copa del Rey

Na sobotę w radiu Weszło FM zaplanowaliśmy dla Was mnóstwo atrakcji – na czele z programem „Stan Futbolu” oraz relacjami z meczów Ekstraklasy oraz finału Pucharu Króla. Szczegóły znajdziecie poniżej: 9:00 – 11:15 – „Dwójka bez Sternika” – w sobotnim poranku powitają Was Monika Wądołowska i Jakub Białek. Biorąc pod uwagę skład programu, jest szansa […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Powtarzalność Pogoni. Podbeskidzie bez szans na grę w piłkę

W drugim kolejnym meczu Pogoń nie dała rywalowi żadnych szans. Wisła Płock nie oddała celnego strzału przeciwko Portowcom, Podbeskidzie z jakąkolwiek groźną sytuacją czekało do doliczonego czasu gry. Niby w obu meczach byli faworytami, ale każdy, kto śledzi tę ligę wie, ile razy łatka faworyta była tylko przyczynkiem do lania faworyta. Podbeskidzie? Cóż, wciąż ich […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Zmieniają się nazwiska, trenerzy, styl gry, a ŁKS dalej wygrywa mecze rywalom

Ach, starcie dwóch ekstraklasowców z ubiegłego sezonu dało nam nieprawdopodobną frajdę – cofnęliśmy się do czasów, gdy trybuny były pełne, spadały trzy drużyny, a ŁKS strzelał gole dla swoich rywali. Dziś Łódzki Klub Sportowy ugościł Arkę Gdynia i ugościł naprawdę po królewsku – zdobywając dla swoich przeciwników dwa urocze gole.  Jak to możliwe? Ano tak, […]
16.04.2021
Ekstraklasa
17.04.2021

Powrót Brown Forbesa, Warta wciąż z marzeniem o pucharach

Jesienny mecz z Wartą Poznań był dla Wisły jednym z najgorszych, pieczętujących los Skowronka. Dzisiaj Hyballa nie ponosi takiego ryzyka, ale Tworek nie ma przed jego gegenpressingiem żadnych obaw. Przekonuje, że ma na to pomysł. W Wiśle wreszcie zagrają z napastnikiem, nieskutecznym, ale jednak trafiającym cokolwiek, natomiast Warta wciąż ma o co grać, bo jakkolwiek […]
17.04.2021
Prasówka
17.04.2021

PRASA. Gumny: Intensywność w Bundeslidze i Ekstraklasie? Przepaść

Dzisiejsza prasa dostarcza nam sporo wieści z lig zagranicznych oraz Ekstraklasy. Mamy zapowiedzi debiutu Macieja Skorży, wywiad z Maciejem Żurawskim oraz szybki przegląd wiadomości z 1. i 2. ligi. Ciekawie wypada także wywiad z Robertem Gumnym, który opowiada o grze w Niemczech. I nie jest to opinia zbyt dobra dla polskiej ligi. – W Augsburgu […]
17.04.2021
Weszło
16.04.2021

Powtarzalność Pogoni. Podbeskidzie bez szans na grę w piłkę

W drugim kolejnym meczu Pogoń nie dała rywalowi żadnych szans. Wisła Płock nie oddała celnego strzału przeciwko Portowcom, Podbeskidzie z jakąkolwiek groźną sytuacją czekało do doliczonego czasu gry. Niby w obu meczach byli faworytami, ale każdy, kto śledzi tę ligę wie, ile razy łatka faworyta była tylko przyczynkiem do lania faworyta. Podbeskidzie? Cóż, wciąż ich […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Zmieniają się nazwiska, trenerzy, styl gry, a ŁKS dalej wygrywa mecze rywalom

Ach, starcie dwóch ekstraklasowców z ubiegłego sezonu dało nam nieprawdopodobną frajdę – cofnęliśmy się do czasów, gdy trybuny były pełne, spadały trzy drużyny, a ŁKS strzelał gole dla swoich rywali. Dziś Łódzki Klub Sportowy ugościł Arkę Gdynia i ugościł naprawdę po królewsku – zdobywając dla swoich przeciwników dwa urocze gole.  Jak to możliwe? Ano tak, […]
16.04.2021
Ekstraklasa
16.04.2021

PKO Bank Polski zostanie przy Ekstraklasie? Duże zyski marketingowe

– Wartość umowy jest poufna, ale biorąc pod uwagę wypracowane efekty, inwestycja banku w ligę zwróciła się wielokrotnie. Jesteśmy w trakcie negocjacji, chcemy kontynuować współpracę – mówi w „Pulsie Biznesu” Marcin Mikucki, dyrektor departamentu komunikacji, marketingu i sprzedaży Ekstraklasy, o kontrakcie ligi z PKO Bankiem Polskim. Wysoce prawdopodobne jest więc, że mocny partner zostanie z […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Stanowisko: Organizacyjnie Stal Mielec

– Któż z nas nie zna piłkarskiego powiedzonka „organizacyjnie Stal Mielec”? Trzeba przyznać, że szkoda byłoby, gdyby nagle Stal Mielec stałaby się najlepiej zarządzanym klubem w Polsce, bo wówczas to powiedzonko stałoby się bez sensu. A tradycja to rzecz święta i szanować ją trzeba. Na szczęście Stal Mielec doskonale odgrywa swoją historyczną rolę – mówi […]
16.04.2021
Liczba komentarzy: 36
Subscribe
Powiadom o
guest
36 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Freedom
Freedom (@freedom)
2 lat temu

Smutek ogarnia po przeczytaniu tego artykułu. Coraz bardziej człowiek utwierdza się w fakcie, że Polska piłka wciąż mentalnie znajduje się w głębokich latach 90tych.
Ale jest też druga strona medalu, która siedzi w tym samym miejscu – polskie dziennikarstwo.
Szeroki zakres informacji zawarty w arcie akurat teraz, dopiero po spadku. Wiadomo, że wiedzieliście o tym wcześniej, bo nikt przecież nie zebrał tego wszystkiego w kupę w ciągu dwóch dni.
To jak ma być w Polsce lepiej? W piłce kolesiostwo, w dziennikarstwie nie inaczej. Wstyd i kupa gruzu.

varak
varak (@varak)
2 lat temu
Reply to  Freedom

W mniejszych (tzn. ok. 100 tysięcy mieszkańców i mniej) ośrodkach wszelkie układy towarzysko-biznesowe są tak zabetonowane, że i przez 30 lat albo i dłużej tego się nie ruszy. Jak odchodzi stary prezes, to na jego miejsce zaraz pojawiają się synowie i zięciowie prezesa, a cała gra idzie tylko o to kto i czym rządzi i co może załatwić. Świeżej krwi nie ma, bo po pierwsze kto rozsądny pójdzie robić karierę do przykładowego Nowego Sącza, a po drugie nawet jak się taki wariat trafi, to miejscowi i tak zaraz go usadzą.

Urkides
Urkides (@urkides)
2 lat temu
Reply to  varak

Dlatego uważam że samorządy powinny utrzymywać wyłącznie szkółki i akademie a stadiony budować jeśli klub jest dobrze zarządzany.
Jeśli pierwsza wycena stadionu była na 60mln a druga na 32mln, to chyba jasne jest że chcieli kręcić lody. To właśnie dlatego samorządy tak chętnie budują stadiony a tak niechetnie finansują akademie i ich obiekty, bo przy tym nie ma boków.
Polska jest wciąż chora, dobrze się dzieje tam gdzie jest prywatny właściciel, tam gdzie są pieniądze publiczne kwitnie złodziejstwo i marnotrawstwo.

baran
baran (@baran)
2 lat temu
Reply to  Freedom

Już tak się nie dołuj. Po prostu leszcze wzięli się za robotę. Jeśli myślisz, że podobnych szwindelków ale już na zdecydowanie większą skalę nie ma w klubach typu Lech, Legia lub Bayern, Chelsea, Real – to się bardzo mylisz. Po prostu inaczej się nazywa – optymalizacja wydatków, wsparcie marketingowe, działania naprawcze, itd.

StanLaurel
StanLaurel (@stanlaurel)
2 lat temu
Reply to  Freedom

Dziennikarze winni? Ciekawa interpretacja…

Lewacki Wywrotowiec
Lewacki Wywrotowiec (@lewacki-wywrotowiec)
2 lat temu

Ten przedstawiciel kibiców Sandecji nie wydaję się zbyt inteligentny.

varak
varak (@varak)
2 lat temu

Ja po lekturze tekstu zastanawiam się kto napisał to “oświadczenie kibiców”, bo przecież nie gość, który na każde zadawane pytanie odpowiada “A ja to nie wiem… ale tak napisałem, to tak musi być!”.

Wysek1488
Wysek1488 (@wysek1488)
2 lat temu
Reply to  varak

Równie dobrze mógł nie chcieć opowiadać wszystkiego ludziom z weszło.

komentator
komentator (@komentator)
2 lat temu
Reply to  Wysek1488

mógł w takim razie nie godzić się na wywiad. Nie wyszedłby przynajmniej na debila

maximus463
maximus463 (@maximus463)
2 lat temu
Reply to  varak

niemożiwe…za dobrze napisane….kiedyś czytałem jego wymianę zdań z kolesiami z Pogoni odnośnie odmowy na wyjazd do Szczecina……KATASTROFA!!!

KimUnYest
KimUnYest (@kimunyest)
2 lat temu

No na Boga! Co za niekompetentny idiota to nasmarował? Na przyszłość podpowiem, że “koszta” nie są ponoszone, a koszty. Banda nieuków i ignorantów na Weszło rośnie w postępie geometrycznym.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu
Reply to  KimUnYest

Treść usunięta

ziomal
ziomal (@ziomal)
2 lat temu

Wiecie dlaczego stowarzyszenie pominęło Danka?? Bo boją się cokolwiek na niego powiedzieć, bo Syn i zięciowie to dobrzy ich kumple i tyle. Nikt, nigdy na nich złego słowa nie powiedział, bo w Sączu znać Pana piłkarza to splendor i chwała, cokolwiek by grał lub nie bo zawsze będzie Super Wojtek, Cudowny Maciuś, Dinek i kilku innych nieśmiertelnych. Dlatego Dankowi seniorowi nic nie grozi.

maximus463
maximus463 (@maximus463)
2 lat temu

Przedstawiciel kibiców….TRAGEDIA…..kto go wybrał…..Danek&Klika

ein
ein (@ein)
2 lat temu
Reply to  maximus463

Pewnie ma największego bicka albo najdłużej siedział…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu

Treść usunięta

pazdzioch55
pazdzioch55 (@pazdzioch55)
2 lat temu

Zapomnieliście o władzach miasta, ale pewnie jesteście za krótcy na miejskie szychy.
Rozumiem to ale to tam szukałbym największego problemu.
Im spadek był na rękę,..

Kierowniku
Kierowniku (@kierowniku)
2 lat temu

No to się rozszczekały pokemony

Jacek Nysa
Jacek Nysa (@jacek-nysa)
2 lat temu

Dajcie Moskalowi jeszcze order miał silną personalnie drużynę moim zdaniem dużo silniejsza niż na przykład Korona Kielce ,wypłaty na czas, wzmocnienia w ostatnim oknie transferowym i grali wszystkie mecze niby u siebie ale na tym samym stadionie do którego na pewno mogę się przyzwyczaić .
Natomiast nikomu nie przyszło do głowy że trener Moskal będzie tych zawodników chciał nauczyć krakowskiej tiki-taki nikomu nie przyszło do głowy żeby rozliczyć trenera z tego że taktykę dobiera się do tych zawodników których się ma a nie odwrotnie

jeremy
jeremy (@jeremy)
2 lat temu

To Mroczkowski był złym trenerem i człowiekiem? A tak go broniliście gdy go wywalili, że historyczny sukces, że czego oni tam oczekują?? Teraz okazuje się, że mu odbiła palma. Moze lepiej przed obroną trenerów zastanówcie się i popytajcie czy sprawa ma drugie dno.

Eskel
Eskel (@eskel)
2 lat temu

Najfajniejsze jest czytanie między wierszami tego artykuły napisanego na zlecenie :
– Mroczkowski jest lepszym trenerem niż Moskal (którego też cenię)
– Danek zrobił przez 6 lat super wynik z Sączersami jak przyszło do gry w ESA to go pogonili bo wiedzieli, że teraz zacznie się prawdziwa kasa
– budżet klubu pomiędzy 1 ligą a ESA urósł o kilkaset procent ale 75% wpływów zapewniało miasto
– jak rozumiem wszyscy lokalni biznesmeni nie chcieli dawać kasy na klub z POlitrukiem na czele
– w takich warunkach nawet idiota mógłby zostać prezesem klubu
– przynajmniej się dowiedzieliśmy czemu Sączersi musieli grać w Niecieczy, bo prezesina dogadał się z właścicielami z Zabna. Nic dziwnego, że wszyscy w Sączu byli wqrwieni na ten chory układ,
– i pewnie gra w Niecieczy była jedna z głównych przyczyn słabych wyników Sączersów
– a tutaj jak czytam, zatrudnili jakiegoś słupa z agendy samorządowej (to jest dopiero symbol patologii), który siedział w Banku, nie pojawiał się w klubie, na niczym się nie znał i bał się wejść do szatni
– ten klub ciągnął Danek i jego ekipa : ot taki swojski, lokalny klimat. W Niecieczy zrobili armię najemników za 10x większe pieniądze a i tak spadli. Wybieram model Sączersów.
– zobaczymy co zrobi teraz ten POlitruk przyniesiony w teczce na prezesa – pewnie wystartuje do Sejmiku jako Prezes klubu
– a Danek pewnie zostanie Prezesem i znów pociągnie ten wózek. Kto wie, może nawet Mroczkowski wróci.
Dodam, że Sączersi ani mi brat ani swat i w sumie dobrze, że spadli – ale jak czytam taką POpagadnę to szlag mnie trafia.

fryzjer
fryzjer (@fryzjer)
2 lat temu

Mroczkowski zapewne jak się zorientował co się dzieje w klubie , zaczął mieć wyjebane i każdej nocy marzył i śnił jak przejmuje schedę po smudzie

zippedin
zippedin (@zippedin)
2 lat temu

Już to widzę, wchodzą do pokoju Trochima i Korzyma, zobaczyli dwóch najebanych łysoli, to nie chcieli przeszkadzać 😀

Forbrich-Barber
Forbrich-Barber (@waloos)
2 lat temu

Kibice chcieliby stadionu kategorii 4? Czy ich popieściło?
Zaglądam w wykaz i widzę, że to minimum 8k miejsc. Ktoś mi wytłumaczy po wała to? Żeby się kurzyło? Czy żeby podreperować ego ludzi? Fajnie się tak wszystkim gada, że potrzebny stadion, bo wizytówka miasta, bo wymogi, bo kibice itd. A prawda jest taka:
Zajrzałem do sezonu w którym Sączersi robili awans. Przez 30 kolejek frekwencja kręciła się w okolicach 1500 osób. Dopiero kiedy awans stał się niemal pewny, kibice przyszli w komplecie czyli 3k.
Zakładając, że po wejściu do ESA średnia frekwencja rośnie o 100% to zamiast średnio i tak zawyżonych 2000, chodziło by 4000. Uważam że miasto zrobiło bardzo dobrze, że się nie wpakowało w koszta. Poziom sportowy i tak nie wskazywał na dłuższe zagoszczenie w ESA, a długi by zostały.
W Nowym Sączu spokojnie wystarczyłaby jedna trybunka podobna do tej z Siarki Tarnobrzeg czy Pogoni Siedlce. Po co budować stadion który nie ma szans się zapełnić albo robi to w 50%? Już takie mamy we Wrocławiu, Gdańsku, Bielsku, Tychach czy Lublinie

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza (@fan-kibolkiewicza)
2 lat temu

Rozbój w biały dzień. Miasto bierze na utrzymanie klub i jeszcze płaci stowarzyszeniu.

Szynkers88
Szynkers88 (@szynkers88)
2 lat temu

Z tym Dankiem to tak trochę jak z Leśnodorskim. Niby “na kredyt”, dużo podejrzanych biznesów, a jednak osiągnęli sukcesy “w tej branży”. Może brutalna prawda jest taka, że w polskiej piłce bez takich układów, związków, nie da się osiągnąć sukcesu… Nie wiem. Ale skoro było tak źle, to jak udawało się przez te wszystkie lata iść do przodu, przez długi czas ciągnąć kasę od sponsorów i tak dalej? Przecież Nowy Sącz to nie Warszawa, a jednak klub już się zadomowił na piłkarskiej mapie Polski.
Ale najlepsze jest w tym wszystkim to, że Sandecji wcale tak dużo nie zabrakło do utrzymania, przy tej całej rzekomej patologii. Uważam, że gdyby tylko grali w Nowym Sączu, utrzymaliby się, bo u siebie “Sączersi” zawsze byli mocni. Mam nadzieję, że polscy “bianco-neri” przede wszystkim się ustabilizują organizacyjnie i utrzymają w I lidze, bo póki co, tam jest ich miejsce.

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz (@krzysztof-reperowicz)
2 lat temu

Kompromitujecie sie tym artykulem. O tym kto jest jakim prezesem swiadcza wyniki. Poprzedni wprowadzil ich do ekstraklasy jego nastepca ich spuscil. Oj to zle stowarzyszenie ktore wyprowadzilo klub na prosta i wprowadzilo do najwyzszej klasy rozgrywkowej. Jak ktos jest szefem stowarzyszenia, to odda klub a zostawi sobie dlugi ktorych nie splaci do konca zycia. Kazdy klub zaciaga pozyczki na bierzace wydatki jak pensje, ktore splaca gdy dostaje kase od sponsorow czy za prawa telewizyjne. Pokazcie jeden klub co trzyma miliony na koncie zeby mial na bierzace wydatki. To sie nazywa plynnosc finansowa.

Pawel_Jumper
Pawel_Jumper (@pawel_jumper)
2 lat temu

Podczas czytania artykułu doszedłem do wniosku, że odpowiedź “nie słyszałem o tym” z ust A.Danka oznacza, że treść pytania to prawda.

Sam sobie odpowiedz, czy zachował się fair wobec klubu z pożyczkami, PITami i sponsorami, sprzedażą herbu. Wszystkie “pożyczki” na 9% dla stowarzyszenia i tak by miał spłacone, bo Sandecja by nie dostała licencji po zmianie formy prawnej na SA, gdyby były długi. Ale takie pożyczki to totalna januszerka i chamstwo kosztem klubu i kibiców.

.
Jakie sukcesy miał Danek na pozycji dyrektora? 0 nowych sponsorów i 1 mecz Pietrzkiewicza?
8 meczów Korzyma i 0 bramek na jednym z najwyższych kontraktów w drużynie? A potem narzekania, że nie ma pieniędzy na nowych graczy?
Myślisz, że gdyby Maciek nie był zięciem, to by taki kontrakt dostał?

Zacznij oceniać konkrety, a nie jakieś swoje wizje o płynności finansowej. W klubie chodzi głównie o poziom sportowy, a Sandecja była tragiczna. Co, że nie ma długów, skoro ucieka im główne źródło przychodów – czyli Canal+.
W 1 lidze trzeba dużo większego wsparcia miasta i sponsorów – przynajmniej 5mln zł, żeby liczyć się w walce o awans. Słabo to widzę.

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz (@krzysztof-reperowicz)
2 lat temu
Reply to  Pawel_Jumper

To weź pożyczkę na 9% bez zabezpieczenia hipoteką. Kasę na ekstraklase trzeba pożyczyć i spłacić po sezonie a przyznawanie licencji pod koniec sezonu. Jak myślisz kiedy Sandecja wystąpiła o licencję na grę w ekstraklasie? Wtedy musieli spłacić wierzycieli i kontrakty. Jak tak super rządzili to czemu spadli, Korzyma już nie było.

Pawel_Jumper
Pawel_Jumper (@pawel_jumper)
2 lat temu

Ty sobie żartujesz? Danek podbijał cenę za aktywa stowarzyszenia i herb, bo jak twierdził, “wnosił” do niego pieniądze. Jak się okazuje były to co najwyżej pożyczki, na których się dorabiał, bo nic innego nie udokumentował. Czyli słabo jednak z tym jego wkładem finansowym, skoro pieniądze dawało miasto, a klub uprawiał kreatywną księgowość z PITami pracowników, żeby przycinać na dotacjach.
Sam kosztem klubu chciał ugrać dla siebie pieniądze, gdzie on nie był żadnym właścicielem, tylko prezesem czegoś na kształt przedsiębiorstwa komunalnego.

Czy analogicznie: bank może twierdzić, że inwestuje pieniądze w Twoje mieszkanie, bo daje Ci pieniądze na kredycie 5%? Nie rób sobie jaj z poważnej dyskusji.
Sandecja spadła, bo zjebali sprawę z zatrudnianiem zawodników i pozyskiwaniem sponsorów.
Danek miał dużo do powiedzenia w obu tych sprawach, więc średnio rozumiem o co Ci chodzi z tym “super rządzili to czemu spadli, poprzedni prezes wprowadził, a nowy spuścił”. Nowy prezes znał się tylko, jak sam przyznał, na finansach i Excelu.
Wiadomo było, że to coś na kształt “trenera z licencją”, który wpisywany jest do protokołu, bo ma uprawnienia, gdy rządzi ktoś inny.

Sprawa jest jasna, jakie były role w klubie i kto miał najwięcej do powiedzenia.
Swoją drogą totalna głupota, że SA kupiło prawa do herbu Stowarzyszenia (Danka), skoro został tam nowym dyrektorem. Po co to robili? Jeśli miasto było głównym sponsorem, a obecnie jest 100% udziałowcem, to po chuj to robili odpłatnie, a nie przez bezpłatne użyczenie? SA utrzymywane z pieniędzy miejskich miało płacić stowarzyszeniu utrzymywanemu z pieniędzy miejskich?
Śmierdzi na kilometr dramatycznym wałem Januszy i układem towarzyskim.

prezesKmita
prezesKmita (@prezeskmita)
2 lat temu

Ten artykuł tłumaczy dlaczego tabele I ligi wyglądają jak wyglądają. Nikt nie chce awansować, bo się można wpakować w kłopoty a la Sandecja. Awans a potem radosna improwizacja. szkoda, że Flinston nie chciał zabrać głosu w tym artykule. Po tym, jak został tu przedstawiony, może nie dostać szybko roboty. Odrębny temat to Gęsiory. Starego nigdy nie lubiłem, taki lalusiowaty był, a widzę, że młody poszedł w te same ślady. Brawa dla szatni, ze go wyprostowała. A trener rezerw… cóż… niech się cieszy, że mu młody tylko napyskował. Wszak Sandecja ma w swojej historii zdarzenie, że piłkarz natłukł trenerowi po ryju.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
2 lat temu

Treść usunięta

Muniek
Muniek (@muniek)
2 lat temu

“Zmiana struktury prawnej Sandecji wiązała się z totalnym przetasowaniem we władzach klubu” (czytamy na poczatku artykulu), gdzie P. Danek NIE byl Prezesem.
Zatem spadek Sandecji okazal sie idealnym momentem na wyplakanie sie Pana, ktory “wyszedł na idiotę” i zmieszal z blotem P. Danka, ktora wprowadzil ten klub do Ekstraklasy.
Kreatywnosc ludzka nie zna granic – a ten artykul to arcydzielo lepsze od bajek Christiana Andersena…

StanLaurel
StanLaurel (@stanlaurel)
2 lat temu

To się nadaje dla CBA i dla skarbówki.

Santo
Santo (@santo)
2 lat temu

To co się dzieje pomiędzy sądeckim ratuszem a Dankiem i innymi to nic innego jak wyprowadzanie finansów miejskich na prywatne konta.
Danek zostaje prezesem. Pożycza pieniądze na procent które są spłacane przez ratusz. Oprócz tego otrzymuje dla stowarzyszenia 2.5 mln plus bonusy. Domaga się pieniędzy za “goszczenie” piłkarzy w (nie)swojej restauracji i (nie)swoim hotelu. Historia “goszczenia” piłkarzy przedstawia się następująco:
Danek otrzymuje w dzierżawę basen miejski wraz z restauracją i hotelem za 1400 złotych ROCZNIE !!!!! Do tej restauracji oraz hotelu kierowani są piłkarze zarówno Sandecji jak i przyjezdni. Z czego Danek czerpie profity. Sam basen w ciągu kilku lat dzierżawy doprowadza do ruiny nie ponosząc z tego tytułu żadnych kosztów. Dzięki jego układowi z Nowakiem i s-ką mieszkańcy NS od trzech lat nie maja otwartego kąpieliska. I nie wątpię, że z restauracji czy hotelu były wystawiane “lewe” faktury do klubu czy UM.
Niestety PiSiorska klika chroni takich jak Danek i swoich.
Gdyby Danek działał za wcześniejszych rządów. Dziś zarówno on jak i tacy jak Nowak mieli by na głowie CBŚ i ABW. Zajęte majątki swoje oraz rodzin i spacerniak godzinę dziennie. A w perspektywie 10 lat w celach.
Pytanie: Ile pieniędzy zostało wyprowadzonych zarówno z kasy miejskiej jak i klubu na prywatne konta Danka i innych za pomocą dzierżawionych nieruchomości jak i stowarzyszenia?

Suche Info
17.04.2021

Do 1000 osób na meczach Serie A od maja?

Włosi powoli szykują się na otwarcie stadionów. Niedawno informowaliśmy, że Stadio Olimpico podczas EURO zapełni się w 25%, co daje ok. 18000 widzów na każdym z czterech spotkań (trzy z nich to mecze włoskiej kadry). Teraz okazuje się, że fani piłki z Półwyspu Apenińskiego obejrzą także tamtejsze rozgrywki ligowe i pucharowe. Włoska agencja informacyjna “ANSA” […]
17.04.2021
Ekstraklasa
17.04.2021

Powrót Brown Forbesa, Warta wciąż z marzeniem o pucharach

Jesienny mecz z Wartą Poznań był dla Wisły jednym z najgorszych, pieczętujących los Skowronka. Dzisiaj Hyballa nie ponosi takiego ryzyka, ale Tworek nie ma przed jego gegenpressingiem żadnych obaw. Przekonuje, że ma na to pomysł. W Wiśle wreszcie zagrają z napastnikiem, nieskutecznym, ale jednak trafiającym cokolwiek, natomiast Warta wciąż ma o co grać, bo jakkolwiek […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Magiera: Byliśmy mniej konkretni. Górnik zawiesił wysoko poprzeczkę

Jacek Magiera nie zaznał jeszcze porażki w roli trenera Śląska Wrocław. Jego zespół zdołał odrobić straty i uratować remis z Górnikiem Zabrze. Po tym spotkaniu szkoleniowiec wrocławian chwalił rywala, ale także reakcję swojego zespołu. Przyznał jednak, że Śląsk nie zagrał tak, jak sobie wymarzył i trzeba było dokonać pewnych korekt, żeby wrócić do gry w […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Pogoń chwilowo bez Zecha. “Musimy się szybko zregenerować”

Kosta Runjaić, trener Pogoni Szczecin, zabrał głos po spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Szkoleniowiec “Portowców” był zadowolony z postawy swojej drużyny, jednak teraz musi uporać się z kilkoma problemami. Przede wszystkim z brakiem Benedikta Zecha, który z powodu urazu nie zagra w najbliższych spotkaniach. – Będziemy musieli poradzić sobie bez Adriana Benedyczaka, który będzie pauzował za żółte […]
17.04.2021
Prasówka
17.04.2021

PRASA. Gumny: Intensywność w Bundeslidze i Ekstraklasie? Przepaść

Dzisiejsza prasa dostarcza nam sporo wieści z lig zagranicznych oraz Ekstraklasy. Mamy zapowiedzi debiutu Macieja Skorży, wywiad z Maciejem Żurawskim oraz szybki przegląd wiadomości z 1. i 2. ligi. Ciekawie wypada także wywiad z Robertem Gumnym, który opowiada o grze w Niemczech. I nie jest to opinia zbyt dobra dla polskiej ligi. – W Augsburgu […]
17.04.2021
Weszło
16.04.2021

Górnik wreszcie z entuzjazmem w grze, zabójcze zmiany Magiery

Górnik Zabrze wreszcie rozegrał mecz z entuzjazmem w ofensywie, ale dało to tylko remis ze Śląskiem Wrocław, u którego różnicę zrobili rezerwowi. Jeżeli ktoś dziś może odczuwać niedosyt ze zdobytego punktu, to raczej gospodarze.  W drużynie Marcina Brosza przypomniało o sobie kilku zawodników, którzy ostatnio zawodzili. Alasana Manneh na kompromitujący poziom nigdy w tym sezonie […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Yaya Toure chce przeprosić Guardiolę za oskarżenia o rasizm

Przed laty Yaya Toure i Pep Guardiola nie mieli ze sobą po drodze w Manchesterze City. W końcu rozgoryczony reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej opuścił Etihad Stadium, a później sugerował w wywiadach, że szkoleniowiec “nie przepada za piłkarzami z Afryki”. Dziś na łamach Daily Mail były pomocnik The Citizens przyznał między wierszami, że nie był to […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Kolejna porażka klubu Jóźwiaka i Bielika

Fatalnie spisuje się ekipa Derby County w tym sezonie Championship. Tym razem “Barany” przegrały na wyjeździe 1:2 z Blackburn i są coraz bliżej ponownego osunięcia się do strefy spadkowej. Podopieczni Wayne’a Rooneya zaczęli starcie z Blackburn nieźle, bo prowadzili po 22 minutach gry, ale ostatecznie skończyli na tarczy. Kamil Jóźwiak znalazł się w wyjściowej jedenastce, […]
16.04.2021
Weszło FM
16.04.2021

Sobota w Weszło FM: Lumpowanie, Ekstraklasa i finał Copa del Rey

Na sobotę w radiu Weszło FM zaplanowaliśmy dla Was mnóstwo atrakcji – na czele z programem „Stan Futbolu” oraz relacjami z meczów Ekstraklasy oraz finału Pucharu Króla. Szczegóły znajdziecie poniżej: 9:00 – 11:15 – „Dwójka bez Sternika” – w sobotnim poranku powitają Was Monika Wądołowska i Jakub Białek. Biorąc pod uwagę skład programu, jest szansa […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Szczęsny do PSG, Paredes do Juve?

Mnożą się pogłoski o możliwych przenosinach Gianluigiego Donnarummy do Juventusu. A to oznacza, że w dominie transferowych spekulacji poruszone zostało także nazwisko Wojciecha Szczęsnego. Donnarumma miałby otrzymać od władz “Starej Damy” bajońskie wynagrodzenie, długą umowę i – co za tym idzie – niekwestionowany status bramkarza numer jeden w klubie. Szczęsny, który w ostatnim czasie popełnił […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Powtarzalność Pogoni. Podbeskidzie bez szans na grę w piłkę

W drugim kolejnym meczu Pogoń nie dała rywalowi żadnych szans. Wisła Płock nie oddała celnego strzału przeciwko Portowcom, Podbeskidzie z jakąkolwiek groźną sytuacją czekało do doliczonego czasu gry. Niby w obu meczach byli faworytami, ale każdy, kto śledzi tę ligę wie, ile razy łatka faworyta była tylko przyczynkiem do lania faworyta. Podbeskidzie? Cóż, wciąż ich […]
16.04.2021
Weszło
16.04.2021

Zmieniają się nazwiska, trenerzy, styl gry, a ŁKS dalej wygrywa mecze rywalom

Ach, starcie dwóch ekstraklasowców z ubiegłego sezonu dało nam nieprawdopodobną frajdę – cofnęliśmy się do czasów, gdy trybuny były pełne, spadały trzy drużyny, a ŁKS strzelał gole dla swoich rywali. Dziś Łódzki Klub Sportowy ugościł Arkę Gdynia i ugościł naprawdę po królewsku – zdobywając dla swoich przeciwników dwa urocze gole.  Jak to możliwe? Ano tak, […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Mamrot po porażce z Arką: – Zawodnicy muszą uwierzyć w siebie

ŁKS Łódź przegrał u siebie 1:2 z Arką Gdynia w meczu na szczycie 1. ligi. Smutku po końcowym gwizdku nie ukrywał Ireneusz Mamrot – obecnie trener łodzian, a do niedawna gdynian. – Na początku drugiej połowy Arka przejęła inicjatywę. Trudno to skomentować, bo wiemy w jakich okolicznościach straciliśmy gole. Przegraliśmy ważne spotkanie – narzekał Mamrot. […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Ramos jednak nie zakończy kariery w Realu?

Coraz więcej wskazuje na to, że sezon 2020/21 będzie ostatnim dla Sergio Ramosa w barwach Realu Madryt. Dziennikarze Cadena SER donoszą, że hiszpański stoper nie podpisze nowej umowy z “Królewskimi”. Ramos nie jest może wychowankiem Realu, ale niewątpliwie zapracował na status legendy madryckiego klubu. Ma obecnie na koncie 670 meczów w ekipie Los Blancos na […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Jorge Felix przełamał się w Turcji [WIDEO]

Jorge Felix w Ekstraklasie wymiatał – w sezonie 2019/20 zdobył aż 16 bramek w Ekstraklasie, dorzucając też do tego kilka asyst. Po przeprowadzce do tureckiego Sivassporu idzie mu odrobinkę gorzej. Dzisiaj Hiszpan zanotował… premierowe trafienie w tureckiej lidze. Trafienie, dodajmy, dość istotne. Sivasspor przegrywał na wyjeździe 0:2 z Genclerbirligi, jednym z najgorszych zespołów w ligowej […]
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Symulka czy potknięcie piłkarza Pogoni? [WIDEO]

Kamery obserwujące boisko ze wszystkich stron. Do tego sędziowie przyglądający się powtórkom spornych sytuacji na VARze. A jednak niektórym piłkarzom przychodzi jeszcze od czasu do czasu do głowy, by wymuszać jedenastki absurdalnymi, teatralnymi upadkami. Pytanie – czy zachowanie Adriana Benedyczaka można podciągnąć pod kategorię padolino? Zobaczcie sami: źródło: Canal+Sport HD Zawodnik “Portowców” za swoje zachowanie […]
16.04.2021
Uncategorized
16.04.2021

Egzamin Dojrzałości: Szczęście czy fart? Bergier i Łyszczarz podbiją quiz?

Czy dostali już od Jacka Magiery swój egzemplarz książki Szczęście czy Fart? Czy znają życiorys Janusza Wójcik? W kolejnym odcinku Egzaminu Dojrzałości, w którym testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Sebastian Bergier i Adrian Łyszczarz ze Śląska Wrocław. Zapraszamy wraz z PKO Bankiem Polskim.   
16.04.2021
Suche Info
16.04.2021

Probierz: – Jestem doświadczony i potrafię zachować spokój

Przed meczem z Legią Warszawa szkoleniowiec Cracovii, Michał Probierz, podkreślał znaczenie swojego doświadczenia w procesie wyprowadzania “Pasów” z kryzysu. – Jesteśmy rozczarowani, bo wszyscy bardzo liczyli na Puchar Polski. Ponoszę pełną odpowiedzialność za to, co robię i za to, gdzie dziś się znajdujemy. Jestem na tyle doświadczony, że potrafię zachować spokój i mimo problemów przetrwać […]
16.04.2021