post Avatar

Opublikowane 13.05.2018 16:15 przez

redakcja

Mundial w 1934 i 1938 wygrywa Benito Mussolini. Igrzyska w 1936 organizuje z rozmachem sam Hitler. Kto jeszcze nie rozumiał, że sport jest miejscem uprawiania wielkiej polityki, w latach trzydziestych XX wieku musiał pozbyć się złudzeń.

Ale mimo potężnych nakładów, reprezentacja III Rzeszy na finałach wielkich imprez przegrywała, ustępując choćby dużo skromniej zorganizowanym Polakom.

***

Pierre de Coubertin przywracał Igrzyska Olimpijskie wierząc, że będą krzewić pokój na świecie. Baron dożył jeszcze igrzysk w Berlinie, absolutnej farsy z jego idei, które gdyby mogły, strzeliłyby sobie wtedy w łeb.

Berlin otrzymał prawo do organizacji igrzysk w 1931, czyli jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Adolf jednak doskonale wiedział, że otrzymał w spadku prawdziwy skarb, który można wykorzystać propagandowo w wielu dziedzinach.

Po pierwsze: sukcesy sportowe ukorzeniały w rodakach filozofię aryjskiej rasy panującej, najsilniejszej i najlepszej we wszystkim, za co się zabiorą. Po drugie: mobilizowały młodzież do uprawiania sportu, a Hitler chciał przez wysiłek fizyczny wyrabiać dyscyplinę, hart ducha, tężyznę fizyczną przyszłych wojaków. Przez widok odbierających medale sportowców realizował te cele skuteczniej niż przez setkę charyzmatycznych przemów.

Po trzecie: międzynarodowa polityka. Hitler cały czas grał z Europą w kotka i myszkę, chcąc by jego roszczenia i doktryna były zaakceptowane na forum światowym. Odnosił w tym sukcesy, by przypomnieć choćby słynny faszystowski salut, jaki wykonali Anglicy przed meczem z Niemcami na polecenie brytyjskiego ministra spraw zagranicznych, Neville’a Chamberlaina. Europejczycy bali się wojny, więc grali wedle hitlerowskich nut.

Igrzyska były kolejnym elementem rozgrywki. Zapraszał cały świat do siebie, pokazując im nowiutkie, zbudowane specjalnie na Igrzyska areny, w tym Stadion Olimpijski, basen z trybunami na dwadzieścia tysięcy widzów, dwie czysto piłkarskie areny – Poststadion (na 45 tysięcy widzów), Mommensenstadion (na 15 tysięcy widzów), a także szereg innych, równie imponujących jak na tamte czasy. Były to też pierwsze igrzyska, z których prowadzono transmisję telewizyjną. Relacje radiowe docierały do czterdziestu jeden krajów. Leni Riefenstahl dostała siedem milionów dolarów na nakręcenie filmu dokumentalnego, dzięki czemu powstała „Olympia”, która wyznaczyła na lata standardy robienia sportowych dokumentów.

Oczywiście, że nie obyło się bez incydentów, a cztery złote medale Jesse Owensa były solą w oku Hitlera. Ale to wielki mit, że Igrzyska z 1936 przez wyniki Owensa stały się porażką Niemiec. Było dokładnie odwrotnie: zrealizowały zdecydowaną większość celów. Hitler, wcześniej kreowany na potwora, zaprezentował się przed opinią publiczną krajów zachodnich jako człowiek – delikatnie mówiąc – może i kontrowersyjnych poglądów, ale także człowiek racjonalny, z którym można się dogadać i który jest gotowy na ustępstwa. Występ czarnoskórego Owensa był tego dowodem. Hitler przestał być postrzegany jako niezrównoważony szaleniec.

Propagandowo wygrał jeszcze więcej, bo Niemcy zdecydowanie wygrały Igrzyska.

Screen Shot 05-13-18 at 10.28 AM

Hitler nie był kibicem piłkarskim, wolał choćby krykiet. Wiedział jednak, że futbol to sport masowy, w przeciwieństwie do – powiedzmy – gimnastyki. Zależało mu, by Niemcy miały najpotężniejszą drużynę w dyscyplinie, która stanowi opium dla tłumów. Dość powiedzieć, że cztery lata wcześniej w Los Angeles w ogóle nie grano w piłkę, dopiero w Berlinie przywracając kopaną w poczet olimpijskich dyscyplin.

Niemcy zaczęli od 9:0 z Luksemburgiem. Zaprezentowali się tak dobrze, że włodarze DFB zaprosili na mecz ćwierćfinałowy z Norwegią najważniejszych notabli w kraju, z Hitlerem na czele, który pierwszy raz miał obejrzeć piłkarskie starcie.

Niemcy zaczęli z animuszem. Przeważali, narzucali tempo, ale August Lenz w pierwszych minutach zmarnował dwie okazje. W siódmej minucie przyszła sensacja: Isaksen strzelił gola po kontrze. 0:1. Niemcy wciąż naciskali, ale bramka Johansena była jak zaczarowana. W 83 minucie Isaksen dobił Niemców. Sekretem norweskiej dyspozycji była taktyka trenera Asbjorna Halvorsena, który grał w Hamburgu i dobrze wiedział co przygotują Niemcy. Halvorsen wyprzedzał swoje czasy: był dla podopiecznych psychologiem, który umiał zmotywować, śledził wszystkie nowinki taktyczne, a także dbał o przygotowanie fizyczne piłkarzy jak mało kto wówczas.

Hitler wyszedł zniesmaczony przed ostatnim gwizdkiem. Niemcy poniosły klęskę.

Honor mieli ratować Austriacy, którzy grali dzień później z Peru. Ich mecz zakończył się jednak jednym z największych skandali w historii piłki nożnej.

Peruwiańczycy do przerwy przegrywali 0:2, ale w drugiej połowie odrobili straty. 2:2, dogrywka, a w tej strzelili pięć bramek. Norweski sędzia Thoralf Kristiansen do spółki z węgierskim asystentem Palem Von Hertzką (węgierskim w teorii – Von Hertzka urodził się w Cesarstwie Austro-Węgierskim), nie uznali trzech goli Peru, ale tabela wyników była nieugięta: 4:2.

W 119 minucie peruwiańscy kibice rzekomo wtargnęli na boisko i zaatakowali austriackiego piłkarza. Komitet Olimpijski w ogóle nie brał pod uwagę apelacji Peru – ci sugerowali prowokację – i kazał powtórzyć mecz. Peruwiańczycy w proteście wycofali się z Igrzysk. Solidarność z nimi ogłosiły wszystkie kraje Ameryki Południowej, Kolumbijczycy nawet zawrócili do ojczyzny całą olimpijską reprezentację. W Peru wściekły tłum palił olimpijskie flagi, a niemiecki konsulat obrzucono kamieniami. Miguel Dasso, członek peruwiańskiego komitetu olimpijskiego, powiedział wówczas:

– Europejczycy nie mają sportowców. Przypłynęliśmy tu i spotkaliśmy tylko handlarzy.

Austriacy w półfinale pokonali Polskę, a w finale czekali na nich Włosi. Włosi, czyli Mussolini, którego Squadra Azzurra stanowiła dla Hitlera modelowy przykład tego, jak piłka nożna może stanowić skuteczną propagandę faszyzmu. Prestiżowy mecz zakończył się zwycięstwem Włochów, kolejnym triumfem Duce, którego akcje rosły dzięki kolejnym wygranym w prestiżowych turniejach piłkarskich.

Ta zniewaga Hitlera miała zostać pomszczona dwa lata później. Cel tylko jeden – wygrać mistrzostwo świata.

Screen Shot 05-13-18 at 02.28 PM

Igrzyska Olimpijskie w paszczy lwa to też świetna postawa Polaków

***

Hitler do tego stopnia wierzył w propagandową siłę sportu, że po wojnie planował przenieść Igrzyska na stałe do Berlina. Zdążył zgłosił też Niemcy do organizacji igrzysk w 1942.

Miał wielką ochotę na mundial. Organizatora mistrzostw 1938 wybierano podczas kongresu FIFA – jakże wymowne – zorganizowanego w Berlinie we wrześniu 1936, a więc tuż po sukcesie niemieckich Igrzysk. Ostatecznie wybrano Francję nad Argentyną i – a jakże – Niemcami.

Impreza rwała się w szwach. Hiszpanię trawiła wojna domowa. Latynosi zrezygnowali, obrażeni, że znowu turniej będzie rozegrany w Europie. Brazylia jako  jedyna wyraziła chęć udziału, dostając się tym samym na finały bez eliminacji. Takie same widmowe kwalifikacje „przeszli” Kubańczycy, a także Holenderskie Indie Wschodnie, czyli dzisiejsza Indonezja.

affichecm1938

Faworytem był austriacki Wunderteam, uważany wówczas za najpiękniej grającą drużynę na świecie. Cztery lata wcześniej Austriacy polegli z Włochami w niejasnych okolicznościach. Po pierwsze: gospodarzom pomagają ściany, a mundial rozgrywano we Włoszech. Sędzia półfinału Austria ze Squadra Azzurra, Szwed Ivan Eklind, był dzień przed meczem osobistym gościem Mussoliniego. Dodatkowo tego dnia spadł rzęsisty deszcz, co nie ułatwiały gry zespołowi Hugo Meisla, bazującego na technice i wielkiej liczbie wymienianych podań. Taktykę Meisla uważa się za jeden z archetypów holenderskiego totaal voetbal. 

Austriacy jednak nigdy nie pomścili deszczowej porażki z San Siro. Niemcy trzy miesiące przed mistrzostwami świata we Francji dokonali Anschlussu Austrii, który oznaczał też koniec Wunderteamu. 3 kwietnia 1938, kilka tygodni po Anschlussie, zorganizowano Austriakom pożegnanie z Wunderteamem. Na Praterze, przy sześćdziesięciu tysiącach widzów, Niemcy były przeciwnikiem ostatniego meczu reprezentacji Austrii. Starcie miało silne konotacje dyplomatyczne, a na trybunie honorowej zasiadała cała hitlerowska śmietanka. Dla bezpieczeństwa odgórnie ustalono, że padnie remis 0:0. Idealny wynik pod Anschlussspiel, awizowany jako święto zjednoczenia.

Austriacy, zespół światowej czołówki, zawodowcy, grali lepiej od Niemców, ale w kluczowych momentach pamiętali by strzelić niecelnie. Tak było do 69 minuty. Wtedy Matthias Sindelar, Austriak czeskiego pochodzenia, zmęczony celowym pudłowaniem, zapakował gola. Wkrótce jego przyjaciel Schasti Sesta trafił na 2:0 z rzutu wolnego i Wunderteam wygrał po raz ostatni, ucierając nosa Niemcom.

Drugi gol miał już jednak znaczenie trzeciorzędne – liczył się ten, który złamał rozkaz. Sindelar wkrótce odmówił gry dla kadry Wielkich Niemiec. Symbolizował tę część narodu austriackiego, które mniej lub bardziej skrycie nie popierały przyłączenia do Niemiec. Ojciec Sindelara zginął podczas I Wojny Światowej na włoskim froncie. Piłkarz był idolem tłumów, nazywano go Mozartem piłki, a jego sława tak urosła, że wystąpił w filmie „Roxi i jej Wunderteam„. Grał w FK Austrii Wiedeń, klubie, w którym Żydzi odgrywali istotne role, widział więc jak jego kumple z szatni są bezceremonialnie wyrzucani z zespołu za narodowość. Wkrótce Austria zyskała nowych, aryjskich mocodawców, a Sindelar nie mógł nawet porozmawiać ze starymi kolegami. W gestapo miał swoje akta, w których zapisano go jako socjaldemokratę i przyjaciela Żydów.

Nieco ponad rok po Anschulsspielu, Sindelara i jego partnerkę znaleziono martwych w ich mieszkaniu. Oficjalna przyczyna śmierci – zaczadzenie. Ale wśród piętnastu tysięcy, które zjawiły się na pogrzebie Mozarta wiedeńskich boisk, mało kto wierzył w ten scenariusz.

Miesiąc przed mistrzostwami Niemcy zebrali łomot 3:6 od Anglików. W tym meczu zagrał tylko jeden Austriak, ale niemiecką dumę trzeba było schować do kieszeni. Zespół w takim składzie nie rokował. Trzeba było kolejnych wzmocnień z Wunderteamu. Według osobistego rozkazu Hitlera, nowa, wspólna reprezentacja miała grać według proporcji: sześciu Niemców w pierwszym składzie, pięciu Austriaków.

Taką też drużyną Wielkie Niemcy wyszły – przy gwizdach kibiców – na Parc de Princes 4 czerwca 1938 roku. FIFA miała dość złej prasy i pogłosek o ustawkach Mussoliniego cztery lata wcześniej, więc mecz zespołu Hitlera sędziował legendarny arbiter John Langenus, rozjemca finału mistrzostw świata 1930. Spodziewano się, że Niemcy wzmocnieni gwiazdami Wunderteamu rozniosą Szwajcarów. Ale Sepp Herberger nie zdołał zbudować jednorodnej szatni. Niedawni zawodowcy, czołowi piłkarze świata, patrzyli z lekceważeniem na Niemców, którzy z kolei patrzyli z ukosa Austriaków, przybyszów w niemieckiej kadrze. Dla piłkarzy z Wiednia najlepszym rozwiązaniem byłoby granie Wunderteamem, zgranym, doskonałym zespołem, a tak, ze względów politycznych, dokooptowano ich do przeciętniaków,  a jeszcze musiano im ustąpić pola w wyjściowej jedenastce. Problemem były też odmienne style gry: Wunderteam grał nowatorską, porywającą piłkę, bazującą na fantazji, podczas gdy Niemcy byli siermiężnymi rzemieślnikami.

Szwajcarzy mieli natomiast za sterami Karla Rappana, byłego kadrowicza… Austrii. Rappan to jeden z wielkich teoretyków futbolu. Podczas gdy niektóre drużyny wciąż grały 2-3-5, Rappan wprowadzał przekazywanie sobie ról w defensywie, wymianę pozycji i inne standardy nowoczesnej piłki. W jego taktyce, zwanej „szwajcarskim pasem”, eksperci widzą początki catenaccio.

Tym pasem Rappan zlał zespół Hitlera. W pierwszym meczu było 1:1. W rewanżu Wielkie Niemcy prowadziły już 2:0, korzystając po drodze z pierwszego samobója w historii mundiali (autorem Ernst Lortscher). Kontaktowy gol urodzonego w Moskwie Eugena Walaschka rozsypał jednak domek z kart Herbergera. Skończyło się na 4:2 dla Szwajcarii.

Screen Shot 05-13-18 at 02.55 PM

Na rok przed wojną, choć mobilizacja była ogromna z wielu pozasportowych względów, choć Niemcy dokonali hurtowych wzmocnień z kadry faworyta mundialu, nasi zachodni sąsiedzi polegli na całej linii. Hitler futbolu nigdy nie pokochał – ponosił tu wyłącznie prestiżowe porażki. 1938 to po dziś dzień jedyne mistrzostwa świata, podczas których Niemcy odpadli już na pierwszej rundzie.

Złoto znowu zdobył Mussolini. Dzień przed finałem kadra Squadra Azzurra otrzymała od Duce telegram:

„Vincere o Morire”.

Zwycięstwo albo śmierć.

Przeżyli. Wygrali z Węgrami 4:2. Po meczu bramkarz Antal Szabo miał powiedzieć:

– Może wpuściłem cztery gole. Ale uratowałem dziś wiele istnień.

Leszek Milewski

Fot. Newspix/Wikipedia

Opublikowane 13.05.2018 16:15 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Streszczę łaskawie: podbno ma nakazać wyjebać wszystkie lemingi do Lemingradu.

Slonecznikowy
Slonecznikowy

Aż musiałem zresetować hasło aby Ci napisać komentarz dotyczący tego tekstu. Wygląda na to, że Hitler nie miał nic do Owensa, co więcej, sam Jesse raczej nie narzekał na swój los w hitlerowskich Niemczech. Polecam przeczytanie poniższego tekstu -> http://nowadebata.pl/2016/12/07/o-ryszardzie-czarneckim-jesse-owensie-adolfie-hitlerze-i-innych-osobach/

StryjekSylweriusz
StryjekSylweriusz

Ciii, ten mit ładnie wygląda w hollywodzkich produkcjach

śal pelacór
śal pelacór

Nic nie ma o żydach w Polskiej kadrze. Tekst antysemicki

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

W polskiej kadrze nie grali Żydzi semiccy tylko biali – o antysemityzmie nie ma więc mowy. 🙂

Nenad Bjelica
Nenad Bjelica

Pan sponsor z koncernu Orlen niech wymaga od portalu weszło, by logo firmy o sponsorowaniu tego zacnego artykułu było na miniaturce na stronie głównej, gdyż jakiś stażysta je obciął poprzez wyśrodkowanie miniaturki. Z racji że to firma państwowa, jako przykładny obywatel chciałem w ten drobny sposób dbać o jej interesy 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

StryjekSylweriusz
StryjekSylweriusz

Ten artykuł powstał zamiast opisu meczu Lecha? Znamienne 😉

zdyrman
zdyrman

ten Owens to mial tym Berlinie strasznie przeje…..ne – wystepowal na jednej arenie z bialymi, legenda glosil, ze nawet korzystal z uslug BIALYCH prostytutek, jadal na tej samej stolowce co biali. Jak on sie w tym odnalazl? Faktycznie Hitler mu same klody pod nogi rzucal.
i aby nie bylo – nie gloryfikuje tego zbrodniarza tylko krytycznie podchodze do propagandy

DrMabuse
DrMabuse

Szwajcarski PASEK? Panie Leszku, taktyka Karla Rappana to „verrou”, czyli po angielsku „BOLT” (a nie „belt”) – w Polsce o taktyce Rappana mówiono najczęściej po prostu „rygiel”.
Notabene, skoro już wspominamy Rappana, warto też wspomnieć o czołowym wykonawcy tego projektu, czyli Severino Minellim.

m1025
m1025

odnosnie rzekomej niecheci Austriakow do Niemcow: w referendum ws. polaczenia Austrii i Niemiec, więcej głosów na tak było w Austrii, a traktat wersalski zakazał połaczenia Niemiec i Austrii i nawet LN storpedowala w zwiazku z tym ewntualna unie celna nNiemiec i Austrii

Niemcy
06.07.2020

Walczysz cały sezon, a w kluczowym momencie obrońca wykonuje samobójczy strzał życia

Heidenheim to klub bez większych tradycji czy aspiracji. Ot, gra sobie w tej 2. Bundeslidze, pewnego poziomu raczej nie przeskakuje, ma stałą grupę lokalnych fanów, nie pcha się na afisz. Dlatego też ich awans byłby taką wielką historią, zwłaszcza, że odbyłby się kosztem HSV. Pierwsza część tej historii była kapitalna – wyprzedzenie na ostatniej prostej […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła Płock pieczętuje spadek Arki, Górnik zbytnio nie protestował

W ciągu jednej doby dobitnie przekonaliśmy się, że mecze zakończone wynikiem 1:0 można odbierać w skrajnie różny sposób. W niedzielę Piast stworzył świetne widowisko ze Śląskiem i choć padła tylko jedna bramka, ani przez moment nie mogliśmy narzekać na poziom i emocje. Niestety dzień później w Płocku mogliśmy już narzekać na wszystko. Nagrodą za te […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

A dlaczego nie na podium Złotej Piłki?

Choć wiele lig jeszcze gra, choć nie znamy jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć choćby w Hiszpanii czy we Włoszech, trzeba pamiętać – weszliśmy tydzień temu w drugie półrocze, a więc za nami półmetek rywalizacji w wyścigu po Złotą Piłkę. Tak, przez dwa miesiące cały światowy futbol stanął w miejscu. Tak, powrót do występów reprezentacyjnych to na razie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Od obsikania radiowozu do 648 meczów w Serie A. Buffon bije kolejny rekord

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wachowski: Arka i Korona? W PZPN-ie nie przekręcaliśmy polskiej piłki i nie przekręcimy

Gościem w dzisiejszym poranku Weszło FM był Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek w PZPN. Co będzie ze spadkowiczami, Arką Gdynia i Koroną? Kiedy ruszy nowy sezon Ekstraklasy, a kiedy pierwszej ligi? Czy jest szansa na VAR na zapleczu Ekstraklasy i jeśli tak, to od kiedy? Kto będzie sędziował mecze barażowe w 1. lidze? O tych […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Sequel lepszy od „jedynki”. Milewski i Tuszyński ZNÓW to zrobili

Świat filmu od lat staje przed dylematem – kręcić sequel hitowej historii, a może odpuścić sobie i spocząć na laurach wspaniałej „jedynki”? Druga część „Nagiego instynktu” to komplety szajs, przy „Batman i Robin” można wydłubać sobie oczy, sequel „Głupiego i głupszego” wywołuje fizyczny ból. Nakręcenie „dwójki” to wyzwanie, wszak twórca musi unieść ciężar oczekiwań po […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Derby Łodzi się oddalają? Widzew znów przegrywa w II lidze…

To jest nie do wiary. Już w ubiegłym sezonie wydawało się, że Widzewowi awansu do I ligi nie jest w stanie odebrać nic, żaden kataklizm ani katastrofa. Później zaś zawodnicy z al. Piłsudskiego zremisowali 10 meczów z rzędu, na finiszu przegrali jeszcze z GKS-em Bełchatów i ostatecznie pozostali na trzecim szczeblu rozgrywkowym. W tym sezonie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Zagłębie w tym sezonie zawiodło, ale Bohar gra życiówkę

Zagłębie Lubin to bez wątpienia jedna z najbardziej rozczarowujących ekip w tym sezonie Ekstraklasy. W jej składzie sporo jest bowiem naprawdę jakościowych zawodników, którzy skleceni w spójną całość powinni bić się o ligowe podium, a nie kotłować w dolnej połówce tabeli. No ale wyszło jak wyszło. „Miedziowi” na własne życzenie nie załapali się do grupy […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła się utrzyma, ale pytanie: co dalej?

Bardzo prawdopodobne, że dzisiaj kibiców Arki czeka smutny dzień. Tylko punktu zdobytego przez Wisłę Płock w starciu Górnika Zabrze potrzeba, by Nafciarze utrzymali się w Ekstraklasie. Mieliby 43 oczka, dziewięć zapasu nad Arką, a że po rundzie zasadniczej Wisła miała więcej łupów, to matematyka byłaby na trzy kolejki przed końcem prosta. Ale chyba nie tylko […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Powrót Grosika, show Linettego, 10 goli Polaków. Świetny tydzień stranierich!

Polscy piłkarze w minionym tygodniu gościli na okładkach gazet w całej Europie. Nie ma w tym cienia przesady, bo nasi stranieri dawali kapitalne popisy. Tu dublecik, tam dublecik, tu gol i asysta, tam wyciągnięty rzut karny… Ciężko było znaleźć zakątek świata, w którym nasi nie daliby popisu. Aż przyjemnie zasiąść po takim tygodniu do zestawienia […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

PRASA. Sikorski: Kołakowski obiecywał mi transfer do Legii Warszawa

– W ogóle obcokrajowcom trudno trafić do Hiszpanii w niższych ligach, mają tam mnóstwo swoich zawodników. Jako polskiemu Austriakowi lub austriackiemu Polakowi udało mi się tam wcisnąć i zobaczyć to z bliska. Przeanalizowałem, że w polskiej ekstraklasie jest coraz więcej Hiszpanów. Carlitos, Dani Ramirez czy Jesus Imaz grali w niższych ligach, przenieśli się do Polski […]
06.07.2020
Włochy
05.07.2020

Roma zapomniała, że nie tylko bramkarz musi być kozakiem, ale Lopez napsuł krwi Polakom

Derby słońca, tak mówi się o starciach Napoli z Romą. Dziś to słońce zaszło nad Rzymem i nie był to zachód piękny. Porażka Giallorossich może pogrążyć drużynę Paulo Fonseki w walce o europejskie puchary. Nie pomógł nawet Pau Lopez, który dwoił się i troił między słupkami, żeby uratować tyłki kolegów z zespołu. Ale jeśli mamy wskazać […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Villarreal rozbity. Tak grającą Barcę aż chce się oglądać

Jeżeli wziąć pod uwagę wyłącznie mecze wyjazdowe, Barcelona do dzisiejszego meczu z Villarrealem przystępowała zaledwie jako piąta siła hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy przegrali już w lidze pięć meczów na wyjeździe, kolejnych pięć zremisowali. Dlatego wiele wskazywało na to, że i dzisiaj podopieczni Quique Setiena mogą zanotować jakąś wpadkę. Tym bardziej że marnie im się w ostatnim […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020