1600 złotych stypendium w II lidze. Skromny pokoik, biegi na mrozie, a podstawą diety parówki z ziemniakami. Hitowy transfer do Jagiellonii za 3000 złotych, gdzie szedł być tym trzydziestym, który może w przyszłości powalczy.

Efekt motyla

I Taras Romanczuk powalczył. Najpierw o ławkę. Potem o skład. Potem o opaskę kapitana. Aż wreszcie o powołanie od Adama Nawałki. 

***

Historia jak z efektu motyla: gdyby w 2005 naczelnik ukraińskiego miasta Kowel nie podpisał z prezydentem Legionowa umowy o współpracy, dzisiaj Taras Romanczuk nie stałby przed szansą debiutu w reprezentacji Polski. Opowiada Jacek Narewski:

Gdy mowa o początkach Tarasa w Polsce, to mowa o panu. To pan jest architektem sprowadzenia go do Polski.

Aż tak się nie poczuwam, aczkolwiek rzeczywiście, tak się zdarzyło. Kowel i Legionowo to miasta partnerskie. Wielokrotnie zdarzały się wymiany, a ja jako trener młodzieży, jeździłem tam na turnieje. Tamtego razu pojechałem z rocznikiem 2000 Legionovii. Mam dobrego przyjaciela, Romana, z którym znam się od lat, a który wtedy prowadził seniorów Kowla w trzeciej lidze ukraińskiej. 

– Chodź, pokażę ci jednego chłopaka.

Pokazał Tarasa. Patrzę: chudzina. Wysoki. Ale fajnie wyglądał w sensie piłkarskim. Roman powiedział:

– Jeśli on zostanie w Kowlu, kariery nie zrobi. Nie ma możliwości, żeby na Ukrainie rozwinął swój talent.

Jego zdaniem ciężko bez układów byłoby się przebić Tarasowi u siebie. Z dobrego serca wiedział, że w Polsce mogą być większe możliwości.

Wszystko działo się ekspresowo. Widziałem Tarasa może pół godziny i to nie w meczu. Tak naprawdę zaufałem Romanowi, jego intuicji i umiejętnościom trenerskim. Wkrótce Taras był już w Polsce. Pojechałem po niego na Dworzec Zachodni i zakwaterowałem go w domu u swoich rodziców. Wtedy tak naprawdę go poznałem.

Czyli nie znał go pan, a wprowadzał do rodzinnego domu. Duże zobowiązanie.

No faktycznie, jak teraz o tym myślę, to faktycznie. Rodzice może byli zdziwieni, aczkolwiek nie przerażeni, ponieważ zanim padło hasło zakwaterowania u nas Tarasa, jeździłem na Ukrainę i wiedzieli, że mam przyjazne stosunki z Romanem i całą jego rodziną. Taras był osobą z pewnego źródła. A jak go poznali, że to chłopak pokorny, ułożony, spokojny, kulturalny… Aż za spokojny jak na piłkarza można powiedzieć.

Mieszkam z rodziną trzysta metrów od domu rodzinnego, więc często się widywaliśmy. Od pierwszego momentu jak tu przyjechał, moi rodzice się nim zaopiekowali. Myślę, że miał dobrze u nas. Traktowaliśmy się rodzinnie. Przypomina mi się, jak Taras wraz z Iwanem Muczakiem (niedługo po Romanczuku też był próbowany z Legionovii – przyp. red.). przywieźli z Ukrainy bardzo dobrze zmrożoną słoninę. Ugotowali do tego gar ziemniaków i mnie tym poczęstowali. Uczciwa wałówka! Jestem miłośnikiem swojskiej kuchni, więc bardzo mi to przypasowało. Do tego wypiliśmy po symbolicznym kieliszku wódki – podkreślam, symbolicznym, Taras przyjechał do Polski z określonym celem. 

Rodzice mieszkają w domku jednorodzinnym w centrum Legionowa, na dole mój brat prowadzi bar. Tam Taras czasami jadał obiady. Gdy zaczął grać w Legionovii, brat zagadał:

– Chodź Taras, zrobisz sobie zdjęcie na wejściu baru. Może kiedyś będzie sławnym piłkarzem? Będę miał pamiątkę.

Jakby wykrakał. Powołanie Tarasa to ewidentnie zasługa mojego brata. Dopiero później Taras zamieszkał z Muczakiem w skromnym budynku należącym do Roberta Dąbkowskiego, członka zarządu Legionovii.

Jak Taras czuł się w pierwszych miesiącach w Polsce?

Przyjechał z nastawieniem, żeby rozwijać się jako piłkarz, ale na pewno tęsknił. Często siadał przy komputerze, włączał Skype i kontaktował się z przyjaciółmi, rodziną i dziewczyną, z którą w czerwcu zeszłego roku wziął ślub. Brakowało mu bliskich, ale zaciskał zęby, zawsze pamiętając o jasno wytyczonym celu. Wierzył, że jeśli będzie pracował, jeśli odda piłce nożnej swoje serce, w całości się poświęci, to może coś osiągnąć.

To jak spędzał wolny czas? Nie ciągnęło go do Warszawy?

Jeżeli jechał do Warszawy, to żeby sobie w sklepie kupić sprzęt sportowy. Nie przypominam sobie, żeby był na dyskotece czy imprezie. To nie w jego stylu. Oglądał mecze i rozmawiał z bliskimi z Ukrainy. Jestem w kontakcie z rodziną Tarasa, którą też poznałem na Ukrainie. Nawet w zeszłym tygodniu byłem ze swoją drużyną na turnieju w Kowlu. Jego brat jest trenerem w klubie. Tata jest bardzo pokornym człowiekiem, myślę, że po nim Taras wiele charakterologicznie odziedziczył. Mama jest bardziej emocjonalna. Gdy, mówiąc potocznie, wylewano na Tarasa falę hejtu za to, że oddał ukraiński paszport, odpisywała na wszystkie komentarze jakie pojawiały się na forach internetowych i stronach Facebooka. Ona przeżywa to bardziej. Wszyscy bliscy wspierają go jednak i doskonale rozumieją jego decyzję.

Mało się w Polsce mówi o tym jak Ukraińcy zareagowali na decyzję Tarasa.

Była niechęć za to, że oddał paszport. Nawet Roman, który jest dziś prezesem Kowla, dostawał telefony z zapytaniami o to, co się stało. Mówił zawsze: my, Ukraińcy, nie chcieliśmy Tarasa, to przechwycili go Polacy. Zrobił to dla swojego rozwoju. Poza tym ma przecież faktycznie korzenie polskie, babcia była Polką, która wyszła za Ukraińca.

***

Karierę w Polsce pomógł Romanczukowi rozpocząć Michał Kusiński, ówczesny działacz Legionovii, drugoligowca uznawanego za klub, który nie boi się stawiać na nieoczywiste kandydatury piłkarskie. Mało kto tak chętnie korzysta choćby z projektu Ty Też Masz Szansę, który próbuje wyróżniającym się graczom z niższych lig stworzyć okazję do pokazania się drużynom ze szczebla centralnego. Ostatnim „absolwentem” TTMS jest Daniel Smuga, który trafił do Górnika Zabrze via Victoria Sulejówek. Opowiada Kusiński:

Jacek Narewski zadzwonił do mnie i tak to się zaczęło. Powiedziałem, że nie ma problemu, możemy chłopakowi pomóc. Mało kto wie, że najpierw Taras trafił do Polonii Warszawa. Trener Maliszewski powiedział jednak, że Taras jest za dobry na Młodą Ekstraklasę, a za słaby na Ekstraklasę, chociaż w tej drugiej wcale go nie sprawdzili. Zaproponowałem trenerowi Papszunowi, czy by go nie przetestował w Legionovii. I tak został. Chłopak do rany przyłóż. Nic mu nie przeszkadzało. Boisko ośnieżone? Bez znaczenia. Wszystko bez znaczenia. Kwadratową piłką by kazali grać i byłoby dla niego bez znaczenia. W życiu nie był roszczeniowy. Zarabiał 1600 złotych i nigdy nie upominał się o pieniądze, o nic. Wszystko mu pasowało, byleby tylko móc trenować. Z mieszkaniem chciałem mu pomóc, bo miał bardzo średnie warunki, taki skromny pokoik – łóżko, szafa. Taras, chodź, zmienimy! A on swoje: nie, jemu pasuje.

Byłem wtedy dyrektorem sportowym. Do dzisiaj pamiętam, jak któregoś zimowego dnia na dworze trzeszczał mróz, z -25 było, a ja patrzę przez okno, ósma rano, idzie Taras. Gdzie on idzie? A on szedł biegać wokół boiska. Biegał półtorej godziny. Pomyślałem wtedy, że coś osiągnie w życiu. Zawsze dokładał sobie indywidualne treningi, biegał gdzieś po lasach. Ciągle coś robił, żeby stać się lepszym piłkarzem.

Teraz już każdy w Polsce go zna, ale on nic się nie zmienił. Jest takim samym człowiekiem jak wtedy, gdy przyjechał do Polski. Pieniądze go nie zepsuły. Kupił sobie mieszkanie w Białymstoku i tyle, jest zadowolony. Nie potrzebuje wiele.

Jak pan wspomina jego przenosiny do Jagiellonii? 

Zakończył przygodę z Legionovią, szukałem mu klubu. Miał jechać na testy do pierwszej ligi, do Pogoni Siedlce, ale wszystko się przedłużało. Mieszkał u mnie wtedy dziesięć dni. Graliśmy w piłkę, czasem oglądaliśmy mecze. Dawałem na testy takiego Brazylijczyka do Michała Probierza, aż sobie pomyślałem: a czemu nie zaproponować Tarasa? Co szkodzi, jak pojedzie potrenować? Jest na miejscu, siedzi u mnie w domu. Michał się zgodził. Taras pojechał. Spodobał się. Resztę znają wszyscy.

***

Romanczuk trafił do drużyny Marka Papszuna, dzisiaj trenera Rakowa Częstochowa.

Jak Taras prezentował się na testach?

Można powiedzieć, że nie jakoś nadzwyczajnie. Widać było, że ma chłopak potencjał, ale przede wszystkim, że jest pracowity, nauczalny i zdeterminowany, żeby grać i zostać zawodowym piłkarzem.

Nie miał pan co do niego wątpliwości?

Nie. Byłem przekonany. Jeżeli widzę takie cechy u piłkarza, to wiem, że się dogadamy i chętnie z nimi pracuję.

Czysto piłkarsko, co było jego najmocniejszą, a co najsłabszą stroną?

Bardzo dobra lewa noga, bardzo dobra głowa. Zdolność do dużych wysiłków, pracowitość na boisku. Ale taktycznie był nieokrzesany, bez wizji gry jeszcze. Niemniej to są elementy, które z chcącymi się rozwijać zawodnikami można wypracować.

Jak szybko nauczył się języka?

Błyskawicznie. Łapał momentalnie. Nie było żadnej bariery komunikacyjnej. W szatni też nie miał żadnych problemów. Był cichym, pracowitym, przez wszystkich lubianym zawodnikiem.

Był taki mecz w Legionovii, że uznał pan, że Taras może zajść daleko?

Nie. Ciężko mi znaleźć jakieś jego spektakularne mecze, które wskazywałyby, że w przyszłości będzie reprezentantem Polski i kapitanem dużego klubu. Nigdy jednak nie schodził poniżej pewnego poziomu, a trenerzy szanują zawodników, którzy to gwarantują, bo wiedzą, że można na nich liczyć. Taras do wszystkiego doszedł ciężką, systematyczną, codzienną pracą. Pamiętajmy też, że pozycja, na której występuje, nie jest aż tak kreatywna. To przede wszystkim ciężka robota, którą trzeba wykonać, często niewdzięczna, daleka od efektowności.

Jak pan go wspomina prywatnie?

Zawsze był cichym, skromnym zawodnikiem, który wykonywał swoją pracę i nie rzucał się w oczy. Dzisiaj jest na pierwszych stronach gazet, ale to dalej ten sam skromny chłopak. Nie spodziewałem się telefonu od niego po powołaniu. A on zadzwonił z podziękowaniem. Było mi szalenie miło, bo niech mi pan powie, który zawodnik na takim poziomie tak by się zachował? 

Marcin Płuska, dziś trener Pelikana Łowicz, wówczas asystent Papszuna, potwierdza, że początkowo Taras był defensywnym odpowiednikiem jeźdźca bez głowy.

Miał zdrowie do biegania, ale na początku biegał po całym boisku. To trener Papszun nakierował go, że nie trzeba biegać wszędzie, tylko w określonych strefach. Zawziął się i bardzo mocno pracował nad tym elementem gry. Zrobił tu gigantycznzy postęp. Moim zdaniem to, że spotkał w odpowiednim momencie Papszuna, położyło podwaliny pod jego sukcesy.

***

Kamil Tlaga, klubowy kolega Romańczuka z czasów Legionovii:

Na początku tak za bardzo się nie wyróżniał. Był słabej budowy, a polska piłka jest fizyczna. Ale on sobie radził i z każdym treningiem widać było, że idzie mu lepiej. Szybko dostrzegliśmy, że może się przydać. W drużynie była dobra atmosfera, wkomponował się. Tarasowi dużo podpowiadał nasz kapitan, Paweł Tomczyk. Może Taras to spokojny facet, ale na pewno nie był też taki, że usiadł cicho i siedział w szatni bez słowa. Nie zamykał się w swoim świecie, choć przyjechał z daleka. Nabierał z czasem pewności siebie.

Jak się grało z Tarasem?

A komu by się źle grało z kimś, kto haruje w środku boiska? Taras ma technikę, mą dobrą głowę i lewą nogę. Jest bardzo opanowany. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że z biegiem czasu wylądował w Ekstraklasie. Czuło się, że może tam trafić. Chociaż jak szedł do Jagi, chodziły słuchy, że miał do Legionovii wrócić, ale podobno trener Papszun go przekonał, żeby walczył. Dobrze mu doradził. Taras zacisnął zęby. I z naszego zespołu, który naprawdę fajnie wtedy grał, gdzie wielu miało predyspozycje, on jeden tak zaistniał. Zasłużył na to. Cieszę się z jego sukcesu. Gratulowałem mu powołania sms-em, odpisał, podziękował. Fajnie, że nie zapomina, tylko pamięta o ludziach, z którymi grał. Nie wszyscy tak mają. On jest taki sam jak wtedy w Legionovii. Niech taki będzie dalej.

Znaliście się bliżej czy byliście tylko kolegami z boiska?

Nocowało się u niego kilka razy, szczególnie w okresie zimowym, gdzie treningi były wcześniej. Wolałem zostać w Legionowie, a rano być wypoczętym na trening. Gadaliśmy do późna. Pamiętam, że choć zarabiał średnie pieniądze, to i tak jeszcze rodzicom wysyłał na Ukrainę. Pamiętam też, że miał specyficzną dietę. Jadł kartofle z parówkami. Dopiero w Jadze zobaczył, że trzeba zjeść i ryż, i makaron. Wiadomo, miał to zapewnione w klubie, więc podejście już inne.

Bywały i takie mecze: samobój Romanczuka daje Stali Rzeszów zwycięstwo nad Legionovią.

***

Agnieszka Syczewska, dyrektor zarządzająca Jagiellonii Białystok:

Taras przyjechał pod koniec lipca 2014 na testy. Niewiele wskazywało, że zostanie. Zamknęliśmy już okienko. Ale spodobał się trenerowi, do tego koszt jego zatrudnienia nie był wielki. Tylko ryczałt za wyszkolenie dla Legionovii – trzy tysiące złotych. Co do kontraktu, pierwszy miał niewielki. Transfer bardzo niskiego ryzyka.

Możesz zdradzić ile zarabiał?

Mało. Mało mało (śmiech). Kadra była liczna. Ale tak jak Taras mówi: dzisiaj jesteś trzydziesty, jutro jesteś w osiemnastce, a pojutrze… pojutrze wszystko możliwe.

Romańczuk był szóstym piłkarzem, który tamtego lata trafił do Jagiellonii – po Maderze, Leimonasie, Wasiluku, Tuszyńskim i Jasińskim. Z nich wszystkich był zdecydowanie największą zagadką, a przychodził po okresie przygotowawczym.

Zadebiutował w piątej kolejce.

***

– Jestem cichy i spokojny. To nie są najlepsze cechy dla piłkarza.

– Nie.

– Jeszcze trafię do mocnego klubu włoskiego, niemieckiego, angielskiego lub hiszpańskiego.

– Tak.

„Pomidor” Ligi+Extra.

***

Uderza, jak wielką rolę w historii Romanczuka odegrał przypadek. Aż chce się uwierzyć w to osławione „potrzeba w piłce szczęścia”. Zupełnie poważnie, gdyby nie tak niepiłkarskie względy jak więź między miastami Kowel i Legionowo, dzisiaj ten piłkarz nie stawałby przed szansą debiutu. Bez zażyłości trenera Narewskiego z Romanem z Kowla również nie otworzyłaby się szans wyjazdu do Polski, a przynajmniej nie na takich warunkach, gdzie w najtrudniejszym początkowym okresie trafiał pod dach polskiej rodziny i był traktowany jak jej członek. Romanczuk miał też wyjątkowe szczęście do trenerów – Papszun wiedział jak i nad czym z Romanczukiem pracować, a Probierz mu zaufał, już począwszy od zgody na testy. Przecież Taras był wtedy anonimem, którego zwodziła Pogoń Siedlce – niejeden trener Ekstraklasy kazałby nie zawracać sobie głowy, szczególnie, że kadrę już zamknięto.

Ale to jest to, co mówił mi kilka tygodni temu Piotrek Kuklis. Po każdego przyjeżdża pociąg, do którego trzeba umieć wsiąść w biegu. Może przyjechać tylko ten jeden, jedyny raz. Być może największą siłą Romanczuka było to, że od początku w to wierzył i gdy pociąg wreszcie przyjechał, wsiadł razem z drzwiami.

Leszek Milewski

 

Kolarstwo
17.08.2022

Mistrzostwa Europy. W kolarstwie i pływaniu medale. Na lekkoatletów czekamy

Mistrzostwa Europy w nowej formule mają zapewnić więcej emocji w tym samym czasie. Dlatego są rozgrywane równocześnie w wielu dyscyplinach i miejscach. W Rzymie na przykład rywalizują pływacy, a w Monachium kolarze torowi i lekkoatleci. Dziś traf chciał, że tylko ci ostatni nie dali nam medali, choć blisko była Ewa Swoboda. Na pływalni po srebro sięgnęła za to Katarzyna Wasick, a na torze popisała się Urszula Łoś, która drugim miejscem w keirinie udanie zamknęła ostatni dzień zmagań […]
17.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Bodo i FC Kopenhaga ze zwycięstwami. Podsumowanie wtorkowych el. do Ligi Mistrzów

We wtorek sześć zespołów walczyło w eliminacjach do Ligi Mistrzów. We wszystkich meczach nie zabrakło emocji. Jedyny mecz, w którym nie doszło do rozstrzygnięcia odbył się w Szkocji. Glasgow Rangers zremisowało z PSV Eindhoven 2:2. Pierwszy cios wyprowadzili goście, a konkretnie Ibrahim Sangare. Odpowiedź ze strony gospodarzy nadeszła już trzy minuty później. Stan rywalizacji wyrównał nowy snajper szkockiej ekipy, były piłkarz m.in. Lechii Gdańsk – Antonio Colak. Kibice Rangersów […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Dominik Steczyk na testach w trzeciej lidze niemieckiej

Nie tak miała potoczyć się kariera Dominika Steczyka. Piłkarz Piasta Gliwice jest bliski przenosin do zespołu z trzeciej ligi niemieckiej – Hallescher FC. Steczyk to wychowanek GKS-u Katowice. W 2015 roku, w wieku 16 lat przeniósł się do juniorskich zespołów VfL Bochum, gdzie przebywał do 2018 roku. Wtedy zamienił Bochum na Norymbergę. Tam grał głównie w drugiej drużynie, wystąpił w niej 22 razy i strzelił dziesięć bramek. Już […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Angel di Maria kontuzjowany. Juventus wydał komunikat

34-latek nabawił się urazu w meczu ligowym przeciwko Sassuolo. Di Maria trafił do Turynu w lipcu. W swoim ligowym debiucie w barwach Juventusu zaprezentował się naprawdę okazale. Strzelił gola, a potem asystował Dusanowi Vlahoviciowi. Niestety, podczas tego samego meczu Argentyńczyk nabawił się urazu, który wykluczył go z gry w 66. minucie. Dziś włoski klub wydał specjalny komunikat dotyczący stanu zdrowia swojego nowego nabytku. Okazało się, […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Oficjalnie: Carlitos wrócił do Legii Warszawa

Hit transferowy stał się faktem. Carlos Daniel López Huesca, znany szerzej jako Carlitos, został nowym piłkarzem Legii Warszawa. 32-latek podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. Carlitos jest świetnie znany fanom ekstraklasy. Występował już Legii w sezonie 2018/19 i na początku kolejnych rozgrywek. Łącznie w 52 meczach zdobył 21 bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem stołecznego klubu w tym okresie. Wcześniej, przed swoim pierwszym transferem […]
16.08.2022
Tenis
16.08.2022

Serena Williams. Pięć najważniejszych momentów z kariery Amerykanki

Trudno podsumować karierę tak wybitną, jak ta Sereny Williams, która – co ogłosiła sama Amerykanka – po US Open dobiegnie końca. Nawet gdyby napisać książkę grubą na 600 stron, mogłoby nie starczyć miejsca. Spróbujmy jednak inaczej – pięcioma momentami, które w jakiś sposób występy Amerykanki na korcie i poza nim zdefiniowały. Od pierwszego tytułu wielkoszlemowego, z przystankami w Indian Wells i Australian Open, aż po dominację w Londynie. Będzie tu o przekraczaniu granic, o powrotach i o niesamowitych […]
16.08.2022
Kolarstwo
17.08.2022

Mistrzostwa Europy. W kolarstwie i pływaniu medale. Na lekkoatletów czekamy

Mistrzostwa Europy w nowej formule mają zapewnić więcej emocji w tym samym czasie. Dlatego są rozgrywane równocześnie w wielu dyscyplinach i miejscach. W Rzymie na przykład rywalizują pływacy, a w Monachium kolarze torowi i lekkoatleci. Dziś traf chciał, że tylko ci ostatni nie dali nam medali, choć blisko była Ewa Swoboda. Na pływalni po srebro sięgnęła za to Katarzyna Wasick, a na torze popisała się Urszula Łoś, która drugim miejscem w keirinie udanie zamknęła ostatni dzień zmagań […]
17.08.2022
Tenis
16.08.2022

Serena Williams. Pięć najważniejszych momentów z kariery Amerykanki

Trudno podsumować karierę tak wybitną, jak ta Sereny Williams, która – co ogłosiła sama Amerykanka – po US Open dobiegnie końca. Nawet gdyby napisać książkę grubą na 600 stron, mogłoby nie starczyć miejsca. Spróbujmy jednak inaczej – pięcioma momentami, które w jakiś sposób występy Amerykanki na korcie i poza nim zdefiniowały. Od pierwszego tytułu wielkoszlemowego, z przystankami w Indian Wells i Australian Open, aż po dominację w Londynie. Będzie tu o przekraczaniu granic, o powrotach i o niesamowitych […]
16.08.2022
Bundesliga
16.08.2022

Teczka Atakana Karazora. Czy piłkarz Stuttgartu jest gwałcicielem?

Atakan Karazor wychodzi z fury, przekłada pęk kluczy z dłoni do dłoni, ogląda się po opustoszałym parkingu, żeby zaraz zniknąć w budynku klubowym Stuttgartu. Zaledwie kilka dni przed tamtym leniwym porankiem kończącego się lipca opuścił zakład karny na hiszpańskiej Ibizie po czterdziestu trzech dniach odsiadki. Kilka tygodni później wybiegnie na boiska Bundesligi – zagra minutę z Lipskiem i osiem z Werderem Brema. Otrzyma brawa i słowa wsparcia, nasłucha się […]
16.08.2022
Premier League
16.08.2022

„Seksualny drapieżnik”. Benjamin Mendy na ławie oskarżonych

– To kolejny rozdział bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i napadają seksualnie na kobiety, bo uważają, że są potężni, a wszystko ujdzie im na sucho – w ten sposób prokurator Timothy Cray opisał sprawę byłego piłkarza Manchesteru City Benjamina Mendy’ego przed sądem w Chester. Nie było to jednak najgorsze, co usłyszeli i zobaczyli obecni na sali sądowej. Wydarzenia, które miały miejsce w posiadłości mistrza świata w Cheshire mrożą krew w żyłach, ale najgorsze jest to, że to nie pierwszy […]
16.08.2022
La Liga
16.08.2022

Atomowy start Hiszpana, czyli Alvaro Morata 2.0

Wrócił do Atletico po 656 dniach. Spadochroniarz, piłkarz, którego nie dało się wypchnąć na stałe. Początkowo miał być numerem pięć w hierarchii Diego Simeone, ale dzięki odpowiedniej postawie zapracował na pierwszy skład Los Colchoneros. Alvaro Morata błyszczał w sparingach i błysnął w pierwszej kolejce ligi hiszpańskiej. W ten sposób otwiera nowy rozdział w swojej bogatej karierze, która miała minimum kilka zakrętów. Czego spodziewać się po tym piłkarzu i jak należy go oceniać? […]
16.08.2022
Ekstraklasa
16.08.2022

Gol Legii prawidłowy. Ale zabrakło aż czterech czerwonych kartek

Sporo było sytuacji kontrowersyjnych w tej kolejce. Nie byliśmy świadkami jednoosobowych sędziowskich show, jak w poprzednim tygodniu, ale i tak kilka sytuacji musimy zweryfikować w naszej „Niewydrukowanej Tabeli”. Żeby nie przedłużać — lećmy z konkretami. Zaczynamy od głośnej kontrowersji z meczu Widzewa z Legią. Josue w akcji bramkowej dotknął piłki ręką. I tutaj takie zagrania musimy podzielić na dwie kategorie: jedna to takie, w której zagranie ręką bezpośrednio następuje przed golem lub w ogóle gol jest strzelony […]
16.08.2022
Liczba komentarzy: 47
Subscribe
Powiadom o
guest
47 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
apfelsztrudel
apfelsztrudel(@apfelsztrudel)
4 lat temu

upa tfu

skttr
skttr(@skttr)
4 lat temu
Reply to  apfelsztrudel

umysłowe ameby, pojmujące świat jak sześciolatki, tfu.

theczarek
theczarek(@theczarek)
4 lat temu
Reply to  apfelsztrudel

Weszlo, skundliliscie się.
Będzie Wam to zapamiętane. Nie chodzi o zasadność powołania tego juz Polaka, a o sam fakt.

Przy każdej wypomince komuś brsku konsekwencji, polecenia na kasę itd postaram się przypominać na forum wasze skundlenie.

Voitcus
Voitcus(@voitcus)
4 lat temu

To pchanie p. Romanczuka do kadry i usprawiedliwianie jest już tylko trochę mniej nachalne od wcześniejszej promocji radia. A dodatkowo zaraz się zacznie gównoburza odnośnie Cionka.

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły(@zbanowany_banan)
4 lat temu
Reply to  Voitcus

A niech to! Uprzedziłeś mnie – właśnie miałem napisać, że czekam na taki piękny i rozbudowany tekst o Cionku 😉

qdlaty81
qdlaty81(@qdlaty81)
4 lat temu

Byl dzis na onecie 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
4 lat temu

Ostrzegam Cię…

Skeleton_waiting_meme.jpg
DeSToR
DeSToR(@destor)
4 lat temu

Dużo przypadku w tym wszystkim. „Przypadku” , w którego istnienie nie wierzę. Tak samo jak coraz częściej nie wierzą naukowcy mówiąc o prawie entropii i jak mawiał Albert Einstein: Przypadek to Bóg przechadzający się incognito.

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły(@zbanowany_banan)
4 lat temu
Reply to  DeSToR

Nie bardzo rozumiem, dlaczego naukowcy mieliby nie wierzyć w przypadek, skoro entropia to (w dużym uproszczeniu) miara nieporządku i losowości w danym układzie, a wg II zasady termodynamiki, którą przytoczyłeś wartość ta wzrasta z czasem.

matek15
matek15(@matek15)
4 lat temu
Reply to  DeSToR

” A kto powiedział, że to był przypadek” 😀

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki(@zawisza-czarnecki)
4 lat temu
Reply to  matek15

Nie ma przypadków, są tylko znaki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

kolor100
kolor100(@kolor100)
4 lat temu

W odróżnieniu od Ukrainca Romanczuka, Cionek ma polskich przodków i żonę Polkę.

apfelsztrudel
apfelsztrudel(@apfelsztrudel)
4 lat temu
Reply to  kolor100

Ma polsko babiczku

kolor100
kolor100(@kolor100)
4 lat temu
Reply to  apfelsztrudel

Mylisz się, jego babcia miała narodowść ukrainską, tylko obywatelstwo polskie.

Bartoni
Bartoni(@bartoni)
4 lat temu
Reply to  kolor100

Tak jak nie rozumiem przypierdalania się Weszło do Cionka tak odmawianie polskości Romańczukowi jest podobnym skurwysyństwem.

kolor100
kolor100(@kolor100)
4 lat temu
Reply to  Bartoni

Nie ma żadnej polskości Romanczuka, jego babcia miała przed wojną obywatelstwo polskie, ale narodowość ukrainską, podobnie jak kilka milionów Ukrainców mieszkających w 2 RP. Polaków na Wołyniu też mordowali Ukraincy, którzy przed wojną mieli polskie obywatelstwo.

Medalion
Medalion(@medalion)
4 lat temu

Należy szanować wszystkich ludzi, niezależnie od pochodzenia, ale czy naprawdę kadra narodowa potrzebuje obcokrajowców? Nie mam nic do Romańczuka, sympatyczny spoko gość. Cionek fajny człowiek, ale czy zasługuje by grać w kadrze narodowej? Jeśli najważniejsze są umiejetności to sprowadźmy wagon Brazylijczyków, murzynów z Afryki, czy kogo tam jeszcze. Nie ma w kraju chłopaka o podobnych umiejętnosciach, który zostawi serce na boisku? Naprawdę nie ma?

bastion79
bastion79(@bastion79)
4 lat temu
Reply to  Medalion

Nie ma.

Dani
Dani(@dani)
4 lat temu
Reply to  Medalion

Sa mlodzi w Gorniku – Zurkowski, Wieteska, Bochniewicz, mysle ze ta trojka poradzilaby sobie w kadrze 🙂 ale zawsze lepiej postawic na Ukrainca czy Pana Finladnie

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki(@zawisza-czarnecki)
4 lat temu
Reply to  Dani

Tylko Żurkowski ma poziom pozwaląjący aspirować do Kadry.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Niuniek111
Niuniek111(@niuniek111)
4 lat temu

Ukraińcy do dziś wpierdalają parówki z ziemniakami a ich ulubionym marketem jest Biedronka

jezd
jezd(@jezd)
4 lat temu
Reply to  Niuniek111

Pochwal się lepiej co ty jesz i gdzie robisz zakupy

Niuniek111
Niuniek111(@niuniek111)
4 lat temu
Reply to  jezd

Dzisiaj rybka z ziemniaczkami i kapustką kiszoną a tak ogólnie to zakupy robię w społem a ty co jesz i gdzie robisz zakupy?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  Niuniek111

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

jezd
jezd(@jezd)
4 lat temu
Reply to  Niuniek111

Dobrze że masz rodziców którzy cię karmią bo prawdopodobnie dzisiaj na obiad jadł byś ziemniaki z parówką zamiast tej ryby.
A ja zakupy robię również w biedronce i nie widzę w tym nic złego prawdopodobnie i twoi rodzice tam kupują.

Niuniek111
Niuniek111(@niuniek111)
4 lat temu
Reply to  jezd

Po czym wnioskujesz że karmią mnie rodzice ja tak samo mogę
wywnioskować że jesteś pedofilem i gwałcisz dzieci o takie porównanie z pizdy

DrPlama
DrPlama(@drplama)
4 lat temu

Bez przesady z tym szczęściem. Jakby pracował tak jak pracował nad rozwojem to myślę, że i na Ukrainie by sobie poradził. Ale fakt, zawsze trzeba trafić na dobrego trenera/mentora i umieć skorzystać. Przecież Romańczuk nie był jedynym piłkarzem Legionovii, któremu trener dawał wskazówki, ani jedynym, któremu Probierz dał szansę.

zamocny
zamocny(@zamocny)
4 lat temu
Reply to  DrPlama

no wlasnie tez mi sie cos wydaje, ze to przesada. przegladalem jakis czas temu na wikipedii sklad szachtara i bylo kilku zawodnikow pochodzacych z zachodniej ukrainy z roznych tamtejszych pipidowek. oni maja rozbudowana siec skautingu. z reszta, patrzac na sredni poziom wyszkolenia technicznego tamtejszego pilkarza i polskiego to jednak tam jest lepiej niz u nas. owszem, trafilo sie teraz cudowne pokolenia kilku lepszych graczy ale to sa meteoryty, ktore przeleca i nic z nich nie zostanie. trzeba tez wziac pod uwage, ze polacy maja dostep do rynku ue i w mlodym wieku moga jechac na zachod i tam sie szkolic. z ukrainy jest to o wiele trudniejsze – trzeba miec o wiele wiekszy talent, zeby go ktos zauwazyl.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Amaretka
Amaretka(@amaretka)
4 lat temu

Panie Leszku a może by tak napisać o Cionku ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Dani
Dani(@dani)
4 lat temu

Powołanie Tarasa tylko pokazuje jak slabe jest szkolenie mlodziezy w Polsce, czy naprawde w 40 milionowym kraju jest ciezko znalezc mlodego chlopaka ktory moglbym grac zamiast Ukrainca ?
Gdzie ta slynna legijna szkolka ktora od lat ma produkowac talenty klasy swiatowej 😉 i miala byc etatowym dostarczycielem zawodnikow do kadry

Majas9
Majas9(@majas9)
4 lat temu
Reply to  Dani

Ukraińca? To już formalnie Polak pochodzenia ukraińskiego 🙂

Dani
Dani(@dani)
4 lat temu
Reply to  Majas9

byl Polak z Nigerii, Francji, Brazylii teraz pora na Polaka z Ukrainy, nastepny w kolejce Polak z Syrii z dziada pradziada 🙂

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki(@zawisza-czarnecki)
4 lat temu
Reply to  Dani

Już w starożytności byli na Bliskim Wschodzie słowiańscy niewolnicy. 🙂

Rojber Hultajski
Rojber Hultajski(@majkel)
4 lat temu

Thiago jesli to czytasz zycze ci zebys w najblizszycg meczach był kluczowym zawodnikiem i moze nawet strzelił bramkę i sprawil by zakolskiemu i tym hipoktytą z weszło wykrzywily sie te kłamliwe ryje.

B123
B123(@b123)
4 lat temu

Zakolski mówisz o panu potrójny podbródek?

Lukas
Lukas(@lukas)
4 lat temu

Polski paszport jest dzis wiecej warty niz ukrainski. Ot i cala historia polskosci pana Romanczuka. Zostal namowiony przez Jagiellonie do starania sie o polski paszport bo to zwyczajny biznes. W Ekstraklasie jest limit 2 pilkarzy spoza UE , wiec nie blokuje nikomu miejsca w skladzie. Kolejna sprawa to transfer – latwiej sprzedac pilkarza z paszportem UE niz bez. Brak paszportu mocno ogranicza transfer Romanczuka chocby do Hiszpanii (limit 3 pilkarzy spoza UE) czy Francji (4 pilkarzy). Stanowcze NIE dla tego Ukrainca w polskiej kadrze

Lukas
Lukas(@lukas)
4 lat temu

Uwaga artykul sponsorowany przez pana Bonka

Lukas
Lukas(@lukas)
4 lat temu

Miliony mlodych chlopakow , dzieciakow marzy o tym zeby zalozyc koszulke z orlem na piersi i grac dla Polski a my tymczasem bierzemy Romanczuka , ktory jeszcze chwile temu marzyl o grze dla Ukrainy. Powolanie dla niego to odbieranie szansy i marzen naszym chlopakom

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun(@bartek-kiezun)
4 lat temu

Tekst fajny ale koncowka wg mnie slaba. Z cyklu „co by bylo gdyby”. Nie wiadomo co by bylo gdyby. Moze byloby lepiej, a moze byloby gorzej.