Reklama

Race na treningu, czerwone kartki, tatuaż z nazwiskiem Szeliga

redakcja

Autor:redakcja

03 marca 2018, 11:38 • 8 min czytania 1 komentarz

Jeszcze nie tak dawno śląskie zespoły spotykały się w ekstraklasie regularnie, co parę kolejek. Okrasą były Wielkie Derby Śląska, ale i mniejszych derbów nie brakowało. Piast, Górnik, Ruch, Podbeskidzie, wcześniej również GKS Katowice, Polonia Bytom… Teraz na najwyższym poziomie zostały już tylko Piast i Górnik. I choć nie jest to rywalizacja o tak długiej tradycji, jak na przykład Górnika z Ruchem, to jednak nikt w Zabrzu czy Gliwicach nie powie, że to mecz jak każdy inny. Nie powiedzą tego również piłkarze, którzy kilka takich starć pamiętają i których właśnie pod kątem derbów w Gliwicach przepytaliśmy.

Race na treningu, czerwone kartki, tatuaż z nazwiskiem Szeliga

5jRYhTJ

Bartosz Szeliga (5 meczów z Górnikiem w barwach Piasta):

– Grając z Górnikiem udawało mi się strzelać bramki, więc bardzo dobrze wspominam te spotkania. Pamiętam, że jak wygraliśmy 2:1 w Zabrzu, a ja strzeliłem gola na 2:1, kibice gratulowali, dziękowali. Jeden nawet powiedział, że wytatuuje sobie moje nazwisko na piersi. Bardzo lubiłem grać w derbach, bo to wzmagało jeszcze większą mobilizację. Już ze dwa-trzy spotkania wcześniej było czuć, że derby niedługo, pojawiały się napisy na murach. To pokazywało, jak ważne dla gliwiczan, jak prestiżowe są te mecze. Były takie sytuacje, że trenerzy musieli nas wręcz stopować, bo cała otoczka, że to mecz derbowy z Górnikiem, powodowała wzrost motywacji o sto procent. Apelowali o to, żeby zachować chłodną głowę, nie dać się ponieść, bo z jednej strony jak fajnie wejdziesz w mecz, kibice cię poniosą, to może być dobrze. Ale jak za bardzo się tym podpalisz, to wiele może nie wychodzić.

Tomasz Zahorski (3 mecze z Piastem w barwach Górnika): 

Reklama

– Akurat do meczu z Piastem kibice mniej poważnie podchodzili niż do meczów z Ruchem Chorzów. Ale i te wyzwalały dodatkową determinację, skłaniały zawodników, żeby – jak to się ładnie mówi – wsadzać głowę tam, gdzie normalnie nie wsadziłoby się nogi. Moje najmilsze wspomnienie z derbów z Piastem, to bramka w Zabrzu na 1:0, wygraliśmy wtedy właśnie 1:0. To był fajny początek sezonu dla mnie, dla drużyny.

Tomasz Podgórski (8 meczów z Górnikiem w barwach Piasta):

– Jako zawodnik grałem w dwóch klubach z Górnikiem, w Ruchu i Piaście, więc zasmakowałem tej derbowej atmosfery w dwóch miejscach. Każdy zawodnik, który przychodził do Piasta, wiedział, że dla kibiców ten mecz jest najważniejszy. Klub wiele lat spędził w niższych ligach i starcia z Górnikiem były bardzo przez nich wyczekiwane. Przed każdym spotkaniem przychodzili na ostatnie treningi z racami, pokazywali, jak wiele dla nich znaczy zwycięstwo. Przekładało się to na to, jak zawodnicy odbierali ten mecz. Nawet obcokrajowcy czuli, jakiej rangi wydarzenie ich czeka.

Mi najbardziej w pamięci wyryły mi się te derby zaraz po awansie, w pierwszej kolejce. Niestety, nie udało się nam wtedy wygrać, prowadziliśmy 1:0, ale później dwie bramki wbił nam Górnik, między innymi Arek Milik, który wtedy wchodził do drużyny Adama Nawałki. Z perspektywy czasu widać, że nie był to byle jaki przeciwnik, ale pamiętam, ile trener Marcin Brosz miał pretensji do Adama Klepczyńskiego, że przy golu dał się młokosowi tak przechytrzyć, że przegrał z nim walkę o górną piłkę. Ponadto dobrze pamiętam wygraną w Zabrzu za trenera Angela. Pięknego gola strzelił Gerard Badia po podaniu Carlesa Marca, zwycięskiego wbił Bartek Szeliga głową po wrzutce Mateja Izvolta. Tamta wygrana smakowała podwójnie, bo na boisku rywala.

ZWYCIĘSTWO PIASTA NAD GÓRNIKIEM? KURS 2,55 W TOTOLOTKU!

Adam Danch (9 meczów z Piastem w barwach Górnika):

Reklama

– Najfajniejsze wspomnienie to oczywiście to 5:2 u nas, kiedy powoli otwierał się nowy stadion, coraz więcej kibiców mogło wejść na mecz. Mecz z Piastem to oczywiście mniejsze derby, znacznie bardziej znaczące na Śląsku były derby z Ruchem. Z Piastem to były faktycznie mecze wielkiej rangi, ale nie aż takiej. Na mieście czuło się oczywiście większą mobilizację, więcej się o tym pisało, większa napinka była w tygodniu. No ale nie tak, jak przed Ruchem. Można powiedzieć, że mecz z Niebieskimi wyzwala w kibicach Górnika pięć razy więcej emocji. Mimo wszystko trenerzy powtarzali nam przed meczem z Piastem, żebyśmy nie dali się ponieść, żebyśmy nie złapali czerwonej kartki. Nie motywowali dodatkowo, żeby nie przesadzić. Wiedzieli, że na derby nikogo nakręcać nie trzeba.

Damian Zbozień (4 mecze z Górnikiem w barwach Piasta):

– Duże emocje, wysoka adrenalina, bo i spotkanie bardzo ważne na kibiców. Zawsze towarzyszyła mu presja, żeby ich nie zawieść. Była taka sytuacja albo zaraz po, albo przed derbami z Górnikiem, że kibice przyszli do nas pod stadion bardzo źli i powiedzieli, że od następnego wyjazdu za każdy przegrany mecz będziemy się im dorzucać do podróży. Śmialiśmy się potem, że zrobiliśmy im trochę na złość, bo już poza domem nie przegraliśmy.

Z konkretnych meczów w pamięci siedzą wygrane derby, kiedy Ruben bardzo szybko strzelił, a potem gola dorzucił Kamil Wilczek po mojej asyście z autu. To był chyba w ogóle pierwszy taki aut, który przyniósł nam wymierną korzyść. Trenowaliśmy je bardzo często, nie przynosiły wcześniej żadnych rezultatów i już trochę się wkurzaliśmy, chcieliśmy już coś pozmieniać. A w derbach dało nam to gola w tak ważnym momencie. Gdzieś z tyłu głowy siedzą też przegrane derby na Górniku, kiedy Sobol strzelił nam w końcówce. Siedzą ogólnie te mecze w człowieku i nie trzeba się szczególnie wysilać, żeby je sobie przypomnieć.

Bartosz Iwan (5 meczów z Piastem w barwach Górnika):

– Były to wyjątkowe mecze, choć na pewno nie tak, jak prawdziwe derby Śląska, a więc Górnik – Ruch. Mieszkam w Gliwicach, więc to dla mnie był dodatkowy smaczek. Dużo osób kibicuje tu Piastowi, ale większość wciąż Górnikowi. Te spotkania wyzwalały większe emocje w kibicach Piasta, ale i fani Górnika nie przechodzili obok nich obojętnie. Motywacja była duża, mi zdarzyło się nawet dostać czerwoną kartkę, kiedy przegraliśmy w Gliwicach 0:2 po słabej grze. Byłem sfrustrowany, trochę się zagotowałem. Do dziś pamiętam też, jak na Piaście przegrywaliśmy 2:3 za trenera Roberta Warzychy i w ostatniej minucie miałem stuprocentową sytuację po strzale głową, którą Kuba Szmatuła w wielkim stylu obronił.

Jakub Szmatuła (3 mecze z Górnikiem w barwach Piasta):

– Na pewno w pamięci siedzą te najświeższe, ostatnie, zakończone dla mnie czerwoną kartką i czteromeczowym zawieszeniem. Czy słusznym, czy niesłusznym, nie ma co rozpamiętywać. Zareagowałem za nerwowo, za agresywnie, ale w słusznej sprawie. No bo jak się później okazało, karnego nie było. Niejednego człowieka by to z równowagi wyprowadziło, jeśli w takim meczu sędzia podejmuje taką decyzję. Ja jestem ogólnie spokojnym człowiekiem, więc jeśli sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, to naprawdę musi coś być na rzeczy. Generalnie nie miałem zamiaru, żeby sędziemu coś zrobić. Może tak to wyglądało, ale ja go tylko delikatnie złapałem. Podobna sytuacja miała zresztą miejsce niedawno. Zagłębie grało z Legią, Arek Malarz wyskoczył z bramki do sędziego gdzieś na środek boiska, też go zaczął łapać i dostał tylko żółtą kartkę. Można powiedzieć, że w podobnej sytuacji były dwa różne orzeczenia. Tu żółta kartka, tam czerwona i dyskwalifikacja. Nie ma co do tego wracać. Dużo lepiej wspominam na pewno wygrany 3:2 u nas mecz, po którym Piast wstąpił na ścieżkę zwycięstw, która skończyła się dla nas wicemistrzostwem Polski.

WR2x7JV

Bartosz Szeliga:

– Miałem kilka dość mocnych starć z Szeweluchinem. Mocny, silny obrońca. Ciężko grało mi się przeciwko Kurzawie, który grał na lewej, ja na prawej, więc ścieraliśmy się dość często.

Tomasz Zahorski: 

– Przypominam sobie Adama Banasia w barwach Piasta, z którym potem spotkaliśmy się w Górniku. Pamiętam do dziś, że jak przyszedł do Zabrza, to mówił, jak ciężko jemu się grało przeciwko mnie, ja też mówiłem mu, że wcale nie było mi łatwiej. Ja starałem się grać agresywnie, on był obrońcą, który nie odpuszczał i ani jeden, ani drugi nie dawał za wygraną. Parę siniaków po tych starciach wtedy zostało.

Tomasz Podgórski:

– Paweł Olkowski wyglądał bardzo dobrze motorycznie, dawał mi się we znaki. Za Rafałem Kosznikiem na wahadle trzeba się było nabiegać. Grałem też na Mariusza Magierę, z którym spotkałem się później w Bielsku, w czasie, kiedy Górnik grał na trójkę obrońców. On wtedy był półlewym, pamiętam że łatwo nie było.

Adam Danch:

– Chyba Wojciech Kędziora. Doświadczony, waleczny, wiedział jak się ustawiać. Zawsze gdzieś ta piła go znalazła.

CZERWONA KARTKA W MECZU, KTÓRY RZĄDZI SIĘ SWOIMI PRAWAMI? KURS 3,60 W ZAKŁADACH BUKMACHERSKICH TOTOLOTKA!

Damian Zbozień:

– Często rywalizowałem z Łukaszem Madejem, on w tych czasach najczęściej na mnie grał. Ale najtrudniejszym przeciwnikiem był Nakoulma. Miał okresy w każdym sezonie, kiedy brylował. Przed wygranym meczem w Gliwicach była duża napinka, żeby znaleźć sposób na jego zatrzymanie. Nieprzeciętny zawodnik, na którego ciężko się grało, bo raz, że silny, do tego szybki, niekonwencjonalny. Myślę, że czasami sam nie wiedział, co zrobi w danej sytuacji, tacy nieprzewidywalni są najgorsi.

Bartosz Iwan:

– W tych meczach duże problemy zawsze sprawiał nam Ruben Jurado czy Konstantin Vassiljev, zawsze z Górnikiem wznosili się na wyżyny umiejętności.

Jakub Szmatuła:

– W tym sezonie, w pierwszym meczu, Górnik zagrał przede wszystkim bardzo dobrze jako całość, bez wyróżniania kogokolwiek. W przeszłości, wiadomo, we znaki dał się Roman Gergel, który w Zabrzu rozegrał mecz życia. Nawet jak szedł sam na sam i się poślizgnął, to tak, że piłka wpadła do siatki. Na szczęście już go w Górniku nie ma (śmiech).

3UX3XyW

Bartosz Szeliga:

– Piast wygra 2:1

Tomasz Zahorski:

– Po tym, co oglądałem ostatnio, chociażby po meczu ze Śląskiem Wrocław, jestem może nie pewny, ale przekonany, że Górnik będzie dominować i tym samym wygra 3:1.

Tomasz Podgórski:

– Piast zaczął od falstartu z Jagiellonią, ale kolejne trzy mecze były niezłe, więc sporo sobie po tym meczu obiecuję. Na pewno nie będzie wielu goli, jeśli Piast wygra, to różnicą jednego gola. Typuję 1:0 albo 2:1 dla Piasta.

Adam Danch:

– Górnik wygra 2:1.

Damian Zbozień:

– Piast zaczął rundę nieźle, ale znam trenera Brosza, dla niego będzie to wyjątkowe spotkanie i zrobi wszystko, żeby jego zawodnicy wygrali. Wydaje mi się, że Górnik wygra.

Bartosz Iwan:

– Obstawiam 2:1 dla Górnika.

Jakub Szmatuła:

– Życzyłbym sobie, żeby był fajny mecz dla kibiców. I żebym sam nie miał za dużo pracy. Stawiam na wygraną Piasta, jestem o nim przekonany. Najlepiej z czystym kontem.

CZYSTE KONTO SZMATUŁY? KURS 2,85 W TOTOLOTKU!

Rozmawiał SZYMON PODSTUFKA

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

1 komentarz

Loading...