A przed derbami Śląska… Derby wiosennej beznadziei

redakcja

Autor:redakcja

03 marca 2018, 10:33 • 4 min czytania

Reklama
A przed derbami Śląska… Derby wiosennej beznadziei

Patrząc na kolejne dni, które będą oferować ligowy szlagier Legia-Lech (niedziela) oraz kolejny ciężki bój lidera, czyli starcie Jagiellonii z Wisłą Kraków (poniedziałek), atuty soboty z ekstraklasą mogą się wydawać nieco wyblakłe. Tak naprawdę jednak tego typu wrażenia mogą odnosić jedynie futbolowi Janusze, bo starzy ligowi wyjadacze z pewnością znajdą dziś coś dla siebie. Ligowa uczta na bogato niekoniecznie musi się bowiem wiązać z bezpośrednim starciem dwóch najbogatszych klubów ligi, bo równie pasjonującą parę mogą stworzyć chociażby najsłabsze ekipy wiosny, czyli Śląsk i Sandecja. I właśnie od tego smakowitego kąska o 15:30 zaczniemy dzisiejszą biesiadę z ekstraklasą.

Reklama

Chyba nie da się lepiej zapowiedzieć tego starcia, niż prezentując tabelę wiosny:

Może nie będzie to festiwal piłkarskich umiejętności, ale – a jakże! – spodziewamy się typowego meczu walki. Zmierzą się bowiem ekipy, które w czterech pierwszych meczach zgodnie po razie zremisowały, trzy razy przegrały, strzeliły cztery gole i straciły dziewięć. I właściwie trudno wyobrazić sobie lepszą motywację przed meczem we Wrocławiu. Piłkarze obu drużyn od niemal miesiąca muszą żyć w przeświadczeniu, że są beznadziejni – być może nawet ta myśl spędza im sen z powiek. Dziś jednak będą mogli pomyśleć w duchu, że naprzeciwko staną tacy sami ludzie. Też będą mieć po dwie ręce, dwie nogi, oczy, uszy i nosy. Też nie będą potrafili grać w piłkę. Dziś o końcowym sukcesie zadecyduje więc charakter. Komu będzie bardziej zależało, kto da z siebie więcej i kto zagra, jakby jutra miało nie być, ten zejdzie z murawy z tarczą. Wrocław stanie się swoistą areną współczesnych gladiatorów, którzy stoczą walkę na śmierć i życie. A rzeczona śmierć w większym stopniu będzie zaglądać w oczy atletom z Nowego Sącza. Jeżeli bowiem dziś nie dadzą rady, ich sytuacja stanie się wręcz beznadziejna.

Najgorszy scenariusz dla Sandecji – oprócz porażki ze Śląskiem – zakłada dobry wynik Pogoni w Kielcach. O to jednak podopiecznym Kosty Runjaicia łatwo nie będzie, bo stadion Korony to – tuż po Warszawie i Poznaniu – trzeci najmniej przyjazny teren w lidze. A Portowcom spraw nie ułatwi brak wykartkowanych Frączczaka i Zwolińskiego, chociaż akurat ta druga nieobecność może być dla nich równie dewastująca, co brak słomkowego kapelusza na zimowisku. Pamiętajmy też, że Korona to obok Jagiellonii i Wisły Kraków jedyna drużyna, która w tym roku jeszcze nie przegrała i chyba dziś także się na to nie zapowiada. Co nas ciekawi? Przede wszystkim jak wypadnie gruzińskie starcie odbudowanego wiosną Laszy Dwaliego ze strzelcem dwóch goli w tej rundzie Niką Kaczarawą. Obaj panowie będą się ścierać nie tylko przy regularnych akcjach, ale powinni grać na siebie również przy stałych fragmentach gry (obrońca Pogoni mierzy 191 centymetrów, a napastnik Korony 198). Jakkolwiek spojrzeć, wynik tego pojedynku może się okazać kluczowy dla losów całego meczu.

Reklama

Kolejkę zakończymy derbami Śląska, czyli starciem Piasta z Górnikiem Zabrze. Jak każde derby, będzie to mecz wielu podtekstów, a przed pierwszym gwizdkiem będziecie mogli przeczytać na ten temat kilka specjalnych materiałów na Weszło. Faworytem z pewnością są goście, co tylko pokazuje, że rok w piłce to niemal wieczność. Gdyby bowiem 12 miesięcy temu ktoś powiedział wam, że drużyna napędzana przez Żurkowskiego, Wolsztyńskiego, Angulo, Kądziora czy Kurzawę będzie zdecydowanie wyżej w tabeli oraz przystąpi z pozycji faworyta do meczu z ekipą Vassiljeva, Badii, Jodłowca, Czerwińskiego czy Konczkowskiego, to trudno byłoby w to uwierzyć. Przeciwnie, większość nie wiedziałaby kim są ci goście z Górnika oraz jakim cudem piątka tych bardzo solidnych na papierze ligowców spotkała się w jednym zespole w Piaście.

Z wymienionych graczy najbardziej ostrzymy sobie zęby na pojedynek w środkowej linii Żurkowskiego z Jodłowcem, o ile oczywiście ten pierwszy dojdzie do siebie po ostatnich kłopotach ze zdrowiem. To piłkarze, którzy w swojej grze bazują głównie na fizyczności i obaj zdają się świetnie przygotowani do tej rundy. Obaj zasuwają w drugiej linii za dwóch, mimo że w peselu różni ich aż 12 lat. Żurkowski dopiero wchodzi na scenę, natomiast Jodłowiec pomału sposobi się do zejścia z niej. Dziś jednak młodemu z pewnością nie odpuści, zwłaszcza że fakty przemawiają za nim – w przeciwieństwie do rywala w ostatnim czasie nie zmagał się z urazem, a jego dyspozycja na początku roku zdaje się jednak wyższa. Na dziś „Jodła” to zdecydowanie największe zimowe wzmocnienie Piasta, pytanie jednak, czy wystarczy ono do pokonania Górnika. A pokonać go trzeba, bo ligowa sytuacja gliwiczan wciąż jest cholernie daleka od ideału.

* * *

Dzisiejszy rozkład jazdy:

Reklama

Śląsk – Sandecja (15:30)
Korona – Pogoń (18:00)
Piast – Górnik (20:30)

Najnowsze

Reklama