post

Opublikowane 03.02.2018 12:50 przez

Jan Ciosek

Kończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, ale doszedł do wniosku, że znacznie ciekawsze od opisywania rzeczywistości, jest jej kreowanie. Zanim Wojciech Chmielarz zaczął pisać sprzedające się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy kryminały, za które zgarnął zresztą prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru, zajmował się wywiadem gospodarczym i tworzył, jak sam przyznaje… grafomańskie teksty, których nikt nie chciał wydać. Nam opowiada o tym, skąd bierze się pomysły na mordowanie ludzi na kartach powieści, ile tak naprawdę zarabia wzięty pisarz i co się stanie, jeśli nie zaczniemy więcej czytać.

Jak się sprzedaje książki? Co wpływa na wynik, oczywiście poza samą jakością?

Bardzo wiele czynników ma ogromny wpływ. Jednym z tych najbardziej niedocenianych jest na przykład szczęście. Niedawno rozmawiałem z pewnym wydawcą o książce Pauliny Świst. To pseudonim, nikt nie wie, kto to jest. Książka „Prokurator”, która jest trochę kryminałem, a trochę pornosem dla kobiet w stylu Greya, sprzedała się w stu tysiącach egzemplarzy. I nikt nie ma pojęcia, jakim cudem. Bo były już takie książki, ale nie chwytały. Panie kupowały Greya, ale ich polskich odpowiedników już nie. Jedno z dużych wydawnictw po sukcesie „Prokuratora” zrobiło specjalne zebranie w jego sprawie. Wszyscy siedli dookoła stołu, każdy przeczytał książkę, i zastanawiali się: o co chodzi. I nie doszli do tego.

Ważną rolę odgrywa chyba promocja.

Bardzo. Pisarz musi być obecny w mediach. Katarzyna Bonda, bardzo znana autorka, wydawała książki przed „Pochłaniaczem”, ale jakoś za dobrze się nie sprzedawały. Potem weszło wydawnictwo z dużymi pieniędzmi na promocję i sto tysięcy pękło. Ale w przypadku „Prokuratora” nie o to chodziło, bo wielkiej promocji nie było. Inna sprawa, że promocja to nic złego. To, że książka jest mocno promowana, nie znaczy przecież, że jest zła.

W końcu wydawanie książek to biznes.

Dokładnie. Literatura coraz bardziej jest biznesem. Kiedyś mieliśmy etap romantyzmu i wiary, że dobra książka sama się sprzeda. Teraz już wiemy, ze to nieprawda. Przykładów było bardzo dużo. Ale poza szczęściem i promocją, książka musi mieć to coś, jakąś wartość, poziom. To moje główne zadanie. Choć ostatnio miałem wrażenie, że więcej czasu jako zawodowy pisarz spędzam na Facebooku czy Intagramie, bo stałym elementem mojej pracy jest to, że muszę być obecny w mediach społecznościowych.
spotkanie autorskie

Stąd na przykład cykl „Zbrodnia na poniedziałek”, w którym co tydzień opisujesz jakieś zabójstwo? To był twój pomysł, czy wydawnictwa?

Mój, choć nie do końca. Podsunął mi go jeden z moich kursantów z zajęć kreatywnego pisania. Po zajęciach się okazało, że on jest szychą w social mediach. W barterze zrobił mi szybki kurs i podsunął mi ten pomysł. Kręciłem nosem, ale to on miał rację.

Sam robisz research?

Sam. Jak ja bym chciał mieć pracownika, który by to robił za mnie! Nikt mi w niczym nie pomaga na etapie pisania. Dopiero potem, kiedy zaczyna się redakcja.

No właśnie, jak duży jest wpływ redaktora na ostateczny kształt książki?

To na pewno zależy od książki. U mnie jest coraz mniejszy, ale przy „Podpalaczu”, mojej pierwszej książce, był bardzo duży. Ona była taka sobie, jedno wydawnictwo ją odrzuciło, wzięło ją dopiero „Czarne”. Monika Sznajderman, szefowa wydawnictwa, dostała „Podpalacza”, poradziła się kilku osób i wszyscy jej odradzali. Ona się jednak zdecydowała, ale prace trwały jeszcze dwa lata. Dostałem wiele uwag, redaktor zmasakrował mi książkę.

Nie pomyślałeś sobie wtedy: kurde, jak to, przecież to jest super?

Miałem w sobie dużo pokory, bo kilka lat przed „Podpalaczem” napisałem „Blizny”. Ta książka wydawała mi się bardzo ważna, pokoleniowa. Jak się domyślasz, nikt tego nie chciał wydać. To mnie nauczyło pokory. Zdałem sobie sprawę, że może jednak nie potrafię pisać. Kiedy przyszedł redaktor „Czarnego”, byłem zły, że mi niszczy książkę. Ale przypomniałem sobie, co się stało z pierwszą.

„Blizny” nie doczekały się druku?

Na szczęście! To było grafomaństwo, bardzo zła rzecz. Gdyby ktoś to wydał, byłbym spalony! Podejrzewam, że mało jest pisarzy, którzy od razu zaczęli od dobrych rzeczy. Każdy ma jakiegoś trupa w szufladzie. To naturalny etap.

Skąd ci się pojawił pomysł na pisanie? Kończyłeś dziennikarstwo, pracowałeś w wywiadzie gospodarczym. A potem nagle zacząłeś pisać kryminały…

Z powodu zmian rynkowych moja firma straciła klientów, a ja straciłem robotę. Miałem już na koncie chyba pięć książek i zdecydowałem, że spróbuję żyć z pisania. To był dobry moment. Ale myślę, że gdybym to zrobił po wydaniu pierwszej książki, pewnie byłaby to wielka porażka i do dziś wygrzebywałbym się z długów.

Aż tak?

Dokładnie. Debiutanci sobie z tego nie zdają sprawy, ale żeby mocniej zaistnieć na rynku, potrzeba 5-7 lat, no, chyba, że jest się geniuszem, albo ma się niesamowitego farta. Trzeba cisnąć, przez kilka lat wydawać jedną książkę rocznie. Tyle to zajęło Żulczykowi, Bondzie, Miłoszewskiemu, nawet Twardochowi.

Da się z tego dobrze żyć?

A co to znaczy dobre życie?

Ty mi powiedz!

Nie jest tajemnicą, że na jednym sprzedanym egzemplarzu autor zarabia, zależnie od indywidualnej umowy, około dwóch złotych. Niedużo. Ale jeśli sprzedasz sto, czy nawet kilkadziesiąt tysięcy, to już są niezłe pieniądze. Do tego są dodatkowe dochody. Ja na przykład śmieję się, że nie żyję z pisania, tylko z bycia pisarzem. Prowadzę rocznie kilka kursów kreatywnego pisania.

Pewnie bierzesz więcej niż dwa złote od uczestnika…

Jasne. Są też spotkania autorskie, piszę felietony, artykuły do gazet. Spływa wiele różnych propozycji. Finansowo jestem zadowolony, wszystko rozwija się w dobrym kierunku.

Wiele osób, słysząc o pisarzu, myśli o jakiś romantycznych ideach, tworzeniu epokowych dzieł i tak dalej, a tu po prostu trzeba zarobić na utrzymanie…

Tak to dzisiaj działa. Ja jestem w stanie napisać jedną książkę rocznie, przy zachowaniu odpowiedniego poziomu. To moje tempo, przy którym jestem zadowolony z efektu. Mam czas na napisanie i właściwe zredagowanie książki.
chmielarz nagroda wielkiego kalibru

Jak wygląda, krok po kroku, pisanie książki?
Pierwszy element jest najbardziej tajemniczy i nie potrafię go wyjaśnić. A szkoda, bo gdybym potrafił, byłoby mi łatwiej go sprowokować: to pomysł na książkę. Oczywiście, wszystko może być inspiracją, to, co się słyszy, widzi, czyta w gazetach. Ale koniec końców, nagle idę koło placu zabaw, mam taki krótki błysk i widzę tam ciało zamordowanej dziewczyny.

Ale widzisz, czy wyobrażasz sobie, że widzisz?
Nie, no, wyobrażam. Nigdy w życiu nie widziałem nikogo zamordowanego, chociaż parę trupów zobaczyłem! Widzę więc tę dziewczynę i postanawiam o niej napisać książkę. Tak było z „Osiedlem Marzeń”. Potrzebny jest ten jeden błysk, nie wiem, skąd on się bierze. Ciągle się kotłują myśli, szukam pomysłu.

Rozumiem, że właśnie skończyłeś książkę, wróciłeś z rodziną z urlopu i zabierasz się do następnej. Wiesz, że musisz coś wymyślić.

Tak, dokładnie. Kiedy mam już pomysł, przechodzę do regularnej pracy. Siadam nad kartką papieru i zaczynam wypisywać szczegóły. Mamy zamordowaną dziewczynę na placu zabaw. Zadaję sobie pytania: Kim była, skąd tam się wzięła, kto ją zabił, jak ją zabił? Powstaje wiele stron notatek, różnych pomysłów. One na początku są najczęściej zbyt oczywiste, potem przytrafiają się złe, następnie trochę dobrych. To bywa frustrujące, bo czasem ten etap trwa kilka miesięcy. To jak zabawa klockami. Mam pewien zestaw, wyjmuję je, obracam, wyrzucam pewne elementy, dokładam nowe. Wreszcie wychodzi sensowna budowla, czyli fabuła, która jest w stanie zaskoczyć czytelnika. Czasem jest tak, że ta końcowa budowla absolutnie się nie pokrywa z pierwszą kartką. Miałem też taki przypadek, że ten pierwszy pomysł, od którego wszystko się zaczęło, musiałem wyrzucić, żeby cała konstrukcja miała sens.

Mamy pomysł. Co dalej?

W przypadku kryminału trzeba krok po kroku zaplanować książkę. Musisz wiedzieć nie tylko kto zabił, ale też jak detektyw ma do tego dojść. Trzeba dodać też wszystkie zmyłki dla czytelnika, bez których byłoby nudno. Czemu ludzie czytają kryminały? Bo to taki pojedynek między autorem, a czytelnikiem, który chce poznać rozwiązanie, zanim autor je poda.

Tak naprawdę – wcale nie chce!

Masz rację, w gruncie rzeczy chce zostać zaskoczony. Ale autor musi dać mu szansę domyślić się, kto zabił. Tylko nie może być za łatwo. Tworzę ileś wersji tego planu i dopiero potem siadam do pisania.

Piszesz po kolei?

Tak, ale wiem, że nie wszyscy tak robią. Ja, tworząc plan książki, mam już ulubione sceny. Potem, kiedy już piszę, czekam, aż będę mógł je opisać. To dla mnie nagroda: napisałem już sto stron, mogę przejść do tej fajnej strzelaniny.

I zawsze trzymasz się planu?

Absolutnie nie! Najlepsze pomysły przychodzą dopiero w trakcie pisania. Wtedy tak naprawdę wchodzisz w fabułę, zaczynasz mówić i myśleć, jak bohaterowie, żyć tą historią. Nie potrafię wejść w ten tryb na etapie planowania, które jest suche, nudne, bardzo go nie lubię, nie ma w tym żadnego seksu. W czasie pisania wpadam na nowe pomysły i często modyfikuję historię.

Masz o tyle łatwiej, że masz stałych bohaterów.

W literaturze rozrywkowej jest tak, że czytelnicy bardzo przywiązują się do ulubionych postaci. To bardzo ułatwia pracę, bo mogę w kolejnych książkach rozwijać wątki z poprzednich. Tak było z właśnie wydanymi „Cieniami”. Miałem tyle luźnych wątków z poprzednich książek, że musiałem je pozamykać, by się nie pogubić. Zebrałem je do kupy, obudowałem w fabułę i gotowe.

Zamykasz historię komisarza Mortki?

Pewien etap jego życia. Będę pisał o nim kolejne książki, za kilka lat w jego życiu. Ale, żeby pójść do przodu, musiałem pewne rzeczy uporządkować.

Ty w ogóle go lubisz?

Teraz już tak. Jedną z najlepszych rad odnośnie pisania udzielił Martin Amis, który powiedział, że trzeba pisać o takich bohaterach, których się nie lubi. Czytałem już takie książki z fantastyki, w których autor bardzo utożsamiał się ze swoją postacią, lubił go i robił z niego super herosa. To było żenujące, bo było czuć, że sobie pompuje ego i opisuje swoje przygody, jak rozwala smoki i ratuje świat. Z drugiej strony, było po prostu nudno, bo bohater miał za łatwo, wszystko mu się udawało, nie miał żadnych problemów. Trochę się obawiałem tego, więc pisałem z założeniem, że tego Mortki nie lubię. Po to właśnie, żeby rzucać mu kłody pod nogi, walić go w pysk. Dalej to robię, ale teraz już z sympatią. Jak się o kimś pisze tyle lat, to trzeba go trochę lubić.
Wojciech-ChmielarzA jak to jest – zabić kogoś?

Kiedyś myślałem, że to są tylko wymyślone ludziki, więc nie ma co robić z tego dramatu. Ale żona powiedziała, że kiedy piszę bardziej intensywną scenę, gdy ginie ktoś bezbronny, albo dziecko, to chodzę struty i lepiej do mnie nie podchodzić. To bywa ciężkie, bo żeby coś dobrze napisać, trzeba wejść w scenę i spróbować ją przeżyć. To potrafi siąść na psychikę. Pamiętam takie sceny, które mnie niszczyły i wolałbym ich drugi raz nie pisać. Ale też nie przesadzajmy, jest tyle zawodów bardziej obciążających psychicznie, jak choćby pielęgniarki, że nie będę robił dramy z tego, że miałem parę gorszych godzin w życiu…

Masz czasem taką potrzebę, żeby kogoś uśmiercić w książce? Wiesz, zły dzień, ktoś cię wkurzył na drodze, albo reprezentacja przegrała, więc siadasz do komputera i mówisz: dobra, muszę się wyżyć!

Krąży taki mem na grupach czytelniczych: „nie wkurzaj pisarza, bo cię zabije w następnej książce”. I co kurwa z tego? Po pierwsze to mocno żałosne, takie leczenie swoich kompleksów. To jak trolling w internecie, ale jeszcze gorszy, bo oni wiedzą, że są trollami, a pisarzowi wydaje się, że robi coś ważnego.

Twoje życie wpływa na to, co się dzieje w książkach?

Staram się to oddzielać. Choćby dlatego, że moje życie jest dość nudne: wstaję, żona do pracy, dzieci do szkoły, ja do komputera na kilka godzin. Po drugie to się może tylko źle skończyć, jak na przykład żona odnajdzie się w postaci jakiejś zołzy. Lepiej wymyślać rzeczy.

No a prawdziwe przypadki zbrodni? Wykorzystujesz je w książkach?

Nigdy. Czasem szukam inspiracji w prawdziwych historiach, ale przecież ja tworzę literaturę rozrywkową. Nie miałbym moralnego prawa wykorzystać czyjejś tragedii tylko po to, żeby komuś dostarczyć rozrywki.

Kryminał wymaga dokładnego przygotowania. Jak dużo czasu musiałeś poświęcić, żeby poznać specyfikę pracy policji, służb, detektywów?

Ja miałem łatwiej, bo przez lata pracowałem w prywatnej wywiadowni gospodarczej i moja robota polegała na przykład na kontaktach z policjantami, detektywami i innymi ludźmi z wewnątrz. Słuchałem ich historii, anegdot, patrzyłem, jak żyją, słuchałem, co mówią o swojej pracy. Duża część z nich ma ambiwalentny stosunek do tej pracy, to często są ideowi ludzie, poszli do policji, bo chcieli łapać bandytów i pomagać ludziom. Oczywiście, nie wszyscy, bo na 100 tysięcy ludzi w policji muszą znaleźć się także kanalie. Wydaje mi się, że policjanci kochają swoją pracę, ale jednocześnie nienawidzą samej instytucji policji.

Masz kogoś, z kim konsultujesz pewne sceny?

Oczywiście. Co ciekawe, część prosi, żeby ich wymienić w podziękowaniach, inni zastrzegają, żeby pod żadnym pozorem tego nie robić.

Na ile ci zależy, żeby twoje książki wiernie oddawały realia pracy w policji?

Zawsze chciałem, żeby kiedy policjant sięgnie po moją książkę, to nie pękał ze śmiechu. I póki co to się udaje. Wiem od znajomych policjantów, że podobają im się moje książki. Kiedy napisałem pierwszą powieść, zadzwonił znajomy były policjant z pytaniem, ile osób z mojej rodziny pracuje w policji. Twierdził, że nie mogłem tak dobrze tego opisać, nie mając ludzi wewnątrz. Nie mam.

Ale przecież podkręcasz rzeczywistość.

Jasne. Po pierwsze, nie ma u nas zbyt wielu takich zbrodni, jakie opisuję. Ich praca wygląda trochę inaczej, więcej jest roboty papierkowej. Myślę, że policjanci by chcieli, żeby ich praca wyglądała tak, jak w moich książkach.

Zawsze chciałeś pisać kryminały?

Właściwie tak. Jako dzieciak wychowywałem się na czwartkowych serialach kryminalnych, „Żar tropików”, „Gliniarz i prokurator”. To we mnie siedziało od małego. Zawsze chciałem zostać prywatnym detektywem. Nawet prawie zrobiłem licencję. To miał być żart. Zrobiłem kurs i z tym dyplomem trzeba było pójść do MSWiA i złożyć papiery. Ale to kosztowało 3,5 tysiąca złotych, więc uznałem, że to trochę za drogi żart. Gdyby kosztowało tysiaka, to pewnie bym zapłacił, żeby móc powiedzieć: jestem jedynym pisarzem z licencją detektywa!

kryminały
Skąd taki wysyp kryminałów w Polsce?

To jest naturalne!

To nie jest naturalne, przez lata było ich dużo mniej.

To właśnie było nienaturalne, aberracja na rynku wydawniczym! W Wielkiej Brytanii na przykład ponad połowa wydawanych książek to właśnie kryminały. Teraz wracamy do naturalnej proporcji, choć wydaje mi się, że obecnie kryminałów mamy trochę za dużo. Od pewnego czasu ich ilość nie przechodzi w jakość. Jest bardzo niewielu nowych autorów, na których warto zwracać uwagę.

Na kogo warto?

Bardzo dobry jest Bartosz Szczygielski. Świetnie pisze Anna Kańtoch. Czubaj, Wroński, Ćwirlej, Bonda – jest sporo dobrych autorów. Ale mogę mówić tylko o tych, których czytałem. Powiedziałbym, że jest ze dwudziestu takich, których warto czytać, a rocznie wychodzi 200 książek. Nawet, jeśli wziąć pod uwagę, że połowę z nich pisze Remigiusz Mróz, to zostaje jeszcze ze stu.

A ilu z tych dwudziestu przebiło się za granicą?

Z tym jest kłopot. Przez lata Instytut Książki nie promował polskich kryminałów. Szwedzi na przykład bardzo mocno na kolejnych targach lansowali książki z tego gatunku i sprawili, że szwedzki kryminał stał się światową marką. Druga sprawa jest taka, że czytelnictwo w Polsce leży i kwiczy. Średnia sprzedaż książki u nas to jakieś 3 tysiące egzemplarzy…

Razy dwa złote – szału nie ma.

No nie. Wyobraź sobie teraz, że do zagranicznego wydawcy przychodzi polski i mówi: mam fantastyczny kryminał, może wydasz go u siebie. To on pyta: świetnie, a ile się u was sprzedało? 7 tysięcy egzemplarzy. To on pomyśli: 7 tysięcy na 38 milionów Polaków? Skoro nawet oni tego nie chcą czytać, to po co ja mam to wydać?! Potem przyjdzie do niego szwedzki wydawca i daje książkę, która sprzedała się w 100 tysiącach. Wydawca myśli: 100 tysięcy na 10 milionów? To ma potencjał! Dopóki nie będziemy mieć bestsellerów w Polsce, nie będziemy mieć sprzedaży za granicą.

A to są równie dobre rzeczy?

Często nawet lepsze. Ja na przykład uważam, że szwedzki kryminał się skończył parę lat temu.

Na Millenium?

To był łabędzi śpiew. Od lat nie wydali czegoś, co by mnie chwyciło za serducho. Bardzo się powtarzają, są już nudni. Non stop jest o tym, że jest zimno, kraj jest w kryzysie, przemoc wobec kobiet, problem z imigrantami i ksenofobią, trochę my jesteśmy źli, trochę oni. Ile można o tym czytać?!

Ale świat czyta…

To jest tak: jeden autor ciągnie resztę. Szwedzi przez lata inwestowali w kryminały. Wyszedł Mankel i w końcu chwycił za granicą. Inni wydawcy powiedzieli: „kurde, też musimy mieć swojego Szweda” i rzucili się do wydawania ich książek. Z polskimi kryminałami też tak może być. Zygmunt Miłoszewski świetnie się sprzedał w Polsce, jego książka została wydana we Francji i też chwyciła. Pojawiło się kilku wydawców, którzy postanowili wydawać Polaków. Moja jedna książka też tam trafiła, zebrała bardzo dobre recenzje, ale jeszcze nie przełożyło się to na wielki sukces rynkowy. Ale w marcu wychodzi w wersji kieszonkowej, co tam jest bardzo ważne, a zaraz potem publikowana jest „Farma Lalek”.

Na ile ważne są takie wątki boczne, jak w przypadku szwedzkich historii?

To było nowe i świeże w ich kryminałach. Ale mam wrażenie, że w pewnym momencie oni zapomnieli o intrydze. Stąd się wziął sukces Jo Nesbo. To jedyny gość, który nie tracąc skandynawskiego ducha potrafi tworzyć świetne intrygi. Te wątki społeczne są ważne, ale bez przesady. To ma być literatura rozrywkowa, ludzie czytają ją, nie żeby przeżyć egzystencjalny kryzys, ale żeby spędzić kilka miłych godzin po pracy, albo na plaży. Jeśli przy okazji uda im się zadać kilka pytań, to fajnie. Ale bez przesady.

Świadomy sportowiec stawia sobie jasne cele, próbuje sobie wyobrazić swoją karierę za 5, 10 lat. Pisarz też?

Jeszcze nie znalazłem odpowiedzi, choć wiem, że muszę to bardzo poważnie przemyśleć i przegadać z trenerem, czyli wydawcą. Ja piszę sam, ale nad książką pracuje przecież sztab ludzi. Wiem tylko, że będę się trzymał kryminału.

cienie

Kazik Staszewski śpiewał kiedyś „mój wydawca jest złodziejem”. Twój nie jest?

Zmieniłem wydawnictwo „Czarne” na „Marginesy”, ale z obu jestem bardzo zadowolony, oba robiły dobrą robotę. Po prostu dostałem ciekawą propozycję. Zaproponowali dobrą promocję, chcą mocno stawiać na kryminały. Nie mam podejścia, że mój wydawca jest złodziejem. Największy pozytywny przełom w moim życiu to był moment, w którym przyjąłem do wiadomości, że na pewnych rzeczach się nie znam. Nie potrafię ich robić, więc potrzebuję kogoś, kto zrobi to za mnie. W zasadzie potrafię dobrze robić trzy, teraz może już dwie rzeczy.

Jakie?

Pisanie książek, uczenie pisania i jeszcze parę lat temu praca w analizie gospodarczej. W tym byłem naprawdę dobry, ale od lat tego nie robiłem. Na tym się znam, na tym się muszę skupić. Do reszty muszę znaleźć ludzi, którzy mi pomogą.

A nie myślałeś, żeby wydawać książki bez wydawnictwa, które zabiera 95 procent ceny?

Wydawnictwo zarabia może 20 procent, większość pochłania dystrybucja. Jest zjawisko self publishingu, ludzie wydają tak książki. Ale to nie dla mnie. Ja uważam, że to jest pierwsza ocena książki: czy znajdzie się wydawca, który ją kupi. Jeśli nie, znaczy, że jestem złym pisarzem. Byli ludzie, którzy mi radzili, żebym tę pierwszą grafomańską książkę wydał sam. Ale pomyślałem, że skoro wszyscy mi mówią, że jest zła, to może mają rację. Jak z byciem pijanym: jak ci mówi jedna osoba, to możesz ją olać; ale jak kilka, to weź się połóż.

Pisarze od literatury pięknej marzą o Noblu, w polskiej skali o Nike. A ty, jako autor kryminałów o czym marzysz? Też na N, czyli na przykład Netflix?

Ja na razie marzę o top 10 w Empiku, to pierwszy cel. Po prostu chcę zagościć w ekstraklasie. To mój zawód, więc chcę na nim dobrze zarabiać. Oczywiście, serial to też byłoby spełnienie marzeń. Już toczą się pewne rozmowy, ale nie mogę o tym mówić. Tym bardziej, że TVN miał kiedyś ekranizować „Farmę Lalek”. Był już scenariusz, reżyser, dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a jednak nic z tego nie wyszło, choć ostatecznie nie wiem, dlaczego.

A czemu Polacy nie czytają książek?

Ja obwiniam o to szkołę. Nie wiem, jak jest teraz, ale pamiętam, jak to było za moich czasów, 20 lat temu. Czwarta klasa, „Janko Muzykant”. Tego się nie da czytać, to stara, przestarzała książka. Tak samo „Nasza szkapa” i inne tego typu nudne rzeczy. Szkoła zrobiła wszystko, żebyśmy przestali czytać. A to przecież powinien być okres, w którym zachęca się i przyzwyczaja się do czytania. W Niemczech na przykład to klasa wybiera książki, które chcą omawiać. Po co komu dziś „Nasza szkapa”?! Albo „Cierpienia młodego Wertera”! Przecież to jest niezrozumiała ramota! Uczymy dzieciaki, że czytanie jest nudne…

Chciałbyś wyrzucić Mickiewicza z programu?

Akurat „Pana Tadeusza” dobrze się czyta. Ale już „Dziady”? To była ważna epoka, ale polski romantyzm jest martwy. Powinniśmy mówić o książkach, które żyją, mówią o naszych czasach. Najważniejsze, żeby je omawiać mądrze. Ja na przykład jestem fanem Żeromskiego. Weźmy taką „Siłaczkę”, opowieść o nauczycielce, która uczy biedne dzieci i umiera na suchoty. Dzieciakom opisuje się to w nudny i niestrawny sposób. A przecież to jest dylemat, przed którym każdy z nas staje: czy decydujemy się zarabiać pieniądze, często idąc na kompromisy, czy wolimy naprawiać świat za marną pensję. Ale zastanówmy się, ile to będzie nas kosztować. Czy mając kredyt na głowie i rodzinę na utrzymaniu możemy naprawiać świat?

Nie czytamy, bo szkoła nas zniechęciła?

Tak sądzę. Poza tym, wywodzimy się ze społeczeństwa chłopskiego, które w domu raczej książek nie miało. Ludzie nie mają potrzeby czytania. W efekcie mamy fatalne wyniki czytelnictwa, jakich nie ma nigdzie wokół Polski.

metro moskwa

Po sieci krążyło piękne zdjęcie z moskiewskiego metra: wszyscy w wagonie z książkami.

Piękna sprawa. Mnie przeraża fakt, że zdecydowanie ponad połowa Polaków nie przeczytała w ubiegłym roku ani jednej książki, nawet podręcznika! Szwedzi wpadli w panikę, kiedy czytelnictwo spadło im o kilka procent, zaczęli nad tym pracować. I na przykład: jak jest klub piłkarski dla dzieciaków, to raz w miesiącu, czy tygodniu trener musi z chłopakami pogadać o tym, jaką książkę czytali. To ma wyrabiać zdrowe nawyki.

U nas się nie dba o nawyki?

Była dobra akcja „Cała Polska czyta dzieciom”. Ale pozostałe są raczej żenujące. No kurde, ktoś zrobił akcję „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka”, po czym wziął do niej Kazimierę Szczukę… No z całym szacunkiem dla pani Kazimiery, ale to jest raczej powód do nieczytania. W ogóle to jest takie zadufanie środowiska: nie czytasz, to jesteś idiotą. Skoro wolisz „Kiepskich”, zamiast książek, to jesteś bezmózgiem. A nikt nie spyta: czemu tak jest? Gdzie daliśmy ciała? Nazywamy tych nieczytających „plebsem”, a oni się obrażają i mówią: to jak oni mnie tak, to ja to pierdolę, nie będę czytał.

Mają rację?

Tak, bo chociażby przez lata brakowało u nas lekkiej literatury, tak zwanej wagonowej. We Francji na przykład byłem w szoku, kiedy znalazłem w księgarni całą ścianę książeczek z serii SAS, czyli tanią sensacją z wątkami pornograficznymi. Cały czas to wydają, ludzie kupują. To żadna literatura, ale ludzie to czytają dla rozrywki. A potem idą krok dalej. Nie mówię, że od razu do Dostojewskiego, ale coś bardziej wartościowego.

A może powinniśmy się pogodzić z tym, że ludzie wolą inaczej spędzać wolny czas?

Absolutnie nie, musimy coś zrobić z problemem czytelnictwa w Polsce, bo będzie dramat. Teraz toczy się walka o to, czy w przyszłości będziemy mówić po polsku. Nie chodzi mi o to, że zaginie język polski. Ale o to, czy będziemy w stanie wytworzyć treści opisujące naszą rzeczywistość z naszego polskiego punktu widzenia, czy tylko będziemy kopiować to, co przyjdzie do nas z Hollywood. A przecież ich treści zupełnie nie pasują do tego, co się u nas dzieje. Na przykład w sieci możesz znaleźć dyskusje o Trumpie, czy poprawności politycznej na kilka tysięcy postów. Ok, możesz być za, możesz być przeciw, ale kurde, to nie jest polski problem! A jednocześnie nie potrafimy znaleźć języka, by opisać to, co nas otacza. Fundamentem całego życia kulturowego jest literatura. Jeśli ludzie nie będą czytać, to sorry – zdechniemy. I co gorsza, opowiadać o nas i naszych problemach będą ludzie z innych krajów.

ROZMAWIAŁ JAN CIOSEK

Weszło
07.12.2021

Czy to forma bocznych obrońców zadecyduje o mistrzostwie Anglii?

Jednym z najbardziej emocjonujących wyścigów w historii o mistrzostwo Premier League był ten między Manchesterem City a Liverpoolem. Teraz, jeszcze nie na półmetku rywalizacji, jesteśmy o krok od tego, by przebić tamte wydarzenia. Do stawki dołącza bowiem Chelsea, a gdy trzy tak wielkie kluby rywalizują o laur, emocje są więcej niż gwarantowane.  Manchester, Chelsea i […]
07.12.2021
Niewydrukowana tabela
07.12.2021

Czy Legii należał się rzut karny? Bo Bruk-Betowi na pewno nie

Jak co kolejka – kontrowersja w meczu z udziałem Legii Warszawa. Albo jakiś spalony, albo czerwona kartka… Tym razem sprawdzamy – czy Legii należał się rzut karny za starcie Van Amersfoorta z Hołownią? Zbudujemy trochę napięcia. Najpierw spójrzmy bowiem tylko na samo starcie. No to jest faul. Widzieliśmy jakieś dyskusję, że to Hołownia wpada w […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Na rok przed Katarem. Studium bezsilności

David Beckham ma najwięcej zdjęć w bazie danych. Łapie się do kategorii „celebryci”, łapie się do kategorii „sport”, ale jest też oczywiście w dziale „polityka”. Okazja nie byle jaka – uroczyste odsłonięcie wielkiego zegara, który 20 listopada zaczął odmierzać czas do najbardziej fantastycznej imprezy w historii światowego futbolu. Nad piękną panoramą Doha kilkaset dronów z […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Nie poddajemy się, nie ma w nas bezsilności

– Musimy to dźwignąć. Nie ma czegoś takiego, że się poddajemy, że panuje bezsilność, że nic nie możemy zrobić. Nie jesteśmy załamani. Nie wychodzimy na mecze jak na ścięcie z myślą, że na pewno przegramy. Czujemy na boisku, że jesteśmy za daleko od siebie. Rozmawiamy o tym cały czas, trener non stop zwraca nam na […]
07.12.2021
Na zapleczu
07.12.2021

Mariusz Szuszkiewicz – jak zostać królem strzelców i MVP ligi pracując w kopalni?

Mariusz Szuszkiewicz to kapitan Górnika Polkowice i jeden z liderów tej drużyny. Do zespołu z Dolnego Śląska pasuje jak mało kto, bo sam… jest górnikiem. Dekadę temu stwierdził, że futbol nie da mu chleba i warto znaleźć pracę poza piłką. Zaczęło się od magazynu, skończyło w kopalni. Nie w administracji, a na dole, przy taśmie. […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Kopiuj-wklej sprzed tygodnia. Podolski i Grosicki top! [Kozacy i badziewiacy]

Lukas Podolski i Kamil Grosicki drugi raz z rzędu lądują w ekipie kozaków. Oczywiście zasłużenie, proszę państwa. Regularność na boisku obu tych jegomości może tylko cieszyć, a nie zdziwimy się, jak do końca roku to będą stali bywalcy w tym zestawieniu. Niemiec chyba odblokował się na dobre, znowu odpalił piękną bramkę, natomiast „Grosik” tak się […]
07.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.12.2021

Sprawdźmy, postawmy: Lens powalczy z PSG, Haaland zmierzy się z „Lewym”

Jak co piątek zapraszamy was na kolejny odcinek cyklu „Sprawdźmy, postawmy”. Przejrzeliśmy weekendową ofertę naszych kumpli z Fuksiarza i zmontowaliśmy z myślą o was przykładowy kupon. Jest kilka obiecujących okazji. Tradycyjnie unikamy typowania na nos – szukamy raczej pewnych tendencji, serii, prawidłowości i właśnie w nich upatrujemy szans na zarobek. RC LENS – PARIS SAINT-GERMAIN: […]
03.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
01.12.2021

Postaw stówkę na Raków, Legię i Liverpool i zgarnij ponad 350 złotych

Mecze w środku tygodnia – zwyczajowo, Liga Mistrzów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Dzisiaj gra kilka europejskich lig, dzisiaj mamy Puchar Polski. A to zawsze jest dobra okazja do tego, by ograć bukmachera. My postaramy się wam w tym pomóc – przygotowaliśmy trzy zdarzenia, które wyglądają naprawdę sensownie. Skupiamy się na naszym polskim poletku – Fuksiarz […]
01.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
25.11.2021

Legia strzeli, ale przegra. Ile można zarobić na takim scenariuszu?

Entuzjazm związany z grą Legii Warszawa w Lidze Europy z wiadomych względów trochę uleciał, choć ciągle warto go jeszcze wykrzesać. Wyniki w grupie, do której trafił polski zespół, układają się w ten sposób, że wciąż zdarzyć może się naprawdę wiele, o ile oczywiście mistrz Polski postanowi zrobić sobie jakiś urlop od przegrywania. Dziś rywalem ekipy […]
25.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
23.11.2021

Postaw stówę na faworytów, zgarnij trzy i pół. Albo odzyskaj połowę

Faza grupowa Ligi Mistrzów wchodzi w kluczowy okres – niebawem dowiemy się, kto będzie grał w Champions League również na wiosnę. A gdy margines na ewentualne błędy jest coraz mniejszy, warto spojrzeć na mecze również pod kątem potencjalnego zarobku. Dzisiaj wraz z Fuksiarzem przygotowaliśmy, przynajmniej tak nam się wydaje, dość bezpieczną propozycję. A 341 złotych […]
23.11.2021
Weszło
22.11.2021

Cashback na otarcie łez. Fuksiarz zwiększa zwroty na wasze konta!

Pewnie niejednokrotnie po wtopionym kuponie myśleliście „eeee, cholerne Napoli, mogliby oddać chociaż część stawki”. W Fuksiarzu niekoniecznie Napoli oddaje wam część postawionych pieniędzy. Ale kasa w ramach Cashbacku wraca na wasze konto. Od teraz tej kasy jest więcej – od 7 do 12% postawionych pieniędzy! Co to oznacza? W Fuksiarzu macie teraz jeszcze miększe lądowanie. […]
22.11.2021
Tokio
21.11.2021

Chwalmy Early Payout, bo jest dobry. A na co stawiać w meczu Górnika z Legią?

Znacie takie fajne rozwiązanie jak Early Payout? Pewnie już znacie, ale jeśli nie, to wytłumaczymy – jeśli któraś drużyna w meczu prowadzi już 2:0, to Fuksiarz.pl uznaje kupon za rozliczony. Później drużyna przegrywająca może odrobić straty i np. zremisować, wówczas kupon wchodzi i tym, którzy obstawili zwycięstwo zespołu wygrywającego i tym, którzy obstawili remis. Dokładnie […]
21.11.2021
Weszło
15.04.2019

Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił

– Stawiam tezę, że Polska jest krajem przesiąkniętym korupcją i układami mafijnymi. To jest wielki problem. Moim zdaniem rynkiem finansowym rządzi grupa pięćdziesięciu facetów i kobiet, ale w większości facetów, którzy utworzyli skostniały układ rynkowy. – Mafia, o której mówię i którą opiszę w książce, nie ma powiązań politycznych. Nie jest związana ani z PiS-em, ani […]
15.04.2019
Weszło
18.03.2019

Hejt? Ludzie rzucali we mnie kamieniami

– Uwierz mi, miałbym dużo do powiedzenia na temat hejtu, jaki mnie spotkał w czasach największej popularności, w latach 2003-2007. Miałem mnóstwo fanów, ale zdarzały się na koncertach takie incydenty, że leciały w moim kierunku kamienie. Przychodzili dresiarze i mnie wyzywali. Automatycznie młodzież, która chciała się bawić, traciła dobry nastrój, bo kilku debili postanowiło go […]
18.03.2019
Weszło
09.03.2019

Czasami tak mam, że chcę się zabić. Życie z Zespołem Tourette’a

– Wpadałam w depresję. Cierpiałam strasznie. W pewnym momencie nie chciałam żyć. Pomyślałam, że może warto dać ludziom święty spokój i odejść z tego świata. Skoro i tak wszystkim przeszkadzam ja i moja choroba… SPRAWDZĘ ROZKŁAD JAZDY. OSTATNI RAZ Paweł miał wiele sytuacji, kiedy mówił, że coś sobie zrobi. Wiesz, tu zerwała z nim dziewczyna, […]
09.03.2019
Weszło
16.02.2019

Musiałem sporo przeżyć, by zrozumieć, że ryzykowanie życia nie ma sensu

Kraj, w którym ludzie nie żyją, lecz przeżywają. Kraj z 90-procentowym bezrobociem, w którym ceny benzyny podniosły się czterokrotnie. Więzienie o maksymalnym rygorze w Stanach Zjednoczonych. Więzienie, w którym paraliżuje strach tak uderzający, że zapominasz, co się działo w środku. Chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, któremu możesz pomóc. Ale i chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, […]
16.02.2019
Męski świat
09.02.2019

Wykład, który zmienił wszystko. Jak poczuć w życiu sens?

Jego wykład z TEDxWSB obejrzało już ponad trzy miliony ludzi. Wielu z nich te 20 minut zmieniło życie. Jacek Walkiewicz, psycholog i mówca, opowiedział nam o tym, jak ważna powinna być dla człowieka uważność. O pasji, która rodzi w nas profesjonalizm. O marzeniach i tym, dlaczego warto je realizować. O prostym zabiegu, który poprawia jakość […]
09.02.2019
Męski świat
12.01.2019

Rapem nie można się nie bawić

Te-Tris na polskiej scenie rapowej znany jest od dawna. Do legendy przeszły już jego freestyle’owe bitwy, m.in. z Panem Duże Pe. Ale o freestyle’u bitewnym woli dziś nie rozmawiać. Bo to rozdział, który zostawił za sobą. Wszelkie inne tematy porusza za to chętnie, a gdy już na jakiś wejdzie, nie będziecie w stanie odgadnąć, w […]
12.01.2019
Męski świat
09.06.2018

Darmowa kranówka, ale i wino za 4 tys. zł. Jak się prowadzi restaurację w domu?

Przez wiele lat pracował na wysokim stanowisku w korporacji. Potem rzucił robotę i postanowił zrealizować swoje marzenie. Wszystkie oszczędności przeznaczył na zakup sprzętu gastronomicznego i przebudowę własnego domu. Dziś Wiktor Paprocki jest szefem kuchni w jedynej w swoim rodzaju domowej restauracji. Nie ma urlopu, pracuje więcej niż w korporacji, regularnie doznaje zawodowych kontuzji. Ale – […]
09.06.2018
Męski świat
03.02.2018

Jeśli ludzie nie będą czytać, to sorry – zdechniemy

Kończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, ale doszedł do wniosku, że znacznie ciekawsze od opisywania rzeczywistości, jest jej kreowanie. Zanim Wojciech Chmielarz zaczął pisać sprzedające się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy kryminały, za które zgarnął zresztą prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru, zajmował się wywiadem gospodarczym i tworzył, jak sam przyznaje… grafomańskie teksty, których nikt nie chciał wydać. Nam […]
03.02.2018
Męski świat
06.01.2018

Maszyny nie zabiorą nam pracy. Przynajmniej nie wszystkim…

Sztuczna inteligencja otacza nas z każdej strony i nie mamy złudzeń: będzie obecna w naszym życiu coraz bardziej. Krzysztof Sobczak stworzył na przykład bota, który nie tylko pogada z tobą o pracy, ale jeszcze znajdzie ci lepszą robotę. Rozmawiamy z nim, z Krzysztofem, nie botem, o tym, czy powinniśmy się bać sztucznej inteligencji i komu […]
06.01.2018
Męski świat
21.10.2017

Komórki macierzyste, czyli ekipa remontowa, która czyni cuda

Jerzy Kemilew to lekarz weterynarii, który specjalizuje się w leczeniu komórkami macierzystymi. Opracował nowatorską metodę, dzięki której przywrócił sprawność ponad tysiącowi psów i setce koni. Przywrócenie sprawności to mało powiedziane: koń o imieniu Test przez trzy lata nie mógł trenować z powodu przewlekłego zapalenia stawu. Nie pomagały żadne terapie. Tak naprawdę nadawał się do uśpienia. […]
21.10.2017
Liczba komentarzy: 30
Subscribe
Powiadom o
guest
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
B123
B123(@b123)
3 lat temu

Dobry wywiad więcej taki z ludźmi mającymi coś do powiedzenia i potrafiącymi to ubrać w słowa

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  B123

Treść usunięta

Rojber Hultajski
Rojber Hultajski(@majkel)
3 lat temu

w szkołach teraz chyba lektury są już ciekawsze.z drugiej strony jak Polak któremu się nie przelewa ma czytać książki skoro niektóre kosztują majątek. są księgarnie publiczne zresztą bardzo dobre ale Pan pisarz chyba cierpi bardziej że ludzie nie kupują książek a on nie zarabia

Roben_
Roben_(@roben_)
3 lat temu

Można zapisać się do biblioteki albo nawet siąść w Empiku i poczytać. Ja sam złapałem się nad tym, że od dawna nic nie przeczytałem, w tamtym roku okrągłe zero (nie liczę czasopism, które prenumeruję). W tym już trochę lepiej, ale zauważyłem że jest to po części wina Internetu. Czas, który mógłbym spędzić na czytaniu książek poświęcam na czytanie pierdół.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Roben_

Treść usunięta

Habanero
Habanero(@stary-madry-chinczyk)
3 lat temu

Zwyczajowo ksiazka kosztuje ok 0.7l wodki czy ja wiem czy to tak drogo, co do lektur szkolnych to rowniez na dluzszy moment zniechecily mnie do czytania na szczescie ten etap juz za mna

Roben_
Roben_(@roben_)
3 lat temu
Reply to  Habanero

W liceum jeszcze w miarę dużo czytałem, po prostu olewałem Sienkiewicza i inne kobyły jak właśnie Chłopi. Do dzisiaj bardzo lubię Dostojewskiego i Żeromskiego (Przedwiośnie jest dla mnie sztosem i jedną z lepszych książek 20 wieku).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Habanero

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Abominator
Abominator(@abominator)
3 lat temu

Symptomatyczne. Bohater wywiadu przyznaje, że kluczem do sukcesu jest szczęście, promocja i wstrzelenie sie w trendy. Przykładowo twarze Grey’a nadają się tylko na rozpałkę, a zarobiły miliony. Z niczym nie uzasadnionego mitu, że w kapitalizmie sukces jest wprost proporcjonalny do jakości produktu, można się zaśmiewać w kułak.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Abominator

Treść usunięta

Karol
Karol(@karol)
3 lat temu

Czekałem na szpilkę wbitą Mrozowi i się nie zawiodłem 🙂 Autora Wojciecha nie znałem, ale na pewno się to zmieni.
Co do zniechęcania do czytania młodzieży poprzez kiepski dobór lektur szkolnych, to mam podobne odczucia. Sam odnalazłem przyjemność w czytaniu dopiero po zakończeniu edukacji.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki(@zawisza-czarnecki)
3 lat temu
Reply to  Karol

Ja odnalazłem przyjemność w czytaniu jeszcze przed rozpoczęciem edukacji.

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz
Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz(@franz-smud)
3 lat temu

Lepiej nie czytać nic, niż czytać kryminały.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

GEDANIA
GEDANIA(@19bks45)
3 lat temu

„Ale już „Dziady”? To była ważna epoka, ale polski romantyzm jest martwy. Powinniśmy mówić o książkach, które żyją, mówią o naszych czasach”
Ręce opadają, jak się czyta takie herezje wygłaszane przez niby pisarza. To co, zastępujemy „Dziady” i „Iliadę” jakimś „Pokoleniem Ikea”? Albo w ogóle zamiast przybliżać dziatwie klasykę polskiej i europejskiej literatury róbmy na lekcjach streamy z Mieciem Mietczynskim czy jakimś innym jutubowym klaunem. Wtedy to dopiero bylibyśmy zgodni z duchem czasu… Ja pierdolę!

Carlito
Carlito(@carlito)
3 lat temu
Reply to  GEDANIA

Trochę gość popłynął…Co nie zmienia faktu, że szkoła może zniechęcić do czytania, pewne lektury nie są dostosowane do etapu nauczania. Tak swoją drogą to jestem ciekaw, na jakiej podstawie uczniowie dobierają książki, których przecież nie czytali. I dlaczego to ma zagwarantować, że się dzięki temu w czytanie wkręcą.

Lelumpolelum
Lelumpolelum(@lelumpolelum)
3 lat temu

Po pierwsze, czytanie jest przereklamowane, znam wielu ludzi którzy nie czytali, mieli i mają to w dupie i dobrze sobie radzą w życiu. Po drugie, wiele książek nie jest wartych czytania, często lepiej obejrzeć dobry film albo pojeździć na rowerze i pozwiedzać okolicę niż czytać dziadostwo. Po trzecie, kryminał jest tak popularny, bo w XXI wieku pełni rolę powieści obyczajowej, co najlepiej widać na przykładzie kryminałów skandynawskich gdzie często intryga jest do niczego, ale za to mocno rozbudowane wątki obyczajowe, polityczne itp. Często też niestety prostacki dydaktyzm z tych książek aż się wylewa. Spis lektur trzeba aktualizować, trzeba dać coś wciągającego, coś na zachętę dla młodego czytelnika, ale z pewnych pozycji nie można rezygnować, bo one są fundamentem europejskiej i polskiej kultury, na matmie też nie przerabiamy tylko tego co się uczniom podoba. Gdzieś tam można wrzucić młodzieży Bukowskiego, ale to może pełnić rolę jedynie szczypty soli.

Rudy z UE
Rudy z UE(@rudy-z-ue)
3 lat temu

Ja po tym gównie, które serwują w szkołach jako lektury zrazilem sie do czytania na kilkanaście lat, aż siegnalem po książkę z mojego obszaru zainteresowań i od tamtej pory wciagnely mnie tez inne gatunki jak reportaże, podróże itp. Nie można ludzi zmuszać do czegokolwiek bo potem konczy sie to urazem w glowie, a kurwa Pan Tadeusz juz po dwóch stronach potrafi porządnie zryć beret. Mickiewicz moze i fajnie pisal, nie wiem, jebie mnie to, ale to kompletnie nie moje tematy i gust dlatego przez przymus czytania temu podobnych wypocin czlowek potem nie moze patrzeć na książki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Rudy z UE

Treść usunięta

Rudy z UE
Rudy z UE(@rudy-z-ue)
3 lat temu

awersja do książek, nie bierze się znikąd. dlaczego zamykają małe sklepy ? mają stać puste i właściciel ma do nich dopłacać bo nikt do nich nie chodzi?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Rudy z UE

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Rudy z UE

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

FalszywyProfil
FalszywyProfil(@falszywyprofil)
3 lat temu

ten ostatni akapit to każdy Polak powinien sobie wyciąć i powiesić. Może powtórzmy to jeszcze raz:

„Absolutnie nie, musimy coś zrobić z problemem czytelnictwa w Polsce, bo będzie dramat. Teraz toczy się walka o to, czy w przyszłości będziemy mówić po polsku. Nie chodzi mi o to, że zaginie język polski. Ale o to, czy będziemy w stanie wytworzyć treści opisujące naszą rzeczywistość z naszego polskiego punktu widzenia, czy tylko będziemy kopiować to, co przyjdzie do nas z Hollywood. A przecież ich treści zupełnie nie pasują do tego, co się u nas dzieje. Na przykład w sieci możesz znaleźć dyskusje o Trumpie, czy poprawności politycznej na kilka tysięcy postów. Ok, możesz być za, możesz być przeciw, ale kurde, to nie jest polski problem! A jednocześnie nie potrafimy znaleźć języka, by opisać to, co nas otacza. Fundamentem całego życia kulturowego jest literatura. Jeśli ludzie nie będą czytać, to sorry – zdechniemy. I co gorsza, opowiadać o nas i naszych problemach będą ludzie z innych krajów.”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  FalszywyProfil

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Król Roastów
Król Roastów(@pyszardretru)
3 lat temu

„Ja uważam, że to jest pierwsza ocena książki: czy znajdzie się wydawca, który ją kupi. Jeśli nie, znaczy, że jestem złym pisarzem.”

Wojciech Chmielarz – jedyny pisarz w Polsce, który nie ma pojęcia jak działa rynek wydawniczy. To tak, jakby piłkarz nie znał zasad piłki nożnej. Otóż nie, fakt, że żaden wydawca nie chce wydać danej książki absolutnie nic nie mówi o jej jakości. Mówi jedynie, że wydawca stwierdził, że na niej nie zarobi. Jakość nie jest równoznaczna z rentownością, czego autor sam daje przykłady w tym wywiadzie („Grey”, „Prokurator”).

Weszło
07.12.2021

Czy to forma bocznych obrońców zadecyduje o mistrzostwie Anglii?

Jednym z najbardziej emocjonujących wyścigów w historii o mistrzostwo Premier League był ten między Manchesterem City a Liverpoolem. Teraz, jeszcze nie na półmetku rywalizacji, jesteśmy o krok od tego, by przebić tamte wydarzenia. Do stawki dołącza bowiem Chelsea, a gdy trzy tak wielkie kluby rywalizują o laur, emocje są więcej niż gwarantowane.  Manchester, Chelsea i […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Piekarski: Szymański będzie gotowy do treningów z drużyną max za 2 tygodnie

Mariusz Piekarski przekazał dobrą wiadomość odnośnie do stanu zdrowia Sebastiana Szymańskiego. Wszystko wskazuje na to, że przerwa zawodnika Dynama Moskwa będzie dość krótka. Polak w ostatnim spotkaniu ligowym został ostro potraktowany przez Wiaczesława Krotowa, który za swoje brutalne wejście otrzymał czerwoną kartkę. Odnośnie zdrowia @SebaSzymanski53 jest już po badaniach,człowiek z gumy po brutalnym faulu w […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Odegaard: Musimy grać lepiej, kiedy prowadzimy

Martin Odegaard po meczu z Evertonem udzielił gorzkiego wywiadu dziennikarzom Sky Sports. Norweg był rozczarowany kolejną porażką Arsenalu Londyn, już szóstą w tym sezonie Premier League. Jego zespół prowadził po pierwszej połowie, ale nie zdołał dowieźć prowadzenia do końca. Everton wygrał 2:1, po bramkach w ostatnim kwadransie spotkania. – Myślę, że nie zagraliśmy tak, jak […]
07.12.2021
Niewydrukowana tabela
07.12.2021

Czy Legii należał się rzut karny? Bo Bruk-Betowi na pewno nie

Jak co kolejka – kontrowersja w meczu z udziałem Legii Warszawa. Albo jakiś spalony, albo czerwona kartka… Tym razem sprawdzamy – czy Legii należał się rzut karny za starcie Van Amersfoorta z Hołownią? Zbudujemy trochę napięcia. Najpierw spójrzmy bowiem tylko na samo starcie. No to jest faul. Widzieliśmy jakieś dyskusję, że to Hołownia wpada w […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Na rok przed Katarem. Studium bezsilności

David Beckham ma najwięcej zdjęć w bazie danych. Łapie się do kategorii „celebryci”, łapie się do kategorii „sport”, ale jest też oczywiście w dziale „polityka”. Okazja nie byle jaka – uroczyste odsłonięcie wielkiego zegara, który 20 listopada zaczął odmierzać czas do najbardziej fantastycznej imprezy w historii światowego futbolu. Nad piękną panoramą Doha kilkaset dronów z […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Legia Warszawa przedłużyła kontrakt z młodzieżowcem

Legia Warszawa zaczyna budowę zespołu na nowy sezon. Co prawda kibice najbardziej oczekują na informacje dotyczące trenera, ale kwestia młodzieżowców także jest istotna. Wiadomo już, że w przyszłych rozgrywkach jednym z młodych piłkarzy, którzy będą spełniali zapisy w regulaminie, będzie Bartłomiej Ciepiela. Mistrz Polski przedłużył z nim kontrakt. – 20-letni pomocnik Bartłomiej Ciepiela podpisał z Legią […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Widzewowi Łódź groził dwuletni zakaz transferowy

„Przegląd Sportowy” po zakończeniu rundy jesiennej w 1. lidze porozmawiał z prezesem Widzewa Łódź, Mateuszem Dróżdżem. Sternik łódzkiego klubu zdradził, że pierwszoligowiec mógł mieć poważne problemy. Groził mu zakaz transferowy na dwa lata. – We wrześniu otrzymaliśmy zawiadomienie, że został na nas nałożony zakaz transferowy i przez dwa lata nie będziemy mogli sprowadzić żadnego piłkarza […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Nowe obostrzenia: mniej kibiców na stadionach

We wtorek, 7 grudnia, odbyła się konferencja prasowa rządu w sprawie czwartej fali koronawirusa w Polsce. Jednym z punktów była frekwencja na stadionach piłkarskich. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło zmiany w obostrzeniach dotyczących meczów piłki nożnej. Wspomniane zmiany wejdą w życie 15 grudnia. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że od wtedy mecze piłkarskie nad Wisłą będą się odbywały przy […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Nie poddajemy się, nie ma w nas bezsilności

– Musimy to dźwignąć. Nie ma czegoś takiego, że się poddajemy, że panuje bezsilność, że nic nie możemy zrobić. Nie jesteśmy załamani. Nie wychodzimy na mecze jak na ścięcie z myślą, że na pewno przegramy. Czujemy na boisku, że jesteśmy za daleko od siebie. Rozmawiamy o tym cały czas, trener non stop zwraca nam na […]
07.12.2021
Na zapleczu
07.12.2021

Mariusz Szuszkiewicz – jak zostać królem strzelców i MVP ligi pracując w kopalni?

Mariusz Szuszkiewicz to kapitan Górnika Polkowice i jeden z liderów tej drużyny. Do zespołu z Dolnego Śląska pasuje jak mało kto, bo sam… jest górnikiem. Dekadę temu stwierdził, że futbol nie da mu chleba i warto znaleźć pracę poza piłką. Zaczęło się od magazynu, skończyło w kopalni. Nie w administracji, a na dole, przy taśmie. […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Niemcy: Bayern chce zatrzymać Lewandowskiego. Problemem jest Zahavi

Robert Lewandowski i jego wygasający wkrótce kontrakt z Bayernem Monachium to temat, który od dłuższego czasu „grzeje” wszystkie niemieckie media. Choć Polak mógłby odejść za darmo dopiero w 2023 roku, Bawarczycy nie chcą czekać i spróbują do tego nie dopuścić. Problemem jest jednak agent zawodnika – Pini Zahavi. Tematem umowy Lewandowskiego tym razem zajął się […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Kopiuj-wklej sprzed tygodnia. Podolski i Grosicki top! [Kozacy i badziewiacy]

Lukas Podolski i Kamil Grosicki drugi raz z rzędu lądują w ekipie kozaków. Oczywiście zasłużenie, proszę państwa. Regularność na boisku obu tych jegomości może tylko cieszyć, a nie zdziwimy się, jak do końca roku to będą stali bywalcy w tym zestawieniu. Niemiec chyba odblokował się na dobre, znowu odpalił piękną bramkę, natomiast „Grosik” tak się […]
07.12.2021
1 liga
07.12.2021

Dadełło: – Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni wynikami Miedzi

– Jesteśmy zespołem młodym, którego naturalną siłą jest to, że będzie się cały czas rozwijać. To pewna nowość dla Miedzi, że w czołówce 1. ligi mamy chyba najmłodszą kadrę. W ostatnich meczach nie mieliśmy w wyjściowej jedenastce ani jednego zawodnika obecnie będącego po trzydziestce. W całej kadrze mamy tylko dwóch takich. Z półrocza na półrocze […]
07.12.2021
Weszło
07.12.2021

Liga Mistrzów w Fuksiarzu. Czy ze 100 zrobimy blisko 500?

Ostatnie łowy były naprawdę udane. Sugerowany przez nas kupon był w pełni trafiony i jeśli ktoś nas posłuchał, to pomnożył stówę i zgarnął 356 złotych. Wtedy wszedł nam Raków, Legia i Liverpool, które wygenerowały łączny kurs 4,05. Dziś – jak się przekonacie – idziemy o krok dalej. Wchodzimy bowiem w ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów, a […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Jamie Vardy będzie miał klub w trzeciej lidze w USA

W połowie 2021 roku Jamie Vardy zdecydował się na nietypową inwestycję. Nietypową, bo piłkarz Leicester City postanowił kupić sobie klub. Postawił na amerykańskie Rochester Rhinos. Od tamtego czasu klub zdążył jednak zmienić nazwę, a teraz poznaliśmy plany na jego przyszłość. Rochester Rhinos to dziś Rochester New York FC. Nie jest to pierwszy lepszy klub, bo […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Szymon Włodarczyk wybierze między Legią a Górnikiem Zabrze?

Szymon Włodarczyk w ostatnim czasie ma swoje pięć minut. 18-letni napastnik od dawna jest częścią pierwszej drużyny Legii Warszawa, ale teraz zdobył premierową bramkę w Pucharze Polski. I to nie byle jaką, bo zapewniła ona awans mistrzów Polski do kolejnej rundy rozgrywek. W tle trwa jednak dyskusja o jego przyszłości. Młody napastnik, syn Piotra Włodarczyka, […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Boniek: Podziwiam Mourinho, ale spodziewałem się po nim więcej

Zbigniew Boniek to wciąż prezes honorowy PZPN, ale od kiedy nie musi na co dzień zajmować się sprawami polskiej piłki, często udziela się w tematach związanych z Romą. Były zawodnik tego klubu niedawno wpadł na mecz z Interem Mediolan. A po meczu porozmawiał o swoim wrażeniach z „Il Messaggero”. Były prezes PZPN nie miał szczęścia […]
07.12.2021
Suche Info
07.12.2021

Stomil Olsztyn znów zmienia prezesa

Pierwszoligowy Stomil Olsztyn po wielu zawirowaniach w poprzednim sezonie, teraz miał być spokojną wodą. Być może cele nie były już tak ambitne, bo chodziło tylko o grę o utrzymanie, ale jednak. Tymczasem po rundzie jesiennej, którą olsztynianie zakończyli w strefie spadkowej, znów mamy do czynienia z burzą w klubie. Łukasz Puciłowski nie będzie już prezesem […]
07.12.2021