Kibice Porto zachowali czujność, a tym samym zdrowie i życie

redakcja

Autor:redakcja

17 stycznia 2018, 15:25 • 2 min czytania

Reklama
Kibice Porto zachowali czujność, a tym samym zdrowie i życie

W poniedziałek na stadionie António Coimbra da Mota w Estoril mogło dojść do tragedii. Miejscowa drużyna mierzyła się z FC Porto, ale spotkanie zostało przerwane po 45 minutach. Powodem takiej decyzji nie było jednak naparzanie racami, fałszywy alarm bombowy albo bójki kibiców. Chodziło o coś znacznie poważniejszego – fani „Smoków” zauważyli pęknięcia w kolumnach, ścianach i posadzkach na trybunie północnej. Nic więc dziwnego, że mecz został przełożony, a kibice ewakuowani na płytę boiska. 

Reklama

Spotkanie pomiędzy Estoril a FC Porto rozgrywano w ramach 18. kolejki NOS Liga i początkowo pachniało w nim sensacją. Gospodarze bardzo szybko wyszli na prowadzenie i solidnie się bronili, lecz później było to już nieważne. Organizatorzy – po ostatnim gwizdku sędziego w pierwszej połowie – zdecydowali, że mecz jest przerwany, a kibiców koniecznie trzeba ewakuować na płytę boiska.

Na szczęście przy ewakuacji zachowano rozsądek i odbyła się bardzo sprawnie. Piłkarze na decyzję organizatorów czekali w szatni, a kibice z trybuny północnej trafili na murawę. Po kilkuminutowej naradzie zdecydowano, że mecz nie będzie już kontynuowany. Jedno szczęście, bo nie trzeba być inżynierem budowy, by wiedzieć, iż coś tutaj jest nie tak.

Reklama

Trybuna północna na António Coimbra da Mota została oddana do użytku w 2014 roku, czyli stosunkowo niedawno. Skąd więc tyle pęknięć w kolumnach podtrzymujących? Prawdopodobnie doszło do nich w trakcie trzęsienia ziemi, które miało miejsce na południu Portugalii. Epicentrum żywiołu znajdowało się około 130 kilometrów od stadionu, na którym rozgrywano mecz.

Reklama

Oczywiście bardzo dobrze, że kibice zachowali czujność, ale jakim cudem tak ogromnych pęknięć nie zauważyli ludzie, którzy byli odpowiedzialni za inspekcję obiektu przed meczem? Wielu kibiców Porto właśnie o to ma żal do organizatorów, bo przecież mogło dojść do naprawdę poważnej tragedii. Wyobraźmy sobie, że Porto w drugiej połowie strzela kilka bramek – scenariusz bardzo prawdopodobny – a kibice wiwatują z tego powodu. Regularne podskoki i radość mogłyby doprowadzić do zawalenia trybuny… Cóż, tym razem skończyło się na strachu, ale miejmy nadzieję, że ten incydent będzie przestrogą dla organizatorów.

Najnowsze

Reklama
La Liga

Anulowana czerwona kartka piłkarza Barcelony. Wiemy, dlaczego

Jakub Radomski
7
Anulowana czerwona kartka piłkarza Barcelony. Wiemy, dlaczego

Weszło

Reklama