Ulga w Dortmundzie: Stöger za Bosza. Na jak długo?

redakcja

Autor:redakcja

10 grudnia 2017, 15:36 • 4 min czytania

Reklama
Ulga w Dortmundzie: Stöger za Bosza. Na jak długo?

Największy niemiecki klub, Bayern Monachium, z hukiem wyrzuca trenera i ściąga na jego miejsce emeryta i to w roli tymczasowego szkoleniowca. Druga w kolejności Borussia Dortmund wyrzuca trenera z równie dużym hukiem i ściąga na jego miejsce gościa, który… dopiero co został wyrzucony z FC Köln, Petera Stögera. Cały czas mówimy o lidze, która uchodzi za wzór organizacji, poukładania i myślenia 38 kroków do przodu. O lidze, która w tym sezonie wyraźnie nawiązuje do Ekstraklasy.

Reklama

Do zwolnienia Petera Bosza musiało w końcu dojść. W ostatnich tygodniach przebąkiwano, że Bosz trzyma się stołka w Dortmundzie już co najwyżej małym palcem i czarę goryczy przelała wczorajsza porażka Borussii z Werderem na własnym stadionie. Bosz jak na realia Borussii Dortmund osiągał wyniki KOMPROMITUJĄCE. Nie ma w tym sformułowaniu ani cienia przesady. Wystarczy zresztą rzucić okiem na wszystkie rezultaty BVB od października…

– RB Lipsk (liga) 2:3
– APOEL Nikozja (Liga Mistrzów) 1:1
– Eintracht Frankfurt (liga) 2:2
– FC Magdeburg (puchar) 5:0
– Hannover 96 (liga) 2:4
– APOEL Nikozja (Liga Mistrzów) 1:1
– Bayern Monachium (liga) 1:3
– VfB Stuttgart (liga) 1:2
– Tottenham (Liga Mistrzów) 1:2
– Schalke 04 (liga) 4:4
– Bayer Leverkusen (liga) 1:1
– Real Madryt (Liga Mistrzów) 2:3
– Werder Brema (liga) 1:2

Trzynaście meczów i tylko jedno zwycięstwo – z trzecioligowym Magdeburgiem w Pucharze Niemiec, czyli takie, które stanowi dla piłkarzy marnej jakości pocieszenie. Poza tym… pięć remisów i siedem porażek. Średnio 0,61 punktu na mecz. Nie bójmy się mocnych słów: to bilans wstydu. Coś, co przy takim potencjale piłkarskim zwyczajnie nie ma prawa się wydarzyć.

Wyjście z kryzysu w fantastycznym stylu mogło stać się faktem podczas ostatnich Revierderby, gdy podopieczni Bosza dostali olśnienia i w 25 minut wpakowali do siatki Schalke cztery bramki. Problem w tym, że po przerwie Borussia kompletnie straciła koncentrację, opadła z sił i przewaga została roztrwoniona – zamiast spektakularnego przełamania oglądaliśmy spektakularną klapę (z 4:0 do 4:4).

Reklama

Na marginesie w ramach ciekawostki dodajmy, że wyżej wspomniana seria rozpoczęła się dokładnie w momencie, gdy  urazu doznał Łukasz Piszczek (wcześniej BVB punktowała na poziomie 2,71 punktu na mecz!). Oczywiście nikt z nas nie twierdzi,  że całe zło w Dortmundzie spowodował brak Polaka, niemniej jego absencja z pewnością Boszowi nie pomogła.

Główny zarzut do BVB z tego sezonu? Defensywa szczelna mniej więcej tak, jak przeciekająca łajba. Borussia straciła do tego momentu 23 bramki – tylko cztery zespoły w Bundeslidze na tu i teraz wyciągały piłkę z siatki częściej. Dla porównania w ostatnim sezonie Tuchela była to czwarta defensywa w lidze. Kolejne zarzuty? Twarde obstawianie przy nieprzynoszącym efektu 4-3-3 i słabe relacje z Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem, którego nie potrafił zdyscyplinować (Gabończyk raz za razem łamał klubowy regulamin, został nawet odsunięty od składu).

Takim sposobem stało się to, co stać się musiało i miejsce Bosza zajął Peter Stöger, trener, który w tym sezonie w FC Köln rozegrał czternaście meczów w lidze, z czego…

Trzy zremisował.

Reklama

Jedenaście przegrał.

Nie wygrał żadnego.

Nie sugerujemy wcale, że to trenerski nieudacznik, ale okoliczności, w których zalicza taki sportowy awans są co najmniej osobliwe. Stöger to czołowy reprezentant austriackiej myśli szkoleniowej. Do niemieckiej piłki zawitał w 2013 roku by ratować FC Köln, które w pierwszym sezonie po spadku nie potrafiło wydostać się z zaplecza Bundesligi. Stögerowi udało się to błyskawicznie – koloński klub już w pierwszym sezonie pod jego wodzą awansował z pierwszego miejsca. W Bundeslidze szło mu bez fajerwerków, ale solidnie – zajmował kolejno miejsca dwunaste, dziewiąte i piąte, poprzedni sezon zwieńczył awansem do Ligi Europy. Mimo że Peter Stöger nie odchodził w wymarzonych okolicznościach (najgorszy start w historii klubu), tak generalnie ma w FC Köln zbudowaną bardzo mocną pozycję i mimo fatalnych wyników w obecnym sezonie żegnano go jak bohatera. Zdaniem niemieckich mediów BVB rozmawiała już z nim latem, gdy ostateczne postawiła na Bosza – a to mówi samo za siebie o jego warsztacie.

Nowy trener BVB pracował wcześniej wyłącznie w ojczyźnie – w Austrii Wiedeń, First Vienna, Grazer AK czy Wiener Neustadt. Co ciekawe, gdy w 2013 roku odchodził z Austrii Wiedeń, na jego miejsce przychodził… Nenad Bjelica. I co jeszcze ciekawsze, pozostawił po sobie lepsze wrażenie, awansując z austriackim klubem do Ligi Mistrzów. Stöger sukcesywnie pnie się jednak w drabinie szkoleniowców, a Bjelica zajmuje się wykrzykiwaniem haseł w stylu „jebie tie matter”.

Reklama

Jeszcze nie wiadomo, czy Stöger ma spełnić w Dortmundzie tylko rolę strażaka, czy to element szerszego, długofalowego planu. Umowę podpisał wyłącznie do końca sezonu. Jeśli Borussia zechce zatem sięgnąć po większe nazwisko – zrobi to bez najmniejszego problemu. Jeśli Stöger okaże się strzałem w dychę – obie strony po prostu dogadają się na dalszą współpracę. Wiele jednak wskazuje na to, że BVB celowo zostawia sobie furtkę, by powalczyć latem o najgorętsze nazwisko na niemieckiej karuzeli trenerskiej – Juliana Nagelsmanna.

Z całej historii płynie jedna cenna lekcja: nie wystarczy nazywać się podobnie jak Brosz, by robić w klubie równie dobrą robotę.

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Bundesliga

Reklama