Reklama

Czas rozliczenia w Lidze Mistrzów – kluby Polaków z ostatnią szansą

redakcja

Autor:redakcja

21 listopada 2017, 13:23 • 4 min czytania 3 komentarze

Liga Mistrzów tak naprawdę na dobre się jeszcze nie rozpoczęła, a Kamil Glik, Łukasz Piszczek, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik mogą już dzisiaj z niej wylecieć. W każdym razie wszystko na to wskazuje, ponieważ kluby Polaków muszą patrzeć na innych, a właściwie to modlić się o cud.

Czas rozliczenia w Lidze Mistrzów – kluby Polaków z ostatnią szansą

W najlepszej z najgorszych sytuacji jest Kamil Glik, którego Monaco okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Oczywiście klub z księstwa nie ma żadnego komfortu, bo musi wygrać dwa ostatnie mecze (dziś z RB Leipzig u siebie i na wyjeździe z Porto), a na dodatek trzymać kciuki za Besiktas. Trochę warunków do spełnienia więc jest, ale wydaje się, że na tureckiej drużynie akurat można polegać. Mało prawdopodobne jest, aby odpuścili dzisiaj, bo kibice mogliby im tego nie wybaczyć. Więcej o atmosferze na Besiktasie mógłby powiedzieć Timo Werner, który ostatnio nie wytrzymał hałasu i musiał opuścić boisko przedwcześnie.

Piłkarzom Monaco zalecamy jednak skupić się na swojej robocie, bo dotychczas nie wygrali jeszcze żadnego meczu, a samym trzymaniem kciuków za Besiktas z grupy nie wyjdą.

Z kolei Napoli uciułało do tej pory trzy oczka, ale zbyt wiele one nie znaczą, gdyż udało się je zdobyć w meczu z Feyenoordem, a Holendrzy – obok Benfiki i Anderlechtu – nie zdobyli jeszcze choćby jednego punktu. Oczywiście drużyna Zielińskiego musi wygrać dwa ostatnie spotkania (dziś z Szachtarem u siebie i na wyjeździe z Feyenoordem), jeśli marzy im się faza pucharowa. Jednak to nie wszystko, bo żeby awansować, Manchester City musiałby wygrać Szachtarem.

Reklama

– Mam świadomość, że sytuacja w grupie nie jest dla nas najlepsza, jednak cały czas mamy malutkie szanse na awans i musimy zrobić wszystko co w naszej mocy. Nadzieje umiera ostatnia, a dzisiejszy mecz potraktujemy bardzo poważnie. Zażądam od moich zawodników wielkiej determinacji i serca do gry – powiedział Sarri na konferencji prasowej.

Cóż, z całą pewnością trener Napoli zdaje sobie sprawę, że Guardiola mając już awans w kieszeni, będzie rotował składem w ostatniej kolejce, dlatego ich szanse diametralnie spadają. Jednak to i tak komfortowa sytuacja, jeśli spojrzymy, w którym miejscu znajduje się Borussia. Coś nam się wydaje, że Łukasz Piszczek mógł mieć déja vu z czasów, gdy nasza reprezentacja musiała liczyć na akcje typu – Anglia przegra z San Marino różnicą pięciu bramek, Hiszpania zremisuje 2:2 z Litwą, a wtedy my wygramy 7:0 z Włochami i awansujemy. No bo jak inaczej opisać szanse Borussii, jeśli muszą wygrać dwa ostatnie mecze z Tottenhamem i Real Madryt, a poza tym liczyć na to, że ,,Królewscy” frajersko stracą punkty z APOEL-em? Nie ma co owijać w bawełnę – Borussia swój bilet do następnej fazy przegrała, gdy dwukrotnie nie potrafiła wygrać z Cypryjczykami. Zresztą nic w tym dziwnego, ponieważ niemiecki klub w obecnym sezonie kompletnie nie przypomina drużyny, która w poprzednich edycjach Ligi Mistrzów potrafiła pokazać charakter. Rzecz jasna przyszło im zagrać w silnej grupie, ale biorąc pod uwagę formę Realu, szanse na awans mieliby całkiem spore, gdyby zagrali choćby przyzwoicie w meczach z APOEL-em.

Drużyna  Zinedine’a Zidane’a pochłonięta jest kryzysem, ale dzisiejszy mecz z APOEL-em przypadł dla nich w idealnym terminie. W końcu kiedy mają się odblokować Benzema i Cristiano Ronaldo, jeśli nie dzisiaj? Ewentualna porażka oznaczałaby czerwony alarm i kto wie, czy Florentino Perez nie zacząłby rozważać zatrudnienia nowego trenera. Kto jak to, ale prezydent Realu nigdy nie miał skrupułów do zwalniania szkoleniowców, którzy wygrali Ligę Mistrzów.

Ciekawa sytuacja przedstawia się w grupie E, w której dojdzie dzisiaj do kluczowego starcia pomiędzy Sevillą a Liverpoolem.

  1. Liverpool 8 pkt
  2. Sevilla 7 pkt
  3. Spartak Moskwa 5 pkt
  4. Maribor 1 pkt

Minimalnym faworytem do zwycięstwa, a zarazem awansu (wygrany w tym meczu zapewni sobie wyjście z grupy) jest Liverpool, który w ostatnim czasie wreszcie zaczął odnosić dobre rezultaty. Po fatalnym początku sezonu w drużynie Kloppa coś drgnęło, a świadczą o tym choćby ostatnie wyniki – cztery wygrane w pięciu spotkaniach. Najważniejsze dla niemieckiego szkoleniowca jest jednak to, że jego drużyna zaczęła grać dobrze w obronie, dlatego dzisiaj dużych problemów mieć nie powinni. Sevilla do tej pory strzeliła jedynie 14 bramek w lidze, a ich najlepszy strzelec Muriel drogę do bramki znalazł zaledwie trzy razy. Wszystko wskazuje więc na to, że dużo bramek dzisiaj nie zobaczymy, bo i drużyna Berizzo wyspecjalizowała się w grze defensywnej.

Reklama

 

 

Najnowsze

Liga Mistrzów

Komentarze

3 komentarze

Loading...