Reklama

Król drop shotów nie dał szans Janowiczowi. Polak poza Wimbledonem

Kamil Gapiński

Autor:Kamil Gapiński

07 lipca 2017, 18:28 • 2 min czytania 9 komentarzy

Kiedy w 2012 roku Jerzy Janowicz doszedł do finału turnieju BNP Paribas Masters w Paryżu, całe środowisko tenisowe zachwycało się drop shotami szerzej nieznanego Polaka. Najlepsi gracze świata wobec jerzykowych skrótów bywali absolutnie bezradni. Dziś Polak przekonał się, jak strasznie jest walczyć z kimś, kto potrafi je stosować w genialny sposób – m.in. dzięki tej broni Benoit Paire pokonał w Londynie naszego zawodnika 6:2, 7:6, 6:3.

Król drop shotów nie dał szans Janowiczowi. Polak poza Wimbledonem

Zarośnięty Francuz może i wygląda jak bohater serialu „Wikingowie”, ale na korcie zamiast brutalnej siły pokazywał dziś godną podziwu finezję. W drugiej partii, kiedy Janowicz miał piłkę setową, Pair zagrał drop shota na takim luziku, jakby to była treningowa gierka, a nie mecz trzeciej rundy Wimbledonu. To był właściwie jedyny moment, kiedy Jerzy mógł zagrozić rywalowi. Nie wykorzystał jednak swojej szansy, choć i tak spisał się lepiej niż w pierwszym secie, w którym podawał tak, jakby jego jedynym dotychczasowym kontaktem z tenisem był internetowy kurs pt. „Jak skutecznie serwować”. Innymi słowy – w trakcie tej partii łodzianin nie zanotował ANI JEDNEGO asa! Paire wykorzystał to optymalnie i rozprawił się z Polakiem z prędkością godną TGV – w 25 minut.

Może zabrzmi to brutalnie, ale przed trzecią partią jedyną nadzieją na wygranie z Francuzem mogła być jego ewentualna kontuzja. Kort 18, na którym toczył się pojedynek, trawiastym jest tyko z nazwy. Generalnie – Kartofliska i jego kumple biegają po dużo lepszych murawach, dlatego nie może dziwić fakt, że Paire kilka razy nieźle się wypierdzielił. Zawsze jednak wstawał i szedł do przodu, w ostatnim secie było podobnie.

Przy stanie 2:2 Janowicz miał jeszcze kilka break-pointów, ale nie zdołał ich wykorzystać. Pewnie wytrąciło go z równowagi to, że przy pierwszym z nich Benoit, a jakże by inaczej, posłał fenomenalnego drop shota. Jeśli tę akcję oglądał mistrz Roger Federer, na pewno aż cmoknął z zachwytu. Jerzy za to mógł co najwyżej przekląć pod nosem i godzić się z tym, że Wimbledon 2017 w jego wydaniu przechodzi do historii. Pocieszeniem dla Polaka powinien być fakt, że przegrał z zawodnikiem, który pokazał wybitny tenis, na poziomie dziesiątki najlepszych graczy na świecie, mimo że na liście ATP jest obecnie dopiero 46.

Kibic Realu Madryt od 1996 roku. Najbardziej lubił drużynę z Raulem i Mijatoviciem w składzie. Niedoszły piłkarz Petrochemii, pamiętający Szymona Marciniaka z czasów, gdy jeszcze miał włosy i grał w płockim klubie dwa roczniki wyżej. Piłkę nożną kocha na równi z ręczną, choć sam preferuje sporty indywidualne, dlatego siedem razy ukończył maraton. Kiedy nie pracuje i nie trenuje, sporo czyta. Preferuje literaturę współczesną, choć jego ulubioną książką jest Hrabia Monte Christo. Jest dumny, że w całym tym opisie ani razu nie padło słowo triathlon.

Rozwiń

Najnowsze

Igrzyska

Kamil Semeniuk: Celujemy w złoto igrzysk, ale każdy medal będzie sukcesem [WYWIAD]

Jakub Radomski
1
Kamil Semeniuk: Celujemy w złoto igrzysk, ale każdy medal będzie sukcesem [WYWIAD]
Ekstraklasa

Nie może być po staremu. Czy Raków i Papszun wypracują nową formułę?

Szymon Janczyk
5
Nie może być po staremu. Czy Raków i Papszun wypracują nową formułę?

Inne sporty

Polecane

Krejcikova vs Paolini, czyli finał nieoczekiwany. Nawet przez… jego uczestniczki

Sebastian Warzecha
10
Krejcikova vs Paolini, czyli finał nieoczekiwany. Nawet przez… jego uczestniczki

Komentarze

9 komentarzy

Loading...