Reklama

Borussia nie kończy sezonu z pustymi rękami – wbiega na metę z Pucharem Niemiec!

redakcja

Autor:redakcja

27 maja 2017, 22:18 • 2 min czytania 3 komentarze

Od czego jak czego, ale od Pucharu Niemiec można oczekiwać odpowiedniej jakości – nasi sąsiedzi mają wspaniałą ligę, lecz i rozgrywki pucharowe cieszą się tam wielką estymą. Nie ma odpuszczania, nie ma grania finałów na stadionach w środku maleńkiego miasteczka, jest za to pompa i wielka chęć zwycięstwa. Oraz najważniejsze: jest jakość, co było widać dzisiaj jak na dłoni.

Borussia nie kończy sezonu z pustymi rękami – wbiega na metę z Pucharem Niemiec!

Jeśli ktoś bowiem martwił się, że Eintracht – 11. drużyna sezonu Bundesligi – zaniży trochę poziom widowiska, to podopieczni Kovaca pokazali mu, że niepotrzebnie. Ekipa z Frankfurtu była dla BVB godnym rywalem, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy nie podłamał ich nawet gol dortmundczyków. Zamiast zwiesić głowy woleli dążyć do remisu i to się im udało – kapitalne prostopadłe podanie otrzymał Rebić i pewnie pokonał Burkiego. Co więcej, Eintracht mógł nawet prowadzić do przerwy, ale gdy z kolei Rebić zagrywał genialnie do Seferovicia, ten pocałował piłką tylko słupek.

Naprawdę, kapitalne było to 45 minut, jak wyborny pojedynek bokserski dwóch godnych siebie rywali. Najpierw zaatakowała ekipa Tuchela i swoją przewagę udokumentowali bramką już w ósmej minucie – Piszczek wypuścił Dembele, a młodzian znów błysnął, położył przeciwnika na dupie i sieknął pod poprzeczkę. Później przyszedł wspomniany już lepszy moment Eintrachtu.

Trudno było wyjść zrobić sobie herbatę – nikt nie chciał stracić ani sekundy.

Po przerwie też było świetnie, ale trochę inaczej, Eintracht wciąż grał dobrze, lecz już nie bardzo dobrze i Borussia zaczynała coraz śmielej dochodzić do głosu. Bywało, że Eintracht bronił się wręcz rozpaczliwie, trudno inaczej nazwać sytuację, gdy strzał Aubameyang obrońca wybijał w ten sposób, że piłka najpierw odbiła się od poprzeczki, a dopiero potem wyszła w pole. Wcześniej Vallejo wybijał piłkę z własnej szesnastki, później Aubameyang obijał spojenie. No, działo się i z tych wszystkich sytuacji któraś w końcu musiała wpaść. Rzeczywiście: Eintracht odpuścił Guerreiro, ten rzucił świetne podanie do Pulisicia, Amerykanin wykorzystał swój gaz i Hradecky był spóźniony, powalił rywala na ziemię. A jedenastkę wykorzystał Aubameyang, w sposób godny finału – nie walił na pałę, tylko spokojnie, podcinką wpakował futbolówkę do siatki.

Reklama

Eintracht próbował znów się podnieść, ale tym razem nie dał rady. Parokrotnie zakotłowało się w polu karnym BVB, jednak większych konkretów z tego nie było – prędzej Borussia mogła strzelić na 3:1, niż rywale na 2:2. Skończyło się wygraną dortmundczyków, więc jeśli Tuchel dziś żegnał fanów, zrobił to godnie. Borussia na metę sezonu wbiega z cennym trofeum.

Eintracht Frankfurt – Borussia Dortmund 1:2

Rebić 29′  – Dembele 8′ Aubameyang 67′

Najnowsze

1 liga

Królewski: Jesteśmy w stanie zorganizować mecz o Superpuchar w Krakowie

Damian Popilowski
6
Królewski: Jesteśmy w stanie zorganizować mecz o Superpuchar w Krakowie
EURO 2024

Kiedyś Polsce, teraz Szkocji – artysta Shaqiri znów ma gola turnieju!

Jakub Radomski
10
Kiedyś Polsce, teraz Szkocji – artysta Shaqiri znów ma gola turnieju!

Niemcy

Niemcy

Enke, Joselu, Fuellkrug, Sobiech. Edwarda Kowalczuka opowieść o Hanowerze

Szymon Janczyk
1
Enke, Joselu, Fuellkrug, Sobiech. Edwarda Kowalczuka opowieść o Hanowerze

Komentarze

3 komentarze

Loading...