Gdy na metę wbiegają kolejni uczestnicy, naprawdę ciężko ocenić, czego jest więcej. Błota na ich ciałach, czy może satysfakcji bijącej z twarzy każdej następnej osoby przekraczającej linię mety. Bo doprawdy trudno porównać jakiekolwiek uczucie z tym, kiedy na twoją szyję zakładana jest bandana i medal dowodzące, że udało się wyjść zwycięsko z walki z głosem z tyłu głowy podpowiadającym „nie dasz rady”. Wiemy, bo w miniony weekend doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Razem z ponad czterema tysiącami ludzi ukończyliśmy wrocławski Runmageddon.

Runmageddon nam nie straszny! Weszło na końcu świata nudnych biegów

***

– Jak najlepiej przygotować się do tego, co mnie czeka na trasie? – pytała mnie jakiś czas temu znajoma, która w Runmageddonie biegła po raz pierwszy.

Odpowiedź jest prosta, choć strzelam, że gdy ją usłyszała, nie była szczególnie usatysfakcjonowana. – Tak w zasadzie, to nie da się na to przygotować.

Jasne, warto zamknąć się na dłużej na siłowni, choćby po to, by wzmocnić ręce przydatne podczas pokonywania ścian, na które należy się wgramolić czy lin, na które trzeba się wspiąć. Nie przeszkodzą dodatkowe serie przysiadów, żeby poprawić wyskok, a przy okazji zapewnić sobie pewniejsze lądowanie przy zeskakiwaniu z przeszkód. Zdecydowanie egzamin zdadzą także kilometry pokonane na bieżni czy rowerze, dzięki którym przebiegnięcie trasy od przeszkody do przeszkody zajmie możliwie jak najmniej czasu.

Tylko że tak naprawdę opanowując każdą z tych sztuk do perfekcji, i tak można w którymś momencie potrzebować pomocy, a i bez tego wszystkiego da się Runmageddon ukończyć. Bo to, co odróżnia RMG od tradycyjnych biegów, to atmosfera na trasie. Atmosfera współpracy, która sprawia, że każde obawy pod tytułem „czy dam radę”, zostają rozwiane już przy pierwszej przeszkodzie.

IMG_2235

Przy każdej ścianie, linie, poręczy i jakiejkolwiek innej trudności, zawsze znajdzie się ktoś, kto poda rękę, da „nóżkę” czy weźmie na barana. Zaangażowanie się w pomoc ma zresztą bardzo wymierne korzyści. Nigdzie nie będziecie mieli okazji bezkarnie złapać za tyle wysportowanych tyłków w tak krótkim czasie.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.39.39

***

Oczywiście ściany – jedna wyższa od drugiej, aż do ostatniej, mierzącej około trzech metrów – to jedne z wielu przeszkód typowo sprawnościowych. Ale pomiędzy nimi spotyka się też wiele „mentalnych”. Jak na przykład kontener wypełniony wodą z ogromnymi bryłami lodu jako jeden z ostatnich stopów przed finiszem.

– Staramy się trasę ułożyć tak, żeby na końcu dać rzeczy, których pewnie część osób na początku by nie zrobiła. Ale skoro udało im się pokonać wcześniejsze problemy, to dlaczego mieliby nie dać sobie rady, gdy skala trudności idzie w górę? – pyta w rozmowie z nam Jarosław „Jaro” Bieniecki, pomysłodawca i prezes Runmageddonu.

Z „Jarem” rozmawialiśmy jeszcze przed biegiem, więc mieliśmy szansę sprawdzić prawdziwość postawionej przez niego tezy. Oczywiście już po drodze do finiszu mamy szansę zaliczyć kilka ciężkich walk z przeszkodami i samym sobą:

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.54.04Ściana prosta.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.53.44Ściana nie-tak-do-końca-prosta.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.55.49Mokry sen wulkanizatora.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.47.47Magiczna sztuczka: wchodzisz czysty, wychodzisz brudny. Tzw. odwrotny efekt z reklam proszków do prania z Chajzerem.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 14.51.26Małpi gaj w wersji „motoryzacyjnej” znany też jako mokry sen wulkanizatora 2.

Ale faktycznie, końcówka trasy to była już prawdziwa jazda bez trzymanki. Na dobry początek czołganie się w błocie. Pod drutem kolczastym. Pod górkę. Później przeszkoda znana uczestnikom jako „Indiana Jones” (jej testy przed biegiem wrzucamy w filmiku kawałek dalej), kilkumetrowa ściana, na którą trzeba wejść po mocno już ubłoconej w naszej serii linie.

Dalej?

IMG_2199Wspomniana „Lodowa”…

IMG_2263…inspirowany programami typu „Ninja Project” małpi gaj…

IMG_2268…starcie z drużyną futbolu amerykańskiego…

IMG_2278…i wreszcie przejście po bramie z łańcuchów.

Wszystko to na przestrzeni ledwie kilkuset metrów, już pod samymi trybunami.

– Pracujemy też nad tym, żeby i dla kibiców być atrakcyjnymi. Spora ich część przychodzi później do nas z chęcią, by zapisać się na kolejne wydarzenia. Umyślnie stawiamy na terenie miasteczka sporo spektakularnych przeszkód, żeby ludzie mogli poczuć atmosferę biegu, jego esencję. Emocje ludzi na przeszkodach są prawdziwe, to nie jest telewizja czy serial.

A jednak, mimo że wcześniej zostali na zmęczeniu, na do widzenia (bo mało kto po ukończeniu Runmageddonu mówi, że to był jego ostatni raz) kompletnie przeorani, na twarzy mało którego zawodnika można się dopatrzyć oznak niezadowolenia. Rozcięta skóra czy siniaki na nogach bolą dopiero, gdy zejdzie adrenalina. A ta – wierzcie nam lub nie – utrzymuje się jeszcze przez kilka ładnych godzin, co najlepiej widać na zdjęciach ze „ścianki” zaraz po ukończeniu biegu.

Tak naprawdę mało kto ma ochotę wtedy zawijać się do domu. Wielu zostaje dopingować kolejnych ludzi, często nieznajomych czy poznanych dopiero na trasie. Bo wiedzą, jak wiele znaczą ich rady, okrzyki i słowa otuchy kiedy pokonuje się trzydziestą-którąś przeszkodę.

***

–  56 organizacji robi biegi przeszkodowe w Polsce w tym momencie, w zeszłym roku było 157 takich imprez. Z czego my zorganizowaliśmy 26, czyli około 1/6. Jednocześnie mieliśmy grubo ponad połowę uczestników, czyli frekwencja na naszych biegach jest absolutnie nieporównywalna z niczym innym. Teraz, we Wrocławiu, mamy trzecią imprezę w ciągu miesiąca, kiedy przepuściłem przez trasę Runmageddonu trzynaście tysięcy ludzi. Więcej, niż którykolwiek organizator przepuścił w ciągu całego roku – chwali się Bieniecki, który dla Runmageddonu rzucił świetnie płatną pracę w dużej firmie e-commerce, gdzie miał pod sobą grupę kilkudziesięciu osób, a także sprzedał mieszkanie, które dostał w spadku po babci.

IMG_1432Jarosław „Jaro” Bieniecki, prezes Runmageddonu

On jednak daleki jest od nazywania tego poświęceniem. Woli słowo zaangażowanie. I faktycznie – zaangażował się na całego, bo nie tylko zorganizował największą serię biegów przeszkodowych w Polsce, ale też wydarzenie, w którym sam chętnie uczestniczy. – Mamy 32. edycję, ja startowałem w 27. Był taki czas, że jeszcze miałem lepszą formę niż teraz i w serii organizatorów na Służewcu pobiegłem trasę w 37 minut, podczas gdy zwycięzca miał 39 minut.

Zbudował też wokół swojego eventu całą markę. Bo Runmageddon to coś więcej niż ekstremalnie trudny bieg, którego nazwa – nieprzypadkowo – kojarzy się z armagedonem. To prężnie działająca firma, której przychód to już nie tylko pieniądze od sponsorów i uczestników, ale też linia odzieży, skrojonej pod start w biegu oraz wypuszczony ostatnio przez firmę Salomon (kto biega, ten wie, że jedną z czołowych w segmencie biegów trailowych) model buta zaprojektowany we współpracy z RMG.

Znakiem rozpoznawczym imprezy są jednak, były i prawdopodobnie będą już zawsze przeszkody.

– W Gliwicach na hałdach jako pierwsi na świecie zrobiliśmy dwustumetrową tyrolkę kilka metrów nad ziemią. Rewelacyjna przeszkoda. Stworzyliśmy tam na hałdach też basen 14×8 metrów, na którym zbudowaliśmy tzw. „Dużego Indianę Jonesa”, czyli górkę, z której na linie człowiek się buja i wpada do wody. Coś niesamowitego. Mamy zasadę, że na każdym evencie dostawiamy przynajmniej jedną nową. Czasami więcej niż jedną. Inspirujemy się też innymi dyscyplinami, programami telewizyjnymi jak Ninja Project. W mojej głowie zrodziła się idea, żeby robić najlepsze jakościowo biegi przeszkodowe na świecie. Na rynku – tym światowym właśnie – jest kilka firm, które robią to z podobnym przytupem, aczkolwiek przeszkody mamy na najwyższym poziomie, oznaczenie trasy też takie, jakiego nie robi nikt inny na świecie.

Przed biegiem każda, szczególnie jeżeli powstaje na potrzeby tego jednego eventu, musi być przede wszystkim dokładnie sprawdzona. Od strony uczestnika wygląda to tak: „O, tutaj wykopali rów i zalali go wodą, tutaj powiesili linę, a tu drabinkę”. Od strony organizatora – nieco inaczej. „Jaro” ze swoją ekipą musi być na miejscu biegu już tydzień wcześniej, żeby każdą przeszkodę najpierw zamontować, a później – bardzo dokładnie sprawdzić. Czy wytrzyma, gdy naraz znajdzie się na niej kilkanaście osób? Czy jej przepustowość będzie odpowiednia, by podczas biegu się nie korkowała?

***


Kolejny ciężki dzień w pracy. Tutaj przeprowadzane w pocie czoła testy „Indiany Jonesa”.

***

No i aspekt absolutnie najważniejszy – czy nie przekroczy cienkiej granicy pomiędzy sprawdzeniem woli walki i charakteru, a ryzykiem zrobienia sobie poważnej krzywdy.

– Przy kilku tysiącach uczestników nie możemy sobie pozwolić na takie zagrożenie. Jak jest druga kontuzja na danej przeszkodzie, to ją wyłączamy. Bierzemy pod uwagę to, że my też nie wiemy wszystkiego. Może jakieś warunki terenowe, wcześniejsze przeszkody, pogoda mogą powodować to, że na jakiejś przeszkodzie generują się kontuzje. Wtedy odpuszczamy  tłumaczy Jaro. – Zrezygnowaliśmy też między innymi z przeszkody prądowej, bo zbyt wiele osób twierdziło, że to przeszkoda, która generuje ból, a nie dodatkowe trudności.

Bieniecki mówi nam, że procent osób, które Runmageddon kończą z kontuzjami jest naprawdę niski. Te poważniejsze to mniej niż 0,1% ludzi biorących udział w biegu, te mniej poważne – mniej niż 1%.

***

Jednym z działań obliczonych na to, by zapobiec kontuzjom jest oczywiście rozgrzewka. Jak na nazwę biegu nawiązującą do armagedonu przystało, równie mordercza, co sam bieg. Za jej przeprowadzenie odpowiada Rafał „Walles” Lasota. Potrójny weteran Runmageddonu z ubiegłego roku, a więc gość, który ukończył po trzy razy każdy z trzech głównych dystansów biegu – Rekruta (6 km), Classica (12 km) i Hardcore’a (21 km). Gwoli ścisłości – oprócz nich można też pobiec 3-kilometrowy bieg Intro, a także gratka dla prawdziwych harpaganów – ponad 40-kilometrowy RMG Ultra.

Na pierwszy rzut oka można o „Wallesie” powiedzieć dwie rzeczy. Jedna – że to dzik, co nie ulega żadnej wątpliwości. Druga – nie chciałbyś go spotkać w ciemnej uliczce. Chyba że idzie z tobą, wtedy możecie się zapuścić nawet w najbardziej parszywe dzielnice swojego miasta. Trzeciej – że dysponuje głosem o sile porównywalnej do siły rąk – dowiadujesz się chwilę po tym, jak zaczynasz dogrzewać mięśnie. Przerywasz na chwilę, żeby zawiązać sznurowadło? Zjebka. Robisz nie dość głęboki przysiad? Zjebka. Odstajesz tempem przy burpeesach? Zjebka.


– Skacz! Skacz! Skacz! Nie zamulaj! Nie śmiej się! To początek!

Oczywiście wszystkiemu towarzyszy ciągłe puszczanie oczka do tych, którzy pewnie podobnego wycisku jeszcze przed ustawieniem się w blokach startowych się nie spodziewali. No, ci, którym „Walles” zwracał uwagę mogą mieć ewentualnie w tym temacie nieco inne zdanie.

***

Runmageddon to jednak nie tylko impreza biegowa dla dorosłych, bowiem od jakiegoś czasu głównym seriom towarzyszą także tory przeszkód pod szyldem Runmageddon Kids, gdzie przedsmak walki na trasie za kilka lat dostają dzieciaki. Którym zwykle przechodzenie na czworakach ciemnych tuneli, wspinanie się na – oczywiście odpowiednio niższe – ściany czy przedzieranie się przez pajęczą sieć daje ogromną frajdę. No i zaszczepia w nich sportowego bakcyla. Nikt z organizatorów nie mówi tego wprost, ale dorzucając do spektrum atrakcji rywalizację wśród dzieci, hodują sobie kolejne pokolenie uczestników. I sprawiają, że również za kilka lat nie zabraknie chętnych, by zmierzyć się z Rekrutem, Classikiem, Hardcorem, a kto wie – może także biegiem Ultra.

IMG_2200 2

***

My wiemy już na pewno, że to zdecydowanie nie nasz ostatni start na trasie oznaczonej charakterystyczną, żółto-czarną taśmą, reklamowanej u początków imprezy jako „koniec świata nudnych biegów”. A jeżeli komuś mimo wszystko nadal trudno jest zrozumieć fenomen zawodów, w których dajemy się sponiewierać i ubłocić od stóp do głów, sposób na zmianę optyki jest tylko jeden.

Stanąć na starcie.

SZYMON PODSTUFKA

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi się duet Adam Romer i Artur Rolak w Tenis Klubie. O 12 Paweł Paczul zabierze nas na Pomorze. W Trójmiasto […]
03.12.2020

Hejt Park – LIVE OD 21! Michał Pol i Edward Durda odpowiadają na telefony

24.03.2020
Weszło fit
01.09.2018

Gdyby można było biegać w kosmosie, pewnie bym się zapisał

Aresztowanie przez żołnierzy Kim Dzong Una, bieg na Antarktydzie, przed którym omal nie zgubił całego bagażu ze sprzętem, afrykańska bieda, czekanie trzy lata w kolejce na wymarzony start – Zenon Liberna, który zdobył Diamentową Koronę Świata przebiegając maratony na wszystkich kontynentach, spokojnie mógłby napisać niezłą książkę przygodową. Ale ten dziarski 59-latek pewnie tego nie zrobi, bo nie będzie miał na to czasu. W głowie ma już bowiem kolejny szalony plan – chce biegać w tylu […]
01.09.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek wykręcił na terenie USA! To kolejna młoda gwiazda biegów, mogąca dołożyć swoją cegiełkę […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego – jeszcze kilka lat temu słyszała od lekarzy, że z powodów zdrowotnych może zapomnieć […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, czyli panią weterynarz, która ma ambicje (i predyspozycje), by zostać czołową triathlonistką świata. Uznano cię za odkrycie polskiego triathlonu 2017 […]
24.01.2018
Liczba komentarzy: 10
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek Jankowski
Tomek Jankowski(@tomek-jankowski)
5 lat temu

Kolejna pierdoła dla znudzonych życiem i zblazowanych „sympatyków” survivalu. Potem zalewają sieć pierdyliardami zdjęć z zabrudzonymi gębami. 🙂

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Szymon Podstufka
Editor
Szymon Podstufka(@szymonp1992)
5 lat temu

 Tomek Jankowski Tomek, biegłeś i się nie podobało czy hejt dla zasady?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

crespo1
crespo1(@crespo1)
5 lat temu

Brałem udział w tamtym roku i za 2 tygodnie biorę udział po raz kolejny. Runmaggedon jest jak seks. Raz spróbujesz, chcesz więcej.

Stan Levy
Stan Levy(@stan_levy)
5 lat temu

„Nigdzie nie będziecie mieli okazji bezkarnie złapać za tyle wysportowanych tyłków w tak krótkim czasie.”
Gapiński-bis się znalazł.

MionelLessi
MionelLessi(@tomiorliko)
5 lat temu

Bardzo ciekawa inicjatywa. Chętnie bym spróbował. Jedyne co mnie hamuje to strach przed totalna kompromitacją 😉

TrolloLollo
TrolloLollo(@trollolollo)
5 lat temu
Reply to  MionelLessi

Nie ma co się bać, biegają dzieciaki, dziadki, grubasy i nikt się z nich nie smieje. Wrecz przeciwnie każdy wspiera i pomaga. Polecam Runmagedon albo MudMax. Super impreza i jeszcze lepsza ekipa ludzi.

Hala Madryt
Hala Madryt(@katalonscyfanatycy)
5 lat temu

Podstufka to alter ego Gapińskiego? ;D

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  Hala Madryt

Treść usunięta