Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Irokez? Zapomnij. W Emiratach w “nieetycznej” fryzurze nie pograsz

redakcja

Autor:redakcja

15 lutego 2017, 20:08 • 3 min czytania 12 komentarzy

Paul Pogba, Ricardo Quaresma, Radja Nainggolan, Marouane Fellaini, Axel Witsel, Marek Hamsik. Co może łączyć tych zawodników poza nieprzeciętnym talentem piłkarskim? Otóż każdy z nich mógłby mieć nie lada problemy z regularną grą, gdyby któregoś dnia zdecydował się na grę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. No, chyba że najpierw dałby się namówić na wizytę u… fryzjera. 

Irokez? Zapomnij. W Emiratach w “nieetycznej” fryzurze nie pograsz

Irokezy, dredy, warkocze, farbowanie, wycinanie wzorków… Sorry, panowie, ale nie tutaj. W Emiratach surowo zaczęto bowiem egzekwować przepisy dotyczące właściwego uczesania. Właściwego, czyli niestojącego w sprzeczności z islamem. Na muszce znajduje się obecnie 46 występujących w tamtejszej lidze zawodników, w tym przebywający tam na wypożyczeniu Asamoah Gyan. Władze chcą w ten sposób uniknąć dawania złych wzorców dzieciom, które mają to do siebie, że nader chętnie postanawiają naśladować swoich idoli.

Sposób walki z niepokornymi jednostkami jest jasno określony przez regulamin rozgrywek. Najpierw wysłanie do klubu oficjalnego ostrzeżenia, później kara finansowa, dla największych buntowników przewidziano z kolei zawieszenie. Organem odpowiedzialnym za klasyfikowanie fryzur jako demoralizujących są natomiast sędziowie. Choć przypuszczamy, że podobnie jak z przyzwaleniem na ostrzejszą grę tak i w tym aspekcie trafiają się jednostki o mniejszej bądź większej tolerancji, to jednak 46 upomnień musi budzić respekt.

Choć tym razem mamy do czynienia z polowaniem na czarownice zakrojonym na wyjątkowo szeroką skalę, nie jest to pierwsza tego typu sytuacja, a Zjednoczone Emiraty Arabskie nie są jedynym państwem przestrzegającym podobnych przepisów – podobne wytyczne wprowadzono również w sąsiadujących krajach. Już wcześniej zdarzało się, że delikwentów z uczesaniem podchodzącym pod “nieetyczne” odsyłano do fryzjera. Stało się tak chociażby z saudyjskim bramkarzem, Waleedem Abdullahem, któremu w 2012 roku przed rozpoczęciem spotkania nakazano jak najszybsze doprowadzenie do porządku swojej antyislamskiej fryzury. By przykładów nie szukać daleko – niegdyś saudyjski arbiter rozkazał zmianę fryzury bezpośrednio przed meczem także Łukaszowi Gikiewiczowi. Musiał szybko wziąć maszynkę w ruch – inaczej nie wyszedłby na mecz.

Mimo początkowo negatywnego wyniku testu moralności, oszczędzić postanowiono ostatnio jedynie najlepszego piłkarza Azji w 2016, Omara Abdulrahmana, u którego koniec końców – choć, jeśli mamy być szczerzy, w sumie nie za bardzo wiemy dlaczego – zdiagnozowano “prawny wyjątek”.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

 

Cóż, aż przypomina nam się jedna z wielu legendarnych scen z filmu “Chłopaki nie płaczą”:

 

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Chcesz udziwnień na głowie? Za pierwszym razem jesteśmy jeszcze w stanie uznać, że nie wiedziałeś. W razie recydywy – płać albo wypad. Tak czy owak, mimo wszystko należy brać poprawkę na to, że rzeczy, które nam wydają się powszechnie akceptowalne, gdzie indziej mogą stanowić poważne naruszenie kodeksu moralnego. Ot, takie uroki kulturowych różnic. Nie nam osądzać jednak ich sensowność.

Najnowsze

Komentarze

12 komentarzy

Loading...