Reklama

Wielki problem zamiast wielkich emocji? Zamęt w Hiszpanii

redakcja

Autor:redakcja

05 lutego 2017, 13:15 • 3 min czytania 8 komentarzy

Na starcie Celty Vigo z Realem Madryt ostrzyliśmy sobie zęby mniej więcej od środy. Powód oczywisty – to miało być już trzecie spotkanie tych ekip w nowym roku, a w trakcie poprzednich dwóch czuliśmy się trochę jak dzieci w wesołym miasteczku z karnetem na wszystkie atrakcje. Kawał wielkiej piłki z niespodziewanym zakończeniem, bo lider La Liga, drużyna, która była świeżo po serii 40 spotkań bez porażki, został bez wielkich ceregieli wyrzucony za burtę rozgrywek o Puchar Króla. Liczyliśmy na powtórkę z tej rozrywki wysokich lotów. Liczyliśmy na to, że Real będzie miał pianę na ustach – tak silna będzie chęć rewanżu. Liczyliśmy, że Celta znów się postawi. Liczyliśmy, liczyliśmy, liczyliśmy i… nic z tego. Przynajmniej na razie, bo wieczorne spotkanie zostało odwołane. 

Wielki problem zamiast wielkich emocji? Zamęt w Hiszpanii

Tak samo zresztą jak piątkowy mecz pomiędzy Deportivo a Betisem. W obu przypadkach przyczyny są takie same – Hiszpanom dała się we znaki pogoda. Tak wyglądał dwa dni temu dach Estadio Municipal de Riazor w La Coruni.

Riazor1

Raizor2

To z kolei Estadio Balaidos w Vigo, na którym miał się dziś zaprezentować Real.

Reklama

balaidos1

blaidos

Cała sytuacja – prócz tego, że pokazała, iż modernizacja hiszpańskich obiektów, która zresztą w wielu miejsca trwa, jest potrzebna – jest o tyle istotna, że odwołanie meczu stało się dla Realu problematyczne. Niby głupio nie przytaknąć, gdy ktoś rzuca hasłem, że „bezpieczeństwo jest najważniejsze”. Wiadomo – to spotkanie właśnie w tych okolicznościach grzało całą Hiszpanię, a także ludzi poza jej granicami, ale nie można było ryzykować tragedii.

Zbieg okoliczności powoduje jednak, że Królewscy… nie za bardzo mają kiedy rozegrać to spotkanie. Dlatego władze tego klubu bardzo mocno starały się – oczywiście z zachowaniem niezbędnego minimum, jeśli chodzi standardy bezpieczeństwa – doprowadzić do rozegrania tego spotkania. Najpierw na innym obiekcie, a gdy to okazało się niemożliwe, z wyłączeniem z użytku zagrożonych stref. Przypomnijmy, że Real, ciągle lider La Liga, ma jeszcze jedno zaległe spotkanie do rozegrania – w związku z Klubowymi Mistrzostwami Świata trzeba było przełożyć mecz z Valencią (na 22 lutego).

To, że tylko pozornie jest to wydumany problem, pokazuje analiza przeprowadzona przez dziennik „AS”. Mecz mógłby się odbyć (za realmadryt.pl):

– 15 marca, ale pod warunkiem, że Celta odpadnie z rozgrywek Ligi Europy (gra z Szachtarem),
– 12 lub 19 kwietnia, ale pod warunkiem, że Real odpadnie z rozgrywek Ligi Mistrzów (gra z Napoli)
– 3 kwietnia, przed rozgrywaną w środku tygodnia 30. kolejką La Liga, pod warunkiem, że we wcześniejszej kolejce obie drużyny zagrają w sobotę (sobota, poniedziałek, środa, sobota – kalendarz Królewskich byłby mocno napięty),
– 17 maja, pomiędzy ostatnimi kolejkami La Liga.

Reklama

No i jeszcze jeden smaczek – Deportivo Alaves ma prawo domagać się sprawiedliwości. Już w środę rewanż w półfinale Pucharu Króla (pierwszy mecz zakończył się bezbramkowym remisem), przed którym faworyt, czyli Celta będzie wypoczęta, a Alaves będzie miało w nogach dzisiejszy mecz z Gijon. Koniec końców można sobie wyobrazić scenariusz, w którym to dzisiejsze wydarzenia okażą się bardzo istotne w kontekście walki o tytuł. Zwolennicy teorii, że piłkarskie kalendarze są przeładowane, właśnie mają swoje pięć minut.

Najnowsze

Hiszpania

Hiszpania

Real Madryt chwali się rekordowym przychodem. Ponad… miliard euro

Bartosz Lodko
3
Real Madryt chwali się rekordowym przychodem. Ponad… miliard euro
Hiszpania

Real Madryt zarobił już na transferach Moraty… ponad 70 milionów euro

Patryk Fabisiak
3
Real Madryt zarobił już na transferach Moraty… ponad 70 milionów euro

Komentarze

8 komentarzy

Loading...